ZSU-57-2

ZSU-57-2 (ros. ЗСУ-57-2) to samobieżne działo przeciwlotnicze konstrukcji radzieckiej z okresu po II wojnie światowej.

Historia powstania konstrukcji

Obrona przeciwlotnicza wojsk, zaś szczególna osłona przed atakami z powietrza oddziałów pancernych i zmechanizowanych podczas walki i przemarszu, była jedną z kilku poważnych „pięt achillesowych” Armii Czerwonej podczas całej II Wojny Światowej. Przyczyną takiego stanu rzeczy był brak, niemal przez cały okres trwania wojny, skutecznych samobieżnych środków obrony przeciwlotniczej. Do dyspozycji były w zasadzie wyłącznie karabiny maszynowe kalibrów 7,62 mm i 12,7 mm, montowane na platformach samochodów ciężarowych (np. poczwórne Maximy, czy wkm DSzK na trójnożnej podstawie przeciwlotniczej), rzadziej – jako uzbrojenie pomocnicze – na wieżach czołgów i działach samobieżnych. Kilkakrotnie podejmowane próby opracowania przeciwlotniczych dział samobieżnych na podwoziach gąsienicowych – np. na bazie kadłubów czołgów lekkich T-60 i T-70 – nie zaowocowały jednak powstaniem udanych konstrukcji, nadających się do wdrożenia do seryjnej produkcji. Dopiero w 1944 roku rozpoczęły się dostawy, w ramach sojuszniczej pomocy, amerykańskich przeciwlotniczych dział samobieżnych M15 (100 sztuk) i M17 (1000 sztuk) na podwoziach półgąsienicowych transporterów M3 i M5. M15 uzbrojony w armatę automatyczną kal. 37 mm, sprzężoną z dwoma wkm-ami kal. 12,7 mm, nie uzyskały z racji niewielkiej ilości, większej popularności. Za to M17, uzbrojone w elektrycznie obracaną wieżyczkę, uzbrojoną w cztery sprzężone wielkokalibrowe karabiny maszynowe M2 kalibru 12,7 mm, stały się sprzętem standardowym.. Etatowo M15 i M17 występowały na szczeblu pułków przeciwlotniczych korpusów pancernych i zmechanizowanych. Natomiast M17 znajdował się także na wyposażeniu brygad pancernych (kompania przeciwlotnicza z sześcioma wozami). Amerykańskie M15 i M17 były jedynymi przeciwlotniczymi działami samobieżnymi, przyjętymi do uzbrojenia Armii Czerwonej podczas trwania wojny.

W 1945 roku wprowadzono do uzbrojenia oraz produkcji pierwsze przeciwlotnicze działo samobieżne własnej konstrukcji – ZSU-37 – wykorzystując zmodyfikowane podwozie popularnego działa samobieżnego SU-76M. Nie okazało się ono jednak udane, a to ze względu na ręczny system obrotu wieży oraz system podniesienia armaty, co uniemożliwiało skuteczne naprowadzanie na cel szybko poruszających się samolotów, atakujących z małej wysokości (za mała prędkość obrotu i prędkość kątowa). Produkcję ZSU-37 przerwano w 1948 roku po wprowadzeniu jedynie 75 sztuk (z tego 12 w 1945 roku).

Oczywiście było, szczególnie wobec narastającej groźby konfliktu militarnego z niedawnymi sojusznikami, że problem zwiększenia skuteczności obrony przeciwlotniczej wojsk pancernych i zmechanizowanych, podstawowej siły uderzeniowej Armii Radzieckiej (zmiana nazwy nastąpiła w 1946 roku), w ewentualnej wojnie, wymaga jak najszybszego rozwiązania. Analizy skuteczności OPL w wojnie oraz zagrożeń wynikających z dynamicznego rozwoju lotnictwa wskazywały, że posiadane środki ogniowe i kierowania ogniem oraz urządzenia służące do kierowania ogniem, jak również struktury organizacyjne jednostek przeciwlotniczych, wymagają poważnych zmian strukturowych i sprzętowych.

Sowieckie dane mówiły, że spośród 21 645 samolotów zestrzelonych przez OPL wojsk i ogień broni piechoty, aż 14 657 strącił ogień armat małokalibrowych (kal. 25-37 mm), następnie były armaty średniego kalibru (76-85 mm) – 4047, przeciwlotnicze karabiny maszynowe (kal. 7,62-12,7 mm) – 2401 oraz ogień broni piechoty – 540. Wskazywały one, że najbardziej perspektywicznymi środkami walki są armaty małego i średniego kalibru. Przez cały okres trwania wojny radzieckie OPL wojsk używały w tych grupach sprzętu przede wszystkim 25 mm armat automatycznych wz. 1940 (72-K), 37 mm armat automatycznych wz. 1939 (61-K) oraz armat przeciwlotniczych kalibru 85 mm wz. 1939 i wz. 1943 (KS-12). Doświadczenia wojenne wykazały, że choć armaty małokalibrowe są bardzo skuteczne , to posiadane ówcześnie typy posiadały kilka poważnych wad: niewielką szybkostrzelność, zbyt małą prędkość początkową pocisku, znaczna masa i wymiary, niską mobilność oraz niewielki potencjał modernizacyjny. Stąd po zakończeniu wojny zaprzestano ich produkcji i rozpoczęto opracowywanie skuteczniejszych następców.

W 1944 roku rozpoczęto w KB Fabryki im. Woroszyłowa prace nad zwiększeniem szybkostrzelności armat kalibru 37 mm. Nie zdecydowano się jednak na opracowanie zupełnie nowej konstrukcji, ale na stworzenie podwójnie sprzężonego wariantu 61-K na tym samym podwoziu i z ręcznymi mechanizmami naprowadzania. W 1945 roku powstało pięć prototypów, które nie okazało się zbyt udane, biorąc pod uwagę, że do prób skierowano je dopiero w 1948 roku. W tym samym czasie został o przyjętych do uzbrojenia jako W-47. Jednak już w 1949 roku zaprzestano ich produkcji po wyprodukowaniu 78 sztuk tych pojazdów. Uznano, że nowa broń nie ma racji bytu na współczesnym polu walki. Przystąpiono wówczas w kilku biurach konstrukcyjnych do prac nad nowymi armatami przeciwlotniczymi tego samego kalibru, wykorzystując nową amunicję o poprawionej balistyce i cechującej się większą szybkostrzelnością z pojedynczej lufy, ale i one nie zakończyły się wdrożeniem żadnego z powstałych prototypów do produkcji seryjnej. Ostatecznie skupiono się w drugiej połowie lat 50. XX wieku na armatach kalibru 23 mm. Uważano jednak, że są potrzebne działa przeciwlotnicze większego kalibru (37mm lub więcej), które miały być użyte w nowych przeciwlotniczych działach samobieżnych.

Droga do „Obiektu 500”

Jeszcze w 1944 roku Główny Zarząd Artylerii Aermii Czerwonej (GAU RKKA) zlecił CAKB – Centralne Biuro Konstrukcji Artyleryjskich – Wasilija Grabina, OKB Fabryki nr 88 oraz KB Fabryki nr 4, opracowanie nowej automatycznej armaty przeciwlotniczej o kalibrze 57 mm. Miała ona być ogniwem pośrednim  pomiędzy armatami małego i średniego kalibru pod względem masy, rozmiarów broni i masy wystrzelonych pocisków. Posiadać szybkostrzelność armat „małokalibrowych”, a zasięg i donośność niewiele gorszą dla armat średniego kalibru. Założono zastosowanie elektrycznych mechanizmów obrotu i podniesienia uzbrojenia, zapewniających wysokie prędkości kątowe naprowadzania oraz zautomatyzowanego naprowadzania na cel poprzez przyrząd centralnym, sprzężony z dalmierzem optycznym lub/i artyleryjską stacją radiolokacyjną. W zamyśle zamawiającego, armata ta miała w dużej mierze przejąć zadania armat kalibru 37 mm, a zarazem pokryć strefę ograniczonej skuteczności armat średniego kalibru (zakres wysokości do 5000 m). Wiele wskazuje, że na wybór takie właśnie kalibru wpłynęły informacje o konstruowaniu i rozwoju nowych niemieckich armat przeciwlotniczych kalibru 50 mm FlaK 41 firmy Rheinmetall, wyprodukowanym w kilkudziesięciu sztukach na początku wojny oraz rozwój tej konstrukcji w nowej 55 mm armacie Gerat 58. Podczas intensywnych prób, na etapach projektowych, na przełomie 1944/1945 roku na „polu bitwy” pozostała tylko armata Grabina działająca na zasadzie krótkiego odrzutu lupy i ryglowania przez obrót zamka tłokowo-śrubowego, której pierwsze cztery prototypy powstały jeszcze w 1945 roku. Armata została oznaczona jako S-60, pod koniec 1946 roku została skierowana do prób państwowych. Nie były one jednak pomyślne dla nowej konstrukcji. Za mała była w stosunku do wymagań, prędkość początkowa pocisku, donośność, zakres nastaw celownika głównego, negatywnie wypowiadano się także o elektrycznych systemach nadążnych dla obrotu armaty i kątów podniesienia uzbrojenia. Zmiany w konstrukcji zajęły kolejne trzy lata. Powtórne próby państwowe S-60 zostały przeprowadzone w sierpniu i wrześniu 1949 roku. Tym razem werdykt Komisji był pozytywny i działo zostało w styczniu 1950 roku przyjęte na uzbrojenie Armii Radzieckiej i zostało skierowane do produkcji seryjnej w aż pięciu zakładach przemysłowych.

Z niewielkim opóźnieniem wobec prac nad S-60, ruszyło w NII-58 (zmiana nazwy CAKB nastąpiła w 1946 roku) konstruowanie jej wariantu, który miał być przeznaczony dla przeciwlotniczego działa samobieżnego nowej konstrukcji, który otrzymał oznaczenie S-68. Armata S-68 składała się z dwóch zmodyfikowanych armat S-60 (lewej i prawej), umieszczonych równolegle i mających taką samą budowę, gdzie odpowiednie części prawej armaty, były „lustrzanym odbiciem” armaty lewej. Połączone były ze sobą wspólnie za pomocą kołysek, które wraz z przeciwwagami tworzyły tzw. część wahadłową montowaną do łoża za pomocą dwóch czopów (duże łożyska kulkowe). Na łożu zamontowane zostały mechanizmy kierunku i podniesienia z napędami oraz celownik wektorowy. Cała konstrukcja posiadała masę 4500 kg (S-60 2500 kg, z podwoziem w położeniu bojowym – 4775 kg). Pierwszy prototyp S-68 został u kompletowany w 1948 roku, i wraz z elektrycznymi napędami kierunku i podniesienia ESP-76, został zamontowany na ciągnionym podwoziu S-79A. Taki zestaw został poddany próbom poligonowym. Liczne próby wykazały stosunkowo wiele wad w konstrukcji, doprowadziło to do zmodyfikowania nieco całego zestawu, który był następnie mocno testowany w latach 1951-53.

Równolegle z pracami nad armatą, trwały osobne prace nad konfiguracją całego działa samobieżnego. W tym zakresie NII-58 nawiązało kontakt z biurem konstrukcyjnym Fabryki Nr. 40 w Mytiszczach pod Moskwą, w którym powstało wcześniej ZSU-37. We współpracy obu organizacji opracowano w latach 1946-47 kilka różnych wariantów projektu działa samobieżnego, o których niestety nie ma bliższych informacji. Dopiero podwozie z wykorzystaniem najnowszego dostępnego podwozia, pochodzącego z czołgu średniego T-54 („Obiekt 137”), skonstruowanego w OKB-520 Fabryki nr 183 w Niżnim Tagile, który w 1947 roku został przyjęty do uzbrojenia i wprowadzony do produkcji, uznano za spełniający przedstawione wcześniej wymagania. Decyzja o wykorzystaniu właśnie tego typu podwozia było jak najbardziej logiczne, jako że to właśnie T-54 i jego pochodne miały się stać na następnych kilka lat podstawowym trzonem radzieckich sił pancernych. W tej roli zaczęły one zastępować jeszcze liczną flotę starzejących się już czołgów średnich T-34. Dawało to możliwość zmniejszenia ogólnych koszów związanych z wytwarzaniem podwozia oraz pozwoliło by to na możliwość użytkowania nowego przeciwlotniczego działa samobieżnego przez następne kilkanaście lat, nie szukając za szybko nowego „zamiennika”. Charakterystyki trakcyjne powinny być zbliżone do możliwości czołgów i innych gąsienicowych pojazdów pancernych, którym miał towarzyszyć na polu bitwy. Warto tutaj trochę odbiec od głównego tematu i przedstawić amerykańskie samobieżne działa przeciwlotnicze M19 i M24 „Duster”, które same wykorzystywały podwozia lekkich czołgów M24 i późniejszego M41, a uzbrojone były w podwójnie sprzężone działa przeciwlotnicze Bofors M2 i M2A1 kalibru 40 mm. Z pewnością były to pojazdy znacznie lepiej zoptymalizowane pod kątem podstawionym pod nimi zadaniami, niż radziecka konstrukcja. Posiadały dużą siłę ognia oraz lekkimi, wysoko mobilnymi podwoziami. Wybranie dla radzieckiego wozu podwójnej wersji armaty kalibru 57 mm wymusiło opracowanie wieżyczki o znaczących rozmiarach, dlatego też potrzeba było na wybranie cięższego, bardziej stabilnego podwozia, dlatego wybór padł na podwozie z czołgu średniego T-54. Zresztą wybór nowego podwozia w ZSRR był wówczas bardzo ograniczony, nie istniało żadne inne tego typu.

Prototyp T-34 z wieżą z pojedynczym działkiem przeciwlotniczym

W 1948 roku projekt wstępny i techniczny nowego działa samobieżnego zostały ostatecznie zaakceptowane przez GAU i wydano decyzję o budowie jego prototypu. Powstał on w KN Fabryki nr 174 w Omsku, gdzie głównym konstruktorem podwozia dla działa przeciwlotniczego był Iwan Buszniew. Prototyp, który otrzymał oznaczenie fabryczne jako „Obiekt 500”, przekazano do prób zakładowych w 1950 roku. Przeciągały się one na kilka kolejnych lat, zapewne na wzmiankowane zmiany techniczne dla armaty S-68. Próby były powtarzane w latach 1951-1952 oraz w 1953. Dopiero w kwietniu 1953 roku działo przeszło próby, które potwierdziły jego zgodność z wymaganiami taktycznymi i technicznymi. Potem, prototyp został skierowany do prób poligonowych, z negatywną oceną. Działo następnie wróciło do fabryki, gdzie przez rok było odpowiednio, według wymogów modyfikowane. Jesienią 1954 roku rozpoczął się kolejny cykl prób poligonowych o ogniowych „Obiektu 500”, zakończonym pozytywnym orzeczeniem komisji w grudniu. 14 lutego 1955 roku na mocy uchwały komisji Rady Ministrów ZSRR nr 216-133, nowe przeciwlotnicze działo samobieżne zostało przyjęte do uzbrojenia Armii Radzieckiej jako „zenitnaja samochodnaja ustanowka” ZSU-57-2 S-68.

Pierwsza, publiczna prezentacja z okazji 41 rocznicy wybuchu rewolucji październikowej na Placu Czerwonym w Moskwie, dnia 7 listopada 1958 roku.

Produkcja seryjna i zastosowanie w Armii Radzieckiej

Omówienie całokształtu zagadnień związanych z produkcją dział ZSU-57-2 napotyka na bardzo poważne trudności, podobna sytuacja występuje także w wielu przypadkach innych wzorów radzieckiego uzbrojenia w tamtych czasach. Dostępne informacje mówią, że produkcja trwała w latach 1955-1960 i realizowała je Fabryka nr 174 im. Oktjabrskoj Riewolucii w Omsku, a jej wielkość była stosunkowo niewielka, na tle innego wtedy produkowanego seryjnie uzbrojenia dla Armii Radzieckiej. Produkowano tam podwozia oraz wieże, ale kluczowym zespołem była jednak armata S-68. Ich produkcję uruchomiono w Fabryce nr 946 (późniejsza Fabryka nr 1001, Krasmasz) w Krasnojarsku pod koniec 1956 roku, lub nawet na początku 1957 roku. W zakładach tych od 1950 roku produkowano armaty S-60. Jaki procent z całej puli produkcji wynosił zestaw S-68 nie wiadomo. Jedyną pewną liczbą jest liczba 249 armat, które zakłady w Omsku wyprodukowały w 1957 roku. Po 1960 roku zakłady te zostały przeorientowane na produkcję przeciwlotniczą – rakietową. W drugiej połowie lat 50. produkcję seryjną armat S-60 uruchomiły bowiem Zakłady Mechaniczne w Tarnowie, a więc mogły by rozszerzyć produkcję przecież tej samej, rodziny wyrobów uzbrojenia. Ostatecznie jednak oferty tej nie przyjęto.

Nie budzi jednak moment zakończenia produkcji samego samobieżnego działa przeciwlotniczego. W 1960 roku system ten już nie spełniał wymogów współczesnego pola walki i kontynuacja jego wytwarzania nie miała już ogólnego sensu. W ZSRR trwały już prace nad bardziej zaawansowanymi systemami przeciwlotniczymi (ZSU-37-2 Jenisej oraz ZSU-23-4 Szyłka). Zapoczątkowano także pierwsze prace nad przeciwlotniczymi zestawami rakietowymi, takich jak: Krug, Kub, Strzała-1, Strzała-2 oraz Osa, przeznaczonych dla OPL wojsk i mających w perspektywie przejąć większość zadań klasycznej artylerii przeciwlotniczej (tak się zresztą stało w przypadku armat średniego i dużego kalibru).

Większość produkcji ZSU-57-2 można szasować z dużym przybliżeniem, opierając się w sporej mierze na liczbie eksportowanych sztuk. Najprawdopodobniej zawiera się ona w przedziale 1000-2000 sztuk wyprodukowanych wozów, ale pierwsza liczba jest bliżej faktu najprawdopodobniej.

Seryjne ZSU-57-2 zaczęły trafiać do uzbrojenia baterii przeciwlotniczych pułków pancernych dywizji pancernych Armii Radzieckiej począwszy od 1957 roku. Etatowo w baterii powinny znajdować się cztery działa. Jednak w wielu pułkach tego etatu nigdy nie do końca udało się wypełnić i standardowo w jednej baterii znajdowały się dwa działa. Resztę etatu starano się wypełniać transporterami opancerzonymi BRT-40A czy BTR-152A, które były uzbrojone w stanowiska ZTPU-2, z podwójnymi wielkokalibrowymi karabinami maszynowymi 14,5 mm. Wersje te były przeznaczone do pododdziałów zmechanizowanych.

ZSU-57-2 weszły do uzbrojenia Armii Radzieckiej w okresie niezwykle dynamicznego rozwoju lotnictwa wojskowego i lotniczych środków rażenia, a przede wszystkim rozwoju taktycznych środków broni atomowej, której wykorzystanie było bardzo prawdopodobne podczas możliwego konfliktu pomiędzy obydwoma blokami militarnymi. System przeciwlotniczy nie posiadający zautomatyzowanego systemu kierowania ogniem z autonomiczną stacją radiolokacyjną wykrywania oraz śledzenia celów lecących z prędkością okołodźwiękową na małych wysokościach. Na dośc niską skuteczność ZSU-57-2 wpływały też niskie prędkości kątowe naprowadzania uzbrojenia na cel, a także mało skuteczna amunicja z przestarzałym zapalnikiem uderzeniowym. A z powodu dużej odkrytej od góry wieży pojazdu, nie można było używać tej konstrukcji w warunkach pola bitwy po użyciu broni masowego rażenia. Nie można zatem się dziwić że od 1965 roku działa ZSU-57-2 były systematycznie zastępowane przez nowocześniejsze zestawy ZSU-23-4 Szyłka. Początkowo zastępowano je w skali 1:1, następnie w pułku znajdowały się dwie baterie Szyłek, aby następnie znalazły się jedna bateria ZSU-23-4 i jedna bateria rakietowych Strzała-1. Przełne przezbrojenie nastąpiło wraz z nastaniem 1970 roku. Wówczas to nastąpił swoisty bum eksportowy ZSU-57-2 do wielu krajów zaprzyjaźnionych z ZSRR na niemal całym świecie. Te wozy, które pozostały na terytorium ZSRR zostały zmagazynowane, aby w latach 80. XX wieku zakończyć ostatecznie swój żywot w piecach hutniczych czy jako cele poligonowe.

Jedyną poważniejsza modyfikacją, ajka była przeprowadzana na tych wozach podczas remontów, w przypadku dział należących do Armii Radzieckiej, była wspomniana już wymiana środków łączności.

W państwach Układu Warszawskiego i w Europie

Kwestia zapewnienia obrony przeciwlotniczej pododdziałów pancernych w marszu była na tyle istotna, że działa samobieżne ZSU-57-2 zaczęły trafiać do sojuszników ZSRR z Układu Warszawskiego niemal równocześnie z dostawami dla Armii Radzieckiej. Jednak tego typu przypadku podczas trwania tej „sojuszniczej pomocy” wcale nie było tak dużo. Pierwszym zagranicznym odbiorcą dział ZSU-57-2 i zarazem największym było NRD (Niemiecka Republika Demokratyczna). Pierwsze ZSU-57-2 trafiły do Niemieckiej Narodowej Armii Ludowej już we wrześniu 1957 roku. Plany rozwoju sił zbrojnych przewidywały zakup aż 226 takich dział do roku 1965. Ostatecznie dostarczono ich 129, a część z nich pochodziła z bieżącej produkcji (1957 – 27, 1958 – 11, 1959 – 15, 1960 – 28, 1961 – 48). W NRD występowały one na szczeblu pułku przeciwlotniczego dywizji pancernej (bateria, obok trzech baterii S-60). Wycofywanie z NAL rozpoczęto bardzo szybko, bo już w 1967 roku, wraz z pierwszymi dostawami Szyłek. Proces ten zakończono w 1974 roku. Część wozów z tej liczby zostało wysłane do innych krajów, głównie do Afryki, a 43 wozy, które zostały w NRD zostały przebudowane na czołgi do nauki jazdy (z rodziny T-54/55), które zostały oznaczone jako FAB 500U (Farschulausbildngspanzer). Wozy te przetrwały do czasu zjednoczenia Niemiec.

Jako drugi kraj Układu Warszawskiego, pod koniec 1958 roku cztery ZSU-57-2 otrzymała Polska, a dostawa następnych wozów była realizowana na początku lat 60. Łączny stan dział w wszystkich przydzielonych jednostkach oraz  szkołach wyniósł łącznie 40 sztuk, czyli bardzo niewiele. Jednak wszystkie działa dostarczone do Polski miały już za sobą służbę w Armii Radzieckiej. Podobnie jak w NRD, także i u nas bardzo szybko pojazdy te były zastępowane przez zestawy ZSU-23-4.

Spośród kolejnych państw należących do militarnego bloku Układu Warszawskiego, pojazdy ZSU-57-2 trafiły na wyposażenie jednostek pancernych Bułgarii (liczba maszyn nieznana) oraz Węgier (24 sztuki). Na Węgrzech pojazdy te przetrwały w czynnej służbie do końca lat 80. XX wieku.

Jeden egzemplarz ZSU-57-2 trafił takzę w latach 60. do Czechosłowacji. Służył tam wyłącznie do celów doświadczalnych, ponieważ po przeprowadzeniu bardzo wnikliwych prób, ostatecznie uznano, że pojazd ten nie spełnia wymogów stawianych przez Armię Czechosłowacji. W Czechosłowackiej Armii Ludowej jedynym lufowym samobieżnych zestawem przeciwlotniczym została Jesterka, czyli PldvK vz. 53/59, powstała na bazie samochodu ciężarowego Praga V3S.

ZSU-57-2 trafiły do dwóch innych państw Europejskich, zaprzyjaźnionych z ZSRR – Finlandii oraz Jugosławii. Finlandia przejęła pewną liczbę ZSU-57-2 w latach 1960-61. Łacznie 24 sztuki, fabrycznie nowych ZSU-57-2. Lokalne oznaczenie – Ilmatorjuntapanssarivaunut SU 57 (ItPsa SU-57). Połowa z nich przetrwała śłużbę do przełomu wieków. Egzemplarze, które były używane jeszcze w połowie lat 90. XX wieku poddano remontowi oraz modernizacji, gdzie zostały wyposażone w system kierowania ogniem – montaż urządzeń do obserwacji nocnej, dalmierza laserowego, przelicznika balistycznego i celownika tachometrycznego, analogicznych w zmodernizowanych działach ZU-23-2 (23 ItK 95). Rozważano także zakup nowoczesnej amunicji kalibru 57 mm w Szwecji.

Z programowalnym zapalnikiem typu 3P. Nowy system celowniczy zamontowano tylko na jednym pojeździe, oznaczonym jako ZSU-57-2M, który był intensywnie testowany w latach 1996-1997. Instalacja nowych urządzeń zmusiła na przedłużenie do tyłu samej wieży pojazdu, a koszt ogólnej modernizacji był tak wysoki, że ostatecznie zrezygnowano z tego na pozostałych wozach.

Kilkadziesiąt sztuk ZSU-57-2 w latach 60., zakupiła Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii. Działa te były bardzo szeroko wykorzystywane podczas konfliktu bałkańskiego w latach 90., gdzie były zwykle wykorzystywane do zwalczania celów naziemnych. W 1999 roku podczas tzw. konfliktu kosowskiego, OPL Federalnej Republiki Jugosławii dysponować miała nadal 54 sztukami ZSU-57-2. Do dziś wykazywane są one na stanie sił zbrojnych Federacji Serbii i Czarnogóry (w większości lub wszystkie są zmagazynowane).

Na niemal całym świecie

ZSU-57-2 wykorzystywany podczas walk w byłej Jugosławii

Jest bardzo wysoce prawdopodobne, że pierwszym pozaeuropejskim krajem, który zyskał na swoje uzbrojenie ZSU-57-2 była Kuba. Działa tego typu miały się tam znaleźć na początku lat 60., wraz z przybyciem na wyspę pierwszych żołnierzy radzieckich. Później miały zostać przekazane kubańskim Rewolucyjnym Siłom Zbrojnym. Najczęściej spotykaną liczbą jest 25 sztuk, a same maszyny są nadal wykazywane przez Kubę jako maszyny w aktywnej służbie (stan na 2011 rok).

Bardzo ważnym odbiorcą sprzętu wojskowego oraz przemysłowego produkcji radzieckiej były państwa Bliskiego oraz Środkowego Wschodu – Egipt, Syria czy Irak. Do wszystkich tych państw trafiły właśnie działa ZSU-57-2. Do dwóch pierwszych, pierwsze dostawy nastąpiły jeszcze przed wybuchem Wojny Sześciodniowej w 1967 roku, w której miał miejsce chrzest bojowy. Przeszedł on de facto niezauważony, a to z powodu praktycznie nikłych sukcesów w zwalczaniu izraelskiego lotnictwa bojowego. W większości izraelskie samoloty wykonywały swoje ataki na cele naziemne z małych, a nawet bardzo małych wysokościach, przy dużych prędkościach, co powodowało, że możliwości zwalczania tych maszyn przez obsługi ZSU-57-2 były praktycznie niemożliwe. Podobna sytuacja wystąpiła podczas kolejnego konfliktu w 1973 roku, podczas wojny Yom Kippur, gdzie natomiast swoje pewne triumfy (chociaż przez radzieckie publikacje mocno przesadzone) ZSU-23-4 Szyłka. Natomiast swoje pewne sukcesy, chociaż niewielkie działa ZSU-57-2 osiągały przez armię syryjską w 1982 roku podczas Wojny w Libanie. Gdy walczyły z nowoczesnym izraelskim lotnictwem były natychmiast niszczone, natomiast odnosiły sukcesy w walkach miejskich, gdzie na bliskich dystansach mogły skutecznie atakować izraelskich strzelców wyborowych czy obsługi przeciwpancernych pocisków kierowanych, którzy zajmowali umocnione stanowiska na dachach wysokich budynków. Wtedy do syryjskich kolumn dołączały dwa lub więcej ZSU-57-2 dając wtedy istotne wsparcie ogniowe na bliskim dystansie. Bardzo często tej zakrywano otwartą wieżę tych maszyn (deski, worki z piachem i po prostu spawano blachy z odpowiednio wyciętymi otworami na przyrządy obserwacyjne). Do dziś (stan 2011 rok), pozostają na uzbrojeniu armii Egipskiej (ok. 40 sztuk). Jest bardzo prawdopodobne, że są uzbrojone w chińską amunicję wyposażoną w zapalniki zbliżeniowe.

ZSU-57-2 znajdowały się także, jak już wspomniałem na wyposażeniu armii irackiej. Zakupów pierwszych maszyn dokonano na początku lat 70. Łączna liczba pozyskanych w ten sposób egzemplarzy mogła sięgać nawet 100 sztuk. Były one bardzo intensywnie używane podczas wojny iracko-irańskiej (1980-1988) oraz wojnie 1991 roku. Spotkać się można z informacją, że jeden z brytyjskich samolotów Tornado GR.1 utracony podczas wojny, padł ofiarą właśnie ZSU-57-2. Oczywiście sama informacja jest dość trudna do weryfikacji, a samego Bagdadu broniło kilkadziesiąt różnych środków ogniowych, zwłaszcza lufowych, w tym liczne działa S-60. Wówczas w nich mógł być używane chińskie naboje z zapalnikami zbliżeniowymi.

Mało znanym faktem jest zakup dość licznej gamy uzbrojenia pochodzącego z ZSRR przez rządzonego przez Szacha Iranu, co nastąpiło w latach 70. XX wieku. Oprócz takich transporterów jak BTR-50 czy kołowych BTR-60, zakupy objęły także ZSU-23-4 oraz ZSU-57-2, których dostarczono ponoć aż 90 sztuk. Także i one wzięły swój udział podczas wojny z Irakiem w latach 1980-1988. Irańskie ZSU-57-2 pozostały w czynnej służbie do końca 2002 roku.

Wrak ZSU-57-2 z czasów wojny w Wietnamie

Pod koniec lat 60., oraz na początku lat 70. ZSRR rozpoczął dostawy ZSU-57-2 dla armii Północnego Wietnamu, objęły one kilkadziesiąt sztuk tych wozów. Razem z transporterami BTR-152A osłaniały one wietnamskie kolumny zaopatrzeniowe przed atakami licznego amerykańskiego lotnictwa bombardującego, ale także brały czynny udział w ostrzeliwaniu celów naziemnych. Podczas ofensywy wielkanocnej w 1972 roku, wietnamskie ZSU-57-2 wystąpiły w swojej zasadniczej roli, kiedy osłaniały przed atakami z powietrza nacierające czołgi 201. oraz 202. pułku czołgów, w których występowały etatowa ilość tych dział (po 12 sztuk). Wówczas kilkanaście tych maszyn zostało zniszczonych, a reszta było uszkodzonych. Z Wietnamu kilka sztuk (10?) znalazło się w Kambodży. Innym państwem dalekowschodnim używającym przez jakiś czas ZSU-57-2 była Korea Północna. Nie można wykluczyć, że w latach 60. wozy tego typu trafiły takzę na wyposażenie do armii indonezyjskiej.

W latach 70. XX wieku, w ramach „bratniej pomocy”, działa przeciwlotnicze ZSU-57-2 trafiły także do kilku państw Afrykańskich. Wśród nich wymienia się m.in.: Algierię, Angolę (ok. 40 sztuk), Etiopię, Mozambik i Sudan. Istnieje prawdopodobieństwo, że niewielka ilość tych maszyn znalazła się na terytorium Somalii. Trzeba oczywiście zaznaczyć, że w licznych konfliktach lokalnych, wiele z tych maszyn było używanych jako narzędzie do ostrzeliwania celów naziemnych. Nawet opancerzonych, gdzie bardzo często okazywały się groźną bronią. Ze względu na dobrą celność i w miarę skuteczną amunicję kalibru 57 mm, należy także docenić sam efekt psychologiczny użycia tej broni i tak gęstego ostrzału takim kalibrem działa.

Nie do końca jest natomiast sprawa pojawienia się ZSU-57-2 na terytorium Chin. Według niektórych informacji, to właśnie Chińska Republika Ludowa miała być pierwszym, pozaeuropejskim użytkownikiem ZSU-57-2, który miał tam trafić u schyłku lat 50. Inne, bardziej wiarygodne informacje przedstawiają fakt, że pierwsze ZSU-57-2 trafiły do chin pod koniec lat 70., lub na początku lat 80. XX wieku, czyli prawie dwadzieścia lat później. Znamiennym faktem jest to, że właśnie w tym czasie, kiedy do Chin Trafił ZSU-57-2, właśnie na jego bazie został stworzone samobieżne działo przeciwlotnicze Typ-80. Tutaj najbardziej widoczną zmianą było zastosowanie nieco zmodyfikowanego kadłuba czołgu średniego Typ-69II (z pięcioma parami kół nośnych), a sama wieża nie została poddana widocznym modyfikacjom. Masa pojazdu wzrosła do 31 ton, co ma wskazywać, że samo podwozie i tak musiało być mocno „odchudzone”. Zestaw ten nie był najprawdopodobniej produkowany na potrzeby własne i stanowił propozycję eksportową. Tam także zainteresowania nie wzbudził. Kilka wyprodukowanych wozów Typ 80 przechodziło próby w chińskich jednostkach pancernych. Ciekawostką jest fakt opracowania przez Chińczyków w latach 80., pocisku przeciwlotniczego z radiolokacyjnym zapalnikiem zbliżeniowym dla armat S-60 oraz S-68. Ich użycie znacząco podnosi efektywność zwalczania celów powietrznych. Amunicja ta stała się przedmiotem eksportu do kilku krajów.

Opis techniczny działa samobieżnego ZSU-57-2

ZSU-57-2 jest gąsienicowym, lekko opancerzonym pojazdem bojowym, przeznaczonym do zwalczania celów powietrznych lecących na wysokości do 4000 metrów i w odległości do 7000 metrów oraz celów naziemnych. Konstrukcja składa się z kadłuba oraz obrotowej wieży z zamontowanym uzbrojeniem. Załogę wozu stanowi sześciu żołnierzy: mechanik-kierowca, dowódca, dwóch celowniczych i dwóch ładowniczych.

Konstrukcja kadłuba oparta jest na konstrukcji kadłuba czołgu średniego T-54, ale faktycznie jest nowym rozwiązaniem, optymalizowanym pod konstrukcję dla tego działa samobieżnego. Przede wszystkim, to co najbardziej rzuca się w oczy, przez ogólną mniejszą masę całej konstrukcji kadłuba, to zrezygnowanie z jednej par kół nośnych dla wozu, a pozostałe cztery zostały rozmieszczone w innych odległościach względem siebie. Przesunięcie osi wałków skrętnych i wahaczy kół nośnych obu burt wynosi łącznie 105 mm. System zawieszenia i poszczególne elementy układu jezdnego były takie same, jak w równolegle produkowanych czołgach. Dotyczyły one drążków skrętnych, wahaczy, kół nośnych, napinających i napędowych, gąsienic. Wahacze pierwszej i ostatniej pary kół nośnych posiadają amortyzatory hydrauliczne. Warto zwrócić uwagę, na fakt występowania dwóch typów kół nośnych i napędowych, wyróżniających wozy pierwszych lat produkcji (1956-1957) i późniejsze. Te wcześniejsze posiadają odlewane koła nośne z żebrami i okrągłymi otworami ulgowymi, późniejsze z elementów odlewanych, a następnie wytłaczanych.

Kadłub zespawany został z walcowanych płyt pancernych, usztywniony w wewnątrz kątownikami. Przednia część kadłuba składa się z dwóch nachylonych płyt pancernych, ściany tworzą dwie pionowe płyty pancerne, tylną trzy nachylone płyty, dno – trzy płyty ze sobą zespawane w jedną całość, w płycie górnej wycięto otwór dla bieżni pierścienia oporowego dla podstawy wieży, o średnicy wewnętrznej 2100 mm, luków ulgowych i żaluzji układu silnika. Grubość płyt pancernych w większości przypadków znacząco odbiega od grubości kadłuba czołgu T-54. Są one znacznie cieńsze od przyjętych – przednie, boczne i tylne mają grubość 15-13,5 mm, dolne 13,5, a górne płyty 10,6 mm.

Kadłub podzielony został wewnątrz na przedziały: kierowania, bojowy oraz napędowy. Przedział kierowania mieści się z lewej, przedniej części kadłuba i znajdują się w nim m.in.: siedzisko kierowcy, dźwignie i pedały mechanizmów kierowania i sterowania układami, tablica kontrolno-pomiarowa, skrzynka bezpieczników, aparat nr 3 telefony wewnętrznego. Po prawej stronie stanowiska kierowcy znajduje się zbiornik paliwa o pojemności 290 litrów oraz bateria akumulatorów. Nad siedziskiem kierowcy, w górnej płycie kadłuba, znajduje się właz, zamykany obrotową pokrywą, odchylaną w lewo, zamocowaną na wsporniku rurowym. Kierowca dysponuje dwoma peryskopami obserwacyjnymi. Lewy może być -podczas jazdy nocnej zastąpiony przez przyrząd noktowizyjny TWN-1. Jest to przyrząd aktywny, który musi być wspomagany podświetlaniem światła czerwonego przez reflektory FG-10 (2 sztuki). W przedniej, górnej płycie kadłuba, przed stanowiskiem kierowcy, wycięto jego właz zapasowy, zamykany pokrywą. To także jest różnica w porównaniu z czołgiem T-54, który posiadał swój właz ewakuacyjny w podłodze dla całej załogi czołgu. Podczas długotrwałej jazdy przy otwartym włazie nad głową mechanika-kierowcy, można założyć kołpak ochronny z dermatoidu, który w przedniej części posiada szybę ze szkła organicznego z zamontowaną wycieraczką i układ elektrycznego ogrzewania.

W przedziale bojowym umieszczona jest obrotowa wieża, na podłodze kadłuba, pod obrotową podłogą kosza wieży została rozmieszczona część jednostki ognia dla armat.

W tylnej części kadłuba, oddzielonej od przedziału bojowego przegrodą ogniową, znajduje się przedział napędowy, mieszczący silnik i jego układy. Tu zmian wobec czołgu T-54 jest najmniej. Zastosowano taki sam silnik W-54 o mocy 520 KM, a także cały układ przeniesienia mocy z przekładnią pośrednią, sprzęgłem głównym, skrzynią biegów, planetarnymi mechanizmami skrętu i przekładniami bocznymi. W przedziale napędowym rozmieszczono dwa kolejne zbiorniki paliwa, o łącznej pojemności 350 litrów. Łącznie w zbiornikach wewnętrznych mieści się 640 litrów paliwa. Pozostała część zapasu paliwa znajduje się w trzech zbiornikach zewnętrznych na prawej półce nadgąsienicowej. Pojemność każdego z nich wynosi 95 litrów.

Ze względu na mechanizmy obrotu wieży oraz podniesienia armat, instalacje hydrauliczne oraz elektryczne, zostały znacznie bardziej rozbudowane.

Spawana wieża jest ustawiona na kulkowym łożysku oporowym. Do jej budowy wykorzystano płyty pancerne o grubości 8 mm (dno) i 13,5 mm (przód, boki i tył). W przedniej części wieży znajduje się wycięcie dla armaty S-68 oraz dwa narożne wycięcia, zamknięte klapami z zatrzaskami sprężynowymi, do celowania przy prowadzeniu ognia do celów naziemnych. Poniżej pierścienia oporowego znajduje się kosz wieży, obracający się wraz z wieżą. Do tylnej części wieży przyśrubowany został kosz na łuski i łódki, zbudowany z metalowego szkieletu, obciągnięty drucianą siatką. Ze względu na odkrytą od góry całą konstrukcję wieży, podczas przejazdu w złych warunkach atmosferycznych i zimą, może być ona nakryta brezentowym poszyciem z trzynastoma oknami ze szkła organicznego.

W wieży znajdują się siedziska dla pięciu pozostałych członków załogi działa samobieżnego – dowódcy (po prawej stronie armaty), prawego ładowniczego (w przodzie, poniżej siedziska dowódcy), celownikowego (po lewej stronie armaty), celowniczego (w przodzie, na lewo od siedziska celownikowego) i lewego ładowniczego (w przodzie, poniżej siedziska celownikowego). W wieży zamontowano uzbrojenie działa, które stanowi 57 mm, podwójnie sprzężona armata przeciwlotnicza S-68, złożona z dwóch nieco zmodyfikowanych armat S-60. Armata jest bronią samoczynną, działającą na zasadzie krótkiego odrzutu lufy, ryglowaną przez obrót zamka. Lufa ma bruzdowany przewód (24 bruzdy, skot gwintu 35 lkb.) i zakończona jest wielooknowym hamulcem wylotowym. Długość całkowita lufy z hamulcem wylotowym wynosi 4365 mm (76,6 klb.), a jej część bruzdowana – 3560 mm. Każda z luf posiada niezależne: powrotnik sprężynowy i opornik hydrauliczny, wspornik z mechanizmem przyśpieszającym, zamek tłokowo-śrubowy o ruchu wzdłużnym, magazyn, mechanizm spustowy, zderzak hydrauliczny i kołyskę typu cylindrycznego z przeciwwagami. Długość samego odrzutu wynosi w granicach 325-370 mm.

Łożę armaty. Składające się z konsoli, rygla marszowego części wahadłowej i przenośnika łusek, umieszczone jest na dnie wieży (mocowane jest do niego w dwóch miejscach) i stanowi podstawę do mocowania części wahadłowej armaty, celownika, napędów mechanizmów naprowadzania i instalacji elektrycznej.

Armaty są naprowadzane na cel w azymucie i kącie położenia (po przez obrót wieży), za pomocą napędów elektrohydraulicznych lub awaryjnie – ręcznego. Naprowadzanie na cel napędem elektrohydraulicznych odbywa się za pomocą silników elektrycznych prądu stałego, poprzez uniwersalne hydrauliczne regulatory prędkości, zabezpieczających płynną prędkość naprowadzania uzbrojenia i utrzymania go w latającym celu. Prędkość naprowadzania w poziomie zawiera się w zakresie 0,2-30o/sek, w pionie, w zakresie 0,3-20o/sek lub średnio 4o na jeden ręczny obrót korbą. Kąt ostrzału uzbrojenia głównego wynoszą od -5 do +85o w pionie oraz +360o w poziomie.

Do celowania służy celownik wektorowy, nazywany mocno na wyrost – w dokumentacji działa „automatycznym celownikiem przeciwlotniczym”. Nie jest on oczywiście w żaden sposób powiązany z automatycznym systemem naprowadzania i obrotu wieży i uzbrojenia głównego. Poprzez wprowadzenie do celownika, przy spoziomowanym dziale, a przechylenie nie powinno przekraczać 1o, maksymalnie 3o, prędkości celu, kąta kursu i odległości do celu i na tzw. „Oko” lub za pomocą dalmierza (oczywiście określanych według różnych typów samolotów i ich wielkości), dokonuje się odpowiedniego przesunięcia znaków celowniczych, celowników kolimatorowych, w zależności od wyliczonego kąta wyprzedzania i kąta celowania. Z celownikiem możliwa jest praca z napędami elektrohydraulicznymi armaty, podczas której celowniczy naprowadza armatę według azymutu i kąta położenia celu, zaś celownikowy wprowadza do celownika dane wejściowe (także kąt nurkowania lub wznoszenia się celu). W trakcie pracy celownika w trybie ręcznym, celownik i armatę obsługuje wtedy trzech ludzi. Dowódca naprowadza ją w kierunku, celowniczy w trakcie podniesienia, a celownikowy wprowadza wszystkie dane do celownika.

Armaty posiadają trzy mechanizmy spustowe: samoczynny, elektryczny i nożny.

Armata zasilana jest z łódek mieszczących po cztery naboje, wkładanych ręcznie do magazynu amunicyjnego, które są umieszczone odpowiednio z lewej, jak i prawej strony komory zamkowej każdego działa. W celu rozpoczęcia strzelania należy, za pomocą dźwigni, cofnąć zamek w położenie tylne, umieścić łódkę z nabojami w korycie magazynu i zaryglować zamek. Po aktywowaniu spustu elektrycznego lub naciśnięciu na pedał spustu mechanicznego, armata będzie prowadziła samoczynnie ogień, aż do zakończenia amunicji znajdującej się w magazynie – powinna ona być systematycznie napełniana przez ładowniczego. Szybkostrzelność teoretyczna pojedynczej armaty wynosi 100-120 strz/min, a zatem sumaryczna całego kompleksu 200-240 strz/min. Praktyczna jednak nie może przekraczać jednak 100 strz/min (2×50), ze względu na możliwość uszkodzenia działa i zranienia obsługi. Po oddaniu przez szybko ogień 50-60 strzałów na lufę, powierzchnia zewnętrzna lufy nagrzewa się do temperatury +400oC, co samo w sobie może doprowadzić do eksplozji pocisku lub ładunku miotającego w lufie lub komorze zamkowej działa. Należy wtedy bezwzględnie przerwać ostrzał i dokonać schłodzenia lufy wodą za pomocą specjalnego urządzenia lub odczekać do jej ostygnięcia.

Po wystrzale, łuski i łódki są usuwane z wnętrza wieży przez przenośnik taśmowy, umieszczony wewnątrz łoża armaty, napędzany elektrycznie lub ręcznie, do specjalnego kosza w tylnej części wieży. Napęd przenośnika jest włączany w chwili naciśnięcia przycisku/pedału spustu.

Do strzelania z armat typu S-60 i S-68 używane są dwa zasadnicze typy amunicji scalonej: odłamkowo-smugową i przeciwpancerno-smugową. Nabój UOR-281 (UOR-281U) z pociskiem odłamkowo-smugowym OR-281 (OR-281U) i głowicowym zapalnikiem uderzeniowym MGZ-57 lub MG-57 z samolikwidatorem, waży 6,51 kg (pocisk 2,81 kg). . Nabój UBR-281 (UBR-281U) z pociskiem przeciwpancerno-smugowym BR-281 (BR-281U) z bezwładnościowym zapalnikiem dennym MD-10 ma masę 6,61 kg (pocisk 2,85 kg). Pocisk przeciwpancerny przebija na odległość 1000 metrów, pancerną płytę o grubości 80 mm przy jej kącie pochylenia 60o, zaś na dystansie 2000 metrów płytę pancerną o grubości 60 mm. Prędkość początkowa obu pocisków wynosi prawie 1000 m/sek. Balistyczna donośność wynosi 12 000 m w poziomie i 8800 m w pionie, ale poprzez opóźnienie samolikwidatora pocisku odłkamkowego, wynaszące 12-16 sekund, jest ona ograniczona do 6,5-7 kilometrów. Faktyczny zasięg ognia skutecznego wynosi 4000 metrów w obu płaszczyznach. Zapas kompletnej amunicji armatniej wynosi 400 naboi scalonych. W wieży znajduje się 176 sztuk załódkowanych nabojów (44 łódki), zaś w kadłubie – 72 naboje w łódkach w przedniej części kadłuba i 52 naboje luzem pod obrotową podłogą wieży.

Na półce z prawej strony tylnej części wieży znajdowała się radiostacja krótkofalowa 10RT-26E. Z nią pojazdy opuszczały zakłady, w trakcie remontów były one sukcesywnie wymieniane na nowsze radiostacje typu UKF R-113, a potem UKF R-123. Podobnie postępowano z wewnętrznymi telefonami czołgowymi TPU-47, które zastępowano urządzeniami R-120 i R-124.

Państwo ZSRR
Typ pojazdu samobieżne działo przeciwlotnicze
Trakcja gąsienicowa
Załoga 6
Historia
Prototypy 1955
Produkcja 1955-1960
Egzemplarze 2023 szt.
Dane techniczne
Silnik silnik wysokoprężny, widlasty, 12-cylindrowy, 4-suwowy, z wtryskiem bezpośrednim,
W-54 o mocy 520 KM/2000 obr/min, chłodzony cieczą, średnica cylindra 150 mm,
skok tłoków 186,7 mm, stopień sprężania 14-15,
pojemność skokowa 38 800 cm3
Osiągi moc jednostkowa 18,5 KM/t, prędkość maksymalna 48-50 km/h po drodze bitej, do 30 km/h w terenie, zasięg po drodze bitej do 420 km, w terenie do 300 km
Transmisja mechaniczna
Poj. zb. paliwa 640 l (zasadniczy)
285 l (dodatkowy)
Pancerz spawany z płyt walcowanych 15 mm
Długość 8,48 m (całkowita)
6,22 m (kadłuba)
Szerokość 3,27 m
Wysokość 3,27 m
Prześwit 0,43 m
Masa 28 000 kg (bojowa)
Moc jedn. 18,6 KM/t
Nacisk jedn. 0,63 kg/cm²
Osiągi
Prędkość 48 – 50 km/h (po drodze)
Zasięg 400 – 420 km (po drodze)
300 – 320 km (w terenie)
Pokonywanie przeszkód
Brody (głęb.) 1,40 m
Rowy (szer.) 2,70 m
Ściany (wys.) 0,80 m
Kąt podjazdu 30º
Dane operacyjne
Uzbrojenie
jedna podwójnie sprzężona armata automatyczna 57 mm S-68, kąt ostrzału w pionie – 5 do +85o, w poziomie +360o, broń osobista załogi (dwa karabinki automatyczne AK 7,62 mm, jeden pistolet sygnałowy 26 mm), napęd wieży i mechanizmów podniesienia elektryczno-hydrauliczny lub ręczny, prędkość naprowadzania w poziomie 0,2-30o/sek, prędkość naprowadzania w pionie 0,3-20o/sek (napędy) lub 4o na jeden ręczny obrót korby.

Amunicja

300 nabojów scalonych do armaty (w 248 łódkach), 600 naboi do AK-47 (20 magazynków), 20 naboi do pistoletu sygnałowego, 20 granatów obronnych F-1

 

Detale

Podsumowanie

Przeciwlotnicze działo samobieżne ZSU-57-2, które trafiło do jednostek w drugiej połowie lat 50. ubiegłego wieku, zajmuje ważne miejsce w historii radzieckich wojsk OPL (obrony przeciwlotniczej), a także ich odpowiedników w kilku państwach Układu Warszawskiego i innych zaprzyjaźnionych krajach. Było pierwszym systemem uzbrojenia w swej klasie3 wprowadzonym do seryjnej produkcji w ZSRR, jak również pierwszym, który wykorzystywał jako bazę, elementy podwozia czołgowego, co miało pozwalać na stałe towarzyszenie pododdziałom pancernym i zmechanizowanym. Szybko jednak po wprowadzeniu do linii, przestało odpowiadać wymogom współczesnego pola walki i na początku lat 60. jego produkcję wstrzymano, a z jednostek wyparły je słynne Szyłki. Mimo tego, ZSU-57-2 uzyskało znaczną popularność, stając się przedmiotem szerokiego eksportu i biorąc udział w wielu konfliktach zbrojnych.

Artykuł został opublikowany dzięki uprzejmości jego autora: Dawid Kalka / Uzbrojenie Świata – Historia oraz Współczesność

image_pdfimage_printDrukuj
Udostępnij:

Ostatnia aktualizacja: 22 stycznia 2020, 14:40

Zgłoś błąd w artykule

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments