CKM wz. 30

Ciężki karabin maszynowy wz. 30

Część druga

Możliwości transportu ckm-u wz. 30

Taczanki:

Transport ciężkich karabinów maszynowych istniejących wówczas w Wojsku Polskim dla jednostek kawalerii musiały charakteryzować się przede wszystkim tempem marszu równym oddziałom konnym. Podczas posiedzenia Komitetu do spraw Uzbrojenia i Sprzętu (KSUS) z 3 kwietnia 1928 roku podjęta została decyzja o organizacji konkursu na nowy typ taczanki dla oddziałów kawalerii, w miejsce wcześniej stosowanej taczanki wz. 28. Nowy pojazd miał wówczas posiadać większą wytrzymałość i posiadać lepsze właściwości manewrowe.

Kolejne cztery lata prac, które były prowadzone we współpracy przedstawicieli kawalerii oraz piechoty, nie przyniosły wymiernych rezultatów. Pomimo prób kolejnych egzemplarzy prototypowych, w tym także cywilnych podwykonawców, nie wyłowiono nowego modelu taczanki. Prace zostały ostatecznie skoncentrowane w Pracowni Technicznej Kierownictwa Zaopatrzenia taborów. Pod koniec 1933 roku przedstawiono model pojazdu konstrukcji pracownika pracowni, urzędnika cywilnego Kozakiewicza. Nowy model charakteryzował się budową w systemie dwóch podwozi, które ze sobą łączono za pomocą sprzęgłowego zaczepu. Nadawało mu to dodatkowych zdolności terenowych, na które wpływała także amortyzacja kół. Taczanka wykonana była głównie ze stali, przez co była bardziej wytrzymała od poprzedniego modelu.

Próby z nową taczanką prowadzono początkowo w Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie, w dwóch pułkach kawalerii oraz w drugiej połowie roku 1934, w Centrum Wyszkolenia Artylerii w Toruniu. O ile w Rembertowie, taczankę testowano z zamontowanym ckm-em wz. 30, to o tyle, że podczas testów w Toruniu taczanki używano z zamontowanym francuskim Hotchkissem wz. 25 – tutaj chyba głównym powodem była duża różnorodność posiadana ciężkiej broni maszynowej w oddziałach artylerii. Wszystkie raporty prób potwierdzają wysoką przydatność nowego wzoru taczanki w Wojsku Polskim.

Oddzielną kwestią pozostała trakcja konna. Taczanka została zaprojektowana na dwa konie zaprzęgowe. Departament kawalerii w osobie pułkownika dyplomowanego Jana Karcza wskazała konieczność dodania orczyka dla trzeciego konia., tak aby taczanki mogły dotrzymać kroku kawalerii w polu.

W lipcu 1934 roku wykonano partię 24 taczanek wz. 34 i rozdzielono m.in. do 45. oraz 85. Pułku Piechoty oraz 3. Batalionu Strzelców, na czas letnich manewrów. Próby podsumowano referetem szefa Dep. Dow. Og. Pułkownika dyplomowanego Witolda Wartha, z 19 sierpnia 1935 roku. Podkreślił on wszystkie zalety pojazdu, jego solidarność oraz wysokie zdolności terenowe. W kontrreferacie z 15 września 1934 roku Departamentu Piechoty także wnoszono o przyjęcie do służby modelu nowej taczanki wz. 34, zaznaczając, że dla piechoty wystarczą zaprzęgi dwukonne do taczanek.

Taczankę, oznaczoną już jako wz. 36 przyjęto ostatecznie do wyposażenia piechoty i kawalerii w lipcu 1936 roku decyzją KSUS. Obie wersje różniły się przede wszystkich uchwytami przeznaczonymi dla różnych podstaw ciężkiego karabinu maszynowego wz. 30, dla podstaw wz. 30 oraz wz. 34. Według planów z 1937 roku dla wyposażenia piechoty przewidywano po dziewięć taczanek dla każdego z 90 pułków piechoty, po trzy taczanki dla każdego z samodzielnych batalionów strzelców oraz 15 dla szkół piechoty. W kawalerii w 1936 roku zabezpieczono na kredyty na 170 taczanek pod ckm.

Nowe wozu zaczęły trafiać do jednostek piechoty w połowie 1937 roku. Do połowy 1938 roku nowymi taczankami dysponowały już wszystkie pułki piechoty i samodzielne bataliony. Tam także w użyciu pozostawały już wyłącznie ckm-y wz. 30. Łącznie ze szkołami i wszystkimi formacjami piechoty znajdowały się 828 taczanek wz. 36.

57. Pułk piechoty, ckm wz. 30 na biedkach, Nowy Tomyśl – paradę obserwuje gen. Kazimierz Sosnowski

Do kawalerii nowe taczanki trafiały od początku 1938 roku wraz z wyposażeniem formacji w nowe ckm-y wz. 30 na podstawach wz. 36. Do połowy 1938 roku każdy pułk kawalerii dysponował już czterema taczankami wz. 36 – łącznie 152 egzemplarze. Nie wszystkie jednak taczanki wykorzystywano do przewozu ckm-u wz. 30, co spowodowane było powolnym wprowadzeniem broni maszynowej. Okoliczności te poruszyliśmy w podrozdziale „kawaleria”.

W kolejnym roku budżetowym rozdzielono po formacjach 702 taczanki piechoty i 346 taczanek kawalerii. Po trzy taczanki trafiły do 1. i 2. Morskiego Batalionu Strzelców, samodzielnych batalionów strzelców, kompanii ciężkich karabinów maszynowych i broni towarzyszących, ośrodków wyszkolenia szkół oraz Korpusu Ochrony Pogranicza.

Biedki:

Ciężkie karabiny maszynowe wz. 30 w ramach pułków piechoty transportowano zarówno na taczankach, jak i biedkach. Wrz z wprowadzeniem nowego ckm-u wz. 30 konieczne stało się zastąpienie dotychczasowych używanych biedek. Biedki wz. 28, 29 i 30 dla ckm-ów Maxim wz. 08, Hotchkiss czy wz. 10/28 z powodu braku resorów oraz miejsca na sprzęt nie nadawały się dla nowego sprzętu.

W celu wyboru nowego sprzętu w październiku 1932 roku zebrała się specjalna komisja, która postanowiła, że do przewożenia ckm-u wz. 30, podstawy i sprzętu, dostosować należy, w porozumieniu z Komisją Doświadczalną CWPiech., oraz Departamentem Uzbrojenia, biedkę amunicyjną uniwersalną, opracowaną w 1932 roku przez Pracownię Techniczną KZTab.

Komisja zebrana 11 lutego 1933 roku ustaliła, że biedkę należało zaopatrzyć w półresory oraz uchwyty. Ponadto winna posiadać podstawę dodatkową do strzelania przeciwlotniczego. Prototypowy egzemplarz biedki oddano co CWPiech., w celu poddania próbom. Departament Piechoty nalegał, by biedka umożliwiała przewożenie oddzielnie ciężkiego karabinu maszynowego i podstawy do ckm-u, złączonego i gotowego do boju. Postulat ten został zrealizowany, a biedka wz. 33 zatwierdzona do użytku.

Na biedkach przewożono całość wyposażenia bojowego karabinu maszynowego wz. 30. Obok ckm-u i podstawy czy futerału na lufy zapasowe, wieziono także osiem skrzynek amunicyjnych, wodnik z wężem, skrzynkę narzędziową. Masa załadowanej biedki wynosiła około 400 kg. Do ciągnięcia używano jednego konia z woźnicą poruszającym się pieszo.

Prócz biedek wz. 33 pod ckm wz. 30 w skład kompanii karabinów maszynowych wchodziły także biedki amunicyjne wz. 33. Nie posiadały one resorów oraz pomostów z uchwytami. Był to pojazd uniwersalny, który służył do przewozu 16 skrzynek amunicyjnych, czyli 5280 naboi karabinowych, jednej ładowarki, jednej skrzynki konserwacyjnej, jednego wodnika z wodą oraz plecaków obsługi.

Transport na taczankach

Juki:

Obok używania w jednostkach kawalerii taczanek na ckm-y wz. 30, broń była też przewożona w rzędach jucznych. W ten sposób transportu pozwalał na większą niż taczanka mobilność, jednak nie zapewniał osłony przeciwlotniczej podczas marszu.

Opracowanie nowych rzędów jucznych dla ciężkich karabinów maszynowych wz. 30 w kawalerii było zadaniem trudnym. Problem nie stanowił na tyle sam karabin i jego wyposażenie, a podstawa. Długi okres wyboru podstawy dla ckm-u kawalerii blokował prace. Już po dokonaniu wyboru podstawy P.C.35.K, w lipcu 1936 roku dowódca taborów i szef remontu, pułkownik Dembiński, przygotował referaty dotyczące poszczególnych rzędów jucznych, a wśród nich juków pod ciężkie karabiny maszynowe wz. 30. Siodło miało służyć do przewożenia karabinu maszynowego wz. 30, podstawy wz. 36, dwóch skrzynek amunicyjnych, gumowego węża oraz futerału na jedną zapasową lufę. W podstawie marszowej (bez wody w chłodnicy) rząd juczny z ciężkim karabinem maszynowym wz. 30, podstawą i oprzyrządowaniem ważył 93,1 kg, w bojowej 95,3 kg.

Próby z nowymi rzędami jucznymi rozpoczęto latem 1936 rok, a 27 sierpnia 1936 roku odbyła się konferencja Departamentu Dowodzenia Ogólnowojskowego, na której podjęto decyzję o skierowaniu 10 zestawów juków do prób. Ostatecznie testowano pod ckm, różniły się pomiędzy sobą, próbowano juków z podstawami wz. 36, a w 1. Pułku Szwoleżerów i 5. Pułku Ułanów juki pod podstawy piechoty wz. 30. W obu zastosowanych typach istniały pewne rozbieżności wagowe. Powstały problemy ze zrównoważeniem juków.

Po ostatecznym zaakceptowaniu konstrukcji nie dokonano zakupu juków od razu w 1936 roku. Wraz z wprowadzeniem ckm-u wz. 30 do kolejnych pułków kawalerii pojawiały się na wyposażeniu także nowe rzędy juczne.

Rowery:

Pododdziały kolarzy w 1939 roku nie wyposażono w ciężkie karabiny maszynowe, ale to nie znaczy, że taki pomysł nie pojawił się na pewnym etapie reorganizacji Wojska Polskiego. Biorąc pod uwagę doświadczenia wojsk austro-węgierskich czy włoskich z okresu I Wojny Światowej, czy międzywojenne doświadczenia belgijskie, promowano uzbrajanie także polskich kolarzy w ckm-y wz. 30.

W roku 1937 próby rozpoczęto w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu., gdzie zagadnieniem zajmowała się Komisja Doświadczalna. Odpowiednie próby były prowadzone także w 18. i 21. Pułku Ułanów.

Polski system zakładał przewożenie ckm-u wz. 30na dwóch rowerach na jednym sam ckm z przyborami, a na drugim podstawę. Na rowerach obsługi montowane były specjalne bagażniki, gdzie pod stroczonym wyposażeniem własnym, przewożono jedną skrzynkę na taśmę amunicyjną. Dodatkowo amunicyjni poruszający się na rowerach transportowali na specjalnym uchwycie na ramie roweru dodatkową skrzynkę na amunicję. Do obsługi ciężkiego karabinu maszynowego wz. 30 na rowerach było potrzebnych dziewięciu żołnierzy Oddział przewoził dwie jednostki ognia amunicji – kolejne dwie miano przewozić w samochodzie. Niestety, wadą takiego rozwiązania była masa rowerów po załadowaniu. Rower ważył 19 kg, a wyposażenie żołnierza 9 kg, to po zamocowaniu ckm-u, łączna masa 54 kg. Rowery z podstawą oraz amunicją były niewiele lżejsze, bo ważyły aż 53 kg.

20 grudnia 1938 roku odbyła się prezentacja obsługi na rowerach przed I Wiceministrem Spraw Wojskowych, gen. Januszem Głuchowskim. Projekt uzyskał zgodę i miał zostać zrealizowany przez Komitet do spraw Uzbrojenia i Sprzętu. Zgodnie ze „Szczegółowym rozdzielnikiem nr 4 na rowery, uchwyty i bagażniki dla jednostek mobilnych”, dla drużyn km w plutonach kolarzy w kawalerii, przeznaczono po dwie sztuki uchwytów do przewożenia ckm-u wz. 30 i po dwie sztuki uchwytów do przewożenia podstaw. Ponadto 16 sztuk z uchwytami przeznaczono dla przewożenia skrzynek. Jeszcze w marcu 1939 roku trwała dyskusja co do celowości wprowadzenia ckm-ów wz. 30 do przewozu na rowerach.

Brak jest do dziś potwierdzonych informacji przypadków mobilizacji pododdziałów kolarzy wyposażonych w ciężkie karabiny maszynowe wz. 30, przewożonych na rowerach. Wiadomo, że ckm-y wz. 30 znalazły się na wyposażeniu plutonów kolarzy t. spc. Nr 51, 52 i 53 mobilizowanych dla Grupy Fortecznej Obozu Warownego „Śląsk”, jednak były one przewożone na motocyklach, a nie na ramach rowerów. Należy jednak zaznaczyć, że iż w toku improwizacji wojennej, oddziały kolarzy, przewożących ckm-y na rowerach – nie da się tego dziś wykluczyć.

Wyposażenie optyczne

Na wyposażeniu kompanii ciężkich karabinów maszynowych i broni towarzyszących znajdował się kompanijny zestaw przyborów i przyrządów celowniczych nr 32. Składał się z kątomierza – busoli, dalmierza, 24 tyczek i sześciu kątomierzy wz. 29.

W tym miejscu trzeba nadmienić, że kompania ckm-ów, były przeznaczone głównie dalmierze o podstawie optycznej 65 cm i 70 cm takich firm jak: Carl Zeiss, Goerz, Bausch & Lomb czy brytyjskie zestawy Barr & Stroud. Pozwalały one na dokładne obliczanie odległości do celu. W przypadku zastosowania kątomierza – busoli wz. 25 stosowano egzemplarze francuskie oraz krajowe produkcji PZO.

Ciężki karabin maszynowy na podstawie trójnożnej wz. 34, Muzeum Wojska Polskiego (Warszawa)

Dla kompanii przeznaczono sześć sztuk kątomierza wz. 29 na 12 posiadanych ciężkich karabinów maszynowych. Było to urządzenie optyczne, które pozwalało na nadanie karabinowi maszynowemu pożądanego kierunku i kąta położenia, zarówno przy ogniu bezpośrednim, jak i pośrednim. W 1927 roku MSWojsk. Ogłosiło konkurs na skonstruowanie uniwersalnego celownika optycznego dla ckm-u wz. 30. Fabryka Aparatów Optycznych i Precyzyjnych H. Kolberg w ramach konkursu wykonała kilka typów modeli, z których w 1928 roku cztery zakupił Departament Uzbrojenia. W maju 1929 roku przeprowadzał próby w Centrum Badań Poligonowych w Rembertowie oraz w Centralnej Szkole Strzelniczej w Toruniu. Po uzyskaniu pozytywnych wyników przeprowadzonych prób, 8 czerwca 1929 roku – celownik/kątomierz wz. 29, zyskał zgodę na wprowadzenie do użytku.

Kątomierz wz. 29 został pierwotnie zaprojektowany dla ciężkiego karabinu maszynowego Maxim wz. 08 w celu zastąpienia celowników niemieckich ZF-12. Został zastosowany takzę do ckm-u wz. 30 i mógł być zamienne montowany w zależności od typu zastosowanego ckm-u. Do wybuchu wojny wyprodukowano około 3000 sztuk. W ramach obsługi były one przydzielone celowniczym ciężkiego karabinu maszynowego wz. 30.

Przystrzeliwanie CKM-u wz. 30

W roku 1936 został wykonany projekt „Instrukcji o broni piechoty: Przystrzeliwanie”. Instrukcja ustalała zasady, których ścisłe i terminowe przestrzeganie w oddziałach zapewnić miało broni ręcznej i maszynowej celność na różnych odległościach celownika. Miała też być podstawą wyeliminowania broni o rozrzutach przekraczających dopuszczalne wielkości. Broń użytkowana w oddziałach musiała być poddawana okresowemu sprawdzeniu celności i wyregulowaniu w miarę potrzeby przyrządów celowniczych, ze względu na zmiany, jakim ulegała w czasie jej użytkowania.

Przestrzeliwaniu ciężkiego karabinu maszynowego wz. 30 miało na celu dobranie i odpowiednie ustawienie muszki na ckm-ie wz. 30, aby osiągnąć na odległościach celownika, położenie pojedynczych trafień lub środka rozrzutu kilku trafień, w obranym przez strzelca punkcie celowania, względnie w jego najbliższym sąsiedztwie. Jednocześnie przystrzeliwanie sprawdzało okresowe wartości danej broni (dokładnie lufy karabinu) pod względem jej rozrzutu.

Przystrzeliwanie ciężkiego karabinu maszynowego wz. 30 odbywało się pod nadzorem kierownika przystrzeliwania broni, którym w zasadzie winien być zbrojmistrz pułku, w obecności dowódcy właściwego pododdziału lub jego zastępcy. Każdy pułk winien dysponować dwoma zespołami podoficerów kompanii ckm do przystrzeliwania ciężkich karabinów maszynowych wz. 30.

Strzelcy wykonywali strzelanie w jednym dniu, przy temperaturze powyżej +5 stopni C, pogodzie słonecznej i bezwietrznej, z użyciem broni kontrolnej dostarczanej przez Kierownictwo Zaopatrzenia Uzbrojenia. Oddawali z ckm-u po trzy serie pięciostrzałowe ogniem pojedynczym – zaryglowanym. Wszyscy z tego samego egzemplarza broni. Przy obu podstawach wz. 31 i wz. 34 strzelano do celu na odległość 100 metrów amunicją S – Sc. Dopuszczalny rozrzut musiał mieścić się w kole o średnicy 20 cm.

Ładownik i wyrównywarka

W 1931 roku zostały zainicjowane prace nad wyborem wyrównywarki naboi w taśmie nabojowej. 23 lutego 1932 roku Komisja Doświadczalna Centrum Wyszkolenia Piechoty przedłożyła do Departamentu Piechoty trzy opracowane typy wyrównywarek naboi do taśmy ciężkiego karabinu maszynowego wz. 30.

  • wyrównywarki polowej

  • wyrównywarki deseczkowej

  • wyrównywarki bębnowej

Ostateczny wybór padł na wyrównywarkę polową. Wyrównywarka przeznaczona była do umieszczenia w skrzynce narzędziowej i nie wymagała rozkładania. W celu użycia wyrównywarkę ustawiano na skrzynce narzędziowej lub na innej dowolnej podstawie. Następnie podnoszono dźwignię wpychającą i zakładano taśmę tak, aby podnoszono dźwignię wpychajacą i zakładano taśmę tak, aby jej przednia krawędź dotykała słupków wyrównywarki. Po tym opuszczano dźwignię wpychającą na taśmę i naciskano rękojeść dźwigni aż do oparcia dźwigni wpychającą i przesuwano taśmę i naciskano rękojeść dźwigni, aż do oparcia dźwigni o podstawę, a następnie podnoszono dźwignię wpychającą i przesuwano taśmę o dalsze pięć naboi, które wymagały wyrównania.

Pokaz oddziałów obrony przeciwlotniczej podczas rewii wojskowej na Polu Mokotowskim. Ciężki karabin maszynowy wz. 30 (wersja przeciwlotnicza) zamontowany na motocyklu Sokół 1000

Wspomniana Komisja Doświadczalna dokonała także wyboru ładowników dla ciężkiego karabinu maszynowego wz. 30. Wybór padł na ładowniki wz. 30, których produkcję uruchamiano w 1932 roku. Było to nieduże urządzenie, służące do nabijania taśmy amunicyjnej nabojami. Ładowanie odbywało się za pomocą pokręcenia korby. Ruch rączki w prawo powodował cofnięcie dopychacza. Dopychacz uderzał w dosyłacz. W wyniku tego następowało rozwarcie kieszonki w taśmie i dosłanie naboju.

Wkrótce, bo w 1934 roku jednak stwierdzono, że obsługi garnizonu Rembertów nie używały skarbowych ładowników wz. 30 pierwszej serii produkcyjnych i taśmy ładowały ręcznie. W Centrum Wyszkolenia Piechoty podjęto się więc prac doświadczonych z posiadanych ładownikami. Próbom zostało poddanych sześć egzemplarzy. Taśmowana dokonywano w CWPiech., 3. Batalionie Strzelców oraz w ramach prac w Komisji Doświadczalnej.. Szybko okazało się, że ładowniki działają wadliwie. Stwierdzono rozrywanie taśmy bawełnianej, łamanie szpilek ładownika, a same naboje były nienależycie dopychane. Aż w trzech ładownikach stwierdzono dosyłanie naboi podwójnie, przez co dochodziło do wgniatania łusek. Stwierdzono więc, iż ładowniki pierwszej serii nie nadają się do użytku. Ponieważ jednak ładowników drugiej serii nie poddano ich próbom. Komisja Doświadczalna CWPiech., wnosiła o rozesłanie ankiety do jednostek polowych, obejmujących pytania co do funkcjonowania ładowników najnowszej produkcji, w których dokonano poprawy działania urządzeń i podjęcie dalszych prób. Jedna nic nie wiadomo o dalszych pracach, gdyż ładowniki wz. 30 były użytkowane do wybuchu wojny i nic na to dziś nie wskazuje, że poprawione ładowniki były sprzętem bardzo wadliwym.

Ciężki karabin maszynowy na podstawie trójnożnej wz. 36 (kawaleryjska), Muzeum Wojska Polskiego (Warszawa)

Eksport broni za granicę

Realizowanie systematycznie w Wojsku Polskim proces ujednolicenia wykorzystywanych typów uzbrojenia oraz wymiany starej broni maszynowej na nowocześniejsze wzory stworzył możliwości dla podejmowania zamówień eksportowych. Korzystając z uzyskanych akceptacji ze strony wojska, m.in. Sztabu Głównego czy MSZ, polski przemysł zbrojeniowy reprezentowany przez syndykat SEPEWE starał się wykorzystać rosnące zapotrzebowanie na broń wywołane m.in.: trwającej wówczas w Hiszpanii wojny domowej. Choć znacznie silniejsi rywale, jak choćby koncerny brytyjskie, francuskie czy czechosłowackie, nie pozostawiała krajowej spółce zbyt szerokiego pola manewru do działania, to w okresie kilku lat udało się jednak zawrzeć szereg umów dotyczących dostaw ciężkich karabinów maszynowych wz. 30 wraz z częściami zapasowymi i amunicją:

  • Partia 48 ciężkich karabinów maszynowych wz. 30 oficjalnie przeznaczona dla armii greckiej. Stosowana umowa, opierająca na kwotę 166 368 złotych, która została zawarta w 1937 roku, jednak obstalunek w rzeczywistości realizowany był najprawdopodobniej na rzecz hiszpańskich republikanów.

  • Dostawa 500 sztuk ciężkich karabinów maszynowych wz. 30 dla Turcji. Wynegocjowana z trudem, choć była to umowa korzystna dla polskiego producenta, która została ostatecznie zawarta 19 listopada 1938 roku, a wytwórcą broni miała być Fabryka Karabinów PWU.

  • Dostawa partii licząca aż 600 ciężkich karabinów maszynowych wz. 30 wraz z wyposażeniem i częściami zapasowymi zamówiła w 1938 roku Wielka Brytania. Wartość kontraktu wynosiła 2 245 200 złotych. Szczegóły dotyczące przedmiotowe zlecenia nie są znane, jednak kilku współczesnych autorów, którzy twierdzą, że ta broń miała trafić do innego zagranicznego odbiorcy.

  • Dostawa dalszych 171 ciężkich karabinów maszynowych wz. 30dla Turcji. Umowa została zawarta 27 maja 1939 roku, a wykonawcą zlecenia zostały PWU (wybuch wojny jednak uniemożliwił realizację tech zamówień).

  • W 1938 roku zostało podpisanych kolejnych „greckich” umów. Pierwsza mówiła o 420 egzemplarzach ckm-ów wz. 30 o wartości 1 571 640 złotych, druga umowa dotyczyła o dostawie 500 sztuk ckm-ów wz. 30 wraz z zestawami części zamiennych, oszacowanych na kwotę 1 871 000 złotych. Mówi się, że liczba wysłanych do Hiszpanii ckm-ów wz. 30 szacowana jest na liczbę około 1700 egzemplarzy.

  • W bardzo podobny sposób oferty składane przez rozmaitych pośredników i importerów, zarówno do państw europejskich, jak i dalekiej Ameryki Południowej, polskie zakłady eksportowały do Hiszpanii, w tym znaczne ilości eksportowanej amunicji karabinowej. Dla przykładu Wytwórnia Amunicji Nr. 1 w 1937 roku, realizowała zamówienia na 50 milionów sztuk naboi karabinowych 7,92 mm, oficjalnie przeznaczonych dla Urugwaju, a nieoficjalnie przeznaczonych dla jednej ze stron walczących na półwyspie Iberyjskim. Podmiotem, który w dużej mierze monopolizował pośrednictwo w dostawach broni maszynowej do Hiszpanii była spółka „Gokkes-Wollf”. Ślady bardzo intensywnej akcji eksportowej na Półwysep Iberyjski, widoczne były jeszcze przez wiele lat, a bardzo charakterystyczna sylwetka wysłanych do Hiszpanii polskich ciężkich karabinów maszynowych wz. 30, jest bronią tam mocno rozpoznawalną, zwłaszcza widoczną na archiwalnych zdjęciach, pokazujących zdobyczne przez stronę frankistowską, na siłach republikańskich liczne egzemplarze tej broni.

Zwalczanie celów powietrznych z polskiego ciężkiego karabinu maszynowego wz. 1930 w czasie wojny domowej w Hiszpanii

Bez wątpienia wielką zaletą wytwarzanej w państwowych fabrykach II Rzeczypospolitej broni maszynowej była jej bardzo duża trwałość oraz odpowiednio wysoka jakość ich wykonania. To tymi właśnie argumentami, a nie choćby kierowania się kryteriami niskiej ceny produktu, posługiwano się przede wszystkim, tak tworząc oferty handlowe.

Ogień z ckm-ów wz. 30

Prowadzenie ognia z ciężkich karabinów maszynowych wz. 30 nie było sprawą tak prostą, jak to może się nam wszystkim wydawać. W ogólnej opinii panuje pewne przeświadczenie, że strzelanie z karabinu maszynowego tego typu polega na strzelaniu długimi seriami do celów widocznych przed lufą broni. Sprawa była o wiele bardziej skomplikowana w obsłudze.

Wyszkolenie dowódców oraz obsług i właściwości technicznych broni pozwalają na powierzanie ciężkich karabinów maszynowych wz. 30, zadań wsparcia piechoty i kawalerii, zadań o wielkiej rozpiętości od dalekich do najbliższych odległości, zadań wymagających krótkich serii i natężenia ognia karabinowego. Ogień prowadzony z broni maszynowej tego typu miał mieć charakter bezpośredni i pośredni.

Ogień pośredni charakteryzował się widocznością celu, do którego prowadzono ostrzał. Ułatwia natychmiastowość reakcji przede wszystkim na zmienne cele pola walki i daje się stosować we wszystkich warunkach pola walki i na odległościach skutecznego zasięgu broni. Ogień bezpośredni stosowano dla rodzajów ognia niszczącego, wiążącego, niepokojącego, odgradzającego i przeszukującego. Jedną z najpoważniejszych wad ognia bezpośredniego była trudność ukrycia stanowiska ogniowego i fakt, że często natrafia się na trudności w uzupełnieniu amunicji. Wadę tego typu da się częściowo usunąć, wykorzystując jak najstaranniej maski terenowe lub stosując maskowanie sztuczne.

Przy ogniu bezpośrednim kilka karabinów maszynowych, działających ogniem na jeden cel, dawało ześrodkowanie ognia, stwarzające potężny czynnik zniszczenia lub obezwładniania ostrzelanego celu. Ześrodkowanie ognia musiało być uprzednio przygotowane i przeprowadzone przez odpowiednią organizację dowodzenia, tak dowódców piechoty, jak i karabinów maszynowych.

Ciężkie karabiny maszynowe wz. 30 prezentowane dla polskiego Marsz. Rydza-Śmigłego, zakupionych przez składki polskiego społeczeństwa

Ogień pośredni oddawany był bez widoczności celu, zwykle na granicy zasięgu broni, kiedy uwzględnia się krzywą balistyczną pocisków karabinowych. Prowadzi taki ogień na podstawie mapy i stosując sposób celowania i korygowania ognia stosowany w artylerii. Używano go przede wszystkim w bezpośredniej obronie z przygotowanym wcześniej planem ognia jako ognia ześrodkowanego lub zaporowego.

Ogień pośredni można było prowadzić przez strzelanie z ukrycia. Ułatwiało to pracę obsługi., lecz uniemożliwiało strzelanie na bliskie przedpole oraz natrafiało na pewne trudności, przy przerzucaniu ognia na ruchliwe cele. Można było je stosować dopiero na odległościach ponad 1000 metrów. Strzelanie z ukrycia stosowano wtedy, gdy zadanie i warunki terenowe oraz szybkość działania nie zmuszały do strzelania ogniem bezpośrednim.

Oba rodzaje strzelania dawały przy odpowiednio dobrym wyszkoleniu potrzebne wyniki, przy czym strzelanie bezpośrednie było bardziej „giętke”.

Stanowiska ogniowe ciężkich karabinów maszynowych mogły być odkryte lub ukryte. Stanowiska odkryte, które zawsze musiały wykorzystać maski terenowe lub być sztuczne maskowanie, służyły do strzelania bezpośredniego, te z nich, które były zakryte od frontu, służyły do prowadzenia bezpośredniego ognia bocznego.

Stanowiska ukryte, które chroniły karabin maszynowy przede wszystkim od obserwowanego ognia nieprzyjacielskiego, służyły do prowadzenia ognia z ukrycia na dalsze odległości, przeciętnie między 1000, a 2000 metrów.

W 1932 roku Departament Piechoty zainteresował się poziomem wyszkolenia i doświadczenia oddziałów w ogniu pośrednim. Masowo rozesłano do wszystkich pułków piechoty ankietę, pytając, ile pułk wykonał strzelań pośrednich, w jakich latach , jakimi metodami, jednostkami, sprzętem i z jakim rezultatem. Dodatkowo zapytano, jakie metody należało by w przyszłości skasować, a jakie pozostawić. W tym samym roku napłynęły odpowiedzi ze wszystkich pułków. Ankiety były podstawą do opracowania programów wyszkolenia oraz reformy wyposażenia kompanii karabinów maszynowych i broni towarzyszących w pułkach i dywizjach.

Obrona przeciwlotnicza, Warszawa wrzesień 1939 roku

Ogień przeciwlotniczy

Ciężki karabin maszynowy wz. 30, dzięki rozstawieniu masztowi oraz kolbę, był w pełni przystosowany do prowadzenia ognia przeciwlotniczego – zarówno na stanowisku w polu, jak i podczas marszu kolumny w przypadku ckm-u na taczance. Ogień można było prowadzić także na specjalnej tulei umocowanej na skrzyni biedki, gdzie mógł być mocowany karabin maszynowy podczas marszu. Skuteczność ognia przeciwlotniczego wymagała ograniczenia strzelania do odległości poniżej 1000 metrów., aby uzyskać wystarczającą celność i nie marnować niepotrzebnie dużej ilości amunicji, chociaż strzelanie przeciwlotnicze tego typu nabojami, musiało wynieść duże ilości, aby uzyskać odpowiedni efekt.

Z karabinów maszynowych wykonywano ogień do samolotów i dwojaki sposób – albo seriami zaporowymi, albo seriami prowadzonymi prowadzonymi w celu. Seria zaporowa polegała na tym, że po nadaniu ocenionego wyprzedzenia unieruchamiano karabin maszynowy po jednym-dwóch strzałach, czego skutkiem był fakt, że wszystkie pociski leciały w niezmiennym kierunku i tworzyły na drodze w celu w jednym miejscu zaporę przez czas przelotu serii. Cel musiał przelecieć przez zaporę i wtedy mógł zostać trafiony. Strzelanie seriami zaporowymi pozwalało wyrównać niedokładność miary wyprzedzenia na wszystkich odległościach. Serie zaporowe stosowane były na odległościach do 600 metrów (serie pięciostrzałowe), na duże odległości 600-1000 metrów serie około dziesięciostrzałowe.

Serię prowadzą na celu wykonywano się, wodząc podczas jej trwania karabinem za ruchem lecącego celu powietrznego, w ten sposób, żeby zachować tę samą miarę wyprzedzenia dla każdego strzału serii. Przy właściwym wyprzedzeniu i na małych odległościach, ogień seriami do celu mógł dać większą liczbę trafień niż ogień serią zaporową. Dlatego też ogień seriami prowadzonymi na celu wolno było stosować tylko do odległości 500 metrów. Amunicja świetlna ułatwiała wykonanie tego ognia, co potwierdziły także polskie doświadczenia z września 1939 roku, co było potwierdzane raportami oficerów składanymi po ewakuowaniu do Francji.

Do strzelania przeciwlotniczego z ciężkiego karabinu maszynowego wz. 30 używano celownika przeciwlotniczego, a w razie jego braku – celownika zwykłego. Przyrząd celowniczy przeciwlotniczy wz. 29/39 dla ckm-u wz. 30, składał się z muszki kołowej i celownika przeciwlotniczego. Muszka wz. 29/39 nadawała się do użycia we wszystkich typach broni maszynowej.

Ciężki karabin maszynowy wz. 30 na podstawie trójnożnej wz. 34, przystosowany do strzelania przeciwlotniczego

Muzeum Wojska Polskiego (Warszawa)

Podstawowe dane taktyczno-techniczne

Kaliber lufy – 7,92 mm

Zastosowany nabój – 7,92 x 57 mm

Długość całkowita konstrukcji (bez kolby) – 1200 mm

Długość lufy – 720 mm

Masa własna – 17 kg

Masa bojowa (z wodą w chłodnicy) – 21 kg

Masa lufy – 1,58 kg

Masa zamka broni – 1,25 kg

Masa podstawy wz. 30 – 29,3 kg

Masa podstawy wz. 34 – 23,3 kg

Masa podstawy wz. 36 – 17 kg

Masa pełnej taśmy nabojowej – 330 nabojowej 8,3 kg

Szybkostrzelność teoretyczna – 600 strz./min.

Szybkostrzelność praktyczna – 400-450 strz./min.

Szybkość początkowa amunicji typu S – 845 m/s

Szybkość początkowa amunicji typu Sc – 735 m/s

Najniższy celownik – 300 metrów

Najwyższy celownik – 2000 metrów

Największa skuteczna donośność – do 4500 metrów

Położenie najwyższe karabinu – 880 mm

Położenie najniższe karabinu – 380 mm

Liczba bruzd w lufie (skręt stały, prawy) – 4

Autor – zdjęcia: Dawid Kalka

Bibliografia

  1. Janusz MagnuskiKaraluchy przeciw panzerom. Wyd. I. Warszawa: Pelta, 1995
  2. Leszek Erenfeicht: CKM wz. 1930. T. 2. Edipresse Polska S.A., 2013a, seria: Wielki Leksykon Uzbrojenia. Wrzesień 1939
  3. Paweł Janicki, Jędrzej Korbal: CKM wz. 1930. T. 2oo. Edipresse Polska S.A., 2013a, seria: Wielki Leksykon Uzbrojenia. Wrzesień 1939
  4. Leszek Erenfeicht: Ręczny Karabin Maszynowy wz. 28. T. 7. Edipresse Polska S.A., 2013b, seria: Wielki Leksykon Uzbrojenia. Wrzesień 1939
image_pdfimage_printDrukuj
wz. 1897 / Mle 1897

Armata polowa wz. 1897 / Mle 1897 Brytyjscy żołnierze podczas prowadzenia ognia z francuskiej armaty polowe Mle. 1897 Historia konstrukcji Czytaj dalej...

wz. 28

Ręczny karabin maszynowy wz. 28 Browning Część druga Motocykliści z 10 Brygady Kawalerii. Erkaem wz. 28 zamocowany na koszu motocykla Czytaj dalej...

wz. 28

Ręczny karabin maszynowy wz. 28 Browning Część pierwsza Żołnierz w hełmie wz. 31 celuje z ręcznego karabinu maszynowego Browning wz. Czytaj dalej...

wz. 1917 Schneider

Haubica 155 mm wz. 1917 Schneider Haubica wz. 1917 na defiladzie z okazji Święta Niepodległości w Warszawie w 1936 r. Czytaj dalej...

Udostępnij:

Ostatnia aktualizacja: 12 grudnia 2020, 18:43

Zgłoś błąd w artykule

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments