1

8 cm Granatwerfer 34

81 mm Moździerz 8 cm Granatwerfer 34

Historia konstrukcji

Moździerz piechoty 8 cm Gr.W. 34 został opracowany w 1932 roku w niemieckich zakładach Rheinmetall-Borsig AG w Düsseldorfie. Podstawowy typ moździerza niemieckich jednostek piechoty. Był on bardzo tani w masowej produkcji – cena jednostkowa wynosiła 810 RM, a w całym procesie technologicznym zużywano zaledwie 117 kg niedeficytowych materiałów strategicznych.

Do wybuchu wojny w 1939 roku wyprodukowano 4.624 egzemplarze, natomiast do marca 1945 roku dalsze 71.630 egzemplarzy. Od 1943 roku wyparł on z jednostek pierwszej linii lżejszy model 5 cm le.Gr.W. 36. Na jego bazie opracowano także model skrócony 8 cm kz.Gr.W. 42, przeznaczony pierwotnie dla wojsk powietrzno-desantowych. Wersja montowana w transporterach opancerzonych nosiła oznaczenie 8 cm Granatwerfer 67.

Opis konstrukcji

Klasyczny moździerz piechoty z gładkościenną lufą i pociskiem ładowanym od strony wylotowej. Na dnie lufy znajdowała się iglica sterowana mechanizmem spustowym (można ją było zablokować na stałe w górnym położeniu). Na czas transportu rozkładany na podstawowe elementy:

  • lufa – 18,3kg

  • podstawa – 18,3 kg

  • dwójnóg – 18,9 kg

  • celownik kolimatorowy ze wspornikiem – 0,8 kg

W skład wyposażenia wchodził także zestaw narzędzi do rozkładania i czyszczenia broni. Obsługa moździerza składała się z 5 żołnierzy: dowódca-celowniczy, ładowniczy, podniesieniowy, 2 amunicyjnych.

Witoszów Dolny – gmina Świdnica; Muzeum Broni i Militariów

Zastosowana amunicja

Do transportu amunicji wykorzystywano metalowe skrzynki mieszczące 3 pociski wraz z zapalnikami oraz dodatkowymi ładunkami miotającymi. Masa takiej skrzynki wynosiła ok. 14,4 kg.

1. Odłamkowo-burząca 8 cm Wurfgranate 34:

Długość całkowita: 329 mm

Długość korpusu: 208 mm

Masa pocisku: 3,5 kg

Masa materiału wybuchowego: 553 g TNT

Prędkość wylotowa: od 72 do 174 m/s

Donośność: od 60 m do 2400 m

Pocisk zaopatrzony w 1 zasadniczy i 4 dodatkowe ładunki miotające w postaci krążków z materiału. Czas lotu pocisku na najmniejszą odległość wynosi 15,1 sekundy, natomiast na maksymalną odległość 23,2 sekundy. Stosowano głowicowy zapalnik uderzeniowy Wgr.Z. 34 lub Wgr.Z. 38. Stabilizacja pocisku w locie za pomocą 12 stateczników. Wyprodukowano około 74 milionów pocisków tego typu.

2. Odłamkowo-burząca 8 cm Wurfgranate 38:

Długość całkowita: 325,4 mm

Długość korpusu: 204 mm

Masa pocisku: 3,5 kg

Prędkość wylotowa: od 72 do 174 m/s

Donośność: od 60 m do 2400 m

Pocisk zaopatrzony w 1 zasadniczy i 4 dodatkowe ładunki miotające w postaci krążków z materiału. Stosowano głowicowy zapalnik uderzeniowy Wgr.Z. 38. W części nosowej skorupy znajdował się mały ładunek wybuchowy, który wymuszał podrzucenie skorupy pocisku kilka metrów nad ziemię i dopiero wtedy następowała detonacja pocisku, co znacznie zwiększało promień rażenia nieosłoniętych celów. Stabilizacja pocisku w locie za pomocą 12 stateczników.

3. Wskaźnikowa 8 cm Wurfgranate 38 Deut:

Długość całkowita: 327 mm

Długość korpusu: 207 mm

Masa pocisku: 3,5 kg

Pocisk zaopatrzony w 1 zasadniczy i 4 dodatkowe ładunki miotające w postaci krążków z materiału. Stosowano głowicowy zapalnik uderzeniowy Wgr.Z. 38, Wgr.Z. 38 St, Wgr.Z. 38 C. Pocisk wskaźnikowy z sygnalizacją miejsca upadku za pomocą niebieskiego dymu. Stabilizacja pocisku w locie za pomocą 12 stateczników.

4. Odłamkowo-burząca 8 cm Wurfgranate 39:

Długość całkowita: 329,4 mm

Długość korpusu: 216 mm

Pocisk zaopatrzony w 1 zasadniczy i 4 dodatkowe ładunki miotające w postaci krążków z materiału. Stosowano głowicowy zapalnik uderzeniowy Wgr.Z. 38. W części nosowej skorupy znajdował się mały ładunek wybuchowy, który wymuszał podrzucenie skorupy pocisku kilka metrów nad ziemię i dopiero wtedy następowała detonacja pocisku, co znacznie zwiększało promień rażenia nieosłoniętych celów. Stabilizacja pocisku w locie za pomocą 12 stateczników.

5. Odłamkowo-burząca 8 cm Wurfgranate 40:

Długość całkowita: 564,4 mm

Długość korpusu: 417 mm

Masa: 7,5 kg

Donośność: 950 m

Pocisk zaopatrzony w 1 zasadniczy i 4 dodatkowe ładunki miotające w postaci krążków z materiału. Stosowano głowicowy zapalnik uderzeniowy Wgr.Z. 38. Ciężki pocisk był zaopatrzony w 4 rozkładane sprężynowe stabilizatory.

6. Chemiczna 8 cm Wurfgranate 34 Kh.:

Długość całkowita: 329 mm

Długość korpusu: 208 mm

Masa pocisku: 3,5 kg

Masa substancji chemicznej: 0,5 kg

Pocisk zaopatrzony w 1 zasadniczy i 4 dodatkowe ładunki miotające w postaci krążków z materiału. Stosowano głowicowy zapalnik uderzeniowy Wgr.Z. 34 lub Wgr.Z. 38. Skorupa pocisku była wypełniona aktywną substancją chemiczną np. iperytem lub fosgenem. Stabilizacja pocisku w locie za pomocą 12 stateczników.

7. Szkolna 8 cm Wurfgranate 34 (Üb):

Długość całkowita: 329 mm

Długość korpusu: 208 mm

Masa pocisku: 3,5 kg

Masa substancji dymotwórczej: 0,057 kg

Pocisk zaopatrzony w 1 zasadniczy i 4 dodatkowe ładunki miotające w postaci krążków z materiału. Pocisk szkolny pokazujący obłokiem dymu miejsce upadku. Stosowano głowicowy zapalnik uderzeniowy Wgr.Z. 34. Stabilizacja pocisku w locie za pomocą 12 stateczników.

Do zwalczania celów opancerzonych opracowano także pocisk kumulacyjny 8 cm Wurfgranate 4462, którego rozwój zatrzymał się w fazie prototypowej.

Podstawowe dane taktyczno-techniczne

Kaliber: 81,4 mm

Masa: na stanowisku 56,7 kg, w transporcie 64 kg

Długość lufy: z zamkiem 1143 mm, przewód lufy 1033 mm

Kąt ostrzału w elewacji: od +38,8° do +88,9°

Kąt ostrzału w azymucie: od 10° do 23° w zależności od kąta podniesienia lufy

Szybkostrzelność praktyczna: do 18 strz./min.

Autor – Dawid Kalka

Bibliografia

  1. http://www.dws-xip.pl/encyklopedia/mort8cm34-de/
  2. Marcin Bryja: Artyleria niemiecka 1933-1945. Warszawa: Wydawnictwo Militaria, 1996



Sturmgeschutz III Ausf. F-F/8-G

Działa szturmowe Sturmgeschutz III Ausf. F-F/8-G

Sturmgeschutz III Ausf. A

Początek historii

Debiut bojowy niemieckiej artylerii szturmowej przyniósł bardzo istotne zmiany w zakresie działań wojsk lądowych czasu II Wojny Światowej. Sturmgeschutze, które w maju 1940 roku wyruszyły w swoim debiucie na pola bitew głównie w charakterze wsparcia ogniowego piechoty, z czasem zmuszone zostały do stawienia czoła coraz potężniejszym przeciwnikom, w tym innym pojazdom gąsienicowym wozom bojowym. Fakt ten, idący w parze z postępującą uniwersalnością tej klasy dział samobieżnych wymusił na konstruktorach konieczność stworzenia projektu łączącego dotychczasowe zalety pojazdów z walorami artylerii szturmowej i przeciwpancernej.

Koncepcja budowy dział samobieżnych Sturmgeschutz III w wersji długolufowej pojawiła się na terenie Niemiec już w 1938 roku, kiedy to na deskach kreślarskich koncernu Krupp-Grusson powstał pomysł zainstalowania armaty kalibru 7,5 cm długości czterdziestu kalibrów na podwoziu działa szturmowego. Cztery miesiące później otrzymał swoje oficjalne oznaczenie: 7,5 cm Sturm-Panzerabwehrkanone Lang, które w listopadzie 1939 roku zmieniono na 7,5 cm Kanone Panzer-Selbstfahrlafette, a dokładnie dwa lata po pierwszych szkicach – Sturmgeschutz (verstarkt). Drewniany model został ukończony niespełna osiem tygodni później po zwycięstwie nad Polską. Przekazano go do fabryki Daimler-Benz w Stuttgarcie-Unterturkheim, która w kwietniu 1940 roku zaprezentowała pierwszy prototyp wykonany ze stali miękkiej, ukryty pod nazwą kodową RV1. Następnie wóz został przetransportowany na poligon w pobliżu Meppen, gdzie zostały przeprowadzone pierwsze testy uzbrojenia głównego. Jak się okazało nowa maszyna wykazywała niewielką usterkowość, a zamek armaty na 133 oddane strzały, zaklinował się zaledwie jeden raz. Po trzech miesiącach działo wróciło do Stuttgartu. W związku z przeprowadzanymi pracami nad ulepszaniem krótkolufowych odmian dział szturmowych Sturmgeschutz III, dalszych badań nowego wozu zaniechano. Sam Adolf Hitler z samą konstrukcją zapoznał się dopiero w marcu 1941 roku, odnosząc się do niego z wielkim entuzjazmem. Równocześnie została złożona deklaracja, iż produkcja seryjna uruchomiona zostanie kolejnej wiosny.

Bardzo istotny wpływ na przyśpieszenie, a w konsekwencji zmianę ogólnego projektu nowego działa szturmowego, miały duże doświadczenie nabyte w toku trwania operacji „Barbarossa”. W konfrontacji z cięższymi odmianami radzieckich czołgów, zwłaszcza z KW, Sturmartillerie dysponująca jedynie krótkolufowymi wozami gąsienicowymi zdolna była do podjęcia walki tylko na krótkich dystansach (boki/tył), a z przodu nie było na to szans. Oczywiście istniało olbrzymie ryzyko zniszczenia wozu w takiej konfrontacji. 28 września 1941 roku oficjalne zapotrzebowanie na wozy Sturmgeschutz III zdolny podjąć równorzędną walkę z radzieckimi czołgami średnimi T-34 oraz ciężkimi KW-1 zgłosiło Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych (Oberkommando des Heeres). Swych spostrzeżeń nie omieszkał dodać także Fuhrer, który zażądał by uzbrojeniem głównym nadal była armata kalibru 7,5 cm, zaprojektowana tak, aby masa całego zespołu nie wpływała negatywnie na mobilność wozu. Półtora miesiąca później, wraz z ideą adaptacji na potrzeby dział szturmowych Sturmgeschutz III nowy typ dział czołgowych został wstrzymany rozwój wersji, zaproponowanej przez koncern Daimler-Benz, przenosząc koncepcyjny na koncern Rheinmetall-Borsig AG. Równocześnie konstruktorom z fabryki w Dusseldorfie przekazano minimalne wymagania związane z bronią: wystrzelony z niej siedmiokilogramowy pocisk przeciwpancerny na dystansie jednego kilometra był w stanie przebić płytę pancerną, ustawioną pod kątem 30 stopni o grubości 80 mm. W związku z zminimalizowania efektu odrzutu lufy podczas wystrzału, a zgodnie z pierwotnym zaplanowaniem, działo miało się znajdować w zamkniętej pancernej kazamacie, zdecydowano się na wykorzystanie nowego typu armaty przeciwpancernej – 7,5 cm Panzerabwehrkanone L/46. Ostatecznie jednak przystąpiono do budowy broni stanowiącej połączenie powyższej konstrukcji z elementami pochodzącymi z odpowiednika posiadającego lufę o długości 43 kalibrów – między innymi podzespołami komory zamkowej. W ten sposób powstał także nowy, lżejszy rodzaj pocisku – Panzergranatpatrone 39.

W chwili, gdy niemieckie czołówki pancerne stanęły niedaleko przedmieść Moskwy, zostało zastrzeżone, iż długolufowe wersje Sturmgeschutz III, któe pierwotnie oznaczono jako gepanzerte Selbstfahrlafette fur Sturmgeschutz 7,5 cm Sturmkanone 40 L/43 trafią na front wschodni w ciągu zaledwie pięciu miesięcy. Nowej odmianie nadano także priorytet produkcyjny.

Sturmgeschutz III Ausf. G – na śłużbie Finlandii

Osadzenie przekonstruowanej armaty czołgowej, która otrzymała nazwę 7,5 cm Sturmkanone 40 L/43, na podwoziu najnowszej, już piątej odmiany działa szturmowego (Ausf. E), legła u podstaw opracowania nowej wersji działa szturmowego – Sturmgeschutz III Ausf. F (Sonderkraftfahrzeug 142/1). Poważne wzmocnienie siły ognia zaowocowało także zwiększeniem uciążliwości gazów prochowych wydobywających się z komory zamkowej po oddaniu strzału przez co niezbędnym okazało się podwyższenie środkowej części stropu nadbudówki i zainstalowanie w niej elektrycznego wentylatora z bardzo charakterystycznym zewnętrznym kominkiem. Przeniesienie oporopowrotników nad kołyskę działa wymagało ponadto zastosowania jarzma nowego typu – trapezoidalnego, wykonanego poprzez łączenie spawami oraz śrubami arkuszy blach pancernych o grubości trzydziestu milimetrów z boków i pięćdziesięciu milimetrów z jego przodu. Kąt nachylenia przedniej osłony wynosił 73 stopnie. Został także zamontowany nowy rodzaj celownika, przystosowany do nowej balistyki broni głównej – Sfl Zfla/RbG 36, który został wyskalowany odrębnie dla każdego typu amunicji. Łączność pomiędzy czterema członkami załogi, podobnie jak w przypadku wcześniejszych wersji krótkolufowych, zapewniały rury głosowe oraz telefon pokładowy. Zapas amunicji kalibru 75 mm wynosił łącznie 44 scalone naboje, natomiast karabinowej (pojazd standardowo wyposażony był w karabin maszynowy typu Rheinmetall-Borsig 7,92 mm Maschinengewehr 34, montowany na stropie nadbudówki) – 600 sztuk. Sama obsługa także dysponowała pistoletami maszynowymi Maschinenpistole 40 kalibru 9 mm.

Ostatecznie kompletowanie wozów odbywało się w zakładach Altmarkische Kettenfabrik (Alkett) w Berlinie-Borsigwalde. W ramach Vi serii produkcyjnej, trwającej między marcem, a końcem czerwca 1942 roku w większości przypadków wykorzystywano podzespoły Sturmgeschutz III Ausf. E, jednakże pod koniec kwietnia nastąpiła ich pierwsza modyfikacja, polegająca na usunięciu wyrzutni granatów dymnych, umieszczonej wcześniej na tylnej płycie nadbudówki. W czerwcu, wraz z 121 zbudowanym pojazdem, lufę o długości 43 kalibrów, zastąpiono nieco dłuższym odpowiednikiem o długości 48 kalibrów – L/48. Ponadto rozpoczęto montaż dodatkowych 30 mm płyt pancernych, zwanych Zusatzpanzerung. Arkusze łączono ze sobą za pomocą spawów, lub co w praktyce występowało znacznie częściej za pomocą masywnych śrub. Spowodowało to wzrost masy całej konstrukcji o niemal 450 kg, przez co osiągnięto ogólny poziom niemal 24 ton. W tym samym czasie ustalił się także zestaw radiostacji Funkgerat 16/Funkgerat 16. Miesiąc później zlikwidowano bardzo charakterystyczne przednie reflektory, a na lewym błotniku lub w centralnej części przodu kadłuba, zamontowana została lampa szlakowa Notek. W praktyce przez pewien czas oba elementy lubiły występować razem obok siebie. Ostatnia modyfikacja nastąpiła w sierpniu 1942 roku i polegała na korekcie nachylenia płyt pancernych znajdujących się w górnych partiach części czołowej. Miało to zmniejszyć znacząco ryzyko penetracji listwy biegnącej tuż pod krawędzią stropu.

Produkcja szóstej odmiany dział szturmowych Sturmgeschutz III, rozłożona na VI i VII serię produkcyjną, zakończona została we wrześniu 1942 roku. W berlińskiej fabryce powstało łącznie 367 egzemplarzy pojazdów, których podwozia nosiły numerację od 91034 do 91400. W późniejszym okresie cztery wozy wykorzystano do budowy samobieżnej haubicy typu Sturmhaubitze 42.

Sturmgeschutz III Ausf. G – 18. Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS

Doświadczenie wynikające z użytkowania nowego typu działa szturmowego, jak i zaawansowane prace nad kolejnymi odmianami czołgu średniego Panzerkampfwagen III w wersjach Ausf. J i Ausf. L, sprawiły, że w ostatnich dniach lata czwartego roku wojny przystąpiono do montażu wersji rozwojowej pojazdu przeznaczonego dla Surmartillerie. Przy budowie kolejnej wersji Sturmgeschutz III Ausf. F/8, która podobnie jak w poprzednim modelu, ich montaż odbywał się w halach zakładu Alkett, gdzie wykorzystywano nowy typ podwozia określany jako 8/Z.W. Pogrubioną z 30 do 50 mm tylną płytę pancerną oraz mocno uproszczony system przednich zaczepów holowniczych, wykonanych w formie otworów o średnicy sześciu i pół centymetra. Ponadto skrócono przednią część błotników rezygnując zarazem ze sprężystego mechanizmu ich podnoszenia. W związku z koniecznością usprawnienia mechanizmu chłodzenia, modyfikacji uległa także górna płyta przedziału silnikowego. Zmienione zostało położenie osłon wlotów powietrza i zamontowane zostały jednoczęściowe włazy luków inspekcyjnych. Oprócz tego korekcie uległ kształt otworu celownika, a on sam osłonięty został wykonanym z drutów koszem.Ostatnią ze wprowadzonych zmian, stanowił montaż dwumetrowych anten prętowych w gniazdach stałyc. Standardowym uzbrojeniem stała się Sturmkanone 40 L/48, a zapas amunicji kalibru 7,92 do karabinu maszynowego wynosił łącznie do 34 600 sztuk.

Pierwsze ulepszenia kolejnej długolufowej odmiany działa szturmowego nastąpiło już miesiąc po przystąpieniu do początku produkcji seryjnej drugiego wzoru. W październiku 1942 roku wprowadzono nowy typ klap umożliwiający dostęp do podzespołów zainstalowanej przed przedziałem kierowcy przekładni oraz zdecydowano, iż jedyną metodą montażu pancerza dodatkowego Zusatzpanzerung będą masywne śruby. Z początkiem kolejnego roku przed włazem ładowniczego zaczęto instalować składaną osłonę pancerną karabinu maszynowego, którego grubość wynosiła 10 mm, natomiast w maju 1943 roku standardowo zaczęto montować ekrany pancerne boczne typu Schurzen, chroniące przed pociskami z przeciwpancernych radzieckich karabinów kalibru 14,5 mm i przed głowicami kumulacyjnymi. Montowano je na stalowej ramie, przyspawanej do wysięgników umieszczonych wzdłuż boków kadłuba i nadbudówki pojazdu.

Produkcja VII wersji produkcyjnej działa szturmowego została jednak dość szybko wstrzymana w grudniu 1942 roku , wraz z narodzinami, de facto finalnej wersji jego odmiany. W ramach dalszej już VIII serii produkcyjnej powstało łącznie około 250 egzemplarzyNumer podwozia pierwszej maszyny wynosił 91401, a ostatniej maszyny 91650 pojazdów. W późniejszym okresie dwanaście pojazdów zaadaptowanych przy projekcie Sturminfanteriegeschutz 33 – działa szturmowego wyposażonego w haubice kalibru 150 mm.

Tuż przed rozpoczęciem w 1943 roku z taśm montażowych fabryki w Berlinie-Borsigwalde zjechały pierwsze egzemplarze siódmej wersji wozu, dedykowanego Sturmartillerie. Zgodnie z kolejnością odznaczeń, otrzymał on nazwę Sturmgeschutz III Ausf. G, choć z powodu uzbrojenia głównego – 7,5 cm Sturmkanone 40 L/48, określanego pospolicie jako Sturmgeschutz 40 Ausf. G. Projekt wykorzystywał, uznane za względnie niezawodne podwozie typu 8/Z.W., ale istotnym zmianom uległa natomiast, instalowana przy pomocy kątowników wewnętrznych nadbudówka. Po pierwsze zrezygnowano z charakterystycznych dla dwóch poprzednich wersji bocznych nisz, w których instalowana była aparatura radiowa i składowana część amunicji do głównego uzbrojenia, rozsuwając ściany kazamaty. Odtąd ich nachylenie nie wynosiło 90 stopni, lecz teraz 79 stopni. Dzięki temu zabiegowi została zwiększona przestrzeń w przedziale bojowym, przez do o dziesięć sztuk naboi kalibru 75 mm, mógł zostać zwiększony zapas amunicji. Pod kątem prosty była umieszczana tylna ściana nadbudówki, co zaowocowało nieznacznym podwyższeniem całości wozu. W styczniu 1943 roku przeniesiono na nią elektryczny wentylator. Zrezygnowano także z dwuobiektywowego peryskopu mechanika-kierowcy – KFF 2, chociaż część wczesnych wozów zmontowana w ramach IX serii produkcyjnej jeszcze go nie posiadała.

Sturmgeschutz III Ausf. G

Jedną z najistotniejszych, wprowadzonych modyfikacji stał się montaż wyposażonej w siedem ruchomych peryskopów wieżyczki dowódcy – kommandantenkuppel. Do października 1943 roku jej górny pierścień miał możliwości pełnego obrotu, jednakże w związku ze bardzo poważnymi zniszczeniami jakie nastąpiły w fabryce łożysk w Schweinfurcie, które wywołały alianckie naloty bombowe, przez rok posiadał on stały charakter. Właz został wyposażony w dodatkową klapę niewielkich rozmiarów, która miał umożliwić wysunięcie lornety nożycowej typu Scherenfehrnrohr 14z.

Działa szturmowe Sturmgeschutz III Ausf. G niemal każdego miesiąca poddawany był ulepszeniom technicznym. Jeszcze w grudnia 1942 roku z lewej strony stanowiska mechanika-kierowcy wywiercony został odpowiedni otwór umożliwiający ostrzał martwego pola przy pomocy broni osobistej (pistoletu maszynowego). Niespełna już miesiąc później została zainstalowana osłona zaslepiająca szczelinę peryskopu. W lutym 1943 roku na bokach przedniej części nadbudówki zaczęto montować trójlufowe wyrzutnie granatów dymnych typu 9 cm Nebelkerzen 39. Element ten został wycofany w maju w związku z doniesieniami o ich dużej podatności na uszkodzenia 0 trafienie nawet małokalibrowego pocisku powodowało niemal natychmiastowy zapłon świecy dymnej, co utrudniało pracę zarówno mechanikowi-kierowcy, jak i celowniczemu głównego uzbrojenia. Wraz z końcem kwietnia pojazdy te zaczęły otrzymywać montowane ekrany pancerne na bokach kadłuba i nadbudówki typu Schurzen, a kilkanaście dni później powiększeniu uległ kołnierz dwukomorowego hamulca wylotowego działa. Została wprowadzona także jednolita przednia płyta pancerna o grubości 80 mm. Na początku jesieni przystąpiono do nakładania na przednie i boczne powierzchnie pancerza pojazdu – pasty ceramicznej Zimmerit, która chroniła przed magnetycznymi środkami przeciwpancernymi. Rozwiązanie to było stosowane przez kolejne 12 miesięcy. Październik 1943 roku przyniósł wzmocnienie podstawy wieżyczki dowódcy, wyjątkowo wrażliwej na trafienia, zwłaszcza z pociskami kalibru 14,5 mm z radzieckich karabinów przeciwpancernych. Wozy, które były kompletowane od listopada wyposażono w nowy, odlewany typ jarzma armaty, od bardzo charakterystycznego kształtu nazywany Saukopfsblende – łeb knura, lub Topfblende. W przeciwieństwie do trapezoidalnego kształtu poprzedniego typu jarzma głównego uzbrojenia, nowy odlewany element posiadał jednolitą grubość 80 mm. W tym czasie upowszechniły się całkowicie stalowe rolki podtrzymujące górny bieg gąsienic wozu. Wiosną piątego roku wojny nastąpiły kolejne poważne zmiany, tym razem dodatkowego uzbrojenia obronnego. Zamiast stosowanego na podstawie, montowanej o grubości 10 mm pancernej tarczy ochronnej, zaczął być w tym miejscu stosowany do montażu zdalnie sterowany z wnętrza pojazdu system typu Rundumsfeuer, umożliwiające strzelanie, bez wychodzenia z wnętrza nadbudówki. Wymusiło to zmianę konstrukcji klap włazu – odtąd otwierały się one na boki. Część wozów zostało dodatkowo wyposażone w obrotowy zestaw wyrzutni granatów dymnych i odłamkowych typu 9,2 cm Nahwerteidigungwaffe oraz otwór strzelecki z prawej strony górnej płyty nadbudówki. W czerwcu 1944 roku broń główna sprzężona została z dodatkowym karabinem maszynowym. Kilka tygodni później z prawej strony lampy szlakowej pojawił się uchwyt usztywniający lufę armaty w sześciostopniowym odchyleniu pionowym, wykorzystany podczas dyslokacji, a także trzy gniazda składanego żurawia o nośności do dwóch ton., które instalowane były na stropie przedziału bojowego. Ostatnia poważniejsza modyfikacja miała miejsce już po rozpoczęciu ofensywy w Ardenach i polegała na montażu u dołu tylnej płyty kadłuba pojazdu zaczepów sztywnego holu.

Pojawienie się dział szturmowych Sturmgeschutz III Ausf. Gw sekcjach dowodzenia zarówno na szczeblu baterii, jak i większych związków taktycznych wywołano konieczność skonstruowaniu pojazdu przeznaczonego dla kadry zgrupowań, tak zwanego Befehlswagen. W tym celu standardowe maszyny wyposażone w dodatkową radiostację typu Funkgerat 8 dysponującą 30-watowego nadajnikiem oraz antenę gwiaździstą (Sternantenne) umieszczoną po prawej stronie, z tyłu nadbudówki. W celu wzmocnienia zasilania na podłodze przedziału bojowego, została zainstalowana dodatkowa prądnica typu GG400. Zestaw ten, podczas postoju umożliwiał nadawanie rozmów głosowych w paśmie 0,83 do 3 MHz na dystansie do 50 kilometrów i telegraficznych do 120 kilometrów. W ruchu odległości zmniejszały się odpowiednio do 50 000 metrów.

Zniszczony wóz na Linii Gustawa w 1944 roku

Produkcja ósmego typu działa szturmowego Sturmgeschutz III trwała nieprzerwanie do kwietnia 1945 roku, czyli niemal samej kapitulacji III Rzeszy. Ich podstawowym wykonawcom były Zakłady Alkett (Altmarkische Kettenfabrik), w których powstało łącznie 5191 dział szturmowych. Od marca 1943 roku pojazdy kompletowano również w fabryce Muhlenbau-und-Industrie (MIAG) w Brunszwiku, a w okresie od lutego do października czwartego roku wojny także i koncern Maschinenfabrik Augsburg Nurnberg (MAN). Najwięcej pojazdów – ponad 4500 opuściło taśmy montażowe w grudniu 1944 roku. Ostatni pojazd opuścił fabrykę w Berlinie-Borsigwalde 22 kwietnia 1945 roku, zamykając całość w liczbie 7794 egzemplarzy. Ponadto na pewno 165 wozów powstało w efekcie przebudowy podwozi czołgów śtednich Panzerkampfwagen III Ausf. M (na podwoziu typu 10/Z.W., z bardzo charakterystycznym wysoko umiejscowionym ujściem spalin umożliwiającym pokonywanie głębszych brodów), a kolejne 173 sztuki – tej klasy czołgów średnich innych odmian (wersji).

W styczniu przystąpiono do rozpoczęcia prób poligonowych, opracowanych przez Zakłady Waggonfabrik Wegmann w Kassel, miotacza płomieni opartego o wozie Sturmgeschutz III Ausf. G, gdzie zbiornik mieszanki zapalającej znajdował się wewnątrz przedziału bojowego. Jednakże do seryjnej produkcji nie przystąpiono, a dziesięć wyprodukowanych wozów prototypowych zostało następnie przeznaczonych do szkolenia, a ostatecznie po niecałym roku z powrotem zostały przebudowane na standardową wersję produkcyjną działa szturmowego. W kilku egzemplarzach powstał ponadto gąsienicowy transporter amunicyjny Munitionspanzer auf Fahrgestell Sturmgeschutz III Ausf. G, w przypadku którego w miejsce zdemontowanego zespołu działa znajdowała się dodatkowa przestrzeń ładunkowa.

Opis konstrukcji

Wszystkie długolufowe odmiany dział szturmowych Sturmgeschutz III w ruch wprawiał dostarczony przez silnik Maybach Motorenbau GmbH, dwunastocylindrowy, rzędowy silnik typu 120 TRM o pojemności 11 867 cm sześciennych i mocy 250 KM z dwugardzielowymi gaźnikami Solex 40 JFFH. Rozruch silnika następował dzięki impulsowi elektrycznemu. W przypadku awarii prądnicy, istniała możliwość rozruchu silnika dzięki ruchom ręcznej korby, której gniazdo było ulokowane z lewej strony tylnej płyty pancernej. Blisko 24-tonowa maszyna zdolna była do osiągnięcia maksymalnej prędkości 38 km/h, a w przypadku pierwszych wersji długolufowych – Sturmgeschutz III Ausf. F, bez zainstalowanego dodatkowego opancerzenia typu Zusatzpanzerung – 40 km/h. Umożliwiała to m.in.: siedmiostopniowa skrzynia biegów typu Zahnradfabrik SSG77 WrA Amphon z boczną przekładnią różnicową. Etylizowana benzyna o wartości oktanowej 74 dostarczana była ze zbiornika o pojemności 310 litrów poprzez dwie mechaniczne pompy ślimakowe Solex EP100 oraz wspomagający je elektryczny odpowiednik. Średnie zużycie paliwa dla dział Sturmgeschutz III Ausf. G wynosiło 196 litrów na przebytych 100 km drogi. Zasięg wozu na drogach bitych wynosił do 210 km, natomiast w terenie do 130 km. Zatrzymanie pojazdu umożliwiałe hamulce hydrauliczne. Odpowiednią temperaturę około 90 stopni Celsjusza, zapewniały umieszczone na bokach tylnej części przedziału silnikowego dwie chłodnice o łącznej powierzchni 2,6 metra kwadratowego, wyposażone w wentylatory. W przypadku zbytniego wyziębienia jednostki napędowej zwłaszcza w warunkach bardzo ostrej zimy, istniała możliwość montażu zaworów, pozwalających na przepompowanie glikolu ogrzewających w innym, uruchomionym silniku. Dostęp do silnika zapewniały luki kontrolne osłonięte włazami oraz drzwi umieszczone na tylnej ścianie przedziału bojowego.

Układ jezdny został zaczerpnięty z czołgu średniego serii Panzerkampfwagen III, gdyż oparty był o 12 par ażurowych kół stalowych o średnicy 520 mm (sześć par z każdej strony pojazdu), w celu zmniejszenia oporów toczenia posiadających gumowe bandaże. Niektóre pojazdy, wyprodukowane pod koniec 1944 roku zostały wyposażone w eksperymentalne komplety kół w całości wykonanych ze stali. Każda z par była zawieszona i amortyzowana niezależnie. Oprócz tego skrajnie wzbogacono o dodatkowe wahacze hydrauliczne. W górnej części biegu gąsienic zainstalowane zostało sześć par rolek podtrzymujących (po trzy na każdym boku podwozia wozu). Przeprowadzona analiza niemieckich źródeł pozwala na wytypowanie ich czterech odmian. Pierwszy był montowany do listopada 1943 roku charakteryzował się gumowymi obwodami, kolejne były już wykonywane całkowicie ze stali. Wśród nich można wyróżnić egzemplarze o sześciu promieniście rozchodzących się żebrach – tak zwany drugi typ; sześciu okrągłych otworach ulgowych – typ trzeci oraz finalną czwartą odmianą, łączącą oba poprzednie elementy. Pomiędzy podłogą przedziału bojowego, a dnem podwozia zostało umieszczonych dwanaście wałków skrętnych o łącznej długości (każdy) – 1995 mm, który naprzemienne ułożenie wywołało charakterystyczną asymetrię – lewa strona była nieco cofnięta względem prawej. Skręcanie pojazdy umożliwiało mechanizm różnicowy – odbywało się ono za pomocą dźwigni oraz pedałów.

Standardowo z każdej strony rozpięte były gąsienice wozu, posiadające każda po 93 ogniwa jednosworzniowe typu Kgs 61/400/120 o szerokości 380 mm, pozwalających na rozłożenie masy bojowej wozu do 0,94 kg na cm2. Były one odlewane ze stali manganowej w hamburskiej fabryce Vooburger Treceknwerke. W przypadku konieczności przemieszczenia się po zmrożonej ziemi lub na lodzie, producent gąsienic umożliwił montaż wkładek antypoślizgowych. Od listopada 1943 roku do jednostek prowadzących działania na froncie wschodnim dostarczono także specjalną odmianę gąsienic zimowych – Winterketten, złożonych z ogniwa właściwego oraz zwiększającej szerokość nakładki oraz od początku następnego roku – poszerzanych, jednolitych – Ostketten.

Pancerz uzbrojonych w armatę o długiej lufie wariantów Sturmgeschutz III, które wykonane były z heterogenicznych płyt stalowych utwardzanych powierzchniowo na drodze nawęglania, łączonych spawami. Zgodnie z specyfikacją – ich twardość miała wynosić 588 w skali Brinnela (200 kg na mm2), jednakże od końca 1942 roku dało się zaobserwować szybki spadek jej jakości. Podstawowym dostarczycielem arkuszy była stalownia Brandenburger Eisenwerke GmbH. Od początku czwartej wojennej wiosny dołączyły do niej zakłady Deutsche Edelstahlwerke AG w Hanowerze, Markot Eicken Stahlwerke AG w Hagen, a od czerwca 1944 roku – chorzowska huta Konigs- und Bismarckshutte AG. W zależności od modelu opancerzenia maksymalnie wynosiło do 50 mm w wersji Ausf. F albo do 80 mm w wersjach Ausf. F/8 i G – od maja 1943 roku płyta pancerna czołowa była jednolita. Były one odporne na ostrzał standardowych armat czołgowych używanych przez koalicję antyhitlerowską – radzieckie F-34 (kaliber 76,2 mm) oraz amerykańskich M3 (kaliber 75 mm), pod warunkiem zachowania odpowiednio dużego dystansu ponad 600 metrów.

Wersja: Sturmgeschutz III Ausf. G

Arkusz (umiejscowienie)

Grubość (mm)

Nachylenie (stopnie)

Arkusz (umiejscowienie)

Grubość (mm)

Nachylenie (stopnie)

Przód podwozia – dół

80

70

Tył nadbudówki

30

90

Przód podwozia – góra

80

38

Strop – przód

11

0

Boki podwozia

80

90

Strop – środek

16 mm

15

Tył podwozia

80

80

Strop – tył

11

0

Przód nadbudówki

80

90

Płyta silnika – tył

30

11

Boki nadbudówki

30

79

Płyta silnika – środek

18

3

Choć, jak już wcześniej wspomniałem, że podstawowym sposobem łączenia płyt było spawanie, duży wyjątek stanowił mocowanie nadbudówki, która była łączona z podwoziem za pomocą masywnych śrub i kątowników. Także tą metodą łączono w też strop nadbudówki przedziału bojowego, co miało umożliwić bardzo szybki demontaż w celu wymiany podzespołów zewnętrznych i wewnętrznych, a przede wszystkim wymianę zużytego uzbrojenia głównego. Wprowadzenie takiego rozwiązania – iż cała operacja mogła się odbywać za pomocą użyciu standardowego wyposażenia kompanii warsztatowych, na zapleczu frontu.

Walki toczące się z Jugosławiańską partyzantką na terytorium Dalmacji w 1944 roku

W czerwcu 1943 roku zakłady Chemische Zimmer Werke AG we Frankfurcie nad Menem rozpoczęły produkcję ceramicznej powłoki antymagnetycznej, która miała chronić przede wszystkim przed minami i ładunkami kumulacyjnymi – magnetycznymi. Nakładanie pasy Zimmerit – bo taką nazwę otrzymał nowy wynalazek niemieckich zakładów, w przypadku wozów Sturmgeschutz III Ausf. G rozpoczęto trzy miesiące po zakończeniu wszystkich testów, które okazały się pomyślne (poligon Kummersdorf). Przeciętna warstwa pasty Zimmerit sięgała pięć milimetrów, a masa zużytej pasty na jeden wóz Sturmgeschutz III Ausf. G zużywano łącznie 70 kg mieszanki. W celu efektywniejszego wykorzystania powłoka pasty musiała posiadać powierzchnię niejednorodną. Dzięki bardzo zróżnicowanym metodą żłobkowania istnieje możliwość określenia wytwórcy pojazdów, ponieważ każdorazowo mieszanka pasty Zimmerit była nanoszona jeszcze na halach montażowych. Na przykład w brunszwickich zakładach MIAG posiadały Zimmerit w formie drobnych prostokątów, natomiast pozostałe wzorce, w tym oryginalna forma nazywana Waffelmuster, były dziełem m.in.: Altmarkische Kettenfabrik.

Różnorodne metody wzmacniania opancerzenia pojazdów stosowały same załogi. Początkowo w tym celu stosowane były dodatkowe elementy do mocowania układu jezdnego oraz zapasowe ogniwa gąsienic, które były mocowane na stelażach – fabrycznie mocowanych w halach montażowych lub prowizorycznie stwarzane przez załogi wozów. Inną metodą były mocowane koła jezdne wozów albo bardzo charakterystyczne zalewania przodu nadbudówki w rejonach pancerza czołowego gęstym betonem, który po zastygnięciu nadawał wozom bardzo charakterystyczny – obły kształt z przodu wozu.

W nocy z 6 na 7 lutego 1943 roku w gmachu Kancelarii III Rzeszy odbyła się narada sztabowa z udziałem niemieckiej generalicji oraz samego Adolfa Hitlera, gdzie została podjęta decyzja o zastosowaniu do niemieckich czołgów średnich i dział pancernych – ekranów pancernych, które miały chronić wozy z przodu przed trafieniem pocisków przeciwpancernych z radzieckich karabinów przeciwpancernych 14,5 mm typu PTRD i PTRS oraz ładunków kumulacyjnych z dział bezodrzutowych i ręcznych ładunków magnetycznych. Trzynaście dni później zaczęto testowanie różnych typów arkuszy blach pancernych o grubościach od pięciu do ośmiu milimetrów, które były umieszczane na specjalnych montowanych (przyspawanych) wysięgnikach arkusze blach pancernych w ilości czterech sztuk na jeden bok wozu. Nowy system zabezpieczenia na wozach został następnie oznaczony jako Schurzen, po raz pierwszy na wozach typu Sturmgeschutz III zamontowano w kwietniu piątego roku wojny. Rozpoczęto montowanie ich na wozach, które znajdowały się w halach fabrycznych, natomiast zostało zamówionych łącznie 330 pełnych kompletów przeznaczonych dla pojazdów, które znajdowały się już w jednostkach liniowych. W pierwotnej formie, wzdłuż dwóch boków maszyny, gdzie ulokowanych było łącznie osiem elementów arkuszy pancernych na stelażach. Dwa środkowe ekrany posiadały kształt prostokąta , a pierwszy i ostatni (licząc od czoła wozu) posiadały kształt trapezu. W późniejszym okresie – jego rozwojowe wersje posiadały nieco inny kształt, której kąty były już bardziej owalne, ich wielkość została dodatkowo zmniejszona, a na ich górnych krawędziach, zostały dołożone po każdym z boków dwa mniejsze arkusze, które dodatkowo chroniły nadbudówkę wozy Sturmgeschutz III. Jednym z poważniejszych problemów dodatkowego opancerzenia wozu było ich odpadanie lub poważne wyginanie po najechaniu z boku przeszkody terenowej. Dlatego bardzo często załogi same ścinały narożniki lub po prostu zdejmowały całe panele Schurzen. Zdarzało się, że pomiędzy zaczepami na arkusze pancerne sznurki, które następnie ułatwiały mocowanie dodatkowego kamuflażu na wozu – siatek i na przykład lokalnej roślinności.

Typ pocisku

Masa bojowa

Prędkość początkowa

7,5 cm Sprenggranatpatrone 34

Burzący

5,74 kg

590 m/s

7,5 cm Panzergranatpatrone 38 Hl

Kumulacyjna

480 kg

485 m/s

7,5 cm Panzergranatpatrone 39

Przeciwpancerny

6,80 kg

790 m/s

7,5 cm Panzergranatpatrone 40

Podkalibrowy

4,10 kg

1060 m/s

7,5 cm Nebelgranatpatrone

Dymny

6,21 kg

580 m/s

Uzbrojenie główne prezentowanych egzemplarzy dział szturmowych stanowiła przekonstruowana w zakładach Rheinmetall-Borsig, armata czołgowa kalibru 75 mm, która otrzymała oznaczenie 7,5 cm Sturmkanone 40. W przypadku Sturmgeschutz III wersji Ausf. F, wyprodukowanych w drugim kwartale 1942 roku, długość gwintowanej lufy wynosiła 43 kalibry (7,5 cm StuK 40 L/43), a w wozach, które były kompletowano od lata drugiego roku wojny na Froncie Wschodnim, zastosowano armatę po długości 48 kalibrów (7,5 cm StuK 40 L/48). Obie odmiany posiadały zamek półautomatyczny oraz elektryczny spust. Podnoszenie w azymucie działa odbywało się ręcznie w zakresie od -6 do +20 stopni oraz po 10 stopni w każdą stronę od osi wzdłużnej wozu. Koszt jednostkowy całego zespołu niemieckiego wynosił 13 500 marek niemieckich. Co bardzo ciekawe, jego produkcja seryjna nie miała miejsca w zakładach w Dusseldorfie, ale w fabryce Wimag GmbH, która była zlokalizowana na terenie bawarskiego Obernburgu oraz w czeskich zakładach Skoda w Pilznie. Przeważająca cześć wyprodukowanych wozów Sturmgeschutz III była produkowana z zamontowanym dwukomorowym hamulcem wylotowym, jednakże pierwsze egzemplarze wersji Ausf. F były wyposażone w wcześniejszy typ; kulę o komorze pojedynczej. Ponadto na zdjęciach, które najprawdopodobniej były wykonane wiosną 1943 roku pojawiają się maszyny w jednostkach liniowych, które zostały całkowicie pozbawione tego typu elementów. Choć można to po części uznać za zabieg niemieckich cenzorów, które miały nowe wozy upodobnić do wersji wcześniej używanych, posiadających odmianę krótkolufową.

Zamaskowane działo szturmowe na froncie włoskim w 1944 roku

Zgodnie z nową rolą, jaką została powierzona jednostką Sturmartillerie, czyli nadaniu jej także bardzo charakterystycznie – jako broni do zwalczania broni pancernej przeciwnika. 50% zapasu przewożonej amunicji (wynoszącej łącznie 44 naboje scalone w wozach typu Sturmgeschutz III Ausf. F oraz F/8 i 50 naboi scalonych w wozach Sturmgeschutz III Ausf. G) – stanowiły naboje z pociskami przeciwpancernymi 7,5 cm Panzergranatpatrone 39. Ich masa całkowita wynosiła 6,8 kg, a prędkość wylotowa sięgała 790 m/s, co pozwalało na przebicie pancerza 143 mm, ustawionego pod kątem 30 stopni z odległości 100 metrów, albo 74 mm pancerza pancerza także ustawionego pod kątem 30 stopni z odległości 1500 metrów. Ponadto do zwalczania wozów używano także naboje posiadające pociski z głowicami kumulacyjnymi, oznaczonymi jako Panzergranatpatrone 38 Hochlandung, który występował w trzech wariantach: A, B i C. Ostanim typem naboju wyposażonego w pocisk przeciwpancerny był podkalibrowy Panzergranatpatrone 40. Do zwalczania siły zywej oraz lekkich punktów umocnionych używany był przede wszystkim burzącym Sprenggranatpatrone 34, posiadający ładunek wybuchowy, o masie 0,64 kg, którego maksymalna donośność wynosiła nawet do 7700 metrów.

Odległość

100 metrów

500 metrów

1000 metrów

1500 metrów

2000 metrów

7,5 cm Pgp. 38 Hl

100 mm

100 mm

100 mm

100 mm

0 mm

7,5 cm Pgp. 39

106 mm

96 mm

85 mm

74 mm

64 mm

7,5 cm Pgp. 40

143 mm

112 mm

97 mm

77 mm

0 mm

Uzbrojenie dodatkowe wozów stanowił obsługiwany przez ładowniczego karabin maszynowy Rheinmetall-Borsig 7,92 mm Maschinengewehr 34, a w późniejszych wersjach także Rheinmetall-Borsig 7,92 mm Mashinengewehr 42. Żeby oddać z broni ogień ładowniczy musiał każdorazowy wysunąć się ze swojego włazu. Dla zapewnienia względnego bezpieczeństwa dla jego strzelca , przed jego włazem zainstalowana została składana osłona pancerna grubości dziesięciu milimetrów, która po otwarciu klap klinowano za pomocą wyprofilowanego płaskownika. Umieszczony w tej otworze uchwyt umożliwiał wykorzystanie karabinu do strzału obiektów naziemnych oraz latających w razie potrzeby. Od marca 1944 roku część maszyn została wyposażona w nowy, zdalnie sterowany zespół broni dodatkowej – Rundymsfeuer, który składał się z elektrycznego mechanizmu spustowego oraz odrębnego celownika o trzykrotnym powiększeniu i polu widzenia rzędu 8 stopni. Broń ta jednak posiadała bardzo poważną wadą – o ile faktycznie, że nie istniała potrzeba wysunięcia się z wozu, to już sama wymiana bębnowego magazynka do broni maszynowej – Gurttrommel 34 wymagała otwarcie klap. W tym przypadku nowy rodzaj pancernej osłony praktycznie osłaniał tylko sam karabin, a nie spełniało żadnej osłony dla ładowniczego, który teraz był jeszcze bardziej narażony na ogień przeciwnika. Oprócz tego załoga wozu dysponowała jeszcze dodatkowo bronią osobistą w postaci pistoletów samopowtarzalnych, przede wszystkim 9 mm Pistole 08 oraz nowszym modelem 9 mm Pistole 38. Rzadziej występował inny pistolet 9 mm Pistole 35(p), dawny polski VIS produkowany teraz w uproszczonej wersji dla armii niemieckiej.. Dodatkową broń stanowił jeden pistolet maszynowy 9 mm Maschinenpistole 40 oraz zapas dwunastu trzonkowych granatów ręcznych typu Stielhandgranate M24 albo, w późniejszym okresie model Handgranate M43.

Bardzo interesującym uzupełnieniem arsenału bojowego, którym dysponowała obsługa wozów Sturmgeschutz III Ausf. G, była wyrzutnia granatów dymnych i odłamkowych 9,2 cm Nahverteidigungswaffe. Składała się ona z nachylonej lufy pod kątem 39 stopni o średnicy 92 mm, w całości ukrytej wewnątrz wozu, zamykanej zainstalowanym na zawiasie zamkiem. Blokada broni następowała poprzez przemieszczenie wewnętrznej dźwigni w zakresie 90 stopni, a w ten sam sposób urządzenie było uzbrajane. Cześć zewnętrzna broni składała się z wzmocnionego stalowego kołnierza okalającego wylot. Broń ta umożliwiała rażenie przeciwnika (siły żywej) na bliską odległość, jak również odpalenie razy z pistoletu sygnałowego. Pierwsze przypadki, kiedy zostało odnotowane zamontowanie nowego urządzenia w wozach na maj 1944 roku, jednakże do zakończenia działań wojennych w Europie na działach szturmowych nie zostało ono wprowadzone na szeroką skalę.

Namierzanie celu następowało za pomocą zespołu celownika produkcji zakładów produkcyjnych Carl Zeiss Jena – Sfl ZF-1a/RbLf 32, gdzie pierwszy element odpowiadał za namierzanie celów znajdujących się na bliższych dystansach, natomiast drugi – na dłuższych dystansach. Celownik ten posiadał trzy odrębne skale, z których każda była dedykowana dla odpowiedniej amunicji przeciwpancernej i burzącej: podziałkę w skali od 0 do 2300 metrów dla nabojów typu Panzergranatpatrone 39, przedziałka w skali od 0 do 1400 metra była przeznaczona dla naboi z pociskiem Panzergranatpatrone 40 oraz trzecia skala rzędu od 0 do 3300 metrów dla naboi z pociskami Sprenggranatpatrone 34. Część wozów finalnej wersji produkcyjnej została wyposażona w jego mocno ulepszoną (i uproszczoną wersję) typu SflZF-1/RbLf 36, który charakteryzował się ujednoliceniem wyskalowania dla zastosowanej amunicji przeciwpancernej, w skali od 0 do 2000 metrów. Oba zastosowane przyrządy celownicze dysponowały łącznie pięciokrotnym powiększeniem i łącznym polu widzenia w zakresie ośmiu stopni.

Sturmgeschutz III Ausf. G – “Czarna 802”

Dodatkowym urządzeniem optycznym, którym dysponowała załoga wozu – była artyleryjska lorneta nożycowa typu Scherenfehrnrohr 14z mit Gitterplatte (ze względu na kształt popularnie zwaną „oślimi uszami” – Eselohren), którą dysponował dowódca pojazdu, a także w przypadku wozów Sturmgeschutz III Ausf. F oraz F/8 i w wczesnych egzemplarzach wersji Ausf. G – dwuobiektywowy peryskop mechanika-kierowcy KFF2, posiadający zakres pola widzenia sięgający 63 stopni. Ostatnim elementem, który służył do wyszukiwania na polu bitwy, który pojawił się w marcu 1944 roku, stanowił już wcześniej wspomniany celownik zainstalowanego zespołu zdalnie sterowanego karabinu maszynowego.

Podstawowy zestaw radiowy, który był montowany w przedziale bojowym ostatnich trzech odmian niemieckich dział szturmowych składał się z: pracującego w zakresie pasma od 23,00 do 24,95 MHz – odbiornik fal ultrakrótkich typu Funkgeratsatz 15 EU, który był zainstalowany na stelażu po lewej stronie lub tuż za stanowiskiem dowódcy wozu oraz dziesięciowatowy odbiornik radiowy typu Funkgeratsatz 16, który natomiast był obsługiwany przez ładowniczego. Wraz z zastosowaniem pary anten prętowych – Stabantenne, umieszczanych w gniazdach rozmieszczonych symetrycznie na tylnej płycie nadbudówki umożliwiał on komunikację głosową na dystansie dwóch kilometrów i telegraficzną na dystansie do czterech kilometrów. Porozumienie wewnątrz wozu pomiędzy załogantami odbywało się za pomocą rur głosowych oraz telefonu pokładowego typu Bordersprechanlage 24.

Zasilanie zewnętrznych lamp wozów, sygnału dźwiękowego, napędu elektrycznego wentylatora, spustu uzbrojenia głównego (działa) oraz podświetlenia przyrządów celowniczych i tablicy kontrolnej mechanika-kierowcy odbywało się za pośrednictwem jednoprzewodowej instalacji elektrycznej o napięciu znamionowym mocy 12 V.

Wyposażone w 7,5 cm Sturmkanone 40 pojazdy posiadały także szereg elementów wyposażenia dodatkowego, które najczęściej były przewożone na zewnątrz wozu. Wśród nich znalazły się m.in.: łopata saperska, podnośnik, łom, młot, korba rozruchowa, a także przybornik narzędziowy. Ponadto był także transportowany składany wycior do uzbrojenia głównego oraz pokrowiec lufy, wiadro i dwie stalowe liny holowane. Ponadto wozy późniejszych wersji produkcyjnych Sturmgeschutz III Ausf. G składały się z dodatkowego stelaża, wykonanego z kątowników metalowych, ulokowanego na stropie tylnego pancerza, nad przedziałem silnikowym – zaczęła wtedy pełnić rolę dodatkowej platformy transportowej wozu. 15 lipca 1944 roku Biuro Techniczne Wojsk Lądowych (Heerestechnische Biuro), na mocy przedstawionej dyrektywy wojskowej numer 422, nakazano, aby dachy przedziału bojowego zostały ulokowane punkty (gniazda), które miały pełnić rolę podparcia dla żurawia o nośności do 2000 kg, tzw. Behelfskran.

W skład załogi jednego wozu wchodziło łącznie czterech żołnierzy. Dowódca maszyny, który zarazem obsługiwał nadajnik radiowy, zajmował swoją pozycję tuż pod włazem wieżyczki dowódcy, mając do swojej dyspozycji fotel, którego wysokość mógł regulować, dzięki umieszczonemu poniżej pedałowi. Tuż przed nim zasiadał na swoim stanowisku celowniczy (działonowy), a od czerwca 1944 roku pełniąc dodatkowo funkcję strzelca sprzężonego z działem karabinu maszynowego. Z prawej strony znajdowało się stanowisko ładowniczego głównego uzbrojenia wozu. Oprócz swojego podstawowego zadanie, jego obowiązkiem było także prowadzenie ognia z karabinu maszynowego 7,92 mm Maschinengewehr 34 (później wersja MG 42) ulokowanego tuż przed jego włazem na stropie przedziału bojowego oraz odbieraniem meldunków przesyłanych za pośrednictwem radioodbiornika Funkgeratsatz 16. W przedniej części maszyny, po lewej stronie skrzynki przekładniowej znajdowało się stanowisko operacyjne mechanika-kierowcy. Niezależnie od posiadanej przynależności do pododdziałów artylerii szturmowej oraz jednostek Panzerwaffe, zgodnie z istniejącym regulaminem obsługa wozów posiadała szarozielone mundury sukienne typu Sonderbelkeidung fur die Besatzung der JagdPanzerkampfwagen und Selbstfahrlafetten Artillerie Einheiten.

Opuszczając hale montażowe zakładów fabryki w Berlinie-Borsigwalde, wozy Sturmgeschutz III w wersjach Ausf. F oraz Ausf. F/8, zgodnie z wydaną 31 lipca 1940 roku instrukcją, całości pokryte były farbą ciemnoszarą, tak zwaną Panzergrau (RAL 7027). 18 lutego piątego roku wojny, w związku z zatwierdzeniem wydanej Instrukcji nr 181, podstawową tonacją bazową stała się teraz ciemna żółć, określana jako Wehrmacht Olive (RAL 7028) i właśnie to ten odcień posiadała jako podstawę przeważająca ilość wozów Sturmgeschutz III wersji Ausf. G. Barwę tę dodatkowo uzupełniano nieregularnymi pasami lub plamami kamuflażowymi w brązie (Brun RAL 8017, a od sierpnia 1944 roku wpadający częściowo w czerwień RAL 8012) i zieleń (Olive Grun RAL 8002, z czasem zastąpiony wzorem RAL 6003). W zależności od teatru operacyjnego, a także od pory roku, odcienie były łączone lub decydowano się na wybór jednego. Niekiedy ostatni z kolorów był zastępowany w całości antykorozyjną farbą (powłoką lakierniczą) koloru czerwonego, zwłaszcza jeżeli sam kamuflaż był nanoszony fabrycznie. Ostatniego wojennego lata 1944 roku, został wprowadzony niejako nowatorski wzór kombinacji maskującej, określany jako Hinterhalt-Tarnung, który wykorzystywał refleksy świetlne wywołane drobnym wzorem, opartym o bardzo małej wielkości romby lub trójkąty. W okresie zimowym cały pojazd (lub większość jego powierzchni) bielono najczęściej zmywalną farbą lub wapnem zmieszanym z wodą lub białą farbą. Często tworzono także ciemno-białe wzory kamuflażowe bardzo upodabniające pojazd do terenów walk na wschodzie podczas okresu roztopów, w wielkim morzu błota.

Podstawowym oznaczeniem wszystkich niemieckich pojazdów pancernych był symbol przynależności państwowej – Balken Kreuz, w formie pełnej, czarno-białej lub konturowej, która była wykonana z tych barwach. Malowany był na bokach nadbudówki oraz na tylnej płycie pancerza. W związku z pojawieniem się na bokach konstrukcji maszyn dodatkowych arkuszy blach stalowych, bardzo częstą praktyką stało się ich przenoszenie na środkowe elementy. Ponadto długolufowe wersji Sturmgeschutz III, znakowane były numerem taktycznym złożonym z dwóch lub trzech cyfr, umieszczanych najczęściej w sąsiedztwie krzyża, albo u podstawy lufy. Godła brygad, dywizjonów, a niekiedy nawet poszczególnych baterii dział szturmowych – malowano z przodu oraz tyłu wozu, choć w przypadku samych maszyn, ukończonych w ramach VI, VII i VIII serii produkcyjnej malowano jeszcze według wcześniej stosowanego wzorca – po zewnętrznej stronie nisz radiowych. Na przedniej bocznej płycie nadbudówki umieszczano niekiedy dużą, białą literę odwołującą się do zaszeregowania działa w ramach pododdziału. Część niemieckich załóg nadawała także imiona własne swoim pojazdom, albo ozdobniki, np. w formie zębów rekina, które malowane były na podstawie jarzma typu Topfblende.

Zastosowanie bojowe

Pierwotne wykorzystanie niemieckich oddziałów Sturmartillerie opierało się na pełnienie przez nią roli samobieżnej artylerii bezpośredniego wsparcia na polu bitwy jednostek piechoty. W związku z coraz częstszymi przypadkami konfrontacji wozów Sturmgeschutz III z bronią pancerną przeciwnika, zwłaszcza na rosyjskim teatrze działań wojennych, ich zadania stale się poszerzały podczas wojny. W instrukcji skierowanej w połowie 1944 roku do dowódców dział szturmowych zachowano co prawda zasadę ścisłego współdziałania z jednostkami piechoty, jednakże wskazano także na każdorazowe umiejscowieniem baterii dział szturmowych w awangardzie, względnie tuż za nią oraz konieczność doprowadzenia do starcia ogniowego na dystansie od 600 do 800 metrów. W ten sposób podkreślana została przeciwpancerna funkcja umieszczonej w zamkniętej kazamacie działa 7,5 cm Sturmkanone 40. Drugą fundamentalną zasadą taktyczną stało się operowanie w formacji rozproszonej, przy równoczesnym unikaniu sytuacji, w której pojazdy znalazły by się bez osłony oddziałów piechoty. Ponadto, przy nie obecności artylerii holowanej, wozy Sturmgeschutz III miały czasowo ją zastępować.

Porzucone i zniszczone wozy niemieckie w Europie Zachodniej, rok 1945

Pierwsza dyrektywa związana z przydziałem bojowym prezentowanych pojazdów wydana została 1 grudnia 1942 roku. Zgodnie z założeniami od Kriegsstarkenachweisung (KStN) 416, bo w ten sposób oznaczone zostało rozporządzenie, etat funkcjonujących dotychczas dywizjonów Sturmartillerie zwiększono z 22 do łącznie 31 dział szturmowych . W ten sposób w każdej z trzech baterii znalazły się trzy plutony po trzy wozy oraz należący do ich zwierzchnika Befehlwagen (pojedynczy egzemplarz przydzielono także dowódcy baterii dział szturmowych). Kolejnej wiosny długolufowe wozy Sturmgeschutz III wyłącznie w skład jednostek improwizowanych, jak na przykład, stacjonującej w basenie Morza Śródziemnego Panzer-Abteilung Rhodos, zasilonej dodatkowo 1. kompanią Sturmgeschutz-Abteilung 92. 22 października 1943 roku zdecydowano także, iż każda z dywizji grenadierów pancernych, później także dywizji pancernych i jednostek bojowych Waffen-SS, również winna posiadać cały dywizjon dział szturmowych. Niedługo potem nastąpiło wyłączenie wszystkich wszystkich uzbrojonych w pojazdy Sturmgeschutze III, jednostek pozostających pod bezpośrednim zwierzchnictwem dowództwa artylerii i oddane pod komendę sił Panzerwaffe.

Najwięcej zmian organizacyjnych miało miejsce w przedostatnim roku istnienia III Rzeszy. 1 lutego baterie po raz kolejny poddano reformie, zwiększające liczbę plutonów do czterech. Ponadto w sekcji dowodzenia znalazła się pojedyncza Sturmhaubitze 42 dysponujące haubicą kalibru 105 mm. Ponadto dotychczasowe samodzielne Sturmgeschutz-Abteilung, które zostały przemianowane na Sturmgeschutz-Brigaden, co miało zapobiec pomyłkom terminologicznym. Określenie batalion, a w czasie podlegania dowództwu artylerii – dywizjon, zachowano dla formacji włączonych w skład większych związków taktycznych. Pięć dni przed alianckim lądowaniem na plażach w Normandii, światło dzienne ujrzały dwa nowe rozporządzenia. Na mocy KStN 446a w skład baterii dział szturmowych został ustalony na dziesięć maszyn, wliczając trzy nowe, wyposażone w 28-kalibrowe haubice kalibru 105 mm. Na kartach KStN 446b powołano do życia drugi rodzaj baterii – 14-działowy. Oprócz tego zostało ustalone, iż w sekcji dowodzenia znajduje się odpowiednio: jeden lub trzy pojazdy. Warto tutaj zaznaczyć, że te założenia drugiej wytycznej zrealizowano jedynie w przypadku czterech jednostek Sturmgeschutz-Brigade: 259., 278., 303. oraz 304. W tym samym czasie ostatecznemu zatwierdzeniu uległy także zgrupowania niejednorodne, złożone od dwóch do pięciu batalionów.

Od lutego 1943 roku nastąpiło zasilanie działami szturmowymi innych typów jenostek Panzerwaffe. Jako pierwsze wozy Sturmgeschutz III Ausf. G, otrzymały odbudowywane po wielkiej klęsce stalingradzkiej, którymi były: 14., 16. oraz 24. Dywizja Pancerna. W oparciu o precedens, 20 marca zdecydowano, iż w ramach każdego pułku pancernego, sformowany zostanie jeden batalion Sturmartillerie, który dla porządku winien nosić symbol III. W jego skaldzie miały się łącznie znaleźć cztery baterie, o sile 88 armat, pięć pojazdów miało być przeznaczonych dla dowództwa oraz trzy czołgi średnie. Już po 11 dniach od wydania dyrektywy, w ramach Panzer-Regiment 2 (1. Dywizja Pancerna) powstał pierwszy Sturmgeschutz-Abteilung. Pięć dni później identyczną jednostkę otworzono dla Panzer-Regiment 24, dla 24. Dywizji Pancernej, a 25 kwietnia została sformowana Panzer-Regiment 36 dla 14. Dywizji Pancernej. Dwa tygodnie wcześniej reformę potwierdzono w ramach KStN 1157 oraz KStN 1158, wskazując za razem iż każda z baterii sztabowych nowych pododdziałów powinna składać się z plutonu oraz plutonu łączności, gdzie podstawą miały być trzy czołgi średnie typu Panzerkampfwagen III w wersji Befehlswagen (czołgów dowódczych – łączności).

20 czerwca 1943 roku bataliony dysponujące wozami Sturmgeshutz III Ausf. G powołano również w pułkach grenadierów pancernych. Zgodnie z KStN 1157a oraz KStN 1159 składać się one miały z trzech baterii o sile czternastu maszyn każda oraz baterii sztabowej, w składzie trzech dział szturmowych (pluton dowodzenia) i trzech czołgów średnich typu Panzerbefehlwagen III. Łącznie zatem w całej formacji znalazło się 45 wozów uzbrojonych w Sturmkanone 40, albo co było zjawiskiem dość powszechnym – haubicę kalibru 105 mm i trzy czołgi średnie.

Prezentowane pojazdy gąsienicowe często trafiały do formacji innego niż omówione powyżej rodzaje. Wozy te bardzo często były przesyłane w ramach uzupełnień za zniszczone czołgi, a 1 kwietnia 1944 roku, w ramach składu brygad pancernych, utworzone zostały kompanie Panzerjager, które operowały przede wszystkim na wozach Sturmgeschutz III Ausf. G.

Pierwsze 22 egzemplarze wozów długolufowych Sturmgeschutz III Ausf. F skierowane zostały wiosną 1942 roku do, stacjonującej w rejonie Orła i Kaługi, Dywizji Piechoty Zmechanizowanej Grossdeutschland. Taką samą ilość maszyn skierowano niedługo później do Sturmgeschutz-Abteilung Leibstandarte SS „Adolf Hitler”. Do czerwca 1942 roku na front wschodni dotarło jeszcze 160 kolejnych wozów tego typu, które zostały włączone w skład 18 dywizjonów dział szturmowych. Po niespełna pół roku na rosyjskiej ziemi znajdowało się już 448 długolufowych dział szturmowych.

Wozy z 303. Sturmgeschutz Brigade

Od czwartej wojennej jesieni, nowy rodzaj uzbrojenia otrzymały także jednostki podlegające Luftwaffe. W październiku 21 dział Sturmgeschutz III Ausf. F/8 oddano pod komendę Paula Contratha – pierwszego dowódca formowanej dopiero na ziemi francuskiej Dywizji Pancernej „Hermann Goring”. Niedługo później także powstało osiem samodzielnych baterii złożonych z artylerzystów Niemieckich Sił Powietrznych – Sturmgeschutz-Batterien: 1104, 1106, 1112, 1116, 1117, 1118, 1119 oraz 1121.

W listopadzie sześć maszyn skompletowanych w ramach VIII serii produkcyjnej zostało skierowanych w ramach uzupełnień sprzętowych do 10. Dywizji Pancernej, która walczyła na terytorium Tunezji (Afryka Północna). Kolejnej wiosny 61 wozów Sturmgeschutz III Ausf. F oraz Ausf. G zostały przysłane do jednostek, które na swoim wyposażeniu posiadały gąsienicowe transportery ładunków wybuchowych typu Borgward Sd. Kfz. 301 – Funklenk-Panzer-Kompanien: 312, 313 oraz 314., gdzie pełniły rolę wozów dowodzenia.

Załogi długolufowych dział Sturmgeschutz III Ausf. F na froncie wschodnim zadebiutowały podczas tytanicznej walki w rejonie miasta Charków, wczesną wiosną 1943 roku, od razu zaznaczając swoją obecność dość licznymi sukcesami. Potwierdza to przede wszystkim szczegółowy raport, sporządzony przez sztab Sturmgeschutz-Abteilung-Grossdeutschland, na kartach którego stwierdzono na pewno zniszczenie 41 czołgów radzieckich w okresie od 7 marca do 20 marca 1943 roku. W tym samym kwartale o odniesionych sukcesach meldowali żołnierzy Sturmgeschutz-Abteilung 216, którzy podczas intensywnych walk w rejonie Jeziora Ładoga, łącznie zniszczyli 216 pojazdów (czołgów, dział samobieżnych i pojazdów kołowych), przy własnych stratach sięgających 13 zniszczonych maszyn.

Wraz z dynamicznym wzrostem produkcji, zgrupowania pancerne, stacjonujące na froncie wschodnim były sukcesywnie uzupełniane kolejnymi, dostarczanymi egzemplarzami nowych dział szturmowych. W ten sposób do końca czerwca 1943 roku na zajętych przez siły Wehrmachtu terenów Związku Radzieckiego, rozlokowanych zostało już 25 dywizjonów dział szturmowych, które łącznie posiadały na swoim stanie 727 maszyny, wyposażonych w uzbrojenie główne Sturmkanone 40 oraz 92 maszyny wyposażone w 105 mm haubice. W ciągu kolejnych 12 miesięcy liczba ta wzrosła do 32 brygad dział szturmowych. Zdecydowanie mniejsza liczba dział szturmowych znajdowała się na innych odcinkach pozostałych frontów. Na froncie Zachodnim piątego lata wojny zaoponowało ogółem 176 załóg wozów Sturmgeschutz III, które skupione były przede wszystkim w oddziałach podlegających: 9. oraz 10. Dywizji Pancernej SS oraz Panzer-Abteilung 118 i Funklenk-Panzer-Kompanien, a tuż przed samym rozpoczęciem operacji „Overlord” – łącznie rozlokowanych było 158 załóg wozów Sturmgeschutz III.

Jak nietrudno jest zauważyć, podstawowym przeciwnikiem nowych typów wozów były przede wszystkim radzieckie oddziały pancerne na froncie wschodnim. W ciągu pierwszych dwóch lat użytkowania ich na froncie wschodnim wozy Sturmgeschutz III, uzbrojone w działa Sturmkanone 40 zaliczyły zniszczenie łącznie około 20 000 pojazdów pancernych Armii Czerwonej. Tylko przy okresie letnim liczba ta wyniosła 4667 pojazdów pancernych przeciwnika, jednakże przy stratach własnych sięgających zniszczonych 713 dział szturmowych. Zaowocowało to coraz liczniejszym wykorzystaniem pojazdów dział szturmowych, w roli mobilnej artylerii przeciwpancernej, nie ustępując w swoim działaniu takim wozom jak Panzerkampfwagen IV, a niekiedy nawet cięższym czołgom Panzerkampfwagen V „Panther” czy czołgom ciężkim Panzerkampfwagen VI „Tiger”. Oczywiście wozy te, nie mogły działać tak samo samodzielnie jak, bardziej uniwersalne na polu bitwy czołgi. Działa szturmowe Sturmgeschutz III w wersji długolufowej były raczej tańszym substytutem w zastępstwie coraz mniejszej liczby czołgów dostępnych dla jednostek Panzerwaffe (Wehrmacht), a także nieco później Waffen-SS. Ich rosnąca liczba oraz rola na polu walki świadczy jednak o coraz gorszej sytuacji militarnej III Rzeszy i szukaniu wszelkiego ratunku dla powstrzymania jej powolnego upadku.

Liczne, odnotowane sukcesy można było także osiągnąć na froncie zachodnim. Podczas trwania bitwy pod Falaise żołnierze Sturmgeschutz-Brigade 394 zniszczyli łącznie 26 czołgów przeciwnika. W tym przypadku jednak same straty były bardzo wysokie, z kotła wydostał się tylko jeden pojazd wraz z załogą. Podczas tego samego starcia zagładzie uległa Fallschirmjager-Sturmgeschutz-Brigade XII. Łącznie 598 wozów Sturmgeschutz III znalazło się w składzie formacji biorących udział w dużej kontrofensywie na terytorium Ardenów w grudniu 1944 roku. Ostatecznie do walki ruszyło jednak 410 wozów. Pięć wozów Sturmgeschutz III Ausf. G zostało ucharakteryzowanych w taki sposób, aby przypominały amerykańskie działa samobieżne. Wozy te zostały przydzielone do jednostki, dowodzonej przez SS-Obersturmbannfuhrera Otto Skorzenego – Panzer-Brigade 150. Oraz istotniejszą rolę działa szturmowe odgrywać zaczęły także na Półwyspie Apenińskim.

Długolufowe odmiany wozów Sturmgeschutz III stały się także podporą oddziałów przeciwpancernych oraz improwizowanych jednostek, powołanych w ostatnich miesiącach istnienia państwa Adolfa Hitlera. Jedną z nich była Pancerna Rezerwa Uderzeniowa, którą utworzono w drugiej połowie stycznia 1945 roku na terenie Poznania, której trzon stanowiło 17 lub 18 dział i haubic szturmowych. Pojazdy uzbrojone w 7,5 cm Sturmkanone 40 wozów nie zabrakło również w samym Berlinie. Okrążeniu przez jednostki Armii Czerwonej uległo tam trzy jednostki taktyczne: Sturmgeschutz-Brigaden; 1170, 243 i 249. Załogi ostatniej z wymienionej brygady, zanim ostatecznie złożyły broń w stolicy upadłej III Rzeszy, zdołały łącznie zniszczyć na pewno ponad 180 radzieckich pojazdów pancernych. W chwili kapitulacji na terytorium Niemiec znajdowały się jeszcze 1053 sprawne wozy Sturmgeschutz III Ausf. G.

Nadbudowa wozu Sturmgeschutz III Ausf. G z Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej

Długolufowe odmiany dział szturmowych znalazły się także na wyposażeniu sojuszników III Rzeszy. Największą liczbę wozów Sturmgeschutz III w wersji Ausf. G, której liczba wynosiła 119 egzemplarzy, zakupiła Rumunia. Zostały one oznaczone jako TAS T-III, zostały następnie rozlokowane w dziewięciu bateriach, które wzięły udział w walkach toczących na terytorium Mołdawii, południowej Ukrainy i Słowacji. Pojazdy pozostały w służbie do połowy lat 50. XX wieku, ale kilka egzemplarzy władze w Bukareszcie sprzedały Syrii. Przeciwko jednostkom Armii Czerwonej, na terenach Karelii stanęła także Fińska Brygada Dział Szturmowych, której żołnierze przeszli uprzednie wyszkolenie na terytorium Niemiec. Ponadto, od początku drugiego kwartału 1943 roku maszyny tego typu zostały wyeksportowane do Bułgarii, Hiszpanii (dziesięć wozów Sturmgeschutz III Ausf. F/8, które ostatecznie wycofano ze służby dopiero na początku lat 70. XX wieku), Włocha oraz Węgier. Armia syryjska używała wozy Sturmgeschutz III Ausf. G bojowo w 1966 roku podczas „Wojny o Wodę” oraz w czerwcu 1967 roku podczas działań Wojny Sześciodniowej, gdzie zostały utracone wszystkie (lub większość) maszyn tego typu.

Kraj

Bułgaria

Finlandia

Hiszpania

Rumunia

Węgry

Włochy

Liczba

55

59

10

119

40

5

Podstawowe dane taktyczno-techniczne

Pojazd

Sturmgeschutz III Ausf. F (L/43)

Sturmgeschutz III Ausf. G (L/48)

Wymiary:

Długość z lufą

6310 mm

6770 mm

Długość kadłuba

5400 mm

5410 mm

Szerokość

2950 mm

2950 mm

Wysokość

2950 mm

2960 mm

Masa bojowa

23 450 kg

23 900 kg

Nacisk jednostkowy na podłoże

0,90 kg/cm2

0,94 kg/cm2

Grubość pancerz

11-50 mm

11-80 mm

Moc silnika

285 KM

285 KM

Zapas paliwa

310 litrów

310 litrów

Zasięg:

Droga

210 km

210 km

Teren

130 km

130 km

Średnie zużycie paliwa

196 l/100 km

196 l/100 km

Prędkość maksymalna

40 km/h

38 km/h

Pokonywane przeszkody terenowe:

Rowy

2300 mm

2300 mm

Wzniesienie

30 stopni

30 stopni

Brody

800 mm

800 mm

Uzbrojenie wozu:

Główne

7,5 cm Sturmkanone 40 (L/43)

7,5 cm Sturmkanone 40 (L/48)

Dodatkowe

1 x 7,92 Maschinengewehr 34

1-2 x 7,92 Maschinengewehr 34/42

Zapas amunicji

Uzbrojenie główne

44 naboje

54 naboje

Uzbrojenie dodatkowe

600 sztuk naboi

34 600 sztuk naboi

Komunikacja

Zestaw radiowy FuG 15/FuG 16

Zestaw radiowy FuG 15/FuG 16

Załoga

Czterech żołnierzy

Czterech żołnierzy

Autor: Dawid Kalka

Bibliografia

1. Militaria XX Wieku – WYDANIE SPECJALNE – nr 4(16)/2010

2. Niemieckie pojazdy wojskowe II wojny Światowej, David DoyleWydawnictwo: Vesper, Warszawa 2018

3. Niemiecka Broń Pancerna 1939–1945, David Porter, Almapress, Poznań 2019




Maschinenpistole 40

Pistolet maszynowy Maschinenpistole 40

Eksponat – Muzeum Armii Krajowej, Kraków

Na drodze do MP 40

W okresie między wojennym armia niemiecka posiadała na swoim wyposażeniu około 3700 pistoletów maszynowych. Były to modele MP 18.I oraz MP 28.II. Nie były one jednak przepisowym uzbrojeniem. Dopiero zdobywane doświadczenia z obserwacji wojen jakie toczyły się na świecie w latach 30. XX wieku, spowodowały mocne zainteresowanie tego typu konstrukcjami.

W 1925 roku Inspektion fur Waffen und Gerate – niemiecki Inspektorat Uzbrojenia i Wyposażenia – zorganizował potajemne próby pistoletów maszynowych, ponieważ Traktat Wersalski zabrał prowadzenia na terytorium Niemiec prac nad bronią automatyczną. W efekcie przeprowadzonych prób, za najlepszą z badanych konstrukcji uznano pistolet maszynowy MP 28.II, a jego producenta; firma Waffen unf Fahrradfabrik C.G. Haenel, która otrzymała zapewnienie od niemieckich władz, że w przypadku odrzucenia ograniczeń przyjętych w Traktacie Wersalskim, to właśnie peem MP 28.II stanie się standardowym pistoletem maszynowym niemieckiej armii.

Niemieccy żołnierze na froncie wschodnim, styczeń 1943

Po ostatecznym odrzuceniu przez III Rzeszę Niemiecką wszelkich przyjętych ograniczeń w 1935 roku uruchomiono produkcję MP 28.II w zakładach Haenel. Do zamówienia dużych ilości broni jednak nie doszło. Zostały zamówione nowe gniazda na magazynki pudełkowe, wzorowane na MP 28.II, które zmodernizowane zostały starsze pistolety maszynowe MP 18.I. Dowództwo odradzających się niemieckich sił zbrojnych – Wehrmachtu wstrzymało się z większymi zakupami tej broni. Wówczas w Niemczech trwały gorące dyskusje na temat taktycznego i technicznego założenia do konstrukcji nowych pistoletów maszynowych. Dwie frakcje – konserwatyści chcieli mieć pistolet maszynowy, który swoim wyglądem przypominał by karabinek z kolbą i łożem drewnianym m jak najlepiej przystosowanym do wymagań zwykłych oddziałów piechoty. Natomiast zwolennicy nowoczesności (jednostek pancernych oraz powstających w Niemczech jednostek spadochronowych) chcieli broni bardziej optymalnej dla tego typu formacji.

Ostatecznie w 1936 roku doszło do prób porównawczych dwóch różnych pistoletów maszynowych:

  • skonstruowanego w zakładach Haenel – przez Hugo Schmeissera peemu MP 36.III

  • skonstruowanego w zakładach Erma EMP 36

Wyniki przeprowadzonych prób okazały się mocno jednoznaczne. Wymagania dla Wehrmachtu, w którym coraz większą przewagę zdobywali zwolennicy nowych, szybkich metod prowadzenia wojny, lepiej swoją rolę miał spełniać wyposażony w składaną kolbę EMP 36, ale pod względem budowy wewnętrznej, lepszy okazał się jednak MP 36.III. Ogólną sytuację zaczęło dodatkowo komplikować protesty przedstawicieli firmy Erma, którzy uznali, że posiadany mechanizm powrotny zamka, który został zastosowany w MP 36.III, narusza należący do nich patent Heinricha Vollmera.

Ostatecznie całą sprawę załagodziło wojsko, które odkupiło do Haenela prawa do rozwiązań zastosowanych do MP 36.III i przekazali je zakładom Ermy, która teraz miała opracować pistolet maszynowy, który miał być hybrydą – połączenia najlepszych rozwiązań zastosowanych w EMP 36 oraz MP 36.III. Dodatkowo Haenel otrzymał gwarancję, że będzie drugim obok Ermy producentem seryjnym nowej broni. Prace konstrukcyjne odpowiadała Erma, ale zastosowanie w prototypach nowego pistoletu maszynowego gniazda magazynka ze znakiem fabrycznym Haenela musi świadczyć, że Haenel od początku musiał uczestniczyć w przygotowaniach do jego produkcji.

Niemieccy żołnierze latem 1941 roku podczas kampanii w Związku Radzieckim

Po przeprowadzeniu wszelkich możliwych prób, nowy pistolet maszynowy został przyjęty do uzbrojenia niemieckiej armii 29 czerwca 1938 roku jako MP 38. Jednocześnie wraz z przyjęciem go do uzbrojenia, w obu wymienionych firmach zamówione zostały pierwsze duże partie nowej broni. Pierwsza swoją produkcję uruchomiła Erma, która do końca 1938 roku dostarczyła kilkaset pierwszych modeli MP 38. W momencie wybuchu II Wojny Światowej siły z zbrojne Niemiec posiadały na pewno 8772 egzemplarze MP 38, jednak w czasie trwania Kampanii Polskiej nie były jeszcze używane w tak masowy sposób. Znalazły się one przede wszystkim na wyposażeniu jednostek pancernych oraz spadochronowych, którzy w walkach września i października 1939 roku udziału nie brali.

Pod koniec 1939 roku swoją produkcję nowej broni rozpoczął zakład Naenela. Jednak sama produkcja nie potrafił zaspokoić potrzeb, które ciągle rosły. Dodatkowo zaczęły napływać pierwsze uwagi dotyczące użycia peemów MP 38 w warunkach polowych. Sama broń była chwalona za wygodę użycia i ergonomię, ale okazał się mało wrażliwy na zanieczyszczenia oraz nie posiadał bezpiecznika. MP 38 nie posiadał żadnego bezpiecznika, który by w odpowiedni sposób zabezpieczył broń z zamkiem w przednim położeniu. Podczas wyskoków z czołgu lub paki ciężarówki zdarzały się przypadki wystrzałów broni. Wypadkom zapobiegano z przenoszeniem broni, poprzez zamek napięty, ale wtedy otwarte okno wyrzutowe łusek i wycięcie rękojeści napinania zamka do komory zamkowej wydostawał się pył i kurz, który zwiększał ryzyko zacięcia się broni.

Kłopoty z przeprowadzaniem realizacji zamówień powodowały, że wkrótce zaczęto poszukiwanie sposobów na jej zwiększenie. W produkcję pistoletów maszynowych MP 38 zaangażowano szereg poddostawców, którzy dostarczali podzespoły, ostatecznie montowane w pistoletach maszynowych produkowanych przez Ermę, która otrzymała oznaczenie kodowe 27 i Haenela (oznaczenie kodowe 122). Rozpoczęto także eksperymenty nad nowymi technologiami produkcji. Erma opracowała prototyp MP 38(L), z komorą zamkową i spustową wykonanymi ze stopu aluminium. Zmniejszyło to pracochłonność, a przy okazji masę broni odchudzono o prawie kilogram. Oczywiście nie mogło to się udać, ponieważ pierwszeństwo w dostawach aluminium posiadało niemieckie lotnictwo. Ostatecznie do uzbrojenia został przyjęty model MP 38 z komorą zamkową wykonaną z blachy stalowej, którego oznaczono jako MP 40. Ostatecznie produkcję MP 38 zakończono w 1940 roku. Jeszcze w 1941 roku w zakładzie Erma zmontowano pewną ilość MP 38 z wcześniej wyprodukowanych części. Ostatecznie liczba MP 38 szacowana jest na około 40 000 – 45 000 tysięcy egzemplarzy.

Niemiecki żołnierz i wzięty do niewoli radziecki sołdat, lato 19411 roku

Największą nowością w nowym pistolecie maszynowym, oznaczonym jako MP 40 była nowa komora zamkowa. Jej projektantem był niemiecki inżynier Anton Peter. Jako zwolennik stosowania w produkcji elementów broni, które miały być wykonywane metodą tłoczenia z blachy stalowej. Sam Anton przez najbliższych współpracowników był nazywany żartobliwie Stahlblech Peter, co można tłumaczyć na Polski jako „Blaszany Piotruś”. Zaprojektowana komora zamkowa była zwijana z blachy stalowej i zgrzewana punktowo. Była ona znacznie prostsza w produkcji, niż stosowana wcześniej w MP 38 rurowa komora zamkowa. Jej dodatkową zaletą był fakt posiadania nieco większej tolerancji między zamkiem, a komorą, co zmieszało ryzyko zacięć broni. Poza komorą zamkową, także chwyt pistoletowy był wykonywany metodą tłoczenia blachy stalowej. MP 38 posiadał tę formę jako odlew z stopu aluminium.. Dodatkowo zrezygnowano z niepotrzebnej obróbki kosmetycznej, gdzie zastosowane zostało gładkie gniazdo do magazynka broni.

Produkcje seryjną MP 40 uruchomiono na początku 1940 roku. Pistolet był produkowany w zakładzie Erma, poza tym także w zakładach Haenela oraz Erfurter Maschinenfabrik B. Geipel GmbH. Produkcję MP 40 uruchomiono także w zakładzie (połowa roku) Steyr, który wcześniej produkował MP 34(o), kiedy z czasem stał się on największym producentem tej broni. Zostały wprowadzone nowe magazynki pudełkowe, dwurzędowe, które wyposażono w rowki pionowe, usztywniające jej konstrukcję. Sama broń służyła wyłącznie do prowadzenia ognia seriami, ale sprawny strzelec przy stosunkowo niskiej szybkostrzelności mógł prowadzić ogień pojedynczy. Etatowo nową broń mieli posiadać dowódcy: drużyn, kompanii, plutonów. Co jest mocno zadziwiające, sztab generalny OKW opracował zasady użycia MP 40 dopiero po zakończeniu Kampanii na Zachodzie.

Mimo, że rozpoczęto produkcję seryjną pistoletów maszynowych MP 40, prace nad udoskonalaniem konstrukcji nadal trwały. Dużą wadą, podobnie jak modelu MP 38 był brak możliwości zabezpieczenia broni z zamkiem w przedniej pozycji. 25 czerwca 1942 roku rozpoczęto produkcję wersji MP 40, która była wyposażona w całkowicie nową rękojeść do napinania zamka. Składała się ona z trzpienia, przyspawanego do zamka i osadzonej na nim ruchomej tulei. Przesunięcie tulei w stronę komory zamkowej powodowało wsunięcie występu na tulei, w wycięcie komory zamkowej i tym samym, zabezpieczenia broni przed przypadkowym wystrzałem. Zastosowanie to bardzo wyraźnie było nawiązane do bezpiecznika zastosowanego w radzieckim peemie – PPSz-41. Od 1 czerwca 1943 roku nakazano przerobienie rękojeści wcześniej produkowanych MP 38 i MP 40 w służbie Wehrmachtu, a 15 lipca w oddziałach Waffen-SS. W tym samym 1942 roku powstał prototyp wersji MP 40/1. Broń ta posiadała poszerzone gniazdo magazynka, w którym można było teraz zamontować dwa magazynki pudełkowe, o pojemności 32 naboi pistoletowych. . Po wystrzeleniu naboi z jednego magazynka, zespół obu magazynków, można był pchnięciem przesunąć w bok i ponownie rozpocząć prowadzenie ognia. Było to spowodowane doświadczeniem z frontu wschodniego, gdzie niemieccy żołnierze uzbrojeni w peemy MPO 40 bardzo często narzekali, że ich radzieccy odpowiednicy, którzy byli uzbrojeni w pistolety maszynowe PPSz-41, które posiadały magazynki bębnowe o pojemności 71 naboi, posiadają większa siłę ognia. Mas pistolet maszynowy MP 40/1 okazał się mocno nie praktyczny, urządzenie przesuwne było wadliwe (łatwo dostawało się między szyny zanieczyszczenie), a masa broni mocno wzrosła. Broń nie została wprowadzona do produkcji seryjnej.

W drugiej połowie 1942 roku rozpoczęto produkcję MP 40, które były wyposażone w nowe gniazdo do magazynka, które teraz było wykonane za pomocą zwiniętej grzanej blachy, w miejsce gniazda frezowanego. Nowe gniazda na magazynki posiadały charakterystyczne poziome żebra, zwiększające ich sztywność. Pojawił się także nowy chwyt pistoletowy, szyna ochraniająca dolną powierzchnię lufy i nakrętka mocująca lufę. Wszystkie te zmiany miały na celu jak największe zmniejszenie czasochłonności powstawania nowych pistoletów maszynowych MP 40.

W 1942 roku coraz wyraźniejsza była perspektywa wprowadzenia na wyposażenie armii niemieckiej nowej broni, które ewolucja utworzyła karabiny/karabinki szturmowe. Pod koniec roku zakłady C.G. Haenel zakończyły ostatecznie produkcję seryjną pistoletów maszynowym MP 40, przygotowując się do rozpoczęcia produkcji seryjnej MP 43 (pierwszą ewolucją StG 44), a następnie MP 44. Ostatnim seryjnym producentem peemów MP 40 były zakłady Steyr-Werke. Zakończyły one produkcję w październiku 1944 roku. Z tych zakładów pochodziła ostatnia wersja seryjna modelu MP 40, który posiadał komorę zamkową i spustową, wykonaną w postaci jednego elementu, z tłoczenia blachy stalowej.

Do końca II Wojny Światowej mogło powstać łącznie nawet do 1 100 000 egzemplarzy pistoletów maszynowych MP 40. Pomimo pewnych niedoskonałości MP 40 był jedną z najlepszych broni w swojej klasie podczas II Wojny Światowej. Jego podstawa posłużyła do opracowania szwedzkiego peemu Carl Gustaf m/45 i jugosłowiańskiego Zastawa M56, który sam w sobie był hybrydą MP 40 i radzieckiego PPS-43.

Północna Francja, lipiec 1944 roku

Po zakończeniu działań wojennych, historia MP 40 nie dobiegła końca. Broń ta znalazła się na wyposażeniu wielu armii na świecie czy jednostek partyzanckich. Broni tej do 1956 roku używali izraelscy spadochroniarze, którzy później otrzymali na wyposażenie pistolety maszynowe UZI. Znalazły się na wyposażeniu jednostek walczących w Wietnamie (tak samo na północy, jak i jednostek podlegających siłom amerykańskim). Używali ich na terytorium Algierii jednostki Legii Cudzoziemskiej, w Hiszpanii, czy w podziemiu amerykańskiej mafii w stanie Kalifornia w latach 60. i 70. XX wieku.

Zastosowana amunicja

1. Zwykła 9 mm Pistolenpatrone 08:

Długość naboju: 29,7 mm

Długość pocisku: 15,7 mm

Masa naboju: 10,90 g (łuska stalowa) lub 12,35 g (mosiężna)

Masa pocisku: 8 g

Masa ładunku miotającego: 0,36 g Nz.Stb.P. n/A. (0,8*0,8)

Prędkość wylotowa: 310 m/s

Donośność: praktyczna 50 m

Pocisk Pistolengeschoß 08 pełnopłaszczowy z ołowianym rdzeniem.

Przebijalność z odległości 25 m wynosi ok. 15 cm drewna sosnowego lub z odległości 15 m ok. 25 cm worek z piaskiem.

2. Zwykła 9 mm Pistolenpatrone 08 mit Eisenkern:

Długość naboju: 29,7 mm

Długość pocisku: 15,7 mm

Masa naboju: 10,79 g

Masa pocisku: 6,4 g

Masa ładunku miotającego: 0,38 g Nz.Stb.P. n/A. (0,8*0,8)

Prędkość wylotowa: 400 m/s

Donośność: praktyczna 50 m

Pocisk Pistolengeschoß 08 m. E. pełnopłaszczowy z rdzeniem z żelaza.

3. Szkolna Exerzier-Pistolenpatrone 08:

Amunicja używana do celów szkoleniowych.

Opis konstrukcji broni

Pistolet maszynowy MP 40 był indywidualną bronią samoczynną. Automatyka broni opierała się na zasadzie odrzutu zamka swobodnego, podpartego sprężyną powrotną. Strzelanie z zamka otwartego seriami. Trzon zamkowy miał postać walca w wydrążeniu, którego umieszczona była ruchoma iglica na masywnej żerdzi. Żerdź sama była otoczona sprężyną powrotną. Mechanizm spustowy broni pozwalał na wyłączne strzelanie ogniem ciągłym. Nie było odpowiedniego nastawnika, ale sprawny strzelec potrafił prowadzić ognień pojedynczy do celu. Zasilanie w amunicję odbywało się za pomocą magazynka pudełkowego o pojemności 32 naboi, choć częściej ładowano po 30 naboi, aby zmniejszyć ryzyko zacięcia broni. Przyrządy celownicze broni składała się z muszki w osłonie i celownika przerzutowego, celownik dwustopniowy, stały, wyskalowany na dwie odległości do 100 metrów i odchylany na odległość do 200 metrów. Lufa roni wkręcona w komorę zamkową, zakończona podstawą dla muszki haka, który ułatwiał strzelanie przez otwory strzelnicze pojazdu. Łoże i okładziny chwytu pistoletowego broni były wykonane z bakelitu. Kolba metalowa składana pod spód broni.

Podstawowe dane taktyczno-techniczne

Państwo: III Rzesza Niemiecka

Projektant broni: Heinrich Vollmer

Rodzaj broni: pistolet maszynowych

Rozwój prototypów: lata 1939-1940

Produkcja seryjna: lata 1940-1944

Wyprodukowano: do około 1 100 000 egzemplarzy

Kaliber lufy: 9 mm

Zastosowany nabój: 9 x 19 mm Parabellum

Magazynek: pudełkowy, dwurzędowy, o pojemności do 32 naboi

Długość broni:

  • z kolbą złożona 629 mm

  • z kolbą rozłożoną 832 mm

  • Długość lufy: 251 mm

Masa broni niezaładowanej: 3,97 kg

Masa broni załadowanej: 4,61 kg

Prędkość początkowa wystrzelonego pocisku: 380 m/s

Szybkostrzelność teoretyczna: do 500 strz./min.

Skuteczny zasięg: 150-200 metrów

Autor: Dawid Kalka

Bibliografia

  1. Karabiny karabinki i pistolety maszynowe Encyklopedia długiej broni wojskowej XX wieku – Żuk Aleksandr B.
  2. Witold Głębowicz, Roman Matuszewski, Tomasz Nowakowski: Indywidualna broń strzelecka II wojny światowej, Warszawa 2010
  3. Leszek Erenfeicht, MP 40: jak to ze ‘szmajserem’ było, “Strzał”, 9/2005
  4. Polskie Narodowe Archiwum Cyfrowe



122 mm samobieżna wyrzutnia rakietowa RM-70/85 wz. 1970/85

122 mm samobieżna wyrzutnia rakietowa RM-70/85 wz. 1970/85

122 mm raketomet RM-70/85 vz. 1970/85

Typ i przeznaczenie

Wieloprowadnicowa samobieżna artyleryjska wyrzutnia niekierowanych pocisków rakietowych. Przeznaczona w szczególności do niszczenia celów powierzchniowych oraz obezwładniania siły żywej i środków ogniowych w rejonach ześrodkowania wojsk, jak i również niszczenia umocnień i budowli obronnych przeciwnika.

Historia konstrukcji

122 mm wyrzutnia rakietowa RM-70, czechosłowacka wyrzutnia niekierowanych pocisków rakietowych na podwoziu kołowym. Przyjęta do uzbrojenia w 1972 roku.

Na początku lat 70. XX wieku podjęto pierwsze intensywne prace nad próbą zmodernizowania radzieckich samobieżnych wyrzutni rakietowych typu BM-21, które zamierzały nie tyle do zwiększenia jej siły ognia, co miało spowodować wprowadzenie nowego typu amunicji, ale w zmianach dla dotychczasowego jego nośnika kołowego, na nowszy typ. Najbardziej znaną wersją z tego okresu jest opracowana w ówczesnej Czechosłowacji wyrzutnia rakietowa typu RM-70, która była kontynuacją wyrzutni RM-51, oraz jej późniejsza, zmodernizowana wersja RM-70/85. Nowa samobieżna wyrzutnia rakietowa trafiła na uzbrojenie Armii Czechosłowackiej trafiły w 1972 roku pod oznaczeniem 122 mm wyrzutnia rakietowa RM-70. Po raz pierwszy zachodni obserwatorzy mogli je obserwować w działaniu w 1972 roku, podczas ćwiczeń wojskowych, które przeprowadzono w Układzie Warszawskim, stąd jego pierwotne zachodnie oznaczenie M1972. Pierwsze wersje nowej wyrzutni montowane było na zmodyfikowanym dla celów wojskowych podwozia kołowego samochodu ciężarowego Tatra 813, o napędzie 8×8, które następnie w połowie lat 80. XX wieku zostało zastąpione nowszym podwoziem kołowym, opartym na samochodzie ciężarowym Tatra 815 8×8. Wówczas tak zmodernizowana wyrzutnia otrzymała nowe oznaczenie – 122 mm wyrzutnia rakietowa RM-70/85. Jej część artyleryjską stanowił pakiet prowadnic rurowych zaadaptowanych z wyrzutni BM-21. W wyrzutni tej po raz pierwszy na świecie zastosowany został mechanizm układu zasilania amunicją, która umożliwia jej szybkie załadowanie po wystrzeleniu pełnej salwy rakietowej.

Pierwsze wyrzutnie typu RM-70 posiadały całkowicie opancerzoną kabinę, natomiast nowsza wersja typu RM-70/85 już nie. Produkowana była także wersja, która służyła do stawiania narzutowego pola minowego.

Oprócz Czechosłowację, dzisiaj Czech oraz Słowacji, wyrzutnie typu RM-70/85 znajdowały się na wyposażeniu niektórych krajów, dawniej należących do Układu Warszawskiego oraz Krajów Bliskiego Wschodu, krajów Afrykańskich i znalazły się też w Ameryce Południowej.

Używane w Wojsku Polskim wyrzutnie RM-70/85

Wyrzutnie były produkowane przez czechosłowackie, a następnie czeskie zakłady Tatra Koprivnice (podwozie) oraz dziś Słowacką firmę ZTS Dubnica (jego cześć artyleryjska). Od 1972 roku zostało wyprodukowanych blisko 1000 egzemplarzy obu wersji wyrzutni.

Budowa konstrukcji

Samobieżna (kołowa) wyrzutnia artyleryjska typu RM-70/85, została zamontowana na kołowym podwoziu samochodu ciężarowego typu Tatra o napędzie 8×8. Wyrzutnia posiada klasyczny układ konstrukcyjny dla tego typu broni, w skład którego wchodzi pięć zasadniczych zespołów: część artyleryjska, zmechanizowany układ zasilania amunicją, mechanizmy naprowadzania w obu płaszczyznach, przyrządy celownicze oraz układ jezdny. Z przodu pojazdu znajduje się kabina samochodu ciężarowego, w której jest przewożona cała 4-osobowa załoga wyrzutni, następnie w jej środkowej części, ulokowanej między kabiną pojazdu, a częścią artyleryjską umieszczony został zmechanizowany układ zasilania amunicją o pojemności 40 niekierowanych pocisków rakietowych. System ten pozwala na przewożenie dodatkowej amunicji, a następnie załadowanie jej w trybie mechanicznym oraz w razie awarii w trybie ręcznym. Ładowanie pocisków odbywa się bezpośrednio do prowadnic zaraz po odpaleniu całej posiadanej salwy rakietowej przez pojazd. Cały układ jest uruchamiany z kabiny samochodu ciężarowego. W tylnej części podwozia została zainstalowana wyrzutnia rakietowa, która stanowi łączny pakiet 40 prowadnic rurowych. Prowadnice zostały rozmieszczone na czterech rzędach, po dziesięć sztuk na jeden rząd. Tworzy to zatem prostopadłościenny pakiet artyleryjski, który wraz z kołyską umieszczono na wahadłowo na łożu. Łoże z kolei osadzono obrotowo na mocowanej do ramy podwozia pojazdu. Przewód każdej prowadnicy rurowej posiada na całej swojej długości bruzdę, z którą współpracuje osadzony w prowadnicy rurowej pocisk rakietowy, wprowadzając go w trakcie wystrzelenia w ruch obrotowy, stabilizujący go w locie, dzięki czemu zyskuje on w trakcie lotu niewielką prędkość kątową. Dodatkowo każda prowadnica posiada specjalny rygiel, ustalający położenie niekierowanego pocisku rakietowego w lufie oraz zapobiegający jego wysunięcie z prowadnicy rurowej. Z wyrzutni można wystrzeliwać zarówno ogniem pojedynczym, jak również pełną salwą, ale też o regulowanej liczbie pocisków rakietowych.

Odpalanie pocisków rakietowych odbywa się ręcznie, bądź automatycznie z kabiny samochodu ciężarowego, w syklu co 0,5 sekundy, jak również przy pomocy wynośnej odpalarki elektrycznej o maksymalnej długości przewodu kablowego do 60 metrów od położenia kołowej wyrzutni rakietowej. Naprowadzanie prowadnic w obu płaszczyznach odbywa się elektrycznie lub w trybie awaryjnym ręcznie. Z lewej strony wyrzutni (na odchylnym wsporniku) znajduje się pulpit sterowania napędami naprowadzania prowadnic oraz przyrządy celownicze (celownik mechaniczny oraz kątownik działowy).

Czeska wyrzutnia rakiet RM-70

Układ jezdny wersji RM-70/85 stanowi zmodyfikowane dla warunków służby wojskowych podwozie kołowe samochodu ciężarowego Tatra 815 VPR 28, które z przodu posiada zamontowany lemiesz spycharkowy BZT-815, służący do przygotowania stanowiska ogniowego, bądź usuwania przeszkód bieżących na jej drodze w trakcie trwania marszu. Zamontowany może być takżepług śnieżny typu SSP-1000. Nowsze pojazdy, wyposażone są również w wyciągarkę oraz system centralnego pompowania kół, umożliwiający regulowanie ciśnienia w kołach podczas jazdy w trudnym terenie.

Wyrzutnie RM-70/85 w Wojsku Polskim

Do uzbrojenia sił Wojska Polskiego wyrzutnie rakietowe typu RM-70/85 wprowadzone zostały w 1986 roku, gdzie weszły na uzbrojenie Dywizjonu Artylerii Rakietowej Brygady Artylerii. Na początku lat 90. XX wieku na wyposażeniu Wojska Polskiego znajdowało się 30 kołowych wyrzutni rakietowych RM-70/85, natomiast według danych z 2016 roku na wyposażeniu znajduje się 29 wyrzutni RM-70/85.

Stosowana amunicja

Pocisk: rakietowy M-21OF

Typ pocisku: niekierowany pocisk rakietowy, stabilizowany obrotowo

Rodzaje pocisków: odłamkowo-burzący 9M22, 9M22U, zapalający 9M22S, kasetowy – mieszczący 3 miny przeciwpancerne 9M22K, kasetowy – mieszczący 5 min przeciwpiechotnych 9M16, chemiczny 9M23, zapasający 9M22S, oświetlający 9M42, agitacyjny 9M28D

Masa pocisku 9M22: 66,35 kg

Masa ładunku kruszącego: 6,35 kg

Długość pocisku rakietowego: 2870 mm

Prędkość początkowa wystrzelonego pocisku rakietowego: w zależności od wersji 42-52 m/s

Prędkość maksymalna pocisku na aktywnym torze lotu: 700 m/s

Łączny zapas przewożonej jednostki amunicji rakietowej (JO): 80 sztuk (40 sztuk przewożone w prowadnicach, pozostałe 40 sztuk na wozie)

Strzelanie z kołowej wyrzutni RM-70/85 stosuje się takie same pociski rakietowe, jak stosowane w radzieckiej kołowej wyrzutni rakietowej BM-21, natomiast do stawiania narzutowego pola minowego stosuje się pociski z głowicami kasetowymi, przenoszące miny przeciwpancerne lub przeciwpiechotne.

Słowacka wyrzutnia RM-70

Podstawowe dane taktyczno-techniczne

Państwo: Czechosłowacja, od 1993 roku Czechy i Słowacja

Rok opracowania prototypu: 1972 rok

Rok rozpoczęcia produkcji seryjnej: 1972 rok

Użytkowcy: Czechosłowacja, Angola, Bułgaria, Czechy, Ekwador, Finlandia, Gruzja, Grecja, Indonezja, Niemiecka Republika Demokratyczna, Polska, Rwanda, Słowacja, Sri Lanka, Uganda, Urugwaj, Zimbabwe

Kaliber prowadnicy rurowej: 122,4 mm

Wyrzutnia rakietowa: 40 prowadnic rurowych

Donośność maksymalna: do 20 380 metrów

Masa zespołu w położeniu marszowym: 26 100 kg

Masa zespołu w położeniu bojowym: 33 700 kg

Wymiary konstrukcji:

Długość – 10 300 mm

Szerokość w położeniu marszowym – 2530 mm

Szerokość w położeniu bojowym – 2950 mm

Wysokość w położeniu marszowym – 3030 mm

Wysokość w położeniu bojowym – 4450 mm

Długość prowadnic: 2996 mm

Kąt ostrzału w płaszczyźnie pionowej: w sektorze ograniczonego ostrzału 13,30 stopni

Kąty ostrzału w płaszczyźnie poziomej: na prawo od osi wzdłużnej pojazdu – 70 stopni, na lewo od osi wzdłużnej pojazdu 122,30 stopni (przy stabilizacji wozu), sektor ograniczonego ostrzału w płaszczyźnie poziomej (bez stabilizacji podporami pojazdu) od 0 stopnia do 57 stopni w obie strony

Czas wystrzelenia pełnej salwy 40 pocisków rakietowej: 20 sekund

Czas przejścia z położenia marszowego w bojowe: 2,5-3 minuty

Obsługa wyrzutni: 4 żołnierzy

Napęd pojazdu: silnik wysokoprężny, 12-cylindrowy Tatra T-930-3 o mocy 270 KM

Trakcja: kołowa

Maksymalny zasięg jazdy: do 600 km

Prędkość maksymalna: na drogach utwardzonych do 80 km/h, w terenie do 25 km/h

Zdolność pokonywania przeszkód terenowych:

Rowy o szerokości do 200 cm

Ścianki o wysokości do 60 cm

Brody o głębokości do 140 cm

Kąt podjazdu do 30 stopni

Autor – zdjęcia: Krzysztof Okrajek, tekst: Dawid Kalka

Bibliografia

  1. Artyleria polowa Wojska Polskiego 1943-2018bAutor: Szostek Leszek




Suchoj Su-7U

Samolot szkolno-bojowy Suchoj Su-7U

Historia konstrukcji

Aby ułatwić szkolenie i trening pilotów Su-7 opracowano (w filii Biura Konstrukcyjnego Suchoja w zakładzie produkcyjnym w Komsomolsku) i skierowano do produkcji na początku 1966 roku nową wersję szkolno-bojową nazwaną Su-7U. Był to długo oczekiwany i jednocześnie bardzo spóźniony samolot. Wyróżniał się zmianami w konstrukcji spowodowanymi dwumiejscową kabiną. Masę podwieszanego uzbrojenia ograniczono do 500 kg.

Pod koniec 1966 roku rozpoczęto produkcję wersji eksportowej samolotu dla krajów eksploatujących Su-7BMK, nazwanej Su-7UMK. Polska zakupiła 8 samolotów Su-7U w latach 1969, 1971, 1976, 1977 i 1984. Su-7 były eksploatowane w polskim lotnictwie wojskowym do 1990 roku.

Muzeum Lotnictwa Polskiego – Kraków

Podstawowe dane taktyczno-techniczne

Rozpiętość: 9,3 m

Długość: 17 m

Masa startowa: 12 998 kg

Maksymalna prędkość: 2070 km/h

Pułap: 17 000 m

Zasięg: do 1000 km

Uzbrojenie: dwa działka 30 mm NR-30, 500 kg podwieszonych bomb i wyrzutni rakiet

Silnik: turboodrzutowy AL-7F1-250 o ciągu 9600 kG

Autor – Dawid Kalka

Bibliografia

  1. Muzeum Lotnictwa Polskiego – Kraków
  2. Lubuskie Muzeum Wojskowe – Drzonów



M36B1

Niszczyciel czołgów M36B1

Historia konstrukcji

Od 1942 roku, kiedy to na polach bitew pojawiała się rosnąca liczba coraz silniej opancerzonych pojazdów niemieckich, głównie czołgów, co miało powoli wskazywać na coraz pilniejsza potrzebę posiadana pojazdu pancernego wyposażonego w silniejszą armatę, o większej skuteczności niż wcześniej zastosowaną 3-calową armatę M7 kalibru 76,2 mm. W tym czasie Armia Brytyjska posiadała już na swoim wyposażeniu holowane działa przeciwpancerne 17-funtowe (76,2 mm). W Stanach Zjednoczonych rozpoczęto prowadzić rozważania o zastosowaniu do tego celu używanej 90mm armaty przeciwlotniczej. Projekt ten miał zostać następnie zamontowany w otwartej wieży, która miała być zamontowana na kadłubie czołgu średniego M4, którego prototyp powstał w kwietniu 1942 roku. W październiku 1942 roku amerykański Komitet Uzbrojenia zaaprobował modyfikację dwóch 90 mm armat M1 do zabudowania w jarzmach czołgowych. Zmiany te polegały na przekonstruowaniu zawieszenia jarzma i dodaniu ręcznej dźwigni zamykającej zamek. Przeprowadzona modyfikacja armaty, która została oznaczona jako 90 mm armata T7, została zainstalowana w wieży eksperymentalnego czołgu ciężkiego, oznaczonego jako T1E1 oraz na pierwszym przedseryjnym wozie M10, zastępując w obu modelach zastosowaną armatę 3-calową. W M10 zapas przewożonej amunicji 90 mm, był znacznie mniejszy niż amunicji kalibru 76,2 mm. Amunicja była przewożona na stelażach, po bokach kadłuba – liczba 36 sztuk oraz w tylnej niszy wieży – sześć naboi gotowych do natychmiastowego użycia.

Próby, które zostały przeprowadzone na poligonie w Aberdeen prowadzone w końcu 1942 roku nie wykazywały poważniejszych problemów konstrukcji z zabudową armaty 90 mm, które nie wystąpiły już wcześniej przy przeprowadzeniu adaptacji armaty 3-calowej. Adaptowana armata posiadała masę własną większą o 130 kg, co spowodowało nieprawidłowe wyważenie wierzy w przedseryjnym wozie M10, nie wyposażonych w odpowiednią przeciwwagę oraz wzrost o ponad 7%, przeliczając na siłę potrzebną do przeprowadzenia obrotu wieże i zdarzały się niewielkie pęknięcia na pierścieniu obrotowo-ślizgowym wieży. Po pomyślnie przeprowadzonych próbach strzeleckich zaproponowano wówczas wymianę dział 3-calowych (76,2 mm) w wozach seryjnych na armaty 90 mm. Przebudowy dział samobieżnych miały dokonać warsztaty wojskowe. Ostatecznie jednak zdecydowano się jednak na gruntowne skorygowanie niedostatków działa samobieżnego M10, poprzez zaprojektowanie całkowicie nowej wieży dla pojazdu, która była by prawidłowo wyważona, wyposażonej w mechaniczno-elektryczne zespoły napędowe dla wieży, a także nieco poprawionym rozmieszczeniem pokręteł podniesienia i obniżenia głównego uzbrojenia oraz celownika teleskopowego.

Prace projektowe i budowę pierwszej, drewnianej makiety rozpoczęto 3 marca 1943 roku w zakładach Chevroleta. Po ukończeniu ‘projektu, dalsze prace konstrukcyjne prowadzone było w zakładach Forda, gdzie zbudowano dwa pojazdy wzorcowe, które zostały oparte o podwozie pojazdu (działa samobieżnego) M10A1, który posiadał silnik benzynowy Ford GAA. We wrześniu 1943 roku jeden z nich zostałwysłany do prób w Aberdeen, a następnie do Fort Knox. Komitet Uzbrojenia 9 grudnia przydzielił nowym działom samobieżnym oznaczenia wojskowe: 90 mm GMC T71 pojazdom na podwoziu M10A1 i 90 mm GMC T71E1 – na podwoziu wozu M10. Jednocześnie same jarzmo działa w obu typach otrzymało oznaczenie; 90 mm T8. Armatę T7 standaryzowano jako 90 mm armatę M3.

Konstrukcyjnie nowa wieża działa samobieżnego T71 i T71E1 była mocno zbliżona do wieży czołgu średniego M4. Celowniczy zajmował swoje miejsce z przodu wieży po prawej stronie, mając w zasięgu celownik teleskopowy i przyrządy sterowania kątem podniesienia i obrotu armaty. Ręczny mechanizm obrotu wieży, wspierana była instalacją hydrauliczną. Dowódca wozu zajmował swoje miejsce za celowniczym, a ładowniczy po lewej stornie armaty. Zgodnie z projektem początkowym, nad lewą tylną częścią otwartej od góry wieży zainstalowany został na specjalnej podstawie wielkokalibrowy karabin maszynowy M2 kalibru 12,7 mm. Przód wieży tworzyła pancerna osłona jarzma o grubości 76 mm, a burty wieży płyty pancerne o grubości 32 mm. Ciężkie jarzmo armaty zostało zrównoważone dużym zawisem z tyłu wieży o ściankach osiągających maksymalną grubość 102 mm. Stanowił on ponadto dodatkowy magazyn amunicyjny, zawierający łącznie 11 naboi gotowych do natychmiastowego użycia, co zwiększało zapas przewożonej amunicji do 47 naboi.

Wspomniane wcześniej próby przeprowadzone w Aberdeen i Fort Knox, zaowocowały szereg poważnych zmian konstrukcyjnych. Obrotnicę karabinu maszynowego zastąpiono stojakiem, który umożliwiał prowadzenie ognia zarówno na zewnątrz, jak i z wewnątrz wieży. Nakazano zwiększenie wysokości komór amunicyjnych w sponsonach bocznych kadłuba z 990 do 1003 mm, aby łatwiej pomieścić 90 mm naboje w fibrowych kontenerach. Mechanizm obrotu wieży przesunięto w prawo o 38 mm. Drugi egzemplarz T71 zmodyfikowano zgodnie z zaleceniami i wysłano do prób wojskowych w Fort Knox, a następnie na poligonie w Camp Hood. Komisja Wojskowa do spraw Niszczycieli Czołgów zaopiniowała wóz T71 jako pojazd spełniający założenia, ale Komisja do spraw Broni Pancernej zaleciał założenia hamulca wylotowego na lufę oraz użytkowanie amunicji z przedłużoną spłonką celem zredukowania błysku płomienia wylotowego z lufy armaty w chwili wystrzału. Zarekomendowano także zainstalowano ulepszonego celownika T92 do ognia bezpośredniego. Nowa armata otrzymała oznaczenie 90 mm M3A1. Rysunki wykonawcze działa samobieżnego T71 zostały ukończone w listopadzie 1943 roku. Działo samobieżne T71 standaryzowano w lipcu 1944 roku jako 90 mm GMC M36.

Wersja 90 mm GMC M36B1:

Ze względu na rosnące potrzeby frontu, kolejną wersję produkcyjną stworzono zabudowanie wież produkowanych z przeznaczeniem dla wozów M36, na kadłubach czołgu średniego M4A3. Pojazd został wyposażony w przebudowane komory amunicyjne, oznaczone jako 90 mm GMC M36B1 i został zakwalifikowany w październiku 1944 roku jako Substitute Standard.

Wersja 90 mm GMC M36B2:

Po wyczerpaniu posiadanych zapasów podwozi dział samobieżnych wersji M10A1, opracowano odmianę produkcyjną, którą tworzył kadłub działa samobieżnego M10, z silnikiem wysokoprężnym połączony z nową wieżą z armatą 90 mm. Odmiana ta zatwierdzona była początkowa jako 90 mm GMC T71E1, a po przebudowie otrzymała oznaczenie 90 mm GMC M36B2 i status Limited Standard.

Produkcja seryjna

Pierwszy kontrakt na przebudowę do standardu M36 – 500 pierwszych dział samobieżnych M10A1 z bieżącej produkcji powierzono zakładom Fisher Tank Arsenal. Okazało się jednak, że z powodu dużego zaawansowania prac produkcyjnych 200 pojazdów w oryginalnej wersji, do przebudowy było dostępnych tylko 300 dział w wersji M10A1. Modyfikacji dokonano pomiędzy kwietniem, a lipcem 1944 roku. W celu przeprowadzenia zaspokojenia dalszych potrzeb kolejne działa samobieżne M10A1, zawrócono z jednostek bojowych i składnic uzbrojenia. Z powodu przeciążenia wytwórni produkcyjnej Fisher Tank Arsenal, przebudowy dokonywały zakłady Massey Harris Company z wykorzystaniem wież produkowanych przez zakłady Fisher. Od czerwca do grudnia 1944 roku w zakładach Massey Harris do standardu M36 przebudowanych zostało łącznie 500 pojazdów M10A1.

Po przeprowadzeniu inwazji w Normandii w czerwcu 1944 roku, w następnych miesiącach wzrosło gwałtowne zapotrzebowanie oddziałów liniowych na nowe pojazdy, bowiem podczas walk z niemiecką bronią pancerną, gdzie szybko okazało się, że tylko i wyłącznie nowa armata przeciwpancerna kalibru 90 mm M3 jest jedyną naprawdę skuteczną bronią przeciwpancerną, która może niszczyć znacznie lepiej opancerzone czołgi średnie i ciężkie. W tej sytuacji w październiku, listopadzie i grudniu 1944 roku w American Locomotive Company, zostały przebudowane na wersje M36 dalsze 413 dział samobieżnych M10A1. W tym czasie w Fisher Tank Arsenal zostało zbudowanych 187 niszczycieli czołgów M36B1. W ten sposób liczba powstałych dział samobieżnych 90 MM GMC M36/M36B1 w 1944 roku zamknęła się liczbą 1400 dział samobieżnych.

Duże zapotrzebowanie na działa samobieżne 90 MM GMC skłoniło do wznowienia ich produkcji w maju 1945 roku. Do końca tego roku w Montreal Locomotive Works w Kanadzie przebudowano na działa samobieżne M36 – 200 dział samobieżnych M10A1, co ostatecznie pochłonęło dostępne zapasy podwozi tego typu. Od maja do grudnia 1945 roku w American Locomotive Works zostało wyprodukowanych 672 działa samobieżne M36B2, na podwoziach dział samobieżnych M10, a kolejne 52 wozy w Montral Locomotive Works. W ten sposób całkowita produkcja dział samobieżnych M36 osiągnęła łącznie 2324 egzemplarze.

Pierwsze zdobyte doświadczenia bojowe n wozach M36, spowodowały wprowadzenie szeregu zmian w ich produkcji. Po zmontowaniu pierwszy 600 egzemplarzy pojazdów 90 GMC, zostało wprowadzenie wytrzymalszego mechanizmu podnoszenia i mocniejszą podporę lufy, którą konstrukcyjnie przystosowano ponadto do późniejszego położenia hamulca wylotowego w jednostkach bojowych, ze względu na dużą pracochłonność modyfikacji tej w praktyce nie wykonywano. We wszystkich pojazdach, które były produkowane w 1945 roku hamulec wylotowy montowany był już fabrycznie, zostało zastosowane nowe odciążenie armaty oraz przekonstruowane zaczepy na pociski kalibru 90 mm w sponsonach bocznych kadłuba.

W prowadzonych działaniach bojowych we Francji latem 1944 roku niszczyciele czołgów, ze względu na silne uzbrojenie, występowały bardzo często w roli broni wsparcia piechoty, podobnie jak czołgi średnie. Wiązało się to oczywiście bardzo często z bardzo dużym zagrożeniem dla jego załogi – otwarty od góry przedział bojowy w wieży, która nie chroniła w żaden sposób przed odłamkami pocisków czy granatów oraz z jej boków mało odporna na ogień broni małokalibrowej. W sierpniu 1944 roku dowództwo Wojsk Lądowych nakazywało opracowanie pancernego daszku, mocowanego na wierzchu wieży wozu. Tworzyły go odchylane pancerne ekrany, które były mocowane w taki sposób, aby w nieznaczny sposób ograniczyć widoczność z wieży dla dowódcy.

W końcowych egzemplarzach produkcyjnych zastosowano zawieszenie pojazdu, odsunięcie nieco od kadłuba, co umożliwiło zastosowanie gąsienic o większej szerokości, w celu redukcji nacisku jednostkowego na podłoże.

Wersje produkcyjne 90 mm GMC

  • M36 – 90 mm armata M3, kadłub od wersji M10A1, z zamontowanym silnikiem benzynowym Ford GAA

  • M36B1 – 90 mm armata M3A1, kadłub czołgu średniego M4A3 z zainstalowanym silnikiem benzynowym Ford GAA

  • M36B2 – 90 mm armata M3A1, kadłub działa samobieżnego M10, z zainstalowanym wysokoprężnym General Motors 6046

Kamuflaż

Przeciwpancerne działa samobieżne typu M10 oraz M36 malowane były przez producenta farbą oliwkowo-brązową Olive Drab, stosowaną w armii amerykańskiej jeszcze w latach poprzedzających wybuch I Wojny Światowej. Barwę tę uzyskiwano z mieszaniny kilku pigmentów, przede wszystkim trójtlenku uranu i sadzy. Składniki farby zmieniały swoją barwę na skutek procesu wietrzenia, w szczególności pigment nadający farbie Olive Drab odcień brązowy – nabierał barwy ciemnoszarej, a farba w krótkim czasie stawała się oliwkowo-szara.

W październiku 1942 roku amerykański Korpus Inżynieryjny opublikował dwa zbiory instrukcji, dotyczące kamuflażu pojazdów wojskowych Armii USA, w zależności od obszaru operacyjnego. Na obszarach arktycznych należąło używać jako podstawowej farby białej i plam ciemnych, kontrastowych. W klimacie umiarkowanym nakazano malowanie pojazdów pojazdów farbą Olive Drab No. 9 i uzupełnianie kamuflażu plamami ciemnymi. Na terenach pustynnych pojazdy miały być malowane farbami Desert Sand No. 9 i Earth Yellow No. 6, na które były nakładane plamy ciemne. We wszystkich trzech przypadkach barwę ciemnych plam należało dobierać z kolorów No. 2, 4, 5, 7, 8 i 10, zgodnie z panującymi lokalnie warunkami.

Znaki rozpoznawcze

W sierpniu 1942 roku znakiem rozpoznawczym pojazdów amerykańskich stała się biała pięcioramienna gwiazda. Odpowiednie rozkazy ściśle regulowały położenie i wymiary znaków rozpoznawczych na różnych typach pojazdów armii amerykańskiej. Na działach samobieżnych M10 oraz M36, średnica znaków rozpoznawczych malowanych na ścianach bocznych i tylnej płycie kadłuba miała wynosić 508 mm, a na płycie nad silnikowej 1143 mm. W praktyce nie malowano jednocześnie wszystkich przewidzianych regulaminem gwiazd, a ponadto załogi zamalowywały te znaki, które jednocześnie pozwalały przeciwnikowi na naprowadzanie celownikami swoich dział przeciwpancernych.

Od 1943 roku malowano także białe kołowe obramowanie, które od 1944 roku, na skutek używania szablonu, przybrały one formę segmentów. Wiosną 1944 roku ujednolicono zasady malowania znaków rozpoznawczych, w myśl których na bokach pancerza malowano gwiazdy bez kołowego obramowania, a na powierzchniach widocznych, z góry gwiazdy z obramowaniem jako znak rozpoznawczy dla własnego lotnictwa.

Wszystkie pojazdy nosiły ponadto napis US Army, malowany literami o wysokości 76 mm, na obu burtach i w tyle kadłuba. Oznaczenie to jednak bardzo często było skracane do USA.

Numery rejestracyjne

Numery rejestracyjne amerykańskiego Departamentu Wojny, malowane były na obu burtach kadłuba poniżej, lub za napisem US Army (lub USA). Do 1942 roku numer rejestracyjny poprzedzała litera W, oznaczająca pojazdy Departamentu Wojny. W przypadku przeciwpancernych dział samobieżnych M10 oraz M36 numer 7- lub 8-cyfrowy, rozpoczynał się liczbą 40, oznaczającą grupę gąsienicowych pojazdów bojowych (w tym transporterów półgąsienicowych, dział samobieżnych czy transporterów amunicyjnych i in.).

Napisy US Army oraz USA, jak i numer rejestracyjny malowane były przez producenta farbą szaroniebieską Blue Drab (FS 34158), która wraz z upływem czasu stapiała się z tłem i stawała się bardzo słabo widoczna. W wielu przypadkach napisy odmalowywane były białą farbą. Od początku 1945 roku biały stał się podstawową farbą do malowania tych napisów.

Oznakowanie jednostek

W styczniu 1942 roju wprowadzono system literowo-cyfrowych oznakowań, rozszerzony i uściślony rozkazem z sierpnia 1942 roku. Oznaczenie kodowe składało się z czterech grup znaków: pierwsza grupa – oznaczenie armii, korpusu lub dywizji, druga grupa – oznaczenie pułku lub batalionu, trzecia grupa – oznaczenie kompanii, czwarta grupa – numer pojazdu.

W najczęstszym przypadku dział samobieżnych należących do batalionów niszczycieli czołgów w pierwszej grupie znaków oznaczenie kodowe tworzył arabski numer, po poprzedzający literę „A” w przypadku armii, lub literę grecką „Ʌ”, w przypadku dywizji pancernej albo cyfry rzymskie oznaczające odpowiedni korpus i odpowiedni znak informujący o rodzaju korpusu. W drugiej grupie w podobny sposób oznaczenia kodowe informowały o numerze batalionu, poprzedzając literowy symbol „TD”, oznaczający jednostkę niszczycieli czołgów. W trzeciej grupie znajdowało się literowe oznaczenie kompanii („A”, „B” i „C”); na pojazdach dowództwa batalionu występowały litery „HQ”. Oznaczenie w czwartej grupie tworzył numer pojazdu w kompanii w następującej sekwencji: 1 – 10 – pojazdy dowództwa kompanii, 11 – 20 – pojazdy 1. plutonu, 21 – 30 – pojazdy 2. plutonu, itd.

Zastosowanie bojowe M36

We wrześniu 1944 roku jedynie 12 batalionów niszczycieli czołgów, które operowały na terytorium Europy Zachodnie oraz na Półwyspie Apenińskim, które były jeszcze uzbrojone w działa holowane, 20 kolejnych batalionów niszczycieli czołgów w M36 i M36B1, a pozostałe w przeciwpancerne działa samobieżne M10 oraz M18. Do końca wojny wszystkie bataliony miały zostać przezbrojone w samobieżne niszczyciele czołgów.

Bardzo ważną próbą skuteczności amerykańskich niszczycieli czołgów okazały się walki w trakcie przeprowadzania przez siły niemieckie kontrofensywy w rejonie Ardenów. W grudniu 1944 roku, kiedy to wówczas amerykańskie jednostki były zmuszone do do odpierania zmasowanych ataków broni pancernej. W walkach uczestniczyło na pewno ponad 20 batalionów niszczycieli czołgów. Jednostki uzbrojone w armaty holowane poniosły w toczących się walkach straty często o wiele większe, niż jednostki wyposażone od dział samobieżnych. Te ostatnie walnie przyczyniły się do powstrzymania natarcia przeciwnika niszcząc większość z 306 czołgów, które zostały utracone w pojedynkach z amerykańskimi batalionami niszczycieli czołgów. Największe sukcesy osiągnęły obsługi dział 90 mm GMC M36, które wraz z załogami czołgów z 7. Dywizji Pancernej, w walkach pod miasteczkiem St. Vith.

Podczas trwania forsowania rzeki Roer 23 lutego 1945 roku do wsparcia ogniowego XIX Korpusu, gdzie użyto 2. Grupy Niszczycieli Czołgów; złożonej z 702. Batalionu Niszczycieli Czołgów, uzbrojonego w wozy M36 oraz 801. Batalion Niszczycieli Czołgów, z armatami holowanymi kalibru 76,2 mm. Koordynację operacji powierzono dowództwu 2. Grupy.

Po uchwyceniu przyczółku 7 marca 1945 roku, gdzie ulokowany był nieuszkodzony most kolejowy Ludendorf na Renie w Remagen, wśród sił idących na odsiecz obrońcom znalazł się wymieniony już 899. Batalion niszczycieli Czołgów. Pod ogniem przeciwnika 8 marca most pokonała kompania „C”, a 10 marca – Kompania „A”. Utrzymanie mostu umożliwiało alianckim kolumnom pancernym wdarcie się do serca Niemiec.

899. Batalion Niszczycieli Czołgów zakończył swoje działania bojowe 1 maja 1945 roku nad rzeką Mulder, zapisując na swoim koncie; 8 zniszczonych czołgów Panzer III, 27 czołgów Panzer IV, 32 czołgi Panzer V „Panther”, 1 czołg ciężki Panzer VI „Tiger”, 7 dział samobieżnych Jagdpanther”, 15 dział samobieżnych innego typu, 10 transporterów półgąsienicowych, 45 innych pojazdów, 67 armat przeciwpancernych, 2 działa polowe, 4 samoloty, 62 schrony bojowe, 15 umocnień polowych, 93 stanowiska karabinów maszynowych, 20 działek przeciwlotniczych kalibru 20 mm i 7 punktów obserwacyjnych przeciwnika.

Bataliony niszczycieli czołgów uczestniczyły w walkach do końca działań wojennych w Europie. Szczegółowe raporty dotyczące walk wszystkich 39 batalion ów niszczycieli czołgów, wykazywały, że zniszczyły one łącznie 1344 czołgi i działa samobieżne (średni wynik – wynosił 34, najlepszy 105), 251 samochodów pancernych i ciężkich pojazdów pancernych, 932 pojazdy innego typu, 684 działa, 668 schronów bojowych i 614 stanowisk karabinów maszynowych.

Wozy M36 (nie znalazłem takiego potwierdzenia) nie brały udział w walkach na Pacyfiku, a Centrum Szkoleniowe Niszczycieli Czołgów zostało ostatecznie zlikwidowane 10 listopada 1945 roku.

Po zakończeniu działań II Wojny Światowej używane przez jednostki francuskie – amerykańskich niszczycieli czołgów – Korpusu Ekspedycyjnego, operującego na terytorium Indochin. W przeciwpancerne działa samobieżne M36B2; uzbrojono w Regiment Blinde Colonial d’Extreme-Orient. Wozy te zostały dostarczone w 1954 roku, gdzie jednak bardzo często były używane jako stacjonarne punkty opancerzone. Amerykańskie wozy jako rezerwa znajdowały się w latach 50. XX wieku, zmagazynowane w Korei Południowej. Miały stanowić pierwszą barierę, gdyby granicę znowu miały przekroczyć czołgi Korei Północnej oraz Chińskiej Republiki Ludowej.

Eksponat: wieża M36 na podwoziu czołgu M4A3 Sherman, używana w czasie ofensywy m.in. podczas niemieckiej kontrofensywy Ardenach. Oficjalnie pojazdy te nie wzięły udziału w tej kampanii, ale istnieje wiele zdjęć pokazujących M36B1 z tego okresu. Na tabliczce informacyjnej błędnie określony jako M36 Sherman (???).

Podstawowe dane taktyczno-techniczne

Państwo: Stany Zjednoczone

Załoga wozu: pięciu załogantów (dowódca, celowniczy, ładowniczy, mechanik-kierowca, strzelec-radiotelegrafista)

Masa wozu (bojowa): 28 580 kg

Masa własna wozu: 26 310 kg

Nacisk jednostkowy na podłożę: 90,6 kPa

Długość całkowita wozu: 7465 mm

Wysokość wozu (z przeciwlotniczym karabinem): 3278 mm

Szerokość: 3048 mm

Prześwit: 432 mm

Rozstaw środków gąsienic: 2108 mm

Rodzaj i typ gąsienic: dwugrzebieniowe, szerokość 420,6 mm, stalowe T54E1

Opancerzenie: grubość pancerz w mm/kąt odchylenia od pionu)

Przód/góra – 38,1/55

Przód/dół – 50,8-108/56

Boki/góra – 19,1/38

Boki/dół – 25,4/0

Tył/góra – 19,1/0-38

Tył/dół – 19,1/0-38

Góra/przód – 19,1/90

Góra/tył – 9,5/90

Spód – 12,7/90

Wieża;

Przód (osłona jarzma armaty) – 76,2/0

Boki – 31,8/5

Góra – 9,5-25,4/90

Tył – 44,5-127/0

Uzbrojenie główne: armata przeciwpancerna M3/M3A1 kalibru 90 mm w jarzmie M4 w wieży

Uzbrojenie dodatkowe: 1 wielkokalibrowy karabin maszynowy HB kalibru 12,7 mm na podstawie przeciwlotniczej w wieży

Zapas amunicji do armaty: 47 naboi

Zapas amunicji do wkm 12,7 mm: 1000 naboi

Napęd: 8 cylindrowy silnik dwurzędowy, gaźnikowy, chłodzony cieczą, sprzężone dwa silniki Ford GAA

Pojemność skokowa silnika: 7098 cm2

Moc silnika: 331 kW przy 2600 obr./min.

Pojemność zbiorników paliwa: 846 litrów

Pojemność zbiornika oleju: 35 litrów

Przekładnia główna: synchroniczna, sterowana ręcznie; pięciobiegowa + bieg wsteczny

Sprzęgło: suche – dwutarczowe

Osiągi:

prędkość maksymalna; 42 km/h

zasięg po drodze; do 240 km

Pokonywane przeszkody terenowe:

wzniesienia – 60 stopni

Rowy o szerokości – 2,29 m

Brody o głębokości – 0,90 m

Ściany o wysokości – 0,61 m

Kąty ostrzału uzbrojenia głównego:

W płaszczyźnie pionowej; -10 stopni do +20 stopni

W płaszczyźnie poziomej; 360 stopni

Autor: Dawid Kalka

Bibliografia

  1. Wydawnictwo Militaria nr. 115, Działa samobieżne M10/M36, A. Wróbel, 2000
  2. Andrzej Ciepliński, Ryszard Woźniak: Encyklopedia współczesnej broni palnej. WIS, 1994
  3. Czołgi 100 lat Historii – Sekrety Historii, Richard Ogorkiewicz, Wydawnictwo RM, Warszawa 2016
  4. Pojazdy Pancerne od “Little Willie” do Leoparda 2A6, Wydawnictwo AKA, Głuchołazy 2012
  5. Ilustrowana Encyklopedia Czołgów Całego Świata, George Forty, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2006



P-21/P-22 (P-15M ”Tiermit”)

 P-21/P-22, w ZSRR/Rosji znane pod wspólnym oznaczeniem P-15M ”Tiermit” (oznaczenie NATO- SS-N-2C ”Styx”) powstały w MKB Raduga i weszły na uzbrojenie okrętów w latach 1972-75.

Stanowią one przedłużoną, zmodyfikowaną wersję rakiet P-15/P-15U. Ich skuteczny zasięg wzrósł do 80 km. Obie rakiety mają identyczne zewnętrzne wymiary, ale różnią się sposobem naprowadzania. Rakieta P-21 w ostatniej fazie lotu jest samonaprowadzana głowicą radiolokacyjną, a P-22 głowicą na podczerwień. Inną cechą różniącą je od starszych rakiet jest prędkość lotu. O ile P-15/P-15U są poddźwiękowe, to P-21/P-22 lecą z maksymalną prędkością 1,3 Macha. Pocisk może lecieć do celu na trzech nastawianych przed startem wysokościach: 25, 50 i 250 m.

Połączenie ataku rakiet naprowadzających się radiolokacyjnie i termicznie wydatnie podnosi szansę skutecznego ataku. Nieprzyjaciel musi wystrzelić równocześnie różne rodzaje celów pozornych, oprócz odbijaczy radiolokacyjnych (np. pasków folii) również pułapki termiczne o silnym promieniowaniu podczerwonym. Dodatkowo, o ile rakieta o samonaprowadzaniu radiolokacyjnym (aktywnym) opromieniowuje swój cel i tym samym ujawnia swoje zamiary, to rakieta na podczerwień jest pasywna i zbliżającą się należy wykryć przy pomocy urządzeń radarowych.

Charakterystyka

Pocisk miał duże rozmiary, lecz, mimo to, bardziej zwartą budowę od wcześniejszych uskrzydlonych pocisków przeciwokrętowych. Miał cylindryczny kadłub o sporej średnicy (76 cm), zwężający się przy dyszy silnika z tyłu. Charakterystycznym elementem pocisku były dwa krótkie trapezowe skrzydła i trzy stateczniki w części ogonowej, rozmieszczone względem siebie co 120° na obwodzie kadłuba. W części nosowej, pod opływową owiewką znajdowała się antena stacji radiolokacyjnej samonaprowadzania, dalej aparatura stacji i kumulacyjno-burząca głowica bojowa. Głowica bojowa oznaczona 4G15 miała 480 kg materiału wybuchowego.

Pocisk P-15 miał dwustopniowy napęd rakietowy, w postaci startowego silnika rakietowego na paliwo stałe oraz marszowego silnika na paliwo ciekłe. Silnik startowy SPRD-30, o masie 480 kg, podczepiony pod ogonem pocisku, miał ciąg 28-30 ton i czas pracy 1,5 s. Silnik marszowy S2.722W rozwijał ciąg 1211 kg w fazie rozpędzania pocisku, a później marszowy ciąg 511 kg Pocisk wystrzeliwany był z wyrzutni szynowej, osłoniętej hangarem. Przez pierwsze ok. 8 km (ok. 30 sekund lotu) pocisk wznosił się na zadaną wysokość, po czym kontynuował lot poziomy. We wczesnych wersjach można było zaprogramować wysokościomierz barometryczny na lot na wysokości 100, 200, 300 lub 400 m, w późniejszych seriach wprowadzono radiowysokościomierz, co umożliwiło lot także na niższej wysokośc. Na większych wysokościach pocisk uzyskiwał dalszy zasięg, lecz był łatwiejszy do wykrycia. Lot poziomy odbywał się z prędkością poddźwiękową 312 m/s (1123 km/h) – ok. 0,9 Ma.

Pocisk współpracował ze specjalnie opracowaną okrętową stacją radiolokacyjną Rangout, zapewniającą wykrywanie celu wielkości niszczyciela z odległości 24 km (w sprzyjających warunkach wykrywano cele wielkości krążownika nawet z 60-80 km). W pierwszej fazie lotu rakieta była naprowadzana programowo, według danych wypracowanych przed odpaleniem przez okrętowy system kierowania strzelaniem (na kutrach proj. 205 był to system Klon-205). Na odcinku od 12 do 5 km przed celem stacja radiolokacyjna pocisku MS-2 rozpoczynała poszukiwanie celu, w wąskim zaprogramowanym uprzednio zakresie, a jeśli nie udało się go wykryć, przechodziła na poszukiwanie w szerszym zakresie. Po uchwyceniu celu, pocisk samonaprowadzał się aktywnie na cel, schodząc w dół. W razie zakłóceń, system Test kierował pocisk w dalszym ciągu według poprzedniego namiaru przed zakłóceniem. Maksymalny zasięg pocisku wynosił 40 km, aczkolwiek nie zawsze możliwe było wykrycie celów z takiej odległości środkami samego kutra rakietowego.

Oprócz pocisku naprowadzanego aktywnie radiolokacyjnie, od 1957 prowadzono prace nad wersję P-15T naprowadzaną pasywnie na podczerwień (widmo cieplne okrętu), wyposażoną w głowicę termonaprowadzania Kondor, opracowaną w instytucie NII-10. Jej badania przeprowadzono w sierpniu-październiku 1959.

Użycie

Pociski P-15 weszły najpierw na uzbrojenie marynarki ZSRR, przenoszone przez kutry rakietowe proj. 183R (NATO: Komar, po 2 pociski) i proj. 205 (NATO: Osa-I, po 4 pociski). Ulepszone pociski P-15U były przenoszone także przez kutry projektu 205U (NATO: Osa-II).

Wkrótce po wejściu do służby, pociski P-15 wraz z przenoszącymi je okrętami stały się przedmiotem szerokiego eksportu do zaprzyjaźnionych krajów. Oprócz ZSRR, radzieckich pocisków używały wraz z kutrami proj. 205/205U: Algieria, Angola, Benin, Chiny, Bułgaria, Egipt, Etiopia, Finlandia, Indie, Irak, Jemen Południowy, Jemen Północny, Jugosławia, KRLD, Kuba, Libia, NRD, Polska, Rumunia, Somalia, Syria i Wietnam. Część z tych krajów, a także Indonezja, używały tych pocisków także z kutrami proj. 183R. Według nie do końca pewnych źródeł, wyeksportowano 191 kutrów proj. 205/205U, a także ok. 76 kutrów proj. 183R. Część pocisków, np. do Chin eksportowano w wersji uproszczonej, z mniejszym zakresem przestrajania częstotliwości głowicy radiolokacyjnej.

Debiut bojowy pocisków P-15 miał miejsce w 1967 roku, kiedy to 21 października pocisk wystrzelony z egipskiego kutra proj. 183R zatopił izraelski niszczyciel „Eilat”, co wywołało spory oddźwięk wśród specjalistów morskich. Indyjskie kutry odnosiły sukcesy podczas wojny indyjsko-pakistańskiej w 1971. Już jednak podczas kolejnej wojny izraelsko-arabskiej Jom Kipur w 1973, Izraelczycy nauczyli się przeciwdziałać pociskom P-15, stosując środki walki radioelektronicznej, polegające przede wszystkim na stawianiu celów pozornych z wyrzutni okrętowych. Wadą pocisków P-15 była spora martwa strefa rażenia (ok. 8 km od okrętu), a także możliwość wykrycia pracującego radaru pocisku. W latach 80. pociski te były już praktycznie całkowicie przestarzałe i miały niewielką skuteczność na nowoczesnym polu walki morskiej, stanowiąc przy tym duży i stosunkowo powolny cel. Mimo to, były używane przez niektóre marynarki wraz z przenoszącymi je kutrami jeszcze przez kolejne dekady.

Rozwój w Chinach

Chiny otrzymały szybko – już w 1959 roku pierwsze pociski P-15, wraz z kutrami rakietowymi proj. 183R i następnie proj. 205. Po pogorszeniu się stosunków radziecko-chińskich na początku lat 60. i przerwaniu dalszych dostaw, Chińczycy podjęli prace nad skopiowaniem pocisku i obu typów kutrów rakietowych. Spotykana jest informacja, także w źródłach chińskich, że produkcję skopiowanych pocisków rozpoczęto w 1974 roku, lecz część autorów przypuszcza, że mogło to nastąpić już około 1964 roku. Używano ich na kutrach proj. 024 Houku (zmodyfikowana kopia projektu 183R) i proj. 021 Huangfeng (kopia projektu 205).

Chińska kopia P-15 była oznaczana w zależności od wersji jako HY-1 (Hai Yang – Morski Orzeł), SY-1 (Shang You) lub FL-1 (Fei Long – Latający Smok). W 1970 roku opracowano powiększoną wersję rozwojową tego pocisku, o większym zasięgu (do 100 km) i z ulepszonym systemem samonaprowadzania, oznaczaną jako HY-2, SY-2, FL-3A lub C-201 i produkowaną w kilku wersjach. Ostatnim wariantem jest HY-4, w którym marszowy silnik rakietowy zastąpiono przez silnik turboodrzutowy i zwiększono zasięg do 150 km. Pociski te mają w zależności od wersji kilka oznaczeń kodowych NATO, najlepiej znane to CSS-N-2 Silkworm. Oprócz Chin, eksportowane były do kilku krajów, m.in. Pakistanu i Bangladeszu.

Pociski P-15 na samochodach transportowych Ził-133

W 1970 r. rozpoczęły się w biurze konstrukcyjnym Raduga prace nad przeciwokrętowym systemem obrony wybrzeża 4K51 ”Rubież”.

4K51 ”Rubież”

 

Począwszy od 1964 roku pociski P-15 używane były w Polsce, na 13 kutrach proj. 205. Pierwsza zakupiona partia pocisków kosztowała po 64 000 rubli. W 1966 roku zaprezentowano je publicznie na defiladzie XX-lecia. W 1987 roku wystrzelono podczas ćwiczeń ostatnie polskie rakiety P-15, po czym używano jeszcze nadal pocisków P-15U. Początkowo strzelania szkolne prowadzono jedynie na poligonach radzieckich koło Bałtyjska, a od 1992 roku na polskim poligonie morskim w rejonie Ustki, jednocześnie wykorzystując je od tego roku jako cele dla rakiet przeciwlotniczych.

Przeciwokrętowe pociski rakietowe P-21/P-22 stanowiły główne uzbrojenie korwet rakietowych projektu 1241RE Tarantul-I. W skład Polskiej Marynarki Wojennej weszły cztery okręty tego typu: ORP Górnik (28.12.1983 r.), ORP Hutnik (31.03.1984 r.), ORP Metalowiec (13.02.1988 r.), ORP Rolnik (04.02.1989 r.). Na pokładzie zamontowane są dwie podwójne wyrzutnie KT-138E rakiet przeciwokrętowych P-21 i P-22, standardową rakietową jednostką ognia polskich korwet projektu 1241RE są trzy rakiety P-21 naprowadzane radiolokacyjnie i jedna P-22 na podczerwień. Na przełomie 1983/84 do Bazy Technicznej MW w Gdyni-Demptowie przybyła pierwsza partia nowych rakiet P-21 i P-22. Wcześniej, bo od maja do września 1993 r., grupa kadry zawodowej z Bazy Technicznej MW przebywała w ZSRR na przeszkoleniu w zakresie obsługi nowego uzbrojenia.

09.01.1988 r. skład Polskiej Marynarki Wojennej wcielony został niszczyciel rakietowy ORP Warszawa projektu 61MP (Kashin). Głównym jego uzbrojeniem przeciwokrętowym są cztery pojedyncze wyrzutnie-hangary przystosowane do rakiet P-21/P-22.

W połowie lat 1990-tych rakiety P-21/P-22, nie spełniały już wymogów nowoczesnej wojny morskiej. W 1998 r. podczas ćwiczeń 3 Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej pod kryptonimem Karat-98, które odbyły się na poligonie w Ustce, przeprowadzone zostało także strzelanie doświadczalne do okrętowej rakiety woda-woda P-21 imitującej cel manewrujący na skrajnie małej wysokości (rzędu do 50 m). Cel został bezbłędnie zniszczony przez warszawskich rakietowców.

Państwo ZSRR
Producent Arseniewskie Zakłady Lotnicze „Progress”
Rodzaj woda-woda
Przeznaczenie przeciwokrętowa
Data konstrukcji 1956
Operacyjność od 1960
Długość 5,8 m
Średnica 0,76 m
Rozpiętość 2,5 m
Masa 2300 kg (startowa)
Napęd 1 startowy silnik rakietowy,
1 marszowy silnik rakietowy
Prędkość 0,9 Ma – 1123 km/h
Zasięg 40 km
Naprowadzanie programowe, aktywne radarowe
Masa głowicy 480 kg
Typ głowicy kumulacyjno-burząca 4G15
Źródło:
1. Cieślak J. ”Polskie korwety rakietowe projektu 1241RE”. Nowa Technika Wojskowa nr 5/1994.
2. Cieślak J. ”Niszczyciel rakietowy ORP Warszawa”. Nowa Technika Wojskowa nr 6/1994.
3. Kiński A. ”Karat’98”. Nowa Technika Wojskowa nr 7/1998.
4. Rochowicz R. ”Przegląd rakietowych baterii nabrzeżnych”. Nowa Technika Wojskowa nr 9/1998.



M16

5,56 mm karabin automatyczny M16

Karabinek automatyczny M16A4 z podwieszonym granatnikiem M203A1

Rozwój konstrukcji

Amerykanie stosunkowo późno zrozumieli, jaka będzie przyszłość broni strzeleckiej, jednak droga rozwoju konstrukcji strzelającej tzw. nabojem pośrednim od czasu II Wojny Światowej do walk jakie odbyli amerykańscy żołnierze w dżungli oraz górach dawnych francuskich Indochin w latach 60. XX wieku była jednak bardzo ciekawa, a broń, która początkowo miała być traktowana jako konstrukcja typowo przejściowa, stała się na kilkadziesiąt lat podstawowym uzbrojeniem US Army oraz US Maine Corps.

Pierwszą masowo produkowaną bronią, znajdującą się na wyposażeniu armii amerykańskiej, która strzelała tzw. nabojem pośrednim – choć jeszcze nie broni z układzie automatycznym, którym był M1 Carbine z 1941 roku, strzelający amerykańskim nabojem pośrednim kalibru .30 Carbine (7,62 x 33 mm), skonstruowanym specjalnie dla tej broni. Broń działała na zasadzie odprowadzania gazów prochowym z tłokiem o krótkim skoku i posiadał zamek ryglowany przez jego obrót. Mechanizm uderzeniowy z kurkiem wewnętrznym, broń samopowtarzalna – mechanizm spustowy pozwalał na prowadzenie tylko ognia pojedynczego. Celownik typu przeziernikowego, początkowo przerzutowy w nastawach na 150 metrów oraz 300 metrów, następnie regulowany. Pojawiła się modyfikacja tej broni, pod oznaczeniem M1A1, która była przeznaczona dla jednostek powietrzno-desantowych, posiadała składaną kolbę oraz chwyt pistoletowy. Na przełomie 1944, a 1945 roku pojawił się nowy model, następnie oznaczony jako M2. Była to zmodyfikowana broń M1, która posiadała przełącznik rodzaju ognia (była to broń w pełni automatyczna – mogła strzelać ogniem ciągłym), zastosowany został magazynek łukowy o pojemności 30 naboi (w modelu M1 i M1A1 instalowany był magazynek pudełkowy o pojemności 20 naboi). W 1945 roku został w modelu M2 zainstalowany przedni bączek, który umożliwiał założenie bagnetu. W tym czasie pojawił się nowy model, oznaczony pierwotnie jako T3, następnie po wprowadzeniu do uzbrojenia jako karabinem M3, posiadał możliwość instalowania na broni zestawu optycznego z celownikiem noktowizyjnym. Użyty bojowo podczas wojny na Półwyspie Koreańskim.

Replika M16A1 z zamontowanym granatnikiem M203

Do karabinków serii M1 oraz M2 nawiązała konstrukcja powstała w firmie Sturm, Ruger & Co. Ruger Mini-14. Był to karabinek samopowtarzalny, skonstruowany na rynek cywilny na nabój .223 Rem (cywilna wersja naboju 5,56 x 45 mm), wówczas powszechnie używany w jednostkach policyjnych w wielu krajach na świecie, zwłaszcza w krajach obu kontynentalnych Ameryk. Odmiana, skonstruowana pod nabój pośredni 7,62 x 39 mm nosi nazwę Ruger Mini-30. Wersja z mechanizmem spustowym pozwalającymi na strzelanie seriami., zaopatrzona w zaczepy dla montażu dla bagnetu, nosiła oznaczenie Ruger AC-556. Model z kolbą stałą był też przystosowany do wystrzeliwania grantów nasadkowych. Natomiast powstała też wersja z kolbą składaną metalową, która nosi oznaczenie Ruger AC-556F. Sama broń nie miała możliwości zaczepienia bagnetu i wystrzeliwania z niej granatów nasadkowych.

7,62 mm AR-10

Jednak dalszy rozwój broni automatycznej dla jednego żołnierza doprowadziło do powstania karabinu szturmowego M14, który posiadał oznaczenie prototypowe T44. Po długim okresie prób i konkursów, w ciągu którego Służba Uzbrojenia Armii Stanów Zjednoczonych, ciągnęła ten karabin za uszy w starciach z kolejnymi konkurentami krajowymi i zagranicznymi, m.in.: karabin T-48 czy belgijski FN FAL, ostatecznie karabin M14 został przyjęty do uzbrojenia M14. Jednak znaczne późnienia z rozpoczęciem produkcji seryjnej broni spowodowały, że pierwsze karabiny trafiły w ręce żołnierzy w drugiej połowie 1959 roku. Pierwszą jednostkę, całkowicie przezbrojoną w nowy tym broni palnej była słynna 101. Dywizja Powietrzno-Desantowa, która została całkowicie przezbrojona na początku 1961 roku. Już wówczas wielu specjalistów w uzbrojeniu, uważało, że konstrukcja broni jest już technicznie przestarzała. Sama broń w znacznej mierze miała pochodzić z drogi rozwojowej, zapoczątkowanej przez karabin samopowtarzalny M1 Garand. Była to dokładnie jego dalsza wersja rozwojowa, w prototypach oznaczonych jako T20E2, ostatecznie zarzuconej wraz z zakończeniem II Wojny Światowej. Broń była zasilana z magazynków ręcznych karabinów maszynowych BAR M1918A2 i zdolnej strzelać automatycznie. Podstawową różnicą było zastosowanie nowego typu naboju karabinowego, oznaczonego jako T65E3 i przesuniecie otworu do pobierania gazów do dalszej części lufy. Jednak silny nabój spowodował, że dla większości strzelców, strzelanie ogniem ciągłym było zbyt uciążliwe, a większość naboi nawet nie leciało w wyznaczonym przez strzelca kierunku, dlatego wiele karabinów M14 było przekonstruowane, demontując przełącznik rodzaju ognia, zamieniając karabiny M14 w broń samopowtarzalną. Jedynie dwóch strzelców w drużynie piechoty (Automatic Riflemen) zachowało zdolność strzelania seriami, aby mogli wspierać oni kolegów ogniem ciągłym w razie zaistniałej potrzeby, zastępując w tej roli ręczny karabin maszynowy BAR. Jednak sama broń średnio sprawdzała się w tej roli, zwłaszcza po doświadczeniach, jakie zdobyto podczas użytkowania tej broni nie tylko w warunkach poligonowych, ale także podczas pierwszych bojów na terenie Wietnamu Południowego, gdzie wraz z początkiem lat 60. XX wieku pojawiły się tam pierwsze amerykańskie oddziały. Jej kolejne odmiany, oznaczone jako M14E2 i M14A1, prowadzące do powstania modelu M15, jednak nigdy nie wprowadzonego do produkcji seryjnej, zostało zaopatrzone w łoże z kolbą w układzie liniowym (podobnym do tego, zastosowanego później w karabinie M16), hamulec wylotowy, zamontowany dwójnóg oraz dodatkowy chwyt przedni na broni. Jednak początkowe problemy z niezawodnością broni w warunkach bardzo wilgotnej atmosfery i powstaniem nowego programu, mocno nierealistycznego „Karabinu Przyszłości – SPIW”, którego wczesne sukcesy spowodowały, że już w 1963 roku zdecydowano o mocno przedwczesną decyzję o zaprzestaniu produkcji seryjnej karabinu M14, po wytworzeniu dotychczas łącznie 1 380 000 egzemplarzy, spowodowało, że w przyśpieszonym trybie na wyposażenie armii amerykańskiej został wprowadzony karabin M16. Karabin nowego typu już w połowie 1967 roku ostatecznie wypchnął z użytku karabiny M14 z uzbrojenia wojsk lądowych. Maszyny produkcyjne, służące do wytwarzania karabinów M14 zostały w znacznej mierze wysprzedane do Tajwanu, gdzie pod koniec 1968 roku uruchomiono produkcję karabinu dla armii Tajwanu, pod oznaczeniem T57 (ponad milion egzemplarzy).

Trening żołnierza z karabinkiem M16A1

Należy się jednak zapoznać z pojawieniem się na służbie karabinów typu AR-15, czyli oznaczonego w armii Stanów Zjednoczonych jako M16. Na tle powstających prototypowych konstrukcji strzeleckich, które wyszły spod ręki amerykańskiego konstruktora Eugene’u Stonera, powstających od drugiej połowy lat 50. XX wieku w zakładach kalifornijskich firmy ArmaLite – oddziału lotniczego giganta Fairchild Aircraft.

Jednak zasadniczym modelem, na którym Pan Stoner skoncentrował swoje wysiłki, był przystosowanego do standardowego naboju karabinowego NATO 7,62 x 51 mm był karabin automatyczny AR-10. Karabin ten działał na zasadzie odprowadzania energii gazów prochowych na suwadło, z zamkiem ryglowanym poprzez obrót w tulei ryglowej lufy, dzięki czemu komora zamkowa mogła być aluminiowa, co spowodowało znaczny spadek masy broni. Zastosowany został w niej od samego początku liniowy układ broni. Tego typu system powodował, że układ mocowania kolby był przedłużeniem osi przewodu lufy, co miało w znacznym stopniu wyeliminować odrzut broni. Jednakże zastosowanie tego typu układu budowy broni wymaga jednak zastosowania innego układu przyrządów celowniczych samej broni, które należy podnieść ku górze, tak aby dopasować je do osi z okiem celowniczego broni. Stoner poradził sobie z tym montując zestaw celownika w sporych rozmiarach rękojeści (chwytu) transportowego broni, a muszkę broni na odpowiednio wysoko dostosowanej podstawie, która przypomina literę A. W karabinie AR-10 pod rękojeścią umieszczona jest rękojeść suwadła, służąca do przeładowania borni. Zatrzask zamka został umieszczony w zasięgu palca dłoni trzymającej chwyt pistoletowy, dzięki czemu wszystkie czynności obsługowe broni można było prowadzić wyłącznie lewą ręką. Pomimo wielkich wysiłków konstruktora oraz pierwszych, mocno obiecujących rezultatów, karabiny automatyczne AR-10 nie zyskały wielkiej popularności i już pod koniec pierwszej połowy lat 60. XX wieku praktycznie zniknął.

Częściowy przekrój modelu M16A1

Paradoksalnie znacznie większy sukces odniósł karabin, który pierwotnie miał stanowić broń dla celu zaprezentowania potencjału różnorodności konstrukcji wywodzącej się z prostej linii od AR-10, niż w pierwotnym celu realizacji wyznaczonej potrzeby dla armii Stanów Zjednoczonych. Była to odmiana AR-15, która była dostosowana do użycia nowej amunicji pośredniej, oznaczonej .223 Rem (nabój 5,56 x 45 mm), który z czasem staje się podstawową amunicją tego typu na wyposażeniu sił zbrojnych Paktu Północno Atlantyckiego. Poza zastosowaniem nieco mniejszych rozmiarów broni, przeniesienia rękojeści napinania spod podstawy celownika broni, na tylną cześć komory zamkowej, konstrukcja broni była ze sobą bardzo mocno podobna. Zastosowanie mniejszego naboju, aluminiowa komora zamkowa, zastosowanie materiałów syntetycznych na kolbie oraz w łożu broni, doprowadziły do tego, że nowy karabin ważył zaledwie 2,9 kg, pozwalając na niemal podwojenie amunicji przenoszonej przez zwykłego żołnierza i jeszcze zaoszczędzić prawie kilogram masy.

Żołnierze chińscy z Tajwanu x karabinkami M16A1

Po odkupieniu praw licencyjnych do produkcji broni przez firmę Colt, AR-15 po drobnych modyfikacjach rozstał przyjęty do produkcji jako M16, bardzo szybko stając się podstawową bronią strzelecką drużyn piechoty US Army na następnie Korpusu Piechoty Morskiej. Jednak początkowo występowały poważne problemy z użytkowaniem broni. Szkolenie żołnierzy na poligonach amerykańskich nie mogły w większy sposób doprowadzić do wyeliminowania wad, które jednak nie były spowodowane nie tylko samą konstrukcją broni, ale także w znaczny sposób stosowanej w amunicji prochowego ładunku miotającego.

Testy wojskowe jednak wykazały, że celność karabinu jest niska. Ciągłe problemy z bronią sprawiły, że w 1959 roku Armalite sprzedała prawa patentowe nowego karabinu firmie Colt’s Patent Firearms Company. W 1960 roku Stoner także przeniósł się do Colta. W tym samym roku poradzono sobie z problemem celności AR-15. Okazało się, że źle dobrano skok gwintu lufy. Po zmianie skoku gwintu karabin uznano za gotowy do produkcji seryjnej i rozpoczęto promocję broni. Pierwszym zamawiającym były Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych. Zamówione karabiny (8 tysięcy sztuk) miały zastąpić karabinki M1 i M2, w które uzbrojeni byli żołnierze chroniący lotniska i bazy pocisków rakietowych. W 1962 roku 1000 karabinów zamówiła United States Army. Zakupione karabiny zostały dostarczone amerykańskim jednostkom walczącym w Wietnamie. W 1963 roku przyszło następne zamówienie ze strony lotnictwa (19 tys. karabinów). Jednocześnie na zamówienie armii powstała nowa wersja XM16E1 wyposażona w dosyłacz zamka. Zamówiono 85 tys. sztuk karabinów XM16.

Żołnierz piechoty morskiej czyści swój karabin M16A1 po zakończeniu walk w rejonie Hue w 1968 roku – Wietnam Południowy

W następnych latach kolejne serie karabinu trafiały w ręce amerykańskich żołnierzy i były intensywnie testowane. Wkrótce pojawiło się mnóstwo meldunków o wysokiej zawodności nowych karabinów. W warunkach bojowych bardzo częste były przypadki zacięć. Okazało się, że prototypowa amunicja 5,56 × 45 mm była elaborowana cywilnym prochem Dupont IMR, natomiast partie produkowane dla wojska standardowym prochem wojskowym. Zmiana prochu wynikła z tego, że proch Dupont był zbyt higroskopijny, przez co ulegał szybko zawilgoceniu i amunicja stawała się bezużyteczna w warunkach polowych (w warunkach cywilnych nie miało to większego znaczenia, bo naboje miały być przechowywane w domach w suchych miejscach). Ponieważ w trakcie prób AR-15 strzelano amunicją prototypową, karabin prawie nie wymagał czyszczenia po strzelaniu — wynikało to z podstawowej cech prochu Dupont, iż tworzył znacznie mniej osadów niż proch standardowy (chodziło o to, żeby użytkownik cywilny nie musiał czyścić broni. Docelowo miał on ją nosić regularnie do przeglądu, podczas którego broń miała być czyszczona). Dlatego z karabinami nie zamówiono zbyt wielu zestawów służących do czyszczenia uznając, że operacja ta będzie rzadko przeprowadzana. W warunkach wietnamskich, w wysokiej temperaturze i wilgotności, przy strzelaniu seryjną amunicją karabiny szybko ulegały zanieczyszczeniu, przy braku regularnego czyszczenia rurka doprowadzająca gazy prochowe na suwadło zarastała osadami i w rezultacie karabin zacinał się. Inny problem stanowiła konstrukcja zamka i rączki napinającej (niepołączona z zamkiem), która nie pozwalała na domknięcie zamka w broni zanieczyszczonej np. piaskiem (typowo w takiej sytuacji użytkownik ręcznie domykał zamek i zaczynał strzelać, a ruch zamka i gazy prochowe usuwały piasek). Dostarczenie odpowiedniej ilości zestawów czyszczących rozwiązało częściowo problemy z niezawodnością, ale od tamtej pory zaczęto mówić, że M16 jest bronią zawodną i niesolidną. Ostatecznie problemom z niezawodnością położyła kres zmiana prochu, którym elaborowano amunicję i podjęcie decyzji o chromowaniu wnętrza karabinu w celu zwiększenia odporności na zabrudzenia i korozję, a także przekonstruowanie zamka i rączki napinającej, aby stało się możliwe dopchnięcie zamka przez strzelca (od wersji M16A1). Od 1970 roku każdy karabin posiada w kolbie schowek na zestaw służący do czyszczenia broni.

Treningi strzeleckie żołnierzy z lotniskowca USS Ronald Reagan (CVN 76) – karabinki M16A3

Pomimo początkowych problemów z niezawodnością w 1964 roku Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych standaryzowały AR-15 jako M16. W 1966 armia USA złożyła zamówienie na 840 tys. karabinów XM16E1, które po przyjęciu do uzbrojenia 28 lutego 1967 roku otrzymały oficjalną nazwę: US Rifle, 5.56, M16A1. Amunicję 5,56 × 45 mm standaryzowano jako M193. Zarówno zakup jak i przyjęcie do uzbrojenia określono jako “przejściowe i jednorazowe”. M16 miał być rozwiązaniem tymczasowym do momentu wprowadzenia nowego karabinu opracowanego w ramach programu SPIW (który zakończył się z uwagi na niespełnienie przez prototypy wymagań US Army). W 1970 roku karabiny M16 wyposażono w nowe 30-nabojowe magazynki (wcześniej używano wyłącznie magazynków 20-nabojowych). Do karabinu opracowano także podwieszany pod lufą granatnik jednostrzałowy M203 kal. 40 mm. W 1973 roku licencyjną produkcję karabinu M16A1 (jako M16S) rozpoczęto w Singapurze.

Pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku amerykańskie siły zbrojne prowadziły poszukiwania nowego ręcznego karabinu maszynowego. Ich rezultatem było wprowadzenie do uzbrojenia belgijskiego erkaemu Minimi jako M249 SAW. Minimi strzelał również amunicją 5,56 × 45 mm, ale z innym pociskiem (SS109). Pociski te miały korzystniejsze charakterystyki balistyczne od amerykańskich M193. Ponieważ skok gwintu dla pocisków SS109 (7 cali) był inny niż dla M193 (12 cali), postanowiono opracować nową wersję M16. W 1981 roku Colt przedstawił prototyp (opracowany wspólnie z United States Marine Corps) oznaczony M16A1E1. Nowa wersja miała nową lufę o krótszym skoku gwintu, nowy regulowany celownik, inne łoże. Na żądanie USMC karabiny pozbawiono możliwości strzelania ogniem ciągłym (możliwość strzelania ogniem pojedynczym i seriami trójstrzałowymi).

Żołnierz ze 101. Dywizji Powietrzno-Desantowej (Aeromobilnej)

W 1982 roku M16A1E1 otrzymał oznaczenie Departamentu Obrony: US Rifle, 5.56mm, M16A2. Amunicję SS109 standaryzowano jako M855. Wkrótce potem amunicja SS109 stała się standardową amunicja pośrednią NATO (STANAG 4172). Jednocześnie magazynki karabinu M16 stały się standardowymi magazynkami paktu.

W 1983 roku pierwsze M16A2 zakupił USMC, a od 1985 nowy karabin zaczął zastępować M16A1 w jednostkach armii. W 1984 roku karabiny M16 jako C7 są produkowane w Kanadzie przez firmę Colt Canada. Od 1988 roku głównym producentem M16 dla jednostek amerykańskich stała się belgijska firma Fabrique Nationale de Herstal (FN). Colt nadal produkował te karabiny, ale wyłącznie na rynek cywilny i dla policji. Ponieważ w tym roku wygasły zastrzeżenia patentowe dotyczące M16, produkcję tego karabinu rozpoczęło wiele firm prywatnych i obecnie produkowanych jest kilkaset wersji tego karabinu (poza USA M16 jest obecnie produkowany w Kanadzie i w Chinach przez Norinco).

M16A2

W 1994 roku FN rozpoczął produkcję nowych wersji M16 oznaczonych jako M16A3 i M16A4. W tym samym roku do uzbrojenia wprowadzono skróconą wersję M16 oznaczoną jako M4. W następnych latach karabiny M16A4 i karabinki M4 zastępowały M16A2. Karabin M16, zakupiony “przejściowo i jednorazowo”, stał się podstawowym uzbrojeniem amerykańskich żołnierzy na kilka dziesięcioleci. Nie zastąpił go ani karabin strzelający amunicją strzałkową opracowywany w ramach prowadzonego w latach 60. XX wieku programu SPIW (nie powstał żaden działający prototyp), ani karabiny testowane w ramach programu ACR w latach osiemdziesiątych (testowane konstrukcje były lepsze, ale uznano, że koszty wprowadzenia nowego karabinu i amunicji będą za wysokie).

W 1986 roku rozpoczęto prace w ramach programu OICW (Objective Individual Combat Weapon). Celem było skonstruowanie broni będącej połączeniem granatnika kalibru 20 mm i karabinka kalibru 5,56 mm. Początkowo zakładano, że karabinek będzie wersją karabinka M4, ale szybko okazało się, że M4 jest za ciężki. Do dalszych prac skierowano prototyp niemieckiej firmy Heckler & Koch XM29. Zastosowano w nim karabinek G36K.

W następnych latach okazało się, że skonstruowanie nowej broni będzie trwało dłużej niż początkowo planowano. Dlatego prace postanowiono rozłożyć na etapy. Pierwszym było skonstruowanie nowego karabinu szturmowego XM8. Wobec protestów innych producentów broni strzeleckiej program XM8 został jednak anulowany 31 października 2005 roku. Także program XM29 został zawieszony. W rezultacie nie wiadomo jak długo M16 pozostanie na uzbrojeniu US Army. Amerykańskie siły specjalne zdecydowały się zastąpić M16 karabinami SCAR. M16 pozostanie na uzbrojeniu korpusu piechoty morskiej. W marcu 2004 roku dowództwo US Marines wybrało M16A4 jako podstawową broń żołnierzy piechoty morskiej i nie planuje zakupów nowego typu karabinów szturmowych w najbliższej przyszłości. W US Army karabin M16 jest zastępowany przez karabinki M4.

M16A4

Szacuje się, że do 2004 roku wyprodukowano ok. 8 milionów karabinów M16 różnych wersji.

Wersje zbudowanej broni

  • M16 (AR-15, XM16) – pierwsza wersja seryjna produkowana dla US Air Force. Karabin strzelający amunicją M193, nie posiadający dosyłacza zamka

  • XM16E1 – identyczna wersja jak M16, ale wyposażona w dosyłacz zamka. Produkowana na zamówienie US Army

  • M16A1 – zmodyfikowany XM16E1. W karabinie zmieniono tłumik płomieni, przekonstruowano dosyłacz zamka i zwiększono odporność na zabrudzenia i korozję.

  • M16A2 (XM16A1E1) – zmodernizowana wersja strzelająca amunicją M855 (5,56 × 45 mm NATO). Karabin wyposażono w nową lufę z gwintem o krótszym skoku, nowe okładki lufy i przyrządy celownicze. Karabiny M16A2 wyposażone są w mechanizmy spustowe umożliwiające strzelanie ogniem pojedynczym i seriami trójstrzałowymi

  • M16A3 – identyczna wersja jak M16A2 oprócz zastosowania mechanizmu spustowowego bez ogranicznika długości serii (ogień pojedynczy – seryjny). Chwyt transportowy zamontowano na szynie RIS. Produkowana mniej licznie przez FN dla Marynarki Wojennej USA, gdzie zastąpił M14

  • M16A4 – wersja z chwytem transportowym zamocowanym na szynie Picatinny, tak jak w M16A3. Po zdjęciu chwytu transportowego można w jego miejsce zamocować celownik optyczny lub kolimatorowy (standardowo montowany jest celownik kolimatorowy M68). Mechanizm spustowy jak M16A2 (ogień pojedynczy – serie trójstrzałowe)

Opis konstrukcji

Karabin M16A4 jest indywidualną bronią samoczynno-samopowtarzalną. Zasada działania oparta o wykorzystanie energii gazów prochowych odprowadzanych przez boczny otwór lufy (gazy prochowe są doprowadzane bezpośrednio na suwadło, karabin nie posiada klasycznego tłoka gazowego). Ryglowanie przez obrót zamka w lewo. Po wystrzeleniu ostatniego naboju zamek zatrzymuje się w tylnym położeniu. Zamek zwalniany przyciskiem z lewej strony gniazda magazynka. Po prawej stronie broni ręczny dosyłacz zamka. Rękojeść przeładowania w kształcie litery T za chwytem transportowym (nieruchoma w trakcie strzelania). Mechanizm spustowy z ogranicznikiem długości serii umożliwia strzelanie ogniem pojedynczym i seriami trzystrzałowymi. Przełącznik rodzaju ognia połączony z bezpiecznikiem, po obu stronach broni. Zasilanie z dwurzędowych magazynków łukowych o pojemności 30 naboi (możliwość użycia magazynków 20 nabojowych). Otwarte przyrządy celownicze składają się z muszki i celownika przerzutowego (z przeziernikiem). Po zdjęciu chwytu transportowego, możliwość zamocowania w jego miejscu celownika optycznego lub optoelektronicznego. Część karabinów zamiast standardowego łoża ma zamocowany zestaw czterech szyn Picatinny, w tym przypadku celownik kolimatorowy jest mocowany przed chwytem transportowym.

XM16 – Witoszów Dolny, Muzeum Broni i Militariów

Podstawowe dane taktyczno-techniczne

 

Wzór

M16A1

M16A2

M16A3/A4

Nabój

5,56 × 45 mm M193

5,56 × 45 mm NATO

5,56 × 45 mm NATO

Długość karabinu bez bagnetu/z bagnetem (mm)

991/1124

1007/1140

1007/1140

Długość lufy bez tłumika płomieni/z tłumikiem płomieni (mm)

508/533

508/533

508/533

Masa karabinu niezaładowanego (kg)

2,97

3,53

3,41

Prędkość początkowa (m/s)

975

948

948

Donośność skuteczna (m)

700

600

600

Porównanie rozmiarów

Autor – Dawid Kalka

Bibliografia

  1. Karabiny karabinki i pistolety maszynowe Encyklopedia długiej broni wojskowej XX wieku – Żuk Aleksandr B.
  2. Witold Głębowicz, Roman Matuszewski, Tomasz Nowakowski: Indywidualna broń strzelecka II wojny światowej, Warszawa 2010
  3. https://pl.wikipedia.org/wiki/Karabin_AR-10
  4. https://pl.wikipedia.org/wiki/Karabin_M16
  5. Muzeum Broni i Militariów – Witoszów Dolny

 




Rosomak-RAK

120 mm Samobieżny Moździerz Rosomak-RAK

Historia konstrukcji

W 2004 roku w Centrum Produkcji Wojskowej Huty Stalowa Wola S.A., rozpoczęto pierwsze prace koncepcyjne nad moździerzem samobieżnym kalibru 120 mm. W tym samym roku sformowano wstępne wymagania taktyczno-techniczne dla nowego systemu. Jako jego nośnik planowano zastosowanie transportera opancerzonego Rosomak, zgodnie z sformułowanym w 2003 roku przez szefostwo Wojsk Rakietowych i Artylerii postulatem wprowadzenia samobieżnych moździerzy na podwoziu kołowym do batalionów piechoty zmotoryzowanej. Ustalono, że zostanie wprowadzony autonomiczny zespół wieżowy z moździerzem samoczynnym, dostosowując do zamontowania na podwoziach kołowych lub gąsienicowych o wymaganej nośności i sztywności, umożliwiający prowadzenie ognia w pełnym zakresie kątów w azymucie oraz w elewacji, w tym strzelanie na wprost do celów obserwowanych przez załogę pojazdu. W maju 2005 roku ze środków własnych CPW HSW S.A., opracowano projekt modułu ogniowego wyposażonego w samobieżne moździerze kalibru 120 mm, w pierwszej kolejności miał powstać najistotniejszy element modułu, czyli sam środek ogniowy. W pracach wykorzystywano wyniki prowadzonych w Stalowej Woli prac nad elementami innych artyleryjskich systemów ogniowych, np. opracowanych dla armatohaubic Krab. Pewien wpływ na konfigurację polskiego systemu miały możliwości fińskich moździerzy kalibru 120 mm firmy Patria Vehicles na podwoziach AMV 8×8: dwulufowego AMOS (Advanced MOrtar System) i jednolufowego NEMO (NEw MOrtar), ale sam projekt był polskim, oryginalnym rozwiązaniem. W kwietniu 2007 roku z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego podpisano umowę na finansowanie projektu celowego pod nazwą „120 mm samobieżnego moździerza na podwoziu kołowym lub gąsienicowym”. Projekt techniczny elementów wieży z moździerzem MAHSW, kalibru 120 mm powstawał w latach 2006-2007, następnie przystąpiono w 2008 roku do budowy pierwszego demonstratora technologii. W tym samym roku oddano pierwsze próbne strzały z kompletnej części artyleryjskiej moździerza oraz przeprowadzono próby wieży na zmodyfikowanym podwoziu gąsienicowym zaadaptowanym z haubicy 2S1 Goździk. W 2009 roku rozpoczęto również pierwsze prace nad projektem moździerza MAHSW-K na nośniku kołowym, czyli podwoziu kołowym Rosomaka, a we wrześniu tego roku pomiędzy CPW HSW S.A. i Departamentem Polityki Zbrojeniowej MON zawarto umowę na realizację pracy rozwojowej dotyczącej kompanijnego modułu ogniowego kalibru 120 mm moździerzy samobieżnych Rak z pierwotnym terminem zakończenia w 2012 roku. Odpowiednią umowę na dostosowanie bazowego transportera Rosomak do montażu systemu wieżowego sygnowano pomiędzy HSW, a WZM w kwietniu 2010 roku. W ramach umowy powstały m.in.: prototypy moździerza M120K (SMK-120) Rak i wozów dowodzenia Rosomak-AWD na podwoziu kołowego transportera opancerzonego z Siemianowic Śląskich. W pracach nad modułem brały udział oprócz HSW i WZM S.A., również m.in.: WB Electronics Sp. Z.o.o., AMZ-Kutno Sp. Z.o.o., Arex Sp. Z.o.o., Etronika Sp. Z.o.o., Jelcz Komponenty Sp. Z.o.o. i Radiotechnika Marketing Sp. Z.o.o.

Prototypowy moduł z moździerzami Rak pokazano publicznie po raz pierwszy w 2012 roku. W pierwszej kolejności zakłady w Stalowej Woli miały dostarczyć Wojskom Lądowym kompletny moduł ogniowy na podwoziach operacyjnych „Modernizacja Wojsk Rakietowych i Artylerii”, który był jedną z części ujawnionego i zatwierdzonego w grudniu 2012 roku „Program Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych na lata 2013-2022”, planowano pozyskanie w latach 2015-2018 ośmiu modułów dywizjonowych moździerzy samobieżnych Rak na podwoziu kołowego transportera opancerzonego Rosomak. Wstępne zapotrzebowanie obejmowało 96 egzemplarzy M120K oraz 60 wozów dowodzenia dla ośmiu kompanijnych modułów ogniowych. Jeszcze w tym samym roku, po przeprowadzeniu badań kwalifikacyjnych, sformułowano uwagi i zastrzeżenia dotyczące prawidłowej pracy prototypów w całym zakresie wymagań środowiskowych określonych w założeniach taktyczno-technicznych, co wydłużyło termin zakończenia pracy rozwojowej do grudnia 2013 roku. W lipcu tegoż roku, po zmianach w zakresie trybu pozyskiwania sprzętu wojskowego i usług dla Sił Zbrojnych RP, nastąpiła jednak likwidacja prac wdrożeniowych. W związku z tym zmodyfikowano zakres wszelkich prac związanych z powstaniem modułu ogniowego oraz wydłużono ostateczny termin zakończenia prac do października 2014 roku. Z uwagi na niezakończenie prac kwalifikacyjnych i niezakończenie wszystkich zmian w dokumentacji technicznej wynikającej z przeprowadzonych testów został jednak po raz kolejny przesunięty, tym razem na maj 2015 roku. Ostatecznie testy kompletnego modułu testowego zakończono w wrześniu 2015 roku i rozpoczęto pierwsze negocjacje pomiędzy Inspektoratem Uzbrojenia MON, a HSW S.A., prowadzące do podpisania kontraktu na zakup Raków w wersji kołowej. Stosowną umowę podpisano w kwietniu 2016 roku, w jej ramach zakłady z Stalowej Woli w latach 2017-2019 mają dostarczyć łącznie 64 pojazdy w odmianie samobieżnego moździerza SMK-120 Rak dla ośmiu kompanii wsparcia batalionów zmotoryzowanych, mających na wyposażeniu bojowe wozy piechoty Rosomak.

Moździerz SMK-120 Rak został zbudowany na zmodyfikowanym podwoziu KTO ze wzmocnioną płytą pod wieżową kadłuba i zmienionymi zawieszeniami. Wyposażony jest w autonomiczny moduł wieżowy z moździerzem MAHSW kalibru 120 mm.

Przeznaczenie

Samobieżny moździerz kołowy przeznaczony do niszczenia ogniem pośrednim, jak i bezpośrednim (na wprost) siły żywej oraz środków ogniowych nieprzyjaciela, jak również zadymiania i oświetlania pola walki, osłaniania punktów obserwacyjnych i środków ogniowych nieprzyjaciela, burzenia lekkich pozycji fortyfikacyjnych oraz wykonywania przejść inżynieryjnych w zaporach wykonanych z drutu kolczastego.

System wieżowy z moździerzem kalibru 120 mm

System wieżowy MAHSW z moździerzem kalibru 120 mm został opracowany w Hucie Stalowa Wola S.A. Konstrukcja wieży spawana z blach stalowych, poziom ochrony balistycznej wynosi 1, według STANAG 4569/A – odporność na przebicie pociskiem przeciwpancernym kalibru 7,62 x 39 mm, z odległości 30 m, lub wybuch pocisku artyleryjskiego kalibru 155 mm, z odległości 100 m. Załogę wieży stanowi dwóch żołnierzy: dowódca oraz celowniczy – obaj siedzą w wieży po lewej stronie. Dowódca dysponuje wieżyczką obserwacyjną z włazem. W tylnej ścianie korpusu umieszczono dwa luki do załadunku amunicji kalibru 120 mm. Kosz wieży z ramą i platformą jest zamykany pokrywami oddzielającymi od przedziału bojowego, wewnątrz kosza znajdują się regulowane w pionie siedziska załogi.

Wewnątrz wieży znajdują się stanowiska załogi, uzbrojenie, przyrządy obserwacyjne i celownicze, system kierowania ogniem, zespoły sterowania systemem uzbrojenia i wieżą, urządzenie systemu łączności i pulpit systemu samoobrony pojazdu. Na stropie umieszczono wieżyczkę dowódcy z otwieranym do tyłu włazem. Z tyłu na stropie zamontowano wsporniki do mocowania anten. Z przodu wieży po jej lewej stronie umieszczono głowicę celownika do strzelania na wprost i blok wyrzutni granatów dymnych, z prawej strony znajduje się drugi blok wyrzutni granatów dymnych. Wokół wieży są umieszczone głowice systemu ostrzegania o opromieniowaniu laserem.

W wieżyczce dowódcy rozmieszczone są dwa peryskopy optyczne, wyposażone w filtr przeciwlaserowy oraz dzienno-nocny przyrząd obserwacyjny POD-72 Liswarta. W prototypie został zastosowany zestaw do obserwacji okrężnej Karil ODR-HV, a w pojazdach seryjnych mają być zamontowane zestawy obserwacyjne PCO SOD, posiadające cztery stałe moduły z blokami kamer dziennych i termowizyjnych, zamontowanych w górnej części rogów korpusu wieży. Możliwe jest także zainstalowanie systemu detekcji strzału z czujnikiem na stropie wieży.

Celowniczy dysponuje pulpitem sterowania systemem uzbrojenia z manipulatorem, za pomocą pulpitu steruje układami systemu kierowania ogniem uzbrojenia podstawowego oraz układem ruchu wieży i uzbrojenia. Celowniczy posiada także pulpit wielofunkcyjny PUL-04, który pełni funkcję kontroli wszystkich funkcji celownika moździerza kalibru 120 mm. Połączenie monitorów, pulpitu i konsol z układami wieży za pośrednictwem interfejsu RS-422. Dowódca dysponuje terminalem WB Electronics DD9620T z monitorem 10-calowym.

Uzbrojeniem wieży jest moździerz samoczynny kalibru 120 mm, działający na zasadzie długiego odrzutu lufy. Broń posiada monolityczną lufę o gładkim przewodzie i długości 3000 mm (L/25) z osłoną termiczną. Komora nabojowa jest zamykana zamkiem klinowym, o ruchu pionowym. W układzie oporopowrotnym zastosowano hydrauliczny opornik i hydrauliczny układ powrotny. Zasilanie moździerza odbywa się z mechanicznego podajnika magazynu amunicyjnego, a jego ładowanie następuje w każdym położeniu lufy moździerza w elewacji. Jednostka ognia przewożona w wieży wynosi 20 naboi, w poziomym, zmechanizowanym magazynie amunicyjnym z lewej strony tylnej części przedziału roboczego nośnika. Uzbrojeniem pomocniczym może być karabin maszynowy UKM-2000C, kalibru 7,62 x 51 mm z zapasem 250 naboi.

Moździerz umieszczony jest na ruchomym łożu, które umożliwia prowadzenie ognia w zakresie kątów elewacji od -5 do +80 stopni. Łoże umieszczone jest w kołysce, a z przodu posiada ruchomą osłonę. Układ obrotu wierzy w azymucie, w zakresie 360 stopni i uzbrojenia w elewacji składa się z zespołu sterowania układami regulacji nadążnej i silników elektrycznych z przekładniami redukcyjnymi, uzupełnionych pokrętłami ręcznymi.

Do strzelania może być stosowana używana w SZ RP amunicja moździerzowa kalibru 120 mm, dostosowana do użytkowania przez MAHSW oraz całkowicie nowe typy nabojów z pociskiem odłamkowo-burzącym, posiadającym zapalnik uderzeniowy, z pociskiem dymnym z zapalnikiem czasowym, z pociskiem oświetlającym z zapalnikiem czasowym oraz z pociskiem kierowanym półaktywnie laserowo.

Prowadzenie ognia umożliwia system celowniczy wyposażony w dzienno-nocny system obserwacyjno-celowniczy CM120, połączony elektronicznie z głównym uzbrojeniem oraz system kierowania ogniem. Zasadniczym elementem tego systemu jest głowica ZIG-T-2 przeznaczona do strzelania na wprost. ZIG-T-2 składa się z kamery termowizyjnej i dalmierza laserowego oraz układu automatycznego naprowadzania działa na cel. Kamera termowizyjna posiada niechłodzoną matrycę 640 x 480 pracującą paśmie 8-12 µm z cyfrowym przetwarzaniem obrazu oraz obiektyw o kącie pola widzenia 10-16 stopni w płaszczyźnie horyzontalnej z dwukrotnym powiększeniem. Kamera telewizyjna ma matrycę CCD o rozdzielczości 1440 x 1080 z obiektywem o skokowym kącie pola widzenia 2, 4, 12 i 23 stopni w płaszczyźnie horyzontalnej. Dalmierz laserowy jest bezpiecznym dla oczu urządzeniem klasy 1, pracującym w paśmie 1,54 µm, o zasięgu pomiaru od 50 do 10 000 m, z dokładnością do ±5 m i niskiej lub średniej powtarzalności impulsu. W systemie celowniczym MAHSW zastosowano komputerowy przelicznik balistyczny.

Wyposażenie z zakresu dowodzenia, łączności oraz nawigacji umieszczone w wieży obejmuje zestaw urządzeń zautomatyzowanego systemu dowodzenia i kierowania ogniem, radiostację, układ komunikacji wewnętrznej oraz moduł nawigacji inercyjnej z odbiornikiem satelitarnych danych nawigacyjnych. W skład Zautomatyzowanego Systemu Dowodzenia i Kierowania Ogniem WB Electronics wchodzi terminal pokładowy dowódcy DD9620T, moduł komputerowy MK-196A, układ zasilania oraz oprogramowanie operacyjne. Łączność i transmisję danych zapewnia radiostacja Radmor RRC-9311AP zakresu UKF z indywidualnym modułem utajniającym. Łączność wewnętrzną załogi zapewnia pokładowy cyfrowy zestaw urządzeń łączności wewnętrznej WB Electronics Fonet, z modułem centralnym Komut-10TA, pulpitami łączności wewnętrznej CZS-2FFS i CZS-2CS z zestawami nagłownymi, terminala sygnalizacji komend LIOD-F i głośnika wewnętrznego CZS-2G. Orientowanie się w terenie i nawigacja są możliwe przy pomocy niezależnego układu nawigacyjnego Honeywell TALIN 5000 z czujnikiem ruchu pojazdu, blokiem nawigacji satelitarnej Hertz HGPST-T z modułem SAASM. Wieża jest wyposażona w system samoobrony SSP-1KTO Obra-3KTO z pięcioma głowicami detekcyjnymi rozmieszczonymi wokół korpusu wieży oraz dwoma czterolufowymi wyrzutniami WGD-1D (902D) dla granatów dyspersyjnych kalibru 81 mm.

Wojsko Polskie

Zgodnie z przeprowadzanym „Programem Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej na latach 2013-2018” w latach 2017-2019 do Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej ma trafić łącznie osiem kompletnych modułów ogniowych Rak, każdy mający w swoim składzie 8 wozów tego typu (łącznie 64 wozy), dodatkowo w każdym kompanijnym module ogniowym miały się dodatkowo znajdować: 2 wozy dowodzenia artyleryjskiego dowódcy kompanii, 2 wozy dowodzenia artyleryjskiego dowódcy plutonu ogniowego, 2 artyleryjskie wozy rozpoznania oraz 3 artyleryjskie wozy amunicyjne.

30 czerwca 2017 roku na terenie jednostki wojskowej w Międzyrzeczu, gdzie znajduje się baza 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, odbyło się oficjalne przekazanie dla Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej pierwszego pełnego kompanijnego modułu ogniowego samobieżnego moździerza 120 mm Rak.

Zastosowana amunicja

Typ granatu: ubrzechwiony, ładunek zmienny

Rodzaje stosowanych granatów: odłamkowo-burzący typu HE PZ-131, dymny PZ-1381, oświetlający PZ-1391, kasetowy – przeznaczony do niszczenia pojazdów lekko opancerzonych

Masa jednego granatu: w zależności od jego rodzaju od 15,01 kg do 17,9 kg

Zapas przewożonej jednostki ognia (JO): pełna jednostka ognia, która jest przewożona w pojeździe wynosi 46 naboi artyleryjskich, z czego 20 naboi znajduje się w specjalnych tubach transportowych, które umieszczono w magazynie wieżowym, natomiast dalsze 26 naboi w kadłubowym magazynie amunicyjnym, znajdującym się w lewej, tylnej części nośnika.

Uwaga: W Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia oraz w Zakładach Metalowych „Dezamet” S.A. i Nitro-Chem. S.A. opracowano nowe naboje z pociskami odłamkowo-burzącymi oraz naboje z pociskiem dymnym i oświetlającym z elektronicznym zapalnikiem czasowym. Natomiast w ZM Mesko S.A. i Centrum Rozwojowo-Wdrożeniowym Telesystem Mesko Sp. Z.o.o. GsKKB Łucz, opracowany jest nabój typu APR 120 z pociskiem kierowanym półaktywnie laserowo. Samobieżny Moździerz Kołowy Rak jest przystosowany do strzelania wszystkimi pociskami moździerzowymi w standardzie dla sił NATO.

Opole – 09.08.2019

Podstawowe dane taktyczno-techniczne

Państwo: Polska

Rok opracowania pierwszego prototypu: 2009 rok

Rok rozpoczęcia produkcji seryjnej: z przerwami od 2015 roku

Użytkowcy: Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej

Kaliber działa: 120 mm

Uzbrojenie główne: jeden moździerz kalibru 120 mm

Uzbrojenie dodatkowe: jeden karabin maszynowy UKM-2000 kalibru 7,62 mm, 8 x wyrzutnie granatów dymnych kalibru 81 mm

Długość lufy: 3000 mm (L/25)

Donośność ogniem pośrednim: 8 000 – 12 000 metrów

Masa wozu pustego: 19 000 kg

Masa wozu bojowego: 22 250 kg

Wymiary konstrukcji:

Długość – 7700 mm

Szerokość – 2830 mm

Wysokość – 3150 mm

Kąty ostrzału w płaszczyznach:

Pionowej – od -3 stopni do +80 stopni

Poziomej – 360 stopni

Szybkostrzelność praktyczna: 7-10 strz./min. (w zależności od możliwości załogi wozu)

Czas przejścia moździerza samobieżnego z trybu marszowego do bojowego: 30 sekund

Czas opuszczenia stanowiska ogniowego: 15 sekund

Obsługa wozu: 3-4 żołnierzy

Jednostka napędowa: silnik wysokoprężny typu Scania D1-1256A03PE o mocy 360 kW (490 KM)

Trakcja: samobieżna – kołowa 8×8

Prędkości maksymalne: po drogach utwardzonych do 80 km/h, w terenie do 50 km/h, w wodzie podczas pływania do 10 km/h

Maksymalny zasięg: do 800 km

Pokonywanie przeszkód terenowych:

Brody o głębokości do – 150 cm

Rowy o szerokości do 210 cm

Ścianki o wysokości do 50 cm

Pokonywanie przeszkód wodnych – pływanie

Kąt podjazdu – do 60 stopni

Autor – Dawid Kalka

Bibliografia

  1. Wozy Bojowe Świata – nr. 10 Rosomak
  2. Kiński A.Nowe Rosomaki, „Nowa Technika Wojskowa”, 9, 2006.
  3. https://pl.wikipedia.org/wiki/M120_Rak
  4. Najnowsze uzbrojenie Wojska Polskiego Siły lądowe, Ministerstwo Obrony Narodowej, wydawnictwo Bellona 2018
  5. Ministerstwo Obrony Narodowej



Suchoj Su-7 BKŁ

Samolot myśliwsko-bombowy Suchoj Su-7 BKŁ

Historia konstrukcji

W celu poprawienia właściwości startu i lądowania samolotu Su‑7, przeprowadzono szereg prac doświadczalnych, a kilka rozwiązań zastosowano w nowej wersji, nazwanej Su‑7 BKŁ (S‑22KŁ). Chcąc ułatwić start z lotnisk gruntowych, dołożono do podwozia głównego małe metalowe płozy, zabezpieczające przed zbyt dużym zagłębieniem kół. Zapewniono możliwość skróconego startu przy pomocy dodatkowych (odrzucanych) silników startowych. Przeniesiono pojemnik na spadochron hamujący z dolnej części kadłuba do zasobnika w podstawie statecznika pionowego. Było to spowodowane dodaniem drugiego spadochronu hamującego, nie mieszczącego się w dotychczasowym miejscu. Te zmiany tylko w niewielkim stopniu poprawiły nienajlepsze właściwości startu i lądowania.

Zastosowano też nowy fotel katapultowany KS‑4, pozwalający opuścić bezpiecznie samolot na powierzchni ziemi przy minimalnej prędkości 140 km/h. Do napędu użyto ulepszonego silnika AL‑7F1‑250 oraz powiększono zapas paliwa dzięki zmianom w instalacji paliwowej w kadłubie. W czasie trwania produkcji, w kolejnych seriach dołożono pod skrzydła dodatkowe punkty podwieszeń uzbrojenia (zwiększono ich ilość z 4 do 6). Podobnie zmodernizowano wcześniej wyprodukowane Su‑7 BKŁ i Su‑7 BM. Powiększono ilość zabieranego uzbrojenia do 2500 kg (faktycznie dalej zabierano 2000 kg).

Samolot był trudny w pilotażu, szczególnie w fazie podejścia do lądowania. Kolejnym problemem było ogromne zużycie paliwa przez nieekonomiczny silnik, samolot nazywano „rurą, przez którą wycieka paliwo”. Poważną wadą pozostawała słaba widoczność z kabiny pilota, utrudniająca odnajdywanie celów na ziemi i atakowanie ich uzbrojeniem konwencjonalnym. Próby państwowe zostały zakończone w grudniu 1963 roku. W lecie 1965 roku nowy Su‑7 BKŁ zmienił w produkcji starszego Su‑7 BM. Pod koniec 1965 roku wprowadzono nowy typ na uzbrojenie.

Lotnictwo Czechosłowacji

Polska zakupiła 30 samolotów Su‑7 BKŁ, wzmacniając siłę uderzeniową naszego lotnictwa nowymi nosicielami broni jądrowej. Dostawy realizowane były w latach 1966, 1968, 1971 i 1972. Su-7 były eksploatowane w polskim lotnictwie wojskowym do 1990 roku.

Wykorzystując konstrukcję Su‑7 BKŁ opracowano na potrzeby krajów rozwijających się i zaprzyjaźnionych z ZSRR jego zubożoną wersję, nazwaną Su‑7 BMK. Samolot miał podwozie główne bez metalowych płóz, posiadał uproszczone wyposażenie i nie zabierał broni jądrowej. Jego produkcję rozpoczęto w 1966 i kontynuowano do 1970 roku.

Muzeum Lotnictwa Polskiego – Kraków

Podstawowe dane taktyczno-techniczne

Rozpiętość: 9,30 m

Długość: 16,80 m

Masa startowa: 13 570 kg

Maksymalna prędkość: 2150 km/h

Pułap: 17 600 m

Zasięg: 1650 km

Uzbrojenie: dwa działka NR-30 kal. 30 mm, 2500 kg uzbrojenia podwieszanego

Silnik: turboodrzutowy AL-7F1-250 o ciągu 9600 kG z dopalaniem

Autor: Dawid Kalka

Bibliografia

  1. Muzeum Lotnictwa Polskiego – Kraków
  2. Lubuskie Muzeum Wojskowe – Drzonów
  3. Muzeum Wojska Polskiego – Warszawa