QF 25-pdr Mk. II

87,6 mm lekka armato-haubica polowa 25-funtowa Mk. II

Poznań, Muzeum Broni pancernej

Patrząc na historię rozwoju uzbrojenia można niejednokrotnie stwierdzić, że pojawienie się wzoru broni, który później zyskał wysoką ocenę, nie zawsze było rezultatem jednoznacznie ukierunkowanych i konsekwentnie prowadzonych prac opierających się na jasno sformułowanych wytycznych. Często wiązało się z przedłużającymi się, uciążliwymi i nie rokującymi nadziei działaniami o zmiennym natężeniu, według wytycznych, których dostatecznie nie określono. Albo też było rezultatem pośpiesznego kompromisu wymuszonego sytuacją. Historia powstawania brytyjskiej armato-haubicy 25-funtowej, podstawowego sprzętu artyleryjskiego polowych pułków Royal Artillery przez większą część trwania II Wojny Światowej, a także długo po jej zakończeniu, połączyła w sobie obie te możliwości.

Historia konstrukcji

Po zakończeniu Wielkiej Wojny w Royal Artillery ugruntował się pogląd o potrzebie skonstruowania i przyjęcia do uzbrojenia jej pułków polowych nowego działa łączącego w sobie cechy armaty i haubicy, i strzelającego amunicją nowej generacji. Dotąd używane 18-funtowe (83,8 mm; masa pocisku 8,17 kg) armaty polowe, a 13-funtowe (76,2 mm; masa pocisku 5,9 kg) w artylerii konnej, wprowadzone do uzbrojenia w pierwszej dekadzie XX wieku, zostały zaprojektowane przede wszystkim do strzelania szrapnelami służącymi zwalczaniu nieosłoniętej piechoty poruszającej się stosunkowo zwartymi oddziałami w otwartym terenie. 4,5-calowe (114,3 mm) haubice, które uzupełniały armaty w polowym parku artyleryjskim armii brytyjskiej, strzelały wprawdzie granatami odłamkowo-burzącymi służącymi do niszczenia różnego rodzaju umocnień polowych, ale brakowało im donośności i ruchliwości, miały drastycznie ograniczone pole ostrzału w poziomie i zdecydowanie nie nadawały do zwalczania szybko przemieszczających się celów. Działania wojenne dopiero co zakończonego konfliktu przyniosły ewolucję taktyki i zatarcie wyraźnego podziału między zadaniami stawianymi dotąd armatom i haubicom. Jako, że w artylerii to pocisk jest bronią, a działo tylko środkiem jego zastosowania, przyciśnięci potrzebą wojenną Brytyjczycy wprowadzili do istniejącej już armaty nowy 18-funtowy granat odłamkowo-burzący. Skuteczność granatu okazała się jednak zbyt mała, aby stał się on pełnowartościową bronią na dłuższy czas. Dlatego, gdy ucichły strzały, w Wielkiej Brytanii podjęto działania zmierzające do budowy polowego sprzętu artyleryjskiego przyszłego pola walki. Siłą rzeczy, z powodu obcinania funduszy na fali powojennych decyzji rozbrojeniowych nie nadano im wysokiego priorytetu.

Pośpieszną próbą rozwiązania problemu była konstrukcja z 1924 roku zakładów Vickers Armstrong, której idea sprowadzała się do osadzenia haubicy kalibru 3,9 cala (100 mm) na lawecie Mk. V 18-funtowej armaty polowej. Działo nie znalazło jednak akceptacji w oczach Royal Artillery Ordnance Committee, komisji uzbrojenia artylerii odpowiedzialnej za ocenę i opiniowanie nowych typów sprzętu artyleryjskiego. Mimo niepowodzenia zaproponowanego rozwiązania, by obniżyć koszty przyszłej konstrukcji, uznano że do jej budowy będzie można wykorzystać najnowsze typy lawet (Mk. IV i Mk. V) armaty 18-funtowej. Kolejną rozpatrywaną propozycją stało się więc działo kalibru 3 cale (76,2 mm) strzelające granatem 16-funtowym (7,26 kg) osiągającym prędkość wylotową 670 m/s i donośność maksymalną przy naboju z ładunkiem wzmocnionym (supercharge) 15 000 jardów (13 700 metrów). W tym przypadku uznano, że znaczący wzrost donośności, w porównaniu do 9000 jardów (8200 metrów) armaty 18-funtowej, nie rekompensuje jednak zdecydowanie za małych możliwości niszczących pocisku.

Haubicoarmata 25-pdr Mark I (łoże Mk IVP)

Istotnym czynnikiem, które warunkował poczynania projektantów była granica 3360 funtów (1525 kg) masy działa, przy której mogło ono być jeszcze ciągnięte przez standardowy zaprzęg sześciokonny. Gwałtowny rozwój motoryzacji w okresie międzywojennym sprawił jednak, że dopuszczono zastąpienie ciągu konnego motorowym, by przezwyciężyć ograniczenia masowe.

W marcu 1926 roku dużą szansę na akceptację miała haubica kalibru 4,1 cala (105 mm) wykorzystująca amunicję rozdzielnego ładowania (BL – Breech Loaded) z pociskiem o masie 33 funtów (14,97 kg) i donośności nie mniejszej niż 12 000 jardów (11 000 metrów). Na podstawie kilkunastu zgłoszonych projektów Sztab Generalny sprecyzował wymagania. Oczekiwano zatem prędkości wylotowej 490 m/s, ale masę pocisku podniesiono do 35 funtów (15,88 kg). Laweta działa miała umożliwiać ruch lufy w pionie w zakresie od -5 stopni do +45 stopni, w poziomie tylko po 4 stopnie w każdą stronę, a więc wartości dotychczas typowe dla haubic. Zaakceptowano jednak pomysł wprowadzenia okrągłej platformy ogniowej – podstawy, która zapewniała stabilne osadzenie działa na ziemi podczas strzelania i umożliwiała łatwą i szybką zmianę kierunku strzelania w zakresie pełnych 360 stopni. Chociaż oczekiwano dostosowania konstrukcji działa do ciągu motorowego, nie uznano za właściwe przekroczenie „magicznego” progu „30cwt” (3360 funtów) masy działa. Wydawało się więc, że skoro armia ustaliła ostatecznie swoje wymagania, droga istniejącego już projektu do postaci produktu finalnego będzie krótka i prosta. Tymczasem pod koniec 1926 roku do Royal Artillery Ordnance Committee wpłynął jeszcze jeden projekt. Dotyczył on działa o kalibrze 3,9 cala (100 mm) strzelającego pociskiem o masie 30 funtów (13,61 kg), osiągającym 490 m/s prędkości wylotowej i 11 900 jardów donośności, ale wykorzystującego amunicję scaloną (QF – Quick Firing). Zaletą przemawiającą za tym projektem było utrzymanie masy działa na poziomie 29 i 3/4cwt (1511 kg) w zamian za nieistotne, według niektórych, obniżenie osiągów. Argument masy był o tyle istotny, że masa haubicy 4,1-calowej według wyliczeń miała jednak sięgnąć 31 i 1/4cwt (1588 kg), a więc przekroczyć „magiczną” granicę. Po dyskusjach projekt działa 3,9-calowego jednak odrzucono oświadczając zdecydowanie, że donośność 12 000 yardów jest wielkością nieprzekraczalną. Wydawało się, że po zamówieniu dwóch prototypów haubicy 4,1-calowej (u Vickersa i w Woolwich Arsenal) sprawa została rozstrzygnięta ostatecznie. A jednak jak pokazała dalsza historia było kompletnie inaczej.

Haubicoarmata 25-pdr Mark II strzelająca w 1942 roku w Afryce Północnej (nie posiada ona zainstalowanego hamulca wylotowego)

W grudniu 1926 roku Director Royal Artillery szef komórki Sztabu Generalnego odpowiedzialnej za analizę i kształtowanie wymagań i kierunków rozwoju nowych konstrukcji artyleryjskich, przedstawił podstawowe wymagania, dotyczące „nowego” działa polowego: kaliber 3,3 cala (taki sam jak armata 18-funtowa), masa pocisku artyleryjskiego w granicach 20-funtów (9,07 kg), a jego donośność nie mniejsza niż 12 000 jardów i co bardzo istotniejsze, posiadała zdolność do zwalczania czołgów oraz znaczna ruchliwość połączona z trakcją motorową. Przedstawienie nowych wymagań spowodowało wstrzymanie wydania ostatecznej decyzji w sprawie dotychczasowych projektów dział artyleryjskich. Po trwającej przez następne kilkanaście miesięcy trwających dyskusjach, w maju 1928 roku ustalono wreszcie specyfikację nowego działa, ale oficjalne zamówienie na dwa egzemplarze prototypowe złożono w zakładach Vickersa dopiero w czerwcu 1929 roku. Zaczęły się wtedy dawać coraz mocniej we znaki czasy tzw. Wielkiego Kryzysu.

Oba zamówione egzemplarze prototypowej haubicy 4,1-cala były gotowe w 1931 roku Royal Artillery Ordnance Committee postanowiła zaczekać z ostateczną akceptacją nowego sprzętu do czasu dostarczenia także modelu prototypowego działa 3,3-calowego i przeprowadzenia odpowiednich prób polowych. Ale wówczas zdecydowanie dał znać o sobie czynnik finansowy – pieniędzy wystarczyło na wprowadzenie do uzbrojenia tylko jednego modelu nowego działa artyleryjskiego. Ponadto przypomniano sobie, że pierwotnym założeniem, które umknęło uwadze wojskowych decydentów w gąszczu kolejnych projektów, było teraz zastąpienie dwóch różnych rodzajów dział polowych jednym, łączącym ich możliwości. Dlatego cała karuzela zaczęła się kręcić od samego początku.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Naboje i pociski (od lewej: dymny, przeciwpancerny, dwa burzące, dymny pierwszej wersji)

W październiku 1933 roku po przeprowadzonej analizie wszystkich dotychczasowych projektów i rezultatów prób przeprowadzonych z dostarczonymi dotąd działami, przedstawiono więc nowe wymagania taktyczno-techniczne. Założono w nich, że nowe działo polowe, określone zgodnie z pierwotnymi założeniami już jako „armato-haubica”, będzie posiadać kaliber 3,7 cala (94 mm), mającego strzelać granatem odłamkowo-burzącym o masie do 26 funtów (11,34 kg). Brytyjski Sztab Generalny zatwierdził te wymagania we wrześniu 1934 roku. Rezygnując z zamiaru wprowadzenia do uzbrojenia haubic polowych kalibru 4,1-cala i armat polowych kalibru 3,3-cala. Sztab Generalny uznał ostatecznie, że nowa „armato-haubica” zastąpi używane dotąd w jednostkach artylerii polowej/konnej armaty 18-funtowe i 13-funtowe oraz haubic polowych kalibru 4,5-cala.

Jednakże czas Wielkiego Kryzysu ekonomicznego nie sprzyjał jednak w brytyjskiej armii na pozyskiwanie odpowiednich funduszy na przyszłe zbrojenia. Po 10 latach trwających prac i wydawania pieniędzy bez widocznego rezultatu, jedyną gwarancją pozwalającą uzyskać pieniądze na budowę kolejnej konstrukcji, przeprowadzenie prób i wprowadzenie jej do uzbrojenia, było wykorzystanie możliwie jak największej ilości części i zespołów oraz istniejącego już wyposażenia 18-funtowych armat polowych. Dlatego w 1935 roku idącą za sugestią Director, Royal Artillery, zgodzono się na redukcję kalibru nowego ziała do 3,45-cala (87,6 mm), ustalając jednocześnie masę pocisku artyleryjskiego n 25-funtów. Przy takich założeniach stało się możliwe uzyskanie nowego działa na drodze przekoszulkowania luf istniejących już armat polowych 18-funtowych, wykorzystanie także ich obsad zamkowych, zamków, a nawet lawet. Zaoszczędzono dzięki takiemu rozwiązaniu fundusze zamierzano przeznaczyć na zaprojektowanie, budowę i wypróbowanie nowej konstrukcji „armato-haubicy” o nowoczesnej konstrukcji, którą do uzbrojenia przyjęto by wtedy, kiedy znaczące ograniczenia finansowe zastałyby mocno zredukowane. Istotnym argumentem technicznym przeznaczającym tak, czy inaczej, za koniecznością budowy nowego działa było, że za mało wytrzymałe lawety armat polowych 18-funtowych mocno ograniczały możliwość pełnego wykorzystania osiągów amunicji artyleryjskiej 25-funtowej i mocno ograniczały donośność do zaledwie 11 800 jardów (10 800 metrów).

Ciągnik kołowy Morris C8 FAT z przodkiem No.27 i działem 25-funtowym Mark II (platforma przewożona na przodku)

Działo polowe, które zostało oficjalnie wprowadzone do uzbrojenia w dniu 31 maja 1937 roku jako Ordnance QF 3,45in Mk. I, było więc faktycznie rozwiązaniem mocno kompromisowym, polegającym na znacznej modyfikacji istniejącego, lecz już nie satysfakcjonującego wzoru uzbrojenia i nie było tym samym klasyczną „armato-haubicą”. Do przeróbki, której zadanie powierzono zakładom Vickersa, zakładom w Sheffield i Newcastle, gdzie wytypowano nieco ponad 1000 egzemplarzy armat polowych 18-funtowych Mk. IV, zarówno na lawetach jednoogonowych-skrzyniowych Mk. IVP (częściowo także wariant Mk. IIITP), jak i Mk. VP, posiadający ogony rozstawne (litera P oznaczała, że są top już lawety wyposażone w opony pneumatyczne). Warunkiem był tylko odpowiedni stan techniczny posiadanych dział. W lipcu 1938 roku nazwę dział zmieniono na Ordnance QF 25pdr Mk. I, ale w powszechnym użyciu, często też w oficjalnej korespondencji, stosowano określenie 18/25-Pounder, które doskonale oddawało rzeczywisty stan rzeczy.

Decyzja o przeprowadzeniu przeróbki armat polowych 18-funtowych nie rozwiązała jednak problemu wyposażenia brytyjskiej artylerii polowej w odpowiednio nowoczesny sprzęt bojowy, nowy i wystarczająco liczny na wypadek wybuchu wojny o skali porównywalnej z poprzednią (czytaj I Wojna Światowa). Mając trochę czasu oraz funduszy projektanci przystąpili więc do opracowywania docelowej konstrukcji artyleryjskiej „amato-haubicy” kalibru 3,45-cala strzelającej granatem artyleryjskim o masie 25-funtów, których to „kompromisowych” parametrów nie chciano już zmieniać. W produkcji luf nowych dział zamierzano zastosować nowoczesną metodę samoprzeprężania. Płaszcz miał je okrywać tylko w tylnej części. Dotychczasowy zamek śrubowy, wymagający przy działoczynach czterech ruchów, odryglowania, otwarcia, zamknięcia i zaryglowania. Zdecydowano się zastąpić zamkiem klinowym z klinem pionowym uruchamianym ręcznie wymagającym tylko dwóch ruchów artylerzysty.

Haubicoarmata 25-pdr Mark II

Autor – zdjęcia: Dawid Kalka

Warszawa, Muzeum Wojska Polskiego (dawna placówka)

Nowy projekt działa zaakceptowano w dniu 7 grudnia 1937 roku, ale nierozstrzygnięty pozostał wybór odpowiedniej lawety. Wśród zgłoszonych przez zakłady Vickersa i Woolwich projektów były rozwiązania klasycznie oraz awangardowe, np. lawety trójogonowe oraz dwuogonowe, ale i z czterema kołami. Wszystko to, aby zapewnić prowadzenie ostrzału z działa o pełne 360 stopni, o co już od 1926 roku dobitnie apelowali brytyjscy artylerzyści. Jednak żadne z dotychczasowych projektów, z których część doprowadzono do stadium makiety, a dwa egzemplarze prototypowe (oba z rozstawnymi ogonami), nie zadowolił jednak przedstawicieli Royal Artillery, a lista zastrzeżeń była bardzo długa. W sytuacji niemożności dokonania ostatecznego wyboru sugerowano nawet, aby cała procedura konkursowa musiała być rozpoczęta od samego początku. Było to jednak niedomyślenia w sytuacji jawnie już zbrojących się Niemiec. Rozwiązanie przyniósł pomysł, kolejny kompromis w historii tego działa, który podsunął nadzorujący próby generalne generał-major Macrae, Superintendent of Design. Zasugerował wykorzystanie lawety od prototypowego egzemplarza haubicy 4,1-calowej, konstrukcji o pojedynczym, skrzyniowym ogonem, wyposażonej w okrągłą platformę ogniową, której wykorzystanie umożliwia prowadzenie ognia w pełnych 360 stopniach. W październiku 1938 roku przeprowadzono próby ogniowe i dalsze porównania. Sama konstrukcja okazała się nawet lżejsza o 5,5cwt (280 kg) od konkurentów, oceniono ją jako prostą w obsłudze i utrzymaniu, relatywnie niezawodną i dajacą możliwość łatwej zmiany kierunku ognia w zakresie pełnych 360 stopni. Zgłoszono niewiele uwag krytycznych, żądano wyposażenia lawety w koła z oponami pneumatycznymi, dostosowania jej do trakcji motorowej i rekomendowano ją do przyjęcia do uzbrojenia British Army. Oficjalną decyzję, o tym podjęto jednak dopiero w dniu 29 lutego 1940 roku, czyli kilka miesięcy po przystąpieniu Wielkiej Brytanii do nowej wojny w Europie.

Produkcja seryjna i dalszy rozwój

Ordnance QF 25-pounder Short (Aust) Mark I znana także jako Baby 25pdr to australijska lżejsza wersja tego działa, zaprojektowana do działań w dżungli

Produkcja nowych dział 25-funtowych, które oficjalnie nazwano jako Ordnance QF 25pdr Mk. II on Carriage (na lawecie kołowej) 25pdr Mk. I on Firing Platform No. 9 (na platformie ogniowej numer 9), ruszyła w drugiej połowie 1939 roku. W chwili wybuchu konfliktu w Europie, Brytyjczycy posiadali na stanie 78 egzemplarzy luf z zamkami, ale z powodów czysto administracyjnych późnień, nie powstała ani jedna laweta dla tych dział. Dlatego też pułki artylerii polowej Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego we Francji w 1940 roku wyposażone zostały w działa 18/25-funtowe, których ewentualne niedobory zostały uzupełnione działami 18-funtowymi i haubicami 4,5-calowymi. Brytyjczycy utracili we Francji łącznie 704 egzemplarzy dział 18/25-funtowych. Zdobytych egzemplarzy Niemcy używali przez pewien czas pod oznaczeniem 8,76 cm F.K. 281(e), czyli wersja na lawecie Mk. IVP i 8,76 mm F.H. 282(e), czyli wersja na lawecie Mk. VP.

Z powodu zbyt wielu potrzeb wojennych produkcją nowych dział w Wielkiej Brytanii – przez całą wojnę ich głównym dostawcą na wyspach brytyjskich był Vickers (łącznie 12 253 egzemplarze działa), nie rozwinęła się na odpowiednia skalę do istniejącego zapotrzebowania. Dopiero rozpoczęcie produkcji dział w Kanadzie (działa tam produkowane, otrzymały w swojej nazwie dodatkową literę C – C Mk. II), a następnie w Australii w 1941 roku, pozwoliło na radykalne zwiększenie ilości dostępnych dział. Pierwszą jednostką wyposażoną w działa 25-funtowe Mk. II był 8th Field Regiment, Royal Canadian Artillery, który otrzymał je w kwietniu 1940 roku. Pierwszą jednostką brytyjską wyposażoną w nowe działa został 203nd Battery, 51st Field Regiment, Royal Artillery, walczący w kwietniu, oraz na początku maja 1940 roku na terytorium Norwegii. Niestety, dywizjon ten podczas ewakuacji musiał zniszczyć wszystkie swoje działa.

Ze służby w jednostkach pierwszoliniowych działa artyleryjskie 25-funtowe wycofano w 1967 roku, ale z oddziałów szkolnych dopiero w 1975 roku, po prawie 40 latach trwania ich służby. Chociaż przez ten czas powstało kilka wersji (były to: Mk. III – o zmienionym profilu wślizgu komory nabojowej, zapobiegającym wyślizgiwaniu się pocisku artyleryjskiego podczas ładowania przez wysoko uniesionej lufie, wprowadzona do uzbrojenia w styczniu 1944 roku, armato-haubica Mk. 4 – ze ściślej mocowaną obsadą zamka, wprowadzona w 1946 roku wersja Mk. 6 – obsadą zamka wykonaną z lepszej gatunkowo stali, wprowadzona w 1964 roku. Na początku 1943 roku w Australii na podstawie działa brytyjskiego, opracowano działo Ordnance QF 25pdr Short Mk. I (Aust.) on Carriage 25pdr Light Mk. I (Aust.) Wprowadzone zmiany sięgały jednak na tyle daleko, że właściwie można było je uznać jako nowe działo). Powstało także wiele drobniejszych modyfikacji, tak fabrycznych czy frontowych, które nie były seryjnie wprowadzone na wszystkich, a miały na celu przede wszystkim jeszcze łatwiejsza ich obsługę na polu bitwy. W czerwcu 1943 roku wprowadzono typ hamulca wylotowego Solothurn, którego potrzebę uznano i opracowanie zlecono w 1942 roku. Jego pojawienie się było tutaj związane z użyciem wzmocnionego ładunku miotającego (supercharge), gdzie zamiast ładunku numer 3 (charge 3) do strzelania pociskami przeciwpancernymi, co mocno wynikało że zwiększającej się grubości opancerzenia niemieckich czołgów. W hamulec wylotowy wyposażono przede wszystkim działa jednostek przewidzianych do służby na terytorium Europy kontynentalnej. W rejonie Morza Śródziemnego dokonano tego później, ale nie we wszystkich jednostkach liniowych, a na Dalekim Wschodzie działa 25-funtowe do końca wojny pozostały bez zamontowanych hamulców wylotowych.

Cechą bardzo unikalną dla brytyjskich dział 25-funtowych była tutaj platforma ogniowa zawieszona na ruchomym wysięgniku pod spodem skrzyniowego ogona lawety. Po zatoczeniu działa na wyznaczone stanowisko ogniowe platformę tę opuszczano na ziemię i przy pomocy ciągnika artyleryjskiego wtaczano na nią działo, które w ten sposób zyskiwano możliwość swobodnego obrotu w pełnym zakresie 360 stopni. Wciągnięcia działa na platformę ogniową można było także dokonać ręcznie siłami obsługi, ale wymagało to znacznego wysiłku fizycznego. Bez wykorzystywania platformy ruch poziomy działa wynosił tylko po 4 stopnie w prawą lub lewą stronę. Natomiast w płaszczyźnie pionowej ruch lufy działa był możliwy w zakresie od -5 stopni do +42 stopni. Wyhamowanie odrzutu i powrót działa do przedniej pozycji po dokowaniu wystrzału, umożliwiał hydrauliczny opornik i współpracujący z nim hydro-pneumatyczny powrotnik, które w formie zblokowanej zostały zabudowane w kołysce pod lufą. Działanie tego zespołu w połączeniu z platformą ogniową zapewniało wyjątkowo stabilną i płynną pracę działa podczas strzelania.

Działo na wyposażeniu armii egipskiej w latach 50.-tych XX wieku

Podstawowym wyposażeniem celowniczym działa 25-funtowego był tutaj celownik artyleryjski (panorama artyleryjska) o głowicy obrotowej w pełnym zakresie 360 stopni, pole widzenia 10 stopni, powiększenie 4x. Najczęściej stosowane celowniki to Dial Sight No. 7A, No. 7C i No. 9 (w działach 18/25-funtowych trafiły też No. 7), ale w czasie trwania ich stosunkowo długiej kariery używano także inne typy, jak No. 1 Mk. I. Nieodzownym urządzeniem, które współpracowało w celowaniem był tutaj przelicznik odległościowe Proberta (Probert Range Cone), formie bocznie ułożonego stożka z naniesioną skalą odległości w setkach jardów. Korzystając z funkcji trygonometrycznej tangens umożliwiał on szybkie dobranie kąta uniesienia lufy do zadanej odległości, a dodatkowo dzięki skali i wskaźnikowi prędkości wylotowej pocisku ułatwiał odpowiednie dobranie właściwego ładunku miotającego. Do prowadzenia ognia bezpośredniego, szczególnie do pojazdów opancerzonych, to tutaj wykorzystywano lunetę celowniczą (był to celownik teleskopowy) typu No. 22C, No. 29, a później także No. 41. Uzupełnieniem optycznych przyrządów celowniczych były standardowe, otwarte mechaniczne przyrządy celownicze w formie szczerbinki i muszki, wykorzystywane czasem do zgrubnego naprowadzania działa w danym kierunku lub awaryjnie.

25-funtowe działa polowe Mk. II (typologiczne były to armato-haubice) na lawetach Mk. I stanowiły podstawowe wyposażenie pułków artylerii polowej (względnie konnej – Horse Artillery) Royal Artillery, tak wchodzących w skład dywizji (względnie brygad), jak i podporządkowanych dowództwom grup artylerii. Podobnie było z artylerią pozostałych, nie brytyjskich, wojsk Commonwelthu lub sił sojuszniczych (na przykład Polaków czy Czechów), operacyjnie podporzadkowanych siłom brytyjskim przez większa część trwających w Europie działań wojennych. Utrzymanie tradycyjnych nazw lub przynależności pułków na przykład artylerii konnej, w czasie trwania II Wojny Światowej przeważnie nie miało większego wpływu na ich strukturę organizacyjną i wyposażenie, które zunifikowano.

Na wyposażeniu sił indyjskich, użyte w 1965 roku podczas konfliktu z Pakistanem

Pułk artylerii polowej (Field Regiment) liczył 24 egzemplarze dział. Składał się z trzech dywizjonów (Batteries) po dwie baterie (Troops) po cztery działony (Guns). Pułki samobieżnej artylerii polowej, na przykład ze składu dywizji pancernych, miały identyczną podstawową strukturę organizacyjną.

Każdy działon artylerii polowej składał się z działa, przodka-jaszcza amunicyjnego i artyleryjskiego ciągnika kołowego. W baterii oprócz czterech działonów były jeszcze dwa dodatkowe ciągniki artyleryjskie, każdy holujący dwa dodatkowe przodki-jaszcze amunicyjne i dowództwo baterii. Dowództwu dywizjony (sztab, sekcja dowodzenia, sekcja łączności, sekcja łączników), gdzie oprócz baterii ogniowych, były podporządkowane: kolumna amunicyjna i kolumna zaopatrzeniowa. Dowództwu pułku składało się ze sztabu i sekcji dowodzenia, kwatermistrzostwa i sekcji łączności. Pułku nie było elementu remontowo-technicznego.

25-funtowe działo polowe i jaszcz No.24, holowane przez Morris Commercial „Quad” , przejeżdżające przez most pontonowy przy Slaght Bridge w hrabstwie Antrim w Irlandii Północnej , 26 czerwca 1942 roku

Każde działo było było obsługiwane przez sześciu kanonierów. Według brytyjskiej nomenklatury, ich funkcje były określane kolejnymi numerami, którymi odpowiadano ich właściwymi terminami polskimi: No. 1 – działonowy, No. 2 – zamkowy, No. 3 – celowniczy, No. 4 – ładowniczy, No. 5 – I amunicyjny, No. 6 – II amunicyjny. W razie konieczności działo mogło być obsługiwane przez mniejszą ilość żołnierzy (według brytyjskiego regulaminu, nawet przez dwóch żołnierzy), a każdy z kanonierów musiał przejść przeszkolenie w zakresie prowadzonych obowiązków pozostałych żołnierzy brytyjskiego działonu. Dwa działony z ciągnikiem z dwoma dodatkowymi przodkami-jaszczami tworzyły sekcję (pluton w polskiej nomenklaturze), której stan osobowy uzupełniali trzej kierowcy i trzej mechanicy-kierowcy. W czasie marszu żołnierze sekcji zajmowali miejsca w ciągnikach w następujący sposób:

  • ciągnik 1-go działa: kierowca, działonowy, celowniczy, ładowniczy, mechanik-kierowca, zamkowy.

  • ciągnik z przodkami-jaszczami: kierowca, mechanik-kierowca, I amunicyjny 1-go działa, II amunicyjny 1-go działa, I amunicyjny 2-go działa, II amunicyjny 2-go działa.

  • ciągnik artyleryjski 2-go działa: kierowca, działonowy, celowniczy, ładowniczy, mechanik-kierowca, zamkowy.

Wkłady woreczków prochowych w metalowych łuskach

Według brytyjskiego regulaminu, na stanowisku ogniowym przodek-jaszcz powinien znajdować się po lewej stronie działa w odległości około 2 metrów ustawiony skośnie, pod kątem około 45 stopni, w stosunku do kierunku strzelania działa.

Początkowo do dział 25-funtowych używano przodka-jaszcza amunicyjnego No. 24 (Ammunition Trailer No. 24). Przewożono w nim łącznie 32 sztuk naboi do działa – 16 w odkrytych szufladach. Brakowało w nim jednak miejsca na narzędzia i wyposażenie pomocnicze, dostęp do amunicji uznawano za mocno utrudniony, nie było też możliwości przewożenia w jaszczu zdemontowanej z działa platformy ogniowej. Na krótko przed rozpoczęciem wojny jaszcz No. 24, oficjalnie zastąpiono jaszczem No. 27 (Ammunition Trailer No. 27), także przewożącym 32 sztuk nabojów, z czego 16 sztuk w szufladach. Zastosowano w nim duże dwuskrzydłowe drzwi w tylnej ścianie nowego jaszcza ułatwiały dostęp do amunicji, wygospodarowano w nim oddzielne miejsce na konieczne narzędzia i wyposażenia. Na wierzchu jaszcza można było stosunkowo łatwo umocować platformę ogniową. Pod koniec wojny otwarte szuflady nabojowe, zastąpiono teraz zamkniętymi, a w celu ich otwarcia zastosowano łamane zawiasy w połowie długości. Masa całkowicie załadowanego jaszcza wynosiła ponad 1560 kg.

25-funtowa armato-haubica z kołami podniesionymi na skrzynkach amunicyjnych w celu uzyskania bardzo dużego kąta ostrzału, San Clemente, Włochy, 2 grudnia 1944 roku

W działach 25-funtowych stosowano wyłącznie trakcje motorową. Początkowo do ich holowania, głównie dział w wersji Mk. I, wykorzystywano ciągniki artyleryjskie typu Morris CD/SW 6×4, pochodzące z 1936 roku, a także gąsienicowe ciągniki artyleryjskie Light Dragon Mk. IID, zaprojektowane na początku lat 30.-tych XX wieku. W 1937 roku opracowano projekt specjalnego ciągnika kołowego o napędzie 4×4 (Quad Field Artillery Tractor, FAT) do działa 25-funtowego, w którego zamkniętym nadwoziu zajmowało się miejsce dla sześciu żołnierzy, przewożono niewielki zapas amunicji oraz narzędzia. Początkowo do budowy ciągnika wykorzystano podwozie kołowe firmy Guy (Guy Quad Ant – w większości utracono je na terytorium Francji w 1940 roku), a później Morris C8. Potrzeby wojenne sprawiły, że produkcje ciągników Quad rozpoczęto także w Kanadzie na podwoziach CMP (Canadian Military Pattern) Ford i General Motors, które zresztą cieszyły się większą popularnością od Morrisów z powodu mocniejszych silników. Łącznie zaistniało sześć odmian – od Mk. I do Mk. VI – ciągników Quad, z których dopiero ostatnia odmiana utraciła bardzo charakterystyczną garbatą sylwetkę.

Wymogi prowadzenia wojny manewrowej wymusiły na Brytyjczykach stworzenie własnej odmiany dział samobieżnych, uzbrojonych w armato-haubicę 25-funtową. Ich dokładne opisy znajdziemy tutaj. Bishop – https://opisybroni.pl/bishop/ oraz Sexton – https://opisybroni.pl/dzialo-samobiezne-sexton/

Żołnierze armii pakistańskiej oglądają zdobytą indyjską armatę QF-25-funtową w Chumb podczas wojny w 1965 roku

Do strzelania z działa 25-funtowego używano amunicji rozdzielnego ładowania, co wcale nie oznaczało, że z działa nie można było prowadzić bardzo szybkiego ognia artyleryjskiego. W jednym z doświadczeń przeprowadzonych w kanadyjskim 4th Field Regiment osiągnięto szybkostrzelność 17 strzałów na minutę i chociaż utrzymanie takiego tempa ognia artyleryjskiego raczej nie było możliwe, to sam rezultat oznaczał, że amunicja rozdzielnego ładowania nie stanowiła tutaj większej ułomności dla brytyjskiej konstrukcji artyleryjskiej.

Podstawowym pociskiem dla brytyjskiego działa był granat odłamkowo-burzący typu Shell, 25pdr HE Stremalined, Mk. ID. Był on wypełniony materiałem wybuchowym – początkowo amatolem, a następnie pewniejszym TNT lub RDX (we wszystkich tych przypadkach były on pod postacią różnych mieszanek z domieszkami), wyposażony w zapalnik miał masę dokładnie 25 funtów (11,34 kg). Do detonacji używano w nim wszystkich dostępnych dla amunicji działa 25-funtowego zapalników: uderzeniowych, nastawnych i zbliżeniowych.

Australijscy żołnierze podczas walk na Półwyspie Koreańskim w 1952 roku

Wiosną 1943 roku wprowadzono do użycia granat typu Shell, 25pdr HE Stremalined, Mk. IIDT, który od standardowego granatu artyleryjskiego Mk. ID odróżniał tylko dodatkowy smugacz, który umieszczono na dnie pocisku (T – Tracer – smugacz). Zakładano, że granaty Mk. IIDT będą wykorzystywane w razie konieczności do zwalczania broni pancernej i smugacz miał ułatwiać celowanie. Kiedy zrezygnowano z wykorzystywania pocisków odłamkowo-burzących przeciw czołgom, granatów wyposażonych w smugacz w bardzo ograniczonym zakresie używano do strzelań nocnych.

Litera D w oznaczeniu wersji polskich oznaczała kształt głowicy pocisku artyleryjskiego, w tym przypadku kształt ostrołukowy i była dziedzictwem rozwoju amunicji artyleryjskiej w latach wcześniejszych, gdy używano jeszcze pocisków artyleryjskich z głowicami tępołukowymi (litera A). Kiedy pod koniec działań wojennych w Europie, zapasy amunicji artyleryjskiej starszego typu, zostały w praktyce całkowicie wyczerpane, także zaprzestano używania tutaj literowego oznacznika.

Konwój armii pakistańskiej wyposażony w działa QF-25 w Kaszmirze, podczas wojny w latach 1947–1948

Istniało wiele rodzajów pocisków artyleryjskich dymnych, wystrzeliwanych z dział 25-funtowych. Pierwszy model pojawił się w 1937 roku – Shell, Smoke, 25pdr, Base Ejection (BE), Mk. IA. Cylindryczny pocisk z tępołukowa głowica wypełniały cztery pojemniki z mieszanką dymotwórczą, ładunek inicjujący oraz zapalnik typu Time and Percussion (T&P) Fuze No. 220. Po wystrzeleniu pocisku i upływie ustalonego czasu zapalnik detonował ładunek inicjujący, którego wybuch zapalał ładunek inicjujący mieszankę dymotwórczą i jednocześnie wypychał pojemniki na zewnątrz przez dziurę po oderwanym dnie pocisku artyleryjskiego.

Bardzo identyczną zasadę działania posiadały nowsze pociski dymne Shell, Smoke, 25pdr, BE, Sreamlined, Mk. ID do wariantu Mk. VID, które od pierwszych miesięcy 1941 roku zastąpiły w użyciu wersję Mk. IA. Nowsze pociski artyleryjskie z ostrołukowymi głowicami i stożkami pływu przy dnie (streamlined – opływowe), z trzema pojemnikami z mieszanką dymotwórczą i zapalnikiem typu T&P Fuze No. 221, były lżejsze o 21 funtów i 14 uncji (9,93 kg), a ich maksymalna donośność granatów 25-funtowych. Różnice po między poszczególnymi wersjami odnosiły się wyłącznie do szczegółów technologicznych i montażowych.

Jordańscy artylerzyści strzelający z 25-funtowych dział polowych w Karameh, 1968 roku

Istniał także innych pocisk – Shell, Smoke, 25pdr, BE, Mk. VIIID, cechujący się ostrołukowa głowicą i całkowicie cylindrycznym korpusem. Zaprojektowany został on jako jeden i łącznie dziesięciu rodzajów amunicji chemicznej (różniących się głównie zastosowanym gazem, którym je wypełniano) do armato-haubicy 25-funtowej. Kiedy tylko uznano, ze użycie środków chemicznych w czasie trwania II Wojny Światowej jest mało prawdopodobne, względy oszczędności sprawiły, że gotową linie produkcyjną, wykorzystano po prostu do fabrykacji amunicji dymnej. Pocisk Mk. VIID z powodu znacząco odmiennej od pozostałych pocisków dymnych balistyki wykorzystywano prawie wyłącznie pro prowadzenia szkolenia. Za to w 1943 roku wykorzystano go do budowy pocisku oświetlającego, oznaczonego jako Shell, Star, BE, Mk. ID. Wewnątrz skorupy pocisku artyleryjskiego umieszczony został pojemnik z mieszanką palną oraz spadochron. Mieszanka po zapaleniu dawała przez czas 25-30 sekund światło białe o sile 430 000 kandeli.

Oprócz pocisków dymnych dających dym jasno-szary, pod koneic 1943 roku do działa 25-funtowego, dano także amunicję dającą dym kolorowy, oznaczona jako Shell, Smoke, Coloured, BE, Mk. ID czy Mk. IID, która bojowo używano od wiosny 1944 roku. Pociski dymne z dymem kolorowym nie różniły się znacząco od konstrukcji standardowego pocisku dymnego Mk. ID. Wzajemna odmienność pocisków artyleryjskich w wersji Mk. I oraz Mk. II sprowadzała się do różnego przekroju pierścienia wiodącego. W pociskach dymnych kolorowych, pojemniki dymotwórcze napełniano mieszankami dającymi po ich detonacji dym w kolorach,: czerwony, żółty, zielony lub niebieski. Wykorzystywane były one do oznaczania celów, lub granicy prowadzonej nawałnicy artyleryjskiej. Odmianą kolorowych pocisków, były artyleryjskie pociski świetlne, oznaczone jako Shell, Flare, Target, Recognition, BE, Mk. ID, których pojemniki wypełniała substancja magnezowa, która po zapaleniu dawała bardzo mocne, jaskrawe światło: czerwone, żółte lub zielone. Szybko okazało się, że zaprojektowanie odpowiedniej substancji magnezowej, która po zapaleniu miała by dawać kolor niebieski okazała się nader trudna i tego typu pociski zostały zaprojektowane dopiero na przełomie 1944, a 1945 roku.

Opracowano także 25-funtowe pociski artyleryjskie, zapalające, oznaczone jako: Shell, Incendiary, BE, Mk. IA i Mk. ID, będące odpowiednikami odmian dla pocisków dymnych, w których pojemniki były wykonane z magnezji, a wypełniano je termitem. Pierwszy z nich został opracowany w 1939 roku i we wrześniu 1940 roku został on przyjęty do uzbrojenia dla brytyjskich kanonierów, ale niezbyt duże ich zapotrzebowanie na polu walki spowodowało, że ich produkcja seryjna pędziła bardzo wolnym tempem.. W 1944 roku opracowano wersję pocisku zapalającego z głowicą ostrołukową, ale jego produkcja seryjna również odbywała się w mocno ograniczonym zakresie. Nie było odpowiedniego zapotrzebowania.

Na mocno ograniczoną skalę, dla artyleryjskich dział 25-funtowych, używano także do strzelania tzw. pociski propagandowe, oznaczone jako Shell, Propaganda, BE. Nie wprowadzono jednak oficjalnego wzoru artyleryjskiego dla tego typu pocisku, ale zalecano, aby w razie takiej konieczności, stosować rozwiązanie, które zostało opracowane przy doświadczeniach walk w Północnej Afryce. Rozwiązanie to sprowadzało się do usunięcia z pocisku dymnego pojemników z mieszanką dymotwórczą i wsunięciu w ich miejsce zrulowanych ulotek propagandowych. Tutaj także, nie wprowadzono oficjalnej ich fabrykacji dla pocisków propagandowych. A ich przygotowanie miało leżeć w gestii odpowiednich komórek i sekcji technicznych w lokalnych dowództwach na linii frontu.

Haubicoarmata 25-pdr Mark II

Autor – zdjęcia: Dawid Kalka

Poznań, Muzeum Broni Pancernej

W brytyjskich działach 25-funtowych wykorzystywano amunicję przeciwpancerną. Standardowymi pociskami były tutaj: Shot, Armour-piercing, Mk. IT do wariantu Mk. VIT i Mk. VIIIT. Były to klasyczne pociski przeciwpancerne o masie 20 funtów (9,07 kg), wyposażone w smugacz, których różnice po między poszczególnymi wersjami sprowadzały się do odmiennego sposobu osadzania smugacza lub profilu pierścienia wiodącego. Pocisk przeciwcierny wystrzelony z wykorzystaniem ładunku wzmocnionego z ładunkiem uzupełniającym, osiągał on prędkość wylotową wynoszącą 600 m/s, dzięki czemu przy jego energii kinetycznej mógł on przebić pancerz o grubości 70 mm z odległości 400 metrów od działa, przy kącie jego ustawienia wynoszącym 90 stopni od poziomu. W styczniu 1943 roku do uzbrojenia brytyjskich artylerzystów wprowadzono też nowy pocisk przeciwpancerny, pod oznaczeniem Shot, Armour-Piercing, Capped, Mk. VIIT. Powstał on przez nałożenie na głowicę standardowego pocisku przeciwpancernego dodatkowego czepca mającego zwiększyć skuteczność pocisku przeciwpancernego przeciwko pancerzom dodatkowo utwardzanym powierzchniowo . Wkrótce jednak zauważono, że praktyczna skuteczność tego typu rozwiązania ujawnia się dopiero przy prędkościach początkowych pocisków znacznie większych niż te, które zostały osiągnięte przy użyciu dział 25-funtowych, natomiast skuteczność penetracji pancerzy stalowych jednolitych przez pociski z czepcem znacząco maleje. Spostrzeżenie to doprowadziło do zaniechania produkcji pocisków przeciwpancernych typu Mk. VIIT.

Skonstruowano także kilka innych rodzajów pocisków artyleryjskich do działa 25-funtowego, z których przyjęcia do uzbrojenia z różnych przyczyn zrezygnowano. Były to następujące pociski:

  • Pocisk przeciwpancerno-odłamkowy typu Shot and Shell (APCBC), wyposażonego w czepiec i dodatkowy czepiec balistyczny, najpierw o masie 25 funtów (11,34 kg), później masa ta została zredukowana do 20 funtów (9,07 kg), działający na cel tak energią kinetyczną, jak i siłą eksplozji małego ładunku wybuchowego. Nad jego konstrukcją prace były prowadzone w latach 1942-1943 i zostały one przerwane z tej samej przyczyny, co produkcję pocisków przeciwpancernych typu Mk. VIIT.

  • Pocisk przeciwpancerno-kumulacyjny High-Explosive, Anti-Tank (w skrócie HEAT), którego opracowywanie rozpoczęto w 1940 roku, a ostatecznie z całego projektu zrezygnowano pod koniec 1944 roku. Było to spowodowane trudnościami w budowie odpowiedniego czułego zapalnika dennego i stwierdzenia negatywnego wpływu ruchu obrotowego pocisku podczas lotu na skuteczność działania głowicy przeciwpancerno-kumulacyjnej (brak dobrego skoncentrowania powstającego podczas eksplozji strumienia kumulacyjnego).

  • Pocisk burząco-chemcizny Combined HE/Chemical Shell, nad którym prace rozpoczęto w grudniu 1940 roku nie traktując jednak sprawy tak priorytetowo, a przerwano w listopadzie 1944 roku, korpus pocisku podzielono na dwie komory, z głowicą napełnianą materiałem wybuchowym i część denną, przeznaczoną na związek chemiczny.

  • Pocisk o zwiększonej donośności Long-Range Shell o masie 21 funtów (9,53 kg), napełniany dodatkowo 3 funtami (1,36 kg) materiału wybuchowego. Prace nad nim rozpoczęto we wrześniu 1943 roku i kontynuowano praktycznie do połowy 1945 roku, nie traktując tych prac priorytetowo, w czasie trwania prób osiągnięto 20% przyrost skuteczności zasięgu pocisku i donośność sięgała teraz 14 500 jardów (14 250 metrów). Ostatecznie wraz z końcem działań wojennych, nie wprowadzony do służby.

Działo 18/25-funtowe i przód holowane przez Vickers Light Dragon Mark III, Belgia, 1940 roku

Ponadto, już w 1939 roku, licząc na produkcję znacznie tańszej artylerii, rozpoczęto prace nad korpusami pocisków artyleryjskich, wykonywanymi metodą odlewania żelaza. Jednak mimo znacznych nakładów finansowych i wypróbowania wielu projektów, zakończyły się one jednym wielkim niepowodzeniem i kasacją w sierpniu 1944 roku. Wspólną cechą wszystkich pocisków odlewanych była skłonność do rozpadu zaraz po opuszczeniu lufy pocisku.

W amunicji do działa polowego 25-funtowego stosowano kilka typów zapalników. W granatach odłamkowo-burzących wykorzystywane były zapalniki głowicowe: uderzeniowe natychmiastowego działania (Percussion Fuze) typu No. 115E, No. 117, No. 117B, No. 119, No. 119B, No. 231 i No. 232, uderzeniowo-nastawne (Time and Percussion Fuze) typu No. 222 i No. 213 (na przykład podczas trwania II Bitwy pod El-Alamein używano zapalników rozpryskowych typu No. 210, które okazały się wyjątkowo użyteczne przeciwko okopanym stanowiskom niemieckich dział przeciwlotniczych kalibru 88 mm), zbliżeniowe (Proximity Fuze) T97E6 i T97E9. W pociskach dymnych wykorzystywano zapalniki denne: nastawne (Time Fuze) typu No. 221T i uderzeniowo-nastawne typu No. 220 i No. 221. Te ostatnie były stosowane także w pociskach oświetlających, świetlnych, zapalających oraz najrzadziej do propagandowych.

25-funtowe działo nowozelandzkiej baterii polowej w Korei, 1951 rok

W standardzie, używano dwóch podstawowych ładunków miotających: normalnego (normal charge) oraz wzmocnionego (super charge). Ładunek normalny składał się z łuski metalowej (stalowej lub miedzianej), wypełnionej trzema woreczkami w kolorach: czerwonym, białym i niebieskim, z materiałem miotającym (kordytem), zamkniętej od wylotu skórzanym pokrowcem. W dnie łuski była osadzona spłonka. W zależności do wymaganych parametrów strzelania do oddania strzału wykorzystywano pełny ładunek (charge 3 – wszystkie trzy woreczki w łusce, donośność do około 10 800 metrów), osłabiony (charge 2 – usunięty został woreczek niebieski, donośność około 7200 metrów) lub zredukowany (charge 1 – pozostawiano tylko woreczek czerwony, na stale umocowany na dnie łuski, donośność około 3600 metrów). Ładunek wzmocniony, wykorzystywany przede wszystkim do strzelania pociskami przeciwpancernymi (działa, które nie zostały wyposażone w hamulec wylotowy, do strzelania pociskami przeciwpancernymi mogły wykorzystać tylko ładunek numer 3, a odpowiednie wyskalowanie dla tych strzelań przyrządów celowniczych, pozwalało na skuteczne prowadzenie ognia na dystansie do 500 jardów (około 400 metrów), działa wyposażone w hamulec wylotowy, posiadały przyrządy celownicze, wyskalowane na prowadzenie ognia przeciwpancernego na dystansie od 200 jardów (około 183 metry) do 2000 jardów (około 1830 metrów) dla ładunku wzmocnionego i do 500 jardów dla ładunku numer 3. W instrukcji zalecano taki dobór stanowisk baterii, aby ich ewentualne pole ostrzału przeciwpancernego było ulokowane na głębokość od 600 jardów (od około 550 metrów) do 800 jardów (około 730 metrów). Linia 600 jardów uznawana była za zasadniczą odległość otwarcia ognia), był na stale osadzony w łusce zamkniętej skórzaną pokrywką (donośność około 12 300 metrów). Mimo, ze od 1937 roku prowadzone były próby zastosowania łusek stalowych z montowanymi już na stałe ładunkami miotającymi, wykonywanymi już różnymi technikami, to do końca trwania konfliktu w Europie, używano wyłącznie łusek mosiężnych.

W czerwcu 1943 roku wprowadzono do użycia ładunek uzupełniający do ładunku wzmocnionego (incremental charge super plus), pozwalający w razie konieczności dodatkowo zwiększyć prędkość wylotową pocisku przeciwpancernego istniał formalny zakaz używania ładunku uzupełniającego do strzelania granatami odłamkowo-burzącymi). Ładunek ten posiadał formę celuloidowej kapsułki wypełnionej korytem, która umieszczano w zagłębieniu skórzanej pokrywki łuski.

Zdobycz armii pakistańskiej w 1965 roku

Podczas prowadzonej na Półwyspie Apenińskim zwrócono uwagę, że w mocno górzystym terenie trajektoria lotu pocisków artyleryjskich, wystrzeliwanych ładunkiem numer 3 na zadaną odległość jest ona dość płaska i zdarza się, że pociski zawadzają o grzbiety wzgórz leżących na drodze ich lotu. Wybór ładunku osłabionego numer 2, albo nawet zredukowanego do numer 1, pozwalał wprawdzie na przestrzelenie ewentualnych wysokich przeszkód górskich, ale jednocześnie mocno ograniczało to donośność prowadzonego ognia. W styczniu 1944 roku wprowadzono więc dwa rodzaje pośrednich ładunków uzupełniających dla ładunku numer 2 i numer 1 (intermediate incremental charges 2 and 1). Posiadały one formę dodatkowych woreczków, oznaczonych odpowiednio białymi pasami oraz czerwonymi, które były dodawane do ładunków podstawowych: jeden woreczek do ładunku numer 1, aby uzyskać ładunek numer 1 ½, jeden lub dwa woreczki do ładunku numer 2, aby uzyskać odpowiednio ładunek numer 2 1/3 lub numer 2 2/3. Ładunki pośrednie wydawano tylko tym jednostkom, które ze względu na swój charakter terenu swoich działań mogły ich potrzebować i nie ujmowano ich w standardowych normach przydziału artylerii.

Podstawowe dane taktyczno-techniczne 25-pdr Mk. II na lawecie Mk. I

  • Kaliber działa – 87,6 mm

  • Długość lufy – 2400 mm (L/26,8), z zamontowanym hamulcem wylotowym 2600 mm

  • Masa lufy z zamontowanym zamkiem – 450 kg

  • Bruzdy – prawoskrętne, 26 bruzd, pełen obrót na długości L/20

  • Zamek działa – klinowy z klinem pionowym, obsługiwany ręcznie, mechanizm odpalający – uderzeniowy

  • Masa działa – na stanowisku ogniowym 1800 kg

  • Rozstaw kół – 1800 mm

  • Ruch działa w płaszczyźnie pionowej – od -5 stopni do +42 stopnie

  • Ruch działa w płaszczyźnie poziomej – po 4 stronie na prawo oraz lewo (na platformie ogniowej pełne 360 stopni)

  • Stosowana amunicja – półscalona z workowanymi ładunkami miotającymi w metalowych łuskach i oddzielnymi pociskami

  • Masa granatu odłamkowo-burzącego – 11,34 kg (25 funtów)

  • Maksymalna prędkość wylotowa granatu – 520 m/s

  • Maksymalna skuteczna donośność – do 12 300 m

  • Masa pocisku przeciwpancernego – 9,07 kg

  • Maksymalna prędkość wylotowa pocisku przeciwpancernego – 610 m/s

  • Przebijalność pancerza stalowego – na odległości 400 m 70 mm, kąt ustawienia pancerza 90 stopni

  • Szybkostrzelny praktyczna – 8-10 strz./min.

Australijski wariant

Nazywane często jako Baby 25pdr albo snout [ryj] przez Australijczyków, zostało skonstruowane w Australii przez zakłady Charles Ruwolt Pty Ltd. W odpowiedzi na zdobyte doświadczenia walk na terytorium Nowej Gwinei, potrzebowano działa bardziej poręcznego konstrukcyjnie, które łatwiej było by transportować w trudnym, gęsto porośniętym terenie tropikalnym Pacyfiku i Południowo-Wschodniej Azji. Ziało to miało być przystosowane do szybkiego rozkładania i przystosowane do transportu jucznego, bądź holowania działa za pomocą lekkiego terenowego Jeepa. W grudniu 1942 roku przeprowadzono jego próby, zaś na początku 1943 roku przyjęto go do uzbrojenia armii australijskiej, ale pierwsze egzemplarze trafiły na wyposażenie jednostek australijskich dopiero w sierpniu 1943 roku. Na Nowej Gwinei używano ich w australijskich: 7. Dywizji piechoty oraz 9. Dywizji Piechoty, które zostały ulokowane w odpowiednio 2/4. i 2/12. Pułkach Artylerii Polowej. W rezultacie przeróbki finalne działo zachowało z oryginalnego działa polowego 25pdr tylko: zamek z obsadą, mechanizm oporopowrotny z kołyską, celowniki. Wprowadzono uproszczoną lawetę jednoogonowej z dodatkowym kołem na końcu, mniejsze koła główne, zrezygnowano z tarczy ochronnej i platformy ogniowej, której funkcję stabilizującą działo na pozycji ogniowej zastąpił teraz ciężki lemiesz na końcu ogona. Najistotniejszą zmianą było tutaj znaczne skrócenie lufy działa, której długość wynosiła teraz 1262 mm, a w oryginalnym 25pdr było to 2346 mm. Tak radykalne skrócenie lufy działa wymusiło sprowadzenie na jej wylocie specjalnego tłumika płomienia wylotowego, aby znacząco ograniczyć oddziaływanie podmuchu przy wystrzale na komorę i elementy oporo-powrotnika oraz przestrzeń wokół działa. Z tłumikiem długość całkowita działa wynosi tylko 1620 mm (w oryginalnym 25pdr wynosiła 3476 mm). Kompletne działo można było w razie potrzeby rozmontować na 13 lub 14 elementów (zależności od potrzeby) pakunków jucznych. Masa działa na stanowisku ogniowym wynosiło 1400 kg (w oryginalnej wersji 1800 kg). Działo to mogło strzelcać amunicją z ładunkiem wzmocnionym (supercharge), a donośność maksymalna wynosi 9900 metrów (albo według innych danych 9300 metrów). W grudniu 1945 roku działo to zostało uznane za przestarzałe konstrukcyjnie.

Służba operacyjna

„Armato-haubica” 25-funtowa służyła na wszystkich frontach II Wojny Światowej. Była podstawowym działem polowym brytyjskich dywizji. Każda dywizja piechoty posiadała trzy pułki (regimenty) artylerii liczące łącznie 72 armaty. Każdy z pułków posiadał trzy dywizjony, z których każdy liczył dwie baterie po cztery działa. Każda dywizja pancerna posiadała jeden pułk (regiment) artylerii o identycznej strukturze organizacyjnej. Do holowania działa używane były przede wszystkim kołowe ciągniki artyleryjskie 4×4 FAT (Field Arillery Tractor), nazywane też Quad od napędu na cztery koła. W większości wersji wyróżniały się one skośnie ściętym dachem z tyłu. Podstawowym pojazdem tej klasy był Morris C8 FAT, w mniejszej liczbie Guy Quad Ant. W późniejszym okresie liczne były kanadyjskie ciągniki Quad programu CMP: Ford FGT i Chevrolet CGT. Dla Indii produkowany był ciągnik Karrier. Początkowo, do wprowadzenia ciągników o napędzie 4×4, działa były holowane przez gąsienicowe ciągniki Light Dragon Mk. IID i kołowe 6×4 Morris CDSW.

Australijscy żołnierze podczas walk na Nowej Gwinei

Działa serii Mark I zaczęły wchodzić na uzbrojenie brytyjskich jednostek od 1938 roku. Zostały użyte bojowo po raz pierwszy podczas kampanii francuskiej, w składzie Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego. Większość wyprodukowanych dział została wówczas utracona, jedynie część wróciła do Wielkiej Brytanii. Było to jedyne większe brytyjskie użycie bojowe dział serii Mark I. Aż 704 egzemplarzy armaty zostały zdobyte przez wojska niemieckie. Działa te zostały wcielone do niemieckiej służby jako 8,76 cm FK 281(e) lub 282(e), dla wersji odpowiednio z łożami Mk. IVP lub Mk. VP. Jednostki niemieckie wyposażone w te armaty stacjonowały w rejonie Normandii w czasie operacji Overlord i przynajmniej kilkakrotnie doszło do pojedynków artyleryjskich wojsk angielskich i niemieckich wyposażonych w ten sam typ armaty (chociaż innego modelu).

Od kwietnia 1940 roku na uzbrojenie zaczęły wchodzić armaty podstawowego modelu Mark II. Pierwsze ich użycie bojowe miało miejsce podczas kampanii norweskiej, przez 203. Baterię 51. Pułku. Działa te zostały jednak 31 maja 1940 porzucone w Norwegii. Na dużą skalę działa 25-funtowe zostały następnie użyte podczas walk w Afryce Północnej. Używano ich wówczas także do walki z czołgami, aczkolwiek nie były one najlepsze do tego celu, a amunicja przeciwpancerna była nieliczna. Bardziej efektywne natomiast były przy strzelaniu skoncentrowanym ogniem pośrednim do skupisk czołgów na większych odległościach. Między innymi, działa te masowo były wykorzystane do nawał artyleryjskich podczas bitwy o El-Alamejn.

Afryka Północna, 1942 roku

Następną wielką kampanią, w której działa 25-funtowe brały udział, była kampania w Normandii i na zachodzie Europy. Kluczem do sukcesu i reputacji tych dział było sprawne dowodzenie i sieć obserwatorów artyleryjskich, pozwalających na szybkie przywołanie i skoncentrowanie na celu ognia całego pułku 24 dział, lub nawet trzech pułków.

Po II Wojnie Światowej, działa 25-funtowe były używane przez siły brytyjskie podczas działań wojennych na Półwyspie Koreańskim w latach 1950-1953, a następnie walk z partyzantami na Malajach w latach 60.-tych XX wieku.

Ostatnie użycie bojowe działa 25-funtowego przed żołnierzy brytyjskich (Special Air Service) miało miejsce 19 lipca 1972 podczas walk w Mirbacie w Omanie.

Poza armią brytyjską, działa te były używane bojowo m.in. przez Indie i Pakistan aż do wojny między tymi państwami w latach 1970-1971.

W Polskich Siłach Zbrojnych stanowiła uzbrojenie pułków artylerii dywizji piechoty i dywizji pancernej

  • 1. Karpacki Pułk Artylerii Lekkiej, 3. Dywizja Strzelców Karpackich

  • 2. Karpacki Pułk Artylerii Lekkiej, 3. Dywizja Strzelców Karpackich

  • 3. Karpacki Pułk Artylerii Lekkiej, 3. Dywizja Strzelców Karpackich

  • 2. Pułk Artylerii Motorowej, 1. Dywizja Pancerna

  • 3. Karpacki Pułk Artylerii Lekkiej, 4. Dywizja Piechoty

  • 4. Kresowy Pułk Artylerii Lekkiej, 5. Kresowa Dywizja Piechoty

  • 5. Wileński Pułk Artylerii Lekkiej, 5. Kresowa Dywizja Piechoty

  • 6. Lwowski Pułk Artylerii Lekkiej, 5. Kresowa Dywizja Piechoty

  • 7. Pułk Artylerii Konnej, 2. Grupa Artylerii

  • 9. Pułk Artylerii Lekkiej, 2. Grupa Artylerii

  • 14. Pułk Artylerii Lekkiej, 4. Dywizja Piechoty

  • 15. Pułk Artylerii Lekkiej, 4. Dywizja Piechoty

  • 16. Pułk Artylerii Lekkiej, 2. Warszawska Dywizja Pancerna

  • 17. Pułk Artylerii Mieszanej, 7. Dywizja Piechoty

Podsumowanie konstrukcji

Mocną stroną brytyjskiej konstrukcji artyleryjskiej była stosunkowo mała masa i zwarta konstrukcja, niezbyt duża sylwetka. Dzięki temu samo działo charakteryzowało się dużą ruchliwością taktyczna na polu walki, relatywnie łatwością do pokonywania terenu tym większą, że stosowano wyłącznie trakcję motorową, w krótkim czasie wejścia do samej akcji działa i kanonierów. W połączeniu ze znaczną donośnością cechy te pozwalały na utrzymanie wymaganej ciągłości wsparcia ogniowego oddziałów brytyjskich i sojuszniczych. Ważący standardowo ponad 11 kilogramów granat odłamkowo-burzący dawał w przypadku zadań stawianych artylerii polowej wystarczające możliwości niszczące, a mniejsza niż w porównywalnych konstrukcjach tego typu, użytkowanych przez siły niemieckie czy amerykańskie, to masa naboju artyleryjskiego umożliwiała utrzymanie wysokiej szybkostrzelności, mimo jej rozdzielnego ładowania. Swoje oczywiste zalety w walce ujawniła też, jakby się to wydawało – przestarzała koncepcyjnie, laweta z pojedynczym, skrzyniowym ogonem, była wyposażona w platformę ogniową. Zastosowanie tego typu układu zapewniało bardzo stabilne osadzenie na podłożu na wyznaczonym stanowisku ogniowym, co w połączeniu z znaczną płynnością pracujących urządzeń oporo-powrotnych, dobrym wyposażeniem celowniczym i wysoką jakością wykonywania luf – procentowało duża celnością. W warunkach polowych znacznie miały też łatwość codziennej obsługi oraz nieskomplikowana i stosunkowo wytrzymała konstrukcja brytyjskiego działa, wpływające na jego bardzo niewielką awaryjność.

Hinduscy artylerzyści w Afryce Północnej, 1941 rok

W czasie prowadzonych działań bojowych, szczególnie w latach 1941-1945, dzięki wprowadzaniu przez Brytyjczyków skutecznych zasad planowania i kontroli prowadzonego ognia artyleryjskiego, ulepszono umiejętność szybkiej koncentracji ognia przez wiele pułków artylerii polowej na wybranych celach, albo ognia z oddzielnych pułków czy dywizjonów na szybkie wezwanie, to wyżej opisane już cechy brytyjskiego działa polowego 25-funtowego zaprocentowały wielokrotnie, skutkując nadaniem mocno pochlebnego przydomka, wymienionego tutaj: „The Gunner’s Favorite” (Ulubienica Kanonierów). Tym bardziej zaskakującego, jeżeli weźmie się pod uwagę historię powstawania tego uzbrojenia artyleryjskiego, dziś tak legendarnego.

Bibliografia

  1. Paweł Żurkowski, The Gunners’ Favourite – Ulubienica Kanonierów, Brytyjska armato-haubica 25-funtowa Mark II kalibru 87,6 mm, Czasopismo Technika Wojskowa – Historia Nr. 2/2013, Magnum-X, Warszawa

  2. Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński, Bishop i Sexton – brytyjskie działa samobieżne, Czasopismo Wojsko i Technika – Historia Numer Specjalny 2/2019, ZBiAM, Warszawa

  3. Peter Brown, tłumaczenie Łukasz Gładysiak, Działo samobieżne Bishop, Czasopismo Militaria XX wieku Nr. 6/2010, KAGERO, Lublin

  4. Muzeum Wojska Polskiego, Warszawa

  5. Muzeum Broni pancernej, Poznań

  6. Stefan Pataj, Artyleria lądowa 1871–1970, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa, 1975 rok

  7. https://commons.wikimedia.org/wiki/Category:QF_25_pounder

  8. https://pl.wikipedia.org/wiki/Haubicoarmata_25-funtowa

image_pdfimage_printDrukuj
Udostępnij:
Pin Share
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments