PZA Loara

Samobieżny system przeciwlotniczy Loara

Samobieżny system przeciwlotniczy PZA Loara – wóz partii wdrożeniowej

Bardzo dalekowzroczne spojrzenie, które na początku lat 90.-tych XX wieku stało za uruchomieniem rządowego programu w obszarze nowych technologii, przeznaczonych dla wojsk obrony przeciwlotniczej, odbiło swoje piętno na wszystkich następnych dekadach III Rzeczypospolitej. To właśnie z ówczesnej decyzji, podtrzymywanej przez blisko 10 lat, obecnie Siły Zbrojne RP mogą korzystać z licznych rozwiązań krajowych. Rdzeniem tamtych decyzji był plan opracowania i wdrożenia do wojska artyleryjsko-rakietowych systemów krótkiego zasięgu, dobrze znanych znawcom polskiego „podwórka”, pod kryptonimem Loara.

Historia projektu

Niemiecki samobieżny system przeciwlotniczy Flakpanzer Gepard

W 1994 roku uruchomiono Strategiczny Program Rządowy Nowoczesne technologie dla potrzeb rozwoju systemu obrony przeciwlotniczej wojsk i obiektów na który pierwotnie przeznaczono 200 milionów PLN (poziom finansowania przez Komitet Badań Naukowych prowadzony faktycznie od 1996 roku, stanowiący gros środków na wykonanie przyjętego zadania). Program ten składał się z trzech części związanych z opracowaniem przeciwlotniczego zestawu artyleryjskiego (PZA Loara), przeciwlotniczego zestawu rakietowego (PZR Loara) oraz przenośnego rakietowego zestawu przeciwlotniczego (Grom). Inwestycja miała przyczynić się do opracowania, opanowania i wdrożenia wielu krytycznych technologii, dla wojskowego użytkownika zapewnić zaś narodowe zdolności w obszarze najniższego piętra systemu obrony przeciwlotniczej. Z perspektywy blisko trzech dekad wiadomo, że tylko Grom zakończył się pełnym wdrożeniem i rozwinięciem. Nie mniejsze zainteresowanie wciąż jednak wzbudza Loara, która w praktyce zmaterializowała się w prototypach i egzemplarzu wdrożeniowym, ale do dziś odciska swoje piętno w licznych krajowych rozwiązaniach.

Artyleryjsko-rakietowa Loara przewidziana została do zwalczania na bardzo małych, małych i średnich wysokościach środków napadu powietrznego, w tym tak zaawansowanych jak powietrzne aparaty bezzałogowe (BSP), rakiety i pociski manewrujące, poruszających się z maksymalną prędkością do 500 m/s. Szukając rozwiązań uniwersalnych, zakładano także możliwość użycia zestawu przeciwko celom lądowym i morskim. W wymaganiach oczekiwano zestawu (rozumianego jako wóz artyleryjski i wóz rakietowy) zdolnego do realizacji zadań w trakcie ruchu, autonomicznego (z własnymi środkami rozpoznania, identyfikacji, śledzenia i zwalczania), o wielokanałowym systemie kierowania ogniem. Pierwotnie zakładano, że Loara pojawi się w wojsku na początku XXI wieku zastępując nie tylko użytkowane wówczas samobieżne zestawy artyleryjskie produkcji radzieckiej: ZSU-23-4 Szyłka, ale i radzieckie przeciwlotnicze wozy rakietowe typu OSA AK/AKM, a według części zamierzeń, nawet i 2K12 Kub. Dlatego liczba planowanych do nabycia środków ogniowych miała być bardzo duża, sięgająca 250 wozów. Przewidywano, że podstawowy bateryjny pododdział ogniowy tworzyć będzie para wozów artyleryjskich i podobna liczba rakietowych.

Japoński samobieżny system przeciwlotniczy Typ 87

Do wykonania zadania wytypowano grupę podmiotów polskiego przemysłu reprezentujących różne badawczo-produkcyjne specjalności. Integratorem całego systemu było Centrum Naukowo-Produkcyjne Elektroniki Profesjonalnej Radwar, ale istotny udział brał w nim Bumar-Łabędy, OBRUM Gliwice, Huta Stalowa Wola, Przemysłowe Centrum Optyki, Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Maszyn Ziemnych i Transportowych czy tarnowski Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego.

Pod względem koncepcyjnym, za najpopularniejszego koncepcyjnego protoplastę uznać należy opracowany w końcu lat 60.-tych XX wieku i dostarczany od 1973 roku zachodnioniemiecki (z mocnym dodatkiem holenderskim) przeciwlotniczy zestaw samobieżny Flakpanzer Gepard oparty o podwozie czołgu Leopard 1 i moduł wieżowy uzbrojony w dwie armaty szybkostrzelne kalibru 35 mm, radar wstępnego wykrywania oraz radar śledzący. Tylko dla Bundeswehry powstało ich aż 420 egzemplarzy. Podobnie zbudowanych rozwiązań na rynku było więcej, wymieńmy choćby japoński Typ 87 (z modułem wieżowym na podwoziu gąsienicowym czołgu podstawowego Typ 74).

Południowoafrykański samobieżny system przeciwlotniczy Rooikat ZA-35 (wariant prototypowy)

Tyle sama koncepcja, bezpośrednich nawiązań należy raczej szukać na innym kontynencie. W latach 90.-tych XX wieku pojawił się południowoafrykański zestaw przeciwlotniczy ZA-35 z wieżą montowaną na transporterze opancerzonym Rooikat, podwoziu haubicy G6 czy, co najważniejsze, czołgu średniego T-72. Wieża ta, opracowana przez ówczesną firmę Kentron, uzbrojona była w mocowane po jej bokach dwa automatyczne działka Vector GA kalibru 35 mm. Z przodu modułu wieżowego znalazła się platforma z systemem optoelektronicznym, w którego skład wchodziła kamera telewizyjna, kamera podczerwona i dalmierz laserowy. Na wieży zamontowano podnoszony na wysokość 5 metrów radar wstępnego wykrywania ESR-110 (pasmo L) wykrywający obiekt powietrzny klasy samolot z odległości 12 kilometrów. Pracowano także nad odmianą rakietową zestawu nazwaną ZA-HVM, a uzbrojoną w 8 pocisków SAHV-3 naprowadzanych radiokomendowo lub na podczerwień. Z racji innych wymogów zestawu rakietowego, otrzymał on radar śledzący pracujący w pasmie Ka i wydajniejszy radar wstępnego wykrywania. Jak nic komplet, wpisujący się w polskie koncepcje PZA/PZR Loara. Rozwiązanie z RPA nie było znane tylko dzięki prowadzonym analizom zagranicznego rynku, firma Kentron w pierwszej połowie lat 90.-tych XX wieku prowadziła swoje działania marketingowe w Polsce, będąc obecnym na naszych salonach obronnych. Zresztą nie tylko, proponowała bowiem własne armaty kalibru 35 mm i rakiety dla uruchomionego już wówczas programu Loara.

W ramach polskiego projektu dosyć szybko dokonano wyboru uzbrojenia artyleryjskiego, decydując się na zakup licencji na szwajcarskie armaty automatyczne Oerlikon KDA kalibru 35 mm zasilane nabojami artyleryjskimi 35 mm x 228 mm. W procesie wyboru prawdopodobnie jej najpoważniejszym konkurentem była szwedzka armata Bofors L/70 kalibru 40 mm.

W zakresie podziału przyjętych prac, że w pierwszej kolejności powstanie wersja PZA Loara, a kilka lat później zbieżny z nim konstrukcyjnie w 60%-70%, wariant rakietowy PZR Loara. Na potrzeby osiągnięcia kompetencji technologicznych adekwatnych dla zestawu, uruchomiono krajowe projekty, dla opracowania nowego systemu kierowania ogniem, radaru wstępnego wykrywania, części zastosowanych systemów opto-elektronicznych. Radar kierowania ogniem miał być importowany, podobnie zresztą jak zastosowana kamera termowizyjna.

W pierwszym egzemplarzu prototypowym, poprawnej zwanym modelem funkcjonalnym, gdzie wykorzystywano podwozie gąsienicowe czołgu średniego T-72. Taki krok wówczas był oczywisty i w pełni świadomy. Ten tym czołgu wraz z czołgiem podstawowym PT-91 (szerzej opisanym tutaj: ), miały pozostawać w dalszej służbie Wojska Polskiego w kolejnych latach, a zastosowanie tego typu podwozia pod samobieżne zestawy artyleryjskie i rakietowe miało jak najbardziej sens. A sama duża popularność czołgów średnich T-72 na świecie miała dodatkowo wzmocnić szansę na eksport dla zestawów artyleryjskich i rakietowych systemu PZA/PZR Loara.

Pierwszy, funkcjonalny egzemplarz wersji PZA Loara, który bazował na klasycznym podwoziu gąsienicowym i kadłubie czołgu średniego T-72M

Na początku 1998 roku stanowisko badawcze pierwszego modułu wieżowego z importowanymi wówczas jeszcze działkami przeciwlotniczymi typu KDA kalibru 35 mm, które zostały wstępnie zweryfikowane na poligonie artyleryjskim w Wicku Morskim. Obok, w specjalnym kontenerze, sprawdzano szczegółowo prace wszystkich systemów. W 1999 roku powstał pierwszy egzemplarz prototypowy (był to model funkcjonalny) z skompletowaną w pełni wieża oraz podwoziem gąsienicowym. Wieża byłą wyposażona już w produkowane licencyjnie działka przeciwlotnicze typu KDA. Zastosowane podwozie gąsienicowe zmodyfikowanego czołgu średniego T-72 z ograniczoną grubością opancerzenia i zmianami na stanowisku kierowcy-elektromechanika. Wieża modelowa wyróżniała się zastosowanym: agregatem prądotwórczym na niej zamontowanym i była zasadniczo traktowana jako poznawcza. Pierwsze strzelania zestawu PZA Loara odbyło się we wrześniu 2000 roku, co kontynuowano, prowadząc ogień do celów stacjonarnych tarcz czy rękawa ciągniętego przez samolot. W listopadzie 2000 roku w CNPEP Radwar odbyła się pierwsza publiczna prezentacja tego samego modelu funkcjonalnego PZA Loara.

W całkowicie inny sposób potoczyły się losy samobieżnego przeciwlotniczego, którego prace w praktyce nawet nie ruszyły z miejsca. Pojazd ten miał wykorzystywać te same podwozie, praktycznie bardzo podobną wieżę. Dlatego opracowanie tego wozu, wykorzystującego już posiadaną platformę, tylko zmodyfikowaną pod inne uzbrojenie miało być prostsze i szybsze, niż wersji artyleryjskiej. W miejsce zastosowanych artyleryjskich działek przeciwlotniczych kalibru 35 mm, miały zostać zainstalowane kontenery z pociskami rakietowymi w liczbie 6-8 sztuk (gotowych do natychmiastowego użycia). Pociski rakietowe miały być nakierowywane na wyznaczone cele powietrzne radiokomendowo, zdolnych do niszczenia celów powietrznych, znajdujących się na odległości maksymalnie do 15 000 metrów i na wysokości maksymalnie do 6000-8000 metrów (w zależności od odległości celu powietrznego). Zastosowanie rozwiązań elektronicznych czy radarowych miało być znacznie efektywniejsze, bo takich rozwiań wymagały tutaj przeciwlotnicze pociski rakietowe. Pod koniec lat 90.-tych XX wieku dla PZR Loara brano pod uwagę następujące rozwiązania technologiczne: południowoafrykański Denel Kentron z pociskiem rakietowym typu SAHV-3, szwedzki Bofors z pociskiem rakietowym RBS 23 Bamse, francuski Thomson-CFS z pociskiem rakietowym Crotale VT-1, rozważano też izraelski Rafael z pociskiem rakietowym Barack. Przewidywano, że dostawcza zastosowanego radaru śledzącego oraz pocisku rakietowego zostanie wybrany do połowy 2001 roku. Ostatecznie nie podjęto tutaj żadnego z wymienionych dostawców, a same prace nad możliwym modelem funkcjonalnym systemu PZR Loara zostały wstrzymane.

Makieta pojazdu przeciwlotniczego PZR Loara

Natomiast dalej rozwijała się koncepcja samobieżnej wersji artyleryjskiej. W latach 1999-2000 powstała najpierw odpowiednia dokumentacja techniczna, następnie rozpoczęto budowę drugiego prototypowego egzemplarza. Wstępne testy przeprowadzono w Gliwicach, a następnie został on skierowany do CNPEP Radwar, w celu dokonania jego pełnej komplementacji systemowej. Radwar przeprowadził swoje testy zakładowe i przygotował ostatecznie prototyp dla przeprowadzenia wszelkich testów państwowych. Kadłub to nadal rozwiązania z T-72, lecz wprowadzono tutaj pewne istotne zmiany. Dodatkowy agregat prądotwórczy został przeniesiony z wieży do kadłuba, na jego prawą część, nad półką nadgąsienicową, we specjalnej wnęce zainstalowano aparaturę typu 54V, zastosowane stanowisko kierowcy-elektromechanika uchylna szybą pancerną z zastosowanym filtrem przeciwko wrogim promiennikom laserowym, zostało teraz umieszczone z lewej strony kadłuba. W zastosowanym układzie bieżnym pojazdu, zainstalowane zostały układy cierne z blokada hydrauliczną przewidywane do stabilizacji całego układu podczas prowadzenia ognia.

Egzemplarz prototypowy Nr. 2 przeszedł badania państwowe w latach 2002-2003, które przeprowadzone były przez Komisję Badań Państwowych powołaną przez dyrektora Departamentu Polityki Zbrojeniowej MON (Ministerstwa Obrony Narodowej). Badania te były przeprowadzone na poligonach w Drawsku pomorskim, w Wicku Morskim oraz na obiektach podlegających WITPiS w Sulejówku. Formalnie to ten etap został sfinalizowany wraz z końcem 2003 roku. Już kilka dni później sztabowi generalnemu Wojska Polskiego, został przekazany raport końcowy. W jego zaleceniach zwrócono uwagę na potrzebę bardziej równomiernego rozłożenia mas na poszczególne koła podwozia gąsienicowego, z występującym szczególnie niskim obciążeniem pierwszej pary kół. Jak wówczas obliczono podczas badań przeprowadzonych w WITPiS, środek ciężkości artyleryjskiego zestawu przeciwlotniczego PZA Loara, był przesunięty o 153 milimetry w stronę tyłu kadłuba w stosunku do czołgu podstawowego PT-91. W ramach środków zaradczych tego problemu zwiększono grubość i kąt nachylenia z 45 stopni do 60 stopni – pancerza w przedniej części kadłuba, zmniejszono natomiast grubość opancerzenia boków kadłuba, bardziej ku przodowi przesunięto lekko konstrukcje moduły wieżowego pojazdu (przesunięty został pierścień oporowy wieży bardziej ku przodowi kadłuba pojazdu), wzmocniono płytę stropową kadłuba, ponownie przeniesiono dodatkowy agregat prądotwórczy, gdzie teraz trafił do wnętrza kadłuba, w jego przedniej prawej stronie, gdzie został zainstalowany w specjalnie zabezpieczonej akustycznie komorze. Zmiany jakie zostały zastosowane doprowadziły do znacznie bardziej równomiernego przesunięcia środka ciężkości, a tym samym bardziej równomiernego obciążenia kół nośnych (jezdnych).Działania te wymusiły kolejne przesuniecie stanowiska kierowcy-elektromechanika pojazdu bliżej prawej strony. Zrezygnowano przy tym z zastosowanej dużej szyby pancernej z przodu kadłuba. Inne zmiany w konstrukcji pojazdu spowodowały zwiększenie pojemności stosowanych akumulatorów, przedłożenia dodatkowych wnęk nad półkami gąsienicowymi, kolejnemu przeobrażeniu wyposażenia wewnętrznego pojazdu, zmianie układu zastosowanych wyrzutni granatów dymnych, poprawie ergonomii i odpowiednich warunków służby trzy-osobowej załogi.

Armata przeciwlotnicza Oerlikon KDA kalibru 35 mm

Modyfikacje, które zostały odnotowane w protokole miały być wprowadzone na trzecim egzemplarzu prototypowym, stanowiącym tzw. wóz wdrożeniowy do produkcji/. Pojazd ten powstał w połowie 2004 roku i został w tym samym roku został zaprezentowany na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach (MSPO), gdzie uzyskał on nagrodę Grand Prix. Warto tutaj jeszcze dodać, że w tym samym 2004 roku samobieżny zestaw artyleryjski PZA Loara przeszła także badania w komorze klimatycznej WAT, w temperaturze otoczenia od -30 stopni Celsjusza oraz w silnych warunkach szronienia oraz roszenia.

Po nagrodach i pierwszym wdrożeniu, w tym czasie trwania programu w dużej mierze zastopowano cały harmonogram. Polski przemysł zbrojeniowy analizował jak wykorzystać zdobyte doświadczenie oraz zastosowane technologie przy PZA Loara, a decydenci wojskowi raczej już myśleli jak „bocznymi drzwiami” z niego wybrnąć.

Jednostkowe zakupy partii sprzętowej, skromny budżet jak na możliwości oraz niektóre duże zadania modernizacyjne (w tym okresie budżet MON – na początku XXI wieku to zaledwie kilkanaście miliardów złotych, ale decyzja o przeprowadzeniu zakupów amerykańskich samolotów wielozadaniowych F-16, średnich samolotów transportowych C295 Casa, zakup licencji na produkcję kołowych transporterów opancerzonych KTO Rosomak, wprowadzenie i zakup licencji na produkcję przeciwpancernego pocisku kierowanego Spike-LR, wprowadzenie do polskiej służby kolejnych eks-niemieckich samolotów myśliwskich MiG-29, wprowadzeniem dwóch amerykańskich fregat typu Perry czy czterech okrętów podwodnych typu Kobben zaś piąty służy jako symulator) oraz prowadzenia dość kosztownych misji wojskowych na terytorium Afganistanu czy Iraku, co spowodowało ostateczną rezygnację z programu PZR Loara, a w zamian tego podjęto decyzję o modernizacji posiadanych zestawów rakietowych typu OSA AK/AKM oraz zdecydowano o znacznym spadku ewentualnych zakupów odmiany artyleryjskiej zestawu Loara. Według przyjętego pierwotnie harmonogramu w 2001 roku, decydowano się na zakup 250 egzemplarzy zestawów Loara, z czego 160 egzemplarzy miało być w wersji artyleryjskiej PZA Loara, natomiast pozostałe 90 egzemplarzy w wersji rakietowej PZR Loara. Ich produkcja miała się odbywać w latach 2007-2017. Tak miało być według planowania zdolnościowego, natomiast według planowania budżetowego było tutaj o wiele bardziej skromnie. Tutaj generalnie na początku planowano dokonać zakupu 8-9 maszyn, potem jednej baterii, wozów wręcz nabywanych na poziomie jednego egzemplarza rocznie. W 2003 roku kierownictwo MON pierwotnie zakładało, że dostawy seryjnych PZA Loara rozpoczną się najwcześniej wiosną 2005 roku, zaś zestawów rakietowych PZR Loara nie wcześniej niż jesienią 2008 roku.

O coraz mocniejszych zawirowaniach decydowały nie tylko sprawy stricte finansowe, ale również i kwestie adekwatności do przyjętych wyzwań wypracowanego rozwiązania. Przede wszystkim chodziło o najlepszej rozbudowy efektywności prowadzonego ognia przeciwlotniczego i wachlarza zwalczanych zagrożeń dzięki wykorzystaniu odpowiedniej amunicji przeciwlotniczej o programowalnym czasie jej detonacji (typu Air Bust Munition, w skrócie ABM). To równie projekt wiekowy, jak prowadzona polonizacja 35 mm armaty przeciwlotniczej typu Oerlikon KDA i jej amunicji artyleryjskiej, gdyż w 2020 roku gotowość dla krajowej produkcji amunicji artyleryjskiej typu ABM była określana na najbliższe 2-3 lata prowadzonych prac. Amunicja typu ABM wyprowadzić miał system ze zdolności lat 70.-tych/80.-tych XX wieku i pozwolić na zwalczanie coraz groźniejszej wrogiej amunicji podobnego typu, a nie tylko ich nośników. Przykładowo prawdopodobieństwo trafienia naprowadzanym pociskiem rakietowym przeciwradiolokacyjnym serią wystrzelonych 35 sztuk pocisków artyleryjskich kalibru 35 mm zwiększało się z 0,5% przy użyciu standardowej amunicji podkalibrowej tego kalibru do aż 40% amunicją programowalną . Oceniano, że jeden subpocisk tego typu jest w stanie przebić powłoki aluminiowe do grubości 40 mm.

System uzbrojenia artyleryjskiego PZA Loara

Prowadzone analizy zmodernizowania samobieżnego zestawu artyleryjskiego PZA Loara do amunicji programowalnej prowadzono w latach 2007 i w 2008. Szacowano, że praca taka jest możliwa do wykonania w czasie trwania około 40 miesięcy przy przyjętym tutaj budżecie wynoszącym 110 milionów PLN. Przewidywano przy tym, że cena pojedynczego seryjnie zmodernizowanej egzemplarza artyleryjskiego PZA Loara wyniesie prawie 66 milionów PLN. Natomiast realne potrzeby Wojska Polskiego (wojska lądowe) szacowane były w tym czasie na 48 egzemplarzy pojazdów (cztery dywizjony przeciwlotnicze brygad pancernych, w każdej po 12 egzemplarzy zestawów PZA Loara), przy sumarycznym ich koszcie 3,3 miliarda PLN. Dodatkowo należało zainwestować w infrastrukturę i budowę systemu serwisowo-remontowego. W perspektywie kolejnych 20-25 lat, to łączne koszty wykorzystania w Wojskach Lądowych systemów artyleryjskich PZA Loara wyceniono w polskim MON na blisko 10 miliardów PLN. Jak można przeczytać w ówcześnie składanych poselskich interpelacjach, minister MON Bogdan Klich o przyszłości programu nie chciał sam jednoznacznie decydować i jednocześnie wydatkować dodatkowych funduszy na przeprowadzenie zakupu choćby jednej baterii zmodernizowanych zestawów artyleryjskich PZA Loara. Jak sam stwierdzić, ówczesny budżet MON nie było stać na dokonanie tego typu zakupu. W ówcześnie prowadzonych misji zagranicznych, najpierw w Afganistanie, a następnie na terytorium Iraku (działania asymetryczne), zadawano sobie otwarte pytanie, w obecnych czasach, faktycznie do czego przydane miały by być zestawy artyleryjskie PZA Loara, a ówcześnie uważano, że w Europie do klasycznego konfliktu to już raczej nie dojdzie, to tak droga gąsienicowa platforma pod PZA Loara była po prostu zbyt droga. W tym czasie był realizowany już program prowadzenia prac modernizacyjnych posiadanych egzemplarzy przeciwlotniczych ZSU-23-4 Szyłka do wersji oznaczonej jako Biała, które zaczęły się tutaj stawać odpowiednikami wcześniejszych decyzji o rezygnacji z rakietowej wersji PZR Loara na rzecz modernizacji posiadanych rakietowych pojazdów przeciwlotniczych typu OSA. Szacowano bowiem, że w cenie pojedynczego egzemplarza wozu artyleryjskiego PZA Loara, to można było by prowadzić modernizację 8-12 egzemplarzy wozów ZSU-23-4 Szyłka. Jednostkowa cena egzemplarza PZA Loara w 2005 roku szacowana była na 35-40 milionów PLN, co było kwestią nie tylko skomplikowanego systemu (jeden wóz to kompletny system z radarami, kamerami: telewizyjną i termalną, zastosowanymi środkami rażenia), ale i z powodu braku większego zamówienia. Jak już sugerowały materiały prasowe z tego okresu, że kontrakt wieloletni był szacowany na produkcję 8-9 egzemplarzy zestawów artyleryjskich PZA Loara powinno pozwolić na obniżenie ceny jednostkowej wozu do nawet 40%. Chociaż pojawiały się plany, aby do końca 2012 roku nabyć chociaż 100 egzemplarzy artyleryjskich zestawów przeciwlotniczych PZA Loara, ale to bardzo szybko zostało zweryfikowane przez ówczesne realia, kiedy dla jednej czteropojazdowej samobieżnej baterii przeciwlotniczej, kiedy jeden pojazd miał być dostarczony w ciągu jednego roku – wszystkie w ciągu łącznie 4 lat. Na początku XXI wieku pojawiły się inne pomysły, takie jak wykorzystanie samobieżnych pojazdów ogniowych PZA Loara w systemie ochrony polskich baz lotniczych do czego zakładano użyć 28 egzemplarzy pojazdów na łącznie siedmiu obiektach – 4 wozy na obiekt lotniczy. Następnie długoterminowe dokumenty planistyczne dla Sił Powietrznych mówiły o pozyskaniu do 2014 roku nawet 56 egzemplarzy PZA Loara za łączną kwotę około 2 miliardów PLN.

Egzemplarz prototypowy numer 2 jeszcze nie w pełni ukompletowany

Produkcja samobieżnych artyleryjskich zestawów przeciwlotniczych PZA Loara była la naszego przemysłu faktycznie mocno skomplikowana i czasochłonna, jeden pełny cykl produkcyjny jednego wozu trwał około 20 miesięcy prowadzenie takiej polityki oczywiście powodowało, że jeden egzemplarz seryjny był bardzo drogi, a to tylko zwiększyło szanse, że cały program zostanie anulowany.

Samych pomysłów na poprawę wszelkich zdolności bojowych wozów PZA Loara było jednak więcej i nie dotyczyło to tylko zastosowania samej amunicji artyleryjskiej typu ABM. W ramach prowadzenia koncepcji modernizacji PZA Loara, przy tylko już czysto teoretycznych szansach n stworzenie odmiany, uzbrojonej w przeciwlotniczej pocisków artyleryjskich, dążono do wzmocnienia stosowanego oręża dla pojazdu artyleryjskiego. Tutaj wzorem modernizacji Szyłki do wariantu ZSU-23-4MP Biała analizowano dozbrojenie zestawu Loara w wyrzutnie przeciwlotniczych pocisków rakietowych PZR Grom. Już na pewnym etapie rozpatrywano zamianę na dość ciasne wnętrza podwozia gąsienicowego czołgu średniego T-72, na bardziej obszerne podwozie gąsienicowe i kadłub, jaki był stosowany w samobieżnych, saperskich układaczach min Kalina. Przyszłość pojazdu upatrywano także w opracowaniu bezzałogowego modułu wieżowego czy możliwość montażu wież na platformach okrętowych. Bardzo ciekawą koncepcją była tutaj Loara-MG (Missile Gun), która powstawała w współpracy z MBDA z myślą o zastosowanym rynku indyjskim. Indie same były wówczas zainteresowane dalszym rozwojem samej Loary, a polski MON mocno w tej kwestii postulował. Sama Loara była bardzo często prezentowana przedstawicielom indyjskiego sektoru obronnego. Wariant Loara-MG polegała tutaj na integracja na module wieżowym, po jego bokach nad armatami, gdzie znajdowała się para podwójnych wyrzutni typu ATAM z przeciwlotniczymi pociskami rakietowymi typu Mistral 2 (łącznie na każdym module wieżowym znajdowały się łącznie cztery wyrzutnie pocisków Mistral 2). W przypadku samego zainteresowania zakładano powstanie egzemplarza prototypowego typu Loara-MG, kiedy w ciągu roku od podpisania umowy, a jej pierwsze prezentacja Hindusom miała mieć miejsce jesienią 2008 roku, co ostatecznie spełzło na niczym. Zakupem zestawów artyleryjskich PZA Loara próbowano także zainteresować tego typu kraje jak Malezja, Indonezja czy Tajlandia. Sama PZA Loara włączona została również do oferty marketingowej Oerlikon Contraves (grupa Rheinmetall). Z dzisiejszej perspektywy wiadomo, że na niewiele się to też zdało.

Radar śledzenia Ericsson Eagle oraz głowica opto-elektroniczna, pozostały posadowione na ruchomej (wahliwej) podstawie

W 2006 roku zostało upubliczniony raport pokontrolny NIK, w którym zajęło się m,.in.: Strategicznym Programem Rządowym dotyczącym systemów Loara i Grom. W przyjętych tam konkluzjach stwierdzono niepełną realizację przyjętych pierwotnie założeń, przekroczenie przyjętych terminów o 5 lat, a nawet 10 lat (z 1999 roku do 2004-2009 roku), ponad dwukrotny wzrost przyjętych pierwotnie kosztów na sam projekt systemu PZA Loara (ze 109 milionów LN do prawie 236 milionów PLN, które miały pochodzić ze środków KBP). Dlatego ostateczną rezygnację z dalej prowadzonych prac nad programem rozwojowym Loara uznano za niecelową i niegospodarną. Co bardzo ciekawe, uruchomienie produkcji zestawów samobieżnych Loara oraz zestawów przenośnych Grom, co miało według przyjętego planu zapewnić 500 dodatkowych miejsc pracy. Z kolei według informacji od przedstawicieli MON z grudnia 2004 roku, kiedy cała faza badawczo-rozwojowa projektu Loara, miała pochłonąć aż 235 milionów PLN, a przeprowadzone badania kwalifikacyjne i jego rozwój aż 78 milionów PLN.

Pojedynczy egzemplarz wozu powstały w ramach partii wdrożeniowej w dniu 9 grudnia 2004 roku przekazano w skład 10. Brygady Kawalerii Pancernej, gdzie służył przez kilka lat, gdzie czynni służył w dywizjonie przeciwlotniczym wespół z zmodernizowanymi zestawami ZSU-23-4MP Biała. Pojazd uczestniczył w ćwiczeniach, także certyfikujących kontyngenty do Afganistanu, licznie prezentowany był delegacjom państwowym i zagranicznym odwiedzających jednostkę, ale już po kilku latach około 2010 roku, pojazd PZA Loara został wycofany z użytku i składowany. Pojazd następnie po pewnym czasie miał trafić do Składu w Nowogrodzie Bobrzańskim podległym 4. Regionalnej Bazie Logistycznej.

Wariant wdrożeniowy – strzelanie na poligonie w Ustce

Systemy mające współpracować z PZA Loara

Prowadzenie programu SPR-3, uruchomiło szereg mniejszych przedsięwzięć, które ostatecznie skutkowały pracowaniem stosunkowo licznej grupy nowych, niedostępnych dotychczas technologii i rozwiązań konstrukcyjnych. Pozyskanie tych nowoczesnych technologii dla dalszej potrzeby rozwojowej systemów obrony przeciwlotniczej zostało w znacznej mierze osiągnięte i zweryfikowane. Natomiast w przypadku artyleryjskiego zestawu PZA Loara, zostały opracowane nowe technologie radarowe, w wykrywaniu małych obiektów latających, systemy napędu wieży, armat i głowicy śledzącej, układy precyzyjnego śledzenia wyznaczonego celu, obróbkę nadawanych sygnałów na procesorach sygnałowych typu DSP, budowę systemu w oparciu o wymianę danych na różnych szczeblach, nowoczesne napędy przekładniowe, nowe oprogramowanie dla systemu kierowania ogniem, amunicję artyleryjską kalibru 35 mm i samą armatę przeciwlotnicza typu Oerlikon KDA, zastosowane silniki momentowe, indukcyjny układ pomiaru prędkości wylotowej wystrzelonego pocisku, systemy klimatyzacji. Do grupy osiągnięć zaliczyć tutaj można także wypracowanie odpowiednich rozwiązań i doświadczenia w zakresie tworzenia systemu dowodzenia i kierowania pododdziałem ogniowym.

Zastosowane technologie te zostały wykorzystane albo stanowiły swoisty punkt na drodze do rozwoju innych produktów. Przede wszystkim w tym miejscu należy wspomnieć o Małogabarytowej Mobilnej Stacji Radiolokacyjnej (w skrócie MMSR), bezpośrednio wywodzącej się z radaru wstępnego wykrywania, przeznaczonej dla PZA Loara. MMSR charakteryzowała się pracą w paśmie typu S, bardzo małą mocą rzędu, wynoszącej 10 kW i zasięgiem pracy do 25 000 metrów dla obiektów o skutecznej powierzchni odbicia wynoszącej 1 metr kwadratowy. MMSR mogła występować na samochodzie terenowych o napędzie 4×4, na kontenerze transportowym czy na większym pojeździe, takim jak kołowy transporter opancerzony. MMSR w 2005 roku zamówiony został dla systemu Kobra, sprzedanego do Indonezji. W tym przypadku zakupiony został pojedynczy radar, który został posadowiony na podwoziu terenowego samochodu typu Land Rover Defender 130. W polskiej komplementacji zakładano propozycję instalacji MMSR na podwoziu opancerzonego samochodu Żubr, co w pewnej mierze się udało. W 2005 roku rozpoczęto prace nad nową odmianą, oznaczoną jako MMSR-175, pracującego w paśmie typu S oraz wariant MMSR-196, pracującego w paśmie typu S/C, co po kilku dalszych latach doprowadziło do powstania kupowanej na potrzeby wyposażenia Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polski (RP), wysoce mobilnej stacji radiolokacyjnej typu 3D Soła z zasięgiem instrumentalnym dla celów powietrznych do maksymalnie 60 000 metrów.

Sama zastosowana armata przeciwlotnicza typu KDA kalibru 35 mm przez lata związana była z lądowymi, holowanymi programami artyleryjskimi, które ostatecznie przekuły się w kompleksowy moduł ogniowy typu Noteć kalibru 35 mm, trafiła także na stanowisko okrętowe typu Tryton w prototypowej wersji od kilku lat stosowanych na okręcie ORP Kaszub.

Zastosowany system radarowy

Po opracowaniu amunicji artyleryjskiej typu ABM, przemysł polski zamierza proponować w dalszym ciągu mocno zbliżony zadaniowo zestaw przeciwlotniczy, który miał być przeznaczony do Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polski. Pojawiły się następnie przez laty koncepcje posadowienia modułu wieżowego, przeznaczonego dla PZA Loara na gąsienicowym podwoziu demonstracyjnym pod oznaczeniem Anders, czy pozyskanym z myślą o polskich armato-haubicach Krab – podwozie powstałe w Korei Południowej (Republika Korei), oznaczona jako Loara NG. Ten ostatni przykład był pokazany na MSPO w Kielcach w 2016 roku formie małego modelu zakładał także instalację stacji radiolokacyjnej Bystra klasy AESA, nowego półprzewodnikowego radaru kierowania ogniem oraz głowicy opto-elektronicznej. Obecnie częściej chyba wskazuje się zastosowania lżejszego rozwiązanie, z jedną armatą przeciwlotniczą KDA kalibru 35 mm, posadowioną czy to na kołowym podwoziu KTO Rosomak, czy nawet na podwoziu samochodu ciężarowego typu Jelcz. Dzięki coraz bliższemu wdrożeniu amunicji programowanej typu ABM, lufowy zestaw armatni kalibru 35 mm, powinien znowu wrócić do wojskowego planowania, a przede wszystkim dalszych możliwych zakupów.

Opis konstrukcji

Samobieżny wóz przeciwlotniczy PZA Loara, przez polski przemysł oznaczona jako PWU-148, który składa się tutaj z dwóch zasadniczych części elementów opancerzonego podwozia gąsienicowego, oznaczonego jako P-148 oraz obrotowej wieży, oznaczonej jako WU-148. Załogę pojazdu tworzyło trzech żołnierzy: dowódca pojazdu, działonowy (celowniczy) oraz kierowca/elektromechanik.

Element P-148 powstał na bazie podwozia i kadłuba czołgu średniego rodziny T-72, wariantu produkowanego w Polsce w zakładach Bumar, natomiast został on odpowiednio zmodyfikowany w zakładach OBRUM w Gliwicach. Podwozie dla każdego z trzech zbudowanych egzemplarzy prototypowych przechodziło istotne modyfikacje, wyróżniające każdy z wozów z osobna. W egzemplarzu prototypowym Nr. 2 i w wozie przeznaczonym dla partii wdrożeniowej został podwyższony, czym jednak zyskano na kubaturze wewnętrznej. Od drugiego egzemplarza prototypowego, przy prowadzeniu ognia podwozie gąsienicowe P-148 było odpowiednio stabilizowane poprzez stosowaną blokadę zawieszenia. W przedniej części kadłuba znajdowało się stanowisko kierowcy-elektromechanika.

Pierwszy egzemplarz prototypowy PZA Loara

Drugim ważnym elementem wozu PZA Loara była zbudowana wieża, oznaczona jako WU-148 z zastosowanym uzbrojeniem artyleryjskim w postaci montowanych z boków wieży, łącznie dwóch armat przeciwlotniczych typu Oerlikon KDA kalibru 35 mm. Wieża była załogowa i znajdowało się tam stanowisko dowódcy oraz działonowego (celowniczego). W jej wnętrzu zainstalowane były dwa płaskie monitory dla załogi pojazdu, ich stanowiska pod kątem możliwości realizacji zadań dla jakich je przeznaczono były zamienne. Zastosowany moduł wieżowy powstał metodą spawania walcowanych płyt pancernych (stalowych), która wraz z całym oprzyrządowaniem załoga i uzbrojeniem wraz z amunicją posiada masę około 13 000 kilogramów. Napędy obrotu wieży i mechanizmy podnoszenia zastosowanego uzbrojenia artyleryjskiego były w pełni elektryczne, zastosowane napędy awaryjne można było stosować za pomocą dwóch manipulatorów – jeden do obrotu wieżą w płaszczyźnie poziomej, a drugie do ustawienia uzbrojenia w płaszczyźnie pionowej. Maksymalna prędkość obrotu wieża wynosiła 180 stopni na sekundę, natomiast maksymalna prędkość zmiany kątowej uzbrojenia wynosi nawet 90 stopni na sekundę.. W zainstalowanym stanowisku załogowym wraz z koszem wieży, ulokowane były siedziska dla załogi, urządzenia obrotu wieżą i sterowania uzbrojeniem, system doprowadzania amunicji artyleryjskiej kalibru 35 mm oraz magazyn na naboje artyleryjskie kalibru 35 mm.

Podstawowym uzbrojeniem samobieżnego wozu przeciwlotniczego PZA Loara stanowiła działająca na zasadzie odprowadzania gazów prochowych z przewodu lufy, armata w liczbie 2 sztuk typu KDA o szybkostrzelności 550 strz./min., skutecznej donośności poziomej wynoszącej 4000 metrów oraz pionowej do 3500 metrów. Masa tej, ciągle znajdującej się w ofercie sprzedażowej zakładów HSW S.A., armaty automatycznej wynosi 675 kg, a charakteryzuje się ona dwudrożnym systemem zasilania w amunicją (zasadniczo do zastosowania trzy typy amunicji artyleryjskiej kalibru 35 mm: z pociskiem podkalibrowym z rdzeniem fragmentującym ze smugaczem typu FAPDS-T, z pociskiem podkalibrowym przeciwpancernym z odrzucanym sabotem, stabilizowany brzechwowo ze smugaczem typu APFSDS-T oraz pocisk szkolny ze smugaczem typu TP-T). W zależności od amunicji, prędkość początkowa pocisków mieściła się w zakresie od 1175 m/s do 1385 m/s. Na końcu długiej na 3150 mm lufy zamontowany został czujnik pomiaru prędkości wystrzelonego pocisku artyleryjskiego kalibru 35 mm. Ciśnienie robocze w lufie wynosiło 380 MPa, siła odrzutu 29,4 kN, odrzut maksymalny armaty sięgał 55 mm. Zastosowane zasobniki z amunicją oraz zastosowany układ zasilania był w pełni krajowej produkcji, powstały w OBR SM i wyprodukowany w zakładzie ZM Tarnów. Przewożony zapas amunicyjny, głównie w taśmach, wynosił łącznie 460 sztuk nabojów artyleryjskich.

Wariant wdrożeniowy PZA Loara, zademonstrowany publicznie w Kielcach na MSPO

Prawa licencyjne na produkcje w kraju armaty automatycznej Oerlikon KDA kalibru 35 m zakupiono w 1995 roku. W grudniu 1998 roku zakłady Radwar podpisały z HSW umowę na dostawę pierwszych licencyjnych 8 egzemplarzy armat (w tym dwóch balistycznych do przeprowadzenia testów amunicji). Na początku 2000 roku jedna z nich została przetestowana, wystrzeliwując w ciągu 21,5 godziny ciągłego ognia, wystrzelono aż 2520 sztuk pocisków. Wyniki te miały przede wszystkim potwierdzić bardzo dobra jakość polskiej amunicji artyleryjskiej kalibru 35 mm. Amunicję tę produkuje się u nas w kraju. Gotowość do jej produkcji zgłoszono w 2001 roku, a w 2003 roku została wyprodukowana partia nabojów szkolnych, a jej produkcja jest możliwa w zakładach Mesko S.A.

Na stropie wieży, na podnoszonym hydraulicznym maszcie, umieszczono opracowaną przez CNPEP Radwar i Politechnikę Warszawską, stację wstępnego wykrywania klasy 3D, która pracuje w paśmie typu S, z szykiem fazowym i przeszukiwaniem elektronicznym w płaszczyźnie pionowym, oparta na nadajniku falą bieżącą typu LFB oraz z cyfrowym przetwarzaniem sygnałów. Co wymagało i zrealizowano, stacja radarowa mogła skutecznie prowadzić poszukiwania podczas jazdy pojazdu, co udało się uzyskać dzięki zastosowanemu systemowi kompensacji przechyłów i pochylenia. Czas odświeżania informacji o sytuacji powietrznej wynosi tylko 1 sekundę, natomiast w ciągu 1 minuty system radarowy wykonuje pełne 60 obrotów, jego pokrycie w elewacji wynosi 55 stopni, zaś zasięg maksymalny pracy wynosi do 25 000 metrów, a pułap maksymalny wykrycia obiektu latającego wynosi 6000 metrów. Radar pozwalał na automatyczne śledzenie obiektu latającego już po dokonaniu czterech pełnych obrotów anteny radarowej, a maksymalna liczba śledzenia obiektów latających wynosi do 64 obiektów. Stacja ta w6ykorzystywała 400 W mocy średniej. Zastosowana pierwsza tego typu antena posiada rozpiętość 2 metrów,co pozwalała uformować pełną wiązkę o szerokości 3,3 stopnia. Radar ten jest w pełni zintegrowany z interrogatorem o średnim zasięgu systemu „swój-obcy”, którego antena znajdowała się z tyłu anteny głównej i promieniowała w odwrotnym kierunku, co oczywiście nie było problemem przy szybkim obrocie zespołu anteny radaru. Zaimplementowano także specjalne algorytmy do wykrywania śmigłowców w zawisie. Co bardzo ważne, trzeci wóz miał powiększoną antenę do 14 wierszy dipoli, a nie 10 wierszy dipoli promieniujących oraz zwiększające zakres pracy anteny mechaniczne jej pochylenie.

Tył pojazdu

Kolejnym elementem był zamontowany w przedniej części wieży, na obrotowej w oby płaszczyznach (poziomej oraz pionowej) platformie, importowany radar śledzący Ericsson Eagle Mk. I/II, pracujący w paśmie typu Ka, z wysoką częstotliwością, co przekładało się na generowanie wąskiej wiązki, tym samym wysoką precyzję śledzenia obiektów na dystansie od 300 metrów do 30 kilometrów. System Eagle charakteryzował się niewielką mocą rzędu 20 W, dokładnością danego pomiaru kąta 0,006 stopnia i odległości rzędu 1 metra.

Na platformie z przodu zastosowanego modułu wieżowego i obok samego systemu radarowego, śledzącego znajdował się także odpowiedni osprzęt opto-elektroniczny, na który składają się następujące zestawy: kamera termowizyjna typu Sagem Iris, dzienna kamera telewizyjna typu KTVD-1 i dalmierz laserowy typu DL-1 (oba ostatnie powstały w zakładach PCO). Na stropie wieży została zainstalowana stabilizowany w obu płaszczyznach panoramiczny przyrząd obserwacyjny typu PCO PSPD-1 o powiększeniu 8x.

Strzelanie na poligonie w Drawsku Pomorskim

Wykrywanie, przechwytywanie oraz śledzenie celu powietrznego oraz kierowanie ogniem odbywało się z użyciem balistycznego komputera pokładowego. Do centralnej jednostki podłączony został system nawigacji korygowany satelitarne i stabilizacji, pokazujący położenie wozu i wieży wobec poszczególnych osi. W pełni zautomatyzowano w samobieżnym zestawie przeciwlotniczym PZA Loara zadania dowodzenia i kierowania. Wóz mógł współpracować z bateryjnym zestawem typu WD-2001 (Rega-1) oraz dywizjonowym czy pułkowym systemem Łowcza-3. Dzięki temu istniała możliwość tylko jego pasywnej pracy samego zestawu, otrzymującego wszelkie dane o panującej sytuacji powietrznej z innych źródeł czy przełożonych wyższego szczebla. Tak uzyskane dane, czy to z własnych systemów, czy pozyskane z zewnątrz, automatycznie przekształcane były w nastawy do prowadzonego ognia. Pokładowe urządzenia mogły pracować z wykorzystaniem pokładowych akumulatorów, dzięki czemu zestaw przeciwlotniczy mógł działać na pozycji stacjonarnie niemalże całkowicie skrycie, przy praktycznie żadnej emisji elektro-magnetycznej i termicznej. Czego już oczekiwano na etapie opracowywania wymogów i co miał się udać to czas samej reakcji od wykrycia do porażenia zagrożenia dla artyleryjskiego, samobieżnego zestawu przeciwlotniczego na poziomie około 10 sekund. W samym wozie zastosowano radiostację pokładową typu Radmor RRC-9500. Pojazdy te miały otrzymać systemy ostrzegania przed opromieniowaniem wiązką laserową oraz ostrzegania przed skażeniami.

Do napędu zestawu przeciwlotniczego PZA Loara służy zastosowany 12-cylindrowy silnik, w układzie V, polski PZL-Wola S-12U o mocy 625 kW (850 KM), czyli taki sam jak w czołgu podstawowym PT-91. Jego pojemność wynosi 38,88 dm3 (litry) z turbodoładowaniem. Osiągana prędkość maksymalna wynosiła 65 km/h, a na polnej, nierównej drodze do 35 km/h, w trudnym terenie do 15 km/h. Łączny zapas paliwa wynosi 700 litrów, pozwalając na przejechanie maksymalnie 500 kilometrów drogi (drogi utwardzone), zastosowany agregat prądotwórczy mógł nieprzerwanie pracować przez 6 godzin. W przyszłości zakładano montaż silnika czołgowego typu S-1000R o mocy 1000 KM, jak w eksportowej wersji czołgu PT-91M.

System wieżowy PZA Loara

Z zestawem współpracowały tutaj dwa pojazdy zabezpieczenia. Pierwszy był Samochód Transportowo-Załadowczy (STZ), mieszczący prawie kompletną dodatkową jednostkę ognia, w postaci dwóch magazynów po 210 sztuk zataśmowanych naboi artyleryjskich kalibru 35 mm. Drugi pojazd był Ruchomy Warsztat Remontowo-Treningowy (RWR-T) przewożący aparaturę kontrolno-pomiarową części zamienne, odpowiednie narzędzia do wykonywania prac, ale i odpowiedni system treningowy, który składał się z dwóch stanowisk z zastosowanymi monitorami typu LCD. Podczas szkolenia załogi dwóch wozów PZA Loara znajdowały się w swoich dwóch pojazdach, które są podłączone kablami przesyłowymi do wozu RWR-T. System ten imitował zastosowane pole walki, system symulował pracę także poszczególnych systemów PZA Loary, w tym ruch obrotowy wieży i systemów uzbrojenia. Zakładano, że jeden warsztat trafi na wyposażenie do dywizjonu przeciwlotniczego, a kolejne dwa wozy transportowo-załadowcze na jedną baterię przeciwlotniczą. Zarówno pojazdy STZ, jak i RWR-T zostały oparte o podwozia terenowych samochodów ciężarowych typu Star 1466. Wraz z wozem ogniowym partii wdrożeniowej, oba powyższe pojazdy przeszły próby zdawczo-odbiorcze jesienią 2004 roku i trafiły na wyposażenie wraz z jedną PZA Loarą do 10. Brygady Kawalerii Pancernej.

Podstawowe dane taktyczno-techniczne: PZA Loara-MG

  • Masa bojowa pojazdu – 45 300 kg

  • Wymiary konstrukcji:

  • Długość pojazdu – 6670 mm

  • Szerokość pojazdu – 3470 mm

  • Prześwit kadłuba – 470 mm

  • Maksymalna prędkość pojazdu – do 60 km/h

  • Maksymalny zasięg jazdy po drogach utwardzonych – do 500 km

  • Pokonywanie przeszkód terenowych:

  • Ścianki pionowe – do 800 mm

  • Głębokość brodzenia – do 1200 mm

  • Rowy/okopy o szerokości – do 2800 mm

  • Zastosowane uzbrojenie – dwie armaty przeciwlotnicze Oerlikon KDA kalibru 35 mm

  • Zapas amunicji na lufę – 230 sztuk naboi

Pojazd na wyposażeniu 10. Brygady Kawalerii Pancernej

Ocena końcowa

Zakup w pierwszych 15 latach XXI wieku większej egzemplarzy artyleryjskich zestawów przeciwlotniczych PZA Loara, bez możliwości użycia krajowej produkcji amunicji programowalnej typu ABM, nie miał tutaj większego uzasadnienia. Do zwalczania środków rażenia, a nie ich nosicieli była potrzebna celna armata, która była dostępna oraz odpowiednia amunicja, nad która dopiero zaczęliśmy pracować. Głównymi przeciwnikami zestawów PZA Loara miały być samoloty zrzucające z wysokości broń precyzyjna oraz śmigłowce odpalające przeciwpancerne pociski kierowane z większych odległości, czy zwalczaniu latających aparatów bezzałogowych, natomiast koncepcyjnie, PZA Loara miała zwalczać cele powietrzne technologicznego przełomu lat 70.-tych i 80.-tych XX wieku, czyli znacznie bliższy kontakt z celami powietrznymi. Jednak najprawdopodobniej zakupione ówcześnie wozy przeciwlotnicze PZA Loara najprawdopodobniej nadal znajdowały by się w standardzie wozów zakupionych, nie przechodząc głębszej modernizacji. Jak pokazuje obecna sytuacja geopolityczna, takie wozy jak najbardziej są potrzebne, a rozwiązania które stosujemy w Polsce, czyli zmodernizowane wozy ZSU-23-4MP Biała, których czas powoli kończy się, a zestawy armat przeciwlotniczych rodziny ZU-23-3, które montowane są na platformach samochodów ciężarowych Star – Hibneryt i Jelcz – systemu Pilica nie są do końca rozwiązaniami spełniającymi rozwiązania na współczesnym polu walki. Tylko, że tego typu sprzęt zawsze będzie drogi, a zastosowania opto-elektroncizne oraz elektroniczne są niestety bardzo drogie, a kolejnym problemem była użyta do tego celu platforma gąsienicowa rodziny czołgu T-72, która obecnie znajduje się w powolnym wycofywaniu, a produkcja odpowiednich elementów i części zapasowych nie jest obecnie w Polsce kontynuowana. Dlatego, może w przyszłości doczekamy się w Polsce odpowiednio adekwatnego pojazdy przeciwlotniczego o uzbrojeniu artyleryjskim i rakietowym.

Bibliografia

  1. Andrzej Kiński, Czym bronimy polskiego nieba, czasopismo Nowa Technika Wojskowa Nr. 11/2000, Magnum-X, Warszawa

  2. Marek Fiszer, VT-1 dla Loary, czasopismo Nowa Technika Wojskowa Nr. 3/2001, Magnum-X, Warszawa

  3. Andrzej Kiński, Loara w komplecie, czasopismo Nowa Technika Wojskowa Nr. 10/2004, Magnum-X, Warszawa

  4. Władysław Zawadzki, Zautomatyzowany system obrony przeciwlotniczej, czasopismo Nowa Technika Wojskowa Nr. 9/2005, Magnum-X, Warszawa

  5. Andrzej Kiński, Przeciwlotnicza oferta Bumaru i MBDA, czasopismo Nowa Technika Wojskowa Nr. 8/2009, Magnum-X, Warszawa

  6. Mariusz Cielma, Zatrzymana w pół drogi – przeciwlotnicza Loara, czasopismo Nowa Technika Wojskowa Nr. 2/2020, Magnum-X, Warszawa

  7. https://tech.wp.pl/reaktywacja-loary-polski-system-przeciwlotniczy-z-35-mm-armata-sa-35,7085121169672864a

  8. https://defence24.pl/sily-zbrojne/przemiana-loary-w-polskiego-pancyra-opinia

  9. https://pl.wikipedia.org/wiki/PZA_Loara

  10. https://commons.wikimedia.org/wiki/Category:PZA_Loara

  11. https://tank-afv.com/coldwar/ussr/T-72.php

image_pdfimage_printDrukuj
Udostępnij:
Pin Share
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments