7,7 mm ręczny karabin maszynowy Bren
Wrocław, Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych im. gen. Jakuba Jasińskiego, REKON 2023 rok
W chwili zakończenia Wielkiej Wojny w listopadzie 1918 roku, armia brytyjska posiadała na swoim uzbrojeniu dwa podstawowe wzory broni maszynowej: ciężki karabin maszynowy Vickers oraz ręczny karabin maszynowy Lewis.
Początek historii
O ile ciężki karabin maszynowy Vickers okazał się w pełni godzien okazywanego mu zaufania, a jego miarą jest tutaj fakt, że przetrwał on na wyposażeniu British Army do końca 1956 roku, to o tyle ręczny karabin maszynowy Lewisa mało kto nie wspominał z rozrzewnieniem. Jego nadmierny ciężar, spora nieporęczność i zastosowany system zasilania, grożący powstającymi zacięciami, spowodowało konieczność jego zastąpienia go całkowicie innym wzorem, wolnym od wad swojego poprzednika.
Na następcę ręcznego karabinu maszynowego Lewisa upatrzono amerykańską konstrukcję – ręczny karabin maszynowy BAR Browninga. Kłopoty z przebudową jego konstrukcji na angielski nabój karabinowy .303-in (7,7 mm x 56 mm R) w łusce z wystającą kryzą i naciski rodzimych producentów (głównie koncern Vickersa), spowodowało, że podpisanie kontraktu z Amerykanami odłożono na co najmniej do czasu rozstrzygnięcia konkursu przedstawionego przez War Office na brytyjski ręczny karabin maszynowy, który został ogłoszony w 1922 roku. Zadaniem SAC (Small Arms Committee, czyli Komitetu Broni Strzeleckiej Ministerstwa Wojny) był wybór zwycięzcy, na którego oczekiwały sowite zamówienia, które miały uzbroić ówcześnie przecież największą armię świata. Do przyjętego konkursu zgłoszono następujące konstrukcje:
Vaclav Holek (1886 – 1954)
-
amerykański wojskowy Browning – BAR M1918
-
eksportowy Browning Colt AMR M1922
-
duński Madsen w wersji brytyjskiej na nabój karabinowy .303-in
-
francuski Hotchkiss, modyfikacja Hotchkiss Portative (Benet-Mercier), od 1909 roku używanego przez brytyjską kawalerię
-
brytyjsko-amerykański Lewis Type D, czyli gruntownie zmodernizowany następca ręcznego karabinu maszynowego Lewis Mod. 1915
-
brytyjski Beardmore-Farquhar Mk. I
Przeprowadzone próby konkursowe miały miejsce na strzelnicy pułku piechoty Dorsetshire w grudniu 1922 roku. Dla Madsena i Hotchkissa dodatkowa próba kawaleryjska odbyła się miesiąc później na strzelnicy 13. Pułku Huzarów.
7,92 mm ręczny karabin maszynowy ZB 26
Czechy, Praga – Muzeum Uzbrojenia
Wyniki przeprowadzonych prób potwierdziły, że wybór War Office – BAR był w praktyce ówcześnie bezkonkurencyjny, ale tylko i wyłącznie w wersji oryginalnej, przy zastosowaniu naboju w łusce bez kryzy. Ostatecznie Amerykanie nie dostali zamówień, ich karabin wciąż nie nadawał się do dostosowania go dla stosowanej standardowo karabinowej amunicji angielskiej, której posiadane jeszcze w setkach milionów zapasy, powodowało, że Brytyjczycy nie chcieli zrezygnować.
Dalej trwały poszukiwania nowego brytyjskiego ręcznego karabinu maszynowego. W latach 1924-1930 odbyły się jeszcze cztery konkursy, jednak mimo wysiłków producentów i ustanowienia w 1925 roku nagrody w wysokości 3000 GBP, żaden z ręcznych karabinów maszynowych nie spełniał warunków prowadzonych prób. Odrzucono m.in. francuski ręczny karabin maszynowy Chatelleureult Mle 1924, szwajcarski Furrer, brytyjski Beardmore-Farguhar Mk. II oraz także brytyjski McCudden, oraz kolejne dwa modele broni systemu Madsena – Alfa i Gamma.
Ręczny karabin maszynowy Praga I-23
W dniu 29 października 1930 roku odbyła się kolejna edycja konkursu. Tym razem zgłoszono do niej:
-
BAR w wersji angielskiej
-
francuski Darne, który jednak z powodu znacznego opóźnienia ostatecznie nie wziął w niej udziału
-
szwajcarsko-węgierski Kiraly-Ende KE-7
-
brytyjski Vickers-Berthier (VB) Mk. I – ówcześnie faworyt prowadzonej próby
-
czechosłowacki ZB 27 konstrukcji Vacłaca Holka, który został zgłoszony w ostatniej chwili przez brytyjskiego attaché wojskowego z Pragi.
Czechosłowacki ZB 26
Vacłav Holek (lata 1886 – 1951) był konstruktorem-samoukiem, podobnie jak Browning czy Diegtiarow. Zaczynał on od swojej pracy w przemyśle zbrojeniowym c.k., gdzie pracował jako zwykły tokarz, a liczne innowacje dały mu wkrótce stanowisko brygadzisty. Po uzyskaniu przez Czechosłowację niepodległości, pracował w firmie Zbrojovka Praha, gdzie eksperymentował z karabinami maszynowymi własnej konstrukcji. Wkrótce stworzył własne biuro konstrukcyjne, w którym oprócz jego brata, Emmanuela, późniejszego twórcy czeskich karabinów samopowtarzalnych, gdzie pracowali dwaj inżynierowie – Austriak Anton Marek i z pochodzenia Polak – Antoni Podrabski. Dziełem Vacłava Holka i jego zespołu inżynieryjnego był karabin Praga vz. 1923. Była to broń strzelająca nabojem karabinowym systemu Mausera kalibru 7,92 mm, działająca na zasadzie odprowadzania części gazów prochowych z lufy, o zamku ryglowanym przez przekoszenie. Tylna część zastosowanego trzonu zamkowego, unoszona przez prób na suwadle, wchodziła w oporę ryglową górnej części komory zamkowej. Sama broń mimo stosunkowo niewielkiej masy oraz rozmiarów, była przystosowana do prowadzenia bardzo intensywnego ognia. Po raz pierwszy w zbudowanej broni zastosowano system szybkowymiennej lufy, co pozwoliło obejść największą napotkaną trudność w stworzeniu nowego karabinu maszynowego chłodzonego powietrzem. Do tej pory pojemność termiczna stosowanych luf, a co za tym idzie, całej broni chłodzonej powietrzem, zwiększano, nadając ich ścianką większą grubość. Podnosiło to masę samej broni i w karabinach maszynowych systemu Hotchkissa, doprowadziło do sytuacji, że sama lufa broni ważyła aż 10 kilogramów. Aby ułatwić przenoszenie samej broni, lufę można było odłączyć od komory zamkowej i przenosić oddzielnie. Rozwiązanie to poddało w końcu myśl o zastosowaniu wymiennych luf na wzór broni chłodzonej za pomocą wody, w której cienkościenne lufy regularnie były wymieniane w miarę prowadzenia ognia, choć wymagało to daleko idącego demontażu samej broni. Vacłav Holek skutecznie „pożenił” oba systemy, tworząc broń chłodzoną powietrzem z lufami szybkowymiennymi. Pozwoliło to zachować relatywnie grubościennej, żebrowanej w celu intensyfikacji oddawania ciepła – zwiększało to efekt powierzchni stosowanej lufy, jednocześnie pozwalając na pozostawienie odpowiednio sugerowanej masy. Maksymalnie uproszczona została procedura wymiany lufy, co pozwalało na osiągnięcie odpowiedniej szybkostrzelności. Dobrze wyszkolonej obsłudze broni, wymiana lufy na nową, zajmowała szybciej niż wymiana taśmy amunicyjnej. Zasilanie karabinu odbywało się z parcianej taśmy amunicyjnej na 30 sztuk naboi lub 50 sztuk naboi, umieszczonych w bębnie amunicyjnym, mocowanym do komory zamkowej.
7,7 mm prototypowy egzemplarzy ZGB-30
Ręczny karabin masyznowy Praga cz.I-23 zgłaszana była przez firmę do wielu konkursów na ręczny karabin maszynowy (między innymi do polskiego konkursu w lipcu 1924 roku), jednak żadnego z nich nie wygrała, głównie ze względu na zasilanie z taśmy amunicyjnej. Z tego powodu nie zamówiła tej broni także armia czechosłowacka, co mocno przesądziło sprawę – Praga pozostawała tylko prototypem. W zespole inżynierów Vacłava Holka powstał nowy karabin maszynowy – Praga vz. 1924, będący swoistym wariantem vz.I-23, który był teraz zasilany z magazynka pudełkowego o pojemności 20 sztuk naboi, zakładanego od góry. Takie umieszczenie magazynka uniemożliwiało jednak użycie tradycyjnych przyrządów celowniczych umieszczonych na grzbiecie broni. Rozwiązanie użyte we vz. 1924 i potem powtórzone w brytyjskim Brenie, mocno utrudniło jego obsługę żołnierzom leworęcznym, ale było skuteczne i eleganckie. Podstawę muszki odsunięto w lewo od osi broni, analogicznie przemieszczając także celownik, któremu nadawano wygodną, kompaktową formę. Celownik składał się z bębna, wewnątrz którego umieszczono mimośród i ramienia ze stałą szczerbiną na końcu, które mimośród unosił w miarę obrotu bębna. Celownik posiadł nastawę co 100 metrów, a w tylnej ściance bębna, wycięty był otwór, przez który widać było wygrawerowanie na jego obwodzie liczby wskazującej aktualną nastawę.
W tym samym czasie Vacłav Holek przeniósł się do Brna, gdzie na bazie prototypu praskiego vz. 1924, uruchomił produkcję jego nieco ulepszonej wersji ZB 24, a następnie ulepszonego wariantu ZB 26 (Zbrojovka Brno vzor 1926).
7,7 mm prototypowy egzemplarzy ZGB-33
Wszedł on do uzbrojenia armii czechosłowackiej, pod oznaczeniem jako Lehký Kulomet vor 1926 (vz.26), a następnie także w łącznie 24 innych krajach, w tym w Jugosławii, gdzie pod koniec lat 30.-tych XX wieku został on wprowadzony do produkcji seryjnej pod oznaczeniem ZB 30J, następnie w armiach: litewskiej, ekwadorskiej, irańskiej, syjamskiej, brazylijskiej, etiopskiej, rumuńskiej – od 1930 roku broń produkowana była tam na licencji, a także od 1928 roku w Chinach, gdzie był również produkowany. Okazał się on sporym sukcesem eksportowym. Dzięki temu zakłady w Brnie, nabrały dużego doświadczenia konstrukcyjnego i produkcyjnego, przystosowując swój ZB 26 do wymagań i stosowania amunicji karabinowej różnego typu, dostosowując broń dla różnych użytkowników. Licznym próbom poddawano różne typy stosowanych podstaw trójnożnych. W kolejnych modyfikacjach ZB 27 oraz ZB 30 wymianom uległy: stosowany układ gazowy, zaopatrzony w regulator gazowy, mechanizm spustowy, a zwłaszcza zespół ruchomy, który od czasu ZB 27 stale ewoluował w kierunku skrócenia tłoka gazowego wzmocnienia suwadła i uproszczenia bryły zamka.
Zbrojovka-Great Britain: ZGB
W 1930 roku koncern Česka Zbrojovka zgłosił akces do konkursu SAC. Oferta obejmowała prócz samego karabinu także podstawę trójnożna, stworzona przez inżyniera Kosara, wyposażona w: celownik optyczny, stabilizator, sprężynowy kompensator odrzutu i integralny maszt do prowadzenia strzelań przeciwlotniczych. Było to swoistym odzwierciedleniem wprowadzanych zmian, jaka w międzyczasie zaszła w rozwoju konkursu Brytyjskiego Sztabu Imperialnego, mocno wówczas zafascynowanego odradzającą się w pismach teoretycznych z lat 20.-tych XX wieku, związanych z niemiecką ideą uniwersalnego karabinu maszynowego (Einheitsmaschinengewehr), zażądał, aby nowy ręczny karabin maszynowy mógł pełnić rolę także „ciężkiego” karabinu maszynowego. Sam pomysł wydawał się jednak nader szalony, zważywszy zasilanie z magazynka na zaledwie 20 sztuk naboi, ale zresztą np. Włosi posiadali już podczas I Wojny Światowej Fiat-Revelli Mod. 1914, czyli ciężki karabin maszynowy chłodzony wodą i zasilany z magazynka, który ich osobistym zdaniem sprawdził się podczas tego konfliktu. Następnie podczas okresu międzywojennego doczekał się on modernizacji, przystosowując samą broń do chłodzenia powietrzem.
Firma wysłała im na przeprowadzenie tych prób wariant, oznaczony jako ZB 27 oraz jednego z czechosłowackich konstruktorów z rozwoju programu ręcznego karabinu maszynowego Holka, pana Karola Stallera jako specjalnego obserwatora, który miał nadzorować prowadzone próby strzeleckie z ramienia czechosłowackiego CZB.
7,7 mm ręczny karabin maszynowy Bren Mk. I
Następnie, trwające ponad miesiąc były wszechstronnie prowadzone i mocno wyczerpujące. Z protokołu SAC wynika, że zużycie mechanizmu ZB 27 po 10 986 strzałów było nader znikome, a średnica przewodu lufy po oddaniu tylu wystrzałów zwiększyła się tylko o około 0,005 cala (0,127 mm). W tym konkursie drugie miejsce zajął ręczny karabin masyznowy VB, natomiast w tym „wyścigu”, odpadł dotychczasowy lider, czyli amerykański BAR – ponieważ wymóg uniwersalności okazał się tutaj barierą nie do przebicia z braku wymiennej lufy.
W kwietniu 1931 roku zamówiony w samym Brnie, wariant ZB 27 w wersji brytyjskiej, strzelający nabojem brytyjskim .303-in. Konwersja na inny nabój karabinowy jest zwykle bardzo ciężką próbą dla każdej broni maszynowej. Ponieważ zmienia się nie tylko tutaj kaliber naboju i średnica przewodu bruzdowanej lufy, ale tkże wymiary stosowanej komory nabojowej, podstawowe parametry prowadzonego ognia, temperatura spalania ładunku miotającego. Nawet takie małe, jakby się to mogło wydawać – drobnostki, powodują, że zmienny skład prochu zmienia stosunek nagromadzanego się nagaru, co oczywiście powoduje powazny problem w normalnym funkcjonowaniu broni. Na europejskim kontynencie upowszechniły się czyste i dające relatywnie chłodne gazy prochowe, powstające podczas spalania prochów nitrocelulozowych, zaś Brytyjczycy i Włosi bardzo uparcie trzymali się w użyciu własnej konstrukcji prochów nitroglicerynowych (kordytu), o dużo wyższej zarówno temperaturze spalania, jak i zawartości cząstek stałych w powstających podczas spalania gazów prochowych.
7,7 mm ręczny karabin maszynowy Bren Mk. I
Autor – zdjęcia: Dawid Kalka
Drzonów, Lubuskie Muzeum Wojskowe
Mimo to czechosłowacki zespół Vacłava Holkadał sobie radę z tym zadaniem i zamówienie z kwietnia zostało w pełni zrealizowane już w przeciągu zaledwie dwóch miesięcy, co samym Brytyjczykom przez już trwające lata nie udało się dokonać przy przeróbce amerykańskiego BAR-a, dostosowując broń pod angielski nabój .303-in, w pełen niedowierzania zachwyt. Wielką w tym pomocą były zdobyte doświadczenia ekipy wyniesiono z dotychczasowych prac nad eksportowymi modelami ręcznych karabinów maszynowych typu ZB. Zatykaniu przez nagar otworów wylotowych gazów zapobiegała nowa konstrukcja mocowania dwójnogu – w razie potrzeby wystarczyło kilka razy nim w pełni obrócić, aby skruszyć skrzepy wydmuchiwane przy następnym strzale.
W czerwcu 1931 roku brytyjska wersja ręcznego karabinu maszynowego ZB 30, która została oznaczona jako ZGB 30 (Zbrojovka-Great Britain), wzięła czynny udział w porównywalnych strzelaniach z francuskim Darne i brytyjskim VB Mk. II. Program prowadzonych strzelań przewidywał trzy testy celności, które prowadzono na dystansach od 500 yardów (457 metrów) do aż 2500 yardów (2286 metrów), które prowadzone były na strzelnicy w Hythe, rozdzielane pomiędzy próbami porównawczymi i stanem technicznym po oddaniu z każdej broni po 10 000 wystrzałów w Królewskiej Fabryce Broni Strzeleckiej (Royal Small Arms Factory – RSAF) w Enfield Lock, Middlesex, Protokół SAC Nr. 1188, dotycząca tej próby, w części poświęconej ZGB 30, gdzie stwierdzał: „Karabin ZGB jest tak znakomita konstrukcją, wykonaną z dobrych materiałów i na wysokim poziomie technologicznym, że zaleca się wzięcie pod uwagę jego ewentualnej produkcji licencyjnej. Jedynymi stwierdzonymi mankamentami są:
Veronica Foster jako „Ronnie, dziewczyna z karabinem Bren” była kanadyjską ikoną kobiet pracujących przy produkcji wojennej
-
intensywne odkładanie się nagaru, spowodowane, jak się wydaje, niewłaściwym dla naboju z ładunkiem prochu kordytowego usytuowaniem otworu odprowadzającego gazy.
-
zawodna ekstrakcja łusek nabojów, spowodowana zbyt pośpieszną przebudową na nabój o łusce z kryzą.
Największy kłopot, z nakładającym się nagarem zapychającym otwór odprowadzający gazy prochowe, wymagał i doczekał się w maju 1932 roku radykalnego rozwiązania. Aby zwiększyć niezawodność w działaniu broni Vacłav Holek cofnął o 245 mm i gruntownie przekonstruował regulator gazowy – urządzenie pozwalające na regulowanie siły oddziaływania gazów prochowych na tłok. Regulator ten był dotychczas montowany w wariantach przeznaczonych na eksport, i to tylko wyłącznie na jeden z warunków zamawiającej strony, miał postać obrotowej tulei nakładanej na wylot lufy między podstawą muszki, a zastosowanym tłumikiem płomienia, aby jak najmniej ingerować w konstrukcję już zastosowanej lufy i stosowanego urządzenia gazowego, zwłaszcza rury gazowej. Wysoki entuzjazm samych Brytyjczyków oraz porządne widoki na duże zamówienia pozwoliły zerwać z tą koncepcją i przenieść regulator tam, gdzie było jego „naturalne miejsce”, czyli do komory gazowej. Regulator posiadał teraz postać walca obracającego się wokół osi poprzecznej lufy, z wywierconymi w nim czterema ukośnymi kanałami o rosnących średnicach, tworzących nastawy i regulujących ilość gazów doprowadzanych z otworu w lufie na tłok gazowy. Zmodyfikowany model, oznaczony jako ZGB (bez dodatkowej daty), zawiódł do Wielkiej Brytanii sam czechosłowacki konstruktor. Obejmującej oddanie aż 18 936 wystrzałów próbnych, zdarzyły się 92 zacięcia, wyłącznie z winy zastosowanej amunicji brytyjskiej, w tym 62 w wyniku wypadania z nich spłonek. Żadna z części zastosowanego ręcznego karabinu maszynowego nie uległa poważnemu uszkodzeniu. Protokół wówczas spisany odnotował także, że SAC uznał dotychczasowy, 20-nabojowy magazynek pudełkowy za zbyt mały, postulując zastąpienie go nowym, o pojemności 30-nabojów.
Dwa ręczne karabiny maszynowe Bren (z gąsienicowym transporterem opancerzonym Universal Carrier i ciężkim karabinem maszynowym Vickers) zostały podarowane armii brytyjskiej przez lud Ishan w Nigerii
Pobyt Vacłava Holka w Enfield zaowocował kolejnymi zmianami w konstrukcji broni. Do tej pory zastosowana komora spustowa z chwytem pistoletowym oraz kolbą, osadzona była w komorze zamkowej sztywno – połączona była z nią zawiasem, który otwierano się przy rozkładaniu broni, aby wyjąć suwadło i zamek. W celu osłabienia powstającej podczas strzelania siły odrzutu działającej na strzelca, zespoły nowego karabinu miały być rozdzielone i osadzone w sobie suwliwie – skok luzu wzdłużonego regulował owalny kanał trzpienia łączącego obie komory. Po oddaniu strzału komora zamkowa mogła się odtąd cofać o około 5 mm, a jej napór przyjmował na siebie powiększony zderzak suwadła. Pozwoliło to użyć do redukcji powstającego odrzutu zjawiska wyrzutu, co zwykle stosuje się obecnie w mniejszych pistoletach maszynowych. Kolejne oddawane strzały padają w czasie, gdy komora zamkowa z lufą wracającą dopiero w przednie położenie, a część energii odrzutu zużywa się na wyhamowanie komory i jej ponowne odepchnięcie go do tyłu. Modyfikacja ta złagodziła odrzut broni, powodując, że strzelec odczuwał go raczej jako łagodny, ciągły napór niż, jak uprzednio – serię ciągłych zdarzeń.
Do dalszych prób zamówiono 10 egzemplarzy wariantu ZGB z tymi wprowadzonymi zmianami w jego konstrukcji, plus części zapasowe i akcesoria, nadając mu oznaczenie ZGB 32. Po „dotarciu: w zakładach Enfield (oddanie 500 strzałów), poddano je jak poprzednio, odpowiedniej kombinacji prób celności i funkcjonowania mechanizmów broni, składających się na próbę żywotności samej broni, obejmująca oddanie po łącznie 25 000 wystrzałów z każdego egzemplarza.
7,7 mm ręczny karabin maszynowy Bren Mk. II
Ponownie występujące tutaj problemy z wypadającymi spłonkami spowodowały, że w końcu zlecono zespołowi Vacłava Holka ich usunięcie. Przyczyny zakładano tutaj dwie:
-
zbyt wczesne odryglowanie zamka, powodujące działanie nadmiernie dużego ciśnienia na dno nie podpartej zaryglowanym zamkiem łuski, a w jego wyniku obluzowanie spłonek naboju – czemu w zasadzie można było przedłużając jałowy skok tłoka gazowego.
-
niewłaściwe ukształtowanie wyrzutnika łusek, powodujące wybijanie obluzowanych spłonek.
7,7 mm ręczny karabin maszynowy Bren Mk. II
Autor – zdjęcia: Dawid Kalka
Poznań, Muzeum Broni Pancernej
Tutaj w ogóle nie brano pod uwagę wzmocnienia samej spłonki, choć była to chyba najprostsza droga do wyleczenia jej ze skłonności do wypadania. Dopiero Amerykanie, uruchamiając w ramach programu Lend-Lease, produkcję amunicji karabinowej typu .303-in dla armii brytyjskiej w 1941 roku, zapunktowali ją w nie łuski czterema tzw. „łapkami”, likwidując tutaj ostatecznie problem z luźnymi spłonkami.
W czechosłowackim Brnie zaczęto od prostszego konstrukcyjnie wariantu, wymiany wyrzutnika łusek. W ręcznych karabinach maszynowych, pochodowych z prostej linii od ZB 26 było to ułatwione samą konstrukcją wyrzutnika łusek. Vacłav Holek liczył się tutaj z koniecznością relatywnie częstej wymiany tej długiej, smukłej i sięgającej głęboko do środka komory zamkowej części. Dostęp do niej i wymiana w warunkach polowych jest bardzo prosta – wystarczy wysunąć jeden trzpień (pociskiem naboju, ale wychodzi wypchnięty nawet gołą ręką), aby wyjąć z tylnej części gniazda magazynka obudowę zatrzasku magazynka z wystającym od dołu wyrzutnikiem. Zastosowany jego nowy typ, zamontowany na jednym z modeli prototypowych ZGB 32, posiadał teraz zaostrzoną główkę w kształcie dłuta, które zamiast wybijać obluzowaną spłonkę, zapunktowano ją w gnieździe magazynka.
Po uporaniu się z tym zadaniem, na warsztat poszedł drugi postulowany problem w konstrukcji broni. Zdjęcia z kamery iskrowej wykazały, że w momencie, gdy rozpoczyna się odryglowanie, pocisk znajduje się już 70 mm od wylotu lufy, a w momencie jego całkowitego odryglowania jest już ponad 4 metru od jej wylotu. Nie było tutaj mowy o przedwczesnym odryglowaniu. Vacłav Holek zdecydował się jednak dmuchać tutaj na zimne i opóźnił otwarcie zamka przez przedłużenie jałowego skoku tłoka, gdzie jeśli nie ze względu na ciśnienie, to chociażby w celu obniżenia szybkostrzelności, a przez to zużycie amunicji i zwiększonym rozrzutu przy prowadzonym ogniu ciągłym. Obie te zmiany zostały wprowadzone w kolejnym prototypowym karabinie ZGB 33. Przy tej okazji skrócono lufę broni o 50 mm, a także pozbawiono ją żeber chłodzących. Przeprowadzone badania laboratoryjne dowiodły, że zastosowane poprzeczne żebra nie zwiększają intensywności chłodzenia w stopniu uzasadniającym dalsze stosowanie tak podrażniającej produkcję operacji. Zmianom uległ także celownik – cofnięty dla utrzymania długości linii celowniczej przy zastosowanie skróconej lufy z wysokości gniazda magazynka o około 50 mm, stosowanie do brytyjskich wymagań, celownik przeskalowany na yardy i zaopatrzony w przeziernik, zamiast klasycznej szczerbiny. Co bardzo ciekawe, pozostawiono poprzednie gniazdo celownika w dotychczasowym miejscu, miało służyć do mocowania celownika optycznego do strzelań pośrednich, koncepcja zastąpienia ręcznym karabinem maszynowym ZGB – stosowanych dotąd ciężkich karabinów maszynowych nadal trzymała się mocno. SAC zamówił dwa ręczne karabiny maszynowe ZGB 33 wraz z sześcioma lufami zapasowymi do prowadzenia dalszych prób.
Prowadzony program strzelań przewidywał tym razem oddanie 100 500 strzałów z każdego z ręcznych karabinów maszynowych, o daje po 33 500 strzałów na lufę broni. Próba odbyła się na przełomie stycznia i lutego 1934 roku. Protokół SAC wskazuje tutaj na obniżenie szybkostrzelności teoretycznej ręcznego karabinu maszynowego z 620 strz./min. do około 500 strz./min., opóźnienie odryglowania oraz poprawę celności podczas trwającego ognia ciągłego. Jedyna awarią było złamanie iglicy w jednym z karabinów maszynowych po oddanie 70 000 strzałów.
Żołnierze indyjscy obsługują karabin Bren na trójnogu przeciwlotniczym, Pustynia Zachodnia, kwiecień 1941 roku
Ostateczne narodziny Brena
Dwa kolejne egzemplarze prototypowe ręcznych karabinów maszynowych ZGB 33 zamówione wraz z podstawami trójnożnymi, w dniu 14 kwietnia 1934 roku otrzymały one oznaczenie ZGB 34. Badano na nich użycie magazynków bębnowych o pojemności 100 sztuk nabojów systemu Vickersa, używane do prowadzenia ognia przeciwlotniczego. Przeprowadzone w sierpniu 1934 roku prowadzone strzelania porównawcze z VB z obu konfiguracjach (przy użyciu podstawy trójnożnej i bez), wykazały tutaj bezapelacyjną wyższość czechosłowackiej konstrukcji strzeleckiej, co ostatecznie przesądziło o jej wyborze przez SAC.
Celowniczy ręcznego karabinu maszynowego Bren z Norweskiej Brygady celuje w czasie ćwiczeń w Dumfries w Szkocji, 27 czerwca 1941 roku
Koncern Vickers ostatecznie z swoim VB wypadł z „wyścigu” na nowy ręczny karabin maszynowy dla brytyjskiej armii, ale za to znalazł inny, duży rynek zbytu dla swojej konstrukcji. Indzie, gdzie lokalna administracja wojskowa, nie czekając na ostateczny werdykt SAC, przyjęła ręczny karabin maszynowy VB do użytku jednostek hinduskich w 1933 roku. Royal Indian Small Army Factory w Isaphore rozpoczęła ich produkcję seryjną, kontynuowaną do początku 1945 roku, mimo że jednostki brytyjskie oddawane pod dowództwo brytyjskie, przezbrajane były w ujednolicony sprzęt strzelecki, czyli w ręczne karabiny maszynowe typu Bren.
Po zatwierdzeniu decyzji SAC przez brytyjskie War Office, podpisany został kontrakt z czechosłowacką CZ Brno, na mocy którego RSAF w Enfield zyskiwał prawo do licencyjnej produkcji ręcznego karabinu maszynowego ZGB 34, z prawem do wprowadzania zmian rozwojowych w jego konstrukcji, przeznaczonej na potrzeby armii brytyjskiej, egipskiej, australijskiej, kanadyjskiej oraz irackiej. Ustalono nazwę dla nowej broni maszynowej – pochodzącej od skrótu nazw miasta Brno i Enfield, z których utworzono Bren.

Bren z wymiennym magazynkiem na 100 naboi. Po zamontowaniu magazynka oryginalne przyrządy celownicze nie mogą być używane. Często używane przez żołnierzy sił specjalnych, ponieważ wariant ten dawał im bardzo dużą siłę ognia
W RSAF rozpoczęto opracowywanie dokumentacji licencyjnej z Brna i konwersję wymiarów z metrycznych na angielskie. W styczniu 1935 roku, po zakończeniu opracowywania szczegółowej dokumentacji technicznej, ruszyła duża produkcja „sprawdzianów”, uchwytów, narzędzi, montowanych na nowej linii produkcyjnej, ustawionej w zakładzie RSAF w Enfield. Zastosowana technologia byłą na tamte czasy bardzo nowoczesna, ale jednak tradycyjna – obróbka wiórowa. Jednak pracochłonność samej broni była spora. Na wykonanie samej komory zamkowej trzeba było wykonać 247 oddzielnych operacji na maszynach, skrawających z użyciem 273 uchwytów, między którymi znajdowało się łącznie 18 oddzielnych ciągów inspekcyjnych, używano do prowadzenia odpowiedniej kontroli jakości wykonania 740 „sprawdzianów”, wykonanych z dokładnością do 0,005 cala (0,0127 mm). Materiałochłonność była tutaj równie imponująca, z wygiętego palnikiem pantografowym z płyty stalowej o grubości 54 mm (2 i 1/8 cala) kęsa stali o masie 17,5 kilograma, pozostawało ostatecznie na podłodze hali, z tego aż 15,5 kilograma wiórów stalowych i opiłków. I to są dane dotyczące późnowojennej „oszczędności” komory ręcznego karabinu maszynowego Bren Mk. III, dużego efektu uproszczenia technologii, które kasując kosmetykę i upraszczając obrys stosowanych części, co pozwoliło na zaoszczędzenie aż 30% pracochłonności i materiałochłonności pierwszego przedwojennego wariantu broni.
3 września 1937 roku z taśmy RSAF zszedł pierwszy produkcyjny egzemplarz Bren. Różnił się on nieznacznie od egzemplarza prototypowego ZGB 34 – celownik dodatkowo cofnięto jeszcze o 25 mm, zmienił się kształt stosowanej rękojeści lufy, służącej jako uchwyt do przenoszenia broni, a pod zastosowaną kolbą o bardziej skomplikowanym obrysie pojawiła się dodatkowa rękojeść dla lewej ręki, montowana na tylnym sprzęgu do podstawy trójnożnej. Na kolbie ręcznego karabinu maszynowego Bren o numerze seryjnym 0001, została umieszczona plakietka z napisem „First Bren Gun Manyfactured at Royal Small Arms Factory Enfield and Fired Sept. 3Rd 1937”. Do końca 1937 roku wyprodukowane zostały 42 egzemplarze ręcznego karabinu maszynowego Bren, zaś od maja 1938 roku ruszyła produkcja masowa – 200 egzemplarzy produkcyjnych w tygodniu.
7,7 mm ręczny karabin maszynowy Bren z 100 nabojowym talerzowym magazynkiem
Autor – zdjęcia: Dawid Kalka
Czechy, Praga – Muzeum Wojny
Czwartego sierpnia 1938 roku wariant Bren Mk. I został oficjalnie przyjęty do uzbrojenia British Army. Już wtedy produkcja masowa wzrosła do 300 sztuk tygodniowo. W pierwszej kolejności nowy ręczny karabin maszynowy otrzymywały brytyjskie jednostki kawalerii zmotoryzowanej, następnie pierwszoliniowe oddziały piechoty. Każdy ręczny karabin maszynowy Bren był standardowo zaopatrzony w dwie lufy szybko wymienne. Wymiana luf zapobiegała ich szybkiemu przegrzewaniu przy prowadzeniu intensywnego ognia, co zapobiegało ich przyspieszonej erozji. Wymiana luf zalecana była po wystrzeleniu 10 sztuk pełnych magazynków (oddanie 300 wystrzałów) ogniem szybkim – czyli w tempie wymiany 4 sztuk pełnych magazynków (120 wystrzałów) w ciągu jednej minuty.
Z nastaniem w Brytyjskiej Armii – „ery” ręcznego karabinu maszynowego Bren wiąże się z reorganizacją batalionu piechoty. Kompania piechoty złożona dotąd z czterech plutonów, każdy pluton po jednej drużynie )łącznie 4 drużyny), wyposażone w ręczne karabiny maszynowe systemu Lewis, obecnie składały się z 3 plutonów piechoty, po 3 10-osobowe drużyny strzeleckie, wyposażone w ręczne karabiny maszynowe Bren. Jednostki zmotoryzowane, które wyposażone były w małe, o trakcji gąsienicowej transportery opancerzone (dokładniej opisane tutaj: ), zwane także jako „Bren – Carrier”, które przewoziły drużynę piechoty z jej ręcznym karabinem maszynowym Bren, a ponadto bywały one uzbrojone w własnego Brena.
7,7 mm ręczny karabin maszynowy Bren Mk. III
Obsługę ręcznego karabinu maszynowego Bren tworzył zespół dwuosobowy. Celowniczy, zwany w brytyjskiej instrukcji „Nr. 1”, przenosił broń, jedną skrzynkę amunicyjną, wyposażoną w 12 sztuk pełnych magazynków i przybornik. Amunicyjny „Nr. 2”, prócz własnej broni nosił grupą skrzynkę amunicyjną, zapasową lufę i podstawę trójnożną.
Następne lata sprawnej i udanej współpracy RSAF z CZB przynosiły w 1937 roku kolejny potencjalnie bardzo korzystny dla Czechosłowaków kontrakt. Brytyjski Sztab Imperialny w końcu zrezygnował z nierealnych mrzonek o zastąpieniu prawdziwych ciężkich karabinów maszynowych, z namiastki w postaci lżejszych, ręcznych karabinów maszynowych, ulokowanych na podstawie trójnożnej. Ostatecznie, po rezygnacji z brytyjskiego programu uniwersalnego karabinu maszynowego, rozpoczęły się poszukiwania następcy dla brytyjskiego ciężkiego karabinu maszynowego Vickersa. Tutaj wybór padł na kolejną konstrukcję strzelecką Vacłava Holka, czyli ciężki karabin maszynowy ZB 53 (Ťežkŷ Kulomet vzor 1937). Z uwagi na mocno zaostrzającą się w Europie sytuację polityczną, nie podjęto jednak procesu wymiany brytyjskich ciężkich Vickersów w całej armii, aby uniknąć uwikłaną w wojnę w czasie przezbrajania. Czechosłowacki ciężki karabin maszynowy ZB 53, znany w Wielkiej Brytanii pod oznaczeniem Besa Mk. I (BESA to skrót od nazwy firmy Birmingham Small Arms – BSA), wprowadzono tylko jako czołgowy karabin maszynowy. Ograniczona ilość posiadanego uzbrojenia tego typu, pozwoliło na rezygnację z mocno kłopotliwej konwersji czechosłowackiej broni na brytyjski nabój .303-in, dlatego pozostawiono tutaj standardową amunicję karabinową Mausera typu 7,92 mm x 57 mm, która była specjalnie produkowana w Wielkiej Brytanii.
Rozpoczyna się kolejna wojna
Po dniu 3 września 1939 roku (w tym dniu Wieka Brytania wypowiedziała wojnę III Rzeszy Niemieckiej), produkcja seryjna ręcznego karabinu maszynowego Bren osiągnęła na tydzień liczbę 400 egzemplarzy seryjnych. Do czerwca 1940 roku zdołano wyprodukować 30 000 egzemplarzy broni, z których 90% powstałych sztuk zostało wysłanych dla dywizji, podlegających Brytyjskiemu Korpusowi Ekspedycyjnemu, ulokowanemu w Francji. Po alianckiej klęsce w kampanii francuskiej i przeprowadzeniu ewakuacji większości brytyjskich oddziałów z plaż Dunkierki, w całym Zjednoczonym Królestwie pozostało ich 2300 egzemplarzy ręcznego karabinu maszynowego typu Bren. Zagrożenie z powodu braku odpowiedniego, etatowego wyposażenia Brytyjskiej Armii w lekką broń maszynową, było bardzo poważne, a posiadane jeszcze w składnicach ręczne karabiny maszynowe Lewis były często już maksymalnie zużyte, poza tym było jej po prostu za mało, aby uzupełnić podstawowe etaty, co dodatkowo ten fakt potęgowało to, że produkcja ręcznego karabinu maszynowego Bren odbywała się tylko w zakładzie produkcyjnym RSAF w Enfield. Dlatego jeden porządny nalot bombowy lotnictwa niemieckiego, mógłby po prostu tą produkcję zakończyć, a nie sporządzono nawet na wszelki wypadek zapasowego kompletu dokumentacji technicznej. Braki te były pośpiesznie łatane, interwencyjnymi pośpiesznymi zakupami ręcznych karabinów maszynowych Lewis w Stanach Zjednoczonych, które same pozbywały się ze swojego wyposażenia starych ręcznych karabinów maszynowych Lewis. A w Wielkiej Brytanii także szeroko zakrojoną akcją penetracji wszelkich możliwych zakamarków z muzeami wszelkimi wojskowymi magazynami, gdzie oszukiwano samych broni, jak i wszelkich części zamiennych do tych broni. Same brytyjskie lotnictwo w tym czasie przechodziło szerokie zmiany w uzbrojeniu własnych samolotów, skąd pozbywano się szeroko stosowanych karabinów maszynowych Vickersa-Berthiera VGO na lotnicze karabiny maszynowe systemu Browninga, które były zasilane z taśmy amunicyjnej, a nie magazynków. To też stworzyło się całkiem zasobne źródło ręcznych karabinów maszynowych Lewis oraz VGO. Niestety większość tej broni była już mocno wyeksploatowana, a zapas części zamiennych nie był tak przy tym szeroko dostępny. Mimo to, że sam Royal Air Force (RAF) został gruntownie wyczyszczony z Lewisów, który powędrował do odradzanych dywizji pierwszoliniowych oraz brytyjskiego Home Guard. Czysta z sal muzealnych objęła także pierwszy egzemplarz ręcznego karabinu maszynowego Bren, który jednak po długich bojach z British Army, pozostał jednak w zakładzie RSAF w Enfield, jako broń fabrycznego oddziału Home Guard.
Australijski atak na bunkier w Giropa Point, Papua-Nowa Gwinea, styczeń 1943 roku, dwaj żołnierze na pierwszym planie niosą ręczne karabiny maszynowe Bren
Podjęto także próby zabezpieczenia się przed możliwymi skutkami zniszczenia fabryki poprzez nalot bombowy. W tym celu w BSA opracowany został, pod kierownictwem Harry’ego Faulknera ręczny karabin maszynowy Besal. Była to mocno uproszczona wersja brytyjskiego Brena, bez regulatora gazowego, coś w rodzaju powiększonego „pistoletu maszynowego Sten”, tylko strzelającego brytyjskimi nabojami karabinowymi. Ten ręczny karabin maszynowy został skonstruowany pod prawdziwą masową produkcję, które mogły prowadzić nawet mniej wykwalifikowane warsztaty. Komora zamkowa ręcznego karabinu maszynowego konstrukcji Faulknera spawana była z wytłoczek, a zamek broni był uproszczony do granic możliwości. Stworzone rysunki, narzędzia i „sprawdziany” do przeprowadzenia masowej produkcji Besala były przechowywane w zakładzie BSA do końca działań wojennych w Europie, w oczekiwaniu na swój możliwy wielki dzień, który jednak dla Brena na szczęście nie nadszedł. Tymczasem zakłady RSAF rozpoczęła swoją delegację produkcji do innych firm, głównie samochodowych. Na pierwszy ogień poszło przeniesienie produkcji magazynków do BSA i Austina oraz równie szybko zaczęły się pierwsze problemy. Okazało się, że w wyniku poważnego błędu kreślarza, w czasie pośpiesznego kopiowania planów, magazynki dla Brena od kooperantów po załadowaniu przepisowymi 30 sztukami nabojów .303-in, zacinały się notorycznie. Przy 29 sztukach wszystko działało bez problemu, toteż po usunięciu błędów dokumentacji n9ikt wtedy nie zaprzątał sobie swojej głowy – oznaczała ona bowiem zastąpienia tak pilnie potrzebnych, w ilości dziesiątek tysięcy sztuk magazynków łukowych, nowymi modelami, niezbędnymi jednak dla bieżącej produkcji. Błąd ostatecznie usunięto i od tej pory produkowano już magazynku dla ręcznego karabinu maszynowego Bren o pełnej pojemności, bez zacinania się, ale w instrukcji na wszelki wypadek pozostał jednak zapis, że zredukowanie zapasu ładowanej amunicji do 28 sztuk naboi .303-in – „służy wydłużeniu żywotności sprężyny”, co zresztą było prawdą, ponieważ lubiły one po 3-4 krotnym napełnieniu pękać.
Wariant Bren Mk. II oraz eksport
Ćwiczenia polskiej jednostki komandosów w Szkocji, 1943 rok
Szybko rosnące zamówienie, przy osiągnięciu już granicznej wydolności pracującej pełną parą, całą dobę zakładu produkcyjnego RSAF, zmusiły do przeprowadzenia rezygnacji z „luksusowego” jak na warunki prowadzenia wojny totalnej, jakości wykończenia broni, a następnie do wprowadzenia pewnych uproszczeń konstrukcyjnych. Uproszczone zostały przyrządy celownicze poprzez rezygnację ze skomplikowanego celownika bębnowo-ramieniowego, na rzecz zastosowania zwykłego celownika ramkowego. Usunięto drugi wpust do celownika – dalsza koncepcja „uniwersalnego” karabinu maszynowego Bren pała już dawno i nigdy nie rozpoczęto także produkcji dla niego celownika optycznego. Stosowane dotąd szybkowymienne lufy typu Mk. 1 oraz Mk. 1*, różniły się między sobą jedynie średnicą nastaw regulatora gazowego, większa w wariancie Mk. 1*. Lufa dla ręcznego karabinu maszynowego Bren, typu Mk. 2 miała już inny, bardziej stożkowaty kształt zastosowanego tłumika płomieni, ale nadal ani technologicznie, ani konstrukcyjnie nie odróżniał się od poprzednich modeli luf. Teraz powstał wariant, oznaczony jako Mk. 3 – uproszczony. Tutaj najbardziej widoczną dla jego konstrukcji różnicą jest rezygnacja z wykonania tłumika płomieni, podstawy dla muszki i komory regulatora jako jednolitej, mocowanej jednym kołkiem nakładki ze stali nierdzewnej na lufę broni. Zamiast tego, wariant Mk. 3 posiadał jedynie komorę regulatora gazowego, wykonana ze stali nierdzewnej, podczas gdy reszta zespołu lufy była wykonana ze zwykłej stali, oksydowanej. Ponieważ stosowane części nierdzewne nie były oksydowane, różnica ta jest doskonale widoczna na wszelkich zdjęciach. Ręczne karabiny maszynowe Bren Mk. I mają końcówki jasne, a wariant Mk. I tylko z jasnym paskiem na ciemnej lufie.
Zmiany te objęły także uproszczenie konstrukcji stosowanego dwójnogu. Dwójnóg karabinu maszynowego Mk. I, wyposażony był w podpory o regulowanej wysokości dla lepszego wypoziomowania broni w nierównym terenie. W ramach prowadzonych uproszczeń dla wersji Mk. II zastąpiono je podporami o stałej długości, początkowo zaopatrzonymi w stopy z integralnymi kolcami, a potem, zwłaszcza w wersji broni, produkowanych dla Kanady – Mk. 1M), w płaskie stopy z otworami. Zrezygnowano z oddzielnej rękojeści dla lewej ręki, uproszczono konstrukcję kolby, zarówno co do jej kształtu, jak i posiadanego wyposażenia: zlikwidowano przyjęty z czechosłowackiego ZB 26 głęboki tłoczony trzewik podparty sprężynami, amortyzującymi odrzut broni, zastępując go – prosta, płaską stopką. Wyeliminowano także wszelką kosmetykę i uproszczono obrys zastosowanych części, przez co karabin przybrał jednak dodatkowe pół kilograma na swojej wadze. Otrzymaną w rezultacie wersję, oznaczono jako Mk. II i wprowadzono ją do uzbrojenia British Army, w dniu 6 czerwca 1941 roku. Już wtedy produkcja broni wzrosła do 1000 egzemplarzy tygodniowo.
8. Pułk Royal Scots w przerwie po ataku sił 15. Dywizji Szkockiej na Tilburg, 27 października 1944 roku
Wraz z ręcznym karabinem maszynowym Bren Mk. I przyjęto do uzbrojenia podstawę trójnożną, będącą uproszczoną wersją zastosowanej podstawy typu Kosara. Podstawa ta, zwiększająca stabilność samej broni, umożliwiała prowadzenie ognia pośredniego (jednak chyba nikt z tej możliwości nie korzystał) oraz prowadzenia ognia przeciwlotniczego. Początkowo podstawa należała do wyposażenia każdego egzemplarza karabinu, jednak po zdobyciu doświadczenia z działań na terytorium Francji w 1940 roku, wykazując tą sporą nieprzydatność, liczbę tą mocno ograniczono, aż do ich całkowitego zaprzestania produkcji w 1943 roku, gdy wówczas ustalono liczbę jednego egzemplarza na pluton, czyli co w trzeciej drużynie. Jesienią 1944 roku, z uwagi na praktyczna nieobecność sił powietrznych Luftwaffe, bardzo rzadko już się zdarzało je spotkać poza sztabami brytyjskich oddziałów, ponieważ ich duża nieprzydatność oraz mała poręczność przy masie aż 13,6 kilograma, spowodowały, że już dawno straciły one na znaczeniu.
Podjęto także prace nad uruchomieniem produkcji ręcznego karabinu maszynowego Bren, poza granicami Wielkiej Brytanii, Australii i Kanady. W Australii produkcję podjęła RSAF w Lithgow, w stanie Nowa Południowa Walia. Od połowy 1942 roku do końca 1944 roku z taśmy schodziło tam 150 egzemplarzy ręcznych karabinów maszynowych Bren tygodniowo. Karabiny te nosiły oznaczenie Mk. 1, ale stanowiła ciekawą mieszaninę różnych podzespołów: komora Mk. 1 późnej produkcji (bez wyeliminowanego w październiku 1940 roku drugiego wpustu na celowniki), a do tego przedwojenna kolba Mk. 1, uproszczony dwójnóg z ostrogami do karabinu maszynowego Mk. II, ale za to z lufą Mk. 1, z długa nakładką ze stali nierdzewnej. W Kanadzie, w Toronto, ręczne karabiny maszynowe Bren produkowała firma John Inglis Metal Co., które od kilku lat wytwarzała broń na zamówienie chińskiego Kuomitangu Czang Kaj-Szeka, m.in. znakomite pistolety Browninga FN Mod. 1935 High Power. Po wyczerpaniu zamówień chińskich, zajęto się tam produkcją także ręcznych karabinów maszynowych Bren dla Metropolii. Rozpoczęto wytwarzanie wersji pośredniej między Mk. I, Mk. II, oznaczonej lokalnie jako Mk. IM, Mk. I (M) lub Mk. I* (z gwiazdką). Ręczne karabiny maszynowe Bren produkowane w Kanadzie posiadały komory zamkowe późnego typu Mk. 1 z celownikiem bębnowym, uproszczone modele kolby Mk. II, a także uproszczony dwójnóg oraz lufy Mk. 3, co powoduje, że często są brane za efekt napraw z użyciem dostępnych części. Pojawiły się nowe zamówienia chińskie tym razem na ręczny karabin maszynowy ZB 26, którego chińskie fabryki pozostawały na obszarach okupowanych przez Japończyków. Aby obejść prawa patentowe CZB kanadyjscy konstruktorzy Inglisa, wykonali pracę odwrotną do tej, która stałą się udziałem samego Holka – przebudowali oni ręczny karabin maszynowy Bren na niemiecki nabój karabinowy Mausera kalibru 7,92 mm, powszechnie używanej przez armię Chin. Aż dziwi fakt, że nikt nie pomyślał, że to jeden z najpopularniejszych nabojów karabinowych w Europie, w dodatku był używany przez samych Niemców, dlatego łatwiej wydawało by się prowadzić zrzuty tak przekonstruowanej broni maszynowej na okupowane części Europy, gdzie łatwiej było zdobyć amunicję na Niemcach, niż prowadzić dalsze zrzuty z amunicją karabinową produkcji brytyjskiej .303-in.
7,92 mm ręczny karabin maszynowy Bren Mk. II tzw. wariantu chińskiego (z złym magazynkiem, stosowane były 20 nabojowe)
Autor – zdjęcia: Dawid Kalka
Wrocław, Arsenał – Muzeum Militariów
Ręczny karabin maszynowy Bren tzw. „Chiński” oparty był na konstrukcji zwykłego Mk. II, od którego różnił się jedynie zastosowaniem lufy i zamka przystosowanych do stosowania naboju Mausera typu 7,92 mm x 57 mm, odpowiednio w tym celu przerobionego zamka oraz stosowaniem 20-nabojowego magazynka, wymiennego wraz z czechosłowackim ręcznym karabinem maszynowym ZB 26. Dla odróżnienia do karabinów maszynowych w wersji angielskiej, oznaczono go czerwonymi pasami z czarnymi cyframi „7,92”. Były one umieszczone na komorze zamkowej i na lufie w połowie odległości między muszką, a zastosowanym regulatorem gazowym. Historia ręcznego karabinu maszynowego Bren „chińskiego” nie kończy się wraz z końcem II Wojny Światowej. Po 1949 roku rozpoczęły się ich produkcję na Tajwanie (Republika Chińska), gdzie pojawiał się jego nowa wersja, dodatkowo oznaczona jako M41, która strzelała amerykańskim nabojem .30-06 (7,62 mm x 63 mm).
Warianty Bren Mk. II/1, Mk. III oraz Mk. IV
Celowniczy ręcznego karabinu maszynowego Bren z 8. Pułku Royal Scots w Moostdijk, 6 listopada 1944 roku
Dalszy rozwój ręcznego karabinu maszynowego Bren szedł teraz w kierunku zwiększenia portatywności broni przez obniżenie jej masy i skrócenie. Ponieważ z uwagi na nasycenie etatów i zrost zapasów nie była już potrzebna gorączkowa krzątanina w konstrukcji ręcznego karabinu maszynowego Bren, produkcja tygodniowa w zakładach w Enfield do 600 egzemplarzy, a następnie do 500 egzemplarzy, pozwalając podnieść jakość obróbki jej elementów. Prowadzone były próby z krótszymi lufami, montując je na wariantach broni Mk. I oraz Mk. II. Zdecydowano się na przyjęcie do uzbrojenia lufy w wersji Mk. 4, która ostała skrócona do 565 mm (z pierwotnie stosowanych o długości 635 mm), przy konstrukcji bardzo zbliżonej do lufy w wersji Mk. 3. Krótsza lufa, w parze z ulepszoną obróbką broni, obniżyły masę broni do nieco ponad 9 kilogramów, skracając jednak stosowaną linię celowniczą do 694 mm.
Ostatnią wojenną wersją ręcznego karabinu maszynowego Bren był wariant Mk. IV, pomyślany jako broń dla jednostki powietrzno-desantowych. Masę broni obniżono do minimum wymaganego do bezpiecznego prowadzenia ognia nabojami brytyjskimi .303-in, a więc do masy własnej 8,6 kilograma.
Oba wzory zostały wprowadzone do uzbrojenia w dniu 18 lipca 1944 roku, ale tylko wariant Mk. III produkowany był masowo. Nie zdecydowano się bowiem na przezbrojenie Korpusu Powietrzno-Desantowego, generała Browninga przed operacją „Market-Garden”, a po jej zakończeniu nie było już kogo przezbrajać.
Wytężona produkcja seryjna ręcznych karabinów maszynowych Bren Mk,. III trwała do końca Ii Wojny Światowej, a potem zaczęto ją wyhamować. Os stycznia 1945 roku zrezygnowano z oznaczenia wzorów sprzętu cyframi rzymskimi, przechodząc na arabskie, którymi już wcześniej oznaczano odmiany podzespołów stosowanych do broni. Powstające w ostatnim roku działań wojennych ręczne karabiny maszynowe Bren nosiły więc już na komorze oznaczenie „Mk. 3”,l a nie jako „Mk. III”. Po wojnie nowy zapis przenoszono na wszystkie nadal używane w brytyjskim wojsku ręczne karabiny maszynowe Bren – Mk. 1, Mk. 2 oraz Mk. 3. Od lat 50.-tych XX wieku zaś wzory stosowane w wojskach lądowych uzbrojenia, zaczęto oznaczać symbolem L: karabin L1A1 (FN FAL), stosowany pistolet maszynowy L2A1 (Sterling), itd., zaś ręcznemu karabinowi maszynowemu typu Bren przypadł symbol „L4”.
Wariant 7,62 mm x 51 mm NATO – L4A4
Po wojnie, seria L4
Po zakończeniu II Wojny Światowej, ręczny karabin maszynowy Bren stał się niejako „królikiem doświadczalnym”, na którym wypróbowywano wiele typów amunicji, mającą w niedalekiej przyszłości zastąpić brytyjskiego .303-in. Bardzo wnikliwie przebadano tutaj Brena dostarczonego do Chin, strzelającego nabojem Mausera 7,92 mm x 57 mm, potem powstał wariant na nabój pośredni typu .280/30 (kalibru 7 mm) do karabinu typu EM-2, polskiego konstruktora Kazimierza Januszkiewicza, a po przyjęciu w 1953 roku przez struktury NATO jako standardowego amerykańskiego naboju karabinowego T65 (czyli 7,62 mm x 51 mm), jako standardowego naboju karabinowego Paktu Północno-Atlantyckiegoi, powstał strzelający nim wariant Brena, oznaczony jako XP113. Armia Brytyjska przystąpiła do ujednolicenia sprzętu. Stosowane do tej pory ręczne karabiny maszynowe Bren, strzelających nabojami brytyjskimi .303-in wycofano z użycia jednostek pierwszoliniowych do ich przerobienia i zastąpiono je kilkoma różnymi wzorami Brena w nowym kalibrze broni, noszącymi oznaczenie L4. Ostateczna rezygnacja z kryza wyeliminowała jedyny słaby punkt tej broni, co zyskało jej grono nowych wielbicieli. Dlatego też ostateczna decyzja o zastąpieniu ręcznych karabinów maszynowych Bren belgijskimi uniwersalnymi karabinami maszynowi FN MAG (w wersji brytyjskiej, nosił on oznaczenie L7A1), była bardzo żywo krytykowana politycznie i ze strony wojskowej. Najdalej jednak tutaj poszło w kwestionowaniu tej decyzji brytyjskie Royal Marines, które pozostawiło na swoim uzbrojeniu karabiny maszynowe L4, uważając ją jako zdecydowanie mniej kłopotliwe przy działaniu amfibijnym, także uważano za lepsze używanie przyczepianego od góry magazynka. Ostatecznie oba modele karabinów maszynowych występowały tam wzajemnie, aż do 1986 roku, kiedy to ostatecznie zaczęto powoli wycofywać z użytku coraz bardziej wysłużone Breny, próbując je zastąpić, nowymi, ale całkowicie nieudanymi karabinami typu Enfield L86A1. Nie zaszkodziło to jeszcze im wziąć udział w pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej w 1991 roku.
8 mm ręczny karabin maszynowy Bren vzor 1939 – dostarczany do Bułgarii
Autor – zdjęcia: Dawid Kalka
Czechy, Praga – Muzeum Wojny
Ręczny karabin maszynowy Bren L4 powstały przez przebudowę wojennej produkcji od Brenów „chińskich”, gdyż stosowane naboje karabinowe systemu Mausera 7,92 mm x 57 mm oraz amerykańskiego .308W (7,62 mm x 63 mm), które posiadają identyczną średnicę dna łuski. Konwersja karabinu maszynowego Bren na nowy nabój została zainicjowana przez arsenały kanadyjskie, a potem projekt ten został przeniesiony do zakładów Enfield i Kanadyjczycy używali przerabianych w Wielkiej Brytanii, oznaczony jako L4A4. Zastosowane nowe lufy dla broni były jeszcze krótsze, posiadały grubość 536 mm i wyposażone w szczelinowy tłumik płomienia. Warianty L4A1 oraz L4A6 posiadały stale gniazda do magazynka i ich magazynki łukowe o pojemności 30 sztuk naboi, jednak o nieco mniejszej krzywiźnie niż oryginalnie stosowane. Były one niewymienne z wersją L1A1. Od wariantu L4A2 montowano w gnieździe wkładkę, pozwalającą stosować magazynki o pojemności 20 sztuk naboi do karabinu L1A1, a ich 30-nabojowe magazynki zostały dostosowane do użytku z tą wkładką. Zastosowane zmodyfikowane dwójnogi posiadały regulowaną wysokość podpór, podobnie jak w brytyjskim wariancie Mk. I. Pozostawione zostały także zaczepy do zastosowania podstawy trójnożnej, choć od wielu lat nikt ich już nie produkował. Do serii ręcznych karabinów maszynowych rodziny L4, które początkowo były oznaczone jako X10, należały tutaj:
-
X10E1 (L4A1) – konwersja wariantu broni Mk. 3, potem zaopatrzona w lufę z chromowym przewodem i oznaczony jako L4A6.
-
X10E2 (L4A2) – konwersja wariantu broni Mk. 3 z zastosowanym dwójnogiem, wykonanym z lekkiego stopu, na krótko w użytku w wojskach lądowych i marynarkę wojenną, potem zaopatrzony w lufę z chromowanym przewodem i oznaczony jako L4A4.
-
X10E3 (L4A3) – identyczny jak wariant L4A2, ale powstający z konwersji karabinu maszynowego wariantu Bren Mk. 2, z uzbrojenia wyparty przez wersję L4A4, większość posiadanych jeszcze egzemplarzy, zostało następnie sprzedanych do Libii.
-
L4A4 – konwersja wariantu L4A2 z zastosowaną lufą chromowaną, najszerzej rozpowszechniony i najdłużej produkowany wariant serii L4, używany w armii, marynarce i w siłach powietrznych oraz przez wiele państw, należących do brytyjskiego Commonwealthu.
-
L4A5 – konwersja karabinu maszynowego L4A3 z lufą chromowaną dla Royal Navy.
-
L4A6 – konwersja karabinu maszynowego L4A1 z lufa chromowaną.
-
L4A7 – prototyp konwersji Mk. 1 dla armii greckiej, nigdy nie produkowanej seryjnie.
-
L4A8 – nowy wariant karabinu maszynowego L4A4 ze wzmocnionym dwójnogiem od karabinu L7A1 szyną do mocowania urządzenia noktowizyjnego z lewej stronie komory zamkowej, nie produkowany seryjnie wariant.
-
L4A9 – jak wyżej, ale z własnym dwójnogiem i produkowany w limitowanej serii.
Ręczne karabiny maszynowe Bren serii L4 (kalibru 7,62 mm) zdobyte od wojsk grenadyjskich podczas inwazji Stanów Zjednoczonych na Grenadę w 1983 roku. Okrągłe płytki pod magazynkiem i zatarte oznaczenie „BREN Mk 3” wskazują, że jest to wariant L4A2 lub późniejszy L4A4
W latach 90.-tych XX wieku stan techniczny zmusił do wycofania ostatnich ręcznych karabinów maszynowych Bren z uzbrojenia armii brytyjskiej, ale nadal pozostają one w uzbrojeniu armii wielu państw Commonwealthu – po części nawet jeszcze w oryginalnej konfiguracji, na brytyjski nabój karabinowy .303-in.
Służba za granicami Wielkiej Brytanii
Ręczny karabin maszynowy L4A1 Bren z mocowaniem na czopie, z charakterystycznym tłumikiem płomienia i magazynkiem
Prowadzona po zakończeniu II Wojny Światowej geopolityka sprawiła, że ojczyzna ręcznego karabinu maszynowego Bren, znalazła się po wschodniej stronie, co jak ujął to sam Winston Churchill w 1946 roku „Żelazną Kurtyną”, jaka zapadła w poprzez kontynentu – od morza Bałtyckiego po miasto Triest. Zakłady CZB już przed wojną przygotowywały się same do rozpoczęcia produkcji seryjnej ręcznego karabinu maszynowego Brena i nawet zdążyła jeszcze przed marcem 1939 roku, doprowadzić do sprzedaży partii tych ręcznych karabinów maszynowych do Bułgarii, innego kraju, który z powodu stosowanego podstawowego tam naboju karabinowego z kryzą (systemu Mannlichera, czyli 8 mm x 56 mm R), posiadał poważne kłopoty z wszelkimi karabinami maszynowymi. Potem, już w czasie trwania wojny w Europie, powstała tam już pod pełnym, niemieckim zarządem, partia broni systemu Bren, która została wysłana jako pomoc wojskowa dla Irakijczyków, którzy zbuntowali się przeciwko Wielkiej Brytanii. Po zakończeniu Ii Wojny Światowej w Europie, w odrodzonej Czechosłowacji starano się dalej prowadzić eksport ręcznych karabinów maszynowych Bren za granicę, jednak w 1948 roku, po dokonanym w kraju przewrocie komunistycznym, wszelkie próby były już tak skazane na porażkę. Sam Vacłav Holek po zakończeniu działań wojennych, powrócił do pracy w zakładach w Brnie i dalszego konstruowania karabinów maszynowych, a przed swoją śmiercią, zdążył jeszcze stworzyć ciekawa konstrukcję strzelecką, zasilaną z magazynka i taśmy Lehký Kulomet vzor 1952 na nowy czechosłowacki nabój pośredni typu 7,62 mm x 45 mm oraz prototypowy karabin automatyczny typu ZB 530 na ten sam nabój pośredni.
Najwięcej jednak ręcznych karabinów maszynowych Bren pozostało na uzbrojeniu armii istniejącej bardzo daleko za Żelazną Kurtyną, ponieważ mowa tutaj o Chinach, a dokładniej Chińskiej Republiki Ludowej. Tam w 1956 roku przyjęto do czynnego uzbrojenia dwa rodzaje broni: karabinek samopowtarzalny typu SKS oraz karabinek samoczynny typu AK, a wraz z nim standardowy nabój pośredni za Żelazną Kurtyną, czyli 7,62 mm x 39 mm, do strzelania, którego przystosowano wiele stosowanych w Chinach rodzajów broni, w tym krótsze karabinki systemu Arisaka i właśnie stosowane tam ręczne karabiny maszynowe Bren.
2009 rok – broń w służbie armii indyjskiej
Kolejnym krajem były tutaj Indie, które w 1933 roku przyjęły do uzbrojenia ręczny karabin maszynowy VB Mk. III, o czym pisałem już wcześniej. W czasie prowadzonych działań wojennych przekonały się one jednak do konstrukcji Brena, uznawanego za lepszego. Po zakończeniu Ii Wojny Światowej, w istniejących zakładach produkcyjnych w Ishaphore, przystąpiło do produkcji seryjnej indyjskiej wersji ręcznego karabinu maszynowego Bren Mk. 3, która kontynuowano na stosunkowo niewielką skalę do końca lat 50.-tych XX wieku.
O dostarczanych do Tajwanu (Republiki Chińskiej), ręcznych karabinów maszynowych Bren na nabój karabinowy .30-06 już było, ale na ten sam nabój karabinowy, po zakończeniu II Wojny Światowej, dla Brena szykowali się do produkcji Kanadyjczycy oraz Włosi. W 1947 roku zakłady Breda SpA, na zlecenie jednostek okupacyjnych, stworzyła konwersję ręcznego karabinu maszynowego Bren Mk. II na amunicję karabinową produkcji amerykańskiej. Stopień przeprowadzonej tutaj komplikacji dla tej konwersji broni, był jednak na tyle znaczny, że dla odradzającej się powoli włoskiej armii, dostarczone zostały ostatecznie zdobyczne niemieckie uniwersalne karabiny maszynowe Maschinengewehr kalibru 7,92 mm.
Podsumowanie konstrukcji
Sami Brytyjczycy uważają ręczny karabin maszynowy Bren za najlepszą broń tego typu, jaką kiedykolwiek skonstruowano. Chwalą go za prostą konstrukcję, niezawodność, łatwość obsługi, portatywność, wygodny system wymiany luf. Natomiast posiadała także wady: stosunkowo wysoka masa samej broni, materiałochłonność oraz co było jednak standardem dla brytyjskiego naboju karabinowego .303-in – podatność broni na zacięcia przy niestandardowym ładowaniu zastosowanych magazynków łukowych o pojemności 30 sztuk naboi.
Jednakże ogólnie sama broń była oceniania bardzo pozytywnie, o czym ma tutaj świadczyć przede wszystkim jego stosunkowo długa służba w strukturach British Army oraz w wielu innych krajach na świecie. Dziś sama broń otacza legenda, która jest kultywowana przede wszystkim przez armie, które używały tego ręcznego karabinu maszynowego. Sami Brytyjczycy doliczają się oficjalnych użytkowników tej broni (która została sprzedana na eksport przez rząd Brytyjski) w liczbie 25 państw, natomiast kolejnych użytkowników z tzw. drugiej ręki może być i znacznie więcej.
Autor – zdjęcia: Dawid Kalka
Wrocław, Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych im. gen. Jakuba Jasińskiego, REKON 2023 rok
Sam ręczny karabin maszynowy typu Bren jest doskonale widoczny na wielu archiwalnych zdjęciach oraz filmach z okresu trwania II Wojny Światowej, choć w czasie trwania tzw. Zimnej Wojny, są kolejne dowody fotograficzne i filmowe na używanie tej broni w wielu lokalnych większych i mniejszych konfliktach na niemalże całym świecie, także po lata 90.-te XX wieku. Sama broń trafiła z Wielkiej Brytanii do rak wielu oddziałów militarnych na świecie za pomocą programu Lend-Lease, zaś inne formacje kupowały samą broń po demobilu czy na „czarnym rynku”. Wiele innych formacji zdobyły ta broń podczas toczących się walk. Używano jej podczas walk na Półwyspie Koreańskim w latach 1950-1953, następnie przez brytyjskich żołnierzy na Malajach, używano tej broni przez: Egipt w konfliktach w 1956 roku oraz w 1967 roku, w Libanie – podczas trwającej tam wojnie domowej, na Cyprze w 1974 roku, na kontynencie Afrykańskim, w takich konfliktach jak w: Biafra, Kongo czy w Rodezji), w Indonezji, w Indiach (m.in. w 1947 roku podczas działań przeciwko Chińczykom), w Afganistanie, także podczas walk z oddziałami radzieckimi w latach 80.-tych XX wieku, w Kurdystanie, a nawet znajdował się jeszcze w rękach brytyjskiej Royal Marines podczas trwającej wojny o Falklandy w 1982 roku oraz w operacji „Desert Storm” w Kuwejcie w 1991 roku.
Brytyjski ręczny karabin maszynowy Bren zapisał się także, nieco tragicznie w historii polskiej literatury. Polski poeta, działający w podziemiu podczas II Wojny Światowej – Krzysztof Kamil Baczyński, zginął na początku Powstania Warszawskiego, w dniu 3 sierpnia 1944 roku jako amunicyjny (Nr. 2) brytyjskiego Brena w Pałacu Blanka.
Sama broń przez wiele lat, w pierwszej linii potwierdziło słuszność wyboru brytyjskiego SAC w 1934 roku. Produkcja ręcznych karabinów maszynowych Bren kalibru .303-in wyniosła łącznie 302 000 egzemplarzy. A wystarczało by, żeby oferta z Pragi wpłynęła kilka dni później, albo żeby księgowy z War Office pożałował 209 funtów i 5 pensów z kiesy podatników króla Jerzego V na zakup czechosłowackiego ręcznego karabinu maszynowego, aby ta bardzo udana broń nigdy nie powstała.
Bibliografia
-
Leszek Erenfeicht, Bren, czasopismo Strzał Nr. 01/2006, Magnum-X, Warszawa
-
Andrzej Ciepliński, Ryszard Woźniak, Encyklopedia współczesnej broni palnej (od połowy XIX wieku), Wydawnictwo „WIS”, Warszawa 1994 rok
-
https://modernfirearms.net/en/machineguns/great-britain-machineguns/bren-eng/
-
https://www.dws-xip.com/encyklopedia/bren-au/
-
https://en.wikipedia.org/wiki/Bren_light_machine_gun
-
https://commons.wikimedia.org/wiki/Bren
-
https://pl.wikipedia.org/wiki/Karabin_maszynowy_Bren














































































