TK-3

Formacja tankietek TK-3 podczas jesiennych manewrów na Wołyniu – lata 30. XX wieku

Czołg rozpoznawczy TK-3 (również TK) – polska tankietka z czasów dwudziestolecia międzywojennego. Obok czołgu 7TP była podstawową bronią polskich sił pancernych. Konstrukcyjnie oparta była na angielskiej tankietce Carden-Loyd. Seryjna produkcja tych pojazdów odbywała się w fabryce Ursus w Czechowicach pod Warszawą. W latach 1931–1933 powstało ok. 300 tych wozów. W oparciu o TK-3 powstały prototypowe pojazdy – tankietka z wieżą (TKW) i działo samobieżne (TKD), a także głęboko zmodernizowana tankietka TKS. W roku 1938 tankietki TK-3 wykorzystywano w operacji zajmowania Zaolzia. Podczas kampanii wrześniowej ok. 470 tankietek TK-3 i TKS służyło głównie do zadań rozpoznawczych i patrolowych, poza tym do wspierania atakującej kawalerii i piechoty, a także do osłony wycofujących się jednostek. Do września 1939 jedynym użytkownikiem tych tankietek było Wojsko Polskie. Po kampanii wrześniowej część wozów trafiła do armii niemieckiej oraz węgierskiej.

Wstęp

Rzeczypospolita z końca lat trzydziestych nie potrafiła pod względem ekonomicznym równać się z sąsiadującymi potęgami gospodarczymi, które zbroiły się na potęgę, dodatkowo były bardzo wrogo nastawione do nas. Rozległe terytorium naszego kraju wymagało dużych nakładów finansowych, które musiały być skierowane do obrony naszych granic, inwestycji w technologię oraz budowę bazy doświadczalnej czy wytwórczej. Wśród takich państwa jak III Rzesza czy Czechosłowacja, gdzie zakłady przemysłowe i produkcyjne dla sił zbrojnych, takie jak Krupp, Rheinmetall czy Skoda miały bardzo mocno ugruntowaną pozycję na arenie europejskiej, produkując wszelkiej maści produkty, często wysokiej jakości, które znajdowały swoich nabywców nie tylko w Europie.

Prototypy polskiej tankietki: TK-1

W ZSRR sytuacja wyglądała całkowicie inaczej – jej przemysł ciężki i zbrojeniowy powstał wraz z wielkimi planami pięcioletnimi, które powstawały pracą setek tysięcy rąk niemalże niewolniczej pracy obywateli ZSRR, która poniosła wielkie straty, dla decyzji Stalina oraz jego kręgu rządzących. Dzięki temu Armia Czerwona mogła mobilizować wiele setek tysięcy żołnierzy, a następnie miliony obywateli do wojska, których wyposażano w miliony sztuk broni i dziesiątek tysięcy czołgów i tysiące samolotów. Oczywiście technicznie i taktycznie nie musiał być to sprzęt dobry, ale jego jakość była rekompensowana przez jego wielką ilość.

Prototypy polskiej tankietki: TK-2

W Polsce, której gospodarka dopiero pod koniec lat trzydziestych rozwinęła się do tego stopnia produkcyjnego, jaki reprezentowała (zwłaszcza na terytorium zaborów austriackiego oraz rosyjskiego) w 1913, czyli przed wybuchem I Wojny Światowej. Wielka Wojna bardzo mocno zniszczyła gospodarczo terytorium powstałej niedługo później Polski, a sytuacji nie polepszył dodatkowo fakt, że przez następne kilka lat prowadziliśmy walki ze wszystkimi sąsiadami nowo naodzonej Polski. Przed wybuchem II Wojny Światowej polski przemysł obronny opierał się na Państwowych Zakłady Inżynieryjne, niewiele w kraju było prywatnych firm oraz montowni. Mimo to polscy planiści, wojskowi sztabowcy i politycy podjęli wielki trud obrony granic państwa. Nie chcę sie rozwodzić nad tematem które decyzje były dobre czy nieodpowiednie. Szczupły budżet państwa, bardzo konsekwentnie prowadził do znacznych ograniczeń w środkach pieniężnych, które spowodowały, że część projektów powstawało bardzo długo lub musiały zostać anulowane lub nie zdążono ich zrealizować. Jednak nie należy uważać, że polska myśl techniczno-taktyczna nie była tak rozwinięta jak w krajach zachodnich, co nie zmienia faktu, że należy uważać ją za zacofaną. Była ona po prostu taka, jaką możliwe były fundusze i możliwości produkcyjne. Dlatego Armia Polska II Rzeczypospolitej z 1939 roku była technicznie zacofana w stosunku do przeciwnika, ale nie były to tylko “przysłowiowe” konie oraz szabelki.

Właśnie niedoskonałe czołgi rozpoznawcze TK/TKS są znakomitym przykładem na poparcie niezbitych dowodów, ponieważ polscy sztabowcy i wielu dowódców niższego szczebla częściowo zdawali sobie sprawę, w jakie kierunki rozwoju obejmą armie w niedalekiej przeszłości i próbowano chociaż częściowo zniwelować przewagę ilościową (oraz jakościową) przeciwnika.

Historia powstania czołgów rozpoznawczych TK

Niedostatki rozwoju polskiego przemysłu, ratowano kupowaniem licencji, a nie robiła to tylko Polska, ale kraje na całym świecie. Tak samo było w przypadku właśnie konstrukcji wozów TK. Wywodzą się one z licencji na produkcję tankietki Carden-Lloyd opracowanej w Wielkiej Brytanii pomiędzy 1925, a 1928 rokiem, przez inżynierów J. Cardena i V. Lloyda, właścicieli małej firmy Carden-Lloyd Tractor Co. W wytwórni opracowano przeróżne warianty otwartego od góry wozu One i Two Man – nazwane od liczby członków załogi. W 1928 roku firmę przejmuje koncern Vickers-Amstrong, z którym Polska posiada ugruntowane kontakty. W 1929 roku z polecenia szefa Departamentu Technicznego z Ministerstwa Spraw Wojskowych płk. T. Kossakowskiego, zakupiono wzorcowe modele tankietek Mk. VI. Po przejściu odpowiednich testów poligonowych uznano, że pojazd nadaje się do współdziałania z oddziałami piechoty oraz kawalerii, ale zarazem w tych samych raportach zwrócono uwagę na szereg konstrukcyjnych błędów i wynikłe stąd niedostatki pojazdu w tym: sztywne zawieszenie wozu powodujące szybkie zmęczenie prowadzącego. Dla poprawy charakterystyki jazdy dodano resor płaski oraz małe kółko podtrzymującej gąsienice. Niezależnie pierwszych prób udoskonaleń tankietek dokonano w 1. Dyonie Samochodowym. Nie ograniczano się przy tym wyłącznie do tych zmian.

Podjęte decyzje doprowadziły do opracowania w 1930 roku przedprodukcyjnych prototypów z otwartym od góry przedziałem bojowym TK-1 oraz TK-2, zwanymi nieco nad wyraz czołgami szybkobieżnymi. Oczywiście nazwa czołgi (czołg X), sugeruje taki rodzaj wozu, ale była jedyną obiegową przyjętą w WP dla tankietek wz. 30, zbudowanych w dwóch odmianach przez Warsztaty Doświadczalne. Różniły się one usytuowaniem przedziału napędowego i zostały wyposażone w techniczne novum: uchwyt do strzelania przeciwlotniczego. Wprowadzone zmiany nie zadowalały komisji i po ostatecznych próbach w Modlinie w 1931 roku zdecydowano się ostatecznie na podjęcie produkcji przeprojektowanego pojazdu, który został oznaczony jako TK-3.

Prototyp wozy TK-3 został zbudowany przez Fabrykę Samochodów Ursus w Czechowicach, koło Warszawy i 14 lipca 1931 roku po wykonaniu serii prób został przyjęty do uzbrojenia i produkcji jako wz. 30 TK. Lekki czołg TK posiadał ulepszenia w postaci: zamkniętego od góry przedziału bojowego, silnika Ford A z większą mocą 40- KM, trzybiegowej skrzyni przekładniowej, zmodyfikowanego resorowego zawieszenia, odpornych na pękanie ogniw gąsienicowych polskiej konstrukcji, zamykanych otworów obserwacyjnych otoczenia wozu oraz nowatorskiego uchwytu do strzelania przeciwlotniczego.

Rozwój czołgów rozpoznawczych TK nie zatrzymał się na tej konstrukcji, co doprowadziło, że swoimi walorami bojowymi i technicznymi znacznie przewyższono konstrukcję wyjściową Carden-Lloyd. W kolejnych wersjach: TKF (zamontowany silnik Fiat 122 BC) i TKW (wersja wieżowa) oraz ostatecznie TKD (wersja z zamontowanym działkiem).

Czołg rozpoznawczy TK-3 z przyczepką gąsienicową

Produkcja tankietek TKF odbywała się w zakładach Ursus S.A. Ogółem powstało co najmniej 18 pojazdów tego typu. We wrześniu 1939 roku z 13 czołgów TKF utworzono Szwadron Czołgów Rozpoznawczych, który następnie przydzielono 10. Brygadzie Kawalerii. Podczas kampanii wrześniowej 10 Brygada Kawalerii przekroczyła granicę polsko-węgierską i na terenie Węgier została internowana. 22 września 1939 przekazano Węgrom m.in. 9 tankietek TK-3/TKF, które następnie zostały wcielone na wyposażenie armii węgierskiej. W marcu 1944 roku jedna z tankietek TKF została zdobyta przez partyzantów jugosłowiańskich. Pojazd ten znalazł się potem w muzeum wojskowym w Belgradzie.

Szacując liczbę wyprodukowanych czołgów rozpoznawczych TKF, natrafiamy na pewne sprzeczności. Najczęściej podawana jest liczba 18 sztuk. Znajdują się w niej dwa zmontowane wozy doświadczalne i seria 16 sztuk wozów TKF zbudowanych przez PZInż. Następnie produkcja została zarzucona na rzecz nowego TKS. W TKF użyto produkowanego w Polsce silnika Fiat 122 AC. Silnik ten był jednostką sześciocylindrową, czterosuwową o mocy 42 KM przy 2600 obrotach na minutę. Pojemność silnika wynosiła 2516 cm³. Przebudowie uległo także m.in. zawieszenie, skrzynia przekładniowa, przedni most, hamulce, kierownica, dźwignie gazu i sprzęgła, chłodnica, wentylator, mechanizm rozruchu ręcznego i instalacja elektryczna (m.in. napięcie z 6 na 12 V).

Jako że TKW był bezpośrednią modernizacją TK-3, większość elementów konstrukcji pozostała bez zmian. Wszystkie zmiany wynikały z zastosowania wieży. Wymusiło to przekonstruowanie górnej części kadłuba i przedziału bojowego. Ponieważ wysokość przedziału bojowego w stosunku do TK-3 uległa obniżeniu – głowę mechanika-kierowcy osłonięto niewielką nadbudówką z włazem wejściowym umieszczonym w pokrywie. Aby zapewnić lepsze pole widzenia, kierowca miał do dyspozycji ruchomy peryskop odwracalny konstrukcji Rudolfa Gundlacha umieszczony na nadbudówce. Wieża skonstruowana specjalnie dla TKW wykonana była z blach pancernych o grubości 4-8 mm mocowanych nitami do kątowników. Obracana była ręcznie, przez dowódcę-strzelca. W wieży umieszczony był właz, obserwacja otoczenia odbywała się za pomocą niewielkich szczelin. Dowódca-strzelec nie miał do dyspozycji peryskopu.

Uzbrojenie umieszczono w wieży. Początkowo prowadzono badania z karabinem maszynowym wz. 25 Hotchkiss, później pierwszy prototyp przezbrojono w chłodzony wodą, karabin maszynowy wz. 30. Ostatecznie prototyp z nową wieżą uzbrojony miał być w karabin maszynowy Hotchkiss wz. 25.

Wersja TKW została bardzo szybko anulowana jeszcze na etapie prototypów. Problemy z wyważeniem tak niewielkiego pojazdu, który teraz miał posiadać wieżyczkę dla dowódcy-strzelca, zagospodarowaniem odpowiedniej bryły kadłuba wokół stanowiska strzelca oraz stanowiska kierowcy.

Całkowicie inaczej sprawa miała się z wersją TKD – samobieżne działo. W czasie projektowania prototypów TK-1 i TK-2 konstruktorzy, opierając się na brytyjskich prospektach zabudowy podwozia tankietki Carden-Lloyda, na której czołg ten bazował, postanowili zbudować wiele modeli pochodnych. Jedną z odmian miał być czołg TK z możliwością ustawienia na nim działka kalibru 37 mm, planowany jako samobieżna broń przeciwpancerna i wsparcia dla brygad kawalerii. Problemem był jednak brak odpowiedniego działa.

W kwietniu 1932 roku inż. J. Łapuszewski z BK Br.Panc WIBI ukończył projekt wozu TK z działkiem 47 mmPocisk na bazie podwozia TK o wzmocnionym zawieszeniu i szerszych gąsienicach. Masa pojazdu wzrosła do 3 ton, co nie wpłynęło jednak zbytnio na własności trakcyjne i prędkość maksymalną. Armata zamontowana została wraz z tarczą na odkrytym od góry przedziale bojowym, zamocowanie jej pozwalało na ostrzał w płaszczyźnie pionowej w granicach +230 do -120 i w małym zakresie w poziomej.

W maju 1932 na wersję TKD przebudowano egzemplarz nr ser. 1159 na prototyp i w czerwcu odbył próbne strzelania. Do końca czerwca przebudowano na tę wersję dalsze trzy pojazdy o numerach 1156, 1157 i 1158. Po dalszych próbach sformowano z nich pluton, który brał udział w jesiennych ćwiczeniach w 1932 i w lecie 1933 jako odwód przeciwpancerny w składzie brygady kawalerii. Uznano TKD za udane pod względem taktycznym, lecz niedoskonałe technicznie i próby ich trwały do 1935 roku. W latach 1933-1934 stanowiły uzbrojenie plutonu w Doświadczalnej Grupie Pancerno-Motorowej, potem plutonu doświadczalnego batalionu pancerno-motorowego w CW Br.Panc.

Próby TKD przeprowadzono też z 37 mm armatą przeciwpancerną, stanowiącą odmianę modelu Puteaux z czołgu Renault 1917 FT oraz z 47 mm armatą czołgową Vickers (wóz nr 1159).

W 1937 cztery TKD podawane są na stanie sprzętu pancernego, później w składzie 10. Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej (pluton działek towarzyszących wraz z dwoma TKS-D) w czasie ćwiczeń jesienią 1938. Prosto z ćwiczeń skierowano je do Grupy Operacyjnej Śląsk i użyto w trakcie zajmowania Zaolzia. W 1939 miały one brać udział w obronie Warszawy, co jednak jest wątpliwe, bo pancerz ich wykonano ze zwykłej blachy.

Na końcu należy także dodać, że wielki popularyzator artylerii szturmowej, niemiecki gen. Erich von Mainstein wydaje swój ważki memoriał w 1936 roku. A eksperymentalne prace nad TKD, trwały do 1935 roku.

Czołg rozpoznawczy TKF znajdujący się w muzeum w Belgradzie

Typ

TK-3

Masa:

Wymiary (mm):

2,43 ton

Długość: 2580 mm

Szerokość: 1780 mm

Wysokość: 1320 mm

Pancerz:

Front – 8 mm

Boki – 6 mm

Tył – 6 mm

Góra – 3 mm

Dno – 7 mm

Pojemność silnika

Tłok skok.

Moc

3285 cm3

4-cylindrowy, 4-suwowy

Ford A 95 x 108 mm 40 KM

Skrzynia biegów

Sprzęgło

Mechaniczna 3 x 1

Reduktor – Cierne

Paliwo

Benzyna 60 l

Zasięg

Droga: 200 km

Teren: 100 km

Osiągi

46 km/h

Instalacja elektryczna

6V

Gąsienice (mm)

Stalowe 140/45 – długość oporowa 1270

Uzbrojenie

1x km 7,92×57 mm Hotchkiss wz 25 – 1800 sztuk naboi

Typ

TKF

Masa:

Wymiary (mm):

2,45 ton

Długość: 2580 mm

Szerokość: 1780 mm

Wysokość: 1320 mm

Pancerz:

Front – 8 mm

Boki – 6 mm

Tył – 6 mm

Góra – 3 mm

Dno – 7 mm

Pojemność silnika

Tłok skok.

Moc

6-cylindrowy, 4-suwowy

Fiat 122 AC 42 KM

Skrzynia biegów

Sprzęgło

Mechaniczna 3 x 1

Reduktor – Cierne

Paliwo

Benzyna 60 l

Zasięg

Droga: 200 km

Teren: 100 km

Osiągi

46 km/h

Instalacja elektryczna

12V

Gąsienice (mm)

Stalowe 140/45 – długość oporowa 1270

Uzbrojenie

1x km 7,92×57 mm Hotchkiss wz 25 – 1800 sztuk naboi

Służba w Wojsku Polskim

Tankietki TK-3 oficjalnie zostały przyjęte do uzbrojenia Wojska Polskiego w lipcu 1931 roku. Łącznie do Wojska Polskiego trafiło ok. 300 tankietek TK-3.

W roku 1938 tankietki TK-3 wykorzystywano w operacji zajmowania Zaolzia. Znajdowały się one w jednostkach zgrupowanych w Samodzielnej Grupie Operacyjnej „Śląsk”.

W czasie pokoju obok tankietek TKS i czołgów 7TP pojazdy TK-3 znajdowały się na wyposażeniu batalionów pancernych oraz Centrum Wyszkolenia Broni Pancernych. Kilkadziesiąt tankietek z prowadnicami kolejowymi znajdowało się też w dywizjonach pociągów pancernych. Wspomniane bataliony pancerne podczas mobilizacji miały zorganizować jednostki bojowe wyposażając je we właściwy sprzęt i ludzi. W sierpniu i wrześniu 1939 bataliony pancerne zmobilizowały następujące jednostki wyposażone w tankietki TK-3:

1. Batalion Pancerny zmobilizował jednostki:

2. Batalion Pancerny zmobilizował jednostkę:

4. Batalion Pancerny zmobilizował jednostki:

      • Szwadron Czołgów Rozpoznawczych nr 91 przydzielony do 91. Dywizjonu Pancernego Nowogródzkiej Brygady Kawalerii (Armia „Modlin”).

      • 91. Samodzielna Kompania Czołgów Rozpoznawczych przydzielona do 10. Dywizji Piechoty (Armia „Łódź”).

      • 92. Samodzielna Kompania Czołgów Rozpoznawczych przydzielona również do 10. Dywizji Piechoty (Armia „Łódź”).

5. Batalion Pancerny zmobilizował jednostki:

8. Batalion Pancerny zmobilizował jednostki:

      • Szwadron Czołgów Rozpoznawczych nr 81 przydzielony do 81. Dywizjonu Pancernego Pomorskiej Brygady Kawalerii (Armia „Pomorze”).

      • 81. Samodzielna Kompania Czołgów Rozpoznawczych przydzielona do 15. Dywizji Piechoty (Armia „Pomorze”).

      • 82. Samodzielna Kompania Czołgów Rozpoznawczych przydzielona do 26. Dywizji Piechoty (Armia „Poznań”).

10 Batalion Pancerny zmobilizował jednostki:

Ponadto Centrum Wyszkolenia Broni Pancernych w Modlinie zmobilizowało:

Wszystkie mobilizowane kompanie i szwadrony miały na wyposażeniu po 13 tankietek. Wyjątkiem była kompania przydzielona Dowództwu Obrony Warszawy, gdzie znajdowało się 11 czołgów. W 1939 roku na wyposażeniu Wojska Polskiego znajdowało się ok. 470 tankietek TK-3 i TKS. Podczas kampanii wrześniowej tankietki wykorzystywano głównie do zadań rozpoznawczych i patrolowych. Wykorzystywano je również do wspierania atakującej kawalerii i piechoty, a także do osłony wycofujących się jednostek. Tankietki TK-3 z 71 Dywizjonu Pancernego wzięły także udział w starciu z czołgami niemieckimi pod Pociechą w Puszczy Kampinoskiej. Uzbrojone w karabiny maszynowe pojazdy pełniły jednak tylko wsparcie dla czołgu TKS z działkiem kal. 20 mm.

Po zakończeniu kampanii wrześniowej tankietki TK-3 oraz TKS dostały się w ręce Niemców, a także Węgrów.

III Rzesza

Już w trakcie kampanii wrześniowej Niemcy prowadzili akcję zabezpieczania i dalszej ewakuacji zdobytych w Polsce wozów bojowych. Były to zarówno pojazdy uszkodzone jak i porzucone podczas odwrotu np. z braku paliwa. Część pojazdów nie wymagała remontów, dlatego też kilka tankietek wcielono do Wehrmachtu już we wrześniu 1939 roku. Centralny punkt naprawy tankietek umieszczono w Tomaszowie Mazowieckim. Tam kierowano uszkodzone pojazdy oraz części i podzespoły wywiezione z zakładów Ursusa w Czechowicach oraz zdobytych magazynów. Wyremontowane tankietki TK-3 przyjęto następnie na wyposażenie Wehrmachtu pod oznaczeniem Pz.Kpfw. TK(p). Dokładna liczba wcielonych tankietek jest nieznana i trudna do ustalenia. Można przyjąć, że ogółem do armii niemieckiej trafiło ponad 100 pojazdów TK-3 i TKS. Polskie tankietki używano w działaniach antypartyzanckich oraz jako ciągniki i w tej postaci przetrwały do końca wojny. Tankietki będące w służbie niemieckiej często przezbrajano w broń niemiecką.

Węgry

19 września 1939 roku resztki 10. Brygady Kawalerii przekroczyły granicę polsko-węgierską. W chwili przekraczania granicy na wyposażeniu brygady znajdowała się pewna liczba tankietek TK-3, TKF i TKS (według danych węgierskich ok. 14 pojazdów). Na terenie Węgier jednostka została internowana. 22 września przekazano Węgrom m.in. 9 tankietek TK-3/TKF. Zimą 1939/1940 przeprowadzono remonty pojazdów i tankietki skierowano do jednostek szkolnych oraz żandarmerii, gdzie wykorzystywano je razem z tankietkami 35M. Tankietki TK-3/TKF w armii węgierskiej otrzymały następujące numery rejestracyjne: 1H-382, 1H-383, 1H-384, 1H-385, 1H-386, 1H-388, 1H-392 i 1H-395. W marcu 1944 roku jedna węgierska tankietka TKF została zdobyta przez partyzantów jugosłowiańskich.

Zachowane egzemplarze

W kolekcji Adama Rudnickiego znajduje się jeden w pełni sprawny egzemplarz tankietki TK-3. Pojazd ten odnaleziono w roku 2005 we Francji, następnie sprowadzono go do Polski. W roku 2008 trafił do zakładu Panzerprojekt Grzegorza Klimczaka, gdzie przywrócono go do stanu jezdnego. Ponadto w muzeum w Belgradzie znajduje się egzemplarz tankietki TKF. Pojazd ten był jedną z tankietek, które po kampanii wrześniowej trafiły do armii węgierskiej. Wspomniany pojazd w marcu 1944 roku został zdobyty przez jugosłowiańskich partyzantów w Sencie. W 2018 roku pojazd został zakupiony przez Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

Detale konstrukcji czołgu rozpoznawczego TK-3

Tekst i zdjęcia, współautor projektu, Dawid Kalka

image_pdfimage_printDrukuj
Udostępnij:

Ostatnia aktualizacja: 5 czerwca 2020, 20:30

Zgłoś błąd w artykule

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments