SU-152

Ciężkie działo samobieżne SU-152

Radzieckie ciężkie działo samobieżne z okresu II wojny światowej.

Zdobyte w 1943 roku przez Niemców, ciężkie działo samobieżne SU-152, testowane na poligonie w Kummersdorf

Eksponaty muzealne

Niewątpliwą ozdobą kolekcji muzealnej Lubuskiego Muzeum Wojskowego (LMW) w Drzonowie są dwa radzieckie ciężkie działa samobieżne SU-152. Mimo brakujących wielu elementów ich wyposażenia, a nawet części opancerzenia, są one zaliczane przez fachowców do najciekawszych eksponatów w swej klasie w polskich kolekcjach muzealnych, jeżeli chodzi o sprzęt pancerny, a wynika to z fakty, że do naszych czasów zachowało się bardzo niewiele egzemplarzy tych wozów.

Działa o numerach seryjnych KSU 30351 i KSU 30954 trafiły do Drzonowa wiosną 1997 roku. Wcześniej pojazdy były postawione na potężnych cokołach, które zdobiły wejście na cmentarz żołnierzy radzieckich w Cybince. Z zachowanych zbiorach LMW wynika, że jeszcze w latach 40.-tych XX wieku oba wozy wjechały na postumenty o własnych siłach po specjalnie przygotowanej rampie. Następnie wymontowano z nich silniki i elementy wyposażenia. Nad odrę miały dotrzeć w składzie nacierającego w tym kierunku 1. Fronty Białoruskiego. Janusz Magnuski w swojej monografii „Wozy Bojowe LWP” hipotetycznie przypisał oba działa do 1. Armii Pancernej Gwardii, której oddziały po przełamaniu Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, zdobyły przyczółek po drugiej stronie Odry, ulokowany między Słubicami, a Kostrzynem nad Odrą.

Radzieckie, ciężkie działo samobieżne SU-152 zdobyte prze niemieckich żołnierzy

Historia czołgów ciężkich KW nie byłoby kompletne bez opału pojazdu o wspólnym rodowodzie. Ciężkie działo samobieżne, noszące początkowo oznaczenie KW-14, była ostatnim wozem bojowym noszącym na patrona marszałka Woroszyłowa. Co prawda istniał jeszcze czołg eksperymentalny KW-13, ale był on całkowicie nową i odmienną konstrukcją. Oznaczenie takie przyznano w celu ominięcia zakazu wprowadzania do produkcji całkowicie nowych typów czołgów.

Historia konstrukcji

Koncepcja ciężkiego działa samobieżnego nie była w Związku Radzieckim nowością. W 1933 roku powstał projekt działa samobieżnego SU-14 bazującego na podwoziu czołgi ciężkiego T-35. W pojeździe bym wykorzystywano też pewne agregaty z czołgu średniego T-28. Uzbrojenie pojazdu stanowiła haubica B-4 kalibru 203 mm. Zbudowany prototyp posiadał masę bojową 47 000 kg. Umieszczona w kadłubie haubica była pozbawiona osłony. W 1936 roku haubica została zastąpiona skuteczniejszą armatą typu B-30 kalibru 152,4 mm. W 1940 roku pojazd otrzymał pancerną osłonę działa, co zwiększyło jego masę bojową do 64 000 kg. Przy pozostawieniu tego samego silnika gaźnikowego typu M-17 o mocy 368 kW (500 KM), prędkość maksymalna pojazdu zmniejszyła się z 27,5 km/h do zaledwie 15 km/h i to na utwardzonej drodze. Zmieniono także oznaczenie na SU-14-2.

Na początku 1936 roku został zbudowany drugi egzemplarz tego samego pojazdu, noszący oznaczenie SU-14-1. Pojazd był początkowo także uzbrojony w haubice B-4. Chociaż jego masa wzrosła do 48 100 kg, dzięki zastosowaniu mocniejszego silnika typu M-17F o mocy 515 kW (700 KM), jego prędkość maksymalna wzrosła do 30 km/h. Po przeprowadzonych w 1936 roku próbach poligonowych, haubica została zastąpiona armatą Br-2 kalibru 152,4 mm. Zmiana zastosowanego w obu prototypach uzbrojenia, była podyktowana kilkoma czynnikami. Przede wszystkim sam pojazd mógł zabrać tylko 8 kompletów nabojów, co mocno ograniczało jego możliwości bojowe. W akcji musiał mu towarzyszyć drugi pojazd , który przewoził by pociski i ładunki miotające. Oprócz tego sama obsługa haubicy była dość trudna, a sam odrzut przy strzelaniu bardzo negatywnie wpływał na konstrukcje zawieszenia wozu. Natomiast po zamontowaniu armaty można było przewozić aż 32 komplety nabojów. Oprócz tego posiadała ona lepszą balistykę oraz większy maksymalny zasięg oddania strzału. Próby nowego uzbrojenia zostały przeprowadzone dopiero w wrześniu 1937 roku. Zmieniono także oznaczenie pojazdu na SU-14-Br2. W 1940 roku została dodana pancerna osłona dla działa i został wzmocniony pancerz kadłuba. Po za tym, masa nowego pojazdu wzrosła do aż 65 000 kg, co spowodowało, obniżenie jego prędkości maksymalnej do 22 km/h.

Oby dwa pojazdy były dość kłopotliwe w eksploatacji, a możliwości poruszania się w terenie, po dodaniu dodatkowego pancerza bardzo niewielkie. Znaczna masa pojazdów powodowała przyśpieszone zużycie elementów nośnych i napędowych pojazdu, co wzmagało pojawianie się licznych awarii. Dodatkowo wykorzystywane podwozie gąsienicowe było konstrukcją coraz bardziej przestarzałą. Oprócz tego przy produkcji seryjnej działa samobieżnego, jej koszt jednostkowy był tak bardzo wysoki, że w praktyce była to konstrukcja nieopłacalna. Wszystkie te czynniki spowodowały rezygnację z dalszych prac nad działem samobieżnym SU-14. W końcu 1941 roku obydwa prototypy wzięły udział w obronie Moskwy.

Kolejny ciężki pojazd, który od początku był projektowany jako działo samobieżne przeznaczone do bezpośredniego wsparcia, gdzie wykorzystano stosunkowo nowoczesne podwozie czołgu ciężkiego T-100. Uzbrojenie usytuowane w pancernej nadbudówce, które zostało wykonane z płyt pancernych o grubości 60 mm stanowiła armata morska typu B-13 kalibru 130 mm o prędkości wylotowej pocisku 870 m/s. Jednostka ognia do tej armaty składała się z 30 kompletów naboi. Mimo rozdzielnego ładowania możliwe było oddanie w ciągu minuty 4 wystrzałów, podczas gdy armata Br-2 strzelała raz na dwie minuty. Masa pojazdu noszącego oznaczenie SU-100Y wynosiła 64 000 kg. W wozie został zastosowany silnik typu GAM-34-BT o mocy 654 kW (890 KM), pozwalało na uzyskanie prędkości maksymalnej rzędu 32 km/h. Prototyp został zbudowany w marcu 1940 roku, ale ostatecznie produkcji seryjnej nie podjęto. Przypuszczalnie i w tym przypadku pojazd został uznany za zbyt ciężki, skomplikowany technicznie i za drogi. Prototyp, który brał udział w obronie Moskwy, zachował się do dnia dzisiejszego. Początek działań wojennych na froncie wschodnim przerwał kolejnego ciężkiego działa samobieżnego. Obiekt 212, który został uzbrojony w armatę Br-2. Pojazd, w którym wykorzystano przedłużone podwozie gąsienicowe czołgu ciężkiego KW-1, miał przedział bojowy umieszczony z tyłu kadłuba. Przy planowanej masie bojowej wozu rzędu 65 000 kg, do jego napędu zamierzano wykorzystać silnik wysokoprężny W-2, w którym po dodaniu sprężarki planowano uzyskanie mocy rzędu 625 kW (850 KM). Sytuacja na froncie spowodowała, że plany budowy kolejnych konstrukcji tego typu odłożono na kilka miesięcy.

SU-152

W listopadzie 1941 roku zakłady UZTM otrzymały polecenie opracowania projektów i zbudowania prototypów ciężkich niszczycieli czołgów bazujących na podwoziu gąsienicowym czołgu ciężkich KW-1. Efektem tych działań była budowa dwóch egzemplarzy pojazdu KW-7. Na początku 1942 roku z zakładów UZTM wyodrębniono dział artyleryjski i utworzono na jego bazie oddzielne Zakłady Nr. 9, podlegający Ludowemu Komisariatowi Uzbrojenia. Jednak część pracowników biura konstrukcyjnego dotychczasowego działu artyleryjskiego pozostała w starych zakładach, w których znalazła zatrudnienie przy produkcji kadłubów czołgów ciężkich KW-1. Latem 1942 roku grupa ta została przekształcona w w zespół konstrukcyjny procujący nad projektowaniem nowych dział samobieżnych. Zanim do tego doszło, grupa zdołała w okresie od lutego do kwietnia 1942 roku opracować dwa projekty ciężkich dział samobieżnych oznaczonych indeksami U-18 i U-19.

Projekt, oznaczony jako U-18 nawiązywał do konstrukcji pojazdu KW-7, a różnica polegała na zmianie stosowanego uzbrojenia. Zamiast trzech lub dwóch armat, przewidywano zastosowanie produkowanej seryjnie holowanej armato-haubicy ML-20 kalibru 152,4 mm, pojazd bowiem miał być przeznaczony do niszczenia umocnień polowych. Ponieważ działo miało zostać umieszczone na specjalnej ramie, konieczne okazało się wprowadzenie odpowiednich zmian w jego konstrukcji. Przewidywano zakres ruchu w pionie od -5 stopni do +15 stopni i w poziomie w zakresie 15 stopni. Samo uzbrojenie – armato-haubica ML-20 była stosunkowo udaną i skuteczna w boju konstrukcją. Nabój przeciwpancerny o masie do 51 kg osiągał prędkość wylotową (w zależności od typu amunicji) 550-650 m/s. Z odległości 1000 metrów przebijał płytę pancerną o grubości 98 mm. Pocisk odłamkowo-burzący posiadał niemal trzykrotną siłę niszczącą w porwaniu z działem polowym 76,2 mm.

Pracami nad projektem działa U-18 kierowali G.N. Rybin i K. N. Iljin. Projekt i makieta naturalnej wielkości zostały przedstawione NKTP i GABTU. W obu instytucjach wydano o projekcie U-18 pozytywną opinię i wszystkie materiały związane z projektem przekazano do CzKZ, gdzie dalsze prace miały być kontynuowane.

Drugi z projektów także bazował na podwoziu gąsienicowym czołgu KW-1. W U-19 jako uzbrojenie przewidziano haubicę typu B-4 kalibru 203 mm. Już samo działo posiadało masę własną 12 700 kg. Po dodaniu opancerzenia masa całego pojazdu była obliczana na 66 000 kg. Taki ciężar zdecydowanie przekraczał wytrzymałość podwozia i agregatów stosowanych w czołgu ciężkim KW-1. Możliwość manewrowania i jazdy w terenie byłoby mocno ograniczone, projekt już sam w sobie był mocno niedorzeczny. Haubica o dużej masie jej pancerza przesuwała ku przodowi jej środek ciężkości do tego stopnia, że okazało się dodatkowe wzmocnienie zawieszenia podwozia. Mocno ograniczone rozmiary nadbudówki powodowały, że w wozie przewożono tylko kilka kompletów nabojów. Wynosząca około 100 kg masa pocisku stwarzała poważny problem ładowania działa. Kolejnym problemem byłby potężny, mimo planowania hamulca wylotowego odrzut. Wszystkie te czynniki spowodowały rezygnację z budowy prototypu.

Prace nad dalszymi projektami ciężkich dział samobieżnych podjął także wydział naukowo-doświadczalny WAMM (Wojennoj Akademii Mechanizacii i Motorizacii – Wojskowej Akademii Mechanicji i Motoryzacji) im. Stalina. W tej placówce naukowej już w lutym 1942 roku pod kierunkiem kierownika katedry S. D. Dawidowicza opracowano projekt pojazdu wsparcia przeznaczonego do niszczenia schronów żelbetonowych, podczas przełamywania przygotowanej przez przeciwnika pozycji obronnej. I w tym przypadku planowano wykorzystać gąsienicowe podwozie czołgi KW-1, zresztą jedynego dostępnego w tej kategorii wagowej. Jako jego uzbrojenie planowano zastosować armatę ZiS-6 kalibru 107 mm. Z przodu działo mogło być osłaniane pancerzem o grubości nawet 150 mm. Dla rekompensaty masy wozu, jego boczny i tylny pancerz został ograniczony do zaledwie 10 mm. Projekt ten został wysłany do CzKZ, gdzie zostały wprowadzone pewne modyfikacje wozu. Wiadomo, że armata ZiS-6 miała zostać zastąpiona armato-haubicą ML-20. A uczyniono tak z dwóch powodów. Po pierwsze działo to miało posiadać znacznie większą siłę niszczenia, a po drugie armata ZiS-6 kalibru 107 mm nie miało wówczas szans na produkcję seryjną. Przypuszczanie zmodyfikowano także grubość i nierozłożenie pancerza. Ponieważ pojazd z nowym uzbrojeniem stwarzał duże szanse na uzyskanie skutecznego pojazdu bojowego, zamierzano zbudować krótką serię w celu sprawdzenia jego możliwości bezpośrednio w warunkach bojowych. Pomysł ten planowano zrealizować w dość krótkim terminie liczącym 1,5 miesiąca. Tego typu decyzję podjęto mimo licznych zastrzeżeń w kwestii możliwości bojowych pojazdu, zbudowanego na podwoziu gąsienicowym KW-1. Głównym powodem tych obaw była niska jakość wykonania układu przeniesienia mocy i możliwość występowania licznych awarii przeciążonego wozu.

W kwietniu 1942 roku zastępca naczelnika 2. wydziału NKTP inżynier konstruktor S. A. Ginzburg przesłał bezpośrednio do samego Stalina opracowany przez siebie bardzo szczegółowy projekt wariantu takiego pojazdu. Argumentem, który miał u wodza wywołać aprobatę było nadanie wozowi indeksu IS, czyli Iosif Stalin. Jego propozycja przedstawiała bardziej ciężki czołg, niż działo samobieżne – zmodyfikowana armato-haubica ML-20 miała bowiem znajdować się z obrotowej wieży, która miała zostać wykonana z walcowanych płyt pancernych o grubości 120-130 mm. Jego napęd miał stanowić silnik wysokoprężny W-2. Autor projektu przewidywał chyba wykorzystanie tutaj przedłużonego podwozia KW-1, ponieważ masa obliczeniowa dla wozu miała wynosić ponad 100 000 kg, co by przy standardowym podwoziu było raczej mało możliwe. Kierownictwo zakładów Nr. 174 podjęło zobowiązanie dostarczenia w przypadku skierowania projektu do realizacji , pięciu takich przed seryjnych pojazdów w terminie do 1 listopada 1942 roku.

Przesyłając projekt bezpośrednio Stalinowi, Ginzburg starał się wykorzystać sytuację, jaka powstała 15 kwietnia. Tego dnia na zebraniu Komitetu Artyleryjskiego GAU RKKA zapadły decyzje o rozpoczęciu produkcji dział samobieżnych dla wsparcia jednostek piechoty. Zapadły tam konkretne decyzje o rozpoczęciu budowy lekkiego działa samobieżnego, bazującego na czołgu lekkim i uzbrojonego w armatę kalibru 76,2 mm oraz średniego działa samobieżnego, opartego o podwozie i kadłub czołgu średniego T-34 i uzbrojonego w 122 mm armatę M-30 obr. 1938. Określano także zakres kompetencji dwóch resortów. Ludowy Komisariat Uzbrojenia (NKW), ponosił odpowiedzialność za przygotowanie odpowiednich systemów uzbrojenia, a Ludowy Komisariat Przemysłu Czołgowego (NKTP) za projektowanie podwozi. Podjęte decyzje zaaprobował Państwowy Komitet Obrony (GKO). Obydwa resorty w czerwcu przedstawiły opracowanie o nazwie „System Samobieżnej Artylerii dla uzbrojenia Armii Czerwonej”, stanowiące podsumowanie dotychczasowej działalności.

Jednocześnie na kwietniowym zebraniu uznano za konieczne skonstruowanie ciężkiego działa samobieżnego uzbrojonego w armato-haubicę ML-20 kalibru 152,4 mm. Taki pojazd miał być przeznaczony do niszczenia pozycji obronnych przeciwnika podczas przewidywanych na lata 1942-1943 operacji zaczepnych prowadzonych przez siły Armii Czerwonej.

W 1942 roku armato-haubica ML-20 była jedynym działem o dużej sile ognia, jakie mogło być zastosowane na standardowym podwoziu czołgu ciężkiego. Produkcję lżejszych haubic M-10 zakończono w poprzednim roku, a armatę typu A-19 kalibru 122 mm znano za działo posiadające zbyt długą lufę. Oprócz tego armata strzelała lżejszymi pociskami, co przy niszczeniu umocnień też miała swoje znaczenie. ML-20 była konstrukcją udaną, a jej produkcje seryjną zakończono dopiero w 1946 roku. Tylko w wersji holowanej zbudowano 6884 egzemplarzy tego działa (1937 rok – 148 sztuk, 1938 rok – 500 sztuk, 1939 rok – 567 sztuk, 1940 rok – 901 sztuk, 1941 rok – 1342 sztuk, 1942 rok – 1809 sztuk, 1943 rok – 1002 sztuk, 1944 rok – 275 sztuk, 1945 rok – 325 sztuk, 1946 rok – 15 sztuk).

152,4 mm Armato-haubica ML-20 miała francuski rodowód. Jej historia zaczyna się jeszcze w 1906 roku, kiedy GAU ogłosiło konkurs na nowe ciężkie działo oblężnicze dla armii rosyjskiej. Chociaż oferty przedstawiło kilku producentów, większość z nich nie przejawiała w tym kierunku większego entuzjazmu. Przyczyna była bardzo prosta, z góry bowiem zakładano wybór oferty francuskiej firmy Schneider należącej wtedy do czołowych producentów sprzętu artyleryjskiego. Firma ta w połowie 1909 roku wysłała do Carskiej Rosji działo oblężnicze kalibru 152 mm. W październiku egzemplarz działa tego samego kalibru przysłała niemiecka firma Krupp. Testy niemieckiej konstrukcji rozpoczęto 11 listopada. Z kolei do prób działa francuskiego przystąpiono dopiero 1 maja 1910 roku.

Obydwa działa samobieżne miały niemal identyczne charakterystyki, ale konstrukcja niemiecka była bardziej odporna na uszkodzenia mechaniczne. Ostatecznie wybrano, zgodnie ze wcześniejszymi założeniami działo produkcji francuskiej, jako „armatę obr. 1910”. Sugerowano się mniejsza masą działa, jednak w warunkach, w jakich zamierzano ich używać, była to niewiele znacząca sugestia. Działo zostało zwrócone producentowi, który miał przeprowadzić jej gruntowny remont. Ponownie znalazło się ono w Rosji 7 czerwca 1912 roku. Do 13 marca 1913 roku w Zakładach Putiłowskich przeprowadzono dokładne testy nowej broni.

Kontrakt na zbudowanie 56 egzemplarzy Zakłady Putiłowskie otrzymały już 5 czerwca 1912 roku. Pierwszy rosyjski egzemplarz produkcyjny działa został przekazany 25 czerwca 1914 roku. Jednak w trakcie trwania Wielkiej Wojny produkcja nowego działa przebiegała bardzo powoli. Kontynuowano ją jeszcze pod rządami bolszewików. Ostatni 51 egzemplarz działa został ukończony 19 maja 1919 roku.

Działo samobieżne SU-152 majora Sankowskiego podczas walk na Łuku Kurskim w lipcu 1943 roku. Pojazd przydzielony był do radzieckiej 13. Armii. Radziecka propaganda przypisała tej załodze zniszczenie 10 czołgów, ale najprawdopodobniej była to zasługa prędzej całej baterii.

Działo tego typu potrzebne było nowej armii, kierowanej przez bolszewików. Dlatego producent, którego nazwę zmieniono na Krasnyj Putiłowiec (Czerwony Putiłowiec), otrzymał 8 kwietnia 1926 roku kontrakt na budowę łącznie 18 egzemplarzy. Pierwszy egzemplarz dostarczono w styczniu 1927 roku, a całe pozostałe zamówienie zrealizowano do końca roku następnego. Jeszcze 30 listopada producent otrzymał kolejne zamówienie na 23 działa. Wiadomo, że do końca 1930 roku zbudowano łącznie 89 sztuk tych dział.

W 1930 roku podjęto próbę modernizacji mającej z jednej strony zwiększyć zasięg ognia do 18 kilometrów, z drugiej strony ułatwić holowanie. W lawecie i w wózku do transportu lufy zmieniono koła. W konstrukcji samej armaty dodano bardzo charakterystyczny hamulec wylotowy z pionowymi otworami, wydłużoną komorę zamkową i zmniejszono drogę odrzutu z 1000 mm do 950 mm. Lufę inaczej umieszczono w kołysce dla umożliwienia holowania całego zestawu bez zdejmowania jej z lawety. Później w części dział zmniejszono zawieszenie lufy w celu zrównoważenia masy zastosowanego hamulca wylotowego. Po przeprowadzeniu modernizacji przyjęto następujące oznaczenie – 152 mm armata obr./wz. 1910/30. Jej produkcję seryjną uruchomiono w 1932 roku. Jednocześnie budowane były nowe egzemplarze, jak i przeprowadzano modernizację starszych wersji dział. Oprócz zakładów macierzystych zajmowały się tym w latach 1932-1935 także Fabryki „Barrikady” i „Bolszewik”. Proces przeprowadzania modernizacji armat obr. 1910 zakończono do 1 listopada 1936 roku. W tym czasie siły Armii Czerwonej miała do swojej dyspozycji łącznie 152 działa obr. 1910/30 kalibru 152 mm. Wszystkie działa otrzymały zmodernizowane lawety i wózki do transportu luf ułatwiające holowanie z większą prędkością i w trudnym terenie.

Kolejną próbę modernizacji podjęto jeszcze w 1932 roku. Polegała ona na połączeniu armaty obr. 1910/30 z lawetą, pochodzącą z armaty A-19 kalibru 122 mm obr. 1931. Teoretycznie ten krok powodował, że uzyskano działo posiadające stosunkowo nowoczesną lawetę, umożliwiające jej długotrwale holowanie nawet w terenie. Dzięki temu zrezygnowano także z osobnego wózka transportującego lufę haubicy. Nowe działo otrzymało oznaczenie 152 mm haubicę polową obr. 1932, które później zmieniono na oznaczenie obr. 1934 A-19. Początkowo nowe działo posiadało wiele wad konstrukcyjnych, które wymagały usunięcia. Testy zakończono 16 stycznia 1935 roku. W tym samym czasie zakłady w Permie uruchomiły już produkcje seryjną. Łącznie do końca 1937 roku zbudowano 275 dział tego modelu.

Jednak usunięto jedynie część wad konstrukcyjnych, nadal brakowało amortyzacji przodka. Uniemożliwiało to zwiększenie prędkości holowania działa na utwardzonej drodze. Także odłączanie amortyzacji lawety, przy zajmowaniu przez działon (działo z jego obsługą) pozycji bojowej, trwało zdecydowanie za długo, sama konstrukcja stosowanej kołyski była zbyt skomplikowana, a połączony mechanizm naprowadzania w pionie i poziomie działał zbyt wolno. Oprócz tego kąt podniesienia wynosił 45 stopni, który dla parametrów dla haubicy został uznany za zbyt mały. W latach 1935-1936 grupa konstruktorów z zakładów Nr. 172 w Permie przygotowano gruntowną modernizację haubicy obr. 1934, dzięki czemu jej maksymalny kąt podniesienia lufy wynosił 62 stopnie. Ponieważ jednocześnie doprowadziło to do znacznego przyrostu masy działa, cała propozycja została odrzucona.

W takiej sytuacji zakłady Nr. 172 przygotowały dwa warianty haubico-armaty ML-15, która była projektowana według przyjętych wymagań władzy oraz model ML-20, który został opracowany z „własnej” inicjatywy. W obu wariantach zastosowano tą samą lufę z zamkiem, kołyskę, lawetę oraz urządzenie oporo-powrotne z haubicy obr. 1934. Dodano nowy mechanizm naprowadzania . Wprowadzono do użytku nowy przodek z amortyzacją, który został zapożyczony z haubicy Rheinmetall 152 mm NG obr. 1931, która została zbudowana tylko w krótkiej serii produkcyjnej, liczącej 14 egzemplarzy. Oczywiście usunięto też wady poprzedniego działa. Projekt oznaczony jako ML-15 posiadał szereg ciekawych rozwiązań, które dawały przewagę nad bardziej zachowawczym modelem ML-20, opracowanym pod bezpośrednim nadzorem Pietrowa. Model ML-15 zaczął swoje próby już na początku 1936 roku, a ML-20 dopiero 25 grudnia tego samego roku. Porównawcze próby poligonowe przeprowadzono w czerwcu i w lipcu 1937 roku. I chociaż pierwszy wariant był bardziej nowoczesny, też był bardziej skomplikowany i droższy w produkcji, dlatego wybrano wariant ML-20 (skrót ML – od miejscowości Motowilicha pod Permem, gdzie mieściły się zakłady produkcyjne). Po rozpoczęciu produkcji koła szprychowe zmieniono na pełne felgi oraz dodano tarcze pancerną z działa ML-15.

Zdjęcia – Dawid Kalka

Lubuskie Muzeum Wojskowe – Drzonów

Dodając na koniec armato-haubica ML-20 zdała egzamin podczas trwania II Wojny Światowej. Wysoko oceniali tą konstrukcję Niemcy, którzy zdobyczne egzemplarze wcielali do służby. Także jeszcze długo po zakończeniu II Wojny Światowej, działo pozostawało w służbie sił Związku Radzieckiego, jak i państw sojuszniczych. Wojsko Polskiego zrezygnowało z nich dopiero w 2001 roku kiedy wycofano te działa z eksploatacji.. Do dziś mogą być one używane w Korei Północnej, jak i na Kubie.

Droga do KW-14 i dalej

Zadanie opracowania projektu ciężkiego działa samobieżnego, przeznaczonego do niszczenia betonowych umocnień otrzymały zakłady CzKZ będące jedynym producentem odpowiednich podwozi gąsienicowych. De realizacji tych planów utworzono przy biurze konstrukcyjnym tych zakładów specjalną grupę zajmującą się wyłącznie tym zadaniem. Rozkaz NKTP z 13 listopada 1942 roku nakazywał łączenie do tej grupy konstruktorów: N. W. Kurina, G. N. Rybina, K. N. Ilina i W. A. Wisznjakowa, którzy dotychczas byli zatrudnieni w UZTM. Kierownikiem tej grupy został wyznaczony L. S. Trojanow.

Według dostępnych założeń pojazd miał bazować na podwoziu czołgu ciężkiego KW-1S, a główne uzbrojenie miała stanowić zmodyfikowana armato-haubica typu ML-20S. Pomysłodawcami byli naczelnik GABTU generał lejtant J. N. Fiedorienko i Ludowy Komisarz Uzbrojenia D. F. Ustinow. Funkcję głównego konstruktora prowadzącego projekt powierzono szefowi grupy pochodzącej z UZTM L. S. Trojanowowi. Jego asystentami byli konstruktorzy G. N. Moskwin, G. N. Rybin i K. N. Ilin.

Prace nad projektem miały charakter konkursowy, a najlepszy z projektów miał zostać skierowany do realizacji. Rozpatrywanie trzech zgłoszonych projektów rozpoczęto rankiem 2 stycznia 1943 roku w gabinecie pełniącego funkcje dyrektora CzKZ A. A. Goregljada.

Jednym z przedstawionych projektów był U-18 z UZTM, który był znany już wcześniej. Podczas rozpatrywania tego projektu główny konstruktor armato-haubicy ML-20 F. F. Pietrow zaproponował wprowadzenie poważnych zmian w konstrukcji działa mających w pełni dostosować je do zainstalowania na podwoziu czołgowym.

Ż. J. Kotin przedstawił projekt, w którym na standardowym podwoziu czołgu ciężkiego KW-1 miała zostać umieszczona pancerna nadbudowa chroniąca uzbrojenie i obsługę wozu. Uzbrojenie wozu zgodnie z przyjętymi wymaganiami miała stanowić armato-haubica ML-20S kalibru 152,4 mm. Jej część ruchoma miała zmienione urządzenie oporo-powrotne i czopy umożliwiające jej obrót w ramie mocowanej do przedniej części pancerza. Wyważenie działa miano uzyskać dzięki zastosowaniu odpowiedniej pancernej maski.

Projekt przedstawiony przez grupę Trojanowa przewidywał wykorzystanie działa typu ML-20 bez wprowadzenia zmian w konstrukcji. Takie rozwiązanie pociągało za sobą konieczność zastosowania wydłużonego podwozia czołgu ciężkiego KW-1S.

Propozycja Pietrowa, choć całkiem słuszna, spowodowałaby znaczne opóźnienie realizacji przedsięwzięcia i projekt U-18 został odrzucony. Z kolei projekt Trojanowa wymagający uruchomienia produkcji odrębnego podwozia był sprzeczny z zasadą wprowadzenia standaryzacji działa samobieżnego z czołgiem i jako taki nie miał większych szans na realizację. Zwycięzcą został projekt Kotina.

SU-152

Natychmiast po rozstrzygnięciu konkursu ruszyła machina radzieckiej biurokracji. Informacja o wyborze konkretnego projektu natychmiast została przekazana z GAU RKKA do Państwowego Komitetu Obrony, który 4 stycznia wydał rozporządzenie Nr. 2692 ustalające harmonogram dalszych prac. Zobowiązywał on zakłady Nr. 100 podlegające NKTP i zakłądy Nr. 172, podporządkowane NKW do opracowania projektu ciężkiego działa samobieżnego na bazie czołgu cięzkiego KW-1S i zbudowania prototypu uzbrojonego w 152 mm armato-haubicę ML-20S obr./wz. 1937. Oczekiwano realizacji obu zadań w terminie 25 dni. Nad całością prowadzonych prac miał czuwać Ż. J. Kotin. W skład zespołu. W skład zespołu realizującego program weszli: L. S. Trojanow, G. N. Rybin, K. N. Ilin, N. N. Zwonariew, W. M. Sielezniew, P. S. Tarapatin i W. I. Torotko. Nowy pojazd otrzymał dwa oznaczenia. W celu podkreślenia związku z rodziną czołgów ciężkich KW przydzielono oznaczenie typu KW-14. W dokumentacji producenta natomiast był oznaczony jako „Obiekt 236”.

Powierzone zadanie zostało wykonane w wymaganym terminie. Według oficjalnej propagandy zespół konstrukcyjny kierował się silnym patriotyzmem wywołującym entuzjastyczne podejście do pracy. Państwowe zadanie wypełniano mimo bardzo poważnej sytuacji w zakładach produkujących czołgi ciężkie. W rzeczywistości kolektyw z jednej strony musiał być poddawany bardzo silnej presji ze strony aparatu represji, a z drugiej strony podsuwano mu różnego rodzaju zachęty w postaci niedostępnych produktów żywnościowych czy innych przedmiotów, uważanych w Związku Radzieckim za luksusowe. Wiadomo, że cały zespół został skoszarowany i z zakazem przez 10 dni nie opuszczali oni biura konstrukcyjnego. Wszystkie stworzone rysunki techniczne, były od razu przekazywane na deski kreślarskie, a następnie do poszczególnych warsztatów. Rysunki pancernej nadbudowy przekazywano do zakładu budującego kadłuby, posługując się specjalnym „kurierem”. Na tempo prac wpłynęła także właściwie zorganizowana współpraca między poszczególnymi warsztatami i służbami technologicznymi. Oczywiście zdarzały się też w tej współpracy pewne nieporozumienia, związane z niezbyt dokładnym określeniem kompetencji obu zakładów zajmujących się budową prototypu. Trudno się dziwić, po raz pierwszy bowiem projektowano i budowano pojazd o tak potężnym uzbrojeniu w warunkach narzuconych przez trwającą wówczas wojnę. Poważny spór trwał także, jeżeli chodzi o projektowanie ramy, na której miało zostać zawieszone główne uzbrojenie wozu. Zespół projektujący pancerną nadbudówkę oczekiwał konkretnego projektu od artylerzystów , a ci z kolei oczekiwali tego samego od czołgistów. Spór rozstrzygnął sam ludowy komisarz uzbrojenia D. F. Ustinow, który pojawił się w miejscu budowy prototypu. Po zapoznaniu się ze szczególną informacją przedstawioną przez Kotina podjął dość rozsądną decyzję. Mianowicie, zgodził się on aby do zakładów Nr. 172 wyjechał jako przedstawiciel zakładów Nr. 100 konstruktor K. N. Ilin, wyposażony we wszelkie pełnomocnictwa upoważniające go do podejmowania samodzielnych decyzji odnośnie artyleryjskiego uzbrojenia pojazdu.

Niemal jednocześnie prowadzono budowę pełnowymiarowej makiety i samego prototypu, w którym wprowadzono zmiany testowane na makiecie . Budowę makiety zakończono 17 stycznia 1943 roku, a dwa dni później w zakładach Nr. 200 pokazano kadłub nowego działa samobieżnego. Prace wykończeniowe przy tym pojeździe prowadzono w zakładach Nr. 100 do godzin porannych 23 stycznia. Wóz był praktycznie ukończony, brakowało jedynie uzbrojenia artyleryjskiego. Kiedy wieczorem dostarczono armato-haubicę okazało się, że ktoś popełnił błąd w obliczeniach i uzbrojenie nie mieści się w wycięciu przedniej płyty kadłuba. W nocy przy pomocy palników gazowych poszerzono otwór i do rana uporano się montażem uzbrojenia artyleryjskiego.

Już rano KW-14 poddano pierwszej poważnej próbie, pojazd miał bowiem samodzielne udawać się na Czelabiński poligon Artyleryjski oddalony od Czelabińska „tylko” o 107 km. Zarówno podróż, jak i prowadzone próby poligonowe, które trwały od 7 lutego 1943 roku, które przebiegły bez większych problemów. Po przedstawieniu sprowadzania z testów Państwowy Komitet Obrony decyzją z 14 lutego przyjął działo samobieżne KW-14 do uzbrojenia Armii Czerwonej. Jednocześnie zapadła decyzja o natychmiastowym podjęciu produkcji seryjnej.

Podczas prowadzonych prób uzbrojenia głównego wozu, sprawdzano przede wszystkim głównie na skupienia celności ognia. W tym celu prowadzono ostrzeliwanie płyt ze sklejki o wymiarach 2 m x 2 m. Ogień był prowadzony za pomocą nabojów z pociskami żeliwnymi (żelaznymi?) o masie 50 kg z dystansu 500 m i 1200 m. Skuteczność armato-haubicy ML-20S sprawdzano ze zdobytym niemieckim czołgu średniego Panzerkampfwagen IV.

SU-152 zniszczone na froncie wschodnim w 1944 roku

Działo samobieżne SU-152 był pojazdem o całkowicie zakrytym przedziale bojowym. Z czołgu ciężkiego KW-1S wykorzystywano wannę kadłuba z kompletnym układem jezdnym oraz przedziały silnikowy i transmisji. W przedniej części kadłuba wykorzystywano zagiętą płytę dolną o grubości 60 m, ustawioną pod kątem 30 stopni i pochyloną pod kątem 70 stopni płytę pancerną o tej samej grubości. Płyta o grubości 75 mm przed przedziałem kierowania została zdemontowana. Nad przedziałami kierowania i bojowym została ustawiona pancerna nadbudowa w formie sześcioboku dochodząca do brzegów błotników. Przednia ściana nadbudowy mieszcząca ambrazurę działa ustawiona pod kątem 30 stopni miała grubość 75 mm. Ściany boczne i tylna była wykonana z płyt o grubości 60 mm, przy czym boczne płyty były nachylone pod kątem 25 stopni, a tylna pod kątem 10 stopni. Strop nadbudowy posiadał grubość 20 mm, a półki nadgąsienicowe 25 mm.

W przedniej płycie nadbudowy oprócz wycięcia na uzbrojenie znajdował się otwór umożliwiający kierowcy obserwację drogi. W warunkach bojowych otwór ten był zamykany pancerną klapką z wizjerem. Nad stanowiskiem kierowcy był umieszczony zamykany sworzniem otwór strzelniczy umożliwiający prowadzenie ognia z broni osobistej załogi. W górnej części ścian bocznych były umocowane poręcze ułatwiające wchodzenie na strop lub umożliwiające przewożenie desantu. Na tylnej części bocznej ściany znajdowały się dwa zaczepy używane podczas montażu lub demontażu nadbudowy. W ścianie tylnej po lewej stronie od osi podłużnej znajdował się prostokątny właz z osią obrotu w dolnej części. Po prawej stronie znajdował się otwór strzelniczy.

Strop nadbudowy był wykonany z dwóch płyt łączonych wzdłuż osi poprzecznej. Obie płyty były mocowane śrubami do ramy biegnącej wzdłuż górnej krawędzi wszystkich pionowych płyt. Kolejna rama znajdowała się na połączeniu obu części stropu. W przedniej płycie znajdowały się dwa okrągłe włazy wejściowe, a w tylnej jeden prostokątny otwierany do przodu. Stanowił on górną część włazu z płyty tylnej. Możliwość zdejmowania stropu miała ułatwiać prace remontowe wewnątrz przedziału bojowego.

Załoga wozu SU-152 składała się z pięciu żołnierzy. Ponieważ przedział kierowania i bojowy stanowiły całość, konieczne stało się przesunięcie stanowiska mechanika-kierowcy na lewą stronę wozu. Po prawej stronie działa z przodu zostało umieszczone stanowisko dowódcy. Za nim zajmował miejsce zamkowy, którego rolą było jedynie otwieranie i zamykanie potężnego zamka. Po lewej stronie działa jako pierwszy siedział celowniczy, a za nim ładowniczy. Dowódca wozu mógł obserwować sytuację wokół wozu, posługując się peryskopem typu PTK-4 mogącym wykonywać pełen obrót (360 stopni). Oprócz tego na stropie nadbudówki znajdowało się pięć nieruchomych przyrządów obserwacyjnych, działających na zasadzie prostego peryskopu lustrzanego. Jeden taki peryskop znajdował się z okrągłym włazie celowniczego. Ten właz był także dostosowany do zamontowania celownika panoramicznego Herza. Drugi wizjer obok stanowiska celowniczego był skierowany na lewą stronę pojazdu. Trzeci skierowany do tyłu został umieszczony na dwuczęściowym prostokątnym włazie. Dwa wizjery znajdowały się przy stanowisku zamkowego, jeden skierowany do tyłu, a drugi na prawą burtę.

Głównym uzbrojeniem ciężkiego działa samobieżnego SU-152 była armato-haubica typu ML-20S kalibru 152 mm, umieszczona w ramie mocowanej do pancernej nadbudowy. Konstrukcja tej ramy umożliwiała unoszenie lufy w pionie w zakresie od -5 stopni do +18 stopni. Zakres ruchów w płaszczyźnie poziomej wynosił po 12 stopni na każdą stronę. Obydwa mechanizmy naprowadzania działa miały wyłącznie ręczny napęd. Linia ognia lufy o długości 28,8 kalibrów, znajdowała się na wysokości 1800 mm od poziomu gruntu. Zasięg ognia z działa przy strzelaniu ogniem na wprost wynosił 3800 metrów, a przy wykorzystaniu maksymalnego kąta podniesienia lufy zasięg wynosił 6200 metrów. Dla oddania strzału bezpośredniego, kiedy wysokość celu nie przekraczała linii ognia, dystans wynosił 800 metrów. Działo było wyposażony w tłokowy zamek z bezwładnościowym bezpiecznikiem. Na krańcu lufy znajdował się wieloszczelinowy hamulec wylotowy. Całkowita długość lufy wynosiła 4925 mm, a długość części gwintowanej wynosiła 3467 mm. W przewodzie lufy znajdowało się łącznie 48 bruzd. Podczas strzału, zależnie od wielkości ładunku miotającego., lufa cofała się o 875 – 1250 mm. Odrzut lufy był amortyzowany przez hamulec hydrauliczny, zawierający łącznie 22 dm3 płynu. Maksymalne ciśnienie w tym urządzeniu wynosiło do 45 kg/cm2. Powrót do normalnego położenia zapewniało urządzenie hydrauliczno-pneumatyczne z taką samą ilością płynu. Przy strzelaniu ogniem na wprost stosowane były celowniki teleskopowe dwóch typów: ST-10 i KT-5. Podczas prowadzenia ognia z pozycji zakrytych, korzystano z celownika panoramicznego Herza.

Zdjęcia – Dawid Kalka

Lubuskie Muzeum Wojskowe – Drzonów

Nieruchoma osłona działa montowana do przedniej płyty nadbudowy była odlewem o grubości ścian 60 mm. Część ruchoma montowana była do lufy także była odlewem o identycznej grubości ścian w części górnej. W części dolnej odlew miał 75 mm grubości. Osłona ta całkowicie zakryła wycięcie, w którym poruszała się lufa działa. W górnej dodatkowo zainstalowano ruchoma osłonę przeciwdeszczową. Dolna część osłony była dodatkowo zabezpieczona półkolistą ramą mocowaną do górnej płyty pancerza kadłuba.

Szybkostrzelność armato-haubicy ML-20S przy dobrze wyszkolonej załodze nie przekraczała 2-3 strz./min. Dla ułatwienia ładowania zastosowano odchylaną prowadnicę skrzynkową pozwalającą na uniknięcie zablokowania pocisku przy wejściu do przewodu lufy. Jednostka ognia do działa składała się z 20 nabojów rozdzielnego ładowania z ładunkami miotającymi w łuskach metalowych. Ze względu na znaczną masę pocisków do ładowania amunicji służył niewielki okrągły luk w prawej burcie wanny umiejscowiony za panewką drugiego wahacza.

Przewidywano głównie użycie stalowych pocisków odłamkowo-burzących dużego zasięgu typu OF-540 z zapalnikami GWMZ (ewentualnie RGM, RGM-2, D-1), haubicznych pocisków przeciwbetonowych G-530 z zapalnikiem KTD, haubicznych granatów odłamkowo-burzących z dużego zasięgu OF-530 z zapalnikiem RGM (lub RGM-2, RG-6, D-1, GWMZ), żeliwnych haubicznych granatów odłamkowych dużego zasięgu typu O-530A z zapalnikiem GWMZ, przeciwpancernych-smugowych pocisków BR-540 z zapalnikiem DR i odłamkowo-morskich pocisków typu półprzeciwpancernego z zapalnikiem KTMF. Przewidywano takie możliwości użycia różnych ładunków miotających zarówno starych, jak i nowych typów. Slecjalne ładunki miotające pozwalały na nadanie pociskowi przeciwpancernemu prędkości wylotowej rzędu 600 m/s, a pociskowi morskiemu 573 m/s. Ładunki nowego typu były zunifikowane i występowały w dwóch wersjach: pełnej i zmniejszonej. Nosiły oznaczenia Ż-545, ŻN-545, ŻN-545U, ZN-545UI. Także ładunki starszego typu występowały w dwóch wersjach, czyli pełnej i zmniejszonej. Nosiły one oznaczenia Ż-544, ŻN-544, ZN-544-u. Możliwe było także użycie armatnich pocisków przeciwbetonowych typu G-545 o masie 56 kg i armatnich stalowych pocisków burzących starego typu F-543 lub F-542Sz.

Opis konstrukcji

Lufa stalowa o 48 bruzdach. Zamek śrubowo-zawiasowy. Hydrauliczny opornik i dwa hydropneumatyczne powrotniki umieszczone pod lufą. Do naprowadzania działa stosowano celownik teleskopowy ST-10 oraz celownik panoramiczny PTK. Ogień bezpośredni na odległość do 3800 m, a pośredni do 12200 m. Odległość strzału bezwzględnego wynosiła 750 m.

Zastosowana amunicja

Amunicja składana, rozdzielnego ładowania. Łuska mieściła dwa rodzaje ładunków umieszczonych w woreczkach – pełny ładunek zmienny (9 woreczków o łącznej masie od 5 kg do 6,92 kg) lub zmniejszony ładunek zmienny (7 woreczków o łącznej masie od 1,24 kg do 2,59 kg).

1.Przeciwpancerna Бронебойный снаряд БР-540:

  • Masa pocisku: 48,75 kg

  • Masa materiału wybuchowego: 0,66 kg

  • Prędkość wylotowa: 600 m/s

  • Pocisk przeciwpancerny kinetyczny ostrogłowicowy (APHE) typu BR-540 z zapalnikiem dennym MD-5 lub MD-7 pobudzającym niewielki ładunek wybuchowy oraz smugaczem.

  • Przebijalność pancerza dla płyty ustawionej pionowo:

  • 100 m – 136 mm

  • 1200 m – 126 mm

  • 2000 m – 119 mm

2. Przeciwbetonowa Бетонобойный снаряд Г-530:

  • Masa pocisku: 40 kg

  • Masa materiału wybuchowego: 5,1 kg

  • Prędkość wylotowa: 665 m/s

  • Pocisk G-530 był stosowany do zwalczania umocnień wykonanych z żelazobetonu. W stalowej głowicy znajdował się silny ładunek wybuchowy pobudzany zapalnikiem dennym typu KTD o działaniu z krótką lub długą zwłoką. Używano także pocisków Г-530Ш o innej metodzie odlewania materiału wybuchowego w korpusie.

Produkcja dział w zakładach CzKZ – montaż uzbrojenia

3. Odłamkowo-burząca Осколочно-фугасный снаряд ОФ-530:

  • Długość pocisku: 609,6 mm

  • Masa pocisku: 40 kg

  • Masa materiału wybuchowego: 5,47-6,86 kg

  • Prędkość wylotowa: 650 m/s

  • Pocisk OF-530 ze skorupą stalową o działaniu podmuchowym i odłamkowym z zapalnikiem głowicowym RGM lub RGM-2 o działaniu natychmiastowym lub ze zwłoką.

4. Odłamkowo-burząca Осколочно-фугасный снаряд ОФ-540:

  • Masa pocisku: 43,56 kg

  • Masa materiału wybuchowego: 5,9-6,25 kg

  • Prędkość wylotowa: 650 m/s

  • Pocisk OF-540 ze skorupą stalową o działaniu podmuchowym i odłamkowym z zapalnikiem głowicowym RGM lub RGM-2 o działaniu natychmiastowym lub ze zwłoką.

Dane techniczne uzbrojenia:

  • Kaliber: 152,4 mm

  • Amunicja: 152 x 260R mm

  • Masa: 5047 kg

  • Długość lufy: z zamkiem 4925 mm (bez hamulca wylotowego 4405 mm,

  • w tym część gwintowana 3467 mm)

  • Odrzut lufy: do 1250 mm

  • Kąt ostrzału w elewacji: od -5 stopni do +18 stopni

  • Kąt ostrzału w azymucie: po 12 stopni na każdą stronę (łącznie 24 stopnie)

  • Szybkostrzelność: 1-2 strz./min.

Do obrony osobistej załoga otrzymała dwa pistolety maszynowe typu PPSz obr./wz. 1941 kalibru 7,62 mm z 18 magazynkami bębnowymi o łącznej liczbie 1278 nabojów oraz 25 granatów obronnych typu F-1. W wozach późniejszej produkcji liczba naboi została zwiększona do 1562 nabojów, przewożonych w 22 magazynkach.

W trakcie trwania produkcji seryjnej ciężkich dział samobieżnych SU-152 w zakładach Nr. 100 opracowano pod kierunkiem N. M. Siniewa obrotnicę do karabinu maszynowego przeznaczoną do zamontowania na okrągłym włazie. Dodatkowe uzbrojenie instalowano na niektórych egzemplarzach podczas generalnego remontu.

Wszystkie pojazdy seryjne i prototyp otrzymały radiostację. Montowano dwa typy: 9R lub 10R (dodatkowo dla dowódców radiostacja 10RK-26) z przetwornicami RU-75W i RU-11B. Łączność wewnętrzną zapewniał system TPU-4BIS.

Zespół napędowy wozu był identyczny z czołgiem ciężkim KW-1S/. 12-cylindrowy silnik wysokoprężny W-2K osiągnął moc maksymalną 441 kW (600 KM) przy 2000 obr./min. Moc nominalna wynosiła około 407 kW (550 KM), moc eksploatacyjna wynosiła około 370 kW (500 KM) przy 1800 obr./min. Silnik był uruchamiany albo przy pomocy rozrusznika elektrycznego typu ST-700 o mocy 11 kW (15 KM), albo sprężonym powietrzem, pochodzącym z dwóch butli o pojemności po 5 dm3. Według większości źródeł, pojemność zbiorników paliwa była podobna jak w czołgach i wynosiła 600-615 dm3. Podawana jest także mniejsza, wynosząca zaledwie 470 dm3 pojemności wewnętrznych zbiorników paliwa, gdzie najprawdopodobniej pomylono pojemność z jej masą. W czterech zbiornikach zewnętrznych przewożono paliwo o pojemności łącznie 360 dm3 (po 90 litrów każdy z zbiorników). Do napędu był stosowany olej napędowy marki DT lub gazolinę marki „Je”. Paliwo dodawała pojedyncza pompa NK-1 bezpośrednio do każdego z cylindrów. Pełny zapas paliwa pozwalał na przejechanie po szosie do 330 km. Zasięg maksymalny wozu w terenie do 165 km.

Układ jezdny także był identyczny, jak zastosowany w czołgu ciężkim KW-1S, czyli składał się z 6 par podwójnych kół odlewanych o średnicy 600 mm zawieszonych na wahaczach amortyzowanych drążkami skrętnymi. Podwójne koła napędowe umieszczone z tyłu kadłuba posiadały średnicę 932 mm, a przednie regulowane koła napinające 680 mm. Trzy pary podwójnych rolek podtrzymujących górny bieg gąsienicy posiadały średnicę 385 mm. Stosowano typową gąsienice, której ogniwa o szerokości 650 mm i o podziałce 160 mm. W każdej taśmie znajdowało się 90 ogniw. W zęby były wyposażone co drugie ogniwo. Niektóre źródła podają, że działa samobieżne SU-152 mm posiadały gąsienice, które ogniwa posiadały szerokość 608 mm.

Przerwa w działaniach na froncie wschodnim

Produkcja seryjna SU-152

Już w lutym, zgodnie z rozporządzeniem GKO z 14 tego miesiąca, rozpoczęto budowę pierwszej partii liczącej 35 wozów. Na początku marca wszystkie pojazdy były gotowe o przekazania jednostkom Armii Czerwonej. W kwietniu pojazd otrzymał oznaczenie SU-152. Pierwsze wozy miały zostać przekazane do szkolenia nowo formowanych pułków ciężkich dział samobieżnych. Po pierwszym zrywie, tempo produkcji seryjnej nowych dział znacząco zmalało. Bowiem do 1 lipca 1943 roku zostało wyprodukowanych tylko 45 kolejnych ciężkich dział samobieżnych. Dopiero latem tego roku udało się zwiększyć produkcję dział i to z powodu ograniczenia liczby wytwarzanych czołgów ciężkich KW-1S. Produkcję seryjną ciężkich dział samobieżnych SU-152 kontynuowano do końca 1943 roku, czyli dłużej niż czołgów ciężkich KW-1S i KW-85. Przez jeden miesiąc były one produkowane równolegle z nowszymi ciężkimi działami samobieżnymi ISU-152. Łącznie zbudowano na pewno 671 egzemplarzy tego pojazdu, z których dwa egzemplarze zostały dostarczone w styczniu 1944 roku. Armia Czerwona otrzymała łącznie 666 egzemplarzy SU-152. Wszystkie wozy zostały zbudowane identycznie z stworzonym wozem prototypowym. Głównymi wadami wozu był brak skutecznej wentylacji i braku montowania karabinu maszynowego do bezpośredniej obrony. Występowały także typowe wady konstrukcyjne dla czołgowego zespołu napędowego. Duży kaliber zastosowanego uzbrojenia też mocno ograniczał zapas przewożonej amunicji, co mocno ograniczało możliwości bojowe działa.

Chociaż nie opublikowano na ten temat dokładnych informacji, przypuszczalnie przy końcu produkcji zaczęto instalować na stropie nadbudowy wentylator, identyczny jaki był stosowany w nowszych, ciężkich działach samobieżnych ISU-152. Niektóre wozy zostały wyposażone w dwa takie wentylatory, być może były to wozy ostatniej partii produkcyjnej. Na wozach z wcześniejszej produkcji, wentylatory instalowano podczas przeprowadzania remontów.

Organizacja Pułków Ciężkich Dział Samobieżnych

Przed 1941 rokiem role dział samobieżnych pełniły tzw. czołgi artyleryjskie, czyli czołgi lekkie, które zostały uzbrojone w działa artyleryjskie kalibru 76,2 mm. Oprócz tego, w bardzo niewielkim zakresie używano gąsienicowe działa samobieżne typu SU-5, budowanych na podwoziach czołgów lekkich T-26. Jednak łącznie tego typu pojazdów było bardzo niewiele i stanowiły wyposażenie tylko kilku brygad zmechanizowanych. W czasie trwania tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, pierwsze samodzielne oddziały artylerii samobieżnej, zaczęto formować dopiero jesienią 1942 roku, wcześniej bowiem na stanie nie było odpowiednich pojazdów. Dwa pierwsze tego typu pułki o numerach 1433 i 1434 były gotowe w grudniu tego samego roku. Ich wyposażenie stanowiły lekkie działa samobieżne SU-76 (oparte o podwozie czołgu lekkiego T-70) oraz średnie działa samobieżne SU-122 (oparte o podwozie czołgu średniego T-34). Organizacja kolejnych pułków – łącznie 30, przebiegała z poważnymi trudnościami, głównie z powodu braku odpowiedniej liczby przeznaczonych dla nich wozów bojowych.

Pierwsze pułki, jakie zostały wyposażone w ciężkie działa samobieżne, zostały przeznaczone do dyspozycji Rezerwy Najwyższego Głównego Dowództwa (RWGK) zaczęto formować wiosną 1943 roku. Pułk taki, według przyjętego etatu Nr. 08/218 liczył 361 żołnierzy i był wyposażony w łącznie 12 ciężkich dział samobieżnych SU-152. Dowódcy pułku podlegały: sztab, 6 baterii po dwa działa i odpowiednie służby tyłowe. Bezpośrednio sztabowi podlegał pluton dowodzenia. W skład służb tyłowych podlegał pluton dowodzenia. W skład służ tyłowych wchodził pułkowy punkt medyczny, pluton zaopatrzenia bojowego, pluton parkowy (obsługi pojazdów), pododdział gospodarczy i warsztat naprawczy sprzętu artyleryjskiego.

Po krótkim czasie wprowadzono do tej organizacji pewne korekty. Nowy etat Nr. 10/454 wprowadzał do plutonu dowodzenia czołg ciężki KW-1 przeznaczony dla dowódcy pułku oraz lekki samochód pancerny BA-64, przeznaczony do prowadzenia rozpoznania oraz utrzymania łączności. W połowie tego roku pojawiła się tendencja do zmniejszania stanów osobowych dla wszystkich pułków artylerii samobieżnej. W odniesieniu do pułków wyposażonych w ciężkie działa samobieżne SU-152 taką zmianę wprowadzono dopiero w październiku tego roku. Według kolejnego etatu Nr. 010/482 pułk teraz liczył tylko 234 żołnierzy, a jego uzbrojenie stanowiło łącznie 12 ciężkich dział samobieżnych i jeden czołg ciężki KW-1S.

Dowódcy pułku, według nowego etatu podlegał sztab, w którego skład wchodził pluton dowodzenia z przypisanym do niego czołgiem ciężkim KW-1S przeznaczonego do osobistego użytku dowódcy pułku. Także bezpośrednio dowódcy podlegały cztery baterie liczące po trzy działa samobieżne SU-152. W skład tzw. służb tyłowych wchodziły: pułkowy punkt medyczny, pododdział gospodarczy oraz plutony zaopatrzenia wojskowego, remontowy i transportowy.

SU-152 w Kubince

Kolejną reorganizację rozpoczęto w październiku 1943 roku i zakończono w lutym następnego roku. Jak zwykle pułki ciężkich dział samobieżnych SU-152 podlegały wprowadzanym zmianom jako ostatnie. Według etatu Nr. 010/461 z 1944 roku liczbę ciężkich dział samobieżnych w pułku zwiększono do 21 egzemplarzy. Jednocześnie strukturę pułku ujednolicono z etatem Nr. 010/462, który był przeznaczony dla pododdziałów, które były wyposażone w średnie działa samobieżne Su-85. Według nowego etatu służby tyłowe pozostały niezmienione. Z kolei dowódcy podlegały teraz cztery baterie po pięć ciężkich dział samobieżnych SU-152 oraz kompania piechoty uzbrojona w broń automatyczną i pluton saperów. Podległy sztabowi pułku pluton dowodzenia miał na wyposażeniu jedno ciężkie działo samobieżne SU-152 przeznaczone do dyspozycji dowódcy pułku. Taki stan utrzymał się dość krótko, ponieważ już wiosną 1944 roku rozpoczęto bowiem proces zastępowania ciężkich dział samobieżnych SU-152, nowszymi modelami, opartymi o podwozie gąsienicowe czołgu ciężkiego IS, czyli ISU-152 i ISU-122.

Szkolenie kadr

Odpowiednim przygotowaniem załóg dla dział samobieżnych wszystkich kategorii zajmowało się specjalne centrum szkoleniowe zorganizowane w miejscowości Kljazma w obwodzie Moskiewskim. Centrum to znane było także jako Ośrodek Szkolny Artylerii Samobieżnej (UCSA – Ucziebnyj Centr Samocodnoj Artillerii) powstało 25 listopada 1942 roku na mocy rozporządzenia GKO i rozkazu NKO. Do kwietnia 1943 roku centrum podlegało Dowódcy Artylerii Armii Czerwonej, później zostało podporządkowane rozkazem HKO nr 0291 z 23 kwietnia Dowódcy Wojska Pancernych i Zmechanizowanych. Zadaniem tego centrum było formowanie, przeszkolenie personelu i kierowanie na linię frontu pułków samobieżnej artylerii. Z pięciu grup, tworzących centrum jednak zajmowała się szkoleniem personelu ciężkich dział samobieżnych. Grupą dowodził naczelnik mający do swojej pomocy odpowiedni sztab.

Przeprowadzano wstępne szkolenie kierowców-mechaników, które prowadzono w pułkach szkolnych. Ponieważ w załogach ciężkich dział samobieżnych SU-152 dowódca i kierowca-mechanik musieli być młodszymi oficerami, do kwietnia 1943 roku rozpoczęto szkolenie kursantów dla tych wozów w 2. Kijowskiej i 2. Rostowskiej Szkole Artylerii Samobieżnej. W marcu w Czelabińsku został sformowany 21. Szkolny Pułk Ciężkiej Artylerii Samobieżnej, w którym prowadzono wstępne szkolenie załóg na pojazdach otrzymanych bezpośrednio od producenta. Z kolei pod Moskwą takie samo szkolenie prowadzono w 36. Zapasowym Pułku Artylerii Samobieżnej. Personel baterii, który został wstępnie przeszkolony w takich pułkach, był następnie kierowany do odpowiedniej grupy UCSA. Dopiero tam z pojedynczych baterii tworzono struktury pułku oraz przydzielano odpowiednie służby pomocnicze. W centrum przekazywano także pełne wyposażenie techniczne i środki transportu. W pełny przygotowany i wyposażony pułk był wysyłany na linię frontu. Zależnie od okresu formowano od 15 do nawet 30 pułków artylerii samobieżnej. Okres formowania jednego pułku zależnie od dostaw sprzętu i poziomu wyszkolenia trwał od 15 do 35 dni. Jednak w przypadku niekorzystnej sytuacji na linii frontu, a przy wystarczającej ilości posiadanego sprzętu i przeszkolonym personelu, okres ten często był skracany do jednego-dwóch dni. Także przy wyjątkowo ciężkiej sytuacji na froncie wysyłano tam pojedyncze baterie marszowe z pominięciem szkolenia UCSA.

Ciężkie działa samobieżne SU-152 na froncie

Powolne tempo formowania pułków ciężkiej artylerii samobieżnej spowodowało, że pierwsze egzemplarze dział samobieżnych Su-152 pojawiły się na froncie dopiero w trakcie bitwy stoczonej na występie wokół Kurska. Wiadomo, że w składzie wojsk Frontu Centralnego znajdowało się 25 wozów tego typu. Pierwsze pułki wyposażone w działa samobieżne SU-152 otrzymały następujące numery: 1536., 1538., 1541. i 1544.

Udział ciężkich dział samobieżnych SU-152 w walkach obronnych był całkowitym zaprzeczeniem ich przeznaczenia, ale taki był wymóg tej chwili. Armia menonicka w tej ofensywie starała się użyć w większej ilości nowych wozów bojowych, posiadające potężniejsze uzbrojenie i grubsze opancerzenie, które były zwłaszcza z przodu odporne na większość wystrzeliwanych pocisków z dział czołgowych czy armat przeciwpancernych powyżej 500 metrów, dlatego skuteczniejsze w eliminowaniu ciężkich pojazdów pancernych byli gęste pola minowe oraz artyleria ciężka. Działa samobieżne z zamontowanymi armato-haubicami ML-20S miała dzięki swojej mobilności zdecydowaną przewagę nad działami holowanymi tego typu. Skuteczniej wozy tego typu można było szybkiej przerzucać na najbardziej zagrożone odcinki frontu i od razu kierować je do walki.

Mimo pewnej niedoskonałości konstrukcji, ich debiut bojowy wypadł dość dobrze, co miało decydujący wpływ na dalszą produkcję tego typu pojazdów. Do końca 1945 roku zbudowano jeszcze na podwoziu czołgów ciężkich IS-2 – 2574 egzemplarze ciężkich dział samobieżnych ISU-152 oraz 1412 egzemplarzy dział ISU-122. Do końca ich produkcji, co nastąpiło w 1947 roku zbudowano łącznie 2790 sztuk ISU-152, 1735 egzemplarzy ISU-122 i 675 sztuk ISU-122s. Razem dawało to 5200 egzemplarzy, czyli zdecydowanie więcej niż wyprodukowano radzieckich czołgów ciężkich IS-2 (4499 egzemplarzy). Pojazdy te poddawane modernizacji, pozostawały w służbie jeszcze w latach 60.-tych XX wieku.

Kolumna ciężkich dział samobieżnych SU-152 gdzieś w Prusach Wschodnich w lutym 1945 roku

Największe sukcesy odnoszono przy strzelaniu z dobrze zamaskowanych przygotowanych wcześniej pozycji. Otwieranie ognia z niewielkiego dystansu dawało pewność trafienia. Nawet przy bardzo bliskiej eksplozji pocisku możliwe było zniszczenie czołgu starszego typu lub działa samobieżnego/niszczyciela czołgu. Chociaż większość dostępnych informacji o skuteczności używanej amunicji pochodzi zapewne z późniejszego okresu i odnosi się do testów sprzętu zdobycznego, nie może to jednak zmienić opinii o możliwościach bojowych SU-152. Część opisów z okresu trwania samej bitwy na Łuku Kurskim, na pewno zawiera wiele przekłamań, głównie w kwestii zniszczonego niemieckiego sprzętu pancernego. Trzeba pamiętać, że większość żołnierzy Armii Czerwonej w tym okresie klasyfikowało czołgi jako Tygrysy, a niemal każde zniszczone działo samobieżne to Ferdynand. W radzieckich relacjach jest na przykład wymieniony dowódca ciężkiego działa samobieżnego SU-152, major Sankowski, który tylko jednego dnia, wraz z swoją załogą miał zniszczyć 10 niemieckich pojazdów pancernych. 8 lipca działa jednego z pułków miały zatrzymać natarcie 653. Batalionu Ciężkich Niszczycieli Czołgów, powodując uszkodzenie czterech niszczycieli czołgów Ferdinand. Chodziło wtedy najprawdopodobniej o drugi atak na osadę Ponyry, który został przeprowadzony o godzinie 6:00 siłami 505. Batalionu Czołgów Ciężkich (czołgi Tygrys), siły 654. Batalionu oraz elementy 653. Batalionu Ciężkich Niszczycieli Czołgów oraz 216. Batalionu Dział Szturmowych (Sturmgeschütz III Ausf. G) Wiadomo, że tego dnia z różnych przyczyn oddziały niemieckie utraciły łącznie 11 wozów Ferdinand. Ile ich padło ofiarom ognia dział samobieżnych SU-152 nie wiadomo. Mogło dość do tego, że działa samobieżne Ferdinand mogły być mylone w gęstym kurzu unoszącym się na polu bitwy z niszczycielami czołgów Hornisse czy działami samobieżnymi Hummel. Słaba widoczność z radzieckich wozów także mogła skutecznie utrudniać dokładne rozpoznanie wyznaczonych celów.

W różnych publikacjach okresu radzieckiego, a później rosyjskiego jest opisywany epizod z użyciem innego pułku, chociaż jego numer taktyczny nie jest wymieniany. Pułk ten został osobiście przydzielony przez Żukowa do wojsk Frontu Centralnego miał być wyładowany z transportu kolejowego w odległości około 100 km od linii frontu. Po kilku godzinach marszu działa samobieżne od razu weszły do akcji na odcinku linii frontu pod Obojaniem, gdzie wcześniej pod naporem niemieckich jednostek pancernych, radziecka piechota zaczęła opuszczać swoje pozycje obronne. Nadciągające na pomoc ciężkie działa samobieżne powstrzymywały nacierające niemieckie siły prowadząc ogień na wprost. Według danych radzieckich, na polu walki pozostało łącznie 12 egzemplarzy niemieckich czołgów ciężkich Tygrys i 7 niszczycieli czołgów Ferdinand. Dane takie są albo wymysłem radzieckiej propagandy, albo jaku już napisałem – tradycyjnie mylono zniszczone cele. W trakcie trwania całej operacji Niemcy stracili bezpowrotnie 13 czołgów ciężkich Tiger, czyli ktoś mocno przesadził (co nie było rzadkością, dla żadnej ze stron) albo pomylił czołgi średnie z długimi lufami i dodatkowymi osłonami pancernymi na wieży i bokach kadłuba. Podobnie mogła wyglądać kwestia zniszczonej liczby Ferdinandów. Tutaj należy wspomnieć, że niemieckie załogi, jeżeli nie było możliwości ewakuacji wozu, ciężkie pojazdy pancerne były porzucane przez niemieckie złogi (niekiedy przez nie niszczone), nawet po odniesieniu lekkich uszkodzeń. Na pewno tylko trzy ciężkie niszczyciele czołgów Ferdinand zostały zniszczone przez: jeden przez ciężka bombę lotniczą, jeden zniszczony trafieniem na wprost ciężkim pociskiem z haubicy kalibru 203 mm, ostatni został po unieruchomieniu wozu rozstrzelany przez kilka dział radzieckie holowanej artylerii ciężkiej. Można też wysnuć tezę, jednak słabo potwierdzoną, że tak uszkodzone i porzucone wozy były potem rozstrzeliwane w ramach prób sprawdzenia skuteczności radzieckiej amunicji przeciwpancernej, co też mogły robić działa samobieżne SU-152. Dlatego należy uważać, że większość zniszczonego sprzętu pancernego produkcji niemieckiej przez SU-152 była starszego typu. Także nazwa „Zwieroboj”, czyli tłumacząc na „pogromcę zwierząt” nadano pojazdowi raczej w celach propagandowych, a nie z powodu wielkiej ilości zniszczonego ciężkiego sprzętu pancernego III Rzeszy Niemieckiej. Ze wszystkich rzeczywistych strat, jakie zadały ciężkie radzieckie działa samobieżne SU-152, można było zapisać kilka czołgów średnich Panther oraz jednego czołgu ciężkiego Tiger.

Porównanie zdobycznego SU-152 z niemieckim działem szturmowym Sturmgeschutz III Ausf. G

Nie zmienia to jednak w niczym faktycznej skuteczności tego wozu bojowego. Testy przeprowadzone na zdobycznym niemieckim sprzęcie bojowym pokazały możliwości bojowe armato-haubicy ML-20S kalibru 152 mm. Stosowana amunicja przeciwpancerna była w stanie zniszczy każdy ówczesny pojazd pancerny. Pocisk przeciwpancerny BR-540 o masie 48,75 kg osiągający prędkość wylotową rzędu 600 m/s z dystansu 1000 metrów mógł przebić on pancerz stalowy o grubości 120 mm ustawiono pionowe pancerza. Z dystansu 1500 metrów był zdolny jeszcze do przebicia pancerza o grubości 110 mm (płyta ustawiona pod kątem prostym). W przypadku nowych czołgów Tiger czy Panthera pozwalało to na ich wyeliminowanie lub na dystansie do 1000 metrów ich całkowite zniszczenie. Nawet jeżeli pancerz czołowy nie został przebity, to tak silni wstrząs poważnie mógł uszkodzić urządzenia pracujące we wnętrzu wozu oraz ogłuszały znajdującą się tam załogę wozu. Tylko czołowy pancerz ciężkiego niszczyciela czołgów Ferdinand był zbyt gruby, ale siła uderzenia mogła doprowadzić do uszkodzenia jego zbyt skomplikowanego napędu wozu. Natomiast czołgi średnie Panzerkampfwagen III i Panzerkampfwagen IV były całkowicie demolowane. Pocisk przeciwbetonowy G-530 o masie 40 kg i prędkości wylotowej rzędu 650-670 m/s, także mógł zostać wykorzystany do niszczenia wozów bojowych. Jego energia była tak duża, że nawet w pancerzu nowych pojazdów bojowych powstawał duży otwór. Przy trafieniu w pojazd starszego typu efekt był identyczny jak przy pocisku przeciwpancernym – pojazd był demolowany. Obydwa typy pocisków przy bezpośrednim trafieniu, mogły zerwać z kadłuba wieżę czołgu ciężkiego Panzerkampfwagen VI Ausf. E „Tiger”. Możliwe było także zniszczenie lżejszych pojazdów pancernych za pomocą pocisków odłamkowo-burzących OF-540 o masie 43,56 kg lub haubniczych OF-530 o masie 40 kg. Eksplozja tych pocisków w odległości mniejszej niż 3 metrów od pojazdu mogła zdemolować układ jezdny lub zrzucić wieżę z kadłuba.

Po fiasku niemieckiej ofensywy Armia Czerwona rozpoczęła serię operacji mających stopniowo przesuwać front na kierunek zachodni. Na początku sierpnia 12 ciężkich dział samobieżnych SU-152, które znajdowały się w składzie 3. Gwardyjskiej Armii Pancernej. 4 sierpnia armia ta otrzymała rozkaz Nr. 00514/OP nakazujący rozpoczęcie tego samego dnia sforsowanie rzeki Kroma. Podmokłe brzegi rzeki nie sprzyjały użyciu ciężkiego sprzętu. W trakcie tej operacji 3. Gwardyjska Armia Pancerna poniosła bardzo poważne straty, ale bezpowrotnie utracono tylko jedno działo samobieżne SU-152.

Na początku września 1943 roku podczas trwania przygotowań do rozpoczęcia operacji kijowsko-fastowskiej w składzie tej armii znajdowały się dwa pułki wyposażone w ciężkie działa samobieżne SU-152 i zostały przydzielone do 6. i 7. Gwardyjskiego Korpusu Pancernego. W każdym z pułków znajdowało się po 11 wozów, a jeden pojazd przechodził generalny remont. Działania rozpoczęte wraz z dniem 20 września 1943 roku doprowadziły do sforsowania rzeki Dniepr i utworzenia przyczółków. Podczas forsowania rzeki Dniepr i utworzenia przyczółków. Podczas forsowania rzeki użyto osiem ciężkich samobieżnych dział SU-152, z których jedno otrzymało bezpośrednie trafienie pociskiem artyleryjskim i spłonęło. Podczas ciężkich walk toczonych na przyczółku pod Wielkim Bukrinem użyto łącznie 27 dział samobieżnych SU-152, z których utracono łącznie 9 egzemplarzy. Siedem z nich zostało wyeliminowane przez niemiecką artylerię, jeden został poważnie uszkodzony na minie przeciwpancernej, a jeden został porzucony przez swoją załogę przez usterkę techniczną Wszystkie pojazdy zostały następnie zakwalifikowane do przeprowadzenia remontów. Liczba tych wozów jest większa od stanu etatowego, ponieważ niektóre z dział samobieżnych wracały do akcji po dokonanych naprawach.

25 października 1943 roku 3. Gwardyjska Armia Pancerna rozpoczęła przeprawę przez rzekę Dniepr. Następnego dnia obydwa pułki, wyposażone w ciężkie działa samobieżne SU-152 przydzielone do tej armii mogły wystawić 15 w pełni sprawnych technicznie wozów. Z pozostałych etatowych dział jedno wymagało niewielkiej naprawy, a sześć miało nieco większe uszkodzenia. W okresie od 22 września bezpośrednio stracono dwa pojazdy tego typu. Jak na intensywność walk straty nie były zbyt duże. W tym samym czasie 3. Gwardyjska Armia Pancerna straciła łącznie 186 wozów bojowych, w tym aż 130 egzemplarzy czołgów średnich T-34.

Kolejną dużą operacją z udziałem ciężkich dział samobieżnych SU-152 było zdobycia miasta Kijowa. Do 1. Frontu Ukraińskiego przydzielono między innymi 1835. Pułk Ciężkiej Artylerii Samobieżnej. Oddział ten wszedł w skład radzieckiej 52. Brygady Pancernej (16. Korpus Pancerny). Brygada ta 7 listopada o godzinie 8:00 zajęła miasto Fastow i zaczęła się w nim umacniać. Przejście do obrony było spowodowane stratami w sprzęcie i w żołnierzach,m jakie brygada poniosła w ostatnich poprzednich dniach. Stan 1835. Pułku Ciężkiej Artylerii Samobieżnej stopniał łącznie do trzech dział samobieżnych SU-152 i jednego czołgu ciężkiego KW-1S. Ponieważ spodziewano się przeprowadzenia niemieckiego kontrataku, te skromne siły zostały rozmieszczone na pozycjach w rejonie wzgórza 210,4. Swoje pierwsze uderzenie oddziały niemieckie przeprowadziły o godzinie 10:00. Od południa zbliżał się batalion piechoty wspierany przez łącznie osiem czołgów i cztery działa samobieżne. Prowadzony ogień z dział samobieżnych SU-152 zmusił przeciwnika do odwrotu. Następnego dnia Niemcy na tym odcinku przeprowadzili kilka kontrataków, wprowadzając jako dodatkowe wsparcie ogniowe szybkostrzelne 20-milimetrowe działka przeciwlotnicze, które prowadziły ogień na wprost. Wszystkie próby wsparcia radzieckiego oddziału były nieudane. Według radzieckich relacji działa samobieżne SU-152 zniszczyły dwa niemieckie czołgi, dwa działa samobieżne przeciwnika, cztery armaty oraz ok. dwie kompanie piechoty niemieckiej. Po stronie radzieckiej miał zostać zniszczony tylko jeden czołg ciężki KW-1S.

Kolejną próbę wsparcia radzieckich oddziałów z Fastowa podjęto w kierunku wschodniego. Dowódca 52. Brygady Pancernej przewidział taką sytuację i przeniósł na ten odcinek działa należące do 1835. Pułku Ciężkiej Artylerii Samobieżnej. W ogniu prowadzonym przez ciężkie działa samobieżne SU-152, załamało się kilka niemieckich kontrataków. Trzem działom przypisano zniszczenie łącznie 16 niemieckich czołgów, co miało przyczynić się do rezygnacji z dalszych prób chęci odzyskania miasta przez niemieckie jednostki. Jeżeli by tutaj miały się potwierdzić radzieckie raporty, co podczas prowadzonych działań obronnych ciężkie działa samobieżne SU-152 miały by okazać się skutecznymi niszczycielami czołgów.

Z kolei 3. Gwardyjska Armia Pancerna 10 listopada 1943 roku, czyli już po zajęciu miasta Kijowa (właściwie odbiciu), pozostało 16 egzemplarzy ciężkich dział samobieżnych SU-152 z których w pełni sprawne były tylko cztery maszyny, a pozostałe wymagały późnego typu napraw. Łącznie obydwa pułki od 22 września stracił łącznie osiem dział samobieżnych, z tego 6 między 4, a 10 listopada 1943 roku. 10 grudnia 1943 roku 3. Gwardyjska Armia Pancerna miała na swoim stanie 14 dział samobieżnych SU-152, utracono bowiem dwa kolejne wozy. Z tej puli maszyn, aż 12 wozów wymagało napraw, a dwa wozy wymagały generalnego remontu. 22 grudnia 3. Gwardyjska Armia Pancerna miała na stanie tylko siedem dział samobieżnych SU-152. W tym czasie musiały nadejść kolejne działa, ponieważ w grudniowych walkach o miasto Żytomierz , gdzie wzięło udział 10 dział. Dwa działa samobieżne zostały trafione przez artylerię przeciwnika, z których jedno zostało utracone w walce. 24 grudnia prezentowana armia miała na swoim wyposażeniu 14 dział samobieżnych tego typu, a kolejne trzy egzemplarze nadeszły jako uzupełnienie do 15 stycznia 1944 roku. Do tego dnia utracono łącznie 9 wozów tego typu, a wszystkie pozostałe wymagały generalnego remontu. Świadczy tutaj silne natężenie prowadzonych walk, podczas których cała 3. Gwardyjska Armia Pancerna utraciła w boju 418 czołgów i dział samobieżnych. W marcu 1944 roku w składzie armii znajdowały się tylko trzy działa samobieżne SU-152, należące do 7. Gwardyjskiego Korpusu Pancernego, które wymagały generalnego remontu. Od połowy stycznia do końca marca armia ta utraciła łącznie 12 egzemplarzy dział samobieżnych SU-152.

Wiosną 1944 roku okresowo pojawiały się pułki dział samobieżnych, które były mieszaniną ciężkich dział pancernych SU-152 oraz czołgów ciężkich KW-1S oraz KW-85. Bywały także sytuacje gdzie do pułków wyposażonych w czołgi ciężkie lokowane były wozy Su-152 w ramach uzupełnień strat bojowych. Typowym przykładem może być tutaj 1452. Pułk Ciężkich Dział Samobieżnych, który brał udział w walkach o wyzwolenie Półwyspu Krymskiego. Wiosną 1944 roku w jego składzie znajdowało się 11 czołgów ciężkich KW-85, pięć wozów KW-1S i sześć dział samobieżnych SU-152 i co o dziwo trzy lekkie działa samobieżne SU-76. Pułk ten w trakcie prowadzonych walk, stracił niemal cały swój sprzęt pancerny, ponieważ 9 maja do Sewastopola wjechało tylko jedno działo samobieżne SU-152 i jeden czołg ciężki KW-85.

Duże straty i znaczne zużycie techniczne zachowanych egzemplarzy ciężkich dział samobieżnych SU-152, spowodowało, że na początku lata działa samobieżne SU-152 zaczęły być zastępowane nowszymi ISU-152. Oczywiście nie oznaczało to całkowitej rezygnacji z tych pojazdów pancernych, które brały udział w walkach do końca trwania konfliktu w Europie. Pojazdy te brały udział w walkach toczonych na Przesmyku Karelskim latem 1944 roku. W składzie 2. Frontu Nadbałtyckiego działał 1539. Pułk Ciężkich Dział Samobieżnych. Wozy te były użyte podczas likwidacji niemieckich wojsk w republikach nadbałtyckich. Jeszcze na początku 1945 roku można było napotkać pojedyncze egzemplarze SU-152 w Prusach Wschodnich, a także pojedyncze wozy brały udział w walkach o twierdze Posen (Poznań).

Pojazdy przeznaczone dla szkół wojskowych, remontowano chyba z wykorzystaniem wszelkich dostępnych dla tych maszyn części. Świadczyć o tym mogą dwa egzemplarze maszyn, wyremontowanych przez Rosjan, które zostały ustawione na cokołach na cmentarzu wojennym w Cybince, znajdującego się na terytorium Polski. Wozy te obecnie są prezentowane jako eksponaty w Lubuskiem Muzeum Wojskowym w Drzonowie. Oba pojazdy posiadają koła jezdne z wewnętrzną amortyzacją od czołgu ciężkiego KW-1 z 1941 roku. Oryginalne ciężkie działo samobieżne Su-152 jest eksponowane w rosyjskiej Kubince.

Po zakończeniu II Wojny Światowej podwozia gąsienicowe dział samobieżnych było wykorzystywane przy prowadzeniu testów różnego rodzaju broni. W 1948 roku jedno działo samobieżne SU-152 zostało wykorzystane do testów pocisków rakietowych do obrony przeciwlotniczej R-101. Na jego podwoziu zbudowane zostało ruchome stanowisko do prób silnika tego pocisku rakietowego.

W służbie sił przeciwnika

Informacje o wykorzystaniu zdobytych ciężkich dział samobieżnych SU-152 przez różne niemieckie formacje wojskowe są niestety bardzo skąpe. Brak danych o ich liczbie oraz o jednostkach, w których działa te służyły. Wiadomo tylko, że były one eksploatowane, przyznano im bowiem niemieckie oznaczenie typu Sturm – Panzerkampfwagen Sturm Pz. SU 152(r), typowe dla wozów zdobycznych, a następnie wprowadzonych do służby sił niemieckich. Co najmniej jeden egzemplarz jeszcze bez dodanego wentylatora przedziału bojowego, był testowany na niemieckim poligonie Kummersdorf. Pojazd ten przypuszczalnie został zdobyty latem 1943 roku. Znane jest archiwalne zdjęcie przedstawiający zniszczony SU-152 z niemieckich oznaczeniach, które zostało wykonane w zimowej scenerii, jednak bez konkretnej daty i umiejscowienia na mapie. Pojazd ten posiada dodane dwa grzybki z wentylatorami przedziału bojowego, a na jego burtach widać resztki zimowego kamuflażu i czarny krzyż. Zdjęcie mogło to zostać zrobione albo na początku 1944 roku, albo na początku 1945 roku.

Polskie SU-152

Dla jednostek Wojska Polskiego pojazdy tego typu trafiły raczej mocno przypadkowo, podczas trwania lata 1944 roku, kiedy bowiem nie przewidywano odpowiednich oddziałów, które miano wyposażyć w ciężkie działa samobieżne. Jednak w trakcie tworzenia 3. Szkolnego Pułku Czołgów, szukano pojazdów, które mogły by posłużyć do szkolenia. A do tego był zawsze przekazywany sprzęt starszy, wycofany już z pierwszej linii. 30 czerwca 1944 roku z podlegającej Dowództwu Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych Bazy Naprawczej Nr. 6 w Gorkim, zostało do tego pułku przydzielone ciężkie działo samobieżne SU-152 nr 30524 (24 pojazd, który został zbudowany w maju 1943 roku). Wóz przerzedł wtedy poważny remont. Kolejne dwa pojazdy tego typu otrzymała Oficerska Szkoła Broni Pancernej. Także i w tym przypadku były to wozy po generalnym remoncie przeprowadzonym w Bazie Naprawczej Nr. 7 w Kijowie. Były to działa samobieżne o numerach fabrycznych 31216 i 40396. Numer pojazdu wskazywały by rzeczywiście na ciężkie działa samobieżne SU-152 (16 wóz wyprodukowany w grudniu 1942 roku (według innych danych w 1943 roku)). Jednak w przypadku drugiego pojazdu typ został źle podany, numer wskazuje bowiem na ciężkich działach samobieżnych ISU-152. Pojazdy te były wykorzystywane do 1949 roku. Ich dalsze losy były nieznane.

Ciężkie działo samobieżne SU-152 w Karelii w 1944 roku

Opis konstrukcji

Radzieckie ciężkie działo samobieżne SU-152 kalibru 152 mm, to pojazd, który został oparty o podwozie gąsienicowe czołgu ciężkiego KW-1S. Pojazd składał się z: pancernego kadłuba z nadbudową artyleryjską, uzbrojenia, przyrządów celowniczych i artyleryjskich., silnika, mechanizmów układu sterowania, układu napędowego. W pancernym kadłubie oraz nadbudowie z przodu, gdzie ulokowane było działo oraz stanowisko dla mechanika kierowcy, gdzie zostały ulokowane w praktyce większość mechanizmów działa oraz system kierowania wozem. Kadłub działa został wykonany z pancernych płyt walcowanych o grubości od 20 do 75 mm oraz elementów odlewanych jarzma armaty. Pancerz nadbudowy składał się z dwóch płyt pancernych, łączonych za pomocą śrub. W celu zwiększenia ich wytrzymałości zwłaszcza z przodu nadbudowy, zostały one dodatkowo pochylone. Wnętrze kadłuba zostało podzielone na dwie części – z przodu, gdzie znajduje się nadbudowa, gdzie z przodu posiadał swoje stanowisko mechanik-kierowca oraz uzbrojenie główne działa samobieżnego. Za kierowcą siedział celowniczy, za którym znajdowało się miejsce dla ładowniczego. Po przeciwnej stronie znajdowało się miejsce dla dowódcy oraz drugiego ładowniczego. Kierowca z przodu posiadał mechanizmy pozwalające na prowadzenie pojazdu. Na znajdującym się przed kierowcą pulpicie zostały umieszczone przyrządy kontrolne instalacji elektrycznej po prawej stronie oraz układu napędowego wozu po lewej stronie. Tuż za tablicą znajdowały się dwie butle, posiadające sprężone powietrze, które umożliwiało uruchomienie silnika w trybie awaryjnym. W przedniej płycie pancernej, na wysokości oczu kierowcy znajdował się zamykany pancerną pokrywą otwór obserwacyjny. Podczas trwania przemarszu kierowca prowadził pojazd, widząc otoczenie przez otwarty właz wejściowy, natomiast podczas walki obserwował teren przez sobą przez szczelinę obserwacyjną. Obok kierowcy znajdowało się zamontowane w odlewanym jarzmie, które nie jako stanowiło też cześć łoża 152 mm armatohaubicę obr./wz. 37/43 typu MŁ-20S oraz przyrządy celownicze i systemy naprowadzające działo na cel. Działo posiadało zamek tłokowy z bezwładnościowym bezpiecznikiem i szczelinowym hamulcem wylotowym. W konstrukcji urządzenia powrotnego, został wykorzystany hydrauliczny hamulec odrzutu i hydropneumatyczny powrotnik. Do odpalania działa posłużył ręczny mechanizm odpalający. Pancerna płyta, pokrywająca przedział bojowy od góry była mocowana na za pomocą masywnych śrub, co ułatwiało szybszy demontaż głównego uzbrojenia w razie jego awarii lub naprawy. W stropie nadbudowy znajdowały się dwa mniejsze okrągłe włazy i jeden większy – prostokątny, dwuskrzydłowy. Ułatwiały one wejście załogi do wozu. Do załadunku amunicji działowej służył specjalny właz prostokątny umieszczony był z tyłu nadbudowy. W dnie kadłuba, za fotem kierowcy znajdował się właz ewakuacyjny. Na dnie przedziału bojowego był przewożony zapas amunicji działowej, jej pozostała cześć znajdowała się na stelażach, mocowanych do bocznych płyt kadłuba i nadbudówki. Tylna cześć kadłuba była zbudowana z dwóch zaokrąglonych płyt pancernych. W dziale stosowane były dwa typy celowników – teleskopowy typu ST-10 lub ZKT-5, natomiast do strzelania do celów z zakrytych stanowisk, była wykorzystywana panorama artyleryjska typu Herza. Podczas strzelania w nocy celownik teleskopowy i panoramiczny były podświetlane. Natomiast do obserwacji terenu służył peryskop PTK-4, zapewniający widoczność okrężną oraz pięć dodatkowych zamontowanych na dachu nadbudówki.

Otwory przyrządów peryskopowych w dachu nadbudowy i w pokrywach włazów osiadała pancerne pokrywy. Do utrzymania łączności zewnętrznej służyła radiostacja krótkofalowa typu 9R lub nowsza 10R, natomiast łączność wewnętrzną dla załogi zapewniał telefon czołgowy typu TPU-4 lub TPU-4bis.

Podwozie ciężkiego działa samobieżnego SU-152 składało się z 6 par podwójnych, stalowych kół jezdnych, umieszczonych niezależnie od siebie na wahaczach – po sześć z każdej strony kadłuba. Koła napinające gąsienice znajdowały się z przodu kadłuba, natomiast z tyłu kadłuba znajdowały się koła napędowe wozu. Co drugie ogniwo gąsienicy posiadało grzebień, powstrzymujący je z suwania się z kół nośnych wozu. Górny bieg gąsienicy podtrzymywały po trzy z każdej strony kadłuba koła stalowe o mniejszej średnicy niż koła nośne.

Podstawowe dane taktyczno-techniczne

  • Masa bojowa wozu – 45 000 – 45 500 kg

  • Załoga – pięciu żołnierzy (dowódca, mechanik-kierowca, celowniczy i dwóch ładowniczych)

  • Wymiary – długość całkowita 8950 mm, długość kadłuba 6750 mm, szerokość 3250 mm, wysokość maksymalna 2450 mm, prześwit 440 mm

  • Uzbrojenie – 152 mm armato-haubica ML20S, dwa pistolety maszynowe 7,62 mm PPSz (broń osobista załogi wozu), kąty ostrzału w płaszczyźnie pionowej od -5 stopni do +18 stopni, a w płaszczyźnie poziomej +12 stopni na każdą stronę

  • Przyrządy celownicze i obserwacyjne – celownik teleskopowy KT-5 lub ST-10, celownik panoramiczny ML-20, przyrząd obserwacyjny dowódcy PTK-4, 5 peryskopów obserwacyjnych MK-4 i szczeliny obserwacyjne

  • Amunicja – 20 nabojów rozdzielnego ładowania do uzbrojenia głównego, 1278 nabojów 7,62 mm do pistoletów maszynowych (w maszynach późnej serii produkcyjnej 1562 nabojów), 25 granatów ręcznych F-1

  • Pancerz – spawany z płyt walcowanych oraz elementów odlewanych o grubości; kadłub przód 50 – 60 mm, boki i tył 60 mm, dno i góra 30 mm; nadbudówka przód 60 – 75 mm, boki 50 mm, tył 55 – 60 mm, góra 22-30 mm

  • Napęd – silnik w układzie diesla, 4-suwowy, widlasty, 12-cylindrowy, W-2K, pojemność skokowa 38 880 cm3, stopień sprężania 15, średnica cylindra 150 mm, skok tłoka 180-186 mm, moc 441,3 kW (600 KM) przy 2000 obr/min, chłodzony cieczą

  • Paliwo – zbiorniki zasadnicze (wewnętrzne) 600-615 litrów, dodatkowe (zewnętrzne) 360 litrów, zużycie paliwa do 70 litrów na godzinę pracy lub do 250 litrów na 100 km przebytej drogi i do 350 litrów na 100 km w terenie.

  • Układ napędowy – sprzęgło główne wielotarczowe, skrzynia przekładniowa mechaniczna, osiem biegów do przodu, dwa biegi do tyłu, mechanizmy skrętu; sprzęgła boczne z hamulcami taśmowymi, przekładnie boczne planetarne

  • Podwozie – sześć par podwójnych stalowych kół nośnych, zawieszonych niezależnie na wahaczach i wałkach skrętnych, koła napędowe z tyłu, a koła napinające z przodu kadłuba, gąsienice metalowe jednosworzniowe, jednogrzebieniowe, szerokość gąsienicy 650 mm, podziałka 163 mm, długość oporowa gąsienicy 4410 mm, rozstaw środków gąsienicy 2600 mm

  • Instalacja elektryczna – jednoprzewodowa 24 V

  • Łączność – zewnętrzna; radiostacja krótkofalowa 9R lub 10R, wewnętrzna; czołgowy telefon wewnętrzny TPU-4 lub TPU-4bis

  • Osiągi – moc jednostkowa 9,7 kW/t (13,2 KM/t), nacisk jednostkowy na grunt 0,85 kg/cm2, promień skrętu 950 cm, prędkość maksymalna na drodze do 43 km/h, w terenie do 14 km/h, zasięg maksymalny po drodze do 330 km, w terenie do 165 km

  • Pokonywane przeszkody terenowe – wzniesienia do 36 stopni, przechył boczny do 30 stopni, rowy o szerokości do 2500 mm, ściany o wysokości do 1200 mm, brody do głębokości 1500 – 1600 mm

Bibliografia

  1. Błażej Mościpan, Drzonowski SU-152, Poligon Nr.51/2015, Magnum-X

  2. Krzysztof Cieślak, Ciężkie Działo Samobieżne SU-152, Technika Wojskowa – Historia Nr. 4/2017, Magnum-X

  3. Janusz Magnuski, Andrzej Kiński, Ciężkie Działo Samobieżne SU-152, Nowa Technika Wojskowa Nr. 7/2003, Magnum-X

  4. Janusz Magniski, Wozy Bojowe LWP 1943-1983, Ministerstwo Obrony Narodowej, Wydanie I, 1984 rok

  5. Tomasz Szczerbicki, Pojazdy Ludowego Wojska Polskiego, VESPER, Wydanie I, 2014

  6. https://www.dws-xip.com/encyklopedia/152mm-wz1937-43/

Autor: tekst i zdjęcia – Dawid Kalka

image_pdfimage_printDrukuj
Su-85/ASU-85

Działo samobieżne SU-85/ASU-85 Historia konstrukcji Po zakończeniu II Wojny Światowej jako jedno z mocarstw – Związek Radziecki, w czerwcu 1946 roku Czytaj dalej...

2S1 Goździk

122 mm Działo samobieżne 2S1 Goździk

Autor - zdjęcia: Dawid Kalka Eksponat - Muzeum Techniki i Uzbrojenia Wojskowego Czytaj dalej...

2S3 Akacja

2S3 Akacja (oznaczenie NATO – M1973) – samobieżna armatohaubica konstrukcji radzieckiej, z okresu po II wojnie światowej. Pierwsze Akacje weszły Czytaj dalej...

2S19 MSTA-S

152 mm Samobieżna armato-haubica 2S19 MSTA-S 2S19 MSTA-S – radziecka samobieżna haubicoarmata kalibru 152 mm. Opracowana jako następca działa samobieżnego Czytaj dalej...

Udostępnij:
Pin Share
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments