Leopard 2

Czołg podstawowy Leopard 2

10. Brygada Kawalerii Pancernej – Drawsko-Pomorskie 2013 rok

1. Historia powstania konstrukcji

W czasie trwania II Wojny Światowej III Rzesza była jednym z czołowych producentów sprzętu pancernego. W wyniku przegranej w tym konflikcie i podziału kraju niemiecki przemysł zbrojeniowy w znacznej mierze przestał istnieć. Dopiero powstanie w 1949 roku Republiki Federalnej Niemiec oraz jej dość szybkie przyłączenie do Organizacji Sojuszu Północnoatlantyckiego w 1955 roku, umożliwiły odbudowę sił zbrojnych tego kraju i rekonstrukcję ośrodków produkcyjnych dla armii i na rynek cywilny.

Początkowo potencjał pancerny nowo powstałej Bundeswehry bazował na sprzęcie produkcji amerykańskiej. Czołgi średnie M47 i M48 Patton, które jednak nie zyskały większego uznania przez niemieckich czołgistów. Podkreślano znaczną paliwożerność napędzanych silnikami silnikami benzynowymi maszyn (jednostki niemieckie podczas wojny także używały takich silników, ale uważano to rozwiązanie za mało efektywne), ich ociężałość, wysoką sylwetkę, a także trudności obsługowe amerykańskich maszyn. Dlatego w 1956 roku w Republice Federalnej Niemiec (RFN) rozpoczęto prace nad nowym czołgiem, własnym „czołgiem standardowym” (Standard-Panzer). Do programu wkrótce przyłączyła się następnie Francja, a następnie także Włochy, dzięki czemu realne stało się skonstruowanie wspólnej maszyny (tzw. program Europa-Panzer) dla sił zbrojnych trzech państw należących do NATO. Ostatecznie jednak drogi partnerów rozeszły się: Francuzi dokończyli rozwój maszyny oznaczonej jako AMX-30. Niemcy zaś zbudowali swojego własnego Leoparda (czyli po polsku lamparta lub panterę – wszystkie trzy nazwy są prawidłowe i odnoszą się do tego samego gatunku dużych kotowatych). Ostatecznie wszystkie zamierzenia konstrukcyjne dla nowego niemieckiego czołgu podstawowego zostały zakończone w 1963 roku, a już rok później ruszyła pierwsza produkcja seryjna nowej maszyny w zakładach koncernu Krauss-Maffei. We wrześniu 1965 roku pierwszy Leopard (następie Leopard 1) został przekazany do stanu sił Bundeswehry. Wozy te zastąpiły już mocno przestarzałe i nieefektywne czołgi średnie M47.

Na tle innych ówczesnych czołgów podstawowych z lat 60. XX wieku, niemiecka konstrukcja odznaczała się przede wszystkim wielką ruchliwością taktyczną na polu walki. Zawdzięczała to zaś bardzo dopracowanemu zespołowi napędowemu, złożonego z 830-konnego silnika wysokoprężnego Daimler-Benz MB 838 CaM 500 oaz dodatkowo hydromechanicznego układu przeniesienia mocy ZF 4 HP 250. Czołg był jednak dość słabo opancerzony, ponieważ zgodnie z przyjętą doktryną dla nowych niemieckich sił pancernych, to właśnie mobilność wozu miała decydować o przeżywalności czołgu na polu walki. Jej głównym uzbrojeniem była gwintowana (bruzdowana) armata, która była produkowana na brytyjskiej licencji – L7A3, kalibru 105 mm.

Opracowanie oraz produkcja własnego czołgu stanowiła bardzo silny bodziec dla odbudowy i rozwoju niemieckiego przemysłu zbrojeniowego tzw. Niemiec Zachodnich oraz ich powrót na światowy rynek. Czołg Leopard został sprzedany do wielu krajów w Europie oraz na Świecie. Kolejnym ważnym krokiem stała się teraz ekonomiczna oraz wojskowa współpraca z Amerykanami. Na początku lat 60. XX wieku, po drugiej stronie Atlantyku, na terenie USA, rozpoczęła się tak zwana: „Era Roberta McNamary”, nazywana tak do bardzo charyzmatycznego, ale zarazem bardzo kontrowersyjnego sekretarza obrony Stanów Zjednoczonych Ameryki. Pragnął on jak najlepiej usprawnić machinę logistyczną NATO, poprzez ujednolicenie sprzętu wojskowego państw należących do układu. McNamara bardzo szybko zwrócił uwagę na odradzające się siły zbrojne RFN. W 1963 roku oba państwa zawarły nowe porozumienie, na podstawie którego państwa te wspólnie miały opracować nowy czołg podstawowy dla sił zbrojnych NATO, mającego wejść na uzbrojenie w latach 70. XX wieku. Wspólny cel współpracy pomiędzy państwami został dość dobrze oddany w obu językach przez nazwę nowego programu: Main Battle Tank 70 (MBT70) i KampfPanzer 70 (KPz 70).

Autor – zdjęcia: Paweł Draga
Niemcy, Deutsches Panzermuseum Munster

W rezultacie tej współpracy amerykańsko-niemieckiej, powstał projekt niejako bardzo awangardowej maszyny (jak na ten okres), na tle innych konstrukcji sił pancernych NATO – wyróżniającej się pod każdym względem.. Bardzo niekonwencjonalny układ konstrukcyjny, z 3-osobową załogą zajmującą stanowiska w obrotowej wieży. Czołg ten otrzymał pancerz grodziowy, który chronił także przed promieniowaniem, oraz układ ochrony przed bronią masowego rażenia (system ochrony przed ABC). Uzbrojenie stanowiła (w amerykańskim i na początku niemieckiego projektu) armata-wyrzutnia kalibru 152 mm, która współdziałała z mechanicznym układem ładującym. Mogła ona wystrzeliwać pociski kumulacyjne (HEAT), burzące (HE) oraz kierowane pociski rakietowe typu Shillelagh. Uzbrojenie pomocnicze stanowiła automatyczne działko/armata kalibru 20 mm. MBT70/KPz 70 został wyposażony w nowoczesny układ zasilania armaty, system kierowania ognia wozu (SKO), który był w pełni zintegrowany z dalmierzem laserowym oraz dzienno-nocnymi przyrządami celowniczo-obserwacyjnymi. Bardzo precyzyjne układy stabilizacyjne (jak na ówczesne standardy), umożliwiały prowadzenie ognia podczas jazdy z dużą możliwością trafieniu w cel za pierwszym razem. Potężny zespół napędowy czołgu o mocy 1500 KM (koni mechanicznych), zapewniał maszynie jeszcze lepszą manewrowość niż w przypadku niemieckiego Leoparda. Hydropneumatyczne zawieszenie nie tylko poprawiało dzielność w terenie, lecz także umożliwiało sterowanie pochyleniem i przechyleniem kadłuba wozu.

Pomimo początkowo bardzo obiecujących wyników nowego czołgu dla NATO i zbudowania kilku prototypów, ostatecznie program MBT70/KPz 70, zakończył się spektakularnym fiaskiem. Od początku był obarczony bardzo dużym ryzykiem technicznym. Przeszkody, na jakie natrafiono podczas rozwijania programu, oraz może zbyt duże ambicje zespołów prowadzących (tak amerykańskiego, jak i niemieckiego), spowodowały, że na siłę dążono do opracowywania swoich własnych podzespołów konstrukcyjnych dla czołgów. Przekreśliło to oczywiście jakąkolwiek szansę na standaryzację produkcji i wymienność podzespołów. Stanowiło to przecież główny motor współpracy pomiędzy obydwoma narodami oraz dodatkowo generowało niepotrzebne już koszty i tak bardzo drogiego programu nowego czołgu. Przyjęte przecież założenia techniczne oraz taktyczne miały stanowić kompromis, który był bardziej widoczny dla ówczesnych władz niemieckich, które w tym programie stanowiły stronę słabszą. W rezultacie powyższych czynników w kwietniu 1969 roku Niemcy ostatecznie zawiesili współpracę i zdecydowali się na rozpoczęcie własnego programu narodowego nowego czołgu. Ostatecznie parę lat później osamotnieni w programie Amerykanie, także skasowali swojego MBT70 w jego ostatecznej mutacji, która została nazwana XM803. Rozpoczęli wówczas prace nad własnym programem narodowym, tworząc już konstrukcję znacznie mniej awangardową, która niedługo później otrzymała nazwę XM1, stając się przyszłym Abramsem.

Jednak udział Niemiec Zachodnich w między narodowym przedsięwzięciu nie stanowił dla tamtejszych konstruktorów straty czasu. W trakcie prac i użytkowania prototypów ich własnego KPz 70, na terenie RFN powstał bardzo nowoczesny zespół napędowy o mocy 1500 KM oraz układ hydropneumatycznego zawieszenia kadłuba wozu. Otwarty dostęp do wyników rozwoju w Ameryce czołgowych armat gładkolufowych oraz ich prowadzenie do użytku przez stronę radziecką w czołgach T-62, który wszedł na uzbrojenie Armii Radzieckiej – doprowadziło do rozpoczęcia badań nad własnymi konstrukcjami.

W trakcie trwania jeszcze programu MBT70/Kpz 70, na terenie Niemiec toczyły się dodatkowo również prace koncepcyjne dotyczące dalszych modernizacji czołgów Leopard. W 1967 roku na zlecenie resortu obrony RFN – przedsiębiorstwo Porsche przygotowało bardzo obszerny pakiet dalszych rozwiązań technicznych których wykorzystanie oznaczałoby de facto opracowanie całkowicie nowej konstrukcji czołgu. Vergoldeter Leopard („Leopard pozłacany”) miał otrzymać m.in.: całkowicie nowy zespół napędowy i zawieszenie kadłuba, przekonstruowany kadłub oraz nową wieżę, znacznie udoskonalony system kierowania ogniem i sprzężoną z głównym uzbrojeniem armatę automatyczną kalibru 30 mm.

Wiosną 1968 roku w RFN zdecydowano się o budowie dwóch prototypów nowego Leoparda. Ponieważ zapisy umowy z Amerykanami, 1 1963 roku zabraniały partnerom prowadzenie jednostronnych praz nad własnym czołgiem podstawowym nowej generacji, w czasie uczestnictwa w programie MBT70/KPz 70. Dlatego konstruowane maszyny oficjalnie zostały określone jako „wozy testowe” (Erprobungstrager). Miały one posłużyć do prób nowych podzespołów, które były opracowywane dla „Leoparda pozłacanego”. Do nowych prototypów bardzo szybko przylgnęła nazwa „Dzik” (Keiler).

Prototyp czołgu Leopard 2 z gładko przewodową armatą kalibru 105 mm

Wozy prototypowe ET 1 i ET 2 zostały skompletowane w 1969 roku. Na pierwszy rzut oka różniły się one od Leoparda 1 kilkoma ważnymi detalami: nieco wydłużonym kadłubem, jednak o tej samej wysokości, stanowiskiem kierowcy po prawej jego stronie oraz spawaną wieżą o ostrym zarysie (do tej pory czołgi Leopard 1 posiadały wieże o obłym kształcie, które tworzono metodą odlewania). Przód i boki wież czołgów prototypowych miały konstrukcję warstwową – osłona ta składała się z dwóch płyt stalowych, które były oddzielone od siebie pustą przestrzenią lub tworzywem sztucznym o małej gęstości. Układ taki, nazywany pancerzem grodziowym był wzorowany na KPz 70. Wozy ET (1 i 2) jako eksperymentalne, zostały jednak wykonane z tzw. miękkiej stali konstrukcyjnej, a nie pancernej. Napęd wozów stanowił silnik wysokoprężny Motoren- und Turbinen – Union (MTU) MB 872 Ka-500 o mocy 1250 KM, która była połączona z hydromechaniczną transmisją ZF 4HP 400. W porównaniu z silnikami z serii 830, takimi jak MB 383sprawiający w ruch Leoparda (1), nowe jednostki z serii 870 miały znacznie lepsze osiągi i bardziej korzystne parametry eksploatacyjne, były także zauważalnie niższe. Potężna jednostka napędowa pozwalała „Leopardowi pozłacanemu” na osiąganie znacznie lepszych parametrów i współczynnika mocy do masy, niż przecież i tak bardzo mobilnemu Leopardowi (1). Rozmiary zespołu pozwoliły na obniżenie przedziału napędowego kadłuba, dzięki czemu zwiększył się nieco zakres ruchu armaty w pionie po skierowaniu wieży czołgu w tył. We wnętrzu zdołano wygospodarować miejsce dla niewielkiego pomocniczego dwucylindrowego silnika wysokoprężnego Mercedes-Benz OM 636 o pojemności niespełna 1,8 litra. Jego głównym zadaniem było zasilanie (napędzanie) agregatu prądotwórczego o mocy 20 kW, który mógł być wykorzystywany w sytuacjach awaryjnych do przemieszczania się czołgu na bardzo niewielką odległość i bez możliwości kierowania wozem (tylko jazda do przodu i tyłu). Takie rozwiązania były w nieco zmienionej formie, wcześniej w szwajcarskich czołgach serii Panzer 58/61. Wykorzystywanie udoskonalonych wałków skrętnych, wykonanych z użyciem nowej technologii, poprawiło dzielność terenową nowej konstrukcji.

Uzbrojenie stanowiła opracowana przez koncern Rheimetall armata kalibru 105 mm o gładkim przewodzie lufy. Jej wymiary odpowiadały stosowanej w Leopardie 1 „sto piątce” L7A3, jednak nowa konstrukcja była zauważalnie cięższa – miała masę ponad czterech ton, w porównywaniu z niespełna trzema tonami brytyjskiej L7. Wozy te różniły się przede wszystkim zróżnicowanym systemem naprowadzania uzbrojenia oraz stabilizacji: w ET 1 zamontowano układ naprowadzania, który został opracowany przez przedsiębiorstwo Caddilac Cage, w drugim (ET 2) – przez przedsiębiorstwo Honeywell; w obu przypadkach są to firmy amerykańskie.

Nowością w przypadku prototypów Keilera było zastosowanie zintegrowanego systemu kierowania ogniem. Jego sercem był elektroniczny, analogowy przelicznik balistyczny. Działonowemu oddano do dyspozycji celownik-dalmierz EMES-12. Postał on z myślą o zastąpieniu używanego we wozach Leopard (1), przyrządu TEM-2. W przyrządzie zintegrowano dalmierz koincydencyjny, z bazą optyczną długości 1720 mm oraz laserowy. Zastosowanie dwóch różnych sposobów pomiaru odległości wynikało w tych czasach z braku jeszcze pełnego zaufania do techniki laserowej. Ówczesne dalmierze laserowe tego rodzaju bazowały wtedy na laserach rubinowych, które nie tylko bywały dość zawodne, ale także potrafiły podawać błędne wyniku pomiaru odległości do celu.

EMES-12 był stabilizowany zależnie w płaszczyznach pionowym oraz poziomym, co stanowiło niejako krok wstecz w porównaniu z rozwiązaniami zastosowanymi z KPz 70. W warunkach nocnych należało używać przyrząd teleskopowy z aktywnym noktowizorem – będący zarazem celownikiem awaryjnym. Do podświetlania terenu wokół wozu służył reflektor, który był podnoszony z wnęki z niszy wieży. Dowódcy wozu oddano do dyspozycji panoramiczny przyrząd obserwacjo-celowniczy nowej generacji PERI R12, stabilizowany w obu płaszczyznach.

Na stropie wieży pomiędzy włazami umieszczano wyrzutnię granatów odłamkowych. Broń ta była posadowiona na jednej obrotowej podstawie, która stanowiła jednocześnie pokrywę luku. Do ładowania odprzodowego, granatnik był wtedy wciągany do wnętrza przedziału bojowego.

Prototyp czołgu Leopard 2 z prototypową armatą kalibru 120 mm (gładko przewodową)

Pierwszy z prototypów rozpoczął próby wojskowe w 1970 roku, drugi już w następnym roku. Projekt eksperymentalny wywarł duży wpływ na rozwój czołgu Leopard. W 1973 roku rozpoczęto produkcję seryjną Leopard 1A3, który teraz otrzymał nową spawaną wieżę, z tak zwanym pancerzem grodziowym (jak opisane zostało to wcześniej), którą wzorowano na wozach Keilera. Już rok później do produkcji wszedł wóz Leopard 1A4, który został wyposażony w testowany wcześniej system kierowania ogniem w omawianych prototypach, gdzie zastosowano przyrząd EMES-12A1, który jednak nie posiadał dalmierza laserowego. Innym, niezwykle ważnym efektem prób Keilera, było zebranie doświadczeń, które miały zostać wykorzystane w trakcie realizacje programu nowego czołgu podstawowego.

W 1969 roku bezpośrednio po wycofaniu się Niemiec ze współpracy nad MBT70/KPz 70, w Republice Federalnej Niemiec rozpoczęto intensywny program narodowy ich nowego czołgu podstawowego. Nowe maszyny miały już w połowie następnej dekady zastąpić ze stanu już mocno przestarzałe czołgi średnie M48A2 Patton oraz kilka set lekkich dział/niszczycieli czołgów Kanonenjagdpanzer. Uznano, że tak ambitny harmonogram jest w stanie do zrealizowania, jeśli tylko niemieccy konstruktorzy aktywnie wykorzystają już zdobyte doświadczenie i podzespoły konstrukcyjne.

Jedną z pierwszych przymiarek było studium Eber (Odyniec). Projekt ten został opracowany w 1969 roku i stanowił niejako połączanie wcześniejszego KPz 70 i Keilera. Podobnie jak wozy eksperymentalne ET 1 i ET 2, Eber miał klasyczny układ konstrukcyjny. Bardzo zbliżone były również kształty pancerza wieży oraz kadłuba. Natomiast po KPz 70 przejęto zespół napędowy, hydropneumatyczne zawieszenie kadłuba oraz główne uzbrojenie – armato-wyrzutnię XM150 kalibru 152 mm i system rakietowego uzbrojenia kierowanego Shillelagh. Na wąskiej masce armato-wyrzutni zamontowano układ naprowadzania rakietowych pocisków kierowanych. W pierwszej odmianie nowego wozu, obsługa w wieży była 3-osobowa. Ładowniczy miał do swojej dyspozycji układ wspomagający proces ładowania, obsługiwał on również wyrzutnię granatów odłamkowych. Drugi wariant zakładał zastosowanie mechanicznego układu ładowania armato-wyrzutni. Magazyn amunicyjny zajmował przestrzeń we wnętrzu wieży czołgu, po jej lewej stronie. Taśmowy obrotowy donośnik mieścił 16 nabojów. Dla porównania oryginalne urządzenie zastosowane w KPz 70 mieściło w nim o 10 naboi więcej (26 sztuk). W trakcie działania tego mechanizmu, przemieszczał on amunicję na linię dosyłania. Dosyłacz umieszczono centralnie w niszy wieży. Uzbrojenie pomocnicze stanowiłyby armata/działko automatyczne kalibru 20 mm, które zamontowano na stropie po lewej stronie niszy wieży wozu.

W 1970 roku po oficjalnym rozpoczęciu prac nad nowym niemieckim czołgiem podstawowym, nazwanym następnie Leopard 2, projekt Eber został wtedy przemianowany na nazwę Leopard 2FK (FK należy rozwijać jako Flugkorper – pocisk rakietowy). Niemniej już wtedy jego przyszłość była mocno wątpliwa. System rakietowy Shillelagh, teoretycznie zapewniał stosunkowo wysokie prawdopodobieństwo trafienia innego czołgu lub celu z dużej odległości, samemu będąc bezpiecznym. Jednak w ocenie analityków Bundeswehry, w warunkach topograficznych zachodniej Europy (brak większej ilości dużych płaskich przestrzeni, pofałdowany teren), najważniejsze zalety tej broni nie mogły zostać optymalnie wykorzystywane. Także rozmiary tej broni powodowały, że jej zapas był mocno ograniczony, a sama broń była bardzo kosztowna, co znacznie ograniczało by i tak szkolenie załóg. Ponadto na terenie RFN, jeszcze w latach 60. XX wieku rozpoczęto pierwsze projekty opracowywania nowoczesnych armat czołgowych nowej generacji, które uznano za korzystną alternatywę dla amerykańskiej armato-wyrzutni. Czołgi w nie uzbrojone początkowo nazywano jako Leopard 2K (Kanone – armata). Dlatego jeszcze pod koniec 1970 roku ostatecznie anulowano projekt czołgu Leopard 2FK.

Leopard 2 z przełomu 1978, a 1979 roku

Leopard 2 – prototyp pierwszej generacji

Po zaniechaniu prac nad czołgiem Leopard 2FK, teraz wysiłek konstruktorski skoncentrował się na projekcie Leopard 2K, którą nazwę niedługo później skrócono do Leoparda 2. Pęd przedsięwzięciu nadały wyniki prac nad uzbrojeniem nowej generacji, które zainicjowano w 1965 roku. Wówczas Niemcy całkowicie zdecydowali się na odejście od przewodów armatnich bruzdowanych, na rzecz o płaskościennym przewodzie lufy. Miały one strzelać amunicją, która była by stabilizowana brzechwowo: pociskami podkalibrowimi o znacznym wydłużeniu, wielozadaniowymi pociskami kumulacyjnymi, o działaniu przeciwpancernym oraz odłamkowym. Planowano tutaj zastosować naboje scalone z samospalającą się łuską z metalowym dnem do wielokrotnego wykorzystania. Wdrożenie do uzbrojenia nowoczesnej amunicji miało znacznie poprawić jej możliwości na tle amunicji z dział czołgowych kalibru 105 mm. Oznaczało by to także znaczną poprawę charakterystyk technologicznych i eksploatacyjnych, ponieważ płaskościenne działa czołgowe były prostsze w produkcji masowej oraz zużywały się w mniejszym stopniu niż ich odpowiedniki o bruzdowanym przewodzie lufy.

Nie jest tutaj wykluczone, że niemieckich konstruktorów były tak naprawdę wiedza jaką zdobyto na temat amerykańskich dział płaskościennych oraz nowoczesnej amunicji stabilizowanej brzechwowo, jakie zdobyto w trakcie wspólnej współpracy nad programem MBT70/KPz 70. Istotnym zastosowaniem ich we własnej konstrukcji mogła być zdobyta wiedza na temat czołgów średnich T-62 (gładkolufowa armata kalibru 115 mm), które były stosowane w Armii Radzieckiej.

Pierwsze próbne strzelania z doświadczalnych armat kalibru 105 mm, przeprowadzono jeszcze w 1966 roku w siedzibie koncernu Rheinmetall w Unterluss. Wyniki tych oraz następnych testów były na tyle obiecujące, że zastosowano je w prototypach Keilera. Na przełomie lat 60., a 70. XX wieku zainicjowano także dalsze prace nad armatami kalibru 120 mm, ponieważ uznano, że nie tylko większy kaliber pozwalałby nie tylko na eliminowanie pojazdów pancernych przeciwnika z większej odległości, ale także posiadało znacznie większy potencjał rozwojowy.

Drugim z najważniejszych opracowań planowanych do wykorzystania w programie nowego czołgu był zespół napędowy, który został bezpośrednio opracowany z myślą o czołgu KPz 70. Jego sercem miał być zespół MTU MB 873 Ka-500, rozwijający moc 1500 KM prze prędkości 2600 obrotów na minutę. Była to widlasta jednostka 12-cylindrowa, chłodzona cieczą, o pojemności 39,8 litra. MB 873 wyposażono w dwie turbosprężarki, z chłodnicami powietrza doładowującego. Silnik ten zblokowano z transmisją Renk HSWL 354. Dzięki hydrostatycznemu mechanizmowi kierowania zapewnia nieskończenie wiele możliwości obliczeniowych promieni skrętu, kierowca Leoparda 2 miał znacznie lepsze możliwości kontroli nad wozem podczas jazdy, niż jego koledzy który obsługiwali czołgi Leopard 1 czy w Keilerze. HSWL 354 otrzymał również bardzo wydajny zwalniacz hydrodynamiczny. W praktyce ten retarder realizował 90% pracy wykonywanej przez transmisję w czasie trwania procesu hamowania. Był również bardzo przydatny w czasie jazdy w warunkach górskich.

Głównym wykonawcom kontraktu na budowę czołgów prototypowych czołgów Leopard 2 został koncern Krauss-Maffei. Umowa ta opierała się na budowie aż 17 kompletów wież, które zostały oznaczone literami T o numerami 01 do 17 oraz kadłubów (PT01-17). Ostatecznie w trakcie programu zrezygnowano z budowy jednego kadłuba (PT12). Z prototypów, które pierwsze zostały skompletowane już w 1972 roku, na pierwszy rzut oka przypominały one czołgi Keilera, jednak zastosowano w nim zespół napędowy z KPz 70, wymusiło podniesienie stropu nad przedziałem napędowym.

Kadłuby i wieże, miały być testowane za równo w zestawach, jak i samodzielnie. Pomimo zewnętrznego podobieństwa, jednak znacznie się od siebie różniły z wykorzystanych części oraz całych podzespołów. Zróżnicowanie to pozwoliło niemieckim konstruktorom na gruntowne przetestowanie prototypów w poszczególnych konfiguracji i dokonanie najlepszego wyboru dla przyszłej specyfikacji.

Sześć kadłubów wykonano z miękkiej stali konstrukcyjnej, pozostałe z pancernej. Większość maszyn otrzymała zawieszenie z łącznie 14-stoma podwójnymi kołami jednymi, zawieszonymi za pośrednictwem wahaczy na drążkach skrętnych. Wałki te zostały wykonane ze stali o podwyższonych parametrach, dzięki czemu, w porównaniu z Leopardem 1, znacząco wzrosła wartość ich ugięcia. Wozy PT11 oraz PT17 otrzymały układ jezdny posiadający 12 podwójnych kół jezdnych z indywidualnym zawieszenie hydropneumatycznym. Posłużyły one do prób, których wyniki pozwoliły konstruktorom odrzucić to rozwiązanie na przecz znacznie prostszych i mniej zawodnych drążków skrętnych.

W części niemieckich prototypów wykorzystano oryginalne zespoły napędowe przejęto wprost od KPz 70, w innych fabrycznie nowe silniki i transmisje. Same różnice polegały także na użyciu odmiennych typów gąsienic, a także testów kutych lub odlewanych kół jezdnych. Testowano dodatkowo dwa różne modele pomocniczych agregatów prądotwórczych o mocy 9 kW, napędzanych dwucylindrowymi silnikami wysokoprężnymi o mocy 20 oraz 22 KM. Jeden z prototypów PT07 – został następnie sprzedany Amerykanom, który w wyniku jego prób posłużyły prawdopodobnie jako punkt odniesienia w czasie dopracowania projektu XM1.

Dziesięć wież (T01-10), zostało uzbrojonych w gładkolufowe działa kalibru 105 mm. W przypadku siedmiu pozostałych zdecydowano się na uzbrojenie w potężniejsze „sto dwudziestki”. Nowa armata stworzona przez koncern Rheinmetall, strzelała amunicją nieco cięższa od stosowanych w 105 mm, z prawie całkowicie spalającej się łuską (posiadające metalowe dno). Konstruktorzy zastosowali układ wspomagający bezpośrednie zasilanie armaty wozu. Miał on za zadanie ułatwić ładowniczemu oraz znacząco zmniejszyć ryzyko uszkodzenia naboju w trakcie trwania ładowania, zwłaszcza w czasie trwania jazdy terenowej z włączonym układem stabilizacji armaty. Po umieszczeniu naboju w karetce urządzenie stawiało go w pozycji dosyłania i zachowywało się niezależnie od ruchów wahadłowych armaty. Samo dosyłanie odbywało się ręcznie, przez ładowniczego.

Prototyp czołgu Leopard 2 z zmodyfikowaną wieżą T14

Wszystkie wieże otrzymały obrotową wyrzutnię granatów odłamkowych w stropie wieży, oraz nieruchome wyrzutnie granatów dymnych po burtach wież. Ponadto na stropie T11 zamontowano automatyczną armatę/działko kalibru 20 mm. Podstawę pod instalację identycznego zestawu, umieszczono na T05.

W skład systemu kierowania ogniem wchodził m.in.: analogowy przelicznik balistyczny FLER-H, celownik i dalmierz optyczno-laserowy EMES-12, przyrząd obserwacji dowódcy PERI R12 oraz liczne czujniki: pochylenia czopów armaty, siły oraz prędkości wiatru, ciśnienia i temperatury powietrza, prędkości własnej wozu, a także temperatury ładunków miotających. Wieżę T16 oraz T17 wyposażono w układ diagnostyczny systemu kierowania ogniem. Leopard 2 miał dobre właściwości walki nocnej. PERI R12 był wyposażony w kanał nocny. W wieżach z armatami kalibru 105 mm, noktowizor został wbudowany z teleskopowy celownik awaryjny. Przyrządy do obserwacji nocnej mogły pracować w trybie pasywnym lub aktywnym – wówczas do podświetlania otoczenia służył podnoszony z wnęki w niszy wieży reflektor XSW-30U z filtrem podczerwonym. Ponadto w przypadku wież T11, T12, T16 oraz T17, wypróbowano dwa modele dodatkowych przyrządów noktowizyjnych. Urządzenie montowano obok reflektora w osobnym luku, którego podnosiło się teleskopowo. Zwierciadło przyrządu było stabilizowane w obu płaszczyznach. Noktowizor bazował na kamerze światła szczątkowego, tak uzyskany obraz był wyświetlany na monitorach kineskopowych, które umieszczono przy stanowiskach dowódcy i działonowego (celowniczego).

We wrześniu 1973 roku rozpoczęły się próby wojskowe prototypów Leoparda 2. Badano wówczas nie tylko poszczególne elementy wozów, lecz także poszczególne kadłuby i wieże w różnych konfiguracjach. Początkowo odbywały się one na poligonach znajdujących się w Republice Federalnej Niemiec. W 1974 roku dwa wozy prawdopodobnie wzięły udział w manewrach „Bold Guard”. Istotnym elementem badania możliwości czołgów były testy w skrajnych warunkach klimatycznych. Zimą 1975 roku kolejne dwa prototypy, jeden z armatą kalibru 105 mm, a drugi ze „sto dwudziestką”, odbyły intensywne próby w kanadyjskim ośrodku Shilo Camp. Temperatura wówczas spadała poniżej -45 stopni Celsjusza, a wozy miały wówczas okazję przedzierać się przez śnieżne zaspy. Wiosną niemieckie wozy zaś trafiły na rozpalony słońcem amerykański poligon doświadczalny Yuma, znajdujący się w stanie Arizona. Temperatura w cieniu sięgała +43 stopni Celsjusza, a w samym wnętrzu zanotowano temperaturę przekraczającą +60 stopni Celsjusza. Bardzo dużym wyzwaniem dla wszelkich, zwłaszcza ruchomych elementów zespołów napędowych i jezdnego był wszechobecny kurz i pył piaskowy.

Próby jezdne oraz ogniowe i eksploatacyjne udowodniły poprawność większości rozwiązań technicznych. Czołgi wówczas imponowały ruchliwością, które zawdzięczały m.in.: bardzo wysokiemu współczynnikowi mocy jednostkowej, wyższemu o połowę w stosunku do Leoparda 1.

W 1975 roku Leopard 2 był praktycznie dojrzałą konstrukcją, opracowaną zgodnie z harmonogramem i początkowymi założeniami. Jednak pomimo tego, nie został on wdrożony do produkcji w wypracowanej postaci technicznej i taktycznej. W tym czasie bowiem zachodziły bardzo istotne zmiany, które uwarunkowały się pojawieniem całkowicie nowych rozwiązań, jak i wydarzeniami na świecie.

Prototypy drugiej generacji

Jednym z wymagań względem kolejnego niemieckiego „kota pancernego” było teraz utrzymanie masy bojowej, na poziomie umożliwiającej nowej konstrukcji przekraczania mostów przeprawowych (saperskich) o parametrach odpowiadającej klasie obciążenia wojskowego MLC 50 (ok. 45,4 tony). W trakcie prac warunek ten okazał się niemożliwy do spełnienia. Masa prototypów nowej generacji sięgnęła 50,5 tony.

Jeszcze w lecie 1973 roku przedsiębiorstwo Wegmann, odpowiedzialne za projektowanie wieży, zaproponowało rozwiązanie, pozwalające na odchudzenie czołgu o ok. 1,5 tony. W tej propozycji przyrząd EMES-12, którego szeroki tubus znacząco wpłynął na wymiary wieży, zastąpiono nowym urządzeniem; EMES-13, które było wspólnym dziełem koncernów Leitz oraz AEG-Telefunken. Był to celownik dalmierz z bardzo krótką bazą optyczną, mierzącą zaledwie 350 mm. W tym przyrządzie zastosowano bardzo nowatorski wówczas optoelektroniczny układ detekcji fazy, umożliwiający automatyczne uchwycenie ostrości (autofokus), a następnie korelację obrazów przechwyconych przez oba obiektywy, EMES-13 pozwalał na mniej więcej w ciągu jednej sekundy określić odległość do celu, znajdującego się w centrum pola widzenia obiektywów. W różnicy jaką wykorzystywały urządzenia posiadające wiązkę laserową, rozwiązanie to było całkowicie pasywne. Głowica EMES-13 była niezależnie stabilizowana w obu płaszczyznach. Wyposażono ją również w pasywny noktowizyjny kanał nocny.

Celownik planowano umieścić na nowej wieży, opracowanej przez Wegmanna. Ostry zarys jej bryły, zwężającej się klinowato ku przodowi, sprawiło że do wieży bardzo szybko przylgnęła nazwa Spitzmaus (ryjówka). Zmieniły się także nieco kształty kadłuba, upodobniając jego front do Keilera. Pojedynczą płaszczyznę górnej przedniej płyty „złamano”, odchylając fragmenty znajdujące się po bokach nad gąsienicami w tył.

Do budowy wieży jednak nie doszło. W październiku 1973 roku wybuchł kolejny konflikt arabsko-izraelski. Działania w czasie trwania tzw. Wojny Yom Kippur cechowały się niespotykaną do tej pory intensywnością walk pancernych. Same straty w dziedzinie broni pancernej były bardzo dotkliwe: Izrael stracił prawie 400 maszyn, natomiast Arabowie musieli spisać ze stanu bojowego ponad 2000 czołgów. Widoczna przewaga środków przeciwpancernych – granatników piechoty i zestawów przeciwpancernych pocisków kierowanych oraz przeciwpancernej amunicji armatniej sprawiła, że niektórzy analitycy zaczęli powoli wieścić koniec istnienia czołgów na współczesnym polu walki.

Wnioski analityków Bundeswehry były zgoła odmienne. Główną przyczyną tego stanu był postępujący rozwój techniczny w dziedzinie pancerza. Pod koniec lat 60., w Niemczech opracowano nowe rodzaje osłon pancerzy warstwowych, eksperymentowano również z pancerzami reaktywnymi. Ponadto na początku lat 70. XX wieku wybrana grupa niemieckich wojskowych i naukowców związanych z przemysłem zbrojeniowym została zapoznana z brytyjskimi osiągnięciami w dziedzinie osłon specjalnych. Ujawnienie wiedzy na temat układu ochronnego, które rozwijano na Wyspach Brytyjskich od 1963 roku, pod kryptonimem „Burlington”, było związane z zainicjowaniem brytyjsko-niemieckiego programu czołgu przyszłości (Future Main Battle Tank – FMBT), który miał wejść do służby na początku lat 80. XX wieku. Nowa osłona zapewniała 3-krotny przyrost odporności na ostrzał bronią kumulacyjną w porównaniu z klasycznym jednolitym pancerzem stalowym o tej samej grubości i masie.

Leopard 2A4

Zgodnie z dwustronną umową wiedza o brytyjskim „Burlingtonie” miała zostać wykorzystana przez Niemców wyłącznie w pracach nad FMB. Ostatecznie sam program nie przyniósł powodzenia, choć na terenie samych Niemiec doprowadził do powstania interesujących prototypów tzw. czołgów kazamatowych. W 1976 roku obie strony zdecydowały się na ostateczne zakończenie współpracy. Do dziś nie za bardzo wiadomo w jakim stopniu brytyjski pancerz zainspirował niemieckich konstruktorów. Nie ulega jednak wątpliwości, że już w 1973 roku projekt Leoparda 2 został już wtedy mocno przewartościowany. Właściwe wykorzystanie możliwości osłon specjalnych, wymagało jednak zwiększenia objętości i masy układu ochronnego wozu. Wobec tego zdecydowano się na podniesienie limitu klasy obciążenia wojskowego do MLC 60 (54,4 tony) i wyznaczono wówczas wieżę T14 jako demonstrator nowego pancerza.

W wyniku przebudowy wieża, przemianowana na T14 mod., zmieniała dotychczasową formę. Przód i boki, chronione osłoną warstwową, stały się niemal pionowe. Klinowatą, szeroką i mocno wydłużoną maskę armaty zastąpiła węższa, pudełkowata w kształcie. Zamiast przyrządu EMES-12 i charakterystycznych wycięć dla jego obiektywów, zastosowano EMES-13. Celownik został umieszczony w wycięciu pancerza, po prawej stronie od uzbrojenia. Z demonstratora usunięto wyrzutnie granatów dymnych. W celu zwiększenia przeżywalności czołgu i załogi zdecydowano się na całkowicie usunięcie systemów elektrohydraulicznych i ich zastąpienie systemami całkowicie elektrycznymi napędami obrotu wieży i naprowadzania uzbrojenia głównego. Część jednostki ognia, która miała służyć do natychmiastowego użytku została zainstalowania w magazynie amunicyjnym, który znajdował się w niszy wieży (15 sztuk nabojów), odseparowanych od przedziału bojowego przesuwanych grodzią pancerną. W stropie ponad tą niewielką przestrzenią umieszczono luk, który był zamknięty osobną płytą. Stanowiła ona to tzw. – słabsze ogniwo, gdzie w przypadku pożaru amunicji rozprężające się gazy zrywały tę pokrywę, dzięki czemu nie przedostawała się ona do przedziału bojowego. Inspirowane to było amerykańskim prototypem nowego czołgu XM1, gdzie zostało to także zastosowane, w tym jednak, że zabezpieczono tak amunicję pierwszego, jak i drugiego rzutu, nawet tą, która została ulokowana w kadłubie.

Pod koniec pierwszej połowy lat 70. XX wieku niemiecki narodowy program czołgu podstawowego ponownie zyskał kontekst międzynarodowy. W tym czasie odżyła koncepcja uproszczenia łańcucha logistycznego najliczniejszych sił zbrojnych państw NATO. Dała ona wyraz m.in.: w porozumieniu podpisanymi w marcu 1974 roku przez Republikę Federalną Niemiec, Stany Zjednoczone Ameryki i Wielką Brytanię w prawie w sprawie przyszłego uzbrojenia czołgowego. Na mocy ustaleń niemiecka armata kalibru 120 mm, o gładkim przewodzie lufy i długości 44 kalibrów, miała wziąć udział w testach porównawczych z amerykańskim oraz brytyjskim uzbrojeniem w celu wybrania optymalnego uzbrojenia dla nowego amerykańskiego czołgu XM1. W 1978 roku niemiecka „sto dwudziestka” Rheinmetalla pokonała swoich rywali, nie dając im żadnych szans. Licencyjny wariant tej armaty o oznaczeniu M256 od 1985 roku stanowi podstawowe uzbrojenie kolejnych wersji amerykańskiego czołgu Abrams.

Dla historii Leoparda 2 większe znaczenie miało jednak porozumienie zawarte w grudniu 1974 roku a dotyczące maksymalnej standaryzacji podzespołów pomiędzy opracowywanymi w obu państwach czołgami podstawowymi. Jeden z zapisów przewidywał przeprowadzenie w niedalekiej przyszłości porównawczych testów prototypów w celu określenia, która z konstrukcji mogłaby spełnić wymagane zarówno Bundeswehry, jak i US Army.

Opierając się na tych ustaleniach oraz stale prowadzonych rozmowach strona niemiecka dojrzała szansę wprowadzenia czołgu Leoparda 2 do uzbrojenia amerykańskich sił zbrojnych. Koordynujący program koncernu Krauss-Maffei otrzymał zadania opracowywania wariantu czołgu spełniającego wymagania US Army dotyczące samych parametrów technicznych i taktycznych oraz ostatecznego pułapu ceny jednostkowej. W półtora roku powstały dwa kadłuby (PT19 oraz PT20) oraz jedna wieża (T19).

Skompletowany czołg otrzymał następujące oznaczenie – Leopard 2AV – litery w skrócie oznaczały austere version, czyli wariant uproszczony. Aby zmniejszyć koszt do akceptowalnego przez Amerykanów poziomu zdecydowano się na zrezygnowanie z licznych udogodnień, jakie zastosowano w poprzednich prototypach pierwszej generacji. Usunięto pomocniczy agregat prądotwórczy, część czujników systemu kierowania ogniem, wyrzutnię granatów odłamkowych na stropie wieży, wysuwane z niszy wieży reflektor i celownik nocny. Przyrząd dzienno-nocny dowódcy PERI R12 zastąpiono wyłącznie dziennym modelem PERI R17. Działonowemu oddano do dyspozycji przyrząd EMES-15, opracowano przez amerykański koncern Hughes. Różnił się on od EMES-13: polegał wyłącznie na dalmierzu z laserem neodymowym (Nd:YAG, który pracujący na fali długości 1,06 μm), stabilizowana była nie cała głowica, lecz wyłącznie zwierciadło wyjściowe. Stabilizacja pierwotna celownika umożliwiła rezygnację z układu wspomagającego ładowanie armaty – na czas dosłania naboju przez ładowniczego uzbrojenia było odłączane od układu stabilizacji i sprowadzane w ustalone położenie.

System kierowania ogniem Leoparda 2AV należał, podobnie jak w przypadku czołgów KPz 70 to tzw. typu dyrekcyjnego: działonowy naprowadzał na cel znak celowniczy, a komputer balistyczny wypracowywał niezbędne poprawki i sterował pracą układu naprowadzania uzbrojenia. Zgodnie z warunkami testów prototypy otrzymały gwintowane armaty kalibru 105 mm – tak jak w amerykańskim XM1. Uzbrojenie pomocnicze stanowiły trzy karabiny maszynowe MG3, kalibru 7,62 mm: jeden sprzężony z armatą, drugi przy włazie ładowniczego, trzeci wreszcie zamontowany na zdalnie sterowanym stanowisku przy luku dowódcy.

Na tle wcześniejszych wozów Leopard 2AV odznaczał się udoskonalonym pancerzem zasadniczym, który wykorzystywał osłony specjalne. Wieże otrzymały bardzo charakterystyczny, pudełkowaty kształt, który zawdzięczał zastosowaniu pionowych ścian. W porównaniu z wieżą T14 mod., układ opancerzenia zasadniczego został znacznie poprawiony, wstawiono m.in.: moduł pancerny za głowicą celownika i rozbudowano pancerz czołowy w przód, tak aby częściowo osłaniał on maskę armaty z jej boków. Zachowano ostatecznie elektrohydrauliczny układ naprowadzania uzbrojenia, ale najbardziej zagrażające dla załogi, takie jak pompa, przeniesiono do osobnego przedziału, znajdującego się w niszy wieży. Znalazł się również w niej magazyn amunicji pierwszego rzutu, który mieści 15 naboi. Przekonstruowano przód kadłuba, który osłonięto także pancerzem specjalnym.

Leopard 2AV

Magnum-X

We wrześniu 1976 roku prototyp Leoparda 2AV (PT19/T19) wziął udział w testach porównawczych z XM1 Chryslera, który sam nieco wcześniej wygrał konkurs z konkurentem, skonstruowanym przez General Motors. Do Stanów Zjednoczonych Ameryki przetransportowano również wóz PT20 (z balastem symulującym ciężar wieży), który był przeznaczony do prób jezdnych oraz samą wieżę i kadłub, które posłużyły do prób balistycznych. Amerykanie bardzo wysoko ocenili niemiecki system kierowania ogniem oraz zespół napędowy niemieckiego czołgu, który nie tylko był znacznie lepiej zaprojektowany dając bardzo dobrą mobilność maszynie, ale także będąc znacznie mniej paliwożerny oraz bardziej niezawodny od silnika turbinowego zastosowanego w XM1. Jednak uważano, że nie jest tak dobrze opancerzony jak XM1 oraz jest cenowo za drogi, dlatego nie mając już dużej perspektywy na zwycięstwo w tym konkursie, ostatecznie w styczniu 1977 roku wszystkie prototypu powróciły do kraju. Tam PT19/T19 zostały uzbrojone w „sto dwudziestki” i stały się platformą dla serii dalszych testów.

Na podstawie zdobytych doświadczeń z Leoparda 2AV Bundeswehra uznała, że czołg ten jest bardzo bliski ostatecznemu spełnieniu jej wszystkich wymagań. W 1977 roku ustalono specyfikację Leoparda 2 ostatecznie. Pozostała jeszcze tylko kwestia ostatecznego wyboru celownika dla działonowego. Wykorzystywano do tego dwie prototypowe wieże: T20 i T21. W pierwszej z nich został zamontowany celownik EMES-13A1, wersję starszego EMES-13, którego dodatkowo zamontowano dalmierz laserowy, neodymowy, w drugiej zaś zainstalowano EMES-15. Testy wykazały, że oba urządzenia mają bardzo podobne parametry, jednak amerykańskie rozwiązanie (EMES-15) było nieco tańsze. W związku z tym kupiono prawa licencyjne do produkcji krajowej celownika amerykańskiego EMES-15.

Na potrzeby ostatnich prób wojskowych niemiecka Bundeswehra zamówiła jeden kadłub oraz trzy kompletne wozy z serii przedprodukcyjnej. W porównaniu z wozami prototypowymi, dokonano w nich pewnych modyfikacji. Zmienił się kształt przedniego pancerza kadłuba, a na półkach nad gąsienicowych, na wysokości przedziału napędowego, dodano ciężkie osłony boczne. Miały one za zadanie chronić wnętrze wozu, w razie ostrzału z przedniego sektora, do 25 stopni od osi wzdłużnej. Dzięki zastosowaniu udoskonalonych wałków skrętnych, ich maksymalna wartość ugięcia wzrosła z 310 mm do ponad 350 mm. W układzie jednym wprowadzono także hydrauliczne ograniczniki ruchu wahaczy. W porównaniu ze stosowanymi wcześniej, w prototypach ogranicznikami sprężynowymi lub z tworzywa sztucznego zapewniły one poprawę komfortu w takcie jazdy w trudnym terenie. Dotychczasowy model silnika MB 873 Ka500, zastąpiono wariantem Ka501, który posiadał zwiększoną pojemność z 39,8 litra, do 47,6 litrów. Moc jednostkowa nie zwiększyła się, ale znacząco wzrosła za to jego niezawodność, zwłaszcza podczas pracy w skrajnych temperaturach. Dodatkowo już w tym czasie wybrano pierwszych producentów, partii Leopard 2. Kontrakt ten opiewał na łącznie 1800 wyprodukowanych czołgów, a powierzono to koncernom Krauss-Maffei i MaK. Z powodu prowadzonych zmian masa bojowa seryjnych Leopardów 2, wzrosła do aż 55,15 ton.

Jednocześnie kontynuowano rozmowy w sprawie harmonizacji programów narodowych. W wyniku prac grup roboczych, powstał obszerny katalog podzespołów, które mogłyby zostać dwustronnie standaryzowane. Dotyczyło to m.in.: głównego uzbrojenia i amunicji, niektórych przyrządów optycznych i elementów systemu kierowania ogniem, gąsienic, zespołu napędowego i przeniesienia mocy. Ostatecznie Niemcy zdecydowali się na zakup licencji skanera termowizyjnego, który miał zastąpić pasywną noktowizję. Urządzenie miało to zostać zintegrowane z celownikiem EMES-15. Od Amerykanów przejęto również technologię neodymowego dalmierza laserowego, o wiele bardziej niezawodnego, od wcześniej stosowanych dalmierzy rubinowych. Ponadto zgodnie z porozumieniem, w jednym Leopardzie 2 zamontowano amerykański zespół napędowy. Próby te potwierdziły bardzo wysokie zużycie paliwa przez silnik turbowałowy i rozwiązanie te zostało szybko przez Niemców odrzucone.

W październiku 1978 roku ukończono pojedynczy kadłub serii przedprodukcyjnej. W lutym 1979 roku skompletowano trzy zamówione wozy także serii przedprodukcyjnej. Po ostatecznym zakończeniu prób poligonowych, czołgi Leopard 2 uznano za gotowe do wdrożenia. 24 października 1979 roku odbyła się oficjalna ceremonia odbioru pierwszego seryjnego pojazdu i symboliczne przejęcie czołgu podstawowego Leopard 2 do służby Sił Zbrojnych Republiki Federalnej Niemiec.

2. W służbie

Leopard 2A4

Leopard 2 był pierwszym produkowanym seryjnie czołgiem zachodnim, który był zaliczany do tzw. trzeciej generacji powojennej. Jego niemalże rówieśnik – amerykański czołg podstawowy M1 Abrams – został przyjęto na uzbrojenie amerykańskiej armii dopiero w 1980 roku. Jedynie radziecki czołg T-80B, który jest obecnie także zaliczany do tej generacji wszedł do służby rok wcześniej – w 1978 roku.

Pierwsza seria czołgów Leopard 2 (które zostały następnie określone jako czołgi Leopard 2A0, liczyła łącznie 380 wozów i została zbudowana w latach 1979-1980. Ponieważ uruchomienie do produkcji masowej skanerów termowizyjnych wymagało jeszcze czasu, pierwsze 200 czołgów z partii otrzymało zastępczy, pasywny system obserwacji w nocy o oznaczeniu PZB 200, do którego wchodziła przede wszystkim kamera światła szczątkowego, osłona, okablowanie oraz monitory. Podstawowe urządzenie, czyli układ optyczny luster i soczewek oraz super czuła kamera były montowane na masce armaty, nieco po lewej stronie. Tak przechwycony obraz wyświetlały dwa monitory kineskopowe, które były umieszczone na stanowiskach działonowego oraz dowódcy. Ten drugi dysponował dodatkowo możliwością obserwacji celownika z systemu EMES-15 za pośrednictwem układu optycznego, który łączył tubus celownika z przyrządem PERI R17, który był umieszczony z przodu stanowiska dowódcy. W razie jakiejkolwiek konieczności dowódca mógł przejąć kontrolę nad głównym uzbrojeniem, celując za pomocą celownika działonowego lub PERI. W związku z brakiem zamontowanych termowizorów w pierwszych wozach seryjnych, część wnęki kryjącej przyrząd EMES-15 została zakryta. Na stropie niszy wieży umieszczono maszt z czujnikiem kierunku i prędkości wiatru.

Leopard 2A3 – Bundeswehr

W marcu 1982 roku rozpoczęto produkcję udoskonalonego wariantu, określonego następnie jako Leopard 2A1. Najważniejszą cechą, jaka odróżniała go od poprzedniej wersji, było zastąpienie systemu PZB 200, docelowym skanerem termowizyjnym WBG-X. Urządzenie to zintegrowano z celownikiem EMES-15, dlatego też w Leopardach 2A1 odsłonięto całą szerokość wnęki urządzenia. Kolejną widoczną zmianą było podniesienie przyrządu PERI R17 o ok. 5 cm w górę, w celu poprawienia warunków obserwacji otoczenia. Wprowadzono również układ diagnostyczny systemu kierowania ogniem RPP, który był testowany wcześniej na prototypach pierwszej generacji. Stopniowo także zrezygnowano z czujnika prędkości wiatru i jego kierunku. Uznano bowiem, że te dane dotyczą tylko pomiaru wokół własnego czołgu, a nie oddają danych jakie występują wokół celu, dlatego uznano, że trwałe usunięcie sensora nie obniży prawdopodobieństwa trafienia wyznaczonego celu. Na lewą ścianę niszy wieży wprowadzono gniazdo służące do połączenia z systemem łączności wewnętrznej. Ponadto zmieniono lokalizację wlewów paliwa do czołgu, zmodyfikowano nieco osłony i układu ochronnego, chroniące przed bronią masowego rażenia i peryskopów dowódcy, żaluzje wlotu powietrza chłodzącego z przedziału napędowego, wprowadzono na stan także dłuższe liny holownicze go czołgu.

Ogółem w latach 1982-1983 wyprodukowano 750 czołgów Leopard 2A1. Wozy te powstały w dwóch partiach. Równocześnie do standardu A1 wprowadzono wszystkie wozy tzw. „serii zerowej”, które następnie przemianowano na wersję Leopard2A2. W grudniu 1984 roku ruszyła produkcja 4. serii produkcyjnej, oznaczonej jako Leopard 2A3. Tutaj najważniejszą zmianą było wprowadzenie w wozach tej specyfikacji, było zastąpienie radiostacji SEM 25, nowymi cyfrowymi urządzeniami SEM 80/90. Stacje te umożliwiły kodowanie transmisji oraz przesyłanie danych. Do końca 1985 roku zbudowano łącznie 300 wozów w wariancie A3.

Najliczniej produkowaną wersją czołgu był Leopard 2A4. Od grudnia 1985 roku do marca 1992 roku powstało łącznie 695 sztuk nowo wyprodukowanych wozów, które były tworzone w kolejnych czterech seriach produkcyjnych. Ponadto do standardu wersji A4, stopniowo wprowadzano wszystkie starsze wersje czołgów Leopard 2. Leopard 2A4 stanowiło niejako ukoronowanie rozwoju niemieckich czołgów okresu zimnej wojny. Główną zmianą w stosunku do poprzednich wersji było znaczne podniesienie poziomu ochrony. Przyrost ochrony osiągnięto nie tylko poprzez wymianę wkładów pancerza specjalistycznego, lecz również przekonfigurowanie osłony boków kadłuba (od maszyn 6. serii produkcyjnej). Wozy otrzymały również nowoczesny system przeciwpożarowy i przeciwwybuchowy z gaśnicami halonowymi.

Kolejną zasadniczą różnicą z maszynami wcześniejszych wersji, było także wprowadzenie cyfrowych komputerów balistycznych, zamiast używanych dotychczas przełączników analogowych. W latach 70. i na początku lat 80. tego typu urządzenia analogowe swoimi właściwościami praktycznie nie ustępowały swoim odpowiednikom digitalnym, były natomiast znacznie od nich tańsze. Jednak ich głównym ograniczeniem, była ścisła specjalizacji oraz niewielka podatność na modyfikacje. Nie był to jednak duży problem, dopóki tylko Bundeswehra użytkowała gładkolufowe działa kalibru 120 mm, produkcji Rheinmetalla. W połowie lat 80. na terenie Stanów Zjednoczonych Ameryki uruchomiono produkcję seryjną czołgów podstawowych M1A1 Abrams, który został uzbrojony w tą samą armatę co Leopard 2 (produkowaną w USA na licencji). Po tym znaczącym sukcesie eksportowym, także i inne państwa zainteresowały się tego typu uzbrojeniem. Właśnie tutaj cyfrowe systemy pozwalały na aktualizację głównego oprogramowania oraz przechowywania danych o każdej amunicji oraz producentach armat gładkolufowych kalibru 120 mm. Był to ważny krok, jeżeli chodzi o standaryzację uzbrojenia głównego, używanych przez czołgi sił zbrojnych NATO. Ponadto bardzo ważną zaletą maszyn digitalnych była ich możliwość wykorzystywania w przyszłości wielkiej mocy obliczeniowej do innych zadań w wojsku, takich jak obsługa elektroniki pojazdowej (wetroniki).

W Leopardach 2A4, które należały do ostatniej, 8. serii produkcyjnej, które zbudowano już pod sam koniec Zimnej Wojny, gdzie wprowadzono układ zgrywania armaty z przyrządami celowniczymi. W jego skład wchodziło niewielkie zwierciadło, montowane w pobliżu wylotu lufy. Łącznie zbudowano zaledwie 75 maszyn tej partii produkcyjnej.

Leopard 2A4 – Bundeswehr

Leopard 2A5

W momencie rozpadu Bloku Wschodniego i zakończenia ostatecznego Zimnej Wojny, w Niemczech trwały już prace nad udoskonaleniem czołgów podstawowych Bundeswehry. Jeszcze w 1988 roku zainicjowano „Program zwiększenia wartości bojowej” Kampfwersteigerungsprogramm (KWS). Przedsięwzięcie to miało na celu zwiększyć możliwości bojowe czołgów Leopard 2. Program, obliczony został na następne kilkanaście lat, został on podzielony na trzy główne etapy. W pierwszej fazie (KWS I) położono nacisk na zwiększenie siły ognia. Opracowano armatę kalibru 120 mm o dłuższej lufie oraz nową generację amunicji przeciwpancernej. W drugiej fazie (KWS II) zamierzano znacznie powiększyć przeżywalność czołgu na przyszłym polu walki oraz udoskonalić system kierowania ogniem. Najbardziej rewolucyjne były założenia trzeciej fazy programu (KWS III). Dopuszczono w niej możliwość głębokiej ingerencji w konstrukcję czołgu. Miał on posiadać całkowicie nową wieżę, z armatą kalibru 140 mm, która miała posiadać mechaniczny układ ładowania armaty.

W ramach fazy KWS III przewidywano również pełną cyfryzację systemów łączności i dowodzenia oraz wprzęgnięcie ich w sieciocentryczny system zarządzania polem walki. Prace te umożliwiły do powstania systemu IFIS. Umożliwiał on szybkie określenie własnej pozycji, obrasowując dowiązanie na monitorze. Ponadto były zbierane i nanoszone dane na temat położenia oddziałów własnych oraz sił przeciwnika. Zastosowanie tego systemu mogło pozwolić na osiągnięcie przewagi informacyjnej nad przeciwnikiem, który sam nie dysponował taką pomocą.

Do czasu zakończenia Zimnej najbardziej zaawansowaną fazą programu był KWS II. W 1989 roku skompletowano demonstrator KVT – czyli wóz do badań podzespołów. Otrzymał on nowy pancerz, wewnętrzną wykładzinę przeciwodpryskową i elektromechaniczny układ naprowadzania uzbrojenia. Zmieniono również konfigurację przyrządów optoelektronicznych. W późniejszym okresie KVT pod całkowicie nowym oznaczeniem IVT – był następnie wykorzystywany do prób systemu IFIS.

W latach 1990-1994 przeprowadzono próby kolejnym maszyn testowych, znanych jako TVM min, TVM max oraz TVM 2. Ostatecznym wynikiem było sformowanie technicznych oraz taktycznych wymagań dla „nowego” czołgu podstawowego Bundeswehry. Zasadnicza zmiana w sytuacji geopolitycznej i znaczna redukcja zagrożenia konfliktem pełnoskalowym, wpłynęła na zakres przewidywanej modernizacji. Ostateczna specyfikacja była zatem wynikiem wielu kompromisów. Najistotniejszą zmianą w stosunku do maszyn poprzednich wersji było gruntowne wzmocnienie osłony pancernej oraz częściowa eliminacja jej słabszych punktów, czyli rejonu montażu celownika działonowego oraz maski armaty. W procesie modernizacyjnym ograniczono swoje działania tylko do samej wieży, która otrzymała rozbudowane moduły pancerne, dość radykalnie zmieniając ogólną jej sylwetkę oraz wykładzinę przeciwodpryskową. Zrezygnowano przy tym z istotnego elementu KWS II, wypróbowanego na wozach serii TVM min oraz TVM max, czyli osłony stropu wieży, która miała ją chronić przed amunicją artyleryjską oraz lutniczą subamunicją przeciwpancerną. Mimo to masa samej wieży zwiększyła się znacznie, w porównaniu z Leopardem 2A4 z 17 ton, do ponad 20 ton w kolejnej wersji. W przypadku kadłuba wozu jego zmiany były niemal kosmetyczne – przekonstruowano właz kierowcy oraz wzmocniono kołpaki znajdujące się na kołach jezdnych. Ogółem masa wozu wzrosła teraz do 59,7 ton.

Wprowadzenie nowego modelu przyrządu panoramicznego PERI R17A2 spowodowało znaczący wzrost możliwości systemu kierowania ogniem. Zintegrowano w nim termowizor drugiej generacji, z matrycą skanującą, określany jako TIM. Wraz ze zmianą konfiguracji osłony przedniej wprowadzono nowy model celownika działonowego – EMES-15A2. Na liście ważniejszych modyfikacji znalazło się również zastąpienie elektrohydraulicznego układu naprowadzania uzbrojenia, na napędy całkowicie elektryczne oraz wdrożenie do obsługi hybrydowego układu nawigacji. Z tyłu kadłuba zamontowano kamerę cofania, której obraz jest wyświetlany w przedziale kierowania. Uzbrojenie przystosowano do użytkowania nowoczesnej amunicji, opracowanej w czasie programu KWS I.

Nowo zmodyfikowane wozy otrzymały nazwę Leopard 2A5. Pierwszy wóz tej serii został przekazany siłom Bundeswehry 30 listopada 1995 roku. Pierwotnie planowano aby aż 350 czołgów w wersji A4 zostało wprowadzonych do modernizacji na wersję A5. Pierwsza partia licząca 225 wozów została zmodernizowana w latach 1995-1998. Jednak już w tym czasie część wozów A4 została skierowana do konwersacji na wersję A6. Z 285 skompletowanych czołgów w wersji Leopard 2A5, wydzielono następne 160 sztuk wozów, które również zostały przezbrojone do wersji A6. Na początku XXI wieku Bundeswehra dysponowała łącznie 125 czołgami Leopard 2A5 oraz 225 Leopardami 2A6.

Leopard 2A5 – Bundeswehr

Leopard 2A6

Różnice pomiędzy maszynami w wariancie A5, a A6 ograniczają się praktycznie do głównego uzbrojenia. W nowoczesnej wersji zastosowano armatę z lufą wydłużoną z 44 do 55 kalibrów. Została ona opracowana w czasie programu fazy KWS I. Dzięki drodze w przewodzie lufy dłużej o 1,3 m, prędkość wylotowa nowoczesnych pocisków podkalibrowych DM 53/63 wzrosła teraz z 1670 do prawie 1780 m/s. Oznacza to, że uzbrojenie Leoparda 2A6 może pokonać pancerz nieprzyjacielskiego czołgu z odległości około 1,5 km większej niż armata czołgu Leoparda 2A5, na tym samym dystansie zaś dysponuje wyraźną przewagą. Przebijalność pocisków DM 53 przy działach o długości 55 kalibrów wynosi ok. 740 mm na dystansie 2000 metrów, natomiast amunicja podkalibrowa DM 63 osiąga na tym samym dystansie ok. 810 mm.

W 2001 roku z inicjatywy państw użytkujących Leopardy 2, zaczęło kształtować swoje konstrukcje, aby przystosować je do misji stabilizacyjnych o charakterze asymetrycznym, w operacjach międzynarodowych. W ich trakcie czołgi były wykorzystywane głównie do działań patrolowych, wzmacnianie punktów kontrolnych i baz oraz typowej demonstracji siły. Najpoważniejszym zagrożeniem bojowym jakiego mogły wówczas doświadczyć załogi pojazdów były miny oraz improwizowane ładunki wybuchowe.

Eksperymenty jakie prowadzono w Niemczech, wykazały wrażliwość Leopardów 2 na wybuchy min. W rezultacie prac powstał zestaw konwersyjny, zgodnie z oficjalnymi informacjami, zapewniający odporność na detonację ładunków równoważnych 10 kg trotylu. Jego podstawową, widoczną z zewnątrz częścią, była dodatkowa płyta ekranująca dno kadłuba. Ponadto przekonstruowano niektóre wewnętrzne elementy w tym właz ewakuacyjny, pierścień ślizgowy oraz kosz wieży. Całkowicie zmieniono kadłubowy zasobnik amunicyjny armatniej. Nowy stelaż miał mniejszą pojemność – mieści teraz 22 naboje – ponieważ usunięto pięć gniazd amunicyjnych, które znajdowały się najbliżej dna kadłuba. Zamiast tego w konstrukcji znajdują się otwory, umożliwiający częściowe odkształcanie się zasobnika w przypadku deformacji płyty dennej kadłuba. Wałki skrętne, które w przypadku eksplozji pod pojazdem mogły się stać źródeł dodatkowych odłamków, zostały dodatkowo pokryte osłonami. Fotel kierowcy zastąpiono podwieszanym siedziskiem z pasami bezpieczeństwa. Zmiany spowodowały wzrost masy bojowej z porównaniu z Leopardem 2A6 z ok. 60 ton, do 62 ton modernizacji Leoparda 2A6M.

W 2003 roku, już w nowych warunkach trwającej wówczas „wojny z międzynarodowym terroryzmem”. Bundeswehra złożyła zamówienie na 70 wozów z pakietem przeciwminowym, nazywana Leopardami 2A6M. Pojazdy powstawały w wyniku modyfikacji czołgów w wersji A6 i zostały dostarczone w latach 2004 – 2008. 20 maszyn zostało wówczas wydzierżawionych przez Kanadę i wzięło czynny udział w operacji w Afganistanie.

Leopard 2A6 – Bundeswehr

Leopard 2A7

Przyjęcie na uzbrojenie Bundeswehry na początku pierwszych lat XXI wieku czołgów Leopard 2A6 i Leopard 2A6M, zapewniło tylko niewielki wzrost potencjału bojowego, w porównaniu z wcześniejszym Leopardem 2A5. Jeszcze słabiej czołgi niemieckich sił zbrojnych, reprezentowały się na tle nowych wariantów czołgów eksportowych, które były wyposażane w m.in.: systemy zarządzania polem walki, układy klimatyzacji i pomocnicze agregaty prądotwórcze, dodatkowy pancerz z wkładami specjalnymi, nowoczesne kamery termowizyjne oraz lepsze zabezpieczenie konteneru amunicyjnego znajdującego się w kadłubie. Opracowywanie wersji rozwojowej było jednak długim przedsięwzięciem, dodatkowo przeciągniętym w wyniku ciągłych zmian koncepcji przyszłego kształtu niemieckich sił zbrojnych, a szczególnie o roli i liczebności niemieckich sił pancernych na współczesnym polu walki.

W pierwszej dekadzie XXI wieku, większość poszukiwań nowych rozwiązań koncentrowała się na dostosowaniu niemieckich czołgów podstawowych do cech konfliktów o charakterze asymetrycznych. W 2006 roku koncern Krauss-Maffei Wegmann (utworzony w 1999 roku z połączenia spółek biorących udział w programie Leopard 2; Krauss-Maffei i Wegmann), przedstawił on silnie zmodyfikowany pojazd oznaczony jako Leopard 2 PSO (skrót ten należy rozwijać jako Peace Support Operation, odwołujący się do przeznaczenia wozu do wsparcia sił pokojowych). Wprowadzone zmiany dotyczyły przede wszystkim wzmocnienia dookólnej osłony, ale także poprawy świadomości sytuacyjnej załogi wozy. Kadłub i wieża czołgu (przejęta z wersji Leopard 2A5, zatem z krótką armatą o długości 44 kalibrów), otrzymały także boczne moduły pancerne, które chroniły także niszę wieży czołgu. Zastosowano także znaną z czołgu Leopard 2A6M, zainstalowano dodatkową płytę pancerną, wzmacniającą dno samonośnego nadwozia. Leoparda 2 PSO wyposażono w system kamer obserwacyjnych oraz zdalnie sterowane stanowisko strzeleckie. Z przodu kadłuba umieszczono także lemiesz-pług, z tyłu telefon do komunikacji z piechotą znajdującą się za tyłem wozu. Istotną modyfikacją było zamontowanie systemu IFIS.

Pakiet zaprezentowany na demonstratorze Leopard 2 PSO zwrócił uwagę niemieckich decydentów politycznych oraz wojskowych. W 2009 roku KMW opracował więc kolejną wersję tej odmiany czołgu, określoną jako Leopard 2 PSO-VT. Tym razem bazą modyfikacji był Leopardem 2A6M. Zachowano na nim większość rozwiązań z pojazdu PSO. Zauważalną różnicą było zastąpienie przyrządu PERI R17A2, urządzeniem nowej generacji PERI RTWL, z nowoczesną kamerą termowizyjną serii Attica. Rok później, w trakcie salonu Eurosatory w Paryżu, zmodyfikowany PSO-TV został oficjalnie przedstawiony jako demonstrator pakietu modernizacyjnego Leoparda 2A7+. Ciekawostką było zaprezentowanie na wozie dwóch różnych akietów opancerzenia, jednego do działania w warunkach konfliktu asymetrycznego, a drugiego podnoszącego odporność w warunkach konfliktu pełnoskalowego.

Mimo początkowych spekulacji o spodziewanym przyjęciu do uzbrojenia kilkudziesięciu wozów w konfiguracji zbliżonej do PSO-VT, Bundeswehra musiała jeszcze poczekać na nową odmianę jej czołgu podstawowego. Pierwszego Leoparda 2A7 wojsko niemieckie otrzymało dopiero w 2014 roku. W porównaniu z propozycjami przemysłu zbrojeniowego, zakres przeprowadzonych modyfikacji technicznej i taktycznej był znacznie bardziej ograniczony.

Największe zmiany wiążą się z wdrożeniem systemu IFIS. Jego terminale są montowane na stanowiskach dowódców i kierowców, a w przypadku wozów dowodzenia, także i ładowniczego. Do obsługi systemu – transmisji danych – służy dodatkowa radiostacja. Ponadto wozy wersji A7, otrzymały także nowy system łączności wewnętrznej SOTAS-IP wraz z zewnętrznym terminalem. Zwiększone zapotrzebowanie na energię elektryczną w czasie trwania bezruchu z wyłączonym silnikiem, pokrywa nowy pomocniczy agregat prądotwórczy, napędzany 2-cylindrowym silnikiem Steyr M12 o mocy 23 KM.

Leopard 2A7 otrzymał przyrząd obserwacyjno-celowniczy dowódcy PERI R17, w najnowszej wersji A3. Urządzenie wyposażono w kamerę termalną Attica oraz nowy dalmierz laserowy przestrojony z długości 1,064 μm do 1,57 μm, która uważana jest za znacznie bezpieczniejszą dla ludzkiego oka. Ze względów ekonomicznych w celowniku EMES-15, pozostawiono stary termowizor WBG-X. Nie mniej jednak można się spodziewać, że ten element zostanie wymieniony w przyszłości. W systemie kierowania ogniem oraz w samym uzbrojeniu wprowadzono modyfikacje niezbędne strzelania wielozadaniową amunicją programowalną DM11.

Pewną poprawę warunków pracy kierowcy osiągnięto dzięki zamontowaniu z przodu kadłuba dzienno-termowizyjnej kamery. Stary wyświetlacz kineskopowy zamieniono na monitor ciekłokrystaliczny, pozostawiono jednak używaną dotychczas kamerę cofania w trybie wyłącznie dziennym. W zakres modernizacji wchodzi pakiet ochrony przeciwminowej z wariantu Leoparda 2A6M. Skala opancerzenia zasadniczego nie uległa zmianie, ograniczono się tutaj do wymiany głównych wkładów opancerzenia na nowszej generacji. Zmodyfikowano zaczepy na półkach nadgąsienicowych, by w przyszłości mogły posłużyć do montowania nowych ekranów bocznych. We wnętrzu przedziału bojowego zamontowano udoskonalony układ przeciwpożarowy oraz przeciwwybuchowy. Przeżywalność Leoparda 2A7 na polu walki podnosi możliwość zastosowania wielozakresowego pokrycia maskującego Saab Barracuda.

Masa bojowa Leoparda 2A7 wzrosła do ok. 64 ton. Jest to obecnie poziom rekordowy dla czołgów używanych przez niemiecką Bundeswehrę. Nie mniej jednak i tym razem nie zdecydowano się na wprowadzenie modyfikacji zespołu napędowego, mimo że odpowiednie rozwiązania są gotowe od wielu lat. Jest nim tzw. Euro Power-Pack, który złożony jest z silnika MTU MB 883 – należącego do nowej serii 880 – zblokowanego z układem przeniesienia mocy Renk HSWL 295TM. Nowy zespół napędowy cechuje bardzo zwarta konstrukcja. Jest on o ponad metr krótszy i blisko jedną tonę lżejszy od dotychczasowego zespołu napędowego. Dysponuje on podobną mocą i charakteryzuje się mniejszym zużyciem paliwa. Zespół ten z powodzeniem testowano na drugim demonstratorze Leoparda 2A6EX, stanowiącego propozycję eksportową. Kadłub z Euro Power-Packiem został następnie wykorzystany w Leopardzie 2 PSO. Wykorzystanie tego zespołu napędowego wymaga jednak głębokiej ingerencji w konstrukcję przedziału napędowego, dlatego jak dotąd ani Bundeswehra, ani inni użytkownicy niemieckich czołgów nie zdecydowali się na jego zastosowanie.

Leopard 2A7V – Bundeswehr

3. Czołgi Leopard 2 w Wojsku Polskim – opis techniczny i taktycznych + informacje dodatkowe

Leopard 2 został zbudowany w tradycyjnym układzie konstrukcyjnym. W przedniej części kadłuba znajduje się przedział kierowania, w środkowej – przedział bojowy, który jest nakryty obrotową wieżą, zaś w tylnej części przedział napędowy. Kadłub i wieża posiadają konstrukcję spawaną. Miejsca najbardziej narażonych na trafienia, rejony płyt pancernych posiadają specjalne komory, które mieszczą wkłady pancerza specjalnego. Po bokach kadłuba znajdują się półki nadgąsienicowe. W ich przestrzeni ulokowano część baków paliwa, układ ochrony przed bronią masowego rażenia (po lewej stronie) oraz akumulatory.

Załogę wozu stanowią czterech żołnierzy. Kierowca jako jedyny zajmuje stanowisko w kadłubie, po prawej stronie przedziału kierowania. Czołgista ten dysponuje indywidualnym włazem, otwieranym przez uniesienie i obrót pokrywy na prawo. Wchodzenie do czołgu przez luk jest dość trudne, dlatego kierowcy bardzo często wybierają drogę przez jeden z włazów wieżowych i przedział bojowy. Wobec tego właz kadłubowy służy zazwyczaj do opuszczania wozu przez kierowcę. W zaistnieniu pewnych sytuacji awaryjnych kierowca oraz pozostali członkowie załogi mogą również skorzystać z luku awaryjnego znajdującego się na dnie kadłuba. Znajduje się on za siedziskiem kierowcy, dlatego by z niego skorzystać należy je wcześniej złożyć.

Konstrukcja siedziska umożliwia ustawienie go w dwóch położeniach. Górne położenie służy kierowcy, gdy prowadzi pojazd przy otwartym włazie, natomiast dolne, które jest ułożone przy zamkniętym luku. W odróżnieniu od amerykańskiego Abramsa czy brytyjskiego Challengera, kierowca nie zajmuje pozycji półleżącej, lecz siedzi w bardzo podobny sposób jak kierowca samochodu wyścigowego. Po zamknięciu włazu, kierowca obserwuje otoczenie przez trzy peryskopy. Dwa z nich są zainstalowane na pokrywie luku kierowcy, natomiast trzeci jest na stałe zainstalowany w przedniej, górnej płycie kadłuba. Sumaryczne pole widzenia tych peryskopów wynosi ok. 95 stopni. Na zewnątrz kadłuba, na jego przedniej płycie, umieszczono niewielki wskaźnik, który jest widoczny dla kierowcy przez centralny peryskop lub w przypadku jazdy z otwartym włazem. W razie sytuacji awaryjnej włącza się na nim odpowiednia kontrolka, zwracająca uwagę czołgisty na wystąpienie problemu. Warto wspomnieć o występującym przed czołgiem polu martwym dla kierowcy, które sięga na głębokość prawie 9 metrów. W czasie jazdy po np. publicznych drogach kierowca może korzystać z pomocy lusterek. W nocy środkowy peryskop zastępuje się pasywnym wzmacniaczem obrazu.

W przypadku Leoparda 2 w wersji A5 okolice włazu kierowcy zostały przekonstruowane. Nowa pokrywa jest otwierana przez przesunięcie w prawo. Z powodu zamontowania dodatkowych modułów pancernych na wieży opuszczenie stanowiska przez kierowcę czołgu jest jeszcze trudniejsze niż było do tej pory. Wcześniej używane peryskopy zostały zastąpione nowymi, o całkowicie innej konstrukcji, z dolnymi zwierciadłami, które są zamontowane uchylnie we włazie. Składają się one samoczynnie w trakcie otwierania luku przez kierowcę wozu. Jednak po zamknięciu włazu kierowca musi je sam ustawić ręcznie. Świadomość sytuacyjną kierowcy zwiększa monitor, który wyświetla obraz z kamery cofania zamontowanej z tyłu kadłuba. Dzięki temu kierowca do jazdy wstecz nie potrzebuje pomocy dowódcy czołgu. Sam monitor został umieszczony po lewej stronie stanowiska kierowcy. W polu widzenia jest rzutowana podziałka, która pozwala szacować odległość czołgu od przeszkody terenowej. Wspomniana kamera cofania jest umieszczona nad górną częścią tylnej części kadłuba. Wyposażono nią w zamykaną osłonę, pełniącą również rolę wycieraczki.

Sterowanie czołgiem odbywa się za pośrednictwem płynnych (bezstopniowych) ruchów kierownicy. Prawa noga kierowcy obsługuje pedał akceleracji i hamulca. W zasięgu rąk czołgisty znajdują się także dźwignia hamulca ręcznego, wyboru trybu pracy skrzyni biegów oraz wybierak przełożeń, przydatny w reżimie ręcznej zmiany biegów. Po lewej stronie umieszczono panel kontrolny.

Pozostali trzej członkowie załogi zajmują swoje wyznaczone stanowiska w wieży. Z przodu kosza, stosunkowo nisko siedzi działonowy. Jego podstawowym środkiem obserwacyjnym jest dzienno-nocny celownik EMES-15. Ponadto działonowy dysponuje peryskopem, skierowanym w przód. Zapewnia on bardzo ograniczone pole widzenia, ale ułatwia czołgiście orientowanie się w położeniu. W czołgach wersji A5 i późniejszych, wspomniany peryskop został usunięty.

Za działonowym nieco wyżej, znajduje się siedzisko dowódcy. Jego głównym przyrządem obserwacyjnym jest dzienny celownik panoramiczny PERI R17A1. W czołgach Leopard 2 do wersji A4 celownik panoramiczny jest zainstalowany przed indywidualnym włazem dowódcy, po jego prawej stronie. W wozach A5 zastosowano udoskonalony przyrząd do obserwacji dzienno-nocnej PERI 17A2, którego tubus umieszczono za lukiem włazu dowódcy, blisko osi wzdłużnej wieży czołgu. Dodatkowo dowódca dysponuje wieńcem peryskopów, które umożliwiają mu obserwację dookólną wozu.. W Leopardzie 2A5 przedni przyrząd zastąpiono, nowym – szerokokątnym. Jego górna część ma przelotową osłonę i półprzepuszczalne zwierciadło wejściowe, dzięki czemu samo w sobie stanowi wizjer, przez który dowódca może obserwować przestrzeń przed czołgiem, nieznacznie tylko wystawiwszy głowę ponad poziom stropu wieży.

Stanowisko dowódcy i działonowego są częściowo rozdzielone od przestrzeni w której porusza się armata wozu. Służą do tego siatki ochronne. Niektóre z nich mogą być demontowane, gdy np. musi dojść do szybkiej ewakuacji z wozu. Podobne osłony znajdują się także wokół kosza wieży.

Po lewej stronie przedziału bojowego znajduje się stanowisko ładowniczego. Tak jak dowódca dysponuje on indywidualnym włazem. Ładowniczy czołgu Leopard 2 może wspomóc resztę załogi w obserwacji otoczenia, służy do tego pojedynczy peryskop, zamontowany na stropie wieży i skierowany na lewo i nieco w przód. Poza ładowaniem armaty i uzupełnianiem amunicji w magazynie podręcznym, czołgista ten zajmuje się obsługą (ładowanie, usuwanie zacięć) karabinu maszynowego sprzęgniętego z armatą czołgową oraz, ewentualnie prowadzenie ognia z karabinu maszynowego zamontowanego w obrotnicy przy jego włazie.

Czołgi Leopard 2A4 – 10. Brygada Kawalerii Pancernej – Opole, 10. Brygada Logistyczna

W wozach pochodzących ze wczesnych serii produkcyjnych w lewej ścianie, przy stanowisku ładowniczego wykonano niewielki luk, służący do uzupełniania amunicji w czołgu. W czasie modernizacji czołgów do standardu A4, właz ten został zaspawany, a w nowych pojazdach (od serii 6.), w ogóle zrezygnowano z wykonywania wycięć dla niego.

Ochrona pancerna czołgów

Leopard 2 był pierwszym seryjnym czołgiem podstawowym sił NATO, który od początku został osłonięty pancerzem specjalnym. Chroni on wnętrze czołgu i jego załogę przed zagrożeniami ze strony przeciwpancernych środków bojowych przeciwnika. Rozmieszczenie osłon specjalnych wynika z prawdopodobieństwa trafienia nich w wóz.

W przypadku wieży najgrubszy pancerz ulokowany z przodu oraz częściowo po jego burtach. Ekranuje on przedział bojowy w przedniej 60-stopniowej strefie (po 30 stopni na lewo oraz na prawo od osi wzdłużnej wieży), zapewniając mniej więcej równy stopień ochrony pancernej. Kształt wieży został jednak podporządkowany wymaganiom konstrukcyjnym, wynikający przede wszystkim w ulokowania przyrządów obserwacyjnych i celowniczych. Jak wspomniano wcześniej, prototypowe wieże z osłonami specjalnymi – T14 mod oraz T19, T20 i T21 – powstały pod presją czasu. W ich projekcie niemieccy konstruktorzy musieli uwzględnić otwory technologiczne dla dwóch typów celownika głównego, w tym dla stosunkowo dużego celownika EMES-13, wymagającego pewnej dodatkowej przestrzeni dla ruchu stabilizowanej głowicy. Pancerz po prawej stronie wieży osłabia wewnętrznej komory dla celownika i wnęki dla jego obiektywów. Niemcy nie zdecydowali się na zastosowanie podobnego rozwiązania co w amerykańskim M1 Abramsie, czyli wyprowadzenie głowicy przyrządów celowniczych nad powierzchnię tropu wieży czołgu. Było to spowodowane koniecznością zabezpieczenia odpowiedniego pola widzenia dla panoramicznego peryskopu dowódcy.

W tym rezultacie, pod względem grubości pancerz wieży Leoparda 2A4 jest bardzo zróżnicowany. Po lewej stronie przed stanowiskiem ładowniczego, grubość sprowadzona osłony sięga 870 mm. Po prawej, na wprost działonowego, poniżej wnęki dla celownika, zastosowano dwa moduły, rozdzielono częściowo przestrzenią dla przyrządu EMES-15. Powyżej osłony celownika wstawiono blok o grubości 660 mm. Maska armaty zajmuje mniej więcej trzecią część całej powierzchni przedniej wieży, posiada grubość 420 mm. Masa tego elementu, demontowalnego na potrzeby wymiany armaty, wynosi nieco ponad tonę. Bloki warstwowe osłony pancerne boków wieży są grube na ponad 300 mm. Jak wspomniałem zadaniem modułów bocznych wieży jest powstrzymywanie pocisków przeciwpancernych, które trafiają z przedniej strefy wozy. Z tego powodu pancerz specjalny nie chroni boków wieży na całej jej długości przedziału bojowego.

Znacznie słabiej zabezpieczono niszę wieży czołgu. Ściany magazynu amunicyjnego pierwszego rzutu oraz przedziału, które mieszczą zasadnicze elementy układu naprowadzania uzbrojenia wykonano z jednorodnych płyt pancernych, chroniących najwyżej przed ogniem z broni małego kalibru. Co warto odnotować, w przypadku dwóch innych znanych podstawowych czołgów zachodnich III generacji: amerykańskiego Abramsa oraz francuskiego Leclerca, zastosowano układy warstwowe, osłaniające niszę wieży nie tylko przed zagrożeniem przeciwpancernym z przedniej strefy, lecz także przed ostrzałem bocznym, w tym, w pewnym stopniu przed ogniem z granatników przeciwpancernych piechoty.

W momencie wprowadzenia do produkcji seryjnej Leoparda 2, wielu analityków przemysłu zbrojeniowego, posiadało wiele wątpliwości, jeżeli chodzi o „pudełkowaty” kształt wieży czołgu. Doświadczenia jakie zdobyto podczas trwania II Wojny Światowej, udowodniły, że nie tylko liczy się grubość pancerza, ale także jego ukształtowanie (pochylenie) osłony pancernej ówczesnych czołgów. Dlatego konstruktorzy czołgów tzw. I oraz II generacji przywiązywali do tej roli bardzo duże znaczenie. W niektórych projektach, zwłaszcza w radzieckich czołgach tego typu osłony miały zapewnić jak najlepszą ochroną, przy stosunkowo niewielkim rozmiarom (widać to w polskich czołgach T-72M1 czy choćby ich modernizacji – PT-91), nawet znacząco zmniejszając przy tym komfort pracy załogi takiego wozu oraz zmniejszeniem ilości amunicji. Prace nad rozwojem pancerzy specjalnych udowodniło, że także ukształtowanie odpowiednie osłony ma duże znaczenie także dla pancerzy przestrzennych czy warstwowych, wykorzystujących elementy niemietalowe. Położenie płyt przekładkowych względem trajektorii pocisku było jednym z warunków poprawnego działania brytyjskiego pancerza specjalnego „Burlington”. Odchylenie od pionu o co najmniej 60 stopni wymagały również osłony reaktywne, które opracowywane były m.in.: w ZSRR i RFN. Dlatego „pudełkowatość” wieży Leoparda 2, kojarząca się w drugowojennym Tigerem, zrodziła wiele zrodziła wiele pytań o tego typu zastosowanie osłony pancernej w niemieckim czołgu. Możliwe, że miał na to znaczący pośpiech, w jakim opracowywano ostateczną konfigurację nowego czołgu, czy dla szybkiego opracowania Leoparda 2AV, której częściowo zmieniona konfiguracja została ostatecznie przyjęta dla Bundeswehry. Innym faktem też może być fakt, że niemieccy konstruktorzy zastosowali całkowicie inną strukturę, znacząco odmienną od brytyjskiego „Burlingtona”. Obecnie już bardzo ciężko ostatecznie rozstrzygnąć o tych wszystkich wątpliwościach – należy tutaj jednak pamiętać, że skład niemieckich wkładów pancerza specjalnego po dziś dzień nie są znane. Jest tutaj bardzo prawdopodobne, że wkłady pancerza specjalnego, które znajdują się w komorach przestrzennych są najprawdopodobniej równoległe zo zewnętrznych powierzchni pancerza stalowego. Niemniej jednak sama rezygnacja z wykorzystania chociaż częściowo pochylonego pancerza jak w amerykańskim M1 Abrams czy bardzo pochylonego jak w brytyjskim czołgu podstawowym Challenger 1/2, uniemożliwia efektowne wykorzystanie zewnętrznej warstwy pancerza.

10. Brygada Kawalerii Pancernej

Znacznie większą uwagę niemieccy projektanci przyłożyli do konstrukcji kadłuba wozu. Przód jest chroniony modułem pancerza specjalnego, o przekroju klina o grubości 640 mm. Górna płyta pancerna płyta kadłuba ma grubość jedynie 40 mm, została jednak odchylona o 83 stopnie od pionu. Znacznie zwiększa to prawdopodobieństwo, że trafiający pocisk kumulacyjny odbije się bez zainicjowania zapalnika pocisku, a penetrator kinetyczny zrykoszetuje bez wniknięcia w pancerz górny kadłuba. Tę samą metodę zastosowali konstruktorzy Abramsa.

Burty kadłuba wykonano z jednorodnych płyt pancernych (stalowych). Na wysokości przedziałów kierowania i bojowego zostały wzmocnione dodatkową warstwą pancerza stalowego. Kilkadziesiąt mm stali pancernej nie daje jednak takiej dostatecznej osłony, dlatego w skład układu ochronnego burt wchodzą także ciężkie sekcje fartuchów pancernych bocznych, po trzy z każdej strony. Mają one konstrukcję warstwową i grubość ponad 100 mm. Na potrzeby transportu kolejowego moduły te są podnoszone i blokowane w pozycji pionowej. Powyżej układu jezdnego osłonę boków stanowi struktura przestrzenna półek nadgąsienicowych oraz umieszczone w nich zbiorniki paliwa.

W przypadku Leopardów 2A4 od 6. serii produkcyjnej, wprowadzono nowe ciężkie fartuchy. Składały się one z dwóch podstawowych elementów, połączonych na dole zawiasami. Do transportu drogowego lub kolejowego, klapy tych modułów są opuszczane na tych zawiasach. Zmiana konstrukcji fartuchów pancernych umożliwiła dodatkowo wzmocnienie półek nadgąsienicowych dodatkowymi płytami pancernymi, które przykręcone są do burt.

Na pozostałej długości układ jezdny ekranują lżejsze osłony. Początkowo stosowano cienkie płyty z blachy perforowanej, zatopione w gumie epoksydowej. W trakcie trwania produkcji, a następnie modernizacji wprowadzono nowe, całkowicie stalowe fartuchy.

Poziom opancerzenia Leoparda 2A4 do dzisiaj nie jest oficjalnie znany. Według niektórych źródeł osłona pancerna była słabszą stroną wczesnych wariantów niemieckiej maszyny. Wskazywali na to Amerykanie, który testujący w 1976 roku Leoparda 2AV. Dwa lata później Brytyjczycy, rozważający zakup czołgów podstawowych za granicą, oceniali, że przeciw pancerny pocik kinetyczny w najlepszych miejscach Leoparda 2, chroni ekwiwalent płyty stalowej o grubości 300-320 mm. Ich wymagań także nie spełniał jednak także amerykański M1 Abrams, którego najlepsze miejsca szacowano na ekwiwalent 340-360 mm płyty stalowej. Niemniej jednak informacje, które są oficjalnie podawane przez niemieckiego producenta czołgów Leopard 2, seryjnie produkowane czołgi otrzymały pancerz chroniący je przed przebiciem ówcześnie używanych pocisków podkalibrowych wystrzeliwanych z armat czołgowych kalibru 120 mm i 125 mm, z odległości od 1000 metrów. Może to oznaczać, że musi on przekraczać ekwiwalent pancerza stalowego o grubości ponad 450 mm. Dla czołgów Leopard 2A4 jest on szacowany dla amunicji kinetycznej na grubość 500-580 mm, w zależności od miejsca.

W momencie wdrożenia do produkcji seryjnej, osłona specjalna Leoparda 2 była bardzo wytrzymała jeżeli chodzi o amunicję kumulacyjną. Ocenia się, że zależności od miejsca trafienia, pancerz specjalny zapewnia ekwiwalent 600-700 mm stali pancernej.

W trakcie trwania programu KWS II zidentyfikowano podstawowe mankamenty osłony wcześniejszych wersji Leoparda 2, zarówno pod względem osłony pancernej, jak i niejednorodności jej struktury na wieży wozu. Dlatego też szczególną uwagę skupiono na poprawie opancerzenia wieży czołgów Leopard 2. Od frontu jej korpus został osłonięty nowymi modułami o charakterystycznym kształcie i przekroju klina. Każdy z nich ma masę blisko 600 kg. Po między silnie odchylonymi od pionu płytami laminowanymi znajduje się w większości pusta przestrzeń. Znajdują się w niej jednak dodatkowo elementy mocowania do korpusu wieży czołgu oraz wewnętrzne trójkątne płyty warstwowe. Rozmieszczenie modułów bocznych wzmacnia ochronę burt wierzy w strefie przedniej. Zestawy te również mają budowę warstwową. Są one montowane wahliwie, w pustej przestrzeni mieszczą dodatkowo schowki na rzeczy dla załogi i przybory obsługowe czołgu. Ich ręczne odchylenie jest konieczne do uzyskania pełnego dostępu do przedziału napędowego czołgu, po odwróceniu wieży we którąś ze stron. We skład zestawu nowego opancerzenia schodzą również dwa nieruchome bloki, które w znaczący sposób ograniczają światło apertury na uzbrojenie. Lewy ma masę prawie 400 kg, prawy natomiast waży blisko 550 kg. Bloki te mogą zostać w miarę szybko zdemontowane, w razie przypadku potrzeby wymiany zespołu armaty. Pomiędzy tymi modułami pozostawiono niewielką przestrzeń, dla nowej i bardzo wąskiej maski armaty. Ruchoma osłona ma maksymalną grubość prawie 1300 mm i masę blisko 500 kg. Kolejna zmiana dotyczy przemieszczenia głowicy celownika EMES-15. Dotychczas ziejąca w pancerzu przednim wnęka została na stale zasłonięta pancerną plombą.

Łączny ciężar dodatkowego pancerza wieży Leoparda 2A5 wynosi aż 2,5 tony. Niejednorodna struktura, duże pochylenie warstw osłony i obecność pustej przestrzeni znacząco sprzyja defragmentacji pocisków podkalibrowych podczas uderzenia w pancerz, oraz znaczącego zaburzenia strumienia kumulacyjnego. Ocenia się, że teraz przednie opancerzenie wieży czołgu Leopard 2A5 wynosi około 810 mm dla amunicji kinetycznej i ponad 900 mm dla pocisków kumulacyjnych. Usunięto większość osłabionych miejsc, jednak nie udało się wyeliminować je wszystkie w odpowiednim stopniu. Zostały one wyeliminowane dopiero w wieży czołgu Leopard 2S (Szwecja, Grecja i Hiszpania, Katar, a za niedługo Węgry). Próby ostrzałów wieży czołgów Leopard 2A5 wykazały, że istnieje, prawdopodobieństwo rażenia w miejscu, gdzie obecnie znajduje się plomba, którą wmontowano w miejsce głowicy celownika EMES-15. Używano do tego wówczas amunicję DM53. Po wystrzeleniu 30 pocisków, dwa okazały się niebezpieczne dla załogi – jeden przebił plombę i wniknął w płytę pancerną za celownikiem. Drugi natomiast przebił także płytę i raził wnętrze przedziału bojowego.

34. Brygada Kawalerii Pancernej – 2017 rok

W przypadku kadłuba badania prowadzone w ramach programu KWS II ujawniły, że okolice włazu kierowcy stanowiły osłabione miejsce osłony pancernej. Dlatego dotychczasowy luk, z pokrywą, która otwierała się poprzez podniesienie i przesunięcie na prawo – zastąpiono nowym, z pokrywą przesuwaną w kierunku burty. Ostatnią barierą ochronną wozów Leopard 2A5, jest wykładzina przeciwodłamkowa i przeciwodpryskowa. Jej płytami o grubości 20 mm, wyłożono wnętrze wieży. W razie efektu przebicia pancerza osłona zmniejsza rozwarcie stożka fragmentów pocisku i osłony, które mogą razić załogę i podzespoły wozu.

Niemieckie pancerze kompozytowe

Niemieckie Zakłady Blohm und Voss podczas trwania opracowywania docelowego pancerza specjalnego dla czołgów Kampfpanzer Leopard 2 A0, który obecnie jest nazywaną Kompozycją B lub znacznie rzadziej pancerzem B, skupił się w głównej mierze nad odpowiednim doborem pancerza inercyjnego, które umieszczone zostało pomiędzy grubą, przednią płytą o niższej twardości, a stosunkowo cienką, tylną płytę o wysokiej twardości.

Z wielu powodów Niemcy, szybko uznali, że najlepszym rozwiązaniem dla nowego pancerza dla czołgów podstawowych Leopard 2 będzie zastosowanie kompozytu polimerowego, wzmacnianego włóknami, tzw. Fiber Reinforced Plastic, w skrócie FRP, dlatego też już w pierwszy dzień poszły cztery rodzaje polimerów oraz cztery rodzaje włókien pełniących rolę wzmocnienia. Polimer w kompozycie miał pełnić dodatkową rolę spall linera, który powstrzymał rozprzestrzenianie odłamków z warstw stalowych pancerza, jak też miał zapewnić pancerzowi reaktywnemu dodatkową osłonę przed promieniowaniem radioaktywnym i neutronowym, które może się przedostać przez pancerz do wnętrza czołgu. Ze względu na własności antyradiacyjne (a raczej ich brak), odrzucono w trakcie trwania testów gumy polietylenową oraz poliamidową. Natomiast w w wyniku przeprowadzenia testów kinetycznych w dalszym biegu odpadła żywica epoksydowa, dzięki temu pancerz NERA Leoparda 2. podobnie jak w zastosowanym wozie Leopard 2AV – zastosowana została guma poliuretanową. Jednocześnie z włóknistych umocnień, spośród tych testowano włókna szklane, nylonowe, stalowe, węglowe i aramidowe, zdecydowano się na wybranie tych ostatnich.

Zastosowanie wzmocnienia aramidowego w kompozycie przyniosło pozytywny skutek uboczny. Kompozyt poliuretanowo-aramidowy chronił bowiem znacznie lepiej przed przed trafieniami pociskami z głowicami kumulacyjnymi od zastosowanego w brytyjskim Burlingtonie i jego „niemieckiej” kopii „biskwitu”, w którym rolę umocnienia kompozytu polimerowego pełniły włókna szklane. Dzięki temu pomimo mniejszej grubości warstw stalowych w pancerzu inercyjnym, jego odporność na pociski kumulacyjne wzrosła z około 53-550 mm RHA do około 800 mm RHA, co potwierdziły zastosowane elementy Kompozycji typu B, z wykorzystaniem przeciwpancernych pocisków kierowanych HOT, które charakteryzowały się przebijalnością pancerza stalowego w zakresie 770-790 mm RHA.

Z drugiej strony zastosowanie Kompozycji B układ NERA już znacznie odbiegał od tego co było obecne w Leopardzie 2AV. W wieży układ czterogrodziowy (190 mm + 95 mm + 95 mm + 190 mm + płyty zewnętrzne i działowe), z zamontowanymi dodatkowymi parami „kanapkowymi” pancerza inercyjnego z zewnętrznych grodziach, czyli łącznie czterema „kanapkami”, został prawdopodobnie zastąpiony przez układ jednogrodziowy, w skład którego weszło pięć warstw NERA. Bardzo podobnie sytuacja miała miejsce z przodu kadłuba, gdzie zostały usunięte wymagane przez Amerykanów zbiorniki paliwa, które zostały tam umieszczone pomiędzy dwiema grodziami z pancerzem inercyjnym i został ujednolicony układ pancerza specjalnego z tym obecnym w wieży czołgu. Pierwsza warstwa pancerza NERA nieznacznie tylko różni się od pozostałych czterech warstw „kanapek”, tym że zastosowano w niej grubą płytę stalową o grubości nie 25 mm, jak w pozostałych warstwach, lecz o grubości 35 mm.

Wpływ na przeprowadzenie pewnej optymalizacji pancerza mogły mieć również rozmiary grodzi powietrznych. W Leopardzie 2AV przerwy po między warstwami pancerza NERA w wież wynosi co prawda 35 mm dla kąta wynoszącego 0 stopni), lecz tylna płyta miała grubość 4 mm. W przypadku pancerza opracowanego w Hamburgu, gdzie ustalono stosunek rozmiaru luk pomiędzy „kanapkami”, a grubościami tylnych płyt w „kanapkach” ma wynosić co najmniej 10 do 1. Dlatego też zmniejszono grubość tylnej płyty do 3 mm, gdzie dzięki czemu minimalna długość luki w pancerzu specjalnym mogła wynosić 30 mm. Wartości te mogły być jednak większe i tak luki w pancerzu NERA, ulokowanego w kadłubie wynosiły aż 50 mm (między pierwszą, a drugą warstwą oraz w ostatniej, piątej warstwie) i 35 mm dla pozostałych warstw. Takie same wartości mogły być obecne również w pancerzu specjalnym wieży, choć na ten sam moment można spekulować, czy Niemcy zdecydowali się na pozostawienie grodzi powietrznej o wielkości 95 mm za pancerzem inercyjnym. Potencjalna optymalizacja pancerza jednak temu zaprzecza, lecz przez długi okres Niemcy byli prawdziwymi „fanatykami”pancerzy przestrzennych i co najmniej połowa planów była przepełniona różnymi propozycjami ukrycia prostych, lecz już wtedy często mocno przestarzałych rozwiązań grodziowych na coraz to nowocześniejszą amunicję przeciwpancerną, tak kinetyczną jak z głowicami kumulacyjnymi.

Leopard 2A6

Finalnie dzięki zastosowaniu rozwiązań przyjętych przez zakład Blohm und Voss, Kompozycja B można obecnie szacować dla kadłuba na około 350 mm RHA przeciwko pociskom podkalibrowym oraz około 800 mm RHA przeciwko pociskom kumulacyjnym.

Ku zastosowaniu wkładów ceramicznych

Pomimo tego, że udało się doprowadzić do lepiej zoptymalizowania Kompozycji B pod kątem ochrony przez głowicami z wkładkami kumulacyjnymi względem pancerza grodziowego, zastosowanego w Leopardzie 2AV, konstruktorzy niemieckiego „kota” wciąż uważali pancerz NERA za zbyt ciężki pancerz dla ich dzieła. Z tego powodu zaczęto na terenie Republiki Federalnej Niemiec skłaniać się w zastosowaniu ceramiki w pancerzach specjalnych. Na podstawie dostępnych informacji, z których wynika, że na początku lat 80. XX wieku, czyli jeszcze na kilka lat przed rozpoczęciem produkcji seryjnej wersji Leopard 2 A4, skłaniano się ku montażowi ceramiki w obudowie aluminiowej. Pomimo tego, że taki układ pancerza specjalnego, z zastosowaniem ceramiki z aluminium, mógł być nawet o 1/3 lżejszy od obecnego wtedy pancerza inercyjnego, samo aluminium nie okazało się jednak najlepszym rozwiązaniem, stanowiąc jako obudowę dla wkładek ceramicznych, co mogło wprawdzie doprowadzić do zmniejszenia masy całkowitej wozu, to jednak też zmniejszało jego możliwości ochronne względem tego, co oferowały odpowiednio Kompozycja A i odchudzona względem niej Kompozycja B. Dlatego też rozpoczęto poszukiwania bardziej skutecznych alternatyw dla lekkiego aluminium.

Ostatecznie wybór mógł paść na podłoże w postaci płyt stalowych oraz spall linera, umieszczonych pomiędzy stalą, a ceramiką, który według opisu – „był błyszczącym metalem, który pomimo swojej twardości, był też bardzo elastyczny”. Pod tą nazwą najprawdopodobniej kryje się stop niklu oraz tytanu o nazwie nitinol. Metal ten jest wzorcowym przedstawicielem stopów metali, które charakteryzują się „efektem pamięci kształtu” (Shape Memory Alloys; SMA), który pozwala na przeprowadzenie regeneracji pod wpływem temperatury kształtu i mikrostruktury materiału poddanego wcześniej obciążeniu cieplnemu lub mechanicznemu. Sam wybór Nitinolu mógł być również spowodowany tym, że był lżejszy od proponowanych wtedy również odmian mosiądzów aluminiowych i innych stopów miedziowo-aluminiowych, które często charakteryzowały się często podobnymi właściwościami. Inną ważną uwagą było to, że sam nitinol charakteryzuje się dużą ciągliwością jak na SMA (rzędu 8%), w porównaniu z 2% maksymalnego wydłużenia stopów miedzi. Dodatkowo w obecnych rozwiązaniach w celu przeprowadzenia poprawy nadsprężystości materiału i zakresu temperatur jego pracy, używa się w stopach miedziowo-aluminiowych domieszek składniku berylu, który sam w sobie jest silnie rakotwórczym materiałem, zarówno dla samych producentów maszyn, jak i jego użytkowników, co może samo w sobie dyskwalifikować sam materiał zalecany w zastosowaniu w pancerzach specjalnych.

Jednak ze względu na charakterystyki niklotytanu nie zdecydowano się na klejenie ceramiki do podłoża standardowymi metodami. Zamiast tego nitinol obecny pomiędzy ceramiką, a stalą został przylutowany do nich z wykorzystaniem spoiwa ołowianego lub cynkowego, a w celu ułatwienia przeprowadzenia procesu spajania do powierzchni stopu dodano bardzo cienkie warstwy pośrednie w postaci srebno-tytanowej folii o grubości maksymalnie 0,2 mm. Dodatkowo inną wadą wykorzystania SMA jest konieczność przeprowadzenia mocnego ochłodzenia, a następnie stopniowego podgrzania całego układu w celu przeprowadzenia regeneracji jego kształtu oraz mikrostruktury, co obecnie byłoby trudno wykonalne w normalnym procesie eksploatacyjnym czołgu podstawowo Kampfpanzer Leopard 2.

Również wielką niewiadomą jest ustalenie rodzaju ceramiki zastosowanej w następnej Kompozycji C. Ze względu jednak na spodziewaną gęstość zastosowanych materiałów 3,1-3,2 g/cm3 krąg podejrzanych jest obecnie zawężony do standardowego węglika krzemu (SiC) oraz, która jeszcze w pierwszej połowie lat 80. XX wieku, będąca prawdziwą nowinką w technologii – ceramika z grupy sialonów, które się charakteryzują bardzo szerokim wachlarzem gęstości materiału od 2,8 do 4 g/cm3. Sama ceramika mogła przybrać kształt płytek o rozmiarze około 50 mm (jej boki) oraz o grubości 20 mm, która w pojedynczym, lecz mocno powtarzalnym układzie została położona na 5-milimetrowej płycie z nitinolu, która przykrywała cienką 10 milimetrową płytę stalową.

Finalnie w niemieckiej Kompozycji C, która jest obecna w kadłubie czołgu Leopard 2 A4, cztery warstwy pancerza inercyjnego NERA z poprzedniej wersji zostały zastąpione modułem pancerza specjalnego o tej samej grubości, zawierających prawdopodobnie pięć warstw ceramiki na podłożu niklotytanu-stalowym i osłoniętych szóstą warstwą RHA. Warstwy te nie zawierały luk powietrznych pomiędzy sobą, natomiast pierwsza warstwa pancerza inercyjnego NERA z płytą o grubości 35 mm prawdopodobnie nie została naruszona względem układu obecnego w Kompozycji B – została oddalona od modułu o grubości 50 mm. Sam układ z powodu użycia cięższych od aluminium metali nie okazał się jednak lżejszy od pakietów pancerza inercyjnego, wręcz jego masa nieznacznie wzrosła. Lecz pomimo wprowadzenia takich zmian jego wytrzymałość wzrosła od 350-370 mm RHA do zaledwie 420 mm RHA dla amunicji kinetycznej.

Biorąc jednak pod uwagę, że zaledwie raptem cztery lata później pojawiła się tzw. Kompozycja D, kiedy ją opracowano, a następnie wdrożono do produkcji, która sama w sobie charakteryzowała się wzrostem swoich możliwości odporności o około 40%, przy zastosowaniu tej samej grubości pancerza, można się otwarcie skłaniać ku temu, że w stosunku do wcześniejszej Kompozycji C, zastosowany pancerz ceramiczny nie został zoptymalizowany. Przyczyną tutaj nie było jednak ułożenie warstw ceramicznych, które podobnie jak wcześniej z warstwami NERA były ułożone pod kątem 60 stopni. Tutaj „winnym” całego zdarzenia mogło być zastosowanie płyt stalowych o grubości około 10 mm, gdzie ostatnia płyta pancerna została oddalona o 50 mm od tylnej płyty, z wykorzystaniem grodzi powietrznej o rozmiarze 50 mm. W Kompozycji D mogła zostać ona dodatkowo zabudowana powtarzalna warstwą pancerza specjalnego z ceramiką i nitinolu, a ułożenie ich na tylnej płycie. Doprowadził oto do faktu, że poza fizyczną grubością pancerza specjalnego, wzrosła również jego efektywność gabarytowa.

Dodatkowo pojawiły się informacje, że w Kompozycji D została zastosowana dodatkowa warstwa ceramiki, jednocześnie rezygnując wówczas z pierwszej warstwy pancerza inercyjnego NERA. Dlatego też uważa się, że w trakcie przeprowadzanie modernizacji czołgów Leopard 2 A$ do wariantu A5, zdecydowano się na zachowanie Kompozycji C w przedniej sferze kadłuba. Jednak jeszcze ani stworzone Kompozycje C i Kompozycje D nie były odmianami pancerzy kompozytowych, które wykorzystywały zarazem warstwy stopów metali ciężkich, w celu znaczącej poprawy przednich osłon pancernych – te w niemieckich konstrukcjach nie mogły się pojawić nie wcześniej niż w wariancie, który został opracowany dla Szwecji w czołgach Stridsvagen 122. Ich pancerz charakteryzuje się ulepszonymi przednimi warstwami pancernymi w stosunku do wersji A5, a ich dokładny skład i wytrzymałość po dziś dzień nie są jawne.

Ostatecznie Kompozycja C stała się docelowym pancerzem nie tylko czołgów Leopard 2 A4, które produkowano w latach 1988-1991, lecz również trafiła do wnętrz pancerzy specjalnych czołgów wyprodukowanych wcześniej, modernizowanych do wersji A4, które remontowano w tych że latach. Dotyczy to prawdopodobnie (powtarzam prawdopodobnie), wszystkich 142 czołgów podstawowych Leopard 2 A4, które znajdują się w służbie Wojska Polskiego. Natomiast zastosowanie Kompozycji D, która pojawiła się w ostatnich 75 czołgach Leopard 2 A4, które zostały wyprodukowane w 1992 roku. Zostały one zastosowane w wieżach oraz kadłubach (??? – jedne dane to potwierdzają, inne nie) czołgów. Natomiast mieszanina Kompozycji C oraz Kompozycji D pojawiły się w modernizacji wybranych czołgów Leopard 2 A4, które były modernizowane do wersji A5. Kompozycja C została w Kadłubie, natomiast w wieży zastosowano Kompozycję D. Dlatego też brak przedniej płyty pancerza inercyjnego NERA, mogło spowodować zastosowaniem tych bardzo charakterystycznych klinów pancernych w przedniej sferze wieży czołgu, mających właśnie charakter pancerza inercyjnego. Wiadomo też, że część lub być może wszystkie czołgi w wersji A6 mają taki sam układ pancerza (na pewno dotyczy to wozy eks-holenderskie).

Ciekawym dzisiaj i nieco przełomowym dokumentem, opisującym kwestię poszukiwania nowych czołgów dla brytyjskiego resortu obrony, które miały być następcami czołgów Chieftain. Raport: „Report of comparision of Chieftain replacement options”. Jako ówczesne opcje brano pod uwagę czołgi podstawowe Challenger, nowo projektowane czołgi rodziny Challenger: wersje po modyfikacji MLI, wersja PIP, czyli wóz z zmniejszoną masą i trzyosobowymi załogami wozu, Leoparda 2A4, amerykańskiego M1 Block 1 oraz wówczas wersji mocno prototypowego czołgu francuskiego, który w przyszłości stanie się Leclerkiem. W tym raporcie bardzo mocno rozpisano się nad możliwościami balistycznymi pancerzy czołgu Leopard 2A4, na które zostali zaproszeni obserwatorzy z Wielkiej Brytanii, Kanadyjczycy i delegacja, która przybyła z Szwajcarii. Przeprowadzone testy balistyczne miały miejsce 26 sierpnia 1986 roku w na niemieckim poligonie Meppen. Pewne informacje zawarte w raporcie stwierdzały:

Klin typu NERA, zdjęty czołgu Leopard 2A5

  • Niemcy mieli odejść od technologii pancerza specjalnego opartego o „wybrzuszanie” się płyty” – NERA, na rzecz nowej technologii, opartej o ceramikę balistyczną.

  • Pancerz z przedniej sfery wozu został zaprojektowany tak, aby chronić pojazd w sferze -30/+30 stopni od osi podłużnej wozu, czyli w pełnym zakresie 60 stopni.

  • Używana do przeprowadzenia testów balistycznych, używane były naboje przeciwpancerne APFSDS-T DM23 oraz przeciwpancerny pocisk kierowany z 136 mm głowicą kumulacyjną HOT 1. Pierwszy z czynników rażących, był wystrzeliwany z innego czołgu Leopard 2 (wersja nie została podana), stojącego tylko 200 metrów od wozu testowanego. Prędkość wylotowa pocisku podkalibrowego, uderzającego w cel wynosiła aż 1650 m/s. Zaś jego penetracja była określana na poziomie 420 mm RHA (stali przeliczeniowej), zaś z drugim czynnikiem, głowice kumulacyjne z ppk HOT 1 w podawanych w brytyjskim dokumencie penetracji sięgała w zakresie od 750 do nawet 800 mm RHA.

  • Pokazaną efektywność masową nowego typu pancerza określano w zakresie na 1,3-1,5 przeciwko amunicji podkalibrowej, ponieważ cały blok pancerza ważył tyle co 300-350 mm blok stalowy RHA, jednak przy wyższej zapewnianej ochronie balistycznej, efektywność masowa wobec amunicji z głowicami kumulacyjnymi, zaś została określona na 2.

  • Niemcy podawali, że trafienie w punt mniej niż, dwie średnice czynnika rażącego od poprzedniego należy uznać za mocno „niefartowne trafienie”, kiedy sam pancerz nie ma prawa odpowiednio zadziałać poprawnie, spowodowane to miało być rozmiarem zastosowanych samych płytek z ceramiki balistycznej.

  • Podczas prowadzonych testów kadłub czołgu Leopard 2A2 otrzymał łącznie sześć trafień, z czego jedno pociskiem z DM23 w płytę górną kadłuba co wywołało penetrację w tym miejscu, podobnie jak jedno trafienie głowicą z ppk HOT 1 w burtę kadłuba pod kątem 30 stopni w półkę nadgąsienicową oraz jedno trafienie (według brytyjskich danych „omyłkowe” – 200 metrów?), kiedy pocisk podkalibrowy trafił pod kątem 30 stopni w podstawę pierścienia wieży ponad półką nadgąsienicową.

  • Podczas testów balistycznych została ostrzelana też wieża czołgu wersji A4, która otrzymała siedem trafień, trafienia pod kątem 25 stopni i 30 stopni w burcie wieży przez DM23 (1 raz) i głowicą HOT 1 (dwa razy). Trafienia te okazały się nieskuteczne. Tak samo jak trafienie pociskiem DM23 w blok pancerny poniżej celownika systemu EMES-15, zaś trafienie głowicą kumulacyjną bezpośrednio w zwierciadło celownika EMES-15 zakończyło się przebiciem osłon balistycznych (osłabiony rejon), dwa trafienia w front wieży, tuż przed ładowniczym (1 raz DM23 i 1 raz HOT 1) spowodowane były przebiciem pancerza, ale jak zawarto w uwadze, następowało to pod kątem 85 stopni, kiedy grubość efektywna pancerza nie jest zbyt duża.

  • Ostatecznie na podstawie zaobserwowanych testów oraz często mocno enigmatycznych informacji od samych Niemców dla Brytyjczyków, delegacja tego kraju zawarła konkluzję na temat poziomu osłony balistycznej czołgów Leopard 2A4 znajdujących się wówczas w służbie na poziomie 250 mm RHA dla KE oraz około 700 mm RHA dla CE. Natomiast wóz z ulepszonym pancerzem miał być na poziomie 410-420 mm RHA dla KE oraz 750-800 mm RHA dla CE.

  • Nowy pancerz zastosowany w czołgach Leopard 2A4 miał nie powodować przyrostu masy wozu. Jego instalację planowano od wozów serii produkcyjnej z 1988 roku. Planowano też podczas przeprowadzania remontów fabrycznych, wyposażone miały zostać maszyny wyprodukowane w wcześniejszych latach.

Tak skrótowo, można wywnioskować kilka ciekawych konkluzji. Pancerz czołgów Leopard 2A4 w ulepszonej wersji mógłby się wydawać skuteczny w 1987-1988 roku, na tle ówcześnie produkowane uzbrojenia. Jednak jak dla mnie, gdy tylko coraz głębiej zajmuję się tematyką czołgów Leopard 2 i całej jego rodziny, mam wrażenie, że Niemcy nie do końca często wiedzieli, jak odpowiednio zapewnić bezpieczeństwo dla załóg własnych czołgów. Pamiętajmy, że same czołgi, w stosunku do wozów amerykańskich rodziny M1 nie brały udział w wielu konfliktach. Nie można było sprawdzić jego wad, a służba garnizonowa pozwalała na zachwycanie się jego zaletami. Dobrze, że nie doszło do starć z radzieckimi konstrukcjami pancernymi, ponieważ oprócz zalet samej maszyny, nie uwypukliły się jego wady, a straty wśród niemieckich załóg mogły być nawet bardzo poważne. Oczywiście wóz ten mógł zapewniać wówczas ochronę przed podstawową amunicją kalibru 125 mm, używaną w czołgach T-72/T-72A i jego eksportowych pochodnych, jaką była BM-15, to jednak już pod koniec lat 80. pojawiły się nowsze wersje amunicji podkalibrowej z zwiększonymi możliwościami penetracyjnymi, mogły być już o wiele bardziej niebezpieczne. Dlatego też ja bardzo żałuję faktu, że w modernizacji w Wojsku Polskim Leopardów 2A4 do wersji 2PL, nie został zmieniony pancerz zasadniczy wozu. Minęły już niemal 35 lat od tamtych testów balistycznych, a pancerz nie został zmieniony, natomiast amunicja przeciwpancerna, czy to kinetyczna, czy posiadająca głowice kumulacyjne mocno poszła do przodu. Ostatnio wraz z rozmowami, jakie prowadziłem, z żołnierzami z 10. Brygady Kawalerii Pancernej z Świętoszowa, nie ma tam aż tak dużego optymizmu,dla nowej wersji. Jest lepiej, ale osłona pancerna nie wzrosła. Może trochę dla samej wieży z dodatkowymi panelami NERA, ale kadłub nadal pozostaje mocno osłabiony i może być w miarę bezpieczny, gdy nie będzie w nim znajdowała się amunicja. W Leopardach 2A5 jest lepiej, ale nie tak bardzo. Wprawdzie zastosowana w wieży Kompozycja D daje lepsze własności balistyczne, to jednak nawet ona nie zapewnia już w takiej mierze skutecznej osłony balistycznej, a kadłuby nie są ruszone. Potrzebny nam jest nowy czołg i to o wiele lepiej opancerzony, a przede wszystkim z pełną izolacją amunicji i nie chcę tutaj powielać to co ciągle przedstawia Pan Damian Radka, ale prawda jest taka, że czołgi Leopardy 2 się starzeją, a jako wozy nie są konstrukcją bezpieczną dla jej załóg podczas trwania wojny.

40 lat minęło w 2019 roku

Magnum-X

Gdyby Niemcy zaraz po zastosowaniu pancerza specjalnego, zbudowali od nowa Leoparda 2, a nie zastosowali (obudowali) na wozie pierwszej generacji, to może sama konstrukcja dziś wyglądała nie tylko inaczej, ale gdyby bardziej nad nim popracowali i zrozumieli pewne kwestie, był by to dziś może jeden z najlepszych wozów, bo ja sam uważam i może wielu tak ma, że najcenniejszym fragmentem jest dobrze wyszkolona załoga, po jej stracie, tak łatwo nie da się tego odtworzyć – wyszkolenie trwa, a morale swoje robi. Dlatego ja mam nadzieję, że czołgi te nie zostaną zastosowane nigdy w autentycznym konflikcie z przeciwnikiem.

Dodatkowe rozwiązania zwiększające przeżywalność na polu bitwy

Na wieży Leoparda 2 są montowane wyrzutnie granatów dymnych, po osiem wyrzutni na każdym z boków wieży. Kontrolę nad nimi sprawuje dowódca za pomocą panelu. Układ umożliwia wybór lewej lub prawej wyrzutni. Odpalanie pocisków odbywa się kolejno w krótkiej sekwencji. Wykorzystywane granaty dymne mają możliwość okrycia czołgu w wielozakresowym maskowaniu dymnym – zarówno w paśmie widzialnym, jak i w zakresie podczerwonym. Wybuchające pociski tworzą zasłonę z odległości 50-60 metrów od wozu, od 0 do 45 stopni od osi wzdłużnej wieży czołgu.

Wraz z pojawieniem się wersji A5, wprowadzono wówczas nowe urządzenia kontrolne, umożliwiające wybór konkretnych luf oraz pocisków. Wraz z produkcją ostatnich wersji A4, a także podczas modernizacji do kolejnych wersji zmieniono także nieco konstrukcję samych wyrzutni granatów dymnych.

Czołg został wyposażony w zespołowy układ ochrony przed bronią masowego rażenia. Urządzenie to zostało zabudowanie na lewej półce nadgąsienicowej. Służy one do filtrowania powietrza dostającego się do wnętrza wozu. W razie konieczności, gdy pojazd musi pokonać np. skażony teren, lub występują pewne zagrożenia w otoczeniu, urządzenie to powoduje powstanie w czołgu nadciśnienia, które uniemożliwia wtedy wnikanie do wnętrza czołgu czynników letalnych. W razie awarii całego układu, załoga dysponuje własnymi środkami ochronnymi oraz maskami filtrującymi.

Peryskopy oraz optoelektroniczne układy obserwacyjne oraz celownicze otrzymały filtry, które miały chronić oczy czołgistów przed oślepieniem promieniowania dalmierza laserowego. W celownikach zastosowano również przysłony, zmniejszające intensywność promieniowania wnikającego do wnętrza układów optycznych w przypadku gwałtownych błysków np. towarzyszącej eksplozji nuklearnej.

Leopard 2 został wyposażony w układ przeciwpożarowy spółki Deugra. W jego skład wchodzą: przewodowy czujnik termiczny w przedziale napędowym, przewody doprowadzające czynnik gaśniczy, dysze rozpylające, cztery butle mieszczące środek (znajdują się one w przedziale kierowania) oraz pulpit kontrolny znajdujący się na stanowisku kierowcy. Układ automatycznie pozwala na rozpylenie dwóch butli z czynnikiem gaśniczym oraz odcięcie dopływu powietrza do przedziału napędowego. Rozprężający się halon przerywa dalszy proces spalania. W razie mało skutecznego ugaszenia pożaru, kierowca może ręcznie odkręcić dwie pozostałe butle z halonem.

Kamera termowizyjna z celownika EMES-15

Podobną budowę posiada układ przeciwwybuchowy, który jest zamontowany wieży. Składa się z czterech czujników, zdolnych wykryć promieniowanie widzialne i podczerwone towarzyszące płomieniowi, oraz tyluż butli mieszczących łącznie 3,5 kg środka gaśniczego bazującego na halonie. Jego zadaniem jest ochrona załogi przed wysoką temperaturą, która powstawała podczas przebicia pancerza oraz powstawania pożaru w przedziale bojowym. O ile czas reakcji układu przeciwpożarowego trwa zaledwie kilka sekund, to czas reakcji układu przeciwwybuchowego uwalnia swój czynnik gaśniczy pomiędzy 10, a 100 milisekundami od trafienia. W nowszych rozwiązaniach halon jest zastępowany nowoczesnymi środkami gaśniczymi, które są neutralne dla załogi wozu.

Skuteczność układu przeciwwybuchowego nie obejmuje jednak pożaru ładunków miotających. Te dysponują własnym środkiem utleniającym, dlatego nie jest możliwe przerwanie ich reakcji halonem, czy żadnym innym środkiem gaśniczym. Dodatkowo we wnętrzu maszyny znajduje się dodatkowa gaśnica zawierająca 2 kg środka gaśniczego. Przenosi się ją pod armatą. Gaśnica ta jest przeznaczona do zwalczania pożaru wywołanego cieczą, gazem lub w przypadku zapalenia się układu elektrycznego.

Ważnym biernym rozwiązaniem zwiększającym przeżywalność załogi, jest oddzielenie części zapasu amunicji od przedziału bojowego. Amunicja podręczna znajduje się w magazynie amunicyjnym, który ulokowano w niszy wieży, odseparowana od załogi przesuwaną pancerną grodzią. W przypadku zapłonu ładunków miotających rozprężające się gazy zrywają płytę, która stanowi tzw. słabsze ogniwo w stropie przedziału. Podobnego zabezpieczenia nie posiada drugi magazyn amunicyjny, znajdujący się w kadłubie. Zapalenie się ładunków miotających w magazynie kadłubowym na pewno będzie się wiązać się ze stratą w części, być może całej załogi oraz z zniszczeniem czołgu. Pewnym zabezpieczeniem jest fakt, że magazyn ten znajduje się w części kadłuba, najlepiej opancerzoną, a sam stanowi niewielki cel. W czołgach od wariantu A5 i dalej dotychczasowy elektrohydrauliczny układ naprowadzania uzbrojenia potencjalne zagrożenie dla załogi zastąpiono całkowicie elektrycznym.

Uzbrojenie wozu + informacje dodatkowe

Aby sprostać wymaganiom wytrzymałościowym, wobec przyjętej armaty Rh-120 , inżynierowie z zakładów Rheinmetall, zdecydowali się oni na zastosowanie kilku ówcześnie nowoczesnych rozwiązań. Lufę wykuto z jednego kęsa metali, otrzymanej w wyniku przetopu elektrożużlowego (ESR). Po obróbce plastycznej, poddaje się ją procesowi samowzmacniania. Gładkościenny przewód lufy, w nominalnym kalibrze 120 mm i faktycznej średnicy 119,95 mm jest w pełni chromowany, aby znacząco spowolnić tempo zużywania się przewodu lufy. Jej długość wynosiła 5300 mm, co odpowiadało 44 kalibrom, jej masa zaś to 1175 kg. Objętość komory nabojowej wynosi 10 dm3. Początkowo dopuszczalne obciążenie ciśnieniem gazów prochowych w komorze wynosiło 630 MPa. Prawdopodobnie wartość ta nie wynikała z jakichkolwiek ograniczeń samej lufy, lecz z parametrów technicznych układu oporo-powrotnego i łożysk czopów kołyski. W zmodyfikowanych armatach, jakie zostały zastosowane w m.in.: czołgach podstawowych Leopard 2A5, zwiększono ją do 670 MPa. Pozwala to na bezpieczne prowadzenie ognia amunicją generującą ciśnienie do około 570 MPa, przy temperaturze ładunku 21 stopni Celsjusza (wzrost temperatury skutkuje zwiększonym ciśnieniem). Grubość ścianek lufy jest zmienna – na wysokości komory nabojowej wynosi 95 mm, zaś i jej wylotu maleje do 17 mm.

Stanowisko celowncizego/działonowego czołgu Leopard 2A4

Dla zmniejszenia wpływu temperatury otoczenia, sama lufa otrzymała osłonę termoizolacyjną, wykonaną z tworzywa sztucznego. Do oczyszczania przewodu lufy z gazów prochowych po wystrzale wykorzystywany jest samoczynny przedmuchiwacz. Obudowę eżektora również wykonano z tworzywa sztucznego. Opisane elementu posiadają łączną masę około 50 kg. W trakcie trwania służby czołgów Leopard 2, od końca lat 80. XX wieku na końcówkach luf zaczęto montować zwierciadła układu automatycznego zgrywania się luf w linii strzału i celowania (MRS). Na zewnętrzne ścianki w pobliżu wylotu nakłada się pierścień z podstawą lustra, ustalając jego położenie za pomocą obejm. Cały element posiada masę około 15 kg.

Na odcinku zewnętrznej ściany lufy, przy jej wlocie, wykonuje się gwint, służący do łączenia lufy z nasadą zamkową. Łącze bagnetowe ma umożliwiać szybką wymianę lufy w warunkach polowych. Wewnątrz nasady zamkowej znajduje się klin, poruszający się w pionie. Na bocznych ścianach komory zamkowej zostały wycięte symetrycznie wodzidła o zaokrąglonym przekroju. Dzięki takiemu rozwiązaniu został poprawiony rozkład sił występujących w czasie trwania strzału, zmniejszając ryzyko uszkodzenia nasady zamkowej. W klinie znajduje się elektryczne urządzenie zapłonowe oraz wyrzutniki. Po oddaniu strzału dno łuski jest wyrzucane z komory nabojowej, a klin opada ku dołowi i zamek pozostaje otwarty aż do momentu załadownia do komory nabojowej kolejnego naboju. Oddanie strzału jest możliwe tylko przy całkowicie zamkniętym dziale. Podaje się, że szybkostrzelność teoretyczna jest osiągana na poziomie 9-10 strz./min., w praktyce ten parametr nie zależy wyłącznie od możliwości konstrukcji armaty, ale przede wszystkim od możliwości ładowniczego oraz skuteczności celowniczego i dowódcy. Urządzenie zapłonowe jest zasilane z sieci pokładowej czołgu. W razie jego awarii można skorzystać z układu awaryjnego – mechanicznego. Włącznik generatora impulsów umieszczono po prawej stronie kołyski, gdzie jest dostępny dla działonowego.

W normalnym trybie działania po strzale klin opada automatycznie, uruchamiany w czasie trwania odrzutu przez występ klinowy kołyski. Możliwe jest zablokowanie mechanizmu samoczynnego otwarcia, np. w przypadku działań w terenie skażonym bronią typu ABC.

Lufa z nasadą zamkowa stanowią zespół odrzutowy o długości 5593 mm, umieszczony w kołysce i związany z nią za pomocą dwóch oporników o pojedynczego powrotnika. Oporniki hydrauliczne zostały rozmieszczone diagonalnie, aby uzyskać symetryczny rozkład sił po strzale. Standardowa długość odrzutu wynosi od 290 mm do 340 mm. Przekroczenie poziomu 350 mm, to poziom alarmowy, a przy 360 mm należy przerwać natychmiastowe strzelanie. Za powrót zespołu odrzutowego do normalnego położenia jest odpowiedzialny powrotnik, znajdujący się po prawej stronie kołyski.

Początkowo czynnikiem roboczym w oporopowrotnikach był olej hydrauliczny. Ze względów bezpieczeństwa oraz dostosowania broni do strzelania potężniejszymi nabojami, zawartość cylindrów hamujących zmieniono na mieszankę wody i glikolu. W związku z zakończeniem w 2019 roku produkcji oporników obu odmian (pod wspólnym oznaczeniem K600), będą one wymieniany w przyszłości na oporniki hydropneumatyczne typu K900, opracowane dla armat Rh 120 L/55. Takie oporniki występują w dwóch wersjach. W starszej czynnikiem roboczym jest olej i azot, jej nowszy wariant jest w pełni pneumatyczny.

Lufa spoczywa wewnątrz cylindrycznej części kołyski. W trakcie odrzutu ślizga się wewnątrz tulei po dwóch pierścieniach z brązu. Pierwszy z nich nasadzono na zwężoną część lufy, drugi został umieszczony w tylnej części cylindra kołyski. Tuleja posiada długość 1640 mm, zapewniają precyzyjne prowadzenie armaty, dodatnio wpływające na celność armaty. Szerokość zamkniętego profilu kołyski pomiędzy czopami to 728 mm.

Do wspornika kołyski przymocowano osłonę, zapobiegającą przypadkowemu znalezieniu się członka załogi na drogę odrzutu. W jej tylnej części zamontowany został skrzynkowy zasobnik na wystrzelone dna łusek. Na wprost wlotu komory zamkowej znajduje się odbijacz. Kieruje on dna łusek do wspomnianego zasobnika. Odbijacz mocowany jest uchylnie, dzięki czemu nie przeszkadza on w czasie trwania ładowania. Sam zasobnik mieści cztery denka łusek, dlatego po jego napełnieniu należy go ręcznie opróżnić. Obecność wspomnianej osłony zwiększa długość armaty o dodatkowe około 600 mm. W rezultacie długość ta powoduje, że uzbrojenie główne czołgu dzieli wnętrze bojowe w wieży na dwie połowy.

Od przodu do kołyski montuje się maskę armaty. W przypadku czołgów Leopard 2 w odmianach do wersji A4 włącznie posiada ona postać szerokiego na niemal metr prostopadłościennego bloku pancerza specjalnego o grubości około 420 mm i masie nieco ponad 640 kg. Armata w kołysce wraz z osłoną stanowią zespół wahliwy, gdzie jego łączna masa stanowi 3015 kg.

Wraz z wprowadzeniem do służby czołgów Leopard 2A5 i jego dalszych wersji, pojawiło się pewne nowe rozwiązanie. Aby poprawić w tym miejscu odporność balistyczną, zostało znacznie zmniejszone światło gardzieli uzbrojenia głównego, montując po jej bokach nieruchowe bloki pancerne. Po między nimi znalazło się miejsce na wąską maskę, od przodu zakończone osłoną, w postaci klinów. Rozwiązanie to doprowadziło do poważnego wzrostu układu ochronnego. Wspomniane wyżej stałe bloki są jeszcze dodatkowo ekranowane przez zewnętrzne moduły o przekroju trójkątnym. Także kołyska armaty przeznaczonej dla czołgów Leopard 2A5 została ona poddana pewnym modyfikacjom. Przeniesienie sprężonego karabinu maszynowego bliżej armaty wymagało opracowania nowego łoża dla tej broni oraz odpowiedniego wycięcia otworu w kołysce.

Bezpieczny magazyn amunicyjny czołgu Leopard 2A4

Szczególną uwagę w trakcie trwania eksploatacji Rh-120 poświęcono kwestii wymiany uzbrojenia. Wymiary podzespołów armaty we wnętrzu przedziału bojowego pozwalają na wysunięcie zespołu przez otwór o wymiarach z 730 mm na 500 mm, pozostawionym w przednim pancerzu wieży. W przypadku czołgów Leopard 2 w wersji do A4 włącznie, dostęp do czopów kołyski jest możliwy po zdjęciu maski. W wozach w wariancie A5 oraz szwedzkich odmian Stridsvagn 122, proces jest bardziej skomplikowany. Tutaj konieczne jest zdemontowanie zewnętrznych modułów pancerza oraz bloków pancernych, zwężających światło otworu montażowego. Wymienione elementy opancerzenie mają łączną masę około 2,2 tony.

Wraz z opracowaniem amunicji programowalnej przygotowano zestaw modyfikacji dla samych armat. Aby móc prowadzić ogień nowymi pociskami są konieczne, .in.: wymiana urządzenia zapłonowego w klinie zamkowym, montaż programatora i pulpitu kontrolnego ładowniczego, a to wszystko wraz z odpowiednim okablowaniem. Niezbędne są również odpowiednie aktualizacje, w systemie kierowania ogniem.

Armata Rh-120 L/55

Ta odmiana armaty Rheinmetall, została opracowana w ramach rozwoju programu modernizacji czołgu Leopard 2 – Kampfwertsteigerungsprogramm, skrót KWS. Celem było zwiększenie prędkości wylotowej amunicj9i nowej generacji, dlatego też armata otrzymała nową lufę o długości 6600 mm, czuli o 1300 mm dłuższą od dotychczas stosowanej. Długość w kalibrach wzrosła z 44 kalibrów dl 55 kalibrów, masa – z 1190 kg do 1347 kg. Przy strzelaniu do zadanego celu taką samą amunicją przewaga armat L/55 nad wersją L/44, wynosi około 1300 metrów. Z kolei na tym samym dystansie pocisk, który został wystrzelony z długolufowej armaty może po prostu przebić grubszy pancerz. Dzięki zastosowaniu nowszych technologii, zostały zwiększone graniczne wartości ciśnienia w przewodzie lufy. Nie tylko zostało w ten sposób poprawione bezpieczeństwo służby załogantów w czołgach Leopard 2, ale także można zastosować amunicję posiadającą silniejszy ładunek miotający. Zrezygnowano z chromowaniem przewodu lufy na całej je długości.

Poza dłuższą lufę armaty L/55 zastosowano oporniki typu K900, zmodyfikowaną osłonę z koszem na wystrzelone dna łusek, służącą także do właściwego wyważenia zespołu ruchomego, nowe elementy układu odpalającego i wzmocnienie łożyska czopów kołyski. Lufa od początku została przystosowana do montażu zwierciadła układu MRS. Zrezygnowano z nakładanego pierścienia, którego pozycję ustalały obejmy. Zamiast niego na ścianie lufy w pobliżu wylotu umieszczono występy gniazda, do którego mocuje się podstawę lustra, wykonanego z dobrze polerowanej stali. Rozwiązanie pozwoliło na redukcję masy oraz zmniejszenie wpływu temperatury lufy na dokładność pomiaru.

Długolufowa armata wprawdzie może być montowana na czołgach Leopard 2A4, ale jak dotąd się nikt na to nie zdecydował. Wersja Rh-120 L/55 jest stosowana jako główne uzbrojenie czołgów Leopard 2 w wersji A6 i A7. Masa zespołu wahliwego wynosi 3360 kg.

Według dostępnych informacji pod względem celności armaty L/55, na odległościach do 2000-2500 metrów nie ustępuje on krótszej formie L/44. Jednak na większych odległościach celność armaty przy bardziej intensywniejszym ogniu powstające podczas strzelania wibracje dłuższej wersji armaty powodują zwiększony rozrzut armaty. Kiedyś czytałem, że problemy te zostały rozwiązane, ale chyba dopiero w kolejnej jej wersji, czyli L/55A1.

Wersja L/55A1 i L/44A1

W 2014 roku ujawniono, że trwają wówczas prace nad udoskonalonym wariantem długolufowej Rh-120 L/55. Zgodnie z zapowiedzianymi, głównym przyjętym założeniem był przyrost osiągów balistycznych nowej odmiany uzbrojenia o około 20% w porównaniu do armat pozostających wówczas w służbie. Dzięki zastosowanym modyfikacjom np. zastąpieniu dotychczasowej nasady zamkowej i klina elementami wykonanymi z wytrzymalszej stali lufowej, L/55A1, może strzelać nabojami, posiadającymi ładunek miotający, który generował ciśnienie przekraczające 700 MPa. Pełne wykorzystanie swoich możliwości nowych możliwości wymaga również opracowanie i wdrożenie nowych wzorów naboi działowych. Zgodnie z oficjalnymi informacjami, przewaga armat L/55A1 nad wersją L/55 wynosi przeszło 1500 metrów, a zatem więcej niż armat L/55 nad L/44. Nowa armata od samego początku była w pełni przystosowana do prowadzenia ognia amunicją programowalną.

Armata L/55A1 pomyślnie przeszła próby i badania i pod koniec 2017 roku została uznana za projekt gotowy do wdrożenia. W pierwszej kolejności przezbrojone będą czołgi Leopard 2 Bundeswehry, które mają być modernizowane do standardu Leopard 2A7V. Użytkownikami wozów z armatami działowymi L/55A1 będą także siły zbrojne dwóch innych państw europejskich. O armatach tych zaczęto również wspominać nad planami modernizacyjnymi przez Niemców czołgów brytyjskich Challenger 2A1, dziś Challenger 3. Pierwszy prototyp czołgu został pokazany na początku 2019 roku.

Modyfikacje wprowadzone w wersji długolufowej Rh-120, może być także wdrożone w przypadku wersji armat L/44. Uzbrojenie nosi oznaczenie L/44A1. Podaje się, że dzięki możliwości wystrzeliwania pocisków z większą prędkością wylotową, przewaga L/44A1 nad wersją L/44, z założeniem dostępności lepszej amunicji kinetycznej, może wynosić nawet 2000 metrów.

Lufa armaty przechodzi przez cylindryczną część kołyski. Użytkowanie lufy umożliwia ślizganie się jej w tulei. Odległość między jej przednim, a tylnym łożyskiem wynosi 1640 mm, co jest stosunkowo dużą wartością. Taką długość łożyskowania zapewnia precyzję osadzenia armaty i skutkuje jej dużą celnością. Dla porównania w przypadku armaty 2A46, która stanowi uzbrojenie we Wojsku Polskim czołgów T-72M1 czy jej modernizacji PT-91, odległość pomiędzy łożyskami wynosi tylko 870 mm. W nowszych armatach 2A46M (T-72B) i 2A46M-5 (T-90A), długość ta została zwiększona odpowiednio 1510 mm oraz 1670 mm.

W kołysce, poza armatą, zamontowano uzbrojenie pomocnicze w postaci karabinu maszynowego MG-3A1, kalibru 7,62 mm oraz teleskopowy celownik awaryjny FERO Z18. W przypadku Leoparda 2A5 zastosowano zmodyfikowany przyrząd peryskopowy FERO Z18A2.

Jednym z założeń niemieckich konstruktorów było zapewnienie stosunkowo łatwej możliwości wymiany głównego uzbrojenia w warunkach polowych. Lufę wyposażono w tzw. łącze bagnetowe. Ponadto istnieje także możliwość wymontowania całej lufy z kołyską zamka. Odbywa się to przez przednią aperturę w wieży. Stosunkowo duże wymiary kołyski, wynikające m.in. z zastosowania symetrycznych oporników o klasycznej budowie, a nie zaś jak w budowie amerykańskich czołgów M1 Abrams, zwartego koncentrycznego oporopowrotnika – wymusiły pozostawienie pokaźnego wycięcia w przednim pancerzu wieży, szerokiego na 730 mm, a wysokiego na 500 mm. Normalnie aperatura jest zasłonięta szeroką maską pancerną.

W czołgu Leopard 2A5 zachowano możliwość wymiany całego zespołu ruchomego armaty, jest to jednak proces bardziej skomplikowany. Po demontażu dwóch przednich modułów zewnętrznych, należy ponadto usunąć nieruchome bloki pancerne ze światła wycięcia i dopiero wówczas odblokowanie łożyska czopowe kołyski. „Stodwudziestka” Rheinmetalla strzela amunicją scaloną z częściowo spalającą się łuską. Po wystrzale, z komory nabojowej są wyrzucane metalowe dna, zawierające prętowy zapłonnik.

Amunicja podkalibrowa

Pierwszym wzorem naboju z pociskiem typu APFSDS był DM 13, przyjęty do uzbrojenia wraz z czołgiem podstawowym Leopard 2 w 1979 roku. Masa kompletnego naboju wynosiła 18,7 kg, pocisku z sabotem 7,22 kg , samego pocisku zaś 4,6 kg. Ładunek prochowy posiadał masę 7,3 k. Podczas wystrzału nadawał on prędkość początkową 1650 m/s, przy generowanym ciśnieniu 510 MPa.

DM 13 posiadał budowę skomplikowaną. Rdzeń pocisku został wykonany z ciężkiego spieku wolframowo-nikowo-żelaznego (95 W-3,4 Ni-1,6 FE) o gęstości około 18 g/cm3. Ponieważ w momencie jego utworzenia nie dysponowano jeszcze odpowiednim materiałem o odpowiednich właściwościach wytrzymałościowych, zastosowany został dwuczęściowy penetrator. Tylny element, o średnicy 24,6 mm, był całkowicie wkręcony w stalową koszulkę o średnicy 38 mm. W tuleję wciśnięto również przedni wolframowy segment. Do tylnej części koszulki przykręcono stabilizator brzechwowy, mieszczący także smugacz. Stalowy czepiec balistyczny został przytwierdzony do przedniego elementu rdzenia.

Za pomocą połączenia kształtowego pocisk został zespolony z trzyczęściowym odrzucanym płaszczem sabotu, wykonanym z lekkiego stopu, stanowiące tutaj znacznie lepsze oparcie dla wystrzeliwanego pocisku podkalibrowego, niż stosowanych w Związku Radzieckim sabotów pierścieniowych. Na obie półki płaszcza, przednią stanowiącą pierścień centrujący oraz tylną – prowadzącą, nałożone zostały nylonowe opaski. Do podstawy tylnej półki, został dodany dodatkowy pierścień uszczelniający, z tworzywa odpornego na wysoką temperaturę. Separacja sabotu odbywała się za pomocą oporu aerodynamicznego. W tym celu została odpowiednio wyprofilowana półka pierścienia centrującego, tworzącego kieszeń powietrzną. Po opuszczeniu przewodu lufy, siły jakie oddziaływały na wystrzelony pocisk z sabotem, powodowały rozerwanie opasek i rozszczelnienie sabotu od pocisku.

We wczesnych fazach rozwoju amunicja podkalibrowa dla armat 120 mm do czołgu Leopard 2 odznaczała się raczej stosunkowo słabymi własnościami aerodynamicznymi. Spadek prędkości na torze jego lotu wynosił aż 105 m/s na 1000 metrów. Dzięki zmianom wprowadzonym w konstrukcji pocisku, a dotyczącym przede wszystkim zastosowanemu stabilizatorowi, udało się ten spadek zmniejszyć do 75 m/s na 1000 metrów. Rozrzut amunicji nie przekraczał 0,25 mrad na obu płaszczyznach, nie podano tylko na jakiej odległości.

Stanowisko dowódcy czołgu Leoparda 2A4

W czasie kiedy to z Republice Federalnej Niemiec był opracowywany nabój z pociskiem DM 13, zdawano sobie otwarcie sprawę, że na terytorium Związku Radzieckiego trwały prace nad zastosowaniem nowych wkładów ochronnych. Tępo zakończony wierzchołek przedniej części rdzenia zmniejszał ryzyko wystąpienia rykoszetów podczas zderzenia czubka z mocno pochyloną płytą pancerną. Element też miał ten stosunkowo dużą średnicę, aby wybić szerszy krater w zewnętrznych warstwach osłony lub ekranie, znacząco ułatwiając znikanie drugiej części penetratora.

Pod względem osiągów balistycznych DM 13 przewyższał dotychczasowo, stosowaną w krajach NATO kalibru 105 mm i 120 mm. Na dystansie 2000 m pocisk wystrzelony z armaty Rheinmetall przebijał płytę pancerną stalową o grubości 165 mm, odchyloną pod kątem 60 stopni (długość przestrzeliny wynosi 330 mm). Pojedynczy ciężki cel NATO – 150 mm, odchylony pod kątem 60 stopni (grubośc prowadzona wynosiła 300 mm) – był w stanie pokonać z odległości nawet 2500 metrów. Tutaj można porównać inną armatę czołgową – 120 mm, bruzdowaną, kiedy wystrzelony pocisk APDS L15, wystrzelony z czołgu Chieftain, przebijał taką osłoną na odległości poniżej 800 metrów, a pociski APDS, wystrzeliwane z klasycznej 105 mm armaty L7A1 nie radziły się z nią wcale.

Przewaga niemieckiej amunicji podkalibrowej APFSDS była bardzo widoczna różnica podczas konfrontacji z pancerzem przestrzennym. Wzorcowy cel NATO – potrójny cel ciężki pocisk DM 13 pokonywał z odległości nawet 2100 m. Dla porównania L15 jego pokonanie było możliwe na odległości mniejszej niż 500 m. Dla przykładu w 1976 roku przedprodukcyjny, prototypowy wariant pocisku DM 13, przebił amerykański pancerz specjalny BRL-1, który stanowił można określić zamerykonizowaną wersją pancerza brytyjskiego Burlington, w warunkach poligonowych z odległości powyżej 2000 m.

Niemiecka amunicja w ówczesnych warunkach pozwalało na skuteczne zwalczanie w wszystkich rejonach pancerza radzieckich czołgów T-55 oraz T-62 oraz możliwość przebijania przedniej strefy kadłubów czołgów T-64A, T-80A i T-72A/M/M1.

Drugim wzorem wprowadzonej amunicji bojowej (podkalibrowej), opracowywanym od końca lat 70. XX wieku. Przyjęto do uzbrojenia armii Bundeswehry w 1983 roku. W porównaniu z swoim poprzednikiem znacząco uproszono budowę samego pocisku. Zrezygnowano w jego budowie z płaszcza koszulki stalowej. Czepiec balistyczny i stalowy stabilizator, przykręcony bezpośrednio do jednorodnego rdzenia z ciężkiego spieku wolframu. Użyto wówczas materiału o całkowitej innej kompozycji, niż w wcześniejszym DM 13, obniżając łączną zawartość wolframu do 93% lub nawet 90%. Materiał posiadał mniejsza gęstość (17,1-17,5 g/cm3), lecz przy tym wzrosła jego wytrzymałość. Umożliwiło to zmniejszenie średnicy penetratora do 32 mm, przy jednoczesnym jego wydłużeniu. Stosunek długości penetratora wynosił teraz 12:1. Dzięki lepszemu ukształtowaniu, prędkość lecącego pocisku spadała znacznie wolniej i sięgała około 60 m/s na 1000 m

Poza zwiększonym wydłużeniem na osiągi przeciwpancerne pocisku miała wpływ na jego budowę. Wierzchołek rdzenia był zaokrąglony. Takie ukształtowanie zazwyczaj pozytywnie sprzyja nie powstawaniu niepożądanych rykoszetów. W przypadku pocisku DM 23 był to mocno celowy zabieg: pod wpływem powstałych naprężeń po uderzeniu w cel silnie odchylonego pancerza, sam czubek rdzenia silnie odchylony od pionu powodowała, że końcówka rdzenia się odłamywała, wybijając wyrwę w zewnętrznej warstwie osłony. Z kolei interakcja pomiędzy zagłębioną w pancerzu przednią częścią penetratora, a częścią tylną miała wymuszać zmianę trajektorii tej ostatniej w kierunku normalnej do pancerza. Efekt ten był wówczas dość często wykorzystywany od kilku lat w różnych wzorach amunicji przeciwpancernej, dzięki stosowaniu odpowiednio ukształtowanych czepców ochronnych w amunicji APC, a także w brytyjskich pociskach APDS kalibru 105 mm i 120 mm.

Na dystansie 2000 m DM 23 przebijał on płytę ze stali pancernej o grubości 213 mm, odchyloną o 60 stopni (długość przestrzeliny wynosiła 426 mm). Pocisk zachowywał zdolność pokonywania wzorcowego, pojedynczego celu NATO do aż 7100 m. Oczywiście osiągi te dotyczyły wówczas jednorodnego pancerza stalowego, o twardości mieszczącej się w zakresie 280-330 HB. W trakcie przeprowadzania testów balistycznych w Meppen w drugiej połowie lat 80. XX wieku, stosowany był przeciwko celom pancernym, o twardości płyt w rzędzie 360-400 HB, którą mógł pokonać, jednak penetracja spadała wtedy do 178 mm (przestrzelina wynosiła 356 mm). Wtedy skuteczność dla pojedynczego, ciężkiego celu NATO była skuteczna na odległości do 4300 m.

Zwiększyły się też nieco możliwości pokonywania silnie pochylonych pancerzy z układami przestrzennymi i warstwowymi. W grudniu 1977 roku, w czasie badań prowadzonych w Stanach Zjednoczonych nad możliwościami nowych układów pancerza amerykańskiego BRL-1 z odległości 1000 m, a następnie 2000 m, pancerz ten został pokonany przez przedprodukcyjny wariant DM 23.

Jednak tutaj pojawia się pierwszy dość poważny kryzys z możliwościami penetracyjnymi czołgów potencjalnego przeciwnika. Amunicja ta nie pozwalała na odległości powyżej 2000 metrów na zwalczania przednich sfer kadłubów oraz wież nowych radzieckich maszyn T-72B oraz T-80U. Również mocno niewystarczające były do możliwości pokonania pancerzy kadłubów czołgów T-64 B, jak i T-80B, których kompozycje w 1984 roku zostały nieco zmienione.

Kolejnym przedstawiciel, już trzeciej generacji niemieckiej amunicji przeciwpancernej, podkalibrowej, kalibru 120 mm, był DM 33, który został wprowadzony w 1987 roku. Średnica rdzenia została zmniejszona do 27 mm, zaś jego wydłużenie wynosiła do 20:1. Zastosowany został ładunek miotający o masie 7,6 kg. W temperaturze 21 stopni C, generuje ona ciśnienie w rzędzie 515 MPa, pozwalającym na wystrzelenie pocisku z prędkością początkową 1650 m/s.

Nowy pocisk posiadał możliwość przebijania jednorodnego pancerza stalowego na dystansie do 2000 m, określana na 460-500 mm (różnica tutaj wynosi przez zastosowanie stali o różnej twardości HB). Także i DM 33 został opracowany z myślą o pokonywaniu warstwowych układów ochronnych, złożonych z płyt pancernych silnie odchylonych od pionu. Występujące w warunkach asymetryczne obciążenia powodując wyginanie i fragmentację penetratora, które znacznie zwiększają jego możliwości. Aby mocno ograniczyć niekorzystne zjawiska fizyczne, przednia część rdzenia DM 33 została odpowiednio nacięta oraz poddana obróbce cieplnej. Dzięki temu po uderzeniu w pancerz następowała fragmentacja pocisku w kontrolowany sposób. Przednia, rozpadająca się część pręta pełni funkcję czepca ochronnego, dokonując przedwczesnej deformacji reszty penetratora. Aby podział rdzenia nie nastąpił zbyt szybko, końcówka wolframowego pręta została dodatkowo zamknięta w stalowej koszulce, stanowiąc niejako przedłużenie czepca balistycznego. Obecność wspomnianej koszulki zwiększała również średnice w przedniej części penetratora. Uznawano, że dzięki temu penetrator zdoła wydrążyć znacznie większy krater w przedniej warstwie pancerza , ułatwiając wnikanie pozostałej części wolframowego pręta. Odpowiednie nacięcie było też wykonywane w tylnej części rdzenia, aby wymusić odpowiednie szybkie oderwanie się sekcji stabilizatora, po uderzeniu w pancerny cel.

Jednak amunicja oznaczona, jako DM 33 była mało skuteczna, a związane to było, że w tym okresie już bardzo powszechnie stało się używanie na radzieckich czołgach dodatkowych pancerz reaktywnych ERA – Kontakt-1, następnie większych i cięższych Kontakt-5, montowanych na czołgach T-72B, oraz rodziny T-64B oraz T-80B/U w drugiej połowie lat 80. XX wieku.

Dopiero po 1987 roku, kiedy wykazywały się kolejne informacje o możliwościach radzieckich konstrukcji pancernych, rozpoczęto program prowadzony w dwóch fazach: LKE I, LKE II Zostały wtedy opracowane dwa wzory nowoczesnej amunicji podkalibrowej. Rozwój nowoczesnych materiałów miotających pozwolił na zwiększenie energii wystrzału pocisku z niespełna 10 MJ (w DM 33), do odpowiednio 11,6 MJ oraz nawet 13 MJ (w przypadku fazy programu LKE II). Nowy, silniejszy impuls wystrzału wymusił doprowadzenie do modyfikacji armaty L44, gdzie wymieniono oporniki i powrotniki, elementy układu domykania zamka armaty, wyrzutniki oraz łożyska czopów kołyski. Oprócz zwiększania długości penetratorów LKE I oraz LKE II zostały też wykonane z lepiej przystosowanych do przebijania pancerzy materiałów, przede wszystkim układów przestrzennych. Jednak w czasie ich opracowywania ustalono potrzebę też eliminacji dodatkowego ekranowania pancerzy zasadniczych czołgów, dodatkową warstwą pancerza reaktywnego. Wykorzystywano tutaj ciężkie spieki na bazie wolframu, o jego zawartości przekraczającej 90% i gęstości powyżej 17 g/cm3. W miejsce stosowanego wcześniej pięciobrzechwowego stabilizatora, z lekkiego stopu, zastosowany został teraz cięższy, stalowy z sześcioma skrzydełkami. Szacunki dla pocisku LKE I, oznaczonego następnie jako DM 43, wystrzeliwanego z armat L44, zdolność penetracyjna pancerza jednorodnego ze stali sięgała w zależności od jego twardości z 560 mm, do nawet 650 mm. Prędkość wystrzelonego pocisku z tej armaty sięgała u jej wylotu 1740 m/s. Natomiast z armaty L55 nawet 1820 m/s i przebijała pancerz stalowy o grubości do 700 mm.

Jednak zanim jeszcze wprowadzono nowe typy amunicji przeciwpancernej, podkalibrowej – przeprowadzano modernizacje pocisków DM 33, które zostały oznaczone jako DM 33A1. Poprawiono nieco ich możliwości balistyczne, kiedy w nowszej wersji potrafiły przebić płytę pancerną o grubości 260-270 mm, ustawioną pod kątem 60 stopni (przestrzelina o długości 520-540 mm). Jednak wobec ówczesnych, produkowanych pancerzy czołgów radzieckich była to w stosunku do poprzedniego modelu bardzo niewielka poprawa.

Zastosowany nowy materiał miotający pozwolił na osiągnięcie tych możliwości. W dolnej części samoopalającej się łuski został zastosowany proch rurkowy, natomiast w górnej części proch ziarnisty. Jednak po przeprowadzeniu badań sam pocisk DM 43 nie został przyjęty do uzbrojenia przez oddziały Bundeswehry i kupiono tylko bardzo niewielką jego partię. Jej przedstawiciele wybrali drugi pocisk LKE II, który po przeprowadzonych testach w 1999 roku został wprowadzony do uzbrojenia, pod oznaczeniem DM 53. Jego penetrator posiada wydłużenie w zakresie 30:1, długość rdzenia wynosi 645 mm, zaś jego średnica 22 mm. Szczegóły zastosowanych materiałów są nieznane. Wiemy natomiast, że go przednia część została odpowiednio dostosowana do możliwości jak najlepszego spenetrowania pancerzy reaktywnych. Mogą być to też strefy osłabione, wymuszające kontrolną fragmentację pocisku. Nie wykluczony też jest podział na segmenty. Dedukuje się też, że sam nos penetratora pocisku zawiera jeszcze jeden wielkie penetrator o małej średnicy. Jego zadaniem jest wymuszenie dokonania odpowiedniego wyłomu w warstwie reaktywnej bez dokonania jakiegokolwiek zainicjowania tej warstwy reaktywnej. Częściowo wynika to z wiedzy, jak reaguje ciężki pancerz reaktywny Kontakt-5, który jest pobudzany nie przez sam penetrator, a przez odłamki wybite przezeń z zewnętrznej płyty osłony pancerza reaktywnego.

Aby podtrzymać sam rdzeń z pocisku DM 53, jego sabot jest nie tylko dłuższy, niż w poprzednich wzorach, lecz ma również wrzecionowaty kształt, podobnie jak w wcześniejszym DM 43. Półka dolna z pierścieniami centrującymi i jednym uszczelniającym, znajduje się mniej więcej w połowie długości płaszcza, dzięki temu został osiągnięty znacznie korzystniejszy rozkład naprężenia od wcześniej zastosowanego układu siodłowego. Dla zwiększenia sztywności oraz redukcji masy, sekcje niemieckiego sabotu mają wielościenny przekrój poprzeczny.

Widok z PERI R-17 czołgu Leopard 2A4

Uzyskanie odpowiedniej celności amunicją APFSDS wymaga w trakcie lotu stosunkowo powolnej rotacji – do kilkudziesięciu obrotów na sekundę. Ruch obrotowy nie wpływa na stabilizację pocisku, pozwala za to poważnie ograniczyć negatywne skutki asymetrii i drgań penetratora. W przypadku DM 53 za zadanie tej rotacji odpowiadają niewielkie okrągłe otwory, wycięte w przedniej półce sabotu. Obrót ułatwia także bezkolizyjną separację sekcji odrzucanego płaszcza.

W pocisku DM 53 zastosowano dwubazowy materiał miotający opracowany dla projektu LKE. Ładunek miotający posiada masę 8,9 kg. Pociski, które są wystrzeliwane z armat L/44, z prędkością wylotową wynoszącą 1670 m/s (nominalnie przy temperaturze otoczenia 21 stopni Celsjusza i ciśnieniu w komorze nabojowej wynoszącej aż 570 MPa). Zaś w przypadku dłuższych luf, o długości L/55, pocisk jest rozpędzany do prędkości początkowej 1750 m/s. Spadek prędkości lotu wynosi około 55 m/s na długości 1000 m. Można tutaj szacować, że penetrator może na odległości 2000 m, może przebić płytę stalową, odchyloną o 60 stopni, o grubości 330 mm (przestrzelina 660 mm) z armat L/44 oraz nawet 350-360 mm (przestrzelina 700-720 mm). Pocisk DM 53 nie jest wyposażony w smugacz. Zamiast niego w korpusie stabilizatora brzechwowego została umieszczona substancja piroforyczna. Najprawdopodobnie jest nią gąbka tytanowa. W czasie drążenia pancerza materiał nagrzewa się, a po przebiciu osłony gwałtownie się utlenienia, zwiększając efekt niszczący we wnętrzu celu.

Osiągi pocisku DM 53 zostały osiągnięte wzrostem poważnego zużycia przewodu lufy. Żywotność gładkościennej armaty Rheinmetall Rh-120 L/44, w przypadku pocisków DM 33 wynoszącą nawet 500-600 strzałów, w przypadku DM 53 spadała do nawet 120 strzałów. Za ten stan jest głównie odpowiedzialny wysokoenergetyczny ładunek miotający. Okazał się on również bardzo podatny na wpływ temperatury. Przy -30 stopni Celsjusza, proch generuje ciśnienie tylko 450 MPa, rozpędzając sam pocisk do zaledwie 1550 m/s (L/44). Z kolei w temperaturze +50 stopni Celsjusza. Ciśnienei w komorze nabojowej zbliża się do niebezpiecznego stanu 670 MPa. W takich warunkach prędkość wylotowa wzrasta do ponad 1750 m/s (L/44). Oznacza to, że w skrajnych warunkach atmosferycznych. Różnica w prędkości wylotowej w skrajnych warunkach temperatury może wynosić nawet 200 m/s. Zmienne właściwości balistyczne amunicji w odmiennych warunkach ujemnie wpływają na celność prowadzonego ognia, jego powtarzalność oraz przemijalność. Ponadto, w wysokich temperaturach ciśnienie w komorze nabojowej niebezpiecznie zbliża się do maksymalnych wartości.

W odpowiedzi na przedstawione, często niebezpieczne mankamenty naboju DM 53, został opracowany DM 63, który został przyjęty do uzbrojenia w 2005 roku. Zastosowany został w nim nowy materiał miotający. Dzięki dodatkowemu powlekaniu ziaren prochowych, uzyskano wówczas niską wrażliwość ładunku na temperaturę zewnętrzną, zmniejszyła się też nadmierna erozja przewodu lufy czołgowej. W zakresie temperatur od -46 stopni Celsjusza do +63 stopni Celsjusza, różnice w prędkości wylotowej nie przekraczają 80 m/s. Przy temperaturze materiału prochowego wynoszącej 21 stopni Celsjusza, jego prędkość wylotowa wynosi dla armat L/44 1650 m/s do 1720 m/s dla armat L/55. Średni rozrzut nie przekracza 0,2 mrad. Żywotność lufy wróciła do poziomu 500-600 strzałów. Zamiana na nowy typ materiału miotającego znacznie poprawiła bezpieczeństwo dla załogi wozu. Znacząco się zmniejszyło ryzyko porażenia naboi obok w razie uszkodzenia chociaż jednego naboju przez rozgrzane odłamki. Nowy typ materiału miotającego, posłużył do przeprowadzenia modernizacji starszych typów naboi DM 53. Nowy model został oznaczony jako DM 53A1. W 2014 roku rozpoczęto produkcję naboi, oznaczonych jako DM 63A1. Wedle dostępnych informacji od DM 63, nowy wzór się różni wyłącznie nowym typem zastosowanego zapłonnika, który spełnia rygorystyczne normy niewrażliwości na działanie fal elektromagnetycznych.

Amunicja kumulacyjna/wielozadaniowa

Drugim rodzajem podstawowej amunicji, jaka była wytwarzana dla niemieckich armat Rh 120, wprowadzonej do służby, wraz z armatą na naboje z pociskiem kumulacujno-burzącym DM 12, który jest stabilizowany brzechwowo. DM 12 charakteryzuje się układem bardzo typowym dla pocisków tego typu opracowanych na przełomie lat 60. i 70. XX wieku na Zachodzie Europy. Głowica bojowa ma przekrój walca i posiada wkładkę miedzianą o średnicy 109 mm, 1,62 kg materiału wybuchowego, przesłonę kumulacyjną oraz zapalnik denny. Z przodu korpusu znajduje się czepiec balistyczny z sondą oraz czujnikiem piezoelektrycznym. W momencie trafienia w cel sensor generuje impuls elektryczny, który przedostaje się za pośrednictwem przewodu do zapalnika, pobudzając go. Od tyłu w korpus jest wkręcona jego część ogonowa, ze stabilizatorem brzechwowym. Jego skrzydełka są stałe i podkalibrowe. Aby były w swojej roli skuteczne, zostały umieszczone na wydłużonym wysięgniku. Masa pocisku różni się pomiędzy jego wariantami. Masa DM 12 wynosi 13,5 kg, zaś wersji DM 12A1 14,1 kg i wersji DM 12A2 14,15 kg.

Czołg Leopard 2A5 – 34. Brygada Kawalerii Pancernej, Wyry-Gostyń 2018 rok

Ładunek miotający generuje ciśnienie w komorze nabojowej w rzędzie 450-460 MPa i nadaje wylatującemu pociskowi prędkość około 1140 m/s. Co 1000 m lotu pocisku jego prędkość spada średnio około 230 m/s. Podaje się, że w pierwszych wersjach DM 12 mógł on wiązką kumulacyjną przebić stalowy pancerz o grubości 600 mm. Taka wartość była uzyskiwana w czasie prowadzenia statycznych badań przy poligonowych/zakładowych, natomiast strzelanie poligonowe na cele opancerzone pozwalało na osiąganie przebijalności rzędu 480-550 mm w zależności od typu zastosowanego w wozach opancerzenia. Jednak mimo tego pocisk kumulacyjny DM 12 pierwszej wersji mógł doprowadzić do przebicia na wylot standardowego potrójnego ciężkiego celu NATO. Skuteczność tego typu amunicji, jako czynnika rażącego siłę żywą mocno ograniczając ilość zawartej w niej ilości materiału wybuchowego oraz cienka skorupa, która po eksplozji generowała bardzo niewielką ilość odłamków.

W momencie wprowadzenia armat czołgowych Rh 120 do służby, trwały już bowiem prace nad trzecim rodzajem amunicji czołgowej, przeznaczonej pierwotnie do zwalczania śmigłowców. Powstały wtedy dwa wzory amunicji naprowadzanej – podkalibrowej. W przypadku pierwszego prototypu, została zastosowana głowica naprowadzania podczerwoną. Drugi prototyp miał być naprowadzany na cel za pomocą podświetlacza laserowego. W obu przypadkach ich prędkość wylotowa wynosiła około 1100 m/s. Dodatkowo jeszcze zakłady Rheinmetall dopuszczał możliwość skonstruowania też pocisków oświetlających i dymnych, w razie zainteresowania tego typu amunicja przez użytkownika. Dwa ostatnie wzory swoim układem konstrukcyjnym mocno przypominały pociski DM 12.

Na początku XXI wieku wprowadzono linię kinetycznych pocisków odłamkowo-burzących PELE (Penetrator mit erhohten Lateral-Effekt). Amunicja PELE nie zawiera materiału wybuchowego. We wnętrzu skorupy pocisku został umieszczony materiał sprężysty o małej gęstości. W czasie drążenia w przeszkodzie, materiał ten jest ściskany przez otaczające go ścianki głowicy, aby po przebiciu w cel, oddać nagromadzoną energię, wzmagając proces defragmentacji korpusu. Za efekt burzący odpowiada tutaj energia kinetyczna trafiającego w cel pocisku. Jak dotąd zostały opracowane dwie odmiany, bazujące na pociskach DM 33A1 i DM 12A1. W pierwszym przypadku materiał sprężysty znajduje się w komorze wydrążonej w wolframowym rdzeniu, natomiast w drugim modelu – w głowicy bojowej.

W czasie trwania prezentacji w 2005 roku DM 33A1 PELE, znany nam także pod innym oznaczeniem – DM 21, potrafi przebić ścianę żelbetonową o grubości do 200 mm oraz mur ceglany o grubości 450 mm, skutecznie defragmentując za przeszkodami. Sam pocisk zachował pewne zdolności po pokonywania pancerzy stalowych, mogą przebić płytę o grubości do 100 mm, odchyloną pod kątem 60 stopni. Natomiast zaleta DM 12A1 PELE, jest z kolei możliwość przebijania w ścianach otworów, które umożliwiają pokonywanie tych przeszkód przez piechotę.

Kolejnym typem amunicji, była opracowana przez zakłady Rheinmetall – amunicja wielozadaniowa DM 11. W trakcie jego rozwoju, bardzo mocno inspirowano się powstałymi jeszcze na terenie czasów Związku Radzieckiego – pociskami odłamkowo-burzącymi. Wskazuje tutaj to podejście do dotychczasowego stabilizatora na długim ogonie i zastąpienia go krótszym, z rozkładanymi brzechwami oraz klasyczny profil granatów artyleryjskich w prototypowych pociskach.

Kształt skorupy seryjnego modelu amunicji zmieniono na typowy układ dla amunicji z głowicami kumulacyjnymi o dużej prędkości wylotowej, z wysuniętymi w przód trzpieniem czepca balistycznego. Ta sonda nie zawiera jednak czujnika piezoelektrycznego. W porównaniu z amunicją typu DM 12, w DM 11 zrezygnowano z zastosowania ładunku kumulacyjnego, dzięki czemu w głowicy udało się zmieścić 3 kg materiału wybuchowego. Pocisk ma również znacznie grubsze ścianki korpusu. Za czepcem balistycznym, w przedniej części korpusu, gdzie zostały umieszczone kulki wolframowe. Ogółem cała masa elementów rażących – kulek i fragmentów skorupy – wynosi około 9 kg.

Programowalny zapalnik denny w zależności od wybranego reżimu działa jako mechanizm natychmiastowego działania, ze zwłoką lub czasowy. W pierwszym trybie sam pocisk eksploduje w trakcie trwania pokonywania przeszkody, wybijając w niej dziurę. Po wybraniu drugiej nastawy DM 11 przebija materiał pokonywanego celu i eksploduje w środku. W ostatnim trybie sama głowica ulega rozcaleniu przed lub nad wyznaczonym celem, rażąc siłę żywą odłamkami, wygenerowanymi z korpusu oraz kulkami wolframowymi. Zasięg skuteczny amunicji sięga 5000 m, prędkość wylotowa pocisku od 970 m/s w armatach L/44 do prawie 1000 m/s z armat L/55. Sam pocisk jest celny, ponieważ jego rozrzut na odległości 2000 m nie przekracza 0,22 mrad w obu płaszczyznach. Zależnie od wybranej nastawy zapalnika, sam pocisk może być używany do wykorzystywania wyłomów w przeszkodach, służących do niszczenia umocnień lub pojazdów nieopancerzonych i lekko opancerzonych oraz zwalczania siły żywej przeciwnika.

Jednak wykorzystanie pełnych możliwości zastosowania pocisków DM 11, gdzie wymagane jest przeprowadzenie modyfikacji samej armaty czołgu. Tutaj konieczne są: wymiana urządzenia zapłonowego w klinie zamkowym, montaż programatora wraz z odpowiednim okablowaniem oraz odpowiednie aktualizacje w systemie kierowania ogniem. Programowanie zapalnika odbywa się elektrycznie, poprzez zastosowanie odpowiedniego interfejsu, umieszczonym w dnie łuski. Wariantem „budżetowym” wyrafinowanego DM 11, jest nabój z pociskiem, który został oznaczony fabrycznie jako RH 31 HE SQ. Jego zapalnik działa jedynie w trybie „superszybkim”. Stosowanie tego typu amunicji nie wymaga żadnych zmian w uzbrojeniu, ani w systemie kierowania ogniem.

Amunicja ćwiczebna

Pierwszym wzorem pocisku służącego do treningu strzelania pociskami podkalibrowymi był DM 28 (angielskie oznaczenie amunicji ćwiczebnej stabilizowanej brzechwowo – TPFSDS-T). Pod względem budowy był bardzo zbliżony do wersji DM 13, gdzie jednak złożony rdzeń ze spieku wolframu zastąpiono prętem stalowym. Z powodu mniejszej do pocisku bojowego masy, wynoszącej do 3,2 kg DM 28 szybciej wytracał on prędkość – ponad 140 m/s na 1000 m przebytej w locie drogi. W porównaniu do wersji bojowej DM 13, posiadał również znacznie mniejszą przebijalność. Na temat posiadanych danych na temat analogicznego pocisku opracowanego dla gładkościennej, kalibru 105 m, można uznać, że pocisk ćwiczebny DM 28 jest w stanie przebić płytę pancerną o grubości 90 mm, odchyloną o 60 stopni od pionu (długość przestrzeliny wynosiła 180 mm), przy prędkości uderzeniowej w 1375 m/s, przy jego prędkości wylotowej wynoszącej 1700 m/s (jak kolejnego wzoru amunicji ćwiczebnej, czyli DM 38), który mógł wspomniany cel przebić z odległości 2000 m.

Donośność pocisku ćwiczebnego DM 28 była zbyt duża, aby móc z niej bezpiecznie korzystać na większości poligonów NATO, jakie rozlokowane były w Europie, dlatego też wkrótce został wprowadzony nowy typ udoskonalonej amunicji ćwiczebnej, oznaczonej jako DM 38. Tam stabilizator brzechwowy zastąpiony został stabilizatorem w kształcie stożka (angielskie oznaczenie – TPCSDS-T). Zostało w nim wycięte 9 niewielkich otworów. Ponieważ zostały one wykonane pod kątem względem osi wzdłużnej pocisku, po opuszczeniu lufy pocisku, nabierał on pewną rotację, służącą poprawie jego celności.

Jednobazowy ładunek miotający o masie około 8,2 kg, generował ciśnienie 480 MPa, nadając pociskowi DM 38 prędkość wylotową 1700 m/s, gdzie pomimo dużego spadku prędkości w locie, wynoszącego aż 300 m/s na 1000 m, przez pierwsze 2000 m lotu pod względem trajektorii pocisk bardzo wiernie naśladował amunicję bojową. Po przebyciu tego dystansu w wyniku zjawisk aerodynamicznych otwory w stożku przestawały być drożne. Przy prędkości lotu wynoszących 680 m/s – na odległości lotu 3000 m od wylotu lufy – sam stabilizator zaczynał działać jak hamulec aerodynamiczny, powodując gwałtowne zwolnienie pocisku i jego destabilizację w locie. DM 38 wystrzelonego z armaty pod kątem +10 stopni nie przekracza 7500 m. Dla porównania w takich warunkach podkalibrowa amunicja bojowa może sięgać odległości nawet 30 000 m, kiedy w czasie pokoju może ona stanowić bardzo poważne zagrożenie. Gdyby podniesienie takiej armaty sięgało by 45-50 stopni, odległość ta mogłaby wynieść nawet 100 000 m. W trackie trwania służby czołgów, które były uzbrojone w czołgi z armatą Rh 120 były wprowadzane kolejne wersje amunicji DM 38, od wersji A1 do A6. Bazowały one na wycofywanych z linii naboi bojowych DM 13, DM 23 oraz DM 33. Amunicja ćwiczebna zachowuje oryginalne łuski z materiałem miotającym oraz sabot, wymieniany też jest sam pocisk.

Rozwinięciem koncepcji DM 38 jest pocisk DM 48. Od swoich starszych poprzedników różni się balistyką, lepiej naśladującą nowoczesną amunicję bojową na dystansach bojowych. Prędkość wylotowa wynosiła 1690 m/s, a spadek prędkości w locie na 1000 m wynosił 345 m/s.

Najnowszym wzorem ćwiczebnego pocisku podkalibrowego jest DM 88. Opracowano go, aby jak najlepiej oddać balistykę i celność nowoczesnej amunicji bojowej przy jednoczesnym obniżeniu ceny pojedynczego naboju. Kolejnym ważnym elementem było założenie, aby jak najbardziej zmniejszyć zużycie lufy. DM 88 stanowi udoskonalony wariant wprowadzonego nieco wcześniej naboju ćwiczebnego DM 78.

W pocisku ćwiczebnym DM 88 został zastosowany sabot pchający. Sam pocisk spoczywał na płycie oporowej, z lekkiego sabotu, który połączony jest z nią kołkiem ustalającym. Płyta pełni funkcję dla pierścieni wiodącego oraz uszczelniającego. Pierścień centrujący osadzono na krawędzi drugiego dysku, obejmującego pocisk z przodu. Obie płyty łączy cylindryczny płaszcz z tworzywa sztucznego. Rezygnacja z dotychczasowego typowego układu z sabotem siodłowym i połączeniem kształtowym pomiędzy płaszczem, a pociskiem jest głównym czynnikiem sprzyjającym obniżeniu kosztów produkcji pocisków ćwiczebnych DM 88. Przedni dysk oraz płaszcz są dzielone na dwie sekcje. W przednim dysku wycięte zostały otwory, przez które w czasie wystrzału napływa powietrze. Po opuszczeniu wylotu lufy, opór aerodynamiczny powoduje rozcalenie się sabotu od pocisku.

Także sam pocisk się wydaje różnić od poprzednich wzorów. Tak jak w przypadku amerykańskiej amunicji ćwiczebnej typu TPCSDS-T M865, gdzie w stabilizatorze nie zostały wykonane otwory, lecz zostały wykonane specjalne wycięcia na krawędziach stożka. Ma on też stosunkowo duże wydłużenie, aby lepiej naśladować nowoczesne pociski bojowe. Prędkość wylotowa pocisku ćwiczebnego DM 88 wynosiła 1710 m/s z armat L/44 oraz aż 1790 m/s, kiedy wystrzeliwano je z armat L/55. W normalnych warunkach, pocisk jest wystrzeliwany przy ciśnieniu 360 MPa, dzięki czemu w znacznie mniejszym stopniu niż amunicja bojowa zużywała przewód lufy.

Ćwiczebnym odpowiednikiem pocisków DM 12 są pociski DM 18. Różnica pomiędzy amunicja bojowej, głowica została pozbawiona ładunku bojowego oraz zapalnika. Korpus pocisku DM 18 wykonano ze stali, czepiec balistyczny zaś ze lekkiego stopu. Pocisk poza podstawową wersją występuje jeszcze w wariantach A1 do A4. Ostatnie serie tej amunicji powstają w wyniku konwersji wycofywanych pocisków bojowych DM 12.

Listę amunicji ćwiczebnej zakładów Rheinmetall zamykają nowo opracowane naboje z pociskami DM 98 (fabryczne oznaczenie Rh 88) i DM 58. Ten pierwszy powstał jako możliwość poszukania jak najtańszej wersji odpowiednika DM 11 do strzelań na dystansie do 2500 m. Przez wojska Bundeswehry został przyjęty do uzbrojenia w 2016 roku. Pod względem budowy DM 98 przypomina amerykański pocisk M831A1. Zamiast ogona z brzechwami pocisk stabilizuje w locie odpowiednio ukształtowana tylna część skorupy. Pod względem budowy pocisk ćwiczebny DM 98, mocno przypomina amerykański. M831A1. Zamiast zastosowanego ogona z brzechwami, pocisk w locie jest stabilizowany w locie przez odpowiednio ukształtowaną tylną część skorupy. W pocisku DM 98 został zastosowany korpus, który jest otwarty od strony ładunku miotającego – w amerykańskim M831A1, pocisk posiada płytę denną. Smugacz znajduje się wewnątrz samej skorupy. Masa kompletnego naboju wynosi 21,6 kg, pomimo obniżonego ciśnienia w trakcie oddawania wystrzału sięga ono 480 MPa. Prędkość wylotowa pocisku, wystrzelonego z armaty L/44 wynosi 1140 m/s, natomiast w wersji L/55 sięga ona 1185 m/s.

Pociski ćwiczebne DM 58 stanowią uzupełnienie dla DM 98. Sam nabój posiada masę 29 kg, czyli tak jak w przypadku DM 11. Generowane w trakcie strzału ciśnienie nie przekracza 570 MPa, co odpowiada amunicji bojowej i pozwala nadawać 19 km pociskowi prędkości wylotowej w armatach L/44 980 m/s oraz w armatach L/55 do 1015 m/s. Do tej pory, pomimo pomyślnie zakończonych prób i testów poligonowych, nabój z pociskiem DM 58 nie znalazł jeszcze nabywców.

Bezpieczeństwo używanej amunicji

Decyzja o wprowadzeniu do uzbrojenia podstawowego czołgu armii Bundeswehry, który będzie uzbrojony w gładkościenną armatę kalibru 120 mm, została podjęta jednak ze świadomością, które się wiążą z pewnymi, nowymi zagrożeniami dla załóg tych czołgów. Dotyczyło to nowego rodzaju amunicji, ze częściowo spalającą się łuską, ale nie jak w brytyjskich wozach, rozdzielnie ładowaną, tylko scaloną. Zgodnie z oczekiwaniami, amunicja ta okazała się jednak bardziej podatna na uszkodzenia, w stosunku do amunicji z metalowymi łuskami. W skład łuski wchodzi kilka ważnych elementów: metalowe dno z gumową uszczelką (stalowe lub miedziane), zasadnicza część cylindryczna (w niektórych przypadkach, złożona ona jest z dwóch fragmentów) i impregnowanego i lakierowanego papieru nitrocelulozowego oraz część górna, o kształcie ściętego stożka. Wzajemne połączenie tych dwóch składowych oraz scalenie łuski z pociskiem stanowi poważne wyzwanie, do dziś pozostając ważnym przedmiotem badań odpowiednich do tego ośrodków, odpowiedzialnych za rozwój tego typu amunicji. Stosowane tutaj są różnego rodzaju kleje, łącza kształtowe, pierścienie dociskające, niekiedy także wkręty. Połączenia te stanowią miejsca o mocno osłabionej wytrzymałości.

Same ścianki „łuski” samoopalającej mają grubość 3-4 mm, dlatego też mogą stosunkowo łatwo zostać uszkodzone, ulec przedarciu lub przebiciu. Tworzący je materiał, pomimo impregnacji, pozostaje stosunkowo wrażliwy na wilgotność. Dużym ryzykiem dla tego typu amunicji są powstające podczas pracy czołgu, jego ruchu, obrotu wieży – powstające wibracje. Aby zmniejszyć tego typu ryzyko, łuski są lakierowane. W niektórych wzorach stosowanej amunicji, ziarna prochowe są dodatkowo zabezpieczane w woreczkach, aby dodatkowo zmniejszyć prawdopodobieństwo rozsypania się amunicji. Osobnym tutaj zagadnieniem jest sposób przechowywania samej amunicji, na specjalnych stelażach, tłumiące wszelkie wibracje, oraz odpowiednie warstwy oddzielające naboje od załogi wozu .Dlatego dobrym rozwiązaniem, stosowanym akurat w czołgach amerykańskich M1, jest pełna izolacja amunicji od załogi wozu, w specjalnych komorach amunicyjnych, posiadające do tego osłabione strefy, które pozwalają amunicji, która po uszkodzeniu eksploduje, wyzwolić jej energię w miejscu, które nie zagraża samej załodze.

Kolejne zagrożenie dla załóg czołgów stanowią dna wystrzelonych łusek. Wiele typów amunicji stosuje zapłonniki prętowe, wystające z metalowego okucia. Jak wykazały badania przeprowadzone w latach 80. XX wieku w Stanach Zjednoczonych, bezpośrednio po wystrzale ich temperatura 370 stopni Celsjusza. Była ona wystarczająco wysoka, aby spowodować natychmiastowy zapłon uproszczonego na zapłonnik naboju z jednobazowym (bazujący na nitrocelulozie) materiałem miotającym. W ciągu minuty metalowa metalowych den spadała do około 180 stopni Celsjusza. Po tym czasie zetknięcie rozgrzanego okucia ze ściankami łuski nie zapala jej od razu, także ziarna prochowe wymagają kilkudziesięciu sekund stałego z nim kontaktu, aby zając się ogniem. Następnie bezpieczeństwo czołgistów było podnoszone podnoszone poprzez zastosowanie na nabojach powłok lakierniczych oraz zastosowania nowoczesnych i mało wrażliwych prochów wielobazowych o wyższej temperaturze zapłonu. Osobne zagrożenie stanowią toksyczne produkty spalania ziaren prochowych oraz materiału łusek. Część wysiłku badawczego jest skierowana na zastąpienie substancjami potencjalnie niebezpiecznymi dla załóg maszyn, mniej szkodliwymi odpowiednikami.

W ciągu następnych kilkudziesięciu lat służby czołgów, uzbrojonych w tego typu armaty, dochodziło do wypadków, związanych z tego typu amunicją. Tutaj najlepiej dziś są udokumentowane wypadki, związane z załogantami czołgów M1A1 Abrams.

4 lipca 1988 roku w czasie strzelań treningowych doszło do rozcalenia się naboju z podkalibrowym pociskiem ćwiczebnym (TPFSDS M865). Część ziaren prochowych (materiał nitrocelulozy M14) wpadła do zasobnika na wystrzelone dna i zapaliła się od rozgrzanych zapłonników. Widząc płomienie ładowniczy wpadł w panikę i upuścił uszkodzony nabój, który zajął się ogniem. W tym incydencie na szczęście nikt nie odniósł większych obrażeń. Znacznie mniej szczęścia miała załoga innego czołgu M1A1 Abrams, który wziął udział w ćwiczeniach poligonowych 14 lipca 1988 roku. Tym razem ładowniczy maszyny, mocując się z niedomkniętym zamkiem, wypuścił z rąk kolejny, przygotowany do załadowania nabój działowy. , który spadł na dno kosza wieży. Rozpalony pręt zapłonnika przebił ścianę ładunku, powodując powstanie bardzo gwałtownego pożaru. W wozie zginęli jego dowódca i działowy, który nie zdążyli się wydostać z wypełnionego toksycznym dymem czołgu. 2 grudnia 1989 roku na poligonie w Grafenwoehr, kiedy doszło do kolejnego śmiertelnego wypadku. Tutaj do tragedii doprowadziła niestaranność samej załogi, która po czyszczeniu przewodu lufy, nie usunęła z jej przewodu resztek oleju oraz panująca na poligonie niska temperatura. Po drugim wystrzale, w komorze nabojowej pozostały niewypalone fragmenty łuski. Ładowniczy dostał kolejny nabój z ćwiczebnym pociskiem z głowicą kumulacyjną. Ponieważ jednak w polu widzenia pojawiły się nowe cele, dowódca wozu wydał rozkaz, aby rozładować armatę i załadować nowy nabój z ćwiczebnym pociskiem TPFSDS M865. Po otwarciu zamka i rozpoczęciu usuwania łuski, powietrze z przedziału bojowego podsyciło tlące się resztki, powodując zapłon ładunku miotającego i wystrzelenie naboju do wnętrza wieży. Trujący dym zabił wówczas działonowego, który w trakcie trwania wybuchu nie miał na swojej głowie hełmu i w ataku paniki bardzo mocno uderzył się w strop wieży i szybko stracił przytomność. Sam dowódca nie był w stanie wystarczająco szybko, w pełni otworzyć włazu i doznał bardzo dotkliwych poparzeń. Bliski śmierci był również kierowca wozu, który także nie mógł się wydostać z maszyny i poważnie nawdychał się on toksycznych oparów.

Znany też jest w Polsce, wypadek, jaki się zdarzył z udziałem „polskiego” czołgu podstawowego Leopard 2A4, który miał miejsce na poligonie w Świętoszowie 17 września 2015 roku. Do pożaru doszło prawdopodobnie w wyniku rozcalenia się naboju czołgowego i zetknięcia ziaren prochowych z rozgrzanymi wystrzelonymi denkami łusek. Najmocniej poparzony ładowniczy, zmarł po prawie trzech tygodniach w szpitalu, dowódca oraz celowniczy (działonowy) także odnieśli pewne obrażenia. Przyczyną tragedii okazała się poważnie wadliwa amunicja naszej, krajowej produkcji ze Skarżyska-Kamiennego.

Obecnie w niektórych krajach użytkujących czołgi Leopard 2, poza niemiecką amunicją kalibru 120 mm, użytkuje się także różne typy amunicji z innych państw, posiadających wozy z armatami licencyjnymi kalibru 120 mm. Na przykład Szwedzi do swoich Leopardów 2S zdecydowali się na amunicję kalibru 120 mm pochodzącą z Izraela: pocisk Slpprj m/95 to licencyjny wariant M322 , pochodzący z Israel Military Industries, z kolei pod oznaczeniem Slsgr m/95 kryje się natomiast granat odłamkowo-burzący, który został opracowany wspólnie siłami spółek Bofors oraz izraleskiego IMI. Z kolei siły zbrojne Danii wprowadziły do swoich jednostek ognia dla czołgów Leopard 2A5 – amerykańskie pociski kartaczowe M1028. Bojową amunicję przeciwpancerną – podkalibrową oraz kumulacyjną i amunicję ćwiczebną wdrożono do seryjnej produkcji w Polsce.

Zapas jednostki ognia w jednym Leopardzie 2 w wersjach A4/A5 wynosi łącznie 42 naboje scalone. Piętnaście z nich znajduje się w magazynie podręcznym (pierwszego rzutu), który jest umieszczony w lewej stronie niszy wieży, tuż za stanowiskiem ładowniczego. Przestrzeń ta jest oddzielona od magazynu podręcznego – pancerną grodzią, odsuwaną za pomocą napędu elektrycznego na czas ładowania. Strop tego magazynu przykryto pokrywą, stanowiącą w przypadku pożaru amunicji i jej eksplozji (rozprężenia gazów po pożarze), tzw. słabsze ogniwo. Pozostałe 27 naboi zostało umieszczonych na stelażu w kadłubie na lewo od stanowiska kierowcy. Amunicja ta jest niedostępna w czasie trwania walki, przed jej użyciem, ładowniczy musi przeładować ją do magazynu podręcznego w wieży.

Uzbrojenie pomocnicze czołgu Leopard 2 stanowi sprzężony z armatą czołgową karabin maszynowy MG-3A1 oraz przeciwlotniczy MG-3, który jest umieszczony na obrotnicy przy włazie ładowniczego. Ta ostatnia broń może być nasprowadzana w zakresie od -10 do +75 stopni. Zapas amunicji karabinowej wynosi 4750 naboi karabinowych w standardzie NATO kalibru 7,62/51 mm. Tysiąc z nich jest zataśmowanych i podpiętych do karabinu maszynowego MG-3A1. Pozostała część karabinowej jednostki ognia znajduje się w skrzynkach i jest rozmieszczona w przedziale bojowym i kierowania. Standardowo w czołgu znajduje się także 480 nabojów pistoletowych kalibru 9/19 mm do broni osobistej członków załogi czołgu oraz amunicja do pistoletu sygnałowego. Ponadto, w magazynie podręcznym umieszczono cztery granaty obronne F-1.

System kierowania ogniem (SKO)

W momencie wejścia do służby Leoparda dysponował bardzo nowoczesnym systemem kierowania ogniem. Należy on do tzw. typu dyrekcyjnego, w którym działonowy sprawuje bezpośrednią kontrolę nad położeniem linii celowania pierwotnie stabilizowanych przyrządów celowniczych. Zadaniem tego przelicznika (komputera) balistycznego jest wypracowanie sygnałów sterujących mechanizmami obrotu wieży i podniesienie armaty. Uzbrojenie jest następnie zgrywanie zgrywane z linią celowania lub też naprowadzane na wyprzedzony punkt celowania w przypadku celów ruchomych.

Sercem systemu jest przelicznik balistyczny. Od połowy lat 80. XX wieku jest to jednostka całkowicie cyfrowa. Komputer integruje dane z pulpitów sterowniczych, przyrządów celowniczych i czujników: przechylenia czopów armaty i jej podniesienia, położenie kierunku wieży oraz prędkości czołgu. W czasie przygotowania rozwiązania balistycznego są uwzględniane m.in.: rodzaj i typ amunicji, odległość od celów, temperatura powietrza i materiału miotającego, położenie wozu nad poziomem morza (ciśnienie powietrza), prędkość poprzeczna wiatru i przechylenie, a także ruch własny pojazdu (czujnik w układzie napędowym). Część tych danych musi zostać wprowadzona ręcznie przed rozpoczęciem strzelania.

W skład systemu kierowania ogniem wchodzą przyrządy optoelektroniczne działonowego i dowódcy czołgu, pulpity kontrolne i obsługowe oraz bloki elektroniki. Część z tych ostatnich umieszczono w przedziale bojowym, część w niszy wieży.

Podstawowym przyrządem celowniczym działonowego czołgu Leopard 2A4 jest EMES-15A1. Służy on do naprowadzania obserwacji, celowania oraz pomiaru odległości, zarówno jak dnia oraz w nocy. EMES-15 jest przyrządem peryskopowym z dwoma okularami, zapewnia duży komfort celującemu. Kanał dzienny, posiada stałe 12 krotne powiększenie, a samo pole widzenia wynosi 5 stopni. Kanał nocny realizuje dwa powiększenia: 4 krotne z polem widzenia 15 na 7,5 stopni oraz powiększenie 12 krotnego z polem widzenia 5 na 2,5 stopnia. Pierwszy z trybów nocnych jest zazwyczaj przeznaczony do poszukiwania celów, drugi do prowadzenia ognia na wyznaczony cel. Zwierciadła wejściowe celownika są stabilizowane w obu płaszczyznach. Średni błąd stabilizacji nie przekracza 0,1 mrad.

Kanał nocny bazuje na skanerze termalnym WBG-X. Termowizor ten zalicza się do pierwszej generacji sprzętu tego rodzaju. Promieniowanie z zakresu dalekiej fali podczerwonej (7,6 – 11,75 µm) jest przechwytywane przez układ optyczny (wykonany ze szkła germanowego) i kierowanie przez ruchome zwierciadło skanujące na pole detektorów. Sensor zawiera 120 elementów ciepłoczułych, które generują sygnały elektryczne, proporcjonalne do pobudzenia ich promieniowaniem. Wytworzone impulsy, po wzmocnieniu, sterują pracą linijki złożonej z czerwonych diod. Światło emitowane przez nie odbija się od drugiej strony zwierciadła skanera i pada na powierzchnię lampy wzmacniacza obrazu, generują zobrazowanie termalne obserwowanego wycinka terenowego. Po przejściu przez układ optyczny i uzupełnieniu m.in.: o znak celowniczy i inne komunikaty wyświetlane przez system kierowania ogniem obraz trafia do binokularowego podzespołu wzglądu.

Detektory do poprawnej pracy wymagają schłodzenia do 77 stopni Kelvina (ok. minus 196 stopni Celsjusza). Osiągnięcie temperatury roboczej trwa prawie 20 minut. W tubusie celownika EMES-15 zintegrowano dalmierz laserowy CE628, bazujący na granacie itrowo-aluminiowym z domieszką neodymu (Nd:YAG). Emituje on wiązkę o długości fali 1,064 µm. Zasięg dalmierza wynosi od 200 do 9999 metrów. W przypadku strzelania na większe odległości działonowy musi ręcznie wprowadzić oszacowaną wartość. Dokładność pomiaru wynosi 10 metrów. Urządzenie może wysyłać wiązkę spójnego światła co 6 sekund. W razie takiej potrzeby jest możliwe wyemitowanie trzech impulsów laserowych w odstępie co 2 sekundy. Jednak po tym cyklu należy zrobić 11 sekundową przerwę, aby nie uszkodzić dalmierza.

Natomiast w czołgu Leopard 2A5 zastosowano nowy wariant celownika, oznaczony jako EMES-15A2. Większość zmian miała na celu podniesienie głowicy o ok. 200 mm w celu dostosowania do nowej wieży. Zmodyfikowano napęd klap osłaniających obiektywy z hydraulicznego na elektryczny. W lewej ruchomej osłonie nawiercano niewielki otwór, umożliwiający obserwację w ograniczonym zakresie przy zamkniętych pokrywach. Działonowy Leoparda 2A5 może wybrać czy system kierowania ogniem ma opracować rozwiązania z uwzględnieniem ostatniego odbicia wiązki lasera (jak w Leopardzie 2A4), czy pierwsze.

W kołysce armaty zamontowano celownik awaryjny. W przypadku Leoparda 2A4 jest nim teleskopowy przyrząd FERO Z18, w wozach należących do wariantu A5 zaś w wersji Z18A2 z peryskopową głowicą. Oba celowniki realizują powiększenie X8 z 10-stopniowym polem widzenia.

W Leopardzie 2A5 dotychczasowe ręczne napędy hydrauliczne pomp awaryjnych zastąpiono pojedynczym manipulatorem, który się obsługuje prawą ręką. Ma on kształt drążka, który jest wyposażony w bezpiecznik. Rękojeść ta uruchamia awaryjny elektryczny układ naprowadzania uzbrojenia. Pozostałe zmiany na stanowisku działonowego w stosunku do czołgu wersji A4 polegały na przesunięciu wskaźnika położenia wieży oraz zlikwidowaniu podpórki klatki piersiowej czołgisty.

Dowódca Leoparda 2 dysponuje panoramicznym przyrządem obserwacyjno-celowniczym, w przypadku czołgu w wariancie A4 – wyłącznie dziennym przyrządem PERI R17A1. Głowica celownika się obracać o kąt pełny, lustro wejściowe – od -13 do +20 stopni. Maksymalna prędkość obrotu głowicy w poziomie i zwierciadła z pionie wynosi 10 stopni na sekundę. W trybie przerzutowym szybkość przemieszczania się linii celowania sięga 40 stopni na sekundę. Celownik ten realizuje dwa możliwe powiększenia. Pierwsze, x2 z 30 stopniowym polem widzenia jest wykorzystywane do ogólnej obserwacji otoczenia wokół czołgu. Do obserwacji szczegółowej oraz do celowania służy powiększenie x8 z 8 stopniowym polem widzenia. Linia celowania jest stabilizowana w obu płaszczyznach.

Obserwacja przy użyciu PERI odbywa się za pomocą pojedynczego okulara, umieszczonego dogodnie dla prawego oka dowódcy. Do sterowania przyrządem dowódca używa manipulatora drążkowego, znajdującego się po prawej stronie jego stanowiska. Przyrząd ten ma postać nieruchomej rękojeści z ruchomym „grzybkiem” – przyciskiem kciukowym. Na drążku znajdują się również przyciski spustu, obsługi dalmierza laserowego, wyboru trybu pracy i jego wyłączenia.

Podstawowe zadanie dowódcy czołgu Leopard 2, w aspekcie wykorzystania siły ognia czołgu, polega na wyszukiwaniu celów i wskazywaniu ich działonowemu. Za pomocą PERI i odpowiedniego przycisku na rękojeści sterowniczej dowódca może sprowadzić linię celownika z EMES-15, w rejon własnej obserwacji. W razie potrzeby może również samodzielnie naprowadzać uzbrojenie główne czołgu oraz oddać strzał. Dowódca nie dysponuje jednak zaawansowanym dostępem do funkcji systemu kierowania ogniem, w tym automatycznego wypracowania wyprzedzonego punktu celowania. PERI R17A1 nie został również wyposażony w dalmierz laserowy.

Drugą możliwością dowódcy z skorzystania z uzbrojenia jest przejęcie kontroli nad celownikiem EMES-15. Tubus przyrządu jest połączony z układem optycznym z korpusem PERI R17A1. Po włączeniu odpowiedniego trybu w okularze przyrządu panoramicznego rzutowany jest obraz z jednego z obu kanałów EMES-15. Obsługując się głównym celownikiem, dowódca może samodzielnie przeprowadzić cały proces celowania, włącznie z pomiarem odległości i oddać ostatecznie strzał. System nie pozwala mu jednak skorzystać z „dynamicznego wyprzedzania celu” na linii celownika.

Jedną z najważniejszych zmian wprowadzonych w Leopardzie 2A5 było zastąpienie PERI R17A1, jego udoskonalonym modelem w wersji R17A2. Został on teraz umieszczony za włazem dowódcy, po jego lewej stronie. Jego głowica znajduje się o ok. 250 mm wyżej od wcześniejszego modelu R17A1. Nowy przyrząd otrzymał kanał nocny, wykorzystujący termowizor 2 generacji określony jako TIM. Zapewnia on lepsze warunki obserwacji od WBG-X, o połowę także skrócił czas schładzania detektorów do właściwej temperatury. Przyrząd realizuje powiększenie x4 oraz x12 – w tym drugim trybie jest jeszcze możliwe dwukrotne powiększenie w trybie cyfrowym (zoom), przechwyconego obrazu. Do wyświetlania termogramu służy czarno-biały monitor, zamontowany po prawej stronie od okularu dowódcy. Obraz dzienny jest widoczny, jak dotąd w okularze celownika, dostępny teraz dla lewego oka. W Leopardzie 2A5 wyeliminowano optyczne połączenie EMES-15A2 z PERI R17A2. Zamiast tego w korpus głównego celownika wbudowano kamerę cyfrową. Przechwytuje ona obraz wyjściowy z EMES-15, który może być następnie rzucany na monitor dowódcy czołgu.

Układ naprowadzania i stabilizacja uzbrojenia czołgu

W czołgu Leopard 2A4 zamontowano elektrohydrauliczny układ naprowadzania i stabilizacji głównego uzbrojenia WNA-H22. W jego skład wchodzą: agregat hydrauliczny z pulpitem obsługowym, blok elektroniki sterującej, przewody cieczy hydraulicznej, siłowniki napędów obrotu wieży i podniesienia armaty czołgu. Ponadto do samego okładu należą dźwignie naprowadzania ręcznego oraz czujniki żyroskopowe położenia uzbrojenia.

Jak wspominano już wcześniej, ze względów bezpieczeństwa, pompa hydrauliczna została umieszczona w osobnym przedziale w niszy wieży czołgu. Ciśnienie robocze wynosi do 160 bar. Układ kontrolny wyłącza pompę przy przekroczeniu przez płyn hydrauliczny 112 stopni Celsjusza. W zwykłym trybie pracy systemu kierowania ogniem, obrót wieży odbywa się z maksymalną prędkością 40 stopni na sekundę. Minimalna szybkość do 0,0115 stopnia na minutę. W przypadku armaty prędkość naprowadzania największa i najmniejsza wynoszą odpowiednio 45 i 0,0115 stopnia na sekundę. Armata może się obracać w pionie od -9 do +20 stopni. Nie dotyczy to jednak strefy nad przedziałem napędowym, szerokiej łącznie na 150 stopni. Po znalezieniu się w tej strefie armaty, jej zakres spada z 0 do +3 stopni.

W przypadku awarii należy zastosować ręczne pompy napędów naprowadzania uzbrojenia głównego. Dla zmiany położenia armaty lub wieży o jeden stopień należy wykonać cztery obroty odpowiednią korbą. Układ WNA-H22 jest również odpowiedzialny za stabilizację wieży oraz armaty wraz z sprzężony z nim karabin maszynowy. Ocenia się, że średni błąd stabilizacji nie przekracza 0,15-0,2 mrad w pionie i 03-04 mrad w poziomie. W normalnym trybie działania, pracą układu naprowadzania steruje system kierowania ogniem. Umożliwia on realizację tzw. stabilizacji „w punkt”. W takiej sytuacji armata jest nakierowywana na punkt celowania z uwzględnieniem zmiany położenia celu i własnego czołgu. Na czas ładowania układ wyłącza stabilizację armaty i nadaje jej stały, dogodny kąt podniesienia.

Jednym z elementów modernizacji Leoparda 2 do wariantu A5 było zastąpienie WNA-H22, na układ całkowicie elektryczny, oznaczony jako E-WNA. Wyróżnia się znacznie większą bezawaryjnością, a budowa modułowa znacząco ułatwiała prace obsługowe i ewentualne jego naprawy. W odróżnieniu od poprzedniego rozwiązania, w przypadku przebicia pancerza elementu układu nie stanowią poważnego zagrożenia dla załogi wozu. Prędkość naprowadzania uzbrojenia pozostała w niezmienionym poziomie. Zastosowanie takiego układu poprawiło jednak precyzję strzał, zwłaszcza w ekstremalnych temperaturach.

Wyposażenie łączności i nawigacji czołgu

Komunikacja pomiędzy członkami załogi odbywa się za pomocą interkomu. Pulpity sterowania układem znajdują się przy stanowiskach czołgistów. W skład systemu łączności wewnętrznej chodzą również sznury przełącznikowe, a także komplety słuchawek i mikrofonów lub hełmofony.

Łączność zewnętrzna bazuje na radiostacji serii SEM 80/90. Są to nowoczesne urządzenia cyfrowe, działające na falach ultra krótkich (30-79,975 MHz). Umożliwiają one łączność w trybie jawnym lub utajnionym oraz transmisję danych. W przypadku SEM 80 maksymalny zasięg korespondencyjny wynosi pomiędzy pojazdami wynosi od 5 do 9 km, odległość dla odpowiednio wybranego trybu pracy z mocą 0,4 lub 4 W. W SEM 90 moc zwiększono do 40 W, co podniosło zasięg do 15 km. W niektórych wozach montowano starsze radiostacje serii SEM 25/35. Pojedyncze urządzenie umieszcza się w niszy wieży, bezpośrednio za siedziskiem dowódcy. Czołgi dowódców pododdziałów są wyposażane w dwie radiostacje.

W Leopardzie 2A5 wprowadzono hybrydowy system nawigacji. Składa się on z modułów bezwładnościowego oraz satelitarnego. Antena odbiorcza systemu znajduje się na stropie niszy wieży. Ponadto w przekładni umieszczono czujnik prędkości własnej czołgu. Dostęp do systemu odbywa się za pomocą panelu kontrolnego zamontowanego na stanowisku dowódcy.

Ruchliwość maszyny

Wszystkie seryjne wersje produkcyjne czołgów podstawowych Leopard 2, w ruch wprawia silnik MTU MB 873 Ka-501. Jest to jednostka dwunasto-cylindrowa, czterosuwowa, o zapłonie samoczynnym, chłodzona cieczą i turbodoładowana. W układzie doładowującym zastosowano dwa zespoły złożone z filtrów (wstępne cyklonowe i dokładne suche), sprężarki napędzającej energią gazów spalinowych oraz chłodnicy powietrza. Po wykorzystaniu spaliny są usuwane przez dwa otwory w tylnej płycie kadłuba. Pojemność skokowa MB 873 Ka-501 wynosi 47,6 litra. Silnik rozwija moc 1500 KM (1103 kW) przy prędkości 2600 obrotów na minutę. Zapewnia to współczynnik mocy jednostkowej na poziomie 20kW/t (27,2 KM/t), dla wersji czołgu Leopard 2A4 oraz 18,4 KW/t (25KM/t) dla wersji czołgu Leopard 2A5. Należy jednak pamiętać, że jest to parametr nominalny – docierający do kół napędowych strumień mocy jest pomniejszony m.in.: przez różnej jej odbiorniki. Dla przykładu, układ chłodzenia zużywa ok. 160 kW (220 KM), co stanowi blisko 15% mocy nominalnej silnika. Prąd zasilany pokładową instalacją elektryczną jest wytwarzana przez generator o mocy 20 kW.

Za zapewnienie właściwych termalnych warunków pracy zespołu odpowiada układ chłodzenia. W jego skład wchodzą m.in.: dwie chłodnice pierścieniowe, pompy elektryczna i mechaniczna, zbiornik wyrównawczy płynu chłodzącego oraz wymienniki ciepła tegoż płynu, oleju przekładniowego i silnikowego. Obieg powietrza jest wymuszony przez dwa wentylatory. Po przejściu przez chłodnice ogrzane powietrze, następnie wydostaje się z przedziału napędowego przez otwory z tyłu kadłuba, gdzie miesza się ze spalinami, obniżając ich temperaturę.

Czołg Leopard 2A5 – 1. Brygada Pancerna z Wesołej, Wieś Mokra, 2019 rok

Silnik został zblokowany z układem napędowym Renk HSWL 354. W jego skład wchodzą m.in.: dwustopniowa przekładnia hydrokinetyczna ze sprzęgłem blokującym, planetarna skrzynia biegów, przekładnia nawrotna, hamulec hydrodynamiczny, hydrostatyczna przekładnia kierowania, hydrokinetyczne sprzęgła skrętu, rzędy sumujące oraz tarczowe hamulce główne. Skrzynia biegów, współdziałająca z przekładnią nawrotną, realizuje cztery przełożenia w przód i dwa wsteczne.

Hydrostatyczny mechanizm kierunkowy zapewnia nieskończenie wiele obliczeniowych promieni, z jakimi możliwy jest skręt czołgu. Każde przełożenie ma minimalny promień skrętu. W przypadku pierwszego biegu wynosi ono 7 metrów, następnych biegów odpowiednio: 13, 18 i 27 metrów. Bezstopniowy sposób kierowania oznacza bardzo dobrą kontrolę kierowcy nad ruchem wozu, która jest realizowana za pomocą wychylenia kierownicy. HSWL 354 umożliwia sterowanie w trybie automatycznym, w trybie jazdy do przodu, do tyłu oraz w reżimie neutralnym. W tym ostatnim możliwy jest obrót czołgu w miejscu, z ogniwami gąsienic, które przewijają się w przeciwne strony. Zajmuje on minimum 10 sekund (36 stopni na sekundę). Dostępne jest również ręczne sterowanie zmiana przełożeń. Wówczas jednak kierowca ma do dyspozycji trzy biegi do przodu i pojedynczy wsteczny.

Mocną stroną HSWL 354 jest zwalniacz. Odpowiada on za większość procesu hamowania, odznacza się również dużą niezawodnością. Retarder dowiódł swojej przydatności m.in.: w czasie badań przeprowadzonych w Szwajcarii na początku lat 80. XX wieku. Udział w konkursie wzięły wtedy dwa czołgi Leopard 2A1, przeciwko dwóm amerykańskim M1 Abrams. Hydrodynamiczny spowalniacz HSWL 354 działał pewnie i bezawaryjne. Tymczasem w przypadku jednego z Abramsów doszło do groźnego incydentu. Układ hamulcowy transmisji X1100 amerykańskiego czołgu polegał na chłodzonych olejem hamulcach tarczowych. Były one szczególnie obciążone w warunkach górskich. W trakcie prób na przełęczy Gurnigel fragmenty zużytych okładzin zablokowały filtr olejowy. Kierowca wozu zignorował wówczas alarm i doprowadził do przegrzania układu hamulcowego, co skutkowało częściową utratą kontroli nad 55-tonową maszyną.

Silnik i układ transmisyjny są zblokowane w zespół napędowy. Po napełnieniu płynami eksploatacyjnymi, jego masa wynosi 6120 kg. Konstrukcja bloku i jego złącz umożliwia zastosowanie szybką wymianę w warunkach polowych. Proces ten trwa teoretycznie ok. 45 minut. W praktyce wymontowanie gorącego bloku zespołu może zająć więcej czasu.

Zespół napędowy czołgu Leopard 2A4 zapewnia mu rozwinięcie prędkości do 72 km/h na drodze (Leopard 2A5 przy większej masie – 68 km/h). Przełożenia biegu wstecznego zapewniają mu prędkość do 31 km/h (PT-91 „Twardy” – 4 km/h). Minimalna prędkość z jaką może poruszać się czołg wynosi 4 km/h. Od 0 do 32 km/h czołg Leopard 2A4 rozpędza się w 6 sekund co jest bardzo dobrym wynikiem (Leopard 2A5 – 7,2 sekundy).

Całkowity zapas paliwa w czołgu Leopard 2 wynosi 1160 litrów. Główne zbiorniki mieszczą 250 oraz 280 litrów paliwa – zostały ulokowane w przedziale napędowym, tuż przy grodzi ogniowej. Dwa kolejne, pojemności 230 i 350 litrów, znajdują się odpowiednio na lewej i prawej półce nadgąsienicowej, w przedniej części kadłuba czołgu. Jednak sam silnik pobiera paliwa bezpośrednio z 50-litrowego zbiornika paliwa, który znajduje się w pobliżu jednostki napędowej czołgu. Zapas paliwa pozwala maszynie na pokonanie po drodze (w zależności od dynamiki jazdy) od niecałych 550 kilometrów do 340 kilometrów po drogach utwardzonych oraz ok. 300-220 kilometrów w nierównym terenie. Zużycie paliwa wynosi odpowiednio do wymienionych warunków od 2,9-3,4 litrów na 1 kilometr, do maksymalnego zużycia 5,3 litrów na kilometr przebytej drogi.

Układ jezdny czołgu

Ciężar czołgu rozkłada się na łącznie 14 dwutarczowych kół jezdnych, po 7 na stronę. Są one indywidualne zawieszone za pośrednictwem wahaczy wleczonych na wałkach skrętnych. Właściwości drążków zapewnia duże możliwości ruchu pionowego kół. Ugięcie dynamiczne wynosi do 350 mm. Po uwzględnieniu przesunięcia w dół od położenia równowagi statycznej całkowita droga kół jezdnych w pionie dochodzi do (średnia) 526 mm. To bardzo dobry wynik, który pozwala niemieckiej maszynie osiągać dużą dzielność terenową. Dla porównania parametr ten dla czołgu Abrams wynosi on ok. 540-560 mm, T-80U – blisko 460 mm, a T-72M1 niespełna 370 mm. Wyraźnie większy zakres ruchu kół jezdnych w pionie miał KPz 70 (z zawieszeniem hydropneumatycznym) oraz posiadają izraelskie czołgi Merkawa w wersjach Mk. 3 i Mk. 4.

Kolejnym atutem zawieszenia czołgu Leoparda 2 są amortyzatory, montowane przy pierwszej, drugiej, trzeciej, szóstej i siódmej parze kół jezdnych. Niemieccy konstruktorzy zastosowali w osadach wahaczy oryginalne tłumiki cierne. Wygaszają one drgania kadłuba za pomocą trących o siebie płytek. Konstrukcja amortyzatorów ciernych zapewnia zwiększenia się siły ograniczającej ruch kół wraz ze wzrostem ugięcia. Ta progresywna charakterystyka tłumików również służby poprawie właściwości jezdnych oraz stabilności wozu w trakcie pokonywania trudnego terenu. Ruch wahaczy wyżej wymienionych par kół jest blokowany za pomocą hydraulicznych ograniczników.

W skład zawieszenia wchodzą także rolki podtrzymujące górne gałęzie gąsienic – po cztery na stronę – koła napinające z przodu kadłuba i napędowe z tyłu. Napięcie gąsienic jest regulowane mechanizmem przy kołach napinających. Jest on obsługiwany ręcznie, po podniesieniu sekcji osłon bocznych.

Obrót kół napędowych wymusza przewijanie gąsienic. W Leopardzie 2 zastosowano gąsienice z ogniwami łącznikowymi typu 570F lub nieco nowsze 570FT, o szerokości 635 mm. Każda z gąsienic liczyła 82 ogniwa. Każde z ogniw posiada masę prawie 33 kg, które są wyposażone w dwie nakładki gumowe, zwiększającą przyczepność, ograniczające powstający hałas i zużycie gąsienic oraz nawierzchni dróg utwardzonych. Na potrzeby jazdy po powierzchniach oblodzonych, nakładki gumowe można zdjąć lub dodatkowo zmienić na specjalne ostrogi na gąsienice. W przypadku obu typów wieńce kół napędowych zazębia się z łącznikami sworzni gąsienic. Ponadto, dla czołgu opracowano nowoczesne gąsienice typu 570 P0. Różnią się one nieco lżejszą konstrukcją oraz innym sposobem zazębiania – zęby wchodzą nie w przestrzenie pomiędzy łącznikami, a w odpowiednie otwory w ogniwie. Jak dotąd na zastosowanie gąsienic P0 zdecydowali się wyłącznie Duńczycy.

Prześwit kadłuba Leoparda 2A4 wynosi 550 mm z przodu oraz 500 mm z tyłu wozu. Z powodu dodatkowej masy wozów w wersji A5, parametry te zmniejszyły się o ok. 10 mm z każdej strony. Pod względem pokonywania przeszkód terenowych czołg Leopard 2 nie odbiega od innych konstrukcji zachodnich tego typu, ale nawet niektóre je przewyższa. Czołg może się wspiąć na pionowe przeszkody o wysokości do 1,1 metra, stok oraz przejechać przez okopy o szerokości do 3 metrów. Możliwość jest wjazd na pochyłość o nachyleniu 60% i jazda przy przechyleniu bocznym do 30%.

Leopard 2 został przystosowany do pokonywania przeszkód wodnych. Bez jakiegokolwiek przygotowania czołg może przejeżdżać przez zbiorniki o głębokości do 0,8 metra, a z zastosowaniem układu samouszczelnienia do 1,2 metra. Po przygotowaniu, polegającym na m.in.: montażu specjalnego kołnierza, możliwe jest brodzenie do głębokości 2,25 metra. Ostatnim sposobem jest pokonywanie przeszkód wodnych poprzez jazdę w pełnym zanurzeniu, po dnie. W takim właśnie przypadku konieczne jest zamontowanie na luku dowódcy wysokiego „komina”. Specjalny zestaw umożliwia przekroczenie przeszkody o głębokości do 4-5 metrów.

Porównanie wybranych danych taktyczno-technicznych

Leopard 2A4

Leopard 2A5

Masa własna

52 tony

57,7 ton

Masa bojowa

55,15 ton

59,9 ton

Załoga

4 żołnierzy

4 żołnierzy

Wojskowa kwalifikacja dopuszczalnego obciążenia

MLC 60

MLC 70

Współczynnik mocy jednostkowej

20 kW/t (27 KM/t)

18,4 kW/t (25 KM/t)

Nacisk jednostkowy na grunt

0.85 kg/cm2

0.92 kg/cm2

Wysokość do stropu wieży

2,48 metra

2,48 metra

Wysokość wozu wraz z przyrządem panoramicznym dowódcy

2,79 metra

3,03 metra

Długość całkowita

9,67 metra

9,67 metra

Szerokość całkowita

3,70 metra

3,76 metra

Prześwit wozu (przód/tył)

0.55/.50 metra

0.54/.049 metra

Prędkość maksymalna do przodu

72 km/h

68 km/h

Prędkość maksymalna do tyłu

31 km/h

31 km/h

Pokonywanie różnych przeszkód terenowych

Ściany

1,1 metra

1,1 metra

Rowy

3 metry

3 metry

Podjazdy

60 stopni

60 stopni

Brody

1,2 metra

1,2 metra

Przeszkody wodne pod dnie

4 metry

4 metry

4. Warianty Zagraniczne

Udane opracowanie przez niemiecki przemysł zbrojeniowy nowego czołgu podstawowego i przejęcie go do uzbrojenia Bundeswehry, spowodowało dość błyskawiczne zainteresowanie nową konstrukcją zagranicznych sił zbrojnych. W ciągu 40 lat służby Leoparda 2 na pozyskanie nowych wozów tego typu zdecydowało się łącznie 17 państw na pięciu kontynentach. W tym okresie powstało ponad 1300 nowych czołgów, z czego blisko 800 sztuk w wyniku produkcji licencyjnej podjętej w Szwajcarii, Szwecji, Hiszpanii oraz Grecji. Ponadto począwszy od lat 90. XX wieku, wskutek drastycznej redukcji niemieckich sił zbrojnych, w ręce zagranicznych użytkowników trafiło łącznie ponad 1600 ex-niemieckich maszyn (używanych). Po wielu latach kolejnym źródłem tego czołgu stała się także Holandia.

Poniżej przedstawiono warianty czołgu Leopard 2 użytkowane przez odbiorców zagranicznych. Omówienie będzie przedstawiać chronologiczne, zgodne z datami pozyskiwanie wozów przez siły zbrojne danego państwa:

Holandia

Pierwszym państwem, którego siły zbrojne pozyskały Leoparda 2, była Holandia. W latach 70. XX wieku, rozpoczęto intensywne poszukiwanie następców wysłużonych już czołgów brytyjskich Centurion oraz francuskich AMX-13. Do ostatniego etapu wyboru nowego czołgu podstawowego weszły amerykański XM-1 oraz niemiecki Leopard 2. Korzyść dla niemieckiego czołgu podjęto na podstawie ostatecznych wyników porównawczych, jakie przeprowadzono na terenie Stanów Zjednoczonych Ameryki w 1976 roku (Leopard 2AV)

Eks-Holenderski czołg Leopard 2A6

W latach 1982-1985 Królewskie Wojska Lądowe otrzymały łącznie 445 czołgów. Do Holandii trafiły wozy do zbliżonej konfiguracji do niemieckiej, wozy w wersji A1, A2 oraz A4. W latach 80. wersję ostatnią uznano za docelową dla wszystkich czołgów holenderskich – wersja Leopard 2A4NL.

Holenderskie Leopardy 2 pod względem technicznym odpowiadały pojazdom na służbie Bundeswehry. Różniły się one uzbrojeniem pomocniczym: niemieckie uniwersalne karabiny maszynowe MG-3, zostały zastąpione przez FN MAG. Inne były także wyrzutnie granatów dymnych (sześć luf z każdej strony wieży), nocne przyrządy dla kierowcy, a także środki łączności zewnętrznej. W holenderskich czołgach montowano radiostacje RT-3600, które wyprodukowała holenderska spółka Signaal Communications (wcześniej Phillips Telecommunications Industry).

W latach 90. siły zbrojne Holandii czynnie uczestniczyły w ewaluacji propozycji rozwojowych Leoparda 2, które opracowano w trakcie programu KWS II. W konsekwencji tego udziału w 1994 roku zdecydowano się na przeprowadzenie modernizacji Leopardów 2A4NL, do standardu określonego jako A5NL. Początkowo przewidywano, że samej przebudowie zostanie poddanych łącznie 330 czołgów w dwóch partiach, liczących odpowiednio 180 i 150 maszyn.

Pierwszy Leopard 2A5NL został dostarczony w 1996 roku. Po zakończeniu modernizacji wozów pierwszej serii i po rozpoczęciu kolejnych prac nad ośmioma kolejnymi maszynami z drugiej serii zapadła decyzja o anulowaniu kolejnych przebudów. Służba 188 maszyn w standardzie A5NL była dość krótkotrwała, gdyż już na początku 2001 roku wszystkie zostały szybko przezbrojone w długolufowe armaty i przemianowane na wersje A6NL.

W związku z nową sytuacją geopolityczną po rozpadzie bloku wschodniego, od końca lat 90., Holandia zmniejszała liczebność sił pancernych. Czołgi przeniesiono do rezerw – były następnie stopniowo sprzedawane za granicę: do Austrii, Norwegii, Kanady oraz Finlandii.

Szwajcaria

Szwajcaria była drugim po Holandii krajem, który kupił Leoparda 2. Szwajcarzy również dokonali wyboru pomiędzy Leopardem 2, a amerykańskim Abramsem. W czasie konkursu para niemieckich maszyn w wersji A1, zmierzyła się z dwoma czołgami M1. Zgodnie z oczekiwaniami czołgi Bundeswehry górowały siłą ognia nad rywalami uzbrojonymi w armaty kalibru 105 mm. Za doskonalszy uznano także system kierowania ogniem niemieckiej maszyny oraz zespół przeniesienia mocy, jako znacznie lepiej przystosowany do warunków górskich. Tutaj decydujące okazały się jednak warunki zakupu niemieckich maszyn, zgodnie z którymi 345 z zamówionych 380 czołgów miało zostać wyprodukowanych na licencji w Szwajcarii.

Dostawy i produkcja maszyn odbyły się w latach 1987-1993. W uzbrojeniu sił zbrojnych Szwajcarii, czołg otrzymał oznaczenie Panzer 87 (Pz 87). Pod względem zastosowanych rozwiązań odpowiada ona czołgowi w wersji Leoparda 2A4, chociaż tutaj już istniały pewne, widoczne różnice. Pz 87 uzbrojono w karabiny maszynowe MG 87 kalibru 7,5 mm, wyposażenie: m.in. – amerykańskie radiostacje AV/VCR-12 oraz zestawy do komunikacji z piechotą. Zmieniono mechanizm napięcia gąsienicy, zamontowano również dodatkowe gniazda na ostrogi na gąsienice, zmodyfikowano oświetlenie drogowe i część zasobników na niszy wieży. Na jej burtach, w pobliżu wyrzutni granatów dymnych, umieszczono cylindryczne pojemniki, mieszczące zapasowe lufy do karabinów maszynowych. Z powodu rygorystycznego podejścia do ochrony środowiska zdecydowano się o instalacji specjalnego tłumika hałasu. Wloty do jego cylindrycznej obudowy obejmują wyloty spalin i powietrza chłodzącego przedział napędowy.

Na początku ostatniej dekady XX wieku, Pz 87 zostały oddane niewielkim przeróbkom obejmującym m.in.: zaspawanie luku amunicyjnego znajdującego się w ścianie wieży czołgu oraz wymianę lekkich fartuchów stalowo-gumowych, na w pełni stalowe. Ponadto czołgi zostały wyposażone w układ zgrywania armaty z linią celownika. Rozważano również doprowadzenie szwajcarskich Pz 87 do standardu określonego w trakcie programu KSW II. Z niemieckich rozwiązań ostatecznie zrezygnowano, ale przeprowadzone prace pozwoliły na dalsze prace narodowe, dla dalszego zachowania zdolności bojowych (Werterhaltungsprogramm), dlatego niejako unowocześnione wozy określano Panzer 87WE (Pz 87WE).

Sam projekt ostatecznie wystartował w 2000 roku. Zgodnie z pierwotnymi założeniami Pz 87WE miał otrzymać wzmocniony pancerz wieży, zaprojektowany przez szwajcarski koncern RUAG Defence, pakiet osłony pancernej przeciwminowej, który był mocno zbliżony do tego zastosowane w wozach Leopard 2A6M, dzienno-nocny przyrząd obserwacyjno-celowniczy z dalmierzem laserowym i zintegrowane pulpity kontrolne dowódcy, system zarządzania polem walki, elektryczny układ naprowadzania uzbrojenia i obrotu wieży, a także zainstalowanie zdalnie sterowanego stanowiska strzeleckiego na stropie wieży, uzbrojone w wielkokalibrowy karabin maszynowym M2HB, kalibru 12,7 mm, który był obsługiwany przez ładowniczego. Planowano dodatkowy wymienić system wyrzutni granatów dymnych i zakryć je dodatkowo lekkimi osłonami.

Do 2003 roku skompletowano co najmniej jeden prototyp Pz 87WE. Masa czołgu wzrosła do 61 ton. W 2006 roku na podstawie przeprowadzonych badań zapadła decyzja o przeprowadzeniu modernizacji części z 230 nadal użytkowanych wozów (reszta przeszła do stanów mobilizacyjnych i została zamknięta w magazynach, część została przerobiona na wozy zabezpieczenia technicznego oraz mosty towarzyszące). Zakres modernizacji został jednak znacząco ograniczony/ Zrezygnowano z dodatkowego opancerzenia wieży, zdalnego stanowiska strzeleckiego oraz integracji dalmierza laserowego w przyrządzie obserwacyjnym dowódcy PERI R17A1, zastąpiono nowym modelem PERI R17A2 z kamerą termalną Ophelios-P, przy czym sam celownik pozostawiono z poprzedniego modelu (duża głowica PERI oraz dodatkowa osłona u jego podstawy stanowią najbardziej widoczną z zewnątrz rozwiązania, które wyróżniają zmodernizowany czołg szwajcarski). Dowódca Pz 87WE dysponuje jedynie bardzo uproszczonym systemem zarządzania polem walki, chociaż jest możliwość rozwinięcia go do pełnej skali możliwości. Na potrzebę kierowcy, w zmodernizowanych wozach wprowadzono kamerę cofania, której monitor może dodatkowo służyć kierowcy do informowania o położeniu własnego czołgu na mapie.

Pierwsze zmodernizowane czołgi Pz 87WE znalazły się na służbie liniowej w 2008 roku. W trakcie trwa służby wyszły na jaw liczne usterki, zwłaszcza dotyczące układów elektronicznych. Rok później cały proces modernizacji ostatecznie wstrzymano. Dalsze losy Pz 87WE oraz ogólna liczba unowocześnionych czołgów pozostaje nieznana.

Poza opisanym pakietem modernizacyjnym, w Szwajcarii przygotowano inne propozycje zwiększenia możliwości bojowych maszyn. Pierwszą, jeszcze z lat 90., było uzbrojenie Pz 87, w armatę kalibru 140 mm. Opracowano ją w szwajcarskim ośrodku badawczo-rozwojowym w Thun (od 1995 roku włączonym do RUAG Defence). Nowe uzbrojenie pozwalało podczas zastosowania amunicji kinetycznej osiąganie przebijalności ponad 1000 mm stali pancernej z odległości 2000 metrów. Pojedynczy prototyp otrzymał także wzmocniono opancerzenie przodu wieży oraz dodatkowe panele pancerne z przodu kadłuba. Inny z wozów został uzbrojony do testów w nową długolufową niemiecką armatę kalibru 120 mm L55.

W 2014 roku, przy okazji targów FIDAE w stolicy Chile Santiago, własną ofertę ujawnił RUAG Defence z myślą o modernizacji chilijskich czołgów Leopard 2A4CHL. Zakres zmian pozostał zbliżony do szwajcarskich Pz 87, choć pakiet został uzupełniony o dodatkowy pancerz przodu kadłuba oraz ciężkie fartuchy boczne. Zmieniono kształt nowych ekranów na wieży, wprowadzono również charakterystyczną listwową osłonę wnęki celownika głównego.

Szwecja

W 1993 roku Leopard 2 (prototypowa odmiana TVM) wziął udział w konkursie na nowy czołg podstawowy szwedzkich sił zbrojnych. W rezultacie badań Szwecja zdecydowała o wyborze konstrukcji niemieckiej, która pozostawiła w polu pokonany francuski czołg Leclerc oraz amerykański M1A2. Czołg został przyjęty do uzbrojenia jako Stridsvang 122 (Strv 122). Dostawy łącznie 120 wozów przeprowadzono w latach 1997-2001.

Stridsvang 122

W momencie wejścia do służby Strv 122 był wówczas najbardziej rozwiniętą wersją czołgu Leopard 2, przewyższające w użyciu Bundeswehry czołgi Leopard 2A5. Szwedzki wóz górował pod względem osłony pancernej – wyeliminowane zostały słabsze punkty ochronne względem zmodernizowanej wersji A5, której specyfikacja została przyjęta z eksperymentalnych TVM. Strv 122 otrzymał zatem nie tylko dodatkowy pancerz z przodu kadłuba, ale i także ochronę stropu wieży. Obejmuje ona również nowe, bardzo masywne pokrywy włazów, poruszane za pomocą mechanizmu ręcznego. Ruchome osłony chronią także głowicę przyrządu PERI R17A2. Zamiast niemieckich, w szwedzkim wozie zastosowane zostały wyrzutnie granatów dymnych francuskiego systemu Galix. Bez zmian w stosunku do Leoparda 2A5 pozostało to samo uzbrojenie – armatę czołgową kalibru 120 mm L44.

Obecność dodatkowego opancerzenia stanowi główną przyczynę wzrostu masy bojowej Strv 122 do 62,5 tony. Szwedzki czołg został wyposażony w system zarządzania polem walki TCCS oraz sprzężony z nim system nawigacji satelitarnej.

Na początku XXI wieku, na fali przystosowania sił pancernych do możliwości wykorzystania czołgów w warunkach konfliktu asymetrycznego, 14 maszyn zostało przebudowanych do standardu Strv 122B (tym samym oznaczenie pozostało uzupełniono o literkę A). Otrzymały one zmodyfikowany pancerz oraz pakiet pancerza przeciwminowego. Tak masa bojowa przebudowanych czołgów wzrosła do 65 ton.

W pierwszej połowie 2016 roku Szwedzi zdecydowali o rozpoczęciu programu modernizacji Strv 122A/B do standardu Strv 122C/D. Ma on objąć 88 wozów i zakłada przedłużenie ich eksploatacji do 2030 roku. Poza wymianą lub regeneracji części podzespołów, jest planowane zastąpienie dotychczasowego systemu zarządzania polem walki nowocześniejszym rozwiązaniem wdrożonym na bojowych wozach piechoty pod oznaczeniem CV9040. Dąży się do przystosowania czołgów do wykorzystywania modułowego opancerzenia. Takie rozwiązanie, które umożliwia stosowanie najcięższej wersji opancerzenia tylko w warunkach konfrontacji bojowej – pozwala to przede wszystkim na zmniejszenie zużycia podzespołów czołgowych w służbie w czasie pokoju. Ponadto wozy otrzymają nowoczesne zestawy wielozakresowego pokrycia maskującego Barracuda, dzieło szwedzkiego koncernu Saab. W przeszłości rozważano zwiększenie świadomości sytuacyjnej załogi oraz siły ognia czołgu Strv 122, za pomocą zdalnie sterowanego stanowiska strzeleckiego LEMUR. Ponieważ moduł ten może być wyposażony w nowoczesne przyrządy obserwacyjno-celownicze, a jego montaż na stropie wieży nie wymaga daleko idących modyfikacji stropu, możliwe jest zastąpienie nim dotychczasowego przyrządu panoramicznego dowódcy czołgu.

Poza Strv 122, pod koniec XX wieku Szwedzi wypożyczyli od Bundeswehry 160 starszych czołgów Leopard 2A4. Zostały one przyjęte do uzbrojenia pod oznaczeniem Strv 121. Wozy te stanowiły wyposażenie brygad zmechanizowanych (Strv 122 został przeznaczony do taktycznych związków pancernych). Wobec dość ograniczonego czasu wypożyczenia wozów Strv 121, Szwedzi znacząco ograniczyli się do wymiany środków łączności zewnętrznej oraz montażu nowych reflektorów oraz chlapaczy. Pojedynczy wóz posłużył jako demonstrator dla pakietu modernizacyjnego bazującego na części rozwiązań wziętych z Strv 122. Strv 121B otrzymał m.in. elektryczny układ naprowadzania uzbrojenia, system Galix, kamerę cofania oraz zewnętrzny terminal do łączności z piechotą.

Hiszpania

Siły zbrojne Hiszpanii rozpoczęły poszukiwania nowego czołgu podstawowego jeszcze w latach 80. XX wieku. W ciągu kolejnej dekady rozważano zakup jednego z kilku zagranicznych konstrukcji, m.in.: brytyjskiego Valianta i Vickersa Mk. 7, włoskiego OF-40 lub C-1 Ariete czy francuskiego Lecrelc, czy ostatecznie opracowanie własnej konstrukcji, zaprojektowanie z udziałem niemieckiego koncernu Krauss-Maffei (projekt „Lince”). Wysiłki te jednak nie doprowadziły do ostatecznego sukcesu.

W 1994 roku, Hiszpanie zdecydowali, że wobec już znacznej przestarzałości parku pancernego swojej armii, potrzebne są pilne działania. Rok później podpisano porozumienie o wypożyczeniu 108 czołgów Leopard 2A4 od Bundeswehry. Czołgi te oznaczone lokalnie jako Leopardy 2A4E, otrzymały nowe radiostacje i odświeżone malowanie, poza tym pozostały niezmienione.

Umowa z 1995 roku stanowiła dużą zapowiedź nowego kontraktu na zaprojektowanie i budowę nowej wersji Leoparda 2, stworzonego na specjalne zamówienie hiszpańskich sił zbrojnych. W 1998 roku Hiszpanie zdecydowali się na pozyskanie 219 sztuk nowych czołgów, które zostały określone jako Leopardo 2E. Trzydzieści pierwszych maszyn miało zostać zbudowanych w Niemczech, pozostałe zaś w hiszpańskich zakładach zbrojeniowych. Udział lokalnego przemysłu w kompletowaniu wozów sięgnął 60%.

Kompletowanie maszyn w Hiszpanie nie przebiegał bez przeszkód. Wpływ na to miało m.in.: przejęcie głównego wykonawcy, koncernu Santa Barbara Sistemas, przez General Dynamics – producent czołgu M1 Abrams. W konsekwencji kontrakt został zrealizowany do końca 2008 roku. Niemiecki KMW wywiązał się z umowy w latach 2003-2006. Pierwszy czołg został odebrany przez użytkownika w 2004 roku.

Leopardo 2E

Pod względem specyfikacji techniczno-taktycznej – hiszpański Leopardo 2E bazuje na rozwiązaniach zaprezentowanych na Leopardzie 2A6EX. Czołg jest uzbrojony w długolufową armatę, otrzymał także pełen zestaw opancerzenia wieży, z osłoną stropu włącznie, oraz wzmocniony pancerz kadłuba. Mocno rozbudowana została osłona przyrządu PERI R17A2. Powiększono zasobniki z tyłu niszy wieży wozu, mieszczące m.in. wyposażenie załogi. W celownikach dowódcy i działonowego zastosowano termowizory 2. generacji, produkowane przez hiszpański koncern Indra na licencji amerykańskiego Raytheona. Dowódca Leopardo 2E ma do swojej dyspozycji system zarządzania polem walki Lince, który bazuje na niemieckim IFIS. Do łączności wewnętrznej jest wykorzystywany system Rovis. Z tyłu kadłuba umieszczono dodatkowo terminal do łączności zewnętrznej z piechotą towarzyszącej czołgom. Dla poprawy komfortu załogi i uposażenia elektronicznego wozy hiszpańskie wyposażono w układ klimatyzacyjny. Zwiększone zapotrzebowanie na energię elektryczną przy wyłączonym silniku czołgu pokrywa pomocniczy agregat prądotwórczy, który zamontowany jest z tyłu kadłuba, na prawej półce nadgąsienicowej. Agregat ten o mocy 8 kW, jest napędzany 3-cylindrowym silnikiem wysokoprężnym Kubota D7222.

Dania

W 1997 roku duńskie siły zbrojne kupiły 51 niemieckich Leopardów 2A4. W czasie służby wozy zostały tylko nieznacznie zmodyfikowane – wymieniono wyposażenie radiowe oraz oznaczenia drogowe. Kariera wozów w wersji A4 trwała bardzo krótko, bowiem już w 2002 roku zdecydowano się na podanie ich modernizacji do wersji A5. Podobnie postąpiono z 6, z 18 Leopardów 2A4 pozyskanych na początku XXI wieku. Konwersja wspomnianej szóstki została rozpoczęta w 2008 roku.

Ostateczna specyfikacja duńskiego Leoparda 2A5DK, wyróżnia je od czołgów Bundeswehry. Duńczycy zdecydowali się uwzględnić swoje stosunkowo bogate doświadczenie zebrane w trakcie udziału w operacjach międzynarodowych prowadzonych na terytorium byłej Jugosławii. W czasie misji zagranicznych wozy często realizowały zadania patrolowe, były również wykorzystywane do wzmocnienia obsady posterunków kontrolnych. Dlatego Leopard 2A5DK otrzymały pomocniczy agregat prądotwórczy o mocy 10 kW, napędzany jednocylindrowym silnikiem diesla Farymann 43F. Na masce armaty znalazł się niewielki reflektor. Jest przydatny nie tylko w roli szperacza. W niektórych sytuacjach, wykluczających użycie uzbrojenia, często silne źródło światła mogło stanowić już czynnik, pacyfikujący agresorów. Sam komfort załogi zwiększono poprzez instalację systemu klimatyzacji MKK3. Mniejsze modernizacje objęły zwiększenie liczby gniazd na nakładki przeciwpoślizgowe, montowane na gąsienicach oraz uchwyty i zasobniki na broń strzelecką na stropie wieży. W czasie służby na duńskich Leopardach 2 zaczęło również wprowadzać nowe gąsienice 570 P0.

W 2007 roku Leopardy 2A5DK brały udział w operacji międzynarodowej w Afganistanie. Na potrzeby tej misji cztery czołgi otrzymały komplety pokrycia maskującego Barracuda – służące także do zmniejszenia nagrzewania się całego czołgu w intensywnym słońcu w klimacie Afganistanie oraz przecinaki lin i osłony przyrządów obserwacyjno-celowniczych. Boki kadłuba oraz burty i tył wieży został dodatkowo osłonięty pancerzem listwowym. W 2008 roku, po przypadku tragicznej śmierci kierowcy czołgu rażonego fugasem, Duńczycy zdecydowali się wprowadzić dodatkową osłonę dna kadłuba AMAP-M. Ostatnią modyfikacją jest przystosowanie części duńskich czołgów do strzelania nowoczesną amunicją programowalną.

Austria

Pod koniec XX wieku do grona użytkowników Leoparda 2 dołączyła także Austria. Siły zbrojne tego państwa pozyskały łącznie 114 czołgów w wersji A4NL, pochodzących z nadwyżek holenderskich. Pierwotna umowa zakładała pozyskanie 115 maszyn, jednak jeden z kadłubów został odrzucony z powodu uszkodzeń. Pierwsze maszyny oraz jednak wieża zostały dostarczone w 1998 roku.

Modyfikacja Leoparda 2A4NL do wariantu A4O (Osterreich) polega na wymianie systemów łączności wewnętrznej i zewnętrznej oraz układu przeciwpożarowego. Austriacy zrezygnowali również z holenderskich wyrzutni granatów dymnych, zastępując jes stopniowo od 2003 roku niemieckimi wzorami. Co interesujące, zachowano oryginalne uzbrojenie pomocnicze, tzn. karabiny maszynowe FN MAG. Przystosowanie czołgów do montażu karabinów maszynowych MG74 (austriackie oznaczenie licencji kopii niemieckiego MG-3) uznano za niepotrzebny wydatek.

Norwegia

Drugim państwem, które skorzystało na redukcji sił pancernych Holandii, była Norwegia. W latach 2001-2002, norweskie siły zbrojne pozyskały łącznie 52 czołgi określone jako Leopard 2 A4NL. Maszyny te następnie poddano nieznacznej przebudowie, do wariantu, jaki określano Leopard 2A4NO.

Podobnie jak w przypadku wozów austriackich, Norwegowie zastąpili oryginalne wyrzutnie granatów dymnych – niemieckim układem, zachowali zaś uzbrojenie pomocnicze. Wymieniono systemy łączności, zwiększono pojemność zasobników z tyłu niszy wieży. Leopard 2A4NO otrzymał system zarządzania polem walki, który sprzęgnięto z satelitarnym układem nawigacyjnym.

Bardzo interesującym przykładem norweskiej pomysłowości jest zastępowanie ciężkich fartuchów pancernych, bocznych kadłuba na znacznie lżejsze sekcje, zdjętymi z czołgów Leopard 1. Ta „dziwna” improwizacja ma na celu zmniejszenia ogólnej masy wozu, która ma służyć spowolnieniu tempa zużycia układu jezdnego w czasie pokoju.

Finlandia

W 2002 roku Finlandia pozyskała 124 Leopardy 2A4, które pochodziły z nadwyżek Bundeswehry. W późniejszym okresie kupiono kolejne 15 wozów, które mają posłużyć jako części zapasowe dla wozów liniowych.

Widoczną na pierwszy rzut oka modyfikacją, wprowadzoną w czołgu Leopard 2A4FIN, są duże zasobniki, mocowane do przedniego pancerza wieży. Powiększono również pojemność zasobników, które znajdują się z tyłu wieży, w niszy. Dodatkowo do burt czołgu przyspawano dodatkowe uchwyty, ułatwiające wejście i zejście z czołgu dla załogi. Strop wieży oraz kadłuba czołgu pokryto nową warstwą antypoślizgową. Ostatnią sekcję lekkich osłon przycięto tak, aby nie dopuścić do gromadzenia się śniegu i błota pomiędzy nimi, a wieńcami kół napędowych czołgu. Podobnie jak w przypadku czołgów w wersji A5, w lewej klapie osłaniającej obiektywy kanału dziennego celownika EMES-15A1 wycięto niewielki otwór, zapewniający ograniczone pole widzenia w przód przy zamkniętych osłonach.

We wnętrzu wozu najistotniejszą zmianą modyfikacji wozu jest przystosowanie armaty do prowadzenia ognia nowoczesną amunicją DM 53A1. Finowie wymieli także na swoje radiostacje wraz z antenami.

W styczniu 2014 roku Finlandia nabyła 100 czołgów Leopard 2A6NL. Pierwsze 20 czołgów dotarło do użytkownika wiosną 2015 roku. Dostawy ex-holenderskich wozów mają się zakończyć w 2019 roku.

Polska

W 2002 roku Siły Zbrojne Rzeczpospolitej Polskiej pozyskały w formie darowizny z Niemiec 128 Leopardów 2A4. Czołgi weszły do uzbrojenia dwóch batalionów czołgów 10. Brygady Kawalerii Pancernej oraz na stan Ośrodka Szkolenia „Leopard” w Świętoszowie i przejściowo Szkół Wojskowych – Poznań. Obecnie wszystkie czołgi w wersji A4 wykorzystywane do szkolenia – 12 sztuk – znajdują się na stanie Ośrodka Szkolenia „Leopard”.

Oprócz czołgów, dodatkowo pozyskano także: 10 wozów zabezpieczenia technicznego Bergepanzer 2A2, cztery mosty towarzyszące Biber, 18 wozów dowodzenia M557 i M113, 16 wozów ewakuacji medycznej, sześć zestawów do transportu ciężkiego sprzętu SLT 50-2, 91 samochodów pancernych Mercedes 1017, 29 Mercedesów Unimog 435 i 25 terenowych Mercedesów G290GD. Niemcy w swych ośrodkach szkolnych przeszkolili łącznie ok. 900 polskich żołnierzy, przekazali również specjalistyczne symulatory AGPT (Ausbildungsgerat Gefechtssimulator Panzertruppe – szkoleniowy symulator walki pododdziałów pancernych), ASPT (Ausbildungsgerat Schiesssimulator Panzertruppe – szkoleniowy symulator systemów ogniowych wojsk pancernych), AAT (Ausbildungsanllage Turn – szkoleniowe urządzenie – symulator wieży czołgu Leopard) i AGDUS (Ausbildungsgerat Duellsimulator – szkoleniowy symulator ćwiczeń dwustronnych – wskaźnik opromieniowania symulacje namierzania i trafienia montowane na czołgach w trakcie trwania ćwiczeń poligonowych)., do stworzonego nieco późniejszym czasie (2007 rok) w Świętoszowie wspomnianego ośrodka treningowego. Już w 2003 roku bataliony przezbrojono w czołgi Leopard osiągnęły pełną gotowość bojową. Struktura organizacyjna pododdziałów pancernych została przejęta z Bundeswehry – dwa czołgi w dowództwie batalionu i cztery kompanie liniowe, każda po 14 czołgów (dwa wozy w dowództwie kompanii i trzy plutony po cztery czołgi).

2015 rok – pokaz prototypu czołgu Leopard 2PL

W listopadzie 2013 roku zawarto kolejną umowę, tym razem kupując już czołgi po cenach rynkowych, choć z niemałym upustem. W drugiej partii, liczącej teraz łącznie 119 czołgów, znalazło się 14 wozów w wersji A4 oraz 105 w wersji A5. Ponadto, ponownie nabyto łącznie ok. 200 pojazdów wsparcia, w tym wozy zabezpieczenia technicznego Bergepanzer 2, samochody terenowe Mercedes-Benz 250 GD Wolf, ciężarówki Unimog czy laserowe symulatory strzelań AGDUS. Wartość całego kontraktu, którego realizacja miała miejsce w latach 2014-2015, to w pełnym przybliżeniu 780 milionów złotych. W Leopardy 2A5 uzbrojono 34. Brygadę Kawalerii Pancernej (dwa bataliony czołgów, przy czym jedna kompania pancerna w całości otrzymała wozy A4) z Żagania, trzy maszyny w wersji A5 otrzymał także Ośrodek Szkoleniowy „Leopard”. Sam czołg nie zostały żaden sposób dodatkowo zmodyfikowany, zmiany ograniczały się do zmiany tablic rejestracyjnych i znaków taktycznych. Pierwszy transport z 11 czołgami Leopard 2A5 dotarł do Żagania 16 maja 2014 roku ostatnie czołgi odebrano jesienią 2015 roku. Jedna wraz z nowymi decyzjami Polskich Władz, Leopardy, które znalazły się w 34. Brygadzie Kawalerii Pancernej zostały po 2917 roku dostarczane do 1. Brygady Pancernej z Wesołej (Warszawa), natomiast na stanie 34. Brygady Kawalerii Pancernej znalazły się czołgi T-72M/M1.

Na początku 2014 ogłoszona została umowa, na mocy której MON zakupi od KMW za ok. 12,13 mln zł 2 wozy szkolenia kierowców (trenażery) Leopard 2-NJ (Fahrschulpanzer Leopard 2), przeznaczone do szkolenia początkowego i doskonalącego kierowców czołgów Leopard 2A4. Wozy te zostaną przebudowane specjalnie dla Polski przez KMW z używanych czołgów Leopard 2 i trafią do Ośrodka Szkolenia Leopard (OSL) w Świętoszowie. Na wyposażeniu OSL znajdują się symulatory/trenażery strzelań ASPT i wieży czołgu AAT do szkolenia ogniowego załóg czołgów Leopard 2A4. Na symulatorach szkolą się dowódcy, działonowi, ładowniczowie. Ośrodek posiada również symulator walki plutonu czołgów AGPT.

Inspektorat Uzbrojenia MON prowadzi postępowanie mające na celu pozyskanie 3 symulatorów/trenażerów dla kierowcy czołgu Leopard 2A4.

Przejęcie partii względnie nowoczesnych Leopardów 2A5 umożliwiało zintensyfikowanie starań o przeprowadzenie modernizacji wozów z starszej wersji. Po ostatecznym rozważeniu współpracy z KMW, Rheinmetall Defence oraz tureckim koncernem Aselsan, wybór padł na drugiego z niemieckich wytwórców. Umowę z Rheinmetallem podpisano w grudniu 2015 roku. Opiewa ona na modernizację 128 wozów, z partii przekazanej w latach 2002-2003. Na mocy porozumienia prototypowy wóz Leopard 2PL ma przejść próby najdalej w 2018 roku. Dostawy seryjnych maszyn odbędą się w latach 2019-2023.

Modernizacja obejmuje m.in.:

  • wzmocnienie opancerzenia przodu wieży opancerzeniem modułowym firma IBD Deisenroth Engineering (Rosomak S.A.)

  • wymiana hydraulicznego napędu wieży na elektroniczny (ZM Tarnów S.A.)

  • montaż systemów zobrazowania termalnego – kamer termowizyjnych oraz ich integracja z systemami pokładowymi (dwóch dla systemów obserwacji kierowcy oraz dwóch dla systemów celowniczych dowódcy i działowego) (PCO S.A.)

  • modernizację armaty 120 mm, w celu dostosowania do amunicji DM11 i DM63, z zachowaniem lufy o długości 44 kalibrów

  • montaż pokładowego generatora APU o konyc 17 kW

  • montaż nowych systemów przeciwpożarowych i przeciwwybuchowych

Proces modernizacji poprzedzony jest przeglądami i remontem pojazdów w zakresie układów jezdnych i napędowych na poziomie F6 (OBRUM Sp. z o.o. w Gliwicach i WZM S.A. z Poznania). Ich wielkość uzależniona jest od rzeczywistych stanów zużycia pojazdów i ich systemów. W ramach umowy zmodernizowany ma być również system szkoleniowy. Zlecono opracowanie i wdrożenie modernizacji symulatorów i trenażerów do standardu 2PL (OBRUM Sp. z o.o.) oraz stworzenie zapasu części zamiennych obejmujących roczny okres eksploatacji.

W czerwcu 2018 podpisano aneks do umowy modernizacyjnej, w ramach którego za kwotę około 300 mln zł rozszerzono przedmiot i zakres umowy o 14 dodatkowych wozów, a także dodano dodatkowe (nie określone jeszcze publicznie) funkcjonalności we wszystkich modernizowanych czołgach. W grudniu 2018 ogłoszono negocjacje dotyczące kolejnego aneksu, w ramach którego za kwotę około 400 mln zł mają być przeprowadzone naprawy wynikowe elementów, które nie zostały objęte modernizacją (zależnych od ich użycia), a także dostarczone części urządzeń specjalnych.

W 2018 roku odebrano prototyp i pierwsze egzemplarze przedseryjne co spowodowało, że po przeprowadzeniu badań prototypu i pozytywnym ich zakończeniu, otworzy drogę na modernizację maszyn w kraju. W maju 2020 Wojska Lądowe odebrały pierwsze zmodernizowane egzemplarze. Cały proces modernizacji floty 142 Leopardów 2A4 do standardu 2PL zakończyć się ma do roku 2023.

Leopard 2PL

Grecja

W 1998 roku w Grecji przeprowadzono badania porównawcze z udziałem amerykańskiego M1A2 Abrams, brytyjskiego Challengera 2E, francuskiego czołgu AMX 56 Leclerc, rosyjskiego T-80U, ukraińskiego T-84 oraz oczywiście niemieckiego Leoparda 2, a ściślej w wersji Leoparda 2S, czyli szwedzką specyfikację Strv 122. Niemiecki czołg okazał się zwycięzcą w tej rywalizacji.

W marcu 2003 roku Grecja zawarła z KMW kontrakt na produkcję i dostawę 170 sztuk wozów w całkowicie nowej konfiguracji Leopard 2HEL (A6GR). Trzydzieści z nich miało powstać na terenie Niemiec, pozostałe skompletowano by na terenie Grecji. Kilka miesięcy później popisano kolejną umowę, na mocy której greckie siły zbrojne pozyskały od Bundeswehry używane 183 czołgi Leopard 2A4. Zmiany ograniczały się do nowego kamuflażu oraz prawdopodobnie, zastąpienie środków łączności radiowej, na te, które wykorzystuje grecka armia.

Pierwszy Leopard 2HEL został dostarczony do użytkownika w 2005 roku. Pod względem ogólnej konfiguracji sam czołg jest zbliżony do wariantu Leoparda 2A6EX oraz hiszpańskiego Leopardo 2E. Główne uzbrojenie stanowi armata gładkolufowa kalibru 120 mm L55. Czołg otrzymał dodatkowy pancerz kadłuba i wieży, włącznie z osłoną stropu. Bardzo rozbudowane są wieżowe zasobniki na dodatkowe wyposażenie dla czołgu oraz załogi.

W przyrządach obserwacyjno-celowniczych dowódcy i działonowego zintegrowano kamery termowizyjne 2. generacji Ophelios-P. W skład systemu kierowania ogniem wprowadzono dodatkowy czujnik atmosferyczny. Maszt z sensorami, mierzącymi szybkość i kierunek wiatru oraz temperaturę powietrza, został umieszczony w stropie wieży. Leopard 2HEL dysponuje układem klimatyzacji MKK6 (znacznie wydajniejszym od układu MKK3, stosowanego w Leopardach 2A5DK). Dodatkowe zasilanie (w postoju) zapewnia agregat prądotwórczy, montowany w zwyczajowym miejscu z tyłu kadłuba, w prawej półce nadgąsienicowej.

Dowódca ma do dyspozycji zintegrowany system zarządzania polem walki Iniochos, pokrewny TCCS. Czołg wyposażono w hybrydowy system nawigacji, terminal łączności zewnętrznej, a także hydrauliczny mechanizm regulacji napięcia gąsienic czołgu.

Leoaprd 2HEL

Turcja

Tureckie siły zbrojne wyrażały zainteresowanie Leopardem 2 od końca lat 90. XX wieku. W 2000 roku w Turcji przeprowadzono badania porównawcze, w których niemiecki wóz w wariancie A6EX, pokonał w zawodach amerykańskiego M1A2, francuskiego Leclerca i rosyjskiego T-80U. Lecz pomimo wygranej Turcy nie zdecydowali się złożyć zamówienia, wybierając własny narodowy program nowego czołgu podstawowego, późniejszego Altaya.

W celu zwiększenia potencjału sił pancernych, w czasie trwania prac nad własnym Altayem, w 2005 roku Turcja ostatecznie zakupiła 298 starszych Leopardów 2A4. Pierwszy czołg należący niegdyś do niemieckiej Bundeswehry dotarł do nowego użytkownika latem 2006 roku. Prawdopodobnie wozy te w tureckiej służbie otrzymały nowe środki łączności radiowej. W latach 2010-2013 pozyskano kilkadziesiąt kolejnych maszyn, zależnie od posiadanych źródeł: 41 lub 56 sztuk. Łącznie zatem armia turecka posiada w swojej służbie 339 lub 354 Leopardy 2A4TR i jest dziś największym użytkownikiem tych czołgów na świecie.

Pojedyncze maszyny zostały wykorzystane w programie narodowym Altay, m.in. jako platforma doświadczalna, dla nowo opracowanych podzespołów konstrukcyjnych oraz systemów. Osiągnięte postępy sprawiły, że w 2011 roku koncern Aselsan przedstawił własną propozycję modernizacji czołgów Leopard 2A4, do standardu nazwanego Leopardem 2NG (Next Generation). Podstawową różnicą w stosunku do wozu bazowego jest całkowita wymiana systemów i wyposażenia elektronicznego i optoelektronicznego, pulpitów kontrolnych, połączeń elektrycznych oraz systemu naprowadzania uzbrojenia. System kierowania ogniem Leoparda 2NG, odpowiada temu planowanego dla czołgu Altay i uchodzi obecnie za jeden z najnowocześniejszych na świecie. Jedną z ciekawszych cech tego systemu jest jego zdublowanie podstawowych podzespołów, m.in.: komputera balistycznego, który daje wszystkie możliwości operowania ogniem maszyny tak zarazem dla dowódcy, jak i działonowego do wszystkich funkcji systemu oraz przyrządów obserwacyjno-celowniczych. System kierowania ogniem wyposażono w zintegrowane układy śledzenia celu, co znacznie zwiększa możliwości prowadzenia ognia w ruchu, w porównaniu z dotychczasowym rozwiązaniem w Leopardzie 2A4. W wnętrzu przedziału bojowego zamontowano również system zarządzania polem walki.

Wzmocnieniu uległa osłona pancerna Leoparda 2NG. Stanowią ją dodatkowe moduły pancerne przygotowane przez IBD Deisenroth, które były prezentowane wcześniej na demonstratorach MBT Evolution i MBT Revolution. W skład tego pakietu wchodzą również: osłona przeciwminowa oraz pancerz wzmocnienia stropu kadłuba oraz wieży czołgu. Na wieży dodatkowo zainstalowano zdalne stanowisko strzeleckie za włazem dowódcy. W pełnej konfiguracji masa bojowa czołgu wzrosła do ok. 65 ton.

Chile

W 2006 roku Chilijskie siły zbrojne kupiły 118 Leopardów 2A4. Zamówienie zwiększono najpierw do 140 wozów, a następnie znowu powiększono do 172 wozów. Część z nich miała posłużyć jako źródło części zapasowych. Pierwszy czołg został przyjęty na stan uzbrojenia w listopadzie 2007 roku.

W Leopard 2A4CHL nie różnił się zasadniczo od zwykłego wozu z serii A4. Pewne przeróbki były oczywiście konieczne z uwagi na chilijskie warunki klimatyczne i dotyczy układu dolotowego silnika, w tym filtrów powietrza, oraz turbosprężarek w czołgu. Zastosowano także nowsze czujniki informujące o przegrzaniu się układu napędowego wozu. Z wieży usunięto elementy służące do głębokiego brodzenia, zyskując przestrzeń na wyposażenie do czołgu i załogi. Wymieniono również same radiostacje. W czołgach zamontowano także system nawigacji satelitarnej.

W 2013 roku Chile rozpoczęło negocjacje w sprawie pozyskania kolejnej setki, tym razem czołgów w wariancie A5 oraz modernizacji starszych wozów do tego właśnie standardu. Pierwszy z punktów szybko stał się nie realny, ponieważ kolejną partię wozów A5 przejęła ostatecznie Polska, a druga opcja – część wozów w wersji A4 ma podobno zostać zmodernizowana poprzez zastosowanie pakietu modernizacji i opancerzenia systemu MBT Revolution

Singapur

Pod koniec 2006 roku Singapur zamówił 66 sztuk poniemieckich czołgów Leopard 2A4. Dodatkowe 25 wozów miało posłużyć jako baza dla pozyskiwania części zamiennych. W późniejszym okresie zamówienie to zwiększono najpierw do 102, a następnie do 182 maszyn poniemieckich, z których 32 sztuki miały posłużyć do tzw. „kanibalizacji”.

Leopard 2SG

Leopard 2SG otrzymał nowe wyrzutnie granatów dymnych, wyposażenie łączności i nawigacji oraz dodatkowy zasobnik z tyłu wieży. Uzbrojenie pokładowe zostało wymienione na karabiny maszynowe FN MAG. W części wozów, dostarczonych w drugiej transzy, zamontowano pomocniczy agregat prądotwórczy. Ponadto pewną liczbę czołgów zmodyfikowano, z wykorzystaniem do nich modułów pancernych dostarczonych przez IBD Deisenroth.

Portugalia

We wrześniu 2007 roku Portugalia zawarła umowę z Holandią na dostawę 37 Leopardów 2A6NL. Wozy te miały zastąpić w linii ok. setkę już mocno przestarzałych czołgów amerykańskich M60A3 TTS. Dostawy te zrealizowano w latach 2008-2009. Czołgi pozostawiono praktycznie bez zmian, otrzymały jedynie nowe znaki taktyczne i tablice rejestracyjne.

Kanada

Siły zbrojne Kanady pozyskały Leopardy 2 w konsekwencji doświadczeń z udziału w operacji międzynarodowej w Afganistanie. 2006 roku kanadyjski kontyngent wojskowy wykorzystywał w działaniach bojowych zmodernizowane wozy C2 (oznaczenie zmodernizowanego wariantu Leoparda 1). Czołgi te ogólnie dowiodły swojej wartości, jednak żołnierze zwracali szczególną uwagę na przestarzałość całej konstrukcji. W rezultacie w lutym 2007 roku rząd Kanady zwrócił się do niemieckich partnerów o wypożyczenie do służby kanadyjskiej 20 Leopardów 2A6M. Ponadto, zaplanowano pozyskanie kolejnych wozów z nadwyżek armii holenderskiej: 80 wersji A4NL i 20 wariancie A6NL. Kupiono również 15 niemieckich Leopardów 2A4, które zostały przeznaczone jako baza dla części zamiennych.

Przed wysłaniem do Azji Środkowej niemieckie Leopardy 2A6M zmodyfikowano. Wzmocniono pancerz przedni kadłuba, wymieniono środki łączności radiowej, zakupiono specjalne chłodzące kamizelki dla załóg oraz zestawy maskujące Barracuda, aby obniżyć znacząco tempo ogrzewania się czołgu w słońcu. W stropie przedział niszy wieży, mieszczącym elementy elektrycznego układu naprowadzania uzbrojenia, wykonano dodatkowy otwór wentylacyjny. Ponadto na stropie wieży zamocowano uchwyty dla broni strzeleckiej oraz dwa nowe zasobniki, zawierające najprawdopodobniej elementy zestawu zagłuszającego sygnał odpalający fugasów. Po przerzuceniu do Afganistanu zamontowano pancerz listwowy, chroniący boki kadłuba i wieży. W trakcie trwania służby wprowadzono również dodatkowe osłony, rozpinane ponad włazami dowódcy i ładowniczego, chroniące czołgistów przed promieniowaniem słonecznym. Tak zmodyfikowane wozy zostały określone jako Leopardy 2A6M CAN.

Pierwszy z prawej Leopard 2A6 CAN

Dwadzieścia ex-holenderskich Leopardów 2A6NL zostało przekazanych na stan Bundeswehry w zamian za wypożyczenie czołgi z pakietem przeciwminowym. Wozy te posłużyły jako baza do konwersji, do wariantu wozu A7. Tymczasem 20 Leopardów 2A4NL, zostało zabudowanych przez KMW do nowej wersji, określanej jako A4M+ CAN. Jest to stosunkowo głęboka modernizacja. Czołgi otrzymały pakiet ochrony przeciwminowej, wzmocniono również pancerz wozów. Moduły pancerne nie chronią tylko boków kadłuba, ale też burty oraz front wieży czołgu. Przedział napędowy oraz tył wieży ekranują osłony listwowe. Wymieniono układ naprowadzania uzbrojenia na EWNA, zamontowano dzienno-nocne kamery dla kierowcy (przód i tył). Dla czołgów zmodernizowanych zakupiono system służący do zagłuszania sygnałów radiowych i elektronicznych odpalania fugasów oraz pokrycie Barracuda. Masa tak zmodernizowanego wozu sięgała 62,5 tony. Poza tą dwudziestką Leopardów 2A4M+ CAN skompletowano również 40 wozów w uboższym wariancie.

Indonezja

W 2013 roku go grona użytkowników Leopardów 2 dołączyła także Indonezja. Początkowo Dżakarta chciała pozyskać czołgi holenderskie. Jednak ostatecznie udało się kupić 103 czołgi w standardzie A4 z nadwyżek Bundeswehry oraz co najmniej dwa wozy szwajcarskie Pz 87. Te ostatnie zostały zaprezentowane w październiku 2013 roku w czasie trwania defilady. Ex-szwajcarskie czołgi otrzymały także nowe środki łączności radiowej, oraz usunięto charakterystyczne tłumiki dźwięku.

Planowana jest modernizacja co najmniej 61 maszyn do nowego standardu, który jest określany jako Leopard 2RI (Republic of Indonesia). Z bardzo nielicznych, ujawnionych zdjęć wynika, że wozy te otrzymają modułowy pancerz IBD Deisenroth (firmowany przez Rheinmetall Defence) na wieży oraz kadłubie, a także dzienno-nocne kamery dla kierowcy czołgu. Modernizacja ma obejmować zamontowanie układu klimatyzacji i pomocniczego agregatu prądotwórczego, elektrycznych układów naprowadzania uzbrojenia i obrotu wieży oraz przystosowanie samej armaty do strzelania nowoczesną amunicją, w tym wersją programowalną. Demonstrator Leoparda 2RI zachował jednak oryginalny przyrząd panoramiczny dowódcy – PERI R17A1, choć nie jest wykluczone, że w niedalekiej przyszłości zostanie on zmodernizowany do nowszego modelu i otrzyma kamerę termalną.

Katar

W 2013 roku najnowszą wówczas odmianą eksportową czołgu Leopard 2, czyli wozie w wariancie A7+, zainteresował się Katar. Państwo to zamówiło 62 czołgi. Maszyny wyprodukowane specjalne na potrzeby kontraktu.

Pierwsze wozy dotarły nad Zatokę Perską pod koniec 2015 roku. Nieliczne ujawnione zdjęcia potwierdzają, że Katarskie wozy odpowiadają z zewnątrz prezentowanej na wielu salonach specyfikacji A7+. Otrzymały one m.in.: zdalnie sterowane stanowiska strzeleckie FLW-200 i zestawy okrycia maskującego Barracuda. Jak dotąd nie zostało potwierdzone jaki zastosowano wzór panoramicznego przyrządu obserwacyjnego dowódcy. Wariant ten ustępuje jednak wariantom szwedzkim, greckim oraz hiszpańskim pod względem ochrony przed lotniczą subamunicją kasetową, ponieważ w wozach tych nie zastosowano nowoczesnego, dodatkowego opancerzenia wieży czołgu.

Węgry

19 grudnia węgierski resort obrony podpisał kontrakt z niemiecką spółką Krauss-Maffei Wegmann (KMW) w sprawie zakupu czołgów podstawowych Leopard 2 i armatohaubic samobieżnych kalibru 155 milimetrów Panzerhaubitze 2000.

Zgodnie z ujawnionymi przez KMW szczegółami umowa zostanie zrealizowana dwuetapowo. W pierwszej kolejności Niemcy wypożyczą w ramach leasingu dwanaście czołgów podstawowych Leopard 2A4 pochodzących z rezerw magazynowych. Te maszyny będą przeznaczone do szkolenia załóg przyszłych węgierskich czołgów.

Znacznie ciekawsza ma być jednak druga faza. Otóż według informacji producenta zostanie wznowiona produkcja czołgów Leopard 2. Można w tym momencie spekulować, czy czterdzieści cztery nowo wyprodukowane Leopardy dla Węgier będą pierwszymi od 1992 roku w całości wyprodukowanymi czołgami tego typu w Niemczech czy też KMW zastosuje podobny wybieg jak przy kontrakcie dla katarskich sił zbrojnych.

W tamtym przypadku ze względu na utratę zdolności produkcyjnych nowych Leopardów przez niemiecki przemysł zbrojeniowy KMW uratowało kontrakt dzięki współpracy z greckimi zakładami ELVO w Salonikach. Zakłady te były odpowiedzialne za wykonanie korpusów kadłubów i wież katarskich czołgów oraz wykorzystanie nadwyżki części zamiennych przy produkcji Leopardów 2A7+. Pikanterii sprawie dodaje to, że jak na razie nie podano terminu realizacji kontraktu. Ponadto mimo oznaczenia, które pojawiło się przy kontrakcie dla Węgier (właśnie „Leopard 2A7+”), można jedynie spekulować, jaką docelową konfigurację będą miały czołgi dla węgierskich sił zbrojnych. Jeśli wziąć pod uwagę to, że KMW razem z Rheinmetallem realizuje obecnie modernizację niemieckich Leopardów 2 do standardu A7V (V od Verbessert), nie można wykluczyć, że teoretyczne „Leopardy 2A7HU” będą mieć podzespoły wykorzystane w niemieckich Leopardach 2A7V (na przykład najnowszy wariant pancerza zasadniczego noszący nazwę „pakietu E”).

Wspomniane pięćdziesiąt sześć czołgów Leopard 2 zostanie w ramach kontraktu uzupełnione też o sześć wozów zabezpieczenia technicznego Bergepanzer 3 i dwadzieścia cztery armatohaubice samobieżne PzH 2000. Jest to z kolei zła informacja dla Huty Stalowa Wola i Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która od ponad roku negocjowała sprzedaż armatohaubic samobieżnych Krab dla węgierskich wojsk lądowych. Wartość całego kontraktu będzie wynosić około 160 miliardów forintów (około 2,1 miliarda złotych).

5. Doświadczenia bojowe

Pomimo parudziesięciu lat czynnej służby Leopard 2 nie posiadał zbyt wielu okazji, by sprawdzić się w czasie trwania operacji o charakterze ściśle bojowym. Doświadczenia niemieckiej konstrukcji są nad wyraz skąpe, jeżeli porównać to z doświadczeniem zebranym przez amerykańskiego M1, rosyjskim T-80, czy brytyjskimi czołgami Challenger 1 oraz 2. Ogranicza się to jedynie do tych zebranych w trakcie udziału w konfliktach asymetrycznych.

Po raz pierwszy Leopard 2 został wykorzystany „bojowo” pod koniec XX wieku. Od połowy lat 90., pewna liczba holenderskich Leopardów 2A4NL, uczestniczyła czynnie w misjach międzynarodowych sił NATO na terenie Bośni i Hercegowinie (IFOR, a następnie SFOR). Od 1998 roku czołgi te były zastępowane przez zmodernizowane warianty w wersji A5NL. W trakcie tych działań wozy otrzymały dodatkowe środki łączności, pozwalające na przezwyciężenie znacznej części problemów z łącznością w mocno pofałdowanym terenie. Służba holenderskich wozów zakończyła się na początku XXI wieku.

W czerwcu 1999 roku Bundeswehra wydzieliła łącznie 28 czołgów w wersji A5 do udziału w misji międzynarodowych sił NATO w Kosowie (KFOR). Wozy te stanowiąc główną siłę bojową – i ostrzegawczą – niemieckiego kontyngentu wojskowego. Czołgi realizowały działania patrolowe oraz obserwacyjne, a także mocno wzmacniały obsadę posterunków kontrolnych. Miejscem stacjonowania niemieckiego garnizonu było miasto Prizren (po albańsku Prizreni), położone na południu Kosowa.

Już na początku operacji doszło do incydenty z biernym udziałem jednego czołgu Leopard 2A5. Do posterunku KFOR zbliżyło się jedno auto osobowe – FSO 125p, które było kierowane przez członków serbskiej organizacji paramilitarnej. W trakcie strzelaniny do jakiej doszło obaj intruzi odnieśli śmiertelne rany. Czołg jednak nie brał udziału w walce, ponieważ część jego załogi znajdowała się wówczas poza pojazdem. Niespełna dwa tygodnie po tym wydarzeniu, należący do kontyngentu Leopard 2A5 użył w działaniu głównego uzbrojenia. W czasie wzrostu napięcia wokół niemieckiego posterunku, w pobliżu miejscowości Orahovac (alb. Rahoveci), czołg oddał cztery strzały ostrzegawcze z armaty.

Leopardy 2A5 służyły w KFOR do sierpnia 2001 roku, kiedy to przystąpiono dpo stopniowego zluzowania je przez wozy w wariancie A4. Decyzja o wycofaniu nowocześniejszych wozów wiązała się z zmniejszeniem istoty niebezpieczeństwa dla niemieckich żołnierzy. Zaletą wozów A4 była niższa masa bojowa, znacząco ułatwiało to poruszanie się po sfałdowanym terenie. Część maszyn wzięła udział w czasie interwencji NATO w Macedonii w 2001 roku. Służba niemieckich maszyn na Bałkanach trwała do 2005 roku.

Największym wyzwaniem, dla czołgów serii Leopard 2, był czynny udział w operacji sił międzynarodowych ISAF na terenie Afganistanu. Wozy te były wykorzystywane przez kontyngenty kanadyjski i duński. Jako pierwszych 20 sztuk do akcji weszły wozy Leopard 2A6M CAN, które rozpoczęły swoją służbę w sierpniu 2007 roku, w prowincji Kandahar. W październiku do prowincji Helmand dotarł pierwszy z czterech Leopardów 2A5DK. Wozy te brały udział w bezpośrednich walkach przeciwko Talibom, zapewniając wsparcie ogniowe własnym oddziałom. Szybko stawały się one celem tzw. improwizacyjnych ładunków wybuchowych. W listopadzie 2007 roku na jednym fugasie poderwał się Leopard 2A6M CAN. Czołg został ciężko uszkodzony, ale dobry pakiet przeciwminowy ocalił życie swojej załodze. Najciężej poszkodowany był kierowca czołgu, któremu na wskutek eksplozji pękły kości miednicy.

Znacznie poważniejsze konsekwencje miał atak na duńskiego Leoparda 2A5DK, który został przeprowadzony w lipcu 2008 roku. W jego wyniku kierowca odniósł śmiertelne rany. Pozbawiony kontroli kierowcy czołg sam toczył się jeszcze przez 200 metrów, dlatego czołgiście nie można było od samego początku udzielić pierwszej pomocy. W rezultacie tego doświadczenia Duńczycy zdecydowali się na zakup pakietów opancerzenia przeciwminowego dla swojego plutonu pancernego. Swoje wnioski wysnuli także przedstawiciele przemysłu – koncern Rheinmetall uwzględnił w swoim pakiecie modernizacyjnym panel kontrolny, umożliwiający dowódcy zatrzymanie czołgu w sytuacji awaryjnej.

W grudniu 2009 roku w miejsce uszkodzonych oraz zużytych Leopardów 2A6M CAN, do Afganistanu przerzucono pięć wozów Leopard 2A4M CAN. Wszystkie czołgi brały udział w misji kanadyjskiego kontyngentu do samego końca, który nastąpił w 2011 roku. Duńskie wozy zakończyły swoją służbę na terytorium Afganistanu wiosną 2014 roku.

Warianty specjalistyczne

1. WZT Buffel

W czasie trwania przygotowań do przyjęcia służby Leoparda 2 w Niemczech rozpoczęto prace nad nowym wozem zabezpieczenia technicznego (WZT). Używany do tej pory jako podstawowy wóz Bergepanzer 2 (BPz 2), który był zbudowany na bazie kadłuba Leoparda 1, ważący lekko ponad 40 ton i jest napędzany 830 konnym silnikiem, był zbyt słaby, aby dobrze współdziałać z wozami III generacji o wadze 55 ton i wyżej.

Rozwój nowej maszyny powierzono spółce MaK. Po przebadaniu prototypów, które skompletowano w latach 80. XX wieku, zapadła decyzja o podjęciu produkcji seryjnej. Bardzo mocnym impulsem do wdrożenia WZT kolejnej generacji, były już mocno postępujące prace nad dalszymi modernizacjami czołgów Leopard 2 do masy ponad 60 ton. W latach 1992-1997 w Niemczech zbudowano 75 sztuk BPz 3, które otrzymały nazwę Buffel (bawół).

Buffel bazuje na zmodyfikowanym kadłubie Leoparda 2. Po jego lewej stronie wzniesiono obszerną nadbudówkę, mieszczącą stanowiska dla trzech członków załogi: mechanika-kierowcy, dowódcy i operatora sprzętu specjalistycznego. Dostęp do wnętrza jest możliwy przez dwa włazy w stropie oraz przez dwa luki w lewej burcie nadbudówki. Układ jezdny i zespół napędowy, pozostawiono bez większych zmian. Ogółem w BPz 3 wykorzystano prawie 60% komponentów wspólnych z wozem Leopard 2A4.

Przeznaczenie Buffela jest przede wszystkim ewakuacja porażonych lub unieruchomionych wozów (np. przez awarię), także bezpośrednio z pola walki. Ogólne wyposażenie WZT jest także wykorzystywane do ogólnych napraw maszyny i wymiany podzespołów, w tym układu napędowego.

Po prawej stronie kadłuba zamontowano żuraw o udźwigu ok. 30 ton. Osiągi te umożliwiają w praktyce podniesienie wieży każdego współczesnego czołgu podstawowego. Żuraw może się obracać w poziomie o 270 stopni. W czasie pracy dźwignicy, sam wóz jest stabilizowany za pomocą lemiesza znajdującego się z przodu kadłuba. Może być on wykorzystywany także do prac ziemnych i usuwania przeszkód terenowych. Lemiesz ma szerokość 3,4 metra, ale w razie potrzeby można go poszerzyć do 4,3 metra, za pomocą dwóch sekcji bocznych.

Na lemieszu znajdują się zaczepy do montażu sztywnego holu. Aby dokonać ewakuacji czołgu, BPz 3 podjeżdża do niego przodem. Zaczepienie sztywnego holu jest możliwe pod osłoną pancerza, bez potrzeby opuszczania wozu przez jego załogę. Dzięki swojej masie i osiągom zespołu napędowego, Buffel może holować pojazdy o masie do 62 ton.

Z przodu kadłuba, w osi pojazdu, zainstalowano wyciągarkę. Uciąg urządzenia, wynoszący 35 ton, można podwoić przy wykorzystaniu zblocza. Do pracy wykorzystuje się linę stalową, plecioną o średnicy 33 mm i długości łącznej 180 metrów, lub cieńszą o średnicy 7 mm i długości 280 metrów. Po lewej stronie nadbudówki znajduje się mniejsza wyciągarka, o uciąg 6-ton. Ponadto wóz ten przenosi innego rodzaju wyposażenie, narzędzia, części zapasowe, urządzenia do wycinania i spawania, a także sztywny hol. Dodatkowo wzmocniona płyta nad silnikowa w Buffelu umożliwia przewóz kompletnego power-packa dla Leoparda 2.

Pancerz BPz 3 chroni swoją załogę przed dużymi odłamkami pocisków artyleryjskich oraz bronią strzelecką. Wóz został wyposażony w układ ochrony przed bronią masowego rażenia, układy przeciwwybuchowy i przeciwpożarowy oraz w system wyrzutni granatów dymnych. Osiem takich wyrzutni znajduje się z przodu kadłuba, taka sama liczba została zamontowana także z tyłu kadłuba. Do samoobrony maszyny służy karabin maszynowy MG 3, który znajduje się na zdalnie sterowanym stanowisku na stropie nadbudówki wozu.

Poza Bundeswehrą Buffele zostały zamówione przez siły zbrojne takich państw jak: Holandia (25 sztuk), Szwecja (14 sztuk), Szwajcaria (25 sztuk), Grecja (12 sztuk) i Hiszpania (16 sztuk). W 2007 roku, na potrzeby trwającej w Afganistanie operacji międzynarodowej, dwa WZT zamówiła Kanada. Pojazdy zostały zmodyfikowane. Otrzymały m.in.: nowe wyposażenie łączności, ochronę przeciwminową, dodatkowe opancerzenie, chroniące przedział załogi oraz ekrany listwowe, załogom wydano zaś kamizelki chłodzące. W służbie kanadyjskiej Buffele, zostały przemianowane na Buffalo (bizon). W kolejnych latach Kanadyjczycy pozyskali kolejne 12 wozów tego typu, a ich pewną liczbę także zakupił Singapur.

Szwedzkie Buffele, oznaczone jako Barglningsbandvang 120 (Bgbv 120), różnią się pod pewnymi względami od niemieckich odpowiedników. Wozy te otrzymały wzmocniony pancerz przedni nadbudówki i kadłuba, wykładzinę przeciwodpryskową, a także system nawigacji satelitarnej i zarządzenia polem walki TCCS. Niemieckie wyrzutnie granatów dymnych zastąpiono systemem francuskim – Galix. Zmienił się także sposób holowania uszkodzonych czołgów. W przypadku Bgbv 120 hol jest zamocowany z tyłu kadłuba, gdzie znajduje się także dodatkowa wyciągarka o uciągu 1,5 tony, wykorzystywana do jego obsługi. Dwie kamery umożliwiają załodze WZT precyzyjne zbliżenie się do unieruchomionej maszyny oraz szybkie zaczepienie holu bez potrzeby opuszczenia wnętrza pojazdu. Podobne rozwiązanie zastosowano na wozach szwajcarskich, a także sprzedanych do Singapuru.

Poligon pod Żaganiem

2. Panzerschnellbrucke 2

Pod koniec lat 90. XX wieku w Niemczech i Holandii zainicjowano prace nad czołgiem mostowym, który mógłby zastąpić wozy Biber (bóbr). Mankamenty Bibera wynikały z zastosowania kadłuba Leoparda 1, z jego jednostką napędową oraz konstrukcji przeprawy o wytrzymałości odpowiadającej klasie MLC 60.

W 2002 roku skompletowano dwa prototypy wozu nazwanego Panzerschnellbrucke 2 (PSB 2). Masa bojowa wynosiła ok. 55 ton. Pod względem ruchliwości PSB 2 odpowiada standardowi Leoparda 2A4. Załogę maszyny stanowi dwóch ludzi, kierowca i dowódca, którzy zajmują stanowiska z przodu kadłuba. Wyposażenie przeprawowe obejmuje trzy przęsła, każde o długości 9,7 metra. Mogą być one kładzione osobno, po jednym prześle, po dwa lub wszystkie trzy przęsła. Dają one długości: 9,7 metra, 18,7 metra lub 27,7 metra. Nośność tego mostu odpowiada klasie MLC 70. Czas ułożenia jednego przęsła wynosi ok. 3 minuty, dwóch – 6 minut, a wszystkie trzy zajmują niecałe 10 minut. W czasie trwania rozkładania mostu pojazd jest stabilizowany za pomocą pary wsporników, zamontowanych z przodu kadłuba.

Pomimo dobrych, pozytywnych rezultatów badań, PSB 2 jak dotąd nie został przyjęty do uzbrojenia.

3. Leopard 2 Leguan

Alternatywą dla PSB 2 jest pojazd wykorzystywany zestaw przeprawowy Leguan. Jako pierwsze, czołgiem mostowym na bazie Leoparda 2 zainteresowały się siły zbrojne Finlandii. Prototypy powstały w 2006 roku, przy wielkiej współpracy KMW, fińskiej Patrii i szwajcarskiego koncernu RUAG. Pierwszy z 10 egzemplarzy wozu, nazwanego Leopardem 2L, został przyjęty przez wojsko fińskie we wrześniu 2007 roku.

Leopard 2L bazuje na zmodyfikowanym systemie Leguan (stąd właśnie litera L w oznaczeniu wozu). Przeprawa składa się z dwóch części. Długość mostu wynosi 26 metrów, dopuszczalna nośność przęsła wynosi MLC 80. W czasie rozkładania mostu sam wóz jest stabilizowany za pomocą opuszczanego lemiesza, który sam może być wykorzystywany do prac polowych. Przygotowanie przeprawy zajmuje ok. 5 minut.

Prototyp czołgu mostowego systemu Leguan był również badany przez niemiecką Bundeswehrę, lecz nie został on wdrożony do produkcji. Dotyczy to również najnowszej odmiany, którą stworzono w 2014 roku. Zamiast jednego przęsła o długości 26 metrów, są dwa o długości 14 metrów każdy, które mogą być kładzione razem lub oddzielnie. Wóz został wyposażony w dzienne i nocne kamery termowizyjne, które umożliwiały stawianie przeprawy w każdych warunkach, bez potrzeby opuszczania wnętrza wozu.

4. Leopard 2R

Na początku XXI wieku fiński koncern Patria, opracował inżynieryjny wóz torujący na bazie podwozia z czołgu Leopard 2. Pojazd, którego zadaniem jest wykonywanie przejść w polach minowych oraz niwelowanie innych przeszkód terenowych, otrzymał oznaczenie Leopard 2R (słowo raivaamis oznacza usuwanie przeszkód). Pierwsza z 10 zamówionych maszyn została dostarczona siłom zbrojnym Finlandii w 2007 roku, razem z Leopardem 2L.

Przebudowa Leoparda 2 na wóz torujący polegała przede wszystkim na zdjęciu wieży czołgu i wzniesieniu zamiast niej stałej nadbudówki. W jej wnętrzu siedzą dowódca – po prawej stronie i operator (na lewo). Obaj dysponują indywidualnymi włazami w stropie nadbudówki, otoczonymi wieńcem peryskopów. Stanowisko kierowcy pozostało niezmienione w porównaniu z czołgiem Leopard 2A4 i znajduje się z przodu kadłuba, po jego prawej stronie. Wyposażenie inżynieryjne pochodzi od brytyjskiego koncernu Pearson Engineering. Z przodu kadłuba wozu zamontowany jest szeroki na 4,2 metra wykopowy trał przeciwminowy. Specjalne, zastosowane płozy powalają temu urządzeniu do łatwego dostosowania się do zmiennej geometrii podłoża oraz regulację głębokości trałowania od 175 do 300 mm. W razie potrzeby trał może zostać uniesiony ponad poziom gruntu, lub wymontowany i zastąpiony innym urządzeniem. Poza standardowymi światłami drogowymi wóz jest wyposażony w dodatkowe reflektory, które umieszczono na wysięgniku. Służą one do oświetlania terenu bezpośredniego przed maszyną. Kierowca maszyny ma również do dyspozycji kamerę cofania.

Na wozie zamontowano zestaw do znakowania przejść. Po obu stronach kadłuba umieszczono rozsuwane wyrzutnie pneumatyczne. Wystrzeliwują one pionowo, metrowej długości tyczki, wyznaczające granicę trałowanego przejścia. Każda z wyrzutni mieści po 50 takich prętów, tyczki mogą mieć różne kolory, a także zawierać elementy odblaskowe, fosforyzujące, lub własne źródła światła. Znakowanie odbywa się w regularnych odstępach czasowych, po pokonywaniu odpowiedniego dystansu lub komendami za pomocą pulpitu sterującego całym systemem.

Leopard 2R został wyposażony w wyrzutnie granatów dymnych. Przy włazie dowódcy umieszczono obrotnicę z wielkokalibrowym karabinem maszynowym NSWT, kalibru 12,7 mm. Jak dotąd fiński wóz torujący jest jedynym pojazdem z rodziny Leopard 2, który wyposażono w uzbrojenie pochodzące z dawnego bloku wschodniego.

Kodiak

Na początku XXI wieku na zamówienie armii szwajcarskiej, koncerny RUAG i Rheinmetall opracował wóz saperski na bazie czołgu Leopard 2. Jego zadaniem jest wykonywanie różnego rodzaju prac inżynieryjnych, takich jak przygotowanie przepraw oraz usuwanie przeszkód terenowych, kopanie umocnień polowych oraz rozminowanie terenu.

Prototyp pojazdu Pionierpanzer 3, ochrzczonego jako Kodiak (niedźwiedź brunatny z wyspy Kodiak), został skompletowany w 2003 roku, przeszedł badania m.in.: na terenie Szwajcarii, Szwecji i Hiszpanii. Ostatecznie zamówiono zostało 12 Kodiaków dla Szwajcarii, gdzie został nazwany jako Minenraum und Geniepanzer, czyli czołg przeciwminowy i saperski, 19 maszyn kupiła Holandia i sześć kolejnych Szwecja. Wozami obecnie zainteresowała się Hiszpania.

Załogę Kodiaka stanowi trzech żołnierzy. Zajmują oni miejsca w obszernej nadbudówce: kierowca i operator po lewej stronie, zaś dowódca po prawej stronie. Każdy z nich dysponuje indywidualnym włazem w stropie nadbudówki, ponadto w lewej burcie nadbudówki zostały wykonane drzwi. Poza peryskopami załoga może korzystać z kilku kamer, zapewniających dookólne pole widzenia.

W skład standardowego wyposażenia specjalistycznego, wchodzi koparka, zamontowana z przodu kadłuba, przed nadbudówką. W położeniu marszowym jej ramie składa się do tyłu. W razie potrzeby łyżkę koparki można zastąpić chwytakiem, młotem lub specjalnymi szczękami do kruszenia betonu. Z przodu kadłuba znajduje się lemiesz, który można zastąpić szerokim trałem wykopowym lub trałem elektromagnetycznym. Z tyłu, po obu stronach kadłuba znajduje się system oznakowania terenu przejścia. Podobnie jak trał, pochodzi on z oferty koncernu Pearson Engineering. Ponadto Kodiak dysponuje dwoma wyciągarkami, każda o uciągu 9 ton i z liną długości łącznej 200 metrów. Przy wykorzystaniu zbloczy możliwe jest holowania wozów o masie ponad 63 ton. Masa bojowa Kodiaka wynosi ok. 62,5 tony (wymaga więc przepraw o masie MLC 70).

Wóz jest wyposażony w układ ochrony przed bronią masowego rażenia. Pancerz Kodiaka chroni swoją załogę przed ogniem z broni strzeleckiej, tym przeciwpancernych pocisków kalibru 14,5 mm oraz odłamkami pocisków artyleryjskich. Pojazd otrzymał wzmocnioną osłonę dna i może przetrwać eksplozję miny o ekwiwalencie trotylowym 8 kg pod środkiem kadłuba oraz 10 kg pod gąsienicą. Do samoobrony służą wyrzutnie granatów dymnych oraz zdalnie sterowane stanowisko karabinu maszynowego, umieszczonego na stropie nadbudówki, za włazem dowódcy. Z tyłu kadłuba, ponad przedziałem napędowym ulokowano dwa duże zasobniki na dodatkowe wyposażenie.

Wóz szkolny

Osobną kategorię maszyn specjalistycznych, zajmuje wóz szkolny. Jego kadłub praktycznie nie różni się od standardowego kadłuba czołgu Leopard 2. Zajmuje się w nim pojedyncze stanowisko kierowcy, przeznaczonego do szkolonego. Zamiast wieży, na kadłubie znajduje się duża przeszklona nadbudówka. Znajdują się w niej trzy miejsca, jedne centralne dla instruktora oraz dwa dla dwóch uczniów – przyszłych kierowców. Instruktor ma do swojej dyspozycji własne przyrządy kierownicze oraz pulpity kontrolne, które umożliwiają wgląd w stan poszczególnych podzespołów wozu. Do nadbudówki z reguły jest przymocowana atrapa armaty, która jest ustawiona w pozycji marszowej – na godzinę 11.40 względem kadłuba. Długość atrapy armaty jest odpowiednia do odmiany czołgu używanej w danych siłach zbrojnych, np. wozy hiszpańskie dysponują długimi, 55 kalibrowymi atrapami. Maszyny wykorzystywane do szkolenia przyszłych kierowców Leopard 2E, otrzymały również nadbudówkę ze ścianki o przekroju klina, który imituje pancerz specjalny czołgów.

Wisent 2

Najnowszym obecnie pojazdem specjalistycznym, powstałym na bazie czołgu Leopard 2 jest Wisent 2 (żubr), opracowany wysiłkiem przedsiębiorstwa Flensburger Fehrzeugbau Gesellschaft. Cykl rozwojowy konstrukcji zakończył się w 2009 roku, trzy lata później pierwsze zamówienie na 12 wozów złożyły zamówienie zbrojne Kanady. Pewną liczbę maszyn Wisent 2 kupiły również Katar, Norwegia oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Załoga wozu jest trzy osobowa. Kierowca, dowódca i operator zajmują stanowiska w nadbudówce przypominającej tę z BPz 3 Buffel. Dostęp do wnętrza zapewniają trzy indywidualne włazy wykonane w stropie oraz dwa w lewej burcie.

Wisent 2 jest nowoczesnym pojazdem wielozadaniowym. Jego masa bojowa wynosi 69,5 tony, maszyna wymaga zatem przepraw o nośności dużej (MLC 80). W podstawowej konfiguracji Wisent 2 służy jako wóz saperski. Został wyposażony w koparkę oraz lemiesz, bardzo przydatny w różnych pracach inżynieryjnych. Długie ramię koparki, umieszczone w prawej stronie kadłuba, umożliwia wykonanie wykopów o głębokości do 4,4 metra.

W razie potrzeby Wisent 2 służy jako wóz torujący. W miejsce lemiesza montuje się trał wykopowy lub elektromagnetyczny, możliwe jest również zastosowanie zestawu do znakowania przejść przez pola minowe.

Kolejnym zadaniem, do którego przystosowano maszynę, jest pełnienie roli wozu zabezpieczenia technicznego. Cała konwersja zajmuje około pięciu godzin i polega na: zastąpieniu koparki, żurawiem o udźwigu 32 ton. Wóz dysponuje dwoma wyciągarkami, główną o uciągu 40 ton, oraz pomocniczą, o uciągu 3 ton. Długość lin holowniczych wynosi odpowiednio 160 i 280 metrów. Z tyłu Wisenta 2 jest zamontowany sztywny hol. Zaczepienie go do ewakuacji pojazdu, jest możliwe bez opuszczania wnętrza wozu przez załogę WZT dzięki odpowiednim kamerom. Holowanie czołgu o masie odpowiadającej wariantowi Leoparda 2A4 może się odbywać przy prędkości 25 km/h, co jest bardzo dobrym wynikiem. Wzmocniona płyta nadsilnikowa może posłużyć do transportu kompletnego power-packa dla czołgu Leopard 2.

Wisent 2 dysponuje stosunkowo silnym opancerzeniem jak na ten typ wozu. Pancerz przedni umożliwia przetrwanie ostrzału amunicją APDS kalibru 25 mm, na dystansie 500 metrów i większym. Wnętrze przedziału załogi, wzmocniono wykładziną przeciwodpryskową. Konstrukcja kadłuba jest odporna na wybuchy min z ładunkiem odpowiadającym 10 kg trotylu, niezależnie od miejsca jej detonacji pod pojazdem (dno kadłuba, gąsienica). Osłona ta przeszła również pozytywne próby przeciwko minom przeciwpancernym TMRP-6 z ładunkiem EFP, zdolnym do przebicia 40 mm płyty pancernej. W razie potrzeby poziom ochrony można podnieść za pomocą dodatkowych ekranów listwowych lub osłon pancerza reaktywnego.

Bibliografia

  1. Czołg Leopard 2, Dariusz Użycki, Igor Witkowski, Wydawnictwo Lampart S.C., Warszawa 1996

  2. Wozy Bojowe Świata; Leopard 2 A4-A7 Nr. 2/2016

  3. Kampfpanzer Leopard 2 – Der Beste, Der Welt, Waffen-Arsenal, Hermann Rossler, Hans Kohler, 1981

  4. Leopard 2A5 Euro-Leopard, Waffen-Arsenal; Special Banz 17, Michael Scheibert, 1996 rok

  5. Czasopismo Nowa technika Wojskowa Nr. 9/2019, Odtajniony pancerz czołgów Leopard 2AV/A4, Jarosław Wolski

  6. Czasopismo Nowa Technika Wojskowa Nr. 1/2020, „Czterdziestolatek”. Czołg Leopard 2, Jarosław Wolski

  7. Czasopismo Nowa Technika Wojskowa Nr. 3/2020, Niemiecka armata czołgowa Rh-120 [1], Paweł Przeździecki

  8. Czasopismo Nowa technika Wojskowa Nr. 4/2020, Niemiecka armata czołgowa Rh-120 [2]; Amunicja Rheinmetall, Paweł Przeździecki

  9. https://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Leopard_2_tanks
  10. Michael Jercher, Waldemar Trojca: Leopard 1. Warszawa: Wydawnictwo Militaria, 1993
  11. Czołgi 100 lat Historii – Sekrety Historii, Richard Ogorkiewicz, Wydawnictwo RM, Warszawa 2016
  12. Pojazdy Pancerne od “Little Willie” do Leoparda 2A6, Wydawnictwo AKA, Głuchołazy 2012
  13. Ilustrowana Encyklopedia Czołgów Całego Świata, George Forty, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2006
  14. Michael Jercher, Waldemar Trojca: Leopard 1. Warszawa: Wydawnictwo Militaria, 1993
image_pdfimage_printDrukuj
T-72

Czołg średni T-72 Czołg średni T-72M Dziś mocno popularna „siedem dwójka” to nadal jeden z najbardziej rozpowszechnionych czołgów na świecie Czytaj dalej...

M60

Czołg podstawowy M60 Czołg podstawowy M60A3 – ostatnia wersja wytwarzana seryjnie przed wprowadzeniem obecnie używanych czołgów podstawowych M1 Abrams. M60A3 Czytaj dalej...

A-7P „Corsair” II

Samolot szturmowy Ling Temco Vought A-7P „Corsair” II Historia konstrukcji W 1962 roku US Navy zainicjowało prace nad projektem nowego Czytaj dalej...

9K51 SS-1B „Scud-A”

Samobieżny zestaw rakietowy 9K51 (SS-1B „Scud-A”, 8K11) Rakieta taktyczno-operacyjna klasy ziemia-ziemia. Związku Radzieckiego. Historia konstrukcji Po zakończeniu II Wojny Światowej Czytaj dalej...

Udostępnij:
Pin Share
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Adam

Pojawił nię upierdliwy baner komentarza.
Artykuł ciekawy.
Baner mocno wkurza.